margines błędu...

30.10.09, 10:11
Płeć…
Zawsze chciałam być chłopcem, głównym powodem była niechęć do postrzegania
mnie, poprzez pryzmat mej urody…
Znam mnóstwo dziewczyn, które wolałyby być facetem, a jeszcze więcej które
przypisują sobie- jako kobiecie cechy typowo męskie.
Przy tym nie znam w ogóle facetów, chodź tych znam zdecydowanie więcej niżeli
kobiet, którzy przypisywaliby sobie cechy kobiece (tzn. znam ale o wątpliwej
męskości w tym dwóch gejów). Wręcz jeśli powie się facetowi, że ma cechy
kobiece- staje się on zawstydzony w gorszym przypadku urażony, przy tym
przypisanie cech męskich kobiecie niejednokrotnie jest jej dumą…
Mogłabym jeszcze pisać o rolach kobiety i mężczyzny w społeczeństwie, o walce
szczególnie kobiet by nie poddawać się schematom, narzuconym rolom, by w
rezultacie, w większości przypadków "walczących kobiet", podporządkować się.
Jednak nie o tym…, chodzi mi o subiektywne postrzeganie osobników obydwu płci,
przez osobę która zawsze starała się oderwać od schematów, która łamała normy
społeczne i żyła po swojemu…
Chodzi o mnie:) oczywiście…
Nie lubię swej urody, uważam że przez nią zostałam kiedyś skrzywdzona. Jednak
pozwalała mi ona wybierać. Wybierać facetów. Nigdy nie miałam problemów ze
zdobyciem faceta (nie tylko w sensie seksualnym, ale także na "dłuższą metę"),
przyczyniło się to do zdobycia sporego doświadczenia w tej sferze.
Doświadczenie to z kolei pozwoliło wyciągnąć pewne wnioski:
(wnioski- kobiety wybierającej, a zarazem niby "łamiącej schematy")
- mężczyzna musi być "idealny", np nie może się spóźniać- bez uprzedzenia,
kobieta jest roztrzepana więc spóźnianie się może być jej urokiem,
- mężczyzna przestaje być Mężczyzną gdy ubliża kobiecie, wtedy jest tylko
Pizdą, kobietę natomiast mogą ponieść nerwy, przecież to kobiety są mniej
opanowane, bardziej nerwowe,
- Mężczyzna potrafi dyskutować- w dyskusji przedstawia argumenty na poziomie,
zwrócenie się ku niestosownym epitetom świadczy o jego słabości i nikłej
męskości, kobieta jest furiatką, plotkarą ona zawsze używa epitetów,
- facet na ważnym stanowisku musi wykazać się wiedzą, kobieta także wiedzę
musi posiadać (na istotnym stanowisku) jednak nie musi ona być tak
wszechstronna jak u mężczyzny
- tyczy się poprzedniego kobieta lekarz, prawnik itp… choć byłaby bardziej
kompetentna i lepiej wykonywała swój zawód nie zdobędzie takiego zaufania jak
facet, nawet gorszy od niej, tym samym kobieta ma mniejsze szanse na przebicie
niż facet.

Mogłabym tak jeszcze chwile, ale długo wyszło więc zakończę, a teraz
podsumowanie:) mimo, że łamałam reguły, moje przemyślenia odzwierciedlają
stereotypy. I właściwie tymi moimi stereotypami Ja- osobiści kieruje się w
wyborze: facet jest skreślony przeze mnie z racji nie dotrzymania słowa, facet
ubliżający jest zdegradowany i przestaje być dla mnie facetem, chętniej chodzę
i szybciej zaufam panu doktorowi niżeli pani doktor…. Itd…
Wynika z tego, że podporządkowałam się, u mnie facet nie ma marginesu błędu,
kobieta choć tymi rzekomo gardzę- margines ów posiadają i wcale nie w
negatywnym znaczeniu:)

Jednak kobiety żyją z "facetami", którzy je poniżają, źle traktują, w
porównaniu z tym, większość błędów za które facet zostaje skreślony przeze
mnie wydaje się być błahymi. Z czego to wynik?
Czy przyczyną może być ma uroda i możliwość posiadania "każdego faceta"?
Do kobiet wybierających: Jaki margines błędu dopuszczacie wybierając faceta?
    • alpepe Re: margines błędu... 30.10.09, 10:17
      podobne myśli miałam, nie pamiętam dobrze, ale albo pod koniec podstawówki, albo
      na początku liceum, uściślając, chodzi mi o chęć bycia facetem, nie o sekszenie
      się. Potem jakoś dojrzałam :-)
    • lacido Re: margines błędu... 30.10.09, 10:25
      piekna.i.wyrafinowana napisała:

      > Płeć…
      > Zawsze chciałam być chłopcem, głównym powodem była niechęć do
      postrzegania
      > mnie, poprzez pryzmat mej urody…

      jej... cieżko Ci z tym było żyć? ach ten ból istnienia i problemy
      egzystencjalne ;/
    • six_a Re: margines błędu... 30.10.09, 10:30
      ja nic nie zrozumiałam, więc w drodze wyjątku nie odpowiem ;)
    • martishia7 Re: margines błędu... 30.10.09, 10:41
      Czy Ty z Boginią urządziłaś sobie jakiś konkurs "Kto bardziej pseudonaukowo
      będzie pitolił o niczym"? Rozumiem, że wygra ta, która dostanie więcej
      odpowiedzi, czy coś takiego?
      Nieładnie tak nami, czytelnikami manipulować i czynić nas sędziami w konkursie,
      którego zasad nie znamy. I na koniec, ta która wygra, na pewno się z nami nie
      podzieli główną nagrodą. A przecież każda forumowiczka może chcieć toster.
      Nieładnie.
    • stinefraexeter Re: margines błędu... 30.10.09, 10:44
      Trochę zakręcone to, co piszesz, ale spróbuję się odnieść do tego marginesu błędu.

      Otóż zauważam owo zjawisko (wyższe wymagania wobec facetów), natomiast zupełnie
      gdzie indziej doszukiwałabym się przyczyn.
      Zauważ, że zawsze dziewczynkom powtarza się, że mają się cenić, nie brać "byle
      czego", że muszą dobrze i rozsądnie wybrać mężczyznę, który na nie zasługuje....
      CEŃ SIĘ - takie rady słyszą młode dziewczęta. Innymi słowy, wybierz najlepszego,
      bo jak facet ma feler, to znaczy, że tanio się sprzedałaś.

      No ale właśnie, rady babć swoje, a młodość swoje. Kobiety mają potrzeby
      emocjonalne i fizyczne. Kiedy dojdą do tego nieukninione kompleksy (piękności to
      ułamek procenta) + burza emocjonalno-hormonalna + lęk przed samotnością, to
      potem wybiera się owych felernych facetów z niższej półki. Na wyższą nas nie
      stać bądź już dawno jest rozsprzedana.
      A kochane przyjaciółki komentują faceta ("po co ci on", "powinien cię
      szanować"), po czym same wracają do swoich nieudanych partnerów.

      CO do zmiany płci... Często chciałabym być facetem, ale tylko dlatego, że ich
      życie jest łatwiejsze i weselsze. Na więcej mogą sobie pozwolić, mogą żyć
      bardziej beztrosko. Z seksualnością, czy też wyższością jednej płci nad drugą
      nie ma to nic wspólnego.
      • hitherto Re: margines błędu... 02.11.09, 00:40
        stinefraexeter napisała:
        > CO do zmiany płci... Często chciałabym być facetem, ale tylko dlatego, że ich
        > życie jest łatwiejsze i weselsze. Na więcej mogą sobie pozwolić, mogą żyć
        > bardziej beztrosko.

        A to niby z jakiej przyczyny?
    • funny_game Re: margines błędu... 30.10.09, 10:46
      piekna.i.wyrafinowana napisała:

      > Z czego to wynik?

      Tak.

      > Do kobiet wybierających: Jaki margines błędu dopuszczacie wybierając faceta?

      Tak.


      I wyszło tak samo mądrze, a tylko dwóch słów użyłam, o.
    • hermina25 Re: margines błędu... 30.10.09, 10:56
      Powiem szczerze-możliwość przebierania w facetach,całkowicie mnie zepsuła :)
      przecież ja się nawet nigdy nie namęczyłam,żeby zdobyć faceta,który mnie się
      podoba...
      Jeśli chodzi o urodę-owszem bywam pomocna ,ale bywa też irytująca.Zwłaszcza w
      sferze zawodowej,kiedy to każdy klient,na podstawie wyglądu odbiera mnie mniej
      profesjonalnie lub podrywa :/
      W sumie wychowałam się w gronie facetów i wolę męskie towarzystwo od
      kobiecego,ale nadmierne zadawanie się z facetami,jeszcze bardziej utwierdziło
      mnie w przekonaniu,żeby za partnera nie należy brać faceta,który w jakikolwiek
      sposób wydaje się podejrzany.Przyjaźnie z kolegami niestety wpłynęły również na
      moje podejście do facetów-tratuje ich mniej więcej tak,jak większość samców
      traktuje atrakcyjne kobiety....czyli jako obiekty seksualne :D
      no może pomijając mojego obecnego ;)
    • tarantinka Re: margines błędu... 30.10.09, 11:37
      a to ciekawe, na moje oko, te piękne i wyrafinowane wcale nie mają
      najfajniejszych facetów :D :D. Takie doświadczone, zdobywane,
      przebierają, wybierają a potem się okazauje ze ten nieśmiały Piotruś
      czy Arturek z sąsiedztwa jest z zupełnie przeciętnej urody Jolą :D
      • hermina25 Re: margines błędu... 30.10.09, 11:50
        a to prawda :)
        ja nigdy nie gustowałam w przystojniakach :D facet ma mieć mózg i parę innych
        walorów!
        A gustach się nie dyskutuje,ale sto razy bardziej wolę takie miśki,niż
        napakowanego steryda po solarce :)
    • biala.chmurka Re: margines błędu... 30.10.09, 12:28
      1.
      > Zawsze chciałam być chłopcem, głównym powodem była niechęć do postrzegania
      > mnie, poprzez pryzmat mej urody
      Dlatego aby dac upust swym odczuciom wybrałaś sobie nikt piekna.i.wyrafinowana...

      2.
      Jakie to są cechy typowo kobiece a jakie typowo męskie? Są one obligatoryjne czy raczej związane z socjalizacją/kulturą? Może jest tak, że nikt niczego typowego sobie nie przypisuje, a jedynie pewne cechy, które TY przypisujesz jako kobiece lub męskie.
      Są to schematy, z ktorych, jak piszesz, całe życie tak bardzo się wyłamujesz... Miałaś rację, pisząc, że twoje myślenie odzwierciedla stereotypy.

      3.
      Dlaczego uważasz, że geje są ludźmi o wątpliwej męskości? Wątpisz w męskość gejów? A w kobiecość lesbijek?

      4.
      > Nie lubię swej urody, uważam że przez nią zostałam kiedyś
      > skrzywdzona.
      Ejże. Jesli faktycznie byłaś skrzywdzona, to przez palantów, ktorzy ta krzywde wyrządzili, a nie przez swoją urodę.

      5.
      > Czy przyczyną może być ma uroda i możliwość posiadania
      > "każdego faceta"?
      Tem margines błędu, a raczej jego brak w stosunku do facetow to raczej wynik nie urody, tylko pewnych Twoich dążeń, ktore opisywałaś. Niezbyt urodziwa kobieta rowniez może być, taj jak Ty, mało pobłażliwa dla facetów.
      • piekna.i.wyrafinowana Re: margines błędu... 02.11.09, 15:44
        > Dlatego aby dac upust swym odczuciom wybrałaś sobie nikt piekna.i.wyrafinowana.
        > ..

        ja bym to nazwala graniem oczekiwanej roli:)

        > Jakie to są cechy typowo kobiece a jakie typowo męskie? Są one obligatoryjne cz
        > y raczej związane z socjalizacją/kulturą? Może jest tak, że nikt niczego typ
        > owego
        sobie nie przypisuje, a jedynie pewne cechy, które TY przypisujesz ja
        > ko kobiece lub męskie.

        za przykladem: Naukowcy John Williams i Deborah Best, którzy przeanalizowali
        stereotypy płciowe w 30 krajach, stwierdzili, że wymieniane powszechnie cechy
        kobiece to m.in.: ciepła, cierpliwa, emocjonalna, gadatliwa, łagodna, miła, o
        miękkim sercu, przebaczająca, rozumiejąca, sentymentalna i rozmarzona.
        Stereotypowa kobieta jest też skromna, słaba, strachliwa, uległa, wrażliwa,
        zależna od innych i mało ambitna, a także niestała, skłonna do narzekania,
        drażliwa i nerwowa. Natomiast wymieniane powszechnie cechy męskie, to m.in.:
        aktywny, zdolny, zaradny, indywidualista, odważny, pewny siebie, pomysłowy,
        przedsiębiorczy, racjonalny i stanowczy, ale też agresywny, arogancki, złośliwy,
        zarozumiały, twardy, szorstki i... bałaganiarz.

        A jesli idzie o przypisywanie, inspirowalo mnie to badanie:
        W badaniu przeprowadzonym na początku lat 70. minionego wieku przez zespół J.Z.
        Rubina, naukowcy prosili rodziców o opisanie ich nowo narodzonych dzieci.
        Noworodki faktycznie nie różniły się rozmiarami ciała, tymczasem chłopców
        opisywano jako mocnych, dziarskich, silnych i obdarzonych dobrą koordynacją, a
        dziewczynki jako małe, piękne, delikatne i słabe.

        > 3.
        > Dlaczego uważasz, że geje są ludźmi o wątpliwej męskości? Wątpisz w męskość gej
        > ów? A w kobiecość lesbijek?

        bo znani mi geje są raczej mało odważni, niezbyt pewni siebie, lubią zakupy,
        poza tym mają duży zmysł estetyczny...itd, poza tym jak badania nad mózgiem
        homoseksualistów podają, mózgi homoseksualistów danej płci różnią się od mózgów
        osób heteroseksualnych tej samej płci, znacznie bardziej natomiast przypominają
        mózgi osobników przeciwnej płci, czyli homoseksualny facet ma kobiecy mózg,
        "wewnętrznie" może być kobietą

        > Tem margines błędu, a raczej jego brak w stosunku do facetow to raczej wynik ni
        > e urody, tylko pewnych Twoich dążeń, ktore opisywałaś. Niezbyt urodziwa kobieta
        > rowniez może być, taj jak Ty, mało pobłażliwa dla facetów.

        Niezbyt urodziwa kobieta moze byc malo pobłażliwa, jednak nie jest w stanie
        zdobyc kazdego faceta:)
    • cafem Kolejny watek pt. "och, jestem taka piekna" 30.10.09, 16:18
      Ta Twoja uroda zdecydowanie zdominowala Ci zycie.
      Mi wyobrazni nie wystarczyloby, by codziennie zakladac watek o swojej
      urodzie z innym pseudofilozoficznym kontekstem.
    • justysialek Re: margines błędu... 30.10.09, 17:21
      Jesteś seksistką.
    • potworski Tak na marginesie 30.10.09, 17:44
      Piekna przyznam ci się szczerze, że z coraz większym ubawem obserwuję jak
      gimnastykujesz się i coraz bardziej wysilasz swój wyrafinowany umysł aby
      wymyślić jakikolwiek nowy temat, przy okazji którego mogłabyś nawiązać do swojej
      rzekomo nieprawdopodobnej urody.
      Skończyły się już tematy dotyczące facetów i twojej urody, oraz zawistnych
      kobiet i twojej urody.
      Teraz czas na wątek, którego merytoryczna treść równa się zawartości odpustowego
      balona z Psem Pluto=bo większego pierd#olenia nie czytałem od czasów mareczka.
      Niebawem będziesz wymyślać tematy w stylu:
      Temat religijny: "Wybrane wersety Koranu nawiązują w wielu miejscach do mojej urody"
      Temat dziecięcy: "Mała Mi z Doliny Muminków jest brzydsza ode mnie"
      Temat agrarny: "Na mój widok kury na fermie mojego starego znoszą jajka
      wielkości bezprzewodowego czajnika"
      • justysialek Re: Tak na marginesie 30.10.09, 19:42
        Ja właśnie z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy ;)
        Np: "Wpływ mojej urody na orbitę Saturna"
        "Ceny mieszkań a moja uroda"
        i "W języku plemion z dorzecza Amazonki istnieje 15 tysięcy słów
        określających moją urodę"

        ...no i czekam na jakiś męski odpowiednik Wyrafinowanej, który nas
        przekona, że to jednak jego penis (a nie księżyc) wywołuje pływy
        wodne ;)
        • as.iak Re: Tak na marginesie 30.10.09, 23:31
          czy na serio nie widzisz ze ona robi to celowo?
          • justysialek Re: Tak na marginesie 31.10.09, 14:10
            Nie bardzo rozumiem.
            Chyba każdy nas tutaj pisze celowo?
            • as.iak Re: Tak na marginesie 01.11.09, 18:01
              tak, ale ona celowo prowokuje, w kazdym watku, choc nie musi wspomina o swej
              urodzie, zabawna jest reakcja ludzi, taka przewidywalna, wydaje mi sie ze
              prowokacja jest glownym celem pieknej, choc udziela sie w innych watkach, takze
              doradza, wedlug mnie jest niezla, lubie jej watki, lubie jak rzuca chlebek
              grzecznym gołabkom:)
              • justysialek Re: Tak na marginesie 01.11.09, 20:19
                Ja też wiem, że ona prowokuje specjalnie, jak większość tutaj.
                Ameryki nie odkryłaś, nie podniecaj się tak.
                Mnie to bawi, jak wiele postów i zachowań forumowiczów ale ani mi to
                nie imponuje ani nie oburza. Nic nadzwyczajnego.
                • as.iak Re: Tak na marginesie 01.11.09, 23:37
                  nie praktykuje podniecania sie przy pomocy forum, jesli ty tak nalezaloby
                  jedynie współczuc nieudanego zycia seksualnego. zakladam jedynie ze na obojetne
                  posty sie nie odpowiada
                  • justysialek Re: Tak na marginesie 02.11.09, 00:06
                    Nie napisałam, że jest mi obojętny - napisałam, że mnie bawi!

                    A podniecanie się przypisywałam tobie. Ja i moje życie seksualne
                    mamy się dobrze.
                    Nie denerwuj się tak, bo się spocisz ;)
                    • as.iak Re: Tak na marginesie 02.11.09, 00:18
                      napisalas takze nic nadzwyczajnego, poza tym, to ze na obojetne posty sie nie
                      odpowiada nie tyczylo sie bezposrednio ciebie, a generalni toku rozmowy

                      > A podniecanie się przypisywałam tobie. Ja i moje życie seksualne
                      > mamy się dobrze.

                      przypisywalas calkiem bezpodstawnie, dlatego tez na to bezpodstawne przypisanie
                      odpowiedzialam w tenze sposob

                      > Nie denerwuj się tak, bo się spocisz ;)

                      duzo emocji przypisujesz, nie mam w naturze denerwowac czy podniecac sie przez
                      forum, ale skoro ty przypisujesz odczucia innym, moge mniemac, ze znasz to z
                      autopsji, przeniesienie czy jakos tak:)
                    • as.iak Re: Tak na marginesie 02.11.09, 00:22
                      zapomialam dodac dobranoc
                      • justysialek Re: Tak na marginesie 02.11.09, 00:32
                        a dobranoc, dobranoc... ;)
      • czustka Re: Tak na marginesie 30.10.09, 23:45
        balon z psem pluto buahahahaha poszukałam archiwalnych postów potworskiego i
        leje cały wieczór...
      • as.iak Re: Tak na marginesie 30.10.09, 23:49
        myslalam ze jestes bardziej blyskotliwy i dostrzezesz jej fenomen, wedlug mnie
        jest dobra, to znaczy lepsza niz wiekszosc forumowych "medrcow"
        • czustka Re: Tak na marginesie 30.10.09, 23:56
          cos mi za bardzo zalatujesz wyrafinowaną pięknością as.iak
          piękna się nie odszczekuje co do niej nie podobne a robi to pani pod nickiem
          as.iak ... ciekawe
          • as.iak Re: Tak na marginesie 31.10.09, 08:04
            forum czytam dluzej niz piekna jest tu, lubie ja, jest z mojego miasta do tego
            jezeli jest prawdziwa musi byc wyjatkowa, gdybym nie miała meza i dziecka to bym
            byla nia zainteresowana
        • potworski Re: Tak na marginesie 01.11.09, 23:01
          Fenomen?
          Znasz znaczenie tego słowa czy nie doszłaś jeszcze do litery "F" w encyklopedii
          dla opornych? Bo jeśli nie doszłaś to czytaj dalej, a ja dla ułatwienia powiem
          ci, że fenomen nie oznacza ani łacińskiej nazwy gatunku leśnego chrabąszcza, ani
          tytułu nowej płyty Eweliny Flinty.


          as.iak napisała:

          > myslalam ze jestes bardziej blyskotliwy i dostrzezesz jej fenomen, wedlug mnie
          > jest dobra, to znaczy lepsza niz wiekszosc forumowych "medrcow"
          • as.iak Re: Tak na marginesie 01.11.09, 23:48
            jalowe teksty, chyba konczy ci sie zasób słow bo twoje porownania z posta na
            post sa coraz bardziej mierne, kiedys byles calkiem zabawny.

            fenomen? tak. bo pisze niezle prowokacje, ktore moze nie sa szczytem mozliwosci
            elokwencji czlowieka, z pewnoscia jednak nie sa tekstami kretynki jak uparcie
            twierdza forumki, poza tym w tym co ona pisze jest wyjatkowa i smieszna, jesli
            klamie ma bujna wyobraznie, jesli pisze prawde szczerze zadroszcze jej ciekawego
            zycia. wszystko co piesze polaczone jest ze soba, czyli jesli sciemia jest na
            serio niezla, nie wpada, czyli jet nieprzeciętnym (fenomenalnym) trollem, nie
            ubliża innym i jest w miare kulturalna, wziawszy pod uwage chamskie slowa
            krytyki forumowiczow pod jej adresem, fenomenalny troll
            • potworski Re: Tak na marginesie 02.11.09, 00:08
              > jalowe teksty, chyba konczy ci sie zasób słow bo twoje porownania z posta na
              > post sa coraz bardziej mierne, kiedys byles calkiem zabawny.


              A ch#j mnie obchodzi czy jestem dla ciebie zabawny czy nie=nawet cię nie
              kojarzę. Jak chcesz sobie coś zabawnego obejrzeć to włącz TVN i poczekaj na Kubę
              Wojewódzkiego.

              Tak samo ch#uj mnie obchodzi czy piekna.i.wyrafinowana jest trollem, piękną du#ą
              jakiegoś wykładowcy, dyspozytorką na zajezdni PKS w Bałtupicach, czy też
              Zygmuntem Chajzerem, który zaraz wyskoczy zza krzaka z pudełkiem Vizira, żeby mi
              wyprać portki. Tego nie wiem i nie chcę wiedzieć. A skoro nie wiem, to daleki
              jestem od nazywania jej fenomenem. Pod lupę wziąłem jedynie merytoryczną
              zawartość tytułowego posta, który niesie z sobą tyle treści co rzewna melodia,
              którą Stefek od Kaziuków gra na leszczynowej fujarce podczas wypasania kóz.
            • justysialek Re: Tak na marginesie 02.11.09, 00:11
              eeee... krótko jesteś na forum i mało trolli jeszcze czytałaś. Jest
              tu dużo więcej ciekawszych trolli i nawet więcej bardziej
              szokujących, prowokujących i konsekwentnych. Polecam: Mareczka77,
              Hotally (jej trollizm jest kontrowersyjny - to dopiero fenomen),
              Dziewice (cóż za konsekwencja). Jest ich znacznie więcej ale mnie
              trolle nie rajcują, więc trudno mi ich spamiętać.
              • as.iak Re: Tak na marginesie 02.11.09, 00:21
                forum poczytuje stosunkowo dlugo, a wszystkich wymienionych przez ciebie znam z
                czytania
    • nutriss Na marginesie:)Abstrahując. 30.10.09, 18:00
      piekna.i.wyrafinowana napisała:

      . Wybierać facetów. Nigdy nie miałam problemów ze
      > zdobyciem faceta (nie tylko w sensie seksualnym, ale także
      na "dłuższą metę"),
      > porównaniu z tym, większość błędów za które facet zostaje
      skreślony przeze
      > mnie wydaje się być błahymi. Z czego to wynik?
      > Czy przyczyną może być ma uroda i możliwość posiadania "każdego
      faceta"?


      Mogłaś mieć zawsze dosłownie każdego którego chcesz? czy masz
      może w swoim dorobku z jeden przypadek odrzucenia ze strony faceta?

      Jeśli jednak mogłas kazdego mieć to co podałabyś za przyczyne tego
      przyciągania? Urodę? A może też do tego osobowość albo feromony?:)
      Myślisz ,że sama uroda wystarczała Ci ,żeby być z kim chcesz? Jeśli
      tak ,to chyba "uniwersalną" masz urodę:)


      • brzydula_betty piękna 30.10.09, 20:34
        ...zamknij się już! tego wątku nawet się nie da przeczytać w całości. co za
        pustostan, w każdym wątku cos o swoim wyglądzie..idiotka chyba jakaś
        • as.iak Re: piękna 30.10.09, 23:34
          idiotka jestes ty skoro nie rozumiesz lekko zkrecobego postu. nie znam pieknej,
          ale przesledzilam wasza wymiane zdan, giniesz przy niej.
      • as.iak Re: Na marginesie:)Abstrahując. 30.10.09, 23:33
        jezeli jej uroda jest realna, czyli jest piekna, to chyba o wyjatkowa osobowsc
        jest osczywista widac to po postach
      • piekna.i.wyrafinowana Re: Na marginesie:)Abstrahując. 02.11.09, 15:50
        > Mogłaś mieć zawsze dosłownie każdego którego chcesz? czy masz
        > może w swoim dorobku z jeden przypadek odrzucenia ze strony faceta?

        tak, każdego którego chciałam mieć

        myślę jednak, że to nie tylko kwestia urody, uroda w tym przypadku jest
        niebywale pomocna, jednak muszą być sprzyjające warunki, trzeba także posiadać
        duża umiejętność kokietowania i mieć spory seksapil:) osobowość wchodzi w grę
        przy dalszym poznaniu:)

        • nutriss Re: Na marginesie:)Abstrahując. 02.11.09, 18:58
          piekna.i.wyrafinowana napisała:

          > > Mogłaś mieć zawsze dosłownie każdego którego chcesz? czy
          masz
          > > może w swoim dorobku z jeden przypadek odrzucenia ze strony
          faceta?
          >
          > tak, każdego którego chciałam mieć
          >
          > myślę jednak, że to nie tylko kwestia urody, uroda w tym przypadku
          jest
          > niebywale pomocna, jednak muszą być sprzyjające warunki, trzeba
          także posiadać
          > duża umiejętność kokietowania i mieć spory seksapil:) osobowość
          wchodzi w grę
          > przy dalszym poznaniu:)



          Umiejętność kokietowania- powiadasz-możesz rozwiąć to,co masz
          na myśli? Każda ma jakiś swoisty sposób,a Ty jakie metody i styl
          preferowałaś.Co zawsze sprawdzało Ci sie:) i co byś odradzała
          zdecydowanie.


          Myśle że to w pewnym sensie sztuka,bo łatwo zrobić błąd w tej
          dziedzinie.Trzeba umieć lawirować.Jest cienka granica między
          kokietow.,a narzucaniem się,czego faceci nie lubią.Tak piszę sobie
          gdyż,kiedyś byłam świadkiem bardzo nieudolnego podrywania i
          kokietowania przez dziewczynę,co faceta jedynie spłoszyło:)

          Co do osobowości,to myślisz,że jakie cechy zatrzymywały przy Tobie
          facetów i sprawiały ,że chcieli być z Tobą na dłuższą metę?


          ps.Czy obecnego M.też sama zdobyłaś?:)czy On Ciebie?:)
          • piekna.i.wyrafinowana Re: Na marginesie:)Abstrahując. 02.11.09, 22:49
            > Umiejętność kokietowania- powiadasz-możesz rozwiąć to,co masz
            > na myśli? Każda ma jakiś swoisty sposób,a Ty jakie metody i styl
            > preferowałaś.Co zawsze sprawdzało Ci sie:) i co byś odradzała
            > zdecydowanie.

            kokietowanie to po prostu wysyłanie pewnych sygnałów, co do sposobu to w
            zależności od sytuacji, miejsca, generalnie jak gdzieś wychodziłam/-ysmy to nie
            szlam z gotowym planem, jeśli upatrzyłam jakiś smakowity kasek na imprezie to po
            pierwsze starałam zwrócić na siebie uwagę obiektu, co zresztą nie było trudne, a
            następnie wysłać jakiś subtelny sygnał, jeśli gość był wolny działało
            natychmiastowo, jeśli był zajęty (a przyznam choć niechętnie, ze zdarzało mi się
            i z takimi kręcić) zazwyczaj ja zaczynałam rozmowę, najczęściej na niegroźne i
            powszechne tematy, później ewentualnie gdy gość był wart moich starań stawałam
            się taką jaką on chciał bym była, dziwne to brzmi, ale mam duża umiejętność
            wyczuwania innych, ich zamiarów, odczuć- znam ludzi, z którymi jest mi dane
            spotkać się rzeczywiście, a faceci lubią czuć władzę.
            Co zawsze się sprawdzało: słuchanie i przytakiwanie(jeśli typ władczy) lub
            mówienie i wykazywanie się odwagą (jeśli ty zależny)
            odradzam zdecydowanie narzucanie: jeśli np spodobał mi się facet, albo
            zakładałyśmy się z dziewczynami, czy któraś danego typa poderwie to dobrze było
            początkowo zebrać jakieś informacje o nim- czym się interesuje, co lubi, jak
            spędza czas, przy pierwszym spotkaniu facet nie zawsze wykazywał
            zainteresowanie, (tzn. wykazywał, ale prowadził grę i wysyłał sprzeczne sygnały)
            to trzeba było się poddać tym sygnałom i odpuścić, zabłysnąć w jego dziedzinie,
            subtelnie i powoli, poczekać na jego ruch...

            > Myśle że to w pewnym sensie sztuka,bo łatwo zrobić błąd w tej
            > dziedzinie.Trzeba umieć lawirować.Jest cienka granica między
            > kokietow.,a narzucaniem się,czego faceci nie lubią.Tak piszę sobie
            > gdyż,kiedyś byłam świadkiem bardzo nieudolnego podrywania i
            > kokietowania przez dziewczynę,co faceta jedynie spłoszyło:

            Tak, lawirowanie to podstawa, dlatego tanie chwyty i metody na podryw nie
            istnieją- moim zdaniem najważniejszym jest- dostosować się do "obiektu"!

            > Co do osobowości,to myślisz,że jakie cechy zatrzymywały przy Tobie
            > facetów i sprawiały ,że chcieli być z Tobą na dłuższą metę?

            na wstępie zaznaczę, że mimo posiadania wielu facetów z żadnym nie byłam na
            serio na stale (tzn. byłam z dwoma), zawsze to ja uciekałam i kończyłam
            znajomość, być może bałam się porzucenia czy odrzucenia nie wiem, wydaje mi się
            że nie znalazłam tego właściwego, mimo lat poszukiwań. Jednak wielu spośród
            poderwanych przeze mnie facetów chciało mnie na stałe, myślę że kręciła ich to
            że ich olewałam, byłam pewna siebie, twarda (jednak twardość i pewność siebie
            dopiero w późniejszym poznaniu, większość facetów nie lubi twardych kobiet, a
            właściwie ich się boi, dlatego przy poznaniu zazwyczaj nie ujawniam twardości:))

            > ps.Czy obecnego M.też sama zdobyłaś?:)czy On Ciebie?:)

            on był moim wykładowcą, a ja byłam jego seminarzystką nie przychodziłam do niego
            na zajęcia i jakoś tak pod koniec semestru miałam przy sobie zdjęcia z mojej
            sesji fot. pokazałam bo zauważył, czy nawet sama się pochwaliłam:)- podałam jako
            powód nieuczestniczenia w seminariach:) on powiedział żebym na niego poczekała
            bo zaraz kończy, poczekałam poszliśmy do restauracji i jakoś tak się zaczęło,
            byliśmy ze sobą ponad pól roku, ja zwiałam, kiedy się ponownie spotkaliśmy na
            gruncie prywatnym ewidentnie uwiodłam go, upiłam i wykorzystałam i jakoś tak
            wyszło, ze nadal jesteśmy razem, to był jedyny facet którego kochałam, zawsze to
            wiedziałam,
            co do pytania, zdobyliśmy się pół na pół:) pierwszy raz on mnie, jednak ja
            wysłałam mu sygnał, drugi raz tylko i zupełnie ja, Jego:)

            rozpisałam się, mogłabym o podrywaniu jeszcze długo bo tak na prawdę wszystko
            zależy od sytuacji:)
            pozdrawiam
    • rraaddeekk Re: margines błędu... 30.10.09, 20:41
      Siostra mareczka?
      • as.iak Re: margines błędu... 01.11.09, 18:02
        tez tak pomyslalam jakis czas temu
    • yannika Re: margines błędu... 30.10.09, 20:55
      > Nie lubię swej urody, uważam że przez nią zostałam kiedyś
      > skrzywdzona.

      Nic prostszego: przyłóż sobie na minutę włączone żelazko do policzka albo
      ciachnij nożem i po sprawie, problemu nie będzie...
    • as.iak Re: margines błędu... 30.10.09, 23:36
      podobasz mi sie albo jestes madrym trollem albo znudzona panienka z wybujala
      wyobrazna, bo jesli jestes rzeczywista to zaszczytem byloby dla mnie poznac
      ciebie, przeslij mi swoje zdjecie, prosze
      • cus27 Re: margines błędu... 31.10.09, 06:05
        As.iak + Piekna=Narcyz "wschodzacy" na FK! Powodzenia w ...rozkwicie!
      • piekna.i.wyrafinowana Re: margines błędu... 02.11.09, 15:53
        jestem rzeczywista, aczkolwiek trochę trolla ze mnie jest, wyobraźnie tez
        posiadam:) zapewnic moge, ze problemy z zycia wziete, choc niekiedy
        przekoloryzowane:P
    • qw994 Re: margines błędu... 31.10.09, 09:28
      Właśnie napisałaś długi bełkot o niczym tylko po to, żeby się tu pochwalić, jaka
      to jesteś urodziwa. Wyjątkowo żałosne.
    • wicehrabia.julian Re: margines błędu... 31.10.09, 09:43
      piekna.i.wyrafinowana napisała:

      > Nie lubię swej urody, uważam że przez nią zostałam kiedyś skrzywdzona.

      jaki nick, taka treść - jestem więcej niż pewien, że jesteś zakompleksionym
      pasztetem odreagowującym na forum mitomaniąc na potęgę, żebyś chociaż była
      inteligentna, to jeszcze bym ci wybaczył...
      • hermina25 Re: margines błędu... 01.11.09, 15:07
        Ha,akurat widziałam foto Pięknej i zapewniam Cię,że pasztetem nie jest na pewno :)
        • potworski Re: margines błędu... 01.11.09, 22:58
          Tak łatwo wierzysz w to co ktoś obcy wyśle ci mailem?

          hermina25 napisała:

          > Ha,akurat widziałam foto Pięknej i zapewniam Cię,że pasztetem nie jest na pewno
          > :)
          • hermina25 Re: margines błędu... 01.11.09, 23:08
            potworski napisał:

            > Tak łatwo wierzysz w to co ktoś obcy wyśle ci mailem?

            a no widzisz, wierzę...
            • potworski Re: margines błędu... 01.11.09, 23:12
              Łatwowierna jesteś.

              hermina25 napisała:

              > a no widzisz, wierzę...
              • hermina25 Re: margines błędu... 01.11.09, 23:17
                jakoś nie przyszłoby mi do głowy,żeby wysłać komuś nie swoje zdjęcie...
                pewnie dlatego wierzę.
                No dobra-inaczej!Zakłam,że zdjęcie,które widziałam jest prawdziwe.
      • as.iak Re: margines błędu... 01.11.09, 18:05
        ale ona jest inteligentna, inteligentnie prowokuje, kretyni to ci ktorzy za
        kazdym razem daja sie sprowokowac. w dodatku jesli jest ta dziewczyna z Plocka o
        ktorej ja mysle, to zapewniam cie, ze jest nawet bardzo ladna
        • nutriss Re: margines błędu... 01.11.09, 18:59
          as.iak napisała:

          . w dodatku jesli jest ta dziewczyna z Plocka
          > o
          > ktorej ja mysle, to zapewniam cie, ze jest nawet bardzo ladna


          porównywalna?może do kogoś znanego podobna i uchylicie rąbka
          tajemnicy jaki typ urody prezentuje nasza gwiazda?:))

          A może sama Piękna odpowie,jeśli chce oczywiście:))

          • as.iak Re: margines błędu... 01.11.09, 19:33
            ja mam tylko przypuszczenia co do niej, stawiam na jedna dziewczyne z Plocka co
            miala romans z wykladowca, romans przeksztalcil sie w zwiazek, tylko, ze to bylo
            kilka lat temu, a wykladowca nie byl z Plocka tylko z Warszawy, to by sie
            zgadzalo z tego co pisze. pisalam zeby przeslala mi zdjecie ale nie odpisala,
            hermina25 moglaby nam pomoc bo ja widziala:)
            • potworski Re: margines błędu... 01.11.09, 23:07
              Kur#wa mnie w podstawówce uczyli, że Płock to było miasto wojewódzkie kiedyś=a
              teraz wychodzi na to, że to mała wiocha z jednym kioskiem Ruchu, GS-em, kółkiem
              rolniczym i kapliczką ze świętym Józefem, gdzie wszyscy wszystkich znają i jak
              ktoś z kimś ma romans to od razu baby czekające na mleczarza rano pod płotem
              mają o czym plotkować.

              as.iak napisała:

              > ja mam tylko przypuszczenia co do niej, stawiam na jedna dziewczyne z Plocka co
              > miala romans z wykladowca, romans przeksztalcil sie w zwiazek, tylko, ze to byl
              > o
              > kilka lat temu, a wykladowca nie byl z Plocka tylko z Warszawy, to by sie
              > zgadzalo z tego co pisze. pisalam zeby przeslala mi zdjecie ale nie odpisala,
              > hermina25 moglaby nam pomoc bo ja widziala:)
              • justysialek Re: margines błędu... 01.11.09, 23:28
                Mieszkałam kiedyś w tym "mieście" i jest dokładnie tak, jak
                piszesz ;)
                Spróbuj w Płocku nie pójść w niedzielę do kościoła, to cię wyzwą pod
                GS-em.
                <lol>
                • potworski Re: margines błędu... 01.11.09, 23:31
                  Chętnie bym tam wdepnął, ale czytałem, że można tam dojechać jedynie pocztowym
                  dyliżansem, który kursuje dwa razy do roku.
                  • justysialek Re: margines błędu... 02.11.09, 00:14
                    No nie wiem, czy dyliżans przejedzie przez most pontonowy...
              • as.iak Re: margines błędu... 01.11.09, 23:58
                ku... to dobrze cie w podstawowce uczyli, jednak mozna wziac pod uwage rozne
                czynniki takie jak podobny wiek pieknej do mojego (3 dobre lo w Plocku), jej
                imprezowy charakter czyli podobny do mojego przed porodem co za tym idzie te
                same kluby, za "moich czasow" w Plocku bylo ich stosunkowo malo- kilka na
                grodzkiej(najczesciej uczęszczane), a w wakacjie Wzgorze Tumskie i amfiteatr,
                poza tym jedna na serio dobra uczelnia- polibuda i romans, w dodatku ladna
                dziewczyna na motorze, na serio kazda w Plocku na motorze jezdzi i wszystkie sa
                piekne. Plock jest maly, jesli jest sie w podobnym wieku i za lat mlodzienczych
                nie siedzi sie w domu to jest ogromna szansa ze sie zna- jedne tumy!
                • justysialek Re: margines błędu... 02.11.09, 00:16
                  A jak ma na imię twoje dziecko?...bo zaczynam podejrzewać, że cię
                  znam!

                  LOL ;D
            • six_a Re: margines błędu... 01.11.09, 23:50
              no, jak pięknie ten wątek się rozwija:)
              a jak ona taka słynna osobistość i jeszcze ten wykładowca ze stolycy, to pewnie
              już jej pomnik we wpłocku postawili?
              • alpepe Re: margines błędu... 02.11.09, 09:03
                omal przez Cię nie umarłam ze śmiechu.
    • nedzioza Re: margines błędu... 01.11.09, 16:56
      Pienkna = TROLL
    • oliwkagold Re: margines błędu... 01.11.09, 18:53
      Czasem zastanawiam się skąd w Tobie tyle kompleksów - ciągłe wywyższanie się, że
      jesteś taka ładna i piękna, znam wiele pięknych kobiet i żadna nie jest z tego
      powodu dumna jak paw - nikt nie lubi takich ludzi. Wydaje mi się, że masz chyba
      bardzo ubogie życie prywatne i dlatego wypisujesz tu takie bzdury. Żal mi Cię
      ... Ale cóż, nie każdy może być bliski ideału
      • lonely.stoner Re: margines błędu... 01.11.09, 20:43
        to wszystko zalezy od tego jak sie kobieta ceni - jesli uwaza ze jej glownym
        walorem jest uroda to moze miec troche problemow z tego powodu, a czasem tez
        jest tak ze bycie urodziwym pomaga i od takich osob sie mniej wymaga niz od
        brzydali. Wiem co mowie, bo na brak uroku nie narzekam i wydaje mi sie ze przez
        to czesto mam wyrazne 'fory' - ludzie lubia urode, a jesli za tym idzie intelekt
        i ogolnei fajna osobowosc to jest idealnie. Brzydki czlowiek - niezaleznie od
        plci - zawsze musi troche bardziej sie nagimnastykowac, a ladnym wiele rzeczy
        uchodzi plazem. I tak mozna bez konca. Ja tam zdecydowanie wole byc ladna
        kobieta niz brzydka kobieta albo po prostu mezczyzna. Od mezczyzn sie wiecej wymaga.
        • piekna.i.wyrafinowana Re: margines błędu... 02.11.09, 16:11
          masz racje, ładne kobiety w życiu codziennym mają fory, jednak zbyt ładne
          kobiety na gruncie zawodowym są postrzegane niejednokrotnie jako mało kompetentne
      • piekna.i.wyrafinowana Re: margines błędu... 02.11.09, 16:09
        > Czasem zastanawiam się skąd w Tobie tyle kompleksów

        ja wiem skąd we mnie tyle kompleksów:)

        ciągłe wywyższanie się, ż
        > e
        > jesteś taka ładna i piękna, znam wiele pięknych kobiet i żadna nie jest z tego
        > powodu dumna jak paw -

        pisze jedyni dla potrzeb rozrywkowych śmieszy mnie reakcja ludzi na fakt
        przyznania się do posiadania urody i czucia się piękną, dlatego też w tekst nie
        mówiący o mej urodzie wklejam jedno, dwa zdanie jej dotyczące, zabawnym staje
        się to, ze tylko to jedno zdanie jest spostrzegane

        Wydaje mi się, że masz chyba
        > bardzo ubogie życie prywatne i dlatego wypisujesz tu takie bzdury.

        błędna diagnoza, życie prywatne mam, aż nazbyt ciekawe, natomiast w pracy
        chwilowy przestój- okres zimowy-mała liczba zleceń wykonania projektów, z nudów
        człowiek może rożne bzdury pisać...

        Żal mi Cię

        zupełnie nie potrzebne, żal powiązany jest ze współczuciem a moje życie jest
        właściwie udane, jestem bardzo szczęśliwa(niekiedy, aż boję się to głośno
        mówić/pisać) u boku zajebistego faceta, jestem ładna, mam dobra pracę, lubię to
        co robię zrealizowałam 90% postawionych sobie ongiś celów, swój żal ulokuj w
        zwierzętach nad którymi znęcają się wynaturzeni ludzie, czy też w głodujących
        dzieciach, chcesz mogę podsunąć Ci lekturę pewnej książki ukazującej realia
        ludobójstwa Polaków na Wołyniu przez ukraińców z oun-upa, w ofiarach tych bestii
        ulokuj żal bo szczerze mi on jest zbędny:)

        > ... Ale cóż, nie każdy może być bliski ideału

        niektórzy są jednak bliżsi, np ja:)
    • pochodnia_nerona Re: margines błędu... 01.11.09, 23:14
      To forum coraz bardziej śmierdzi skisłymi jagodami :-P
    • bombalska O ja pier... 01.11.09, 23:29
      Ten watek, watek o kozaczkach i Twoj nick skladaja sie w jedna tragiczna calosc.
      Nie wiem tylko czy to taki image trolla cos a'la Dodzia, czy naprawde jestes
      taka pusta.
      Moze wez zacznij szydelkowac, albo kup sobie psa... zawsze to bedzie jakas
      odmiana od wzdychania do lustra.
    • ursyda o Bożesz 02.11.09, 00:03
      jakaś ty piękna i wyrafinowana
      • kag73 Re: o Bożesz 02.11.09, 00:11
        Bo Wy tego nie rozumiecie, dziewczynki, jak to jest byc taka piekna,
        to naprawde w zyciu przeszkadza, jak widac. Ja zreszta tez tego nie
        rozumiem. Hmm, syty glodnego nie zrozumie:))

        Nawiasem mowiac, sadze, ze as.iak czy asi.ak czy cos i piekna to ta
        sama osoba.
        • justysialek Re: o Bożesz 02.11.09, 00:18

          > Bo Wy tego nie rozumiecie, dziewczynki, jak to jest byc taka
          piekna,
          > to naprawde w zyciu przeszkadza, jak widac.

          Powiedziałabym wręcz, że ... upośledza! ;)
    • 8magdalena8 Re: margines błędu... 02.11.09, 08:51
      masz wyobraznie, chciec byc chlopcem tylko dlatego ze nie odpowiada
      ci postrzeganie przez pryzmat urody, to chyba zart...postaraj sie
      aby twojej urody nie bylo wiadac,zrob cos, tylko ze ona ci jest
      potrzebna do uwodzenia, do poczucia wladzy.
      ja slyszalam o istnieniu 3 plci, kobiety, mezszyzny i androgynii,
      choc ostatnio zdarzylo mi sie przeczytac ze plci moze byc wiecej, co
      jest dla mnie bardzo interesujace. zgadzam sie do negatywnego
      spolecznego odbioru kobiecych facetow,ale uwazam ze ma to miejsce
      tylko wtedy kiedy np facet jest utrzymywany przez kobiete,poza tym
      jego kobiecosc moze byc nie zauwazana, status spoleczny itp. meskosc
      u kobiet moze budzic odraze. sama zastanawiam sie nad tym,co takiego
      decyduje o przynaleznosci do plci, byc moze reakcja na okreslone
      wydarzenia, sposob podejscia do nich, przyrownuje sie do innych
      kobiet i mysle ze np w podobnej sytuacji ja zrobilabym to samo, ale
      ja mialabym do tego zupelnie inne nastawianie. ogladajac
      korzuchowska u kuby stwierdzilam ze na pewno jestesmy z innych
      planet,wytrzeszczylam oczy i myslalam ze to jest mozliwe, mniej
      wiecej z taka osoba czy jest tokobieta czy facet dopada mnie syndrom
      przyduszania.

      nigdy nie chcialam byc facetem, lubilam ubierac sie albo seksy albo
      kobieco, podobalam sie sama sobie w tym, bawilo mnie to,patrzylam w
      lustro i myslalam sobie jak ladnie wygladam.stwierdzilam jednak ze
      nie pasuje mi to. przygladam sie kobietom ubranym mniej wiecej jak
      ja kiedys, czasami swietnie wygladaja i chcac nie chcac cos mi jedak
      nie pasuje,ubieram sie tak i tak a robie to i to i mysle to i to,to
      takie zafalszowanie prawdy na swoj temat. jak do tego doszlo, chyba
      tak, ze co bym nie robila jakos zalezalo mi aby bylo naj,nie wiem po
      co w ogole (obawiam sie ze mi juz troche przeszlo!!!,chyba sie
      wyleczylam,poprzez wycienczenie,poprzez zrozumienie "a tak w ogole
      to po az naj?" wiec jak wygladac to naj, naj wygladam tak i tak, mam
      ograniczna wyobraznie spaczona babskimi szmatlawcami. wydaje mi sie
      ze kobiety maja taryfe ulgowa, ja realizujac swoje zadania bojowe wg
      innych regul gry przynajmniej nie czulam se wobec nikogo
      zobowiazana.nigdy nie przyszlo mi do glowy ze chcialabym byc
      facetem, ale tez nikt nigdy nie mowil mi ze cos ze mna nie tak bo
      nie zachowuje sie jak kobieta
      • piekna.i.wyrafinowana Re: margines błędu... 02.11.09, 16:14
        > masz wyobraznie, chciec byc chlopcem tylko dlatego ze nie odpowiada
        > ci postrzeganie przez pryzmat urody, to chyba zart...

        nigdzie tak nie napisałam

        .postaraj sie
        > aby twojej urody nie bylo wiadac,zrob cos, tylko ze ona ci jest
        > potrzebna do uwodzenia, do poczucia wladzy.

        poza gruntem zawodowym lubie swą urodę i korzystanie z niej:P
      • piekna.i.wyrafinowana Re: margines błędu... 02.11.09, 16:23
        lubilam ubierac sie albo seksy albo
        > kobieco, podobalam sie sama sobie w tym, bawilo mnie to,patrzylam w
        > lustro i myslalam sobie jak ladnie wygladam.stwierdzilam jednak ze
        > nie pasuje mi to. przygladam sie kobietom ubranym mniej wiecej jak
        > ja kiedys, czasami swietnie wygladaja i chcac nie chcac cos mi jedak
        > nie pasuje,ubieram sie tak i tak a robie to i to i mysle to i to,to
        > takie zafalszowanie prawdy na swoj temat. jak do tego doszlo, chyba
        > tak, ze co bym nie robila jakos zalezalo mi aby bylo naj,nie wiem po
        > co w ogole (obawiam sie ze mi juz troche przeszlo!!!,chyba sie
        > wyleczylam,poprzez wycienczenie,poprzez zrozumienie "a tak w ogole
        > to po az naj?" wiec jak wygladac to naj, naj wygladam tak i tak,

        ja tez to lubie, ubieranie, zmiane stylu, przebieram sie czesto i nie do
        poznania w pracy zawsze skromnie i elegancko, posiadam z 20 par garniturów, i
        generalnie jakis skromnych kostiumów, ale ja lubie dodatki, lubie
        ekstrawagancje, czasami, dlatego tez czesto na imprezy ubieram sie odwaznie,
        nigdy na co dzień, czy do sklepu...

        lubię to stronę bycia kobietą

        zła natomiast jestem bo fizycznie jestem słabsza i zdarzyło się że nie mogłam
        się obronić przed facetami, w pracy choć moje projekty wygrywają konkursy, przez
        pryzmat urody uważana jestem za osobę za młodą, za ładną zapewne też nerwowo,
        spóźnialską, nie dotrzymującą terminu- jak to kobieta, mimo, że nigdy się nie
        spóźniam a ze słowa zawsze się wywiązuje...
Pełna wersja