piekna.i.wyrafinowana
30.10.09, 10:11
Płeć…
Zawsze chciałam być chłopcem, głównym powodem była niechęć do postrzegania
mnie, poprzez pryzmat mej urody…
Znam mnóstwo dziewczyn, które wolałyby być facetem, a jeszcze więcej które
przypisują sobie- jako kobiecie cechy typowo męskie.
Przy tym nie znam w ogóle facetów, chodź tych znam zdecydowanie więcej niżeli
kobiet, którzy przypisywaliby sobie cechy kobiece (tzn. znam ale o wątpliwej
męskości w tym dwóch gejów). Wręcz jeśli powie się facetowi, że ma cechy
kobiece- staje się on zawstydzony w gorszym przypadku urażony, przy tym
przypisanie cech męskich kobiecie niejednokrotnie jest jej dumą…
Mogłabym jeszcze pisać o rolach kobiety i mężczyzny w społeczeństwie, o walce
szczególnie kobiet by nie poddawać się schematom, narzuconym rolom, by w
rezultacie, w większości przypadków "walczących kobiet", podporządkować się.
Jednak nie o tym…, chodzi mi o subiektywne postrzeganie osobników obydwu płci,
przez osobę która zawsze starała się oderwać od schematów, która łamała normy
społeczne i żyła po swojemu…
Chodzi o mnie:) oczywiście…
Nie lubię swej urody, uważam że przez nią zostałam kiedyś skrzywdzona. Jednak
pozwalała mi ona wybierać. Wybierać facetów. Nigdy nie miałam problemów ze
zdobyciem faceta (nie tylko w sensie seksualnym, ale także na "dłuższą metę"),
przyczyniło się to do zdobycia sporego doświadczenia w tej sferze.
Doświadczenie to z kolei pozwoliło wyciągnąć pewne wnioski:
(wnioski- kobiety wybierającej, a zarazem niby "łamiącej schematy")
- mężczyzna musi być "idealny", np nie może się spóźniać- bez uprzedzenia,
kobieta jest roztrzepana więc spóźnianie się może być jej urokiem,
- mężczyzna przestaje być Mężczyzną gdy ubliża kobiecie, wtedy jest tylko
Pizdą, kobietę natomiast mogą ponieść nerwy, przecież to kobiety są mniej
opanowane, bardziej nerwowe,
- Mężczyzna potrafi dyskutować- w dyskusji przedstawia argumenty na poziomie,
zwrócenie się ku niestosownym epitetom świadczy o jego słabości i nikłej
męskości, kobieta jest furiatką, plotkarą ona zawsze używa epitetów,
- facet na ważnym stanowisku musi wykazać się wiedzą, kobieta także wiedzę
musi posiadać (na istotnym stanowisku) jednak nie musi ona być tak
wszechstronna jak u mężczyzny
- tyczy się poprzedniego kobieta lekarz, prawnik itp… choć byłaby bardziej
kompetentna i lepiej wykonywała swój zawód nie zdobędzie takiego zaufania jak
facet, nawet gorszy od niej, tym samym kobieta ma mniejsze szanse na przebicie
niż facet.
Mogłabym tak jeszcze chwile, ale długo wyszło więc zakończę, a teraz
podsumowanie:) mimo, że łamałam reguły, moje przemyślenia odzwierciedlają
stereotypy. I właściwie tymi moimi stereotypami Ja- osobiści kieruje się w
wyborze: facet jest skreślony przeze mnie z racji nie dotrzymania słowa, facet
ubliżający jest zdegradowany i przestaje być dla mnie facetem, chętniej chodzę
i szybciej zaufam panu doktorowi niżeli pani doktor…. Itd…
Wynika z tego, że podporządkowałam się, u mnie facet nie ma marginesu błędu,
kobieta choć tymi rzekomo gardzę- margines ów posiadają i wcale nie w
negatywnym znaczeniu:)
Jednak kobiety żyją z "facetami", którzy je poniżają, źle traktują, w
porównaniu z tym, większość błędów za które facet zostaje skreślony przeze
mnie wydaje się być błahymi. Z czego to wynik?
Czy przyczyną może być ma uroda i możliwość posiadania "każdego faceta"?
Do kobiet wybierających: Jaki margines błędu dopuszczacie wybierając faceta?