eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja

01.11.09, 15:56
jestesmy razem 7 lat. jego dziecko z pierwszego malzenstwa ma prawie
9 lat. zaczelismy byc razem, kiedy On z eks juz nie mieszkali razem.
przez te 7 lat naszego zwiazku zycie wygladalo w ten sposob:

3 raz w tygodniu chodził (i chodzi) do swojego syna, do mieszkania
swojej eks. idzie tam zaraz po pracy, wiec po 16 i wraca po 22,
kiedy syn juz zasnie. w czasie, kiedy przebywa w Jej domu, ona tez
jest tam obecna. poniewaz chodzi tam od razu po pracy, wiec zdarza
Mu sie (dosc czesto zapewne) tam jadac (no tyle godzin bez jedzenia
byloby trudno) - wspolny obiad przy jednym stole?

przez pierwsze lata naszego zwiazku, On odwozil ich na wakacje i
zostawal z nimi kilka dni (w jednym pokoju). jak tupnelam noga i
powiedzialam, ze mi sie to nie podoba, odwozi ich i nastepnego dnia
wraca (to samo z powrotem, dzien wczesniej jedzie, nastepnego wraca.
spi w tym samym pokoju).

kiedy tupnelam noga drugi raz i powiedzialam, ze nieznosze, ze on
tam chodzi 3 razy w tygodniu, je tam i przebywa tak duzo z nia
rowniez, wystaral sie, zeby ten trzeci raz w tygodniu byl u nas (z
piatku na sobote i cala sobota). mozna byc skomentowac - brawo, czyz
nie?

On placi 700zł alimentow, oprocz tego, wiekszosc ubran jest
kupiowanych przez Niego (alimenty, mam wrazenie, ida na jej splate
kredytu mieszkaniowego). i nie chodzi mi oto, ile wydaje na syna, bo
nic mi do tego. zreszta mam w tym samym wieku siostrzenice-
chrzesnice, ktorej tez uwielnbiam kupowac ubrania. chodzi oto, ze
ona jest biedna (wg Niego. pracuje na uczelni wyzszej, ma tytul
doktora) i jej nie stac na kupowanie ich dziecku tylu fajnych
(markowych) rzeczy.

spodziewam sie dziecka za 3 miesiace. naszego wspolnego. i zaczelam
sie zastanawiac jak bedzie wygladalo nasze zycie po narodzinach.
srednio wyobrazam sobie dalej godzic sie na ten uklad - On 2 razy w
tygodniu popludniami tam. On juz o tym wie. ale sie zamartwia, bo
eks nigdy wczesniej nie wyrazala zgody na to, zeby bral syna do
siebie w te 2 dni w tygodniu rowniez (bo syn musi wiedziec gdzie
jego dom - dlatego nie moze do nas przychodzic w tygodniu).

jeszcze jedno - On jest ze mna, Ona nie ma nikogo. tzn ma syna i
mojego partnera - to chyba dosc mezczyzn w jej zyciu, co? Ona nigdy
mu nie wybaczyla, ze odszedl.

i co Wy na to? czy jest ktos, kto ma eks-zone, eks-meza + wspolne
dziecko? i jak sie ukladaja takie relacje? i czy uwazacie, ze to w
czym zyje jest normalne? (za slowa typu - tyle lat w tym zyjez i
nagle ci to zaczelo przeszkadzac? - dziekuje z gory:))
    • kawa_inka1 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:00
      Współczuję.
      Trzeba było zasady ustalac 7 lat temu. A nie teraz budzic sie z ręką
      w nocniku w 6 mcu ciąży. Masz przechlapane kobito.

      PS
      po co jego eks nowy facet jak ma twojego 3 razy w tygodniu i na każde
      zawołanie? dostanie to od innego?
      • anusia331 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:06
        oj chyba ty jej zabralas ojca jej dziecka i jeszcze masz pretensje.
        Trzeba bylo poszukac sobie wolnego.
        • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:12
          przeciez ona napisala, ze facet wczesniej zostawil bylą
          ma teraz prawo do innych zwiazkow
          • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 20:57
            dzieki mahadeva:)
        • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 20:57
          trzeba czytac ze zrozumieniem caly tekst. NIE ODBIERALAM NIKOMU
          MEZA, gdyz byl juz wtedy po rozwodzie:)
        • baba67 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:32
          No nie zabrala skoro juz nie mieszkali razem. Musiala niezle mu ta byla zona
          dojesc skoro on taki z dzieckiem zwiazany wyprowadzil sie.
          Niemniej facet z dzieckiem z poprzedniego zwiazku to nie jest latwy uklad.Z
          drugiej strony, jesli dziecko fajne to dzidzius bedzie mial rodzenstwo od razu.
          Przeciez dzieciak niczemu nie winien ze sie rodzice bez sensu pobrali...
      • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:10
        po to jej nowy, ze stary z nia nie sypia, mieszka z inna baba i wpada tylko ze
        wzgledu na syna
        byla mojego tez zreszta nie ma chlopa
        szczerze mowiac, gdybym chciala miec dziecko to bym wolala faceta bez zobowiazań
        • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 20:59
          matko, po pierwszych dwoch wypowiedziach, mila odmiana, kiedy czytam
          Twoja:) musisz byc fajna rozsadna babka. tak, ja zawsze powtarzam
          swoim kumpelom - zanim zdecydujesz sie na zycie z facetem z rynku
          wtornego, zastanow sie dwa razy.
      • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 20:56
        trzeba czytac dokladnie cala moja wypowiedz. glownie zdanie na
        koniec.

        smiac mi sie chce troche jacy ludzie potrafia byc jednowymiarowi.
        zycze Pani aby we wszystkich zyciowych sytuacjach reagowala Pani we
        wlasciwy sposob od razu.:)
    • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:06
      ja mam bardzo podobnie, tylko, ze nie mam wlasnego dziecka, takze trudno mi doradzic
      ale moj tez spedza duzo czasu z dziecmi w domu bylej i tez zaczelo mnie to
      ostatnio wkurzac, ale nie mam odwagi tego pwoiedziec - zreszta jesli to juz
      byla... sama nie wiem
      mysle, ze trzeba o tym rozmawiac i juz, jest calkiem sporo takich układów i
      ludzie sobie jakos radza
      • mruff Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:17
        Na wstępie gratuluję Tobie cierpliwości i wyrozumiałości, że przez 7
        lat znosiłaś dzielenie się facetem w tak dużym stopniu.

        Wątek jest najlepszym argumentem do mocnego zastanowienia się nad
        byciem z facetem mającym dziecko.

        Jako,że jesteś wciąży zapewne potrzebujesz wsparcia, pocieszenia. I
        ja Ci go dam :)
        Otóż u znajomych było podobnie do czasu kiedy jego obecna kobieta
        nie urodziła ich wspólnego dziecka. Facet wtedy mocno przestawił się
        na ich dziecko, ograniczając mocno kontakty ze swoim I dzieckiem
        gdyż nie mógł się rozdwoić.

        Mam wrażenie,że Twój facet żyje z Wami obiema. Przez tak częste
        odwiedziny, wspólne obiady i wieczory z eks żoną wg mnie nie mógł
        zerwać relacji jakie kiedyś ich łączyły.No bo nadal jadają razem
        obiady, on nadal po pracy idzie do eks żony, nadal ją zawozi na
        wakacje.
        • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:20
          a moze nie zone, tylko dziecko? mojemu badzo zalezy na dzieciach
        • laracroft82 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:48
          mruff napisała:

          > Mam wrażenie,że Twój facet żyje z Wami obiema. Przez tak częste
          > odwiedziny, wspólne obiady i wieczory z eks żoną wg mnie nie mógł
          > zerwać relacji jakie kiedyś ich łączyły.No bo nadal jadają razem
          > obiady, on nadal po pracy idzie do eks żony, nadal ją zawozi na
          > wakacje.
          >

          zgodze sie w 100 % dodam jeszcze ze tupnac nozka mogłas długo wczesniej, a nie
          obudziłas sie po 7 latach..
          • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 21:01
            :)
        • policjawkrainieczarow Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 03.11.09, 01:26
          > Otóż u znajomych było podobnie do czasu kiedy jego obecna kobieta
          > nie urodziła ich wspólnego dziecka. Facet wtedy mocno przestawił się
          > na ich dziecko, ograniczając mocno kontakty ze swoim I dzieckiem

          a co na to 1sze dziecko?
    • deodyma Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:12

      jeszcze jedno - On jest ze mna, Ona nie ma nikogo. tzn ma syna i
      > mojego partnera - to chyba dosc mezczyzn w jej zyciu, co? Ona
      nigdy
      > mu nie wybaczyla, ze odszedl.
      >




      to znaczy, ze Twoj partner odszedl do zony do Ciebie, tak?
      jesli tak, to chyba nie powinna dziwic Cie ta sytuacja.
      znam przypadek, gdzie facet zonaty, ojciec dwojki dziweci, poznal
      inna babke, mial z nia romans i zostawil zone dla niej.
      wzieli rozwod, ozenil sie z ta druga, ale co z tego, skoro swieta,
      urlopy i weekendy spedza ze swoja byla rodzina?
      a jego nowa zonka wciaz sama...
      • rachela25 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:19
        masz mega cierpliwość . A swoją drogą ciekawe co on tam robi tyle
        czasu . Siedzi tam od 16-22 ,pewnie lezy na kanapie i filmy z żonką
        ogląda ,bo nie wierze że bawi sie z synem tyle godzin w jego pokoju.
        • deodyma Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:25

          Siedzi tam od 16-22 ,pewnie lezy na kanapie i filmy z żonką
          > ogląda ,bo nie wierze że bawi sie z synem tyle godzin w jego
          pokoju.




          no wlasnie?
          z pracy pedzi do swojej bylej rodziny i az 6 godzin tam siedzi?
          w domu?
          moze chlop zaluje, ze odszedl od zony...
          moze nawet sypiaja ze soba...
          ktoz to wie?
          • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:29
            autorka miala 7 długich lat, zeby o to zapytac i nadal moze
          • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:30
            deodyma napisała:
            > no wlasnie?
            > z pracy pedzi do swojej bylej rodziny i az 6 godzin tam siedzi?

            Jedzie do syna a nie do bylej zony! tak trudno to pojac???
            Wspolczuje tak niskiej samooceny zeby az tak wam przeszkadzała Była,
            zeby widziec same najgorsze scenariusze i miec taka pewnosc, ze on
            do bylej jedzie a nie do dziecka.
            Widac, ze dzieci nie macie i stad te bzdury piszecie.


            > w domu?

            Nie no najl;epiej zeby sobie na dwrocu siedzieli zeby obecna
            partnerka nie osiwiała z nakrecania sie wlasnymi myslami, no nie?

            > moze chlop zaluje, ze odszedl od zony...

            A moze po prostu spedza czas ze swoim dzieckiem ktore kocha??
            Niepojete prawda?

            > moze nawet sypiaja ze soba...

            LOL!!!!!
            Zawsze mnie pusty smiech ogrania jak czytam takie bzdury.
            jakbys sie ze swoim bylym spotykala rozumiem, ze tez uprawialabys z
            nim dziki seks?

            > ktoz to wie?

            Mysle, ze wypisywanie tego typu bzdur tylko szkodzi, a wiedziec wie
            to pewnie maz autorki i jesli ma byla zone, z ktora sie rozwiodl to
            nie po to by przy kazdej okazji sie z nia bzykac.
            • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:35
              tez mysle, ze to kwastia zaufania i pewnosci siebie i ideałów
              ja chce miec wielka milosc z Misiem i nie rusza mnie w zasadzie, ze spotykajac
              dzieci widuje tez byla w ich domu
            • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:36
              droga autorko, po pierwsze polecam Ci forum macochy, tak jest duzo
              wiecej lepiej rozumiejacych Twoja sytuacje kobiet, ktore maja wiecej
              do przekazania niz "widzialy galy co braly" lub "jak jestes glupia
              to teraz cierp".
              A po drugie mysle, ze powinniscie powalczyc o to by maly przychodził
              jednak tez do was i to czesciej. Dla niego tez jest to cos nowego bo
              pojawia mu sie rodzenstwo i fakjnie by bylo gdyby jednak w tym
              uczestniczyl.
              Po kolejne no nie ma sily zeby czasem z nimi nie zjadl, ale
              odwozenie ich na wakacje czy inne tego typu sytuacje to
              wykorzystywanie sytuacji. Ona nie jest niepelnosprawna zeby nie moc
              pojechac na wakacje sama i mysle, ze to kwestia stanowcznosci
              Twojego partnera. Po kolejne nic nie stoi na przeszkodzie zebyscie
              to wy pojechali z jego synem :)
              A po ostatnie to zycze duzo wytrwalosci i gratuluje cierpliwosci i
              sily ze tak duzo juz osiagneliscie wspolnie od poaczatku :)
            • deodyma Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:39

              > Widac, ze dzieci nie macie i stad te bzdury piszecie.





              co do dzieci, jstem matka:)
              a czy to sa bzdury?
              wszystko jest mozliwe.
              Ty bys piala z zachwytu na miejscu zalozycielki tego watku i
              wierzylabys misiowi:)

              -
              mój suwaczek
              • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:51
                zwiazek polega na zaufaniu, gdy nie ma zaufania, to jest komercja
                zreszta jak to swiadczy o kobiecie, ktora zaklada, ze maz sypia z byla, czy z
                kolezankami w delegacji.... ze jakiego niby faceta sobie wybrala?
              • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:04
                deodyma napisała:
                > co do dzieci, jstem matka:)

                Aha i co godzina z dzieckiem wystarcza? Dziwie sie, ze podpisujesz
                sie pod takim gadaniem skoro wiesz jak czas "ucieka" z dziecmi.

                > a czy to sa bzdury?
                > wszystko jest mozliwe.

                Wszystko? To czemu pisze sie tylko o tym, ze on byc moze z nia sypia
                i pewnie oglada tv, i w ogole to jedzie do niej a nie do swojego
                syna?
                Jak mowimy o wszystkim to wypiszmy wszystkie mozliwosci a nie tylko
                te ktore mialby ukazac czyjes zle intencje, prawda?

                > Ty bys piala z zachwytu na miejscu zalozycielki tego watku i
                > wierzylabys misiowi:)

                Owszem, poniewaz opieram zwiazek na zaufaniu, szczerosci i nie
                uprzykrzaniu zycia swojemu partnerowi tylko dlatego, ze chce widziec
                podlosc w jego zachowniu.
                Moj partner jedzie spedzic czas ze swoim dzieckiem ktore kocha. A ze
                mala mieszka z byla to taki urok. Jakkolkwiek jesli byla stala sie
                byla to znaczy, ze z jakiegos powodu stala sie byla na tyle mocno ze
                sie z nia rozwiodl.
                Ale pewnie dlatego, ze ja z bylym nigdy bym sie nie zwiazala na
                powrot ani nie poszlabym z nim do lozka tylko dlatego, ze zdarza mi
                sie z nim spotkac.
                Zaskakujace no nie?
                • deodyma Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:54

                  > Owszem, poniewaz opieram zwiazek na zaufaniu, szczerosci i nie
                  > uprzykrzaniu zycia swojemu partnerowi tylko dlatego, ze chce
                  widziec
                  > podlosc w jego zachowniu.
                  > Moj partner jedzie spedzic czas ze swoim dzieckiem ktore kocha. A
                  ze
                  > mala mieszka z byla to taki urok. Jakkolkwiek jesli byla stala sie
                  > byla to znaczy, ze z jakiegos powodu stala sie byla na tyle mocno
                  ze
                  > sie z nia rozwiodl.




                  no Ty oczywiscie nie widzisz w tym nic dziwnego, ze facet pedzi tam
                  zaraz po pracy i siedzi tam po 6 godzin:)
                  wszystko mozna zrozumiec, ale bez przesady.
                  gdyby autorka watku nie miala zadnych watpliwosci, nie pisalaby o
                  tym na forum.
                  dla niej to chyba tez nie normalna sytuacja.
                  • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 00:13
                    deodyma napisała:
                    > no Ty oczywiscie nie widzisz w tym nic dziwnego, ze facet pedzi
                    tam
                    > zaraz po pracy i siedzi tam po 6 godzin:)

                    A co dziwnego przepraszam mam widziec w zachowaniu ojca ktory jedzie
                    do swojego syna w dniu odwiedzin???
                    Wyjasnij mi bo moze nie mam wystarczajaco dobtrego punktu widzenia..
                    coz dziwnego jest w odpowiedzialnosci i slownosci oraz spelanianiu
                    warunków wizyt???

                    > wszystko mozna zrozumiec, ale bez przesady.

                    Gdzie masz przesade? W tych 6 godzinach? A moze chlopina winen
                    najpierw zameldowac sie w domku u zony a potem jechac do syna co de
                    facto spowoduje, ze bedzie spedzal z nim max 3 godziny jesli nie
                    mieszkaja blisko siebie.
                    Wiec zamiast spedzic czas ze swoim dzieckiem bedzie kisil sie w
                    korku zeby nie bylo, ze jedzie do syna, podkreslam specialnie
                    zeby w koncu te betony co jak mantra powtarzaja, ze jedzie do bylej
                    zrozumialy ze jedzie sie zobaczyc z dzieckiem; od razu po pracy.

                    > gdyby autorka watku nie miala zadnych watpliwosci, nie pisalaby o
                    > tym na forum.

                    Mysle, ze autorka ma nie tyle watpliwosci co nie pasuje jej, ze jej
                    partner tak czesto spedza czas z malym w domu bylej. A de facto jest
                    to pół jednej doby. Czyli 12, słownie dwanaście godzin w ciągu
                    tygodnia w którym mamy 7 dób po dwadziescia cztery godziny, co daje
                    nam 14 razy 12 godzin. czyli spedza z synem w domu bylej nawet nie
                    1/7 tygodnia, bo 1/14 tygodnia. No porazająco duzo czasu no nie..

                    > dla niej to chyba tez nie normalna sytuacja.

                    Mysle, ze ona sie chciala wyzalic bo sytuacje juz wynormowala i
                    wyposrodkowała w bardzo ladny spsosob. dziecko jej meza spedza u
                    nich jeden z tych trzech dni... A Ona chyba nie spodziewala sie, ze
                    az tak zacznie jej przeszkadzac, ze jego czas poswiecony i dzielony
                    jest jeszcze ma kogos. Co byc moze jest wynikiem ciazy i buzujacych
                    hormownow skoro przez 7 lat byli zgrani i niezle im sie ukladalo.
                    • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 00:21
                      Tu nie do konca chodzi o to ile czasu spedza tylko gdzie go spedza.
                      Moglby rownie dobrze u sibie. to po jedno.
                      Po drugie zastanawia sie, bo sama bedzie miala dziecko i bedzie
                      potrzebowla pomocy, z malenkim dzieckiem nie zawsze jest prosto,
                      kobieta tez potrzebuje kogos kto zrobi zakupy, wezmie na troche
                      dziecko, zeby mogla sie troche przekimac albo odpoczac. Dlatego
                      lepiej, zeby 9-cio latek przyszedl do nich niz odwrotnie, tato do
                      niego. Prawda, nie widze w tym nic dziwnego
                    • deodyma Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 11:55
                      oj, kobieto...
                      zacietrzewilas sie w obronie tej biednej chlopiny, jhakby to Twoj
                      partner byl, nie autorki tego watku:)
                      widzenia widzeniami, ale nie bezposrednio po pracy i nie od 16-22 a
                      pozniej powtorka z rozrywki:)
                      • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 12:41
                        deodyma napisała:

                        > oj, kobieto...
                        > zacietrzewilas sie w obronie tej biednej chlopiny, jhakby to Twoj
                        > partner byl, nie autorki tego watku:)

                        raczej dlatego, ze wiekszosc nie wie o czym pisze ale pierwsza jest
                        do oceny myslenia i intelifgencji autorki bo "one sa takie madre ze
                        nie braly sobie faceta z dzieckim". Wkurza mnie to piętnowanie
                        kobiet ktore decyduja sie na zycie z mezczyzna z przeszloscia. Ot
                        co.

                        > widzenia widzeniami, ale nie bezposrednio po pracy

                        A kiedy??
                        Ma moze najpierw pojechac do domu zjesc a potem na dwie godziny
                        wpasc do syna? No kaman..

                        > i nie od 16-22 a
                        > pozniej powtorka z rozrywki:)

                        A dlaczego nie?? Co jest złego w tym, ze spedza z synem 12 godzin w
                        jego domu w ktorym mieszka a potem wieczor i dzien w swoim domu ze
                        swoja rodzina??

                        Najłatwiej to jest oceniac, krytykowac, wyrazac "wspolczucie" ktore
                        jest de facto szyderczym smiechem. Ale gdyby on spedzal czas z synem
                        raz na miesiac to by afera byla co z niego za ojciec i jakiego
                        buraka sobie wziela no nie?
                        Zero konsekwencji ale cel w postaci wyzycia sie na kims i
                        powywyzszania sie nad nim został osiągnięty.
                    • burza4 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 19:51
                      erillzw napisała:
                      > Gdzie masz przesade? W tych 6 godzinach? A moze chlopina winen
                      > najpierw zameldowac sie w domku u zony a potem jechac do syna co
                      de
                      > facto spowoduje, ze bedzie spedzal z nim max 3 godziny jesli nie
                      > mieszkaja blisko siebie. > Wiec zamiast spedzic czas ze swoim
                      dzieckiem bedzie kisil sie w > korku zeby nie bylo, ze jedzie do
                      syna
                      , podkreslam specialnie > zeby w koncu te betony co jak
                      mantra powtarzaja, ze jedzie do bylej > zrozumialy ze jedzie sie
                      zobaczyc z dzieckiem; od razu po pracy.

                      jako była żona uważam, że sytuacja jest chora. Oczywiste jest, że
                      więź dziecka z ojcem jest ważna, ale nie wyobrażam sobie, żeby były
                      mąż przesiadywał u mnie w domu co drugie popołudnie i wieczór. Nawet
                      dla dziecka. Niestety rozwód ma swoją cenę, ale jeśli ojciec jest
                      zaangażowany tak jak tu - to rzadsze kontakty nie muszą być traumą
                      dla dziecka. Dodatkowo - uważam, że robi się tu 2 osobom wodę z
                      mózgu, utrzymując namiastkę rodziny, będąc na każde skinienie byłej
                      żony - uniemożliwia się jej normalne funkcjonowanie, ułożenie sobie
                      życia, czy demotywuje do wzięcia spraw w swoje ręce. Podtrzymywanie
                      złudzeń nikomu nie służy.

                      dziecko w tym wieku powinno bywać u ojca, szczególnie że pojawi się
                      rodzeństwo, z którym też powinno mieć kontakt.

                      Nie wyobrażam też sobie, jak można budować nowy związek i zakładać
                      nową rodzinę nie mając dla niej czasu.
            • crises Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 20:08
              >Zawsze mnie pusty smiech ogrania jak czytam takie bzdury.
              >jakbys sie ze swoim bylym spotykala rozumiem, ze tez uprawialabys z
              >nim dziki seks?

              Dla mnie to czysta abstrakcja, ale znam osobiście jedno byłe małżeństwo, które w
              ten sposób dorobiło się syna już po rozwodzie.
        • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:28
          tu juz sie chyba pojawia kwestia zaufania do chlopa i jego lojalnosci
          zaufanie jest zawsze podstawa zwiazku
          jesli chodzi o ta sytuacje - wystarczy zapytac, co robi i zeby dokladnie opowiedzial
          ja mniej wiecej wiem, co moj chlop robi z dziecmi i coraz bardziej probuje
          pytac; glownie zabiera dzieci na obiad do knajpy, ale wiem tez, ze gada z zona i
          czasem przebywa dluzej w domu - gral zeszłej zimy z dziecmi w gry
          tyle, ze ja ufam ludziom i jestem dosc pewna siebie
          teraz juz bede bardziej go wypytywac o sprawy 'rodzinne', zreszta przede mna
          poznanie dzieci, bo chyba w zwiazku nam sie zaczyna układac
        • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:27
          rachela25 napisała:

          > masz mega cierpliwość . A swoją drogą ciekawe co on tam robi tyle
          > czasu . Siedzi tam od 16-22 ,pewnie lezy na kanapie i filmy z
          żonką
          > ogląda ,bo nie wierze że bawi sie z synem tyle godzin w jego
          pokoju.

          Widac, ze nie masz pojęcia o czym mówisz.
          To jest 6 godzin z 9 letnim dzieckiem, które nie tylko sie bawi, ale
          z ktorym ogladnac mozna bajki, pograc w cos, porozmawiac i nawet
          odrobic lekcje bo przeciez jest juz w szkole.
          Poza tym jest jeszcze umycie dziecka, ubranie, poczytanie lub
          posiedzeie z nim zanim zasnie. To nie jest kwadrans i juz.
    • lacido Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:34
      jopi81 napisała:

      On juz o tym wie. ale sie zamartwia, bo
      > eks nigdy wczesniej nie wyrazala zgody na to, zeby bral syna do
      > siebie w te 2 dni w tygodniu rowniez (bo syn musi wiedziec gdzie
      > jego dom - dlatego nie moze do nas przychodzic w tygodniu).

      takie rzeczy można załatwić sądownie
    • kozica111 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:55
      Wiesz, za 5 lat syn będzie nastolatkiem i raczej nie będzie ciągle potrzebował
      tatusia u siebie w pokoju, sam pewnie będzie do was wpadał, licząc na większy
      luz więc może jakoś się to ułoży.
    • wacikowa Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 16:55
      jopi81 napisała:

      (za slowa typu - tyle lat w tym zyjez i
      > nagle ci to zaczelo przeszkadzac? - dziekuje z gory:))
      A za Widziały gały co brały też?
      • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:04
        wiesz, mi kiedys tez sie nie miescily w glowie takie relacje, ale mnie tez to
        spotkalo, na dodatek zaczelam poznawac swiat i okazalo sie, ze to sie calkiem
        czesto zdarza, wiec nie dziwne, ze autorka pyta co zrobic, zeby bylo lepiej
        • wacikowa Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:27
          Spotkało Cię na własne życzenie i przez własną głupotę.
          Też wiedziałaś kogo brałaś więc nie rusza mnie Twoje jojczenie.
          • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:33
            wcale nie uwazam, ze to jet glupie
            a madre byloby zostanie z moim pierwszym facetem i urodzenie mu dzieci, jak
            chcial...
            kocham Misia, szanuje i wcale nie zamierzam go łapac na dziecko jak zona
            • wacikowa Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:37
              Skoro go tak kochasz to po cholerę jojczysz na niego?
              • wacikowa Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:38
                I po cholerę robisz z siebie cierpiętnicę?
        • ind-ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:33
          no i co maha jestes szczesliwa z terazniejszoscia,ktora kiedys nie miescila ci
          sie w glowie?Zajety facet(zonaty,zareczony,nawet rozwiedziony)jest jak schodzony
          but.Juz nigdy nie bedzie pasowal na twoja stope,bo zostal wyprofilowany przez
          kogos innego.Ale to nie moj problem.zreszta co ja moge doradzac autorce
          watku,skoro sama,dzieki zdrowemu rozsadkowi,tego nie przezylam.
          • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:10
            ind-ja napisała:

            > Zajety facet(zonaty,zareczony,nawet rozwiedziony)jest jak schodzon
            > y
            > but.

            Taaaaak?
            To wedle tej logiki kazdy człowiek ktory kiedys sie zwiazal jest jak
            schodzony but,
            A Ty? Nowka szyuka, nie smigana nigdy z nikim nie zwiazana jak
            rozumiem?

            >Juz nigdy nie bedzie pasowal na twoja stope,bo zostal wyprofilowany
            przez
            > kogos innego.

            Bzdura na kółkach.


            >Ale to nie moj problem.zreszta co ja moge doradzac autorce
            > watku,skoro sama,dzieki zdrowemu rozsadkowi,tego nie przezylam.

            Och twoj zdrowy rozasadek juz nie wystraczyl zeby pisac logicznie i
            sensem bo wyczerpuje sie poprzez unikanie wszelkich "schodzonych
            facetów" i szukanie takiego niczym nie skalanego.
            • ind-ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:01
              taa a tak sie sklada,ze pisze o kolesiach
              zareczonych,zonatych,rozwiedzionych...uwazasz,ze wszyscy mezczyzni byli w
              powaznych zwiazkach,zanim spotkali ta druga polowke?Jesli tak to ja mialam
              niesamowite szczescie,ze spotkalam mezczyzne,ktory owszem mial dziewczyny ale
              nie bylo zadnych planow dot.przyszlosci.A co do zdrowego rozsadku,a owszem
              posiadam i dzieki temu nie podzielilam losow mahy i autorki watku.A wierz mi tez
              moglam wychowywac cudze dziecko.
              • lacido Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:13
                ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby być eks
                • ind-ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:36
                  i nic nie stoi na przeszkodzie,by wspolnie dozyc szczesliwej starosci,tej opcji
                  sie trzymam:)
                  • lacido Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:40
                    co nie zmienia faktu, że mimo niesamowitego szczęścia i zdrowego rozsądku masz
                    również szanse na to, żeby Twój los potoczył się inaczej, trochę pokory
                    • ind-ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 01:21
                      alez o co ci chodzi?Forum jest publiczne i moge na nim wyrazac swoja opinie,z
                      pokora lub bez.Ja nawet nie probuje cie pouczac.Ja wyrazam swoje zdanie a ty mi
                      tutaj z etyka wyskakujesz.Nie rozumiem nawet czym cie skrzywdzilam.Swoim
                      optymizmem?a moze zdaniem o tym jakimi zasadami ja sie kieruje w
                      zyciu?widzisz,moja dewiza jest ...nie chodz w schodzonych butach..bla bla.a
                      twoja moze byc...niewazne jaki,oby zonaty...i nic mi do tego.Tak samo jak tobie
                      nic do mojej pokory.
              • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 00:18
                ind-ja napisała:

                > taa a tak sie sklada,ze pisze o kolesiach
                > zareczonych,zonatych,rozwiedzionych...uwazasz,ze wszyscy mezczyzni
                byli w
                > powaznych zwiazkach,zanim spotkali ta druga polowke?

                A dlaczego Ty zakładasz, ze nie byli??
                Co spotykali sie z braku laku? Roznie sie w zyciu moze ulozyc i mimo
                planow moze z nich nic nie wyjsc. Moze nawet do zareczyn nie dojsc
                mimo, ze plany byly. Uwazam, ze o wiele wiecej ludzi bylo w
                powaznych zwiazkach zanim trafili na Tego czlowieka. I
                dyskredytowanie innych relacji tylko dlatego, ze dopiero TA jest Ta
                jedyna jest moim zdaniem glupota i gnojeniem wlasnych doswiadczen i
                waznych fragmentów zycia.


                >Jesli tak to ja mialam
                > niesamowite szczescie,ze spotkalam mezczyzne,ktory owszem mial
                dziewczyny ale
                > nie bylo zadnych planow dot.przyszlosci.

                Ale to nie znaczy, ze u kazdego tak bylo. I to rowniez nie znaczy,
                ze ktos kto mial takie plany i okazalo sie z tamtym czlowiekiem nie
                wyjda i wyszly dopiero z kims innym nie znaczy, ze taki człowiek
                jest "znoszony"..

                >A co do zdrowego rozsadku,a owszem
                > posiadam i dzieki temu nie podzielilam losow mahy i autorki
                watku.A wierz mi te
                > z
                > moglam wychowywac cudze dziecko.

                Tylko, ze ton Twojej wypowiedzi jest taki, ze kazda kobieta ktora
                wiaze sie z mezczyzna z przeszloscia zdrowego rozsadku nie ma. A
                wybacz z tym sie nie zgadzam, bo mam go calkiem sporo i wlasnie m.in
                nim sie posluzylam wybierajac swojego partnera.
      • nanai11 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:05
        Mahadeva nie powinnaś doradzać autorce postu. O ile wiem ostatnio żaliłas sie że
        nie chciał twój jak to nazywasz 'chłop" (moze czas na meżczyzne co?) wpuścić cie
        do swojego mieszkania.
    • nutka07 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:11
      Z Toba spedza wiecej czasu niz z wlasnym dzieckiem, chcesz zeby go jeszcze
      ograniczyl? Jak sobie to wyobrazasz?
      • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:39
        jesli autorce zalezy na dziecku, to bedzie w stanie sama z nim spedzac czas,
        nawet gdy maz bedzie u bylej, moglby rownie dobrze byc w delegacji, niektore
        kobiety same wrecz wybeiraja samotne macierzynstwo, chlop im niepotrzebny
    • ind-ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:21
      a ja to odbieram jak 200 000 000 odcinek Mody na Sukces,przerazajaco
      smieszny.Ktos juz wczesniej napisal,ze o konsekwencjach zwiazku z zajetym i
      dzieciatym juz kolesiem,trzeba bylo myslec wczesniej.A teraz no coz,zycze milego
      przezywania Mody na sukces
    • malopolll Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:35
      Związałaś się z podwójnym rozwodnikiem, który ma dzieci z dwoma różnymi
      kobietami, no teraz już trzema, bo jeszcze wspaniałomyślnie dałaś sobie
      zrobić dziecko. Moja rada: cierp w milczeniu.
      • alpepe Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:54
        jaki ty wątek czytasz?
        • annajustyna Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:10
          Pewnie ten o samotnych ojcach godzacych prace zawodowa i rodzicielstwo.
          • alpepe Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:08
            przy czym ciężar wychowywania spada na całomiesięczne żłobki :-)
      • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 21:19
        slucham?! <wielkie oczy>
    • enith Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 17:56
      Nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że waszemu dziecku, które ma się wkrótce urodzić, należy się więcej uwagi i czasu, niż dziecku partnera z poprzedniego małżeństwa. Uważam, że ojciec od 7 lat stara się robić wszystko, by jego syn jak najmniej odczuł skutki rozwodu rodziców i wygląda na to, że świetnie sobie radzi. 3 dni w tygodniu po 6 godzin to bardzo dużo czasu w przypadku dochodzącego ojca, założę się, że w przeciwieństwie do większości rozbitych rodzin, tu ojciec i syn mają świetnie kontakty, bo ojciec nie wypiął się, brzydko mówiąc, na swoje potomstwo z chwilą orzeczenia rozwodu. Takich facetów ze świecą szukać! Ty natomiast w tej chwili widzisz sprawy wyłącznie ze swojego punktu widzenia, dla ciebie liczysz się WYŁĄCZNIE ty i twoje dziecko, pal licho chłopca z poprzedniego małżeństwa. Otóż, im szybciej przyjmiesz do wiadomości, że OBYDWOJE dzieci ma takie samo prawo do ojca, jego czasu i uwagi, tym lepiej dla ciebie. Z całą świadomością związałaś się z rozwiedzionym mężczyzną z nieletnim synem. To oznacza, że bierzesz faceta z dobrodziejstwem inwentarza i nie masz prawa narzekać. Jeśli tak strasznie znieść ci myśl, że w czasie wizyt ojca u dziecka obecna jest matka, niech partner ustali widzenia sądownie u siebie w domu. To też jest jakaś opcja, choć założę się, że nie w smak ci będzie obecność tego chłopca pod twoim dachem (czego dałaś wyraz w swoim poście). I pamiętaj: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeśli rozstaniesz się ze swoim partnerem, a jego kolejna wybranka okaże się taką pindą jak ty, to TWOJE dziecko będzie widywać ojca raz na ruski rok. I co? Miła perspektywa?
      • marzeka1 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:01
        Rozmnożenie się panem w opisanej przez ciebie sytuacji to raczej ryzykowna postawa.
        • alpepe Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:08
          za późno :-)
      • poprostu_basia Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:59
        Ty
        > natomiast w tej chwili widzisz sprawy wyłącznie ze swojego punktu widzenia, dla
        > ciebie liczysz się WYŁĄCZNIE ty i twoje dziecko, pal licho chłopca z poprzedni
        > ego małżeństwa.

        Jesteś niesprawiedliwa, Autorka przez 7 lat cierpliwie znosił i znosi wizyty
        swojego bądz co bądz mężczyzny w domu jego byłej kobiety (i nie wazne jak bardzo
        mu ufa, na pewno nie jest jej z tym łatwo) żeby spędzał czas z dzieckiem, sama
        będąc go praktycznie pozbawiona przez prawie połowę tygodnia. Jedyną rzeczą
        której się sprzeciwiła jasno było wspólne nocowanie na wakacjach.

        choć założę się, że nie w smak ci będzie obecność tego chłopca pod
        > twoim dachem (czego dałaś wyraz w swoim poście).

        Niby gdzie? ja raczej widze że Autorka nie ma nic przeciwko jego wizytom, a
        nawet wolałaby zeby były częstsze, zamiast wizyt faceta tam, co jest całkiem
        zrozumiałe skoro ma urodzić ich wspólne dziecko. Ono tez ma prawo do taty, a ona
        do jego współudziału w opiece nad noworodkiem która siłą rzeczy jest
        czasochłonna i absorbująca
        • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 00:24
          poprostu_basia napisała:

          > Jesteś niesprawiedliwa, Autorka przez 7 lat cierpliwie znosił i
          znosi wizyty
          > swojego bądz co bądz mężczyzny w domu jego byłej kobiety (i nie
          wazne jak bardz
          > o
          > mu ufa, na pewno nie jest jej z tym łatwo) żeby spędzał czas z
          dzieckiem, sama
          > będąc go praktycznie pozbawiona przez prawie połowę tygodnia.

          Jaką połowę tygodnia????
          Spędza dwa dni.. przepraszam dwa razy zaraz po pracy jedzie do syna
          na 6 godzin a trzeci raz to maly spedza u nich w piątek do soboty.
          Czytaj dokladniej.


          >Jedyną rzeczą
          > której się sprzeciwiła jasno było wspólne nocowanie na wakacjach.

          Sprzeciwiła sie wielu innym rzeczom, m.in dzieki temu maly jest u
          nich w piatek.
          • poprostu_basia Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 03.11.09, 00:24
            > Jaką połowę tygodnia????
            > Spędza dwa dni.. przepraszam dwa razy zaraz po pracy jedzie do syna
            > na 6 godzin a trzeci raz to maly spedza u nich w piątek do soboty.
            > Czytaj dokladniej.
            ok może faktycznię przejaskrawiłam, od kiedy się postawiła to już ne była PAWIE
            (to a propos dokladnego czytania:) polowa tygodnia, tylko 2 dni. Jednak przez
            pierwsze lata facet 3 razy w tygodniu (a 3 dni z 7 to wlasnie prawie polowa)
            spedzał od rana do wieczora poza domem-najpierw w pracy, potem z dzieckiem. To
            nic złego, chodziło mi o to że jednak przez te 3 dni (a potem 2) jego wcale dla
            niej nie bylo bo pewnie wracal zmeczony a nastepnego dnia trzeba rano wstać, co
            jak sądzę dla zakochanej kobiety nie jest przyjemne, abstrahujać nawet od tego
            gdzie facet ow czas spedza.
      • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 21:23
        a w ktorym miejscu dziedwczyno przeczytalas, ze ja chce dziecko
        pozbawic ojca?! (czasem sie zastanawiam czy ja niewyraznie pisze?!).
        alez jego syn jest dla mnie strasznie wazny i mam zamiar zrobic
        wszystko, zeby Jego syn i nasze dziecko byli prawdziwym rodzenstwem.
        i widzieli sie jak najczesciej. on moze widziec syna nawet 7 razy w
        tygodniu, ale uwazam, ze nie musi tego robic na jej zasadach-czyli u
        niej w domu.
        ot cala filozofia postu:)
    • malopolll Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:07
      Jestem prorokiem.Za 20 lat napiszesz: mój były mąż jest właśnie po 17
      rozwodzie i ma 17 dzieci z 17 kobietami.
      • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:11
        malopolll napisał:

        > Jestem prorokiem.Za 20 lat napiszesz: mój były mąż jest właśnie po
        17
        > rozwodzie i ma 17 dzieci z 17 kobietami.

        Jestem realistka. Gadasz od rzeczy,
        Moj ojciec po rozwodzie z moja mama stworzyl druga rodzine i zyje w
        niej od 24 lat szczesliwie.
        • malopolll Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:18
          > Moj ojciec po rozwodzie z moja mama stworzyl druga rodzine i zyje w
          > niej od 24 lat szczesliwie.

          Twoja mama się nie ceni. Nie wiem, czy tak szczęśliwie skoro nie
          zasłużyła na to by być pierwszą żoną.
          • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:21
            malopolll napisał:
            > Twoja mama się nie ceni.

            Sam sie nie cenisz.

            > Nie wiem, czy tak szczęśliwie skoro nie
            > zasłużyła na to by być pierwszą żoną.

            I czytac nie potrafisz.
            To moja mam byla pierwsza zona.
            I zaslugi nie maja tutaj nic do rzeczy.
            • malopolll Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 18:23
              Dobra, a Twój ojciec był drugim mężem Twojej macochy czy pierwszym?
        • ind-ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:11
          > Jestem realistka. Gadasz od rzeczy,
          > Moj ojciec po rozwodzie z moja mama stworzyl druga rodzine i zyje w
          > niej od 24 lat szczesliwie.

          Moze dlatego,ze pochodzisz z rozbitej rodziny,wychodzi z ciebie taka zolc i
          uwazasz,ze kazdy facet kiedys musi wymienic zyciowa partnerke na lepszy model?
          • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 00:21
            ind-ja napisała:
            > Moze dlatego,ze pochodzisz z rozbitej rodziny,wychodzi z ciebie
            taka zolc i
            > uwazasz,ze kazdy facet kiedys musi wymienic zyciowa partnerke na
            lepszy model?

            Sluuucham?? Tobie sie koleżanko cos pomieszało zdaje sie.
            Gdzie ja pisałam, ze kazdy facet musi wymienic zyciowa partnerke na
            lepszy model? Bog Cie opuscił???!!!!
            I gdzie TY widzisz zółc? I dlaczego w moich wypowiedziach a nie tych
            co jada po autorce ze mozgu jej brak, ze sie z dzieciatym zwiazała??
            Oni to moze sa swieci i pelne milosierdzie od nich?? :/
    • adela38 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 19:10
      Sytuacja jest jasna. Jak w kazdej zwyczajnej rodzinie noworodek wymaga wiecej
      czasu od rodzicow niz dziecko w wieku szkolnym.Te starsze dziecko mozna
      natomiast zatrudnic do pomocy przy braciszku, co bedzie dla niego dobra szkola
      zycia i zblizy go malucha.Juz na finiszu ciazy , czyli od 6 mies warto tatusia
      zabierac ze soba na zakupy dla dziecka, do lekarza, do szkoly rodzenia itp.Przy
      jakichkolwiek protestach twardo mowic, ze czas i pieniadze trzeba dzielic
      sprawiedliwie po rowno wobec dzieci ze szczegolna uwage na wieksze potrzeby
      mlodszego bezbronnego.Przestan sobie sama radzic ze wszystkim i pros go o
      pomoc.Badz zmeczona i potrzebuj jego obecnosci. Jednoczesnie chwal go, ze jest
      takim wspanialym ojcem i mezem i ciesz sie glosno ze to wlasnie on jest ojcem
      twojego dziecka. Pamietaj zawsze go chwalic za to robi na twoje zyczenie.Nawet
      jak uwazasz, ze to i tak jego obowiazek.Podziwiaj go- niech czuje sie szczesliwy
      z wami.
      • zonka77 Jako druga żona 01.11.09, 20:10
        męża posiadającego dziecko z pierwszego małżeństwa i mama 2 dzieci posiadanych
        wspólnie z tym mężem napiszę:

        1.Układ kiedy on chodzi do dziecka do domu 2x w tyg. u nas by nie przeszedł.
        Dziecko przychodziłoby do nas (dokładnie to przychodziło przez parę ładnych lat,
        teraz to już duża panna i mieszka daleko)a od czasu do czasu szli by gdzieś
        sami (ja rozumiałam że mają potrzebę pobycia sam na sam)

        2. Na wakacje jeśli nie byłoby wyjścia odwiózłby lecz nie spałby z ex w jednym
        pokoju. Znając jego wracałby od razu. Chociaż szczerze mówiąc nie odwoził ich
        razem na wakacje, odwoził dziecko na obóz, nawet razem z ex i wracał tego samego
        dnia, rozumiałam że na pierwsze obozy dziecko miało potrzebę zawiezienia przez
        oboje rodziców. Jeździł też z ex w odwiedziny na obozy, też zrozumiałe że razem
        ale nie było spania w jednym pokoju.

        3. Alimenty - zależy jakie są potrzeby dziecka i zarobki rodziców. Jeśli Twój
        mąż dużo zarabia i utrzymuje dziecko na takim poziomie na jakim żyło przed
        rozwodem to ok, 700 zł to wcale nie taka wielka kwota.

        Wydaje mi się że dziecko wie gdzie ma swój dom co nie powinno przeszkadzać w
        jego delikatnym ale skutecznym wdrożeniu przynajmniej w części w rodzinę taty. W
        końcu mający się narodzić maluch będzie rodzeństwem dla tego dziecka. A od męża
        wymagałabym stanowczości w kontaktach z ex (rozmowy konkretnej) i zmian. Ale nie
        na rzadsze spotkania a na zabieranie dziecka do was. I owo dziecko też bym
        wdrożyła na miejscu Twojego męża w rolę starszego brata.
        O ile oczywiście nie ma takiej sytuacji że dziecko jakoś strasznie źle to
        wszystko znosi (wtedy chyba posiłkowałabym się rozmowami z jakimś fachowcem co
        zrobić żeby poukładać rodzinne relacje)
    • poprostu_basia Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 20:09
      Gratuluję Ci wytrwałości i cierpliwości, domyślam się że nie było Ci łatwo kiedy
      Twój mężczyzna był prawie że nieobecny dla Ciebie przez 3 dni w tygodniu. Dobrze
      o nim świadczy to zainteresowanie i staranie o dziecko, wygląda na rozsądnego i
      odpowiedzialnego ale mimo to nie omieszkaj zwrócić mu uwagi ze niemowlę (i jego
      mama) jednak potrzebuja więcej jego czasu i obecności:)
      Sądzę że jedynym wyjściem będzie dogadanie się jednak z matka jego syna żeby
      dzieciak jeszcze jeden dzień spędzał u was, wtedy byłabyś sama tylko jeden dzień
      w tygodniu. A może w co drugi tydzień niech spędza u Was cały weekend?
      Twój facet wygląda na rozsądnego i odpowiedzialnego ale mimo to nie omieszkaj
      zwrócić mu uwagi ze niemowlę (i jego mama) jednak potrzebuja więcej
      • lonely.stoner Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 21:07
        chore!! moi rodzice sie rozwiedli i moj tata odwiedzal mnie i moja siostre u nas
        w domu jakis czas, ale zawsze klocili sie z mama. Jak poznal kogos nowego to
        uklad byl taki - rok szkolny z mama, kazde wakacje, ferie u taty. I powiem tak-
        jakby moja mama zabronila nam tych wyjazdow do taty to by miala z nami regularna
        wojne. Twoj facet powinien juz dawno ustalic inne zasady. Tym bardziej ze
        spodziewacie sie wpsolnego dziecka. Na jakies ewenetualne jej prostesty zeby
        syna zabierac do was - jest sad. Rodzic matka cyz ojciec nie ma prawa zabronic
        dizeku widywac sie z rodzicem drugim i juz, poza tym i tak teraz bedziesz go
        potrzebowac w 120% wiec nie bedzie mial czasu poswiecic sie az tak dla swojego
        syna i juz.
      • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 21:15
        O MATKO!!!! powiem szczerze, ze jestem pod wrazeniem:) nie
        przypuszczalam, ze moj post w tak krotkim czasie zangazuje az tyle z
        WAs. za wszystkie dziekuje. chcialabym tylko zwrocic uwage, ze moja
        intencja nie bylo przedstawianie sie jako ofiary, cierpietnicy tej
        sytuacji. chcialam sie raczej dowiedziec, jak ludzie w podobnej
        sytuacji sobie z tym radza i jak to u nich wyglada organizacyjnie.
        dlatego z gory podziekowalam tym saczacym jad...kobieta.

        za to bardzo szczerze dziekuje tym, ktore potrafily spojrzec na
        kwestie niejednowymiarowo. szczegolnie erilzw i mahadeva. dzieki WAm
        babeczki!

        co do zaufania - nie podejrzewam, nawet mi przez mysl nie przeszlo,
        ze laza ze soba do lozka. no chyba ze mam naprawde niezlego ogiera w
        domu, ktory potrafi zaspakajac nas obie;)

        wszystkim tym saczacym jad, zycze wszystkiego naj, z facetem z rynku
        pierwotnego, i bez problemow zadnych, bo widac, ze mialayby problem
        z poradzeniem sobie z nimi. bo zycie we dwoje, to nie obraz czarno-
        bialy.
        • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 21:18
          dzizys, zapomnialam dodac, ze strasznie go kocham. i wiem, ze on
          mnie tez:) co oczywiscie dla niektorych z WAs bedzie kolejnym
          impulsem do zlosliwosci:) od siebie tylko jeszcze dodam, ze obecny
          post w zaden sposob nie zaprzecza temu glownemu.
    • six_a Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 22:03
      a jaki jest powód, że syn 3 razy w tygodniu nie może być u Was albo gdziekolwiek
      indziej? przecież nie ma obowiązku odwiedzania dziecka w domu żony, chyba że
      wizyty i miejsce wizyt zostały określone przez? nie wiem, czy nadal tak się robi.
      co do wydawania pieniędzy na dziecko, nie widzę punktu do czepienia się. to jest
      jego dziecko i może kupować mu co chce. a jak mu przeszkadza, bo przy obliczaniu
      alimentów uwzględniono cenę ubrań, to niech przestanie kupować.
      • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 23:09
        znalam taka pare

        przyczyna takiego stanu rzeczy byla milosc bylej do pana i nadzieja ze go w ten
        sposob odzyska a przynajmniej zrujnuje jego nowy zwiazek
        powiedziala wprost nastepnej kobiecie ze zniszczy i uprzykrzy jej zycie, bo on
        BEDZIE MUSIAL JA WIDYWAC gdyz NIE DOPUSCI DO TEGO ABY DZIECKO BYWALO W JEGO
        NOWYM DOMU, wyrazala zgode na kontakty z dzieckiem wylacznie w jej obecnosci nie
        ukrywajac wcale powodu( i bynajmniej nie bylo to dobro dziecka)pod grozba
        odebrania praw rodzicielskich

        zwiazek tego pana sie w koncu rozpadl,zgodnie z zyczeniem bylej zony,
        byc moze sa cierpliwe kobiety, ktore potrafia zniesc takie pieklo
        po tym co tam widzialam - nigdy nikomu takiego zycia nie zycze

        uwazam ze jedyna przyczna takiego stanu zrecz jest albo zemsta albo chec bylej
        zony aby go odzyskac

        i nie macie szans na normlane zycie dopoki dziecko nei zacznie bywac u was.nie
        zostanie mu wytlumaczone, ze domu z tata i mama nie ma. a sa dwa domy. uwazam
        tez ze dla dziecka to b neizdrowa syt-utrzymywanie go w chorym przekonaniu i
        blednym. czego to dziecko jest uczone? na pewno nie czegos zdrowego. i jest w
        pewnym sensie oklamywane caly czas.
        sadze ze po prostu matce to b pasuje. a dobrem dziecka wygodnie jest szafowac.

        rozwod to rozwod.a nie codziennie bywanie u siebie.chore.

        • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 23:26
          Szczerze powiedziawszy, nie wiem po co ten post. Zdajecie sie byc
          udana ufajaca sobie, kochajaca sie para. Twoj facet jest dobrym
          ojcem i chyba calkiem rozsadnym mezczyzna. Chyba nie trudno bedzie
          mu zrozumiec, ze w momencie kiedy pojawi sie drugie, malenkie
          dziecko, zmienia sie okolicznosci i potrzebne bedzie nowe
          rozwiazanie, bo Ty bedziesz potrzebowala jego pomocy. Warto o tym
          porozmawiac juz wkrotce, zeby mogl przygotowac bylo zone do nowej
          sytuacji i zmian jakie sila rzeczy zaistnieja. najlepiej omow z nim
          jak to widzisz a on wlasnie tak powinien przedstawic to swojej ex,
          nawet nie w formie pytania tylko konkretnych faktow i decyzji. Ty
          bylas bardzo fair i wyrozumiala przez 7 lat, teraz jej kolej, miejmy
          nadzieje, ze stanie na wysokosci zadania i wykaze rownie duzo
          empatii jak Ty do tej pory.
          • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 23:42
            a ja uwazam,ze facet ma 2 domy, 2 kobiety, 2 dzieci
            nie potrafil ( nie chcial?)zalatwic z byla zona sprawy , nie umial sie rozstac,
            nie umial zorganizowac zycia nowego sobie ani swoim kobietom ani dziecku

            i nie jest to normalne, ani zdrowe
            zycie w haremie

            a dziecku ma sluzyc takie udawanie?
            ni pies ni wydra moim zdaniem

            • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 23:48
              Emma, chyba sie z Toba zgodze. Moze z poczucia winy dal sie tak
              zdominowac. Nie wiem co bylo powodem roztania, ael fakt mogl
              sie "postawic". Mozna byc dobrym ojcem, nie widujac bylej zony.
              Dziecko spoko moze pobyc u tatusia i to normalne. W koncu nie jest
              psychopata ani zboczencem, ktory dziecko moze widywac tylko pod
              kontrola mamy. Tylko tutaj ta ex chcial miec kontrole, na pewno jest
              na biezaco jak tam sie uklada z przyjaciolka i dokladnie jak autorka
              napisala ma dwoch mezczyzn jego i synka.
          • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 01.11.09, 23:43
            Musze dorzucic jeszcze swoje 3 grosze. Ciekawy przypadek, jego ex
            nigdy nie przebolala, ze ja zostawil Chce miec nad nim wladze i
            chociaz cos pod kontrola, dlatego nie zgodzila sie na wizyty malego
            u Was w domu. Gdyby to ona kopnela Twojego faceta i miala kogos
            innego, na pewno nie obstawala by przy wersji dziecko ma wiedziec
            gdzie jest jego dom. Chociazby dlatego, ze jej nowy facet pokazlby
            jej paluszkiem w czolko, co mu sie jej byly maz bedzie po mieszkaniu
            krecil i jeszcze obiad z nimi jadal i nocowal na wakacjach.Aha, na
            pewno. oj, powiem Ci, manipulatorka.
            • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 00:56
              i wszysyc robia sobie krzywde i sie oszukuja
              ten uklad nie przyniesie nikomu nic dobrego w ostatecznym rozrachunku

              zona nie ma szans ulozyc sobie zycia i od neigo sie uwolnic mentalnie

              jego zwiazek jak widac kuleje a kobieta sie szarpie, i na pewno nie jest jedyna

              a dziecko? wyrasta w zludzeniu. male dziecko latwo akceptuje pewne
              syt,naturalnie je przyswaja.
              a to dziecko nagle w wieku lat kilkunastu(trudny okres)dowie sie, ze tatus kiedy
              wychodzi to naprawde spi z inna pania. do tego ma rodzenstwo. to dziecko nie
              dostalo szansy przwyknac powoli do nowej syt. i kiedys dostanie kubel wody na
              glowe- okaze sie, ze tata ma drugi dom.
              do tego chlopiec uczy sie ze mezczyzna moze miec dwa domy? brr

              dla mnei to chore. rozwod nie jest po to aby byc nadal razem.a dzieckiem mozna
              sie dobrze opiekowac na dwa domy.i wcale nie musi byc tym skrzywdzone.

              jak mozna dac sobie wmowic ze takie musza byc konsekwencje zycia z kism z
              "odzysku"?i ze trzeba sie na to godzic?

              ja nie moge uwierzyc ze sa kobiety, ktore godza sie na tak chory uklad.i daja
              sobie wmowic jeszcze, ze to dla dobra dziecka.i ich obowiazkiem jest to znosic.
              podziwiam, dziwie sie i wspolczuje.

              trzeba byc zdesperowanym zeby godzic sie na faceta 3 dni w tyg.byle byl, i robia
              to obie.tylko jakim kosztem?
              • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 01:03
                i nie nazwe tego dojrzaloscia tego pana czy odpowiedzialnoscia za dziecko

                on sobie robi dobrze- czuje sie lepiej, nie musi miec wyrzutow, ponosic
                bolesnych konsekwencji rozstania, zaspokaja swoje potrzeby-kosztem dwoch kobiet
                a za argument sluzy dziecko- bo lepszego arg. jzu byc nie moze

                facet ma dwa domy, bo tak widac chce, tak mu wygodnie
                zaden w sumie z niego facet
    • rrosemary Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 01:23
      A ja myślę, że to fajnie że on tak dba o swoje dziecko, spędza z nim czas i
      płaci na niego (nawet jeśli pieniądze idą na spłatę kredytu to przecież to
      mieszkanie będzie kiedyś należało do ich dziecka czyż nie?).
      Facet ma klasę i jeśli tak się zachowuje wobec byłej żony i ich dziecka to
      możesz być pewna, że jeśli nawet wam się nie ułoży to Ciebie nie zostawi samej z
      dzieckiem, ale będzie Ci pomagał.
      W tej chwili i tak masz przewagę: dwa dni u niej a 5 dni u Ciebie.
      • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 02:20
        Jakie dni???
        Od od rana do 16 jest w pracy, potem wpada do syna a potem wraca do
        domu. Do zony spodziewającej sie dziecka. Gdzie Ty masz tu dzien? To
        są dwa popołudnia a wy tutaj raban podosicie o dwa dni jakby tam
        dwie doby spedzał.
        I argument, ze dziecko nie wie, ze tata ma druga zone mozna sobie w
        buty wsadzic i swiadczy o nieumiejtnosci czytania bo autorka
        napisała wyraznie, ze maly spedza u nich piatek po lekcjach i jest
        do soboty.
        Ten chlopiec ma swiadomosc, ze tata ma dom i rodzine i ze w tej
        rodzinie rowniez bywa. Watpie by obudzic mial sie nagle z mysla, ze
        tata sypia z inna pania a nie z mama z ktora wraz z nim przebywa
        przez dwa popoludnia.
        • adela38 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 07:30
          Ja tam dodam, ze warto byc asertywna i pamietac, ze o swoje dziecko troszczysz
          sie tylko ty jak na razie. Ex mysli tez tylko o swoim. Nie warto byc zbyt dobra,
          bo inni biora ta dobroc za cos oczywistego co im sie nalezy.Nie oplaca sie
          kochac za bardzo. Zdrowy egoizm i asertywnosc jest duzo lepszy. Szczegolnie
          jesli chodzi o stosunek do dziecka.
          Jakby pan ex nie bywal tak czesto z wizytami u dziecka byc moze pani ex
          rozejrzalaby sie za nowym partnerem...
        • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 18:06
          dokladnie jest jak piszesz Erillzw - Mały wie jaka role pelnie w
          zyciu taty, bo spedza u nas czas od piatku do soboty, dodatkowo
          udalo nam sie we trojke wyjechac na krotkie wakacje w tym roku.

          doleje jeszcze oliwy do ognia i powiem, ze Maly mnie bardzo lubi i
          przezywa, kiedy np nie moge z jakichs wymyslonych powodow byc u
          niego na urodzinach, czy na komunii.

          Erillzw powtorze to - jestem madra kobieta i dziekuje za to, ze
          zabierasz glos w dyskusji, a przede wszystkim, ze czytasz ze
          zrozumieniem:)
          • poprostu_basia Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 03.11.09, 00:35
            o właśnie, a propos wakacji, rozumiem że chciałby z dzieckiem jezdzic na
            wakacje, moi rodzice np, mimo ze nie sa rozwiedzeni, jak bylam mala jezdzili ze
            mna na wakacje oddzielnie zebym jak najwiecej czasu spedzila poza miastem, może
            u Was tez by sie to tak dało zorganizować żeby matka z nim jezdziła oddzielnie i
            Wy tez?
    • iminlove Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 09:30
      A ja trochę rozumiem, dlaczego była tak nalegała na odwiedziny u
      niej. Skoro wszystko zaczęło się, jak syn miał zaledwie dwa lata, to
      pewnie nie chciała narażać dziecka na stres związany z przebywaniem
      w obcym domu z - pomijając ojca - obcą kobietą. Wyobraźcie sobie, że
      to Wy musicie oddać swojego dwulatka na dwa popołudnia w tygodniu -
      mało która matka tak łatwo się na to zgodzi i ja to rozumiem. No ale
      teraz chłopiec jest starszy, przyzwyczaił się do nowej żony ojca, a
      więc możnaby pomyśleć o zmianie układu. Może weekend u ojca, tydzień
      u matki? No nie wiem. W każdym razie da się to chyba jakoś
      wypracować.

      I jeszcze jedno... co do tych wakacji to też trochę rozumiem
      potrzebę ojca do spędzenia tych kilku dni z synem (czy sam mógł
      zabrać dziecko na kilka dni?). Wspólnego pokoju nie rozumiem, ale na
      kilka dni na wakacjach bym mu chyba pozwoliła:)

      Pozdrawiam!
    • alba27 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 11:21
      Nie planuję rozwodu, ale gdyby tak się stało to liczyłabym na to, że
      ojciec moich dzieci będzie spędzł z nimi jak najwięcej czasu, to
      przecież jego dziecko, młody 9 letni chłopak, ktory potrzebuje
      ojca!!!
      Autorko wątku cz ty byś chciała, żeby Twoje dziecko widywało tatusia
      tylko 2 popołudnia w tygodniu??? Wzięłaś faceta z przeszłością to
      teraz ponoś konsekwencje! niektóre się żalą że po rozwodzie faceci
      zapominają o dzieciach ale jak pamiętają to okazuje się, że też jest
      źle! Przyjdzie czas, że chłopak będzei nastolatkiem i kontakt z tatą
      raz w tygodniu go zadowoli, ale teraz dajna luz!.
      Czy to coś strasznego, żę Twój mąż zje obiad u byłej żony? Piszesz,
      że alimanty idą na spłatę kredytu mieszkaniowego, ale w tym
      mieszkaniu mieszka też jego syn!.
      Jak chciałaś być wolna od obciążeń to mogłaś sobie znaleźć
      bezdzietnego faceta.
      Jak dla mnie gość jest świetnym ojcem mimo, że z matką dziecka mu
      nie wyszło i oby więcej takich było.
      • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 12:56
        Alba, co ma jedno do drugiego. Uwazam, ze autorka jest bardzo wyrozumiala
        kobieta. Dla mnie kobieta aniol, pare dni na wakacjach z ex w jednym
        pokoju.
        Jednak nie zmienia to faktu, ze dziecko moglo byc u taty, spotkania nie
        musza byc u mamy w jej obecnosci.
        Daj spokoj, wakacje z byla zona w jednym pokoju, popoludnia u niej z nia,
        chore, ex chce go miec pod kontrola, manipulowac, to wszystko. Inaczej
        dalaby mu dzieciaka na wyjscie i tyle. Bez przesady.
        jest kolosalna roznica miedzy zapominaniem o dzieciach a
        spotykaniem/byciem z nim na neutralnym gruncie.
        • iza38bp Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:07


          Własnie,to po jaka cholere on się rozwodził? skoro przesiaduje po tyle godzin z
          kim chciał się rozwiesc,czyli cos miedzy nimi nie było halo to jak teraz
          mozetyle czasu spedzac tam?nie mieszka przeciez pod mostem,dziecko wie za ma
          kogos,przynajmniej powinno wiedziec wiec to jest NIERZROZUMIAŁE.
          • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:33
            wlsnie problem w tym ze jest zrouzmiale
            byla go trzyma bo go kocha, zyja razem w zasadzie tyle ze co kila dni on jedzie
            "na delegacje" z czym ona sie pogodzila
            a on wciska obecnej ze "dla dobra dziecka"

            sytuacja patologiczna, trzeba bylo sie nie rozwodzic, a nie jesc teraz obiadki i
            spedzac wieczory

            przeciez on ma defacto dwie rodziny, pomiedzy ktore dzieli czas
            dziecko ok,nawet codziennie, ale byla zona? ile ich musi laczyc.przeciez on w
            zasdzie zyja nadal razem.codzienne sprawy. zakupy zapewne.obiady.wakacje.wspolny
            pokoj?????
            chore do potegi

            mozna tak zyc.tylko po co bylo wciagac w to osobe trzecia.i fundowac jej takie
            zycie.

            i nikt mi nie wmowi ze dzieckiem nie mozna sie opiekowac -nie jedzac obiadow i
            kolacji z byla zona i spiac w jednym pokoju.
            faet chory a dziewczyna mu ulega bo go kocha.albo slaba psychicznie i dala sobei
            wmowic. nie znam pary po rozwodzie ktora tak zyje.
            • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:08
              Emma_ja, dokladnie sie pod tym podpisuje. Dobro dziecka to jedno,
              ale taki numer jak tutaj, to juz zupelnie inna para kaloszy.
        • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:08
          kag73 napisała:
          > Daj spokoj, wakacje z byla zona w jednym pokoju,

          Autorka napisała przecież, że tak już nie jest. Ludzie czytajcie
          całą wypowiedzi i dokładnie.
          Powiedziała, że jej się to nie podoba i on tylko je odwozi, swoja
          droga dla mnie dziwny hardcore ale ok..


          > popoludnia u niej z nia,

          Dwa popołudnia u niej, z [/b]synem[/b] a nie z nią. To, że
          przebywają pod jednym dachem nie znaczy, że on jest z nia.


          > chore, ex chce go miec pod kontrola, manipulowac, to wszystko.

          Myślę, że pani ex może miec takie zapędy a mąż autrorki chyba nie do
          końca umie być asertywny. Chooociaż z trzech dni w domu ex zrobił
          dwa i na prawie dwa dni ma syna u siebie.
          • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:29
            Ty tez czytaj dokladniej. Napisala:"w czasie, kiedy przebywa w Jej domu,
            ona tez jest tam obecna". Sama mam malego dzieciaka w domu i wiem jak
            jest. Moj czterolatek uwielbia grupowe przytulanie, juz od dluzszego
            czasu. Tak, cala trojka i teraz tatus ma pocalowac mamusie a teraz on i
            tak dalej i tak dalej. Coz, dzieci sa rozne, ludzie tez, ale chyba
            deupietrowego odmu to ona nie ma. Poza tym na pewno jedza wspolnie obiad i
            cos tam jeszcze. Powiem Ci szczerze, za nawet w pelnychh rodzinach
            calkowitego koncentowania sie jednej osoby na dziecku przez 6 godzin non
            stop jeszcze nie widzialam.
            Do tego teraz tylko ja zawozi i spi jedna noc i jedzie po nia dzien
            wczesniej i spi jedna noc w jednym pokoju, tak napisala autorka, czytaj
            uwazniej:))
            • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:37
              on tam tylko siedzi
              tylko bawi sie z dzieckiem
              tylko wykonuja czynosci domowe wspolnie
              tylko jedza razem obiad

              czyli? czyli zyja jak kazda rodzina

              to pewnie i w lozku jedyn sypiaja skoro dla nich to takie normlane.
              • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:50
                emma_ja napisała:

                > on tam tylko siedzi
                > tylko bawi sie z dzieckiem
                > tylko wykonuja czynosci domowe wspolnie

                Jakie czynnosci domowe przepraszam??
                Wspolny posilek??
                Czy moze lekcje?


                > czyli? czyli zyja jak kazda rodzina

                taaa.. przez dwa popołudnia w tygodniu.. No faktycznie..

                >
                > to pewnie i w lozku jedyn sypiaja skoro dla nich to takie
                normlane.

                taaa jaaaasne.. Ty na bykego rozumiesz tez sie rzucasz zeby sie z
                nim pukac jak tylko jest taka okazja?

                Szkoda słów.
                • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:08
                  szkdoa slow to na twoj sposob wypowiedzi,argumentacji
                  agresja i tyle

                  zycze ci zeby cie cos takiego w zyciu spotkalo
                  moze wtedy zoruzmiesz


                  erillzw napisała:

                  > emma_ja napisała:
                  >
                  > > on tam tylko siedzi
                  > > tylko bawi sie z dzieckiem
                  > > tylko wykonuja czynosci domowe wspolnie
                  >
                  > Jakie czynnosci domowe przepraszam??
                  > Wspolny posilek??
                  > Czy moze lekcje?
                  >
                  >
                  > > czyli? czyli zyja jak kazda rodzina
                  >
                  > taaa.. przez dwa popołudnia w tygodniu.. No faktycznie..
                  >
                  > >
                  > > to pewnie i w lozku jedyn sypiaja skoro dla nich to takie
                  > normlane.
                  >
                  > taaa jaaaasne.. Ty na bykego rozumiesz tez sie rzucasz zeby sie z
                  > nim pukac jak tylko jest taka okazja?
                  >
                  > Szkoda słów.
                  >
                  >
                  >
                  • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 16:52
                    emma_ja napisała:

                    > szkdoa slow to na twoj sposob wypowiedzi,argumentacji
                    > agresja i tyle

                    jasne.. u mnie jest agresja bo bronie dziewczyny. Czepiacie sie do
                    mnie bo wam pokazuje, ze myslicie jednokierunkowo. Traktujecie
                    synonimowo spotania z dzieckiem i spotkania z eks. I posuywacie sie
                    do absurdalnych wniosków.
                    Ale nich Ci bedzie.. Jestem agresywna..

                    > zycze ci zeby cie cos takiego w zyciu spotkalo
                    > moze wtedy zoruzmiesz

                    Widzisz tak sie nieszczesliwie dla Twoich zyczen sklada, ze jestem w
                    zwiazku z mezczyzna ktora ma corke. I pisze z autopsji.
                    I wlasnie tym bardziej rozumiem autorke, tym bardziej rozumiem
                    potrzebe spotykania sie z dzieckiem i tym bardziej nie orzumiem i
                    tepie pietnowanie kobiet ktore wiaza sie z facetem po rozwodzie
                    ktory ma dziecko.
                    Zdaj\e sie, ze Ty nie znasz takiej sytuacji bo jestes jadna z osob
                    ktora jak mantre powtarza, ze chlop ma dwa domy, ze ona ma dwa domy
                    zyje, nie wiadomo co tam z ta ex robi i za nic nie potrafiasz stanac
                    w sytuacji, ze moze byc inaczej.
                • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:10
                  szkoda slow na to bo ty nie zrouzmiesz
                  ze jak ludzie spedzaja razem tyle czasu to laczy ich zbyt wiele
                  zbyt wiele jak na byle malzenstwo
                  i zbyt wiele jak na goscia, ktory jest zwiazany z inna

                  ale sadze ze nei rozumiesz tylko napiszesz cos niegrzecznego
                  jak to ty

                  erillzw napisała:

                  > emma_ja napisała:
                  >
                  > > on tam tylko siedzi
                  > > tylko bawi sie z dzieckiem
                  > > tylko wykonuja czynosci domowe wspolnie
                  >
                  > Jakie czynnosci domowe przepraszam??
                  > Wspolny posilek??
                  > Czy moze lekcje?
                  >
                  >
                  > > czyli? czyli zyja jak kazda rodzina
                  >
                  > taaa.. przez dwa popołudnia w tygodniu.. No faktycznie..
                  >
                  > >
                  > > to pewnie i w lozku jedyn sypiaja skoro dla nich to takie
                  > normlane.
                  >
                  > taaa jaaaasne.. Ty na bykego rozumiesz tez sie rzucasz zeby sie z
                  > nim pukac jak tylko jest taka okazja?
                  >
                  > Szkoda słów.
                  >
                  >
                  >
            • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:48
              kag73 napisała:

              > Ty tez czytaj dokladniej. Napisala:"w czasie, kiedy przebywa w Jej
              domu,
              > ona tez jest tam obecna".


              A gdzie ja napisałam, ze jej nie ma?
              napisałam, że spędzanie czasu pod jednym dachem nie jest synonimem
              spedzania czasu z Nią.
              Bo padły tutaj wypowiedzi, że pewnie z ex sobie tv ogladają razem..

              > Sama mam malego dzieciaka w domu i wiem jak
              > jest. Moj czterolatek uwielbia grupowe przytulanie, juz od
              dluzszego
              > czasu. Tak, cala trojka i teraz tatus ma pocalowac mamusie a teraz
              on i
              > tak dalej i tak dalej.

              A też jesteście po rozwodzie z ojcem dziecka??
              Przeciez syn meza autorki ma swiadomosc i wiedze, ze tatus ma druga
              rodzine.

              > Poza tym na pewno jedza wspolnie obiad i
              > cos tam jeszcze.

              Aha czyli nie powinni siadac do jednego stolu, nie powinni przebyeac
              pod jednym dachem, nie powinni sie razem bawic z synem. czego
              jeszcze nie powinni, zeby szanowne zgromadzenia na forum uznalo, ze
              nie jest to chore??
              Bo dla mnie chore jest izolowanie ex tylko dlatego, ze jest ex i
              zeby kobieta nowa miala spokoj, ze z ta ex on nie przebywa.
              Nie da sie odizolowac matki dziecka i interakcji z nia.

              > Powiem Ci szczerze, za nawet w pelnychh rodzinach
              > calkowitego koncentowania sie jednej osoby na dziecku przez 6
              godzin non
              > stop jeszcze nie widzialam.

              Domyslam sie. Jakkolwiek nie rozumiem skad ta zacieklosc w
              izolowaniu ex a jesli sie nie da to od razu przypisywanie partnerwoi
              autorki motywacji, ze ma dwie zony, ze ma dwa domy, ze tak naprawde
              jest z byla a nie z synem, ze nie wiadomo co oni tam robia i inne
              takie.
              Jedna z forumek wyzej napisala jak wygladaja takie relacje.

              > Do tego teraz tylko ja zawozi i spi jedna noc i jedzie po nia
              dzien
              > wczesniej i spi jedna noc w jednym pokoju, tak napisala autorka,
              czytaj
              > uwazniej:))

              No ale jedna noc to co innego niz kilka. A poza tym nawet ja sobie
              nie wyobrazam, zeby np. zawiozl ja nad morze jadac 8 godzin i mial
              zaraz wracac. Podroz, z dzieckiem tym bardziej wyczerpuje.
              • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:02
                Przeciez te spotkania nie zaczely sie teraz, tylko kiedy maly mial 2
                latka. Myslisz, ze 3 latek jest taki kumaty i wie, ze teraz tatus
                mamusi nie przytuli i nie da buzi, bo ma w domu zone. Nie przeceniaj
                malych dzieci. Zreszta moze dla niektorych to nie problem.
                Nie mam nic przeciwko kontaktom taty z dzieckiem, wrecz przeciwnie,
                jednak uwazam, ze ex po prostu manipuluje i do dzis nie strawila, ze
                ja zostawil. Zaloze sie, ze gdyby to ona miala nowego faceta,
                przestaloby jej zalezec na kontaktach dziacka z ojcem w jej
                mieszkaniu.
                Tutaj nie chodzi o izolowanie ex, ale nie ma ona nic do rzeczy
                jezeli chodzi o czas ojca z synem. Jak najbardziej potrzebne sa
                dobre uklady, normalna rozmowa, wspolne decyzje, ale bez przesady i
                wszystko w normalnych granicach.
                • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:33
                  litosci! jaki facet sie garnie do 'przytulania i dawania buzi' bylej
                  zonie
                  jak powiedzial Oscar Wilde, facet moze zrobic wszytsko dla kobiety,
                  ktora kochal oprocz powtornego zakochania sie
                  maż autorki naprawde ma kogo przytulac i jest wiele
                  atrakcyjniejszych obiektow niz baba, ktora zostawil
                  to jakas paranoja, dalczego od razu zakladac, ze facet tak 'sie
                  puszcza'? ja tez spedzam czas z przyjaciolmi, tak jak ten facet w
                  domu dziecka i bylej i jakos to grzechem nie jest. come on, jestesmy
                  cywilizowanymi ludzmi, ojciec jest pewnie dumy z syna i z nim
                  zwiazany (wiem po swoim chlopie) i ma prawo go wychowywac, wszystko
                  jest napawde kwestia poczucia wlasnej wartosci u autorki
                  jak wypowiedziala sie byla mezatka z dzieckiem - to ze razem
                  omawiali wychowywanie dziecka, nie znaczylo, ze chca byc razem
                • erillzw Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 16:48
                  kag73 napisała:

                  > Przeciez te spotkania nie zaczely sie teraz, tylko kiedy maly mial
                  2
                  > latka. Myslisz, ze 3 latek jest taki kumaty i wie, ze teraz tatus
                  > mamusi nie przytuli i nie da buzi, bo ma w domu zone. Nie
                  przeceniaj
                  > malych dzieci.

                  Ale mały ma teraz 9 lat. Nadal mam uwazac, ze to niekumate dziecko?
                  Wrecz odwrotnie, nie docenia sie tego jak wiele dzieci widza mowiac
                  "a bo jeszcze male to nie rozumie".
        • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 18:10
          a czyz ja nie napisalam gdzies powyzej, ze ja nie mam nic przeciwko
          jego synowi, ktorego bardzo lubie i chce zeby w naszym dziecku mial
          prawdziwe rodzenstwo? pisalam, ale trzeba nie tylko czytac wszystko,
          ale i dokladnie.

          a czy ja nie napisalam, ze mnie nie przeszkadza to, ile wydaje na
          dziecko, bo rozumiem te potrzebe, bo sama tak ro bie w stosunku do
          mojej siostrzenicy-chrzesnicy? pisalam, ale trzeba nie tylko czytac
          wszystko, ale i dokladnie.

          :)
    • kota00 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:01
      NIe rozumiem jak tak mozna...
      Moj Ex Maz i ja rozwiedlismy sie 5 lat temu. Nasz wspolny Syn ma
      teraz 14 lat, zawsze byl bardzo mocno zwiazany ze swoim ojem, wiec
      spotykali sie kilka razy w tygodniu, chodzili razem na ryby, do
      parku... Ex jest naprawde wspanialym ojcem. Jego nowa partnerka to
      bardzo rozumna kobieta i nie robila problemow- wiedziala ze ojciec i
      syn kochaja sie mocno i jeden poszedlby w ogien za drugim. Syn
      czesto u nich bywal, Nowa Zona Exa zaszla w ciaze, ja rowniez- z
      nowym partnerem, niedlugo po tym jak zaszla Nowa Zona Mojego Ex. Syn
      bardzo sie cieszyl, dalej jezdzil tam czesto, zawsze kupowalismy
      jakies ubranka dla maluszka, dla Nowej jakies slodycze...
      Teraz Synek ma dwie wspaniale malenkie siostrzyczki, nadal ma z
      ojcem swietny kontakt ktory wcale nie ucierpial, kocha obie siostry.
      Ja i Ex czesto rozmawiamy o Synu, o jego nauce, planach na
      przyszlosc. Syn chce zostac biochemikiem wiec juz odkladamy na
      studia :) Nowa Zona nie robi problemow, z tego co wiem nie czuje sie
      zaniedbana. Wszystko da sie pogodzic...
      • alba27 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 13:43
        Wreszcie coś mądrego...
        Nie rozumiem oburzenia większości. Skoro 2 popołudnia u dziecka, po
        6godz, czyli 12godzin tygodniowo to za dużo dla własnego dziecka to
        współczuję zaślepienia. Same sobie spędzajcie 12 gdzin w tygodniu
        ze swoimi dziećmi i zobaczycie jakie to fajne.
        Odnośnie obiadów, facet jedzie tam po pracy i siedzi do wieczora, i
        co jak zgłodnieje to kanapki ma swoje z torby wyciągnąć?
        Wspólne wakacje po rozwodzie jednak to chyba trochę przesada.
        • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:05
          No, nie kumasz problemu Alba, ma spotykac sie z dzieciakiem jak
          najczesciej, dlaczego by nie, ale kwestia tego gdzie. Coz za problem
          odebrac dziecko od ex i wybyc do wlasnego domu albo gdzie indziej.
          Nie wiem czemu ona tak obstawal przy tym, ze to musi byc e niej w
          mieszkaniu, bo moim zdaniem nie musi. dziecku odmiana nie zaszkodzi.
          • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 18:13
            kag73 wiadomo dlaczego - bo wtedy ma kontrole nad wszystkim+nie musi
            przezywac tego, ze jej syn lubi przebywac u nas w domu i na domiar
            zlego - bardzo mnie lubi (rozumiem, ze ja to moze bolec, szczgolnie,
            ze ona w tym czasie musialaby siedziec sama w domu, bo nie ma
            nikogo). gdyby miala kogos, to by jej na reke bylo, ze jej eks
            zabiera Malego do siebie, bo by miala wtedy czas dla siebie lub czas
            na wyjscie do kina czy gdzies ze swoim nowym partnerem.
            • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 20:13
              Nie trzeba miec partnera, zeby chciec dokas wyjsc od czasu do czasu
              bez dziecka. Sama jestem mama a czasem sie cieszylam, ze tato z nim
              zostanie a ja wylazilam z kolezankami na pogaduchy albo ze spokojem
              wybrac jakis ciuch czy zrobic cos dla siebie.
              To nawet czasem przyjemnie posiedziec samemu w domu, ja tam nie mam
              nic przeciwko.
            • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 23:10
              jopi ja znam taka syt
              powod jest dokaldnie taki jak opisujesz

              kobieta porzucona, nie chce sobie z nikim ulozyc zycia
              i powiedziala wprost w zlosci, ze nigyd nie dopusci do tego aby dziecko polubilo
              inna kobiete, nie pozwoli aby ktos jej "odebral" jeszcze dziecko.
              zamknela sie z dzieckiem w domu, zrobila z niego swojego zakladnika, oczywiscie
              argumentujac dobrem dziecka.

              zycie bylemu uprzykrzyla maksymalnie jednoczesnie jego kobiete informujac, ze on
              i tak bedzie ja widywal sam na sam,siejac niepokoj, watpliwosci a jesli nie
              -straci dziecko.
              i udalo sie jej rozbic ten zwiazek- bo dziewczyna nie wytrzymala presji i odeszla.
              facet nieszczeliwy. ale byla zona wreszcie spokojna- ma dziecko tylko dla
              siebie, on samotny, dopiela swego, ma kontrole.

              i takie sa powody...a dyskutujemy o dobru dziecka, ktore wogole nie ma nic do
              rzeczy. powodem jest egoizm bylej zony.

              byle zony jesli nie uloza sobie zycia.niestety traca rozum czasem.
              zawisc,wscieklosc, ból- dyktuja ich zachowania. niszcza siebie, dziecko,
              bylego.utrudnia co tylko sie da.ze zlosci.z zemsty.
              • poprostu_basia Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 03.11.09, 00:49
                No juz bez przesady, to że znasz jedna taka sytuacje to jeszcze nie znaczy ze
                wszystkie takie są.
                Ja np uważam że początkowo taki układ był podyktowany dobrem dziecka-dla malucha
                takie jezdzenie z domu do domu może być stresujące i obciążające. Potem, gdzy
                dziecko było juz starsze ale wciąż małe Autorka tupnęła nogą, nastąpiła pewna
                zmiana i tak juz się poprostu utrwaliło z przyzwyczajenia. nie warto od razu
                zakładac złej woli.
        • pasowa_roza Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:13
          jeszcze jedno na wakacje niech jeździ z synem sam lub wy wszyscy razem, na to, żeby jeździl z ex i synem nigdy bym się nie zgodziła.
          • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:21
            jak ktos chce kogos wozic na wakacje, i chce zeby dziecko mialo normalny dom z
            tata na obiedzie- to sie nie rozwodzi

            a juz na pewno nie znajduje sobie kolejnej ofiary i jej nie wciaga w taki uklad
            ten facet stworzyl juz 2 chore domy

            dziewczyna w ciazy ma obowiazek facetowi-pozwalac spedzac dnie i wieczory z inna
            kobieta ktora go kocha. . i na pewno nic nie robi w celu go odzyskania;)
            pomijam chore wiezi jakie musza go laczyc z byla skoro tyle czasu spedzaja razem.
            a co poniektore panie to chyba pisza z perspetywy opuszczonej zakochanej zony,
            ktorej sie nalezy uwaga do konca zycia ( pod plaszczykiem dobra dziecka) tak cos
            czuje ;))
            • mahadeva Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 14:36
              a skad wiesz, ze byla go kocha i chce z nim byc? skad pomysl, ze
              facet ma harem, przeciez sypia tylko z nowa zona
              niektorzy zapominaja, ze zycie moze byc dosc skomplikowane, ale
              cywilizowany czlowiek sobie poradzi i nie bedzie dopatrywal sie
              glupot i 'choroby', gdzie ich nie ma
              • emma_ja Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i 02.11.09, 14:46
                autorka postu napisala, ze byla nigdy nie pogodzila sie z rozstaniem i nie
                ulozyla sobie zycia.

                a wogole ty jestes jaka taka wyjatkowo toleranycjna ;))

                a faktem jest ze facet ma dwa zycia, dwa domy, nie musi tak byc zeby dzieckiem
                sie opiekowac.tego pana z byla zona laczy znacznie wiecej niz powinno.
                codziennosc. nie po to sa rozwody.

                ale moze sa kobiety ktorym nie przeszkadza ze ich facet ma inna oprocz nich. ja
                do niech nie naleze ;) pzdr
                mahadeva napisała:

                > a skad wiesz, ze byla go kocha i chce z nim byc? skad pomysl, ze
                > facet ma harem, przeciez sypia tylko z nowa zona
                > niektorzy zapominaja, ze zycie moze byc dosc skomplikowane, ale
                > cywilizowany czlowiek sobie poradzi i nie bedzie dopatrywal sie
                > glupot i 'choroby', gdzie ich nie ma
            • jopi81 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 18:15
              tez mam czasem takie wrazenie czytajac niektore posty;)
    • beata-12345 Groza 02.11.09, 14:16
      Kobieto, 700 złotych alimentów to żałosne alimenty, spróbuj z tego utrzymać
      dziecko. I pisanie, że pewnie z tego mama płaci kredyty jest żenujące.
      Poza tym to zupełnie naturalne, że 9-latek, który chodzi do szkoly spotyka się z
      tatą w swoim domu. Nie wyobrażam sobie, żeby dziecko jeździło w tygodniu do
      taty, kiedy ma lekcje do odrobienia. Tata mojego syna tez do nas do domu
      przychodzi i nikomu to, nawet mojemu partnerowi, nie przeszkadza. Tak jest po
      prostu wygodniej. Trochę mniej egoizmu, radzę szczerze
      • kag73 Re: Groza 02.11.09, 14:21
        Placi 700 zl ale z tego co napisala, kupuje ciuchy dla dziecka tez.

        Mala roznica u Was: Twoj maz nie ma nic przeciwko wizytom taty
        Twojego dziecka. Tutaj ex tego faceta nie ma nowego partnera i
        kurczowo probuje, moim zaniem, trzymac sie ex, ile sie da.
        Uklad trwa od lat, dzieciak 2 letni nie chodzil do szkoly, prawda.
        Chodzi teraz od 2 lat. I nie wiedze nic niewyobrazalnego w tym, zeby
        lekcje mogl odrobic u ojca w domu, stol na pewno jakis maja.
        • emma_ja Re: Groza 02.11.09, 14:27
          no ale chodzi wlasnie o to
          zeby zatrzymac tate w domu za pomoca dziecka

          to duzy dzieciak, dzieci w tym wieku zwykle maja pokoj u taty, a mama cieszy sie
          ze moze odpoczac

          no chyba ze....



          kag73 napisała:

          > Placi 700 zl ale z tego co napisala, kupuje ciuchy dla dziecka tez.
          >
          > Mala roznica u Was: Twoj maz nie ma nic przeciwko wizytom taty
          > Twojego dziecka. Tutaj ex tego faceta nie ma nowego partnera i
          > kurczowo probuje, moim zaniem, trzymac sie ex, ile sie da.
          > Uklad trwa od lat, dzieciak 2 letni nie chodzil do szkoly, prawda.
          > Chodzi teraz od 2 lat. I nie wiedze nic niewyobrazalnego w tym, zeby
          > lekcje mogl odrobic u ojca w domu, stol na pewno jakis maja.
        • mahadeva Re: Groza 02.11.09, 14:39
          nieprawda, dziecko powinno miec komfortowa warunki do nauki a nie
          jezdzic po miescie, jesli ma byc z niego dobry uczen, ma sie czuc
          dobrze i bezpiecznie przy wlasnym biurku, dla mnie to oczywiste
          • emma_ja Re: Groza 02.11.09, 14:49
            wiesz co...ja jzu wiem..
            twoj mis ci takie pierodly wciska,
            czesc facetow tak wlasnie tlumaczy mieskzanie, spotkania z byla zona, albo brak
            rozwodu
            ech...wiecej asertywnosci dziewczyny nie dajcie sie tak oglupiac
            ja jestem za dobrem dziecka...ale ludzie w takiej sytuajci naduzywaja tego
            pojecia dla wlasnej wygody.



            mahadeva napisała:

            > nieprawda, dziecko powinno miec komfortowa warunki do nauki a nie
            > jezdzic po miescie, jesli ma byc z niego dobry uczen, ma sie czuc
            > dobrze i bezpiecznie przy wlasnym biurku, dla mnie to oczywiste
          • kag73 Re: Groza 02.11.09, 14:51
            Ach, ten chlopiec przed siedmioma laty mial 2 latka a nie 9 i do
            szkoly nie chodzil a jego mama miala pomysl odwiedzin i pobytu ojca
            u nich 3x w tygodniu. To mnie dziwi.
            I nie presadzajmy z tym bezpieczenstwem przy biurku. ja tam nawet
            wlasnego biurka nie mialam a co roku swiadectwo z paskiem:)) Nie
            wyobrazasz sobie jak dzieci potrafia byc elastyczne.
      • emma_ja Re: Groza 02.11.09, 14:23
        gydby on byl powazny i dojrzaly to dziecko by zabieral do siebie zeby matke
        odciazyc i dac jej czas na ukladanie WLASNEGO ZYCIA

        ale widac matce wcale nie o to chodzi...woli jadac z nim obiady.a dziecko to
        fantastyczny pretekst.
        • beata-12345 Re: Groza 02.11.09, 14:47
          Dlaczego cały czas zakładasz, że eks ma jakieś niecne plany wobec swojego
          faceta, z ktorym nie jest od 7 lat (!). Trudno mi to sobie wyobrazić. I nie
          wierze, że ona go zmusza do spędzania kilku dni w tygodniu z dzieckiem, to chyba
          tata chce z synem ten czas spędzać, na siłę nikt by go do tego nie zmusił. W
          ogóle wygląda mi to na sytuacje, kiedy facet UCIEKA od swojej aktualnej i spędza
          czas ze swoją poprzednią rodziną. Moj eks bywa RAZ w tygodniu u syna i zabiega
          go CO DRUGI WEEKEND, a w tygodniu gada z nim codziennie przez telefon. I uwazam,
          że jest świetnym ojcem i BARDZO sie nim interesuje. A ten pan jakoś bardziej
          interesuje się swoją poprzednią rodziną i to by mi mocno dalo do myślenia na
          miejscu jego drugiej zony
          • kag73 Re: Groza 02.11.09, 14:53
            No widzisz, o to chodzi, ze cos tutaj jest nie tak, z nia czy z nim
            czy z obojgiem. Bo widywac syna powinien jak najbardziej, ale nie
            koniecznie u niej w mieszkaniu.
            • beata-12345 Re: Groza 02.11.09, 15:05
              Coś jest faktycznie nie tak, ale nie doszukiwałabym się w tym winy eks. Po
              pierwsze dlatego, że nie wierzę, że po 7 latach jeszcze sobie roi, że ściągnie
              eksa z powrotem. To byłoby chore. Po drugie - faceta nikt by nie zmusił do tak
              częstych wizyt, gdyby tego nie chciał. Po trzecie - wizyty kilka razy w tygodniu
              wydają mi się dziwne. To jest normalne, jak dziecko jest malutkie i wymaga
              ciągłej opieki, wtedy takie odciążanie mamy plus nawiązywanie czy utrwalanie
              więzi z dzieckiem jest potrzebne. Ale z 9-latkiem? On już ma swój świat, swoich
              kolegów i zaczyna nimi sie bardziej interesować niż rodzicami. I tatusia nie
              potrzebuje tyle razy w tygodniu. Więc dlatego twierdzę, że wygląda mi na to, że
              to tatusia ciągnie do tamtego domu. Miałam tak, jak rozstalam się z moim eks -
              chciał być codziennie u syna, a ja nie chciałam mieć go od rana do wieczora w
              domu, więc sprawa się skończyła w sądzie, który ustalił, że raz w tygodniu tata
              odwiedza dziecko i raz na dwa tygodnie zabiera go do siebie.
              • emma_ja Re: Groza 02.11.09, 15:23
                jest wiele eks ktore latami licza, ze on wroci

                ale akurat w jednym sie zgodze- winny jest on, bo nawet gydby byla zona stawala
                an glowie, nic by nie osiagnela bez jego udzialu
                widac on sam tego chce,
                a moze ona nim manipuluje- mezczyzna ktory opuscil kobiete - czesto ma poczucie
                winy wielkie i ulega jej we wszytskim aby wynagrodzic krzywde
                jesli ona jest sprytna to ma wielka bron w reku

                tak czy inaczej okropny uklad.
                nie wierze ze chodzi tylko o dziecko.

                beata-12345 napisała:

                > Coś jest faktycznie nie tak, ale nie doszukiwałabym się w tym winy eks. Po
                > pierwsze dlatego, że nie wierzę, że po 7 latach jeszcze sobie roi, że ściągnie
                > eksa z powrotem. To byłoby chore. Po drugie - faceta nikt by nie zmusił do tak
                > częstych wizyt, gdyby tego nie chciał. Po trzecie - wizyty kilka razy w tygodni
                > u
                > wydają mi się dziwne. To jest normalne, jak dziecko jest malutkie i wymaga
                > ciągłej opieki, wtedy takie odciążanie mamy plus nawiązywanie czy utrwalanie
                > więzi z dzieckiem jest potrzebne. Ale z 9-latkiem? On już ma swój świat, swoich
                > kolegów i zaczyna nimi sie bardziej interesować niż rodzicami. I tatusia nie
                > potrzebuje tyle razy w tygodniu. Więc dlatego twierdzę, że wygląda mi na to, że
                > to tatusia ciągnie do tamtego domu. Miałam tak, jak rozstalam się z moim eks -
                > chciał być codziennie u syna, a ja nie chciałam mieć go od rana do wieczora w
                > domu, więc sprawa się skończyła w sądzie, który ustalił, że raz w tygodniu tata
                > odwiedza dziecko i raz na dwa tygodnie zabiera go do siebie.
          • emma_ja Re: Groza 02.11.09, 14:58
            zakladam bo autorka watku napisala, ze nie uklada sobie zycia i nie pogodzila
            sie nigdy z rozstaniem
            jej upor zeby ojciec widywal dziecko w domu, z nia takze na to wskazuje.

            ale wlsnie to caly czas pisze.ten facet nie jest dobrym ojcem.tylko ma chory do
            potegi stousnek do dawnej rodziny.z ktora spedza co drugi dzien! nie rozstal sie
            z nimi. i nie potrafi i nie chce.
            a 9letni chlopak jest tylko pretekstem.
            w rodzinach normlanych matka z dziekiem jedzie czesto na wakacje pociagiem.sama.

            temu panu wygodnie tak.chce tego.a nowa kobiete szantazuje dobrem dziecka.

            beata-12345 napisała:

            > Dlaczego cały czas zakładasz, że eks ma jakieś niecne plany wobec swojego
            > faceta, z ktorym nie jest od 7 lat (!). Trudno mi to sobie wyobrazić. I nie
            > wierze, że ona go zmusza do spędzania kilku dni w tygodniu z dzieckiem, to chyb
            > a
            > tata chce z synem ten czas spędzać, na siłę nikt by go do tego nie zmusił. W
            > ogóle wygląda mi to na sytuacje, kiedy facet UCIEKA od swojej aktualnej i spędz
            > a
            > czas ze swoją poprzednią rodziną. Moj eks bywa RAZ w tygodniu u syna i zabiega
            > go CO DRUGI WEEKEND, a w tygodniu gada z nim codziennie przez telefon. I uwazam
            > ,
            > że jest świetnym ojcem i BARDZO sie nim interesuje. A ten pan jakoś bardziej
            > interesuje się swoją poprzednią rodziną i to by mi mocno dalo do myślenia na
            > miejscu jego drugiej zony
      • emma_ja Re: Groza 02.11.09, 14:25
        tylko ze ty masz parnera
        A TO ZUPELNIE ZMIENIA OBRAZ SYTUaCJI

        tam jest kobieta, ktora nie ukrywa, ze kocha nadal.ktora nie ukalda sobei
        zycia.i ktora celowo utrudnia widywanie dziecka bez jej obecnosci.


        beata-12345 napisała:

        > Kobieto, 700 złotych alimentów to żałosne alimenty, spróbuj z tego utrzymać
        > dziecko. I pisanie, że pewnie z tego mama płaci kredyty jest żenujące.
        > Poza tym to zupełnie naturalne, że 9-latek, który chodzi do szkoly spotyka się
        > z
        > tatą w swoim domu. Nie wyobrażam sobie, żeby dziecko jeździło w tygodniu do
        > taty, kiedy ma lekcje do odrobienia. Tata mojego syna tez do nas do domu
        > przychodzi i nikomu to, nawet mojemu partnerowi, nie przeszkadza. Tak jest po
        > prostu wygodniej. Trochę mniej egoizmu, radzę szczerze
        • beata-12345 Re: Groza 02.11.09, 14:39
          Dziewczyny, czy Wy macie dzieci w tym wieku? Znacie programy szkolne, które są
          przeciążone? Ja sobie nie wyobrażam, żeby dziecko jeździło do taty kilka razy w
          tygodniu i tam odrabiało lekcje. Jazda do taty, odrabianie lekcji, potem jazda
          do domu, kąpanie itp. Dzieciak byłby caly czas w rozjazdach. Poza tym dziecko
          musi mieć JEDEN dom, a nie dwa, bo traci poczucie bezpieczeństwa. W weekend może
          jechać do taty, ale w tygodniu nie powinien się tak szwendać. A dla taty to też
          uciążliwe - musi przecież pojechać po dziecko do jego domu, przywieźć je do
          swojego, a potem odwieźć znów do mamy. No jakiś koszmar, kompletnie nierealne.
          • kag73 Re: Groza 02.11.09, 14:47
            No tak czy siak, jak urodzi sie niemowle beda musieli zmienic grafik
            i wymyslic jakis nowy plan.
            • emma_ja Re: Groza 02.11.09, 15:00
              tak czy siak uwazam, ze tak dziewczyna zmarnowala sobie zycie. i bedzie miala
              byla zone do konca na glowie.
              a byly widac czuly bardziej na krzywde bylej zony i na jej uczucia skoro tyle
              lat ciagnie cos takiego.
              • beata-12345 Re: Groza 02.11.09, 15:11
                Wydaje mi się, że masz rację i facet pierdoły opowiada swojej aktualnej. Chce
                mieć harem - tam jeden dom, tutaj drugi - i wszystko to chyba odbywa się za
                zgodą (albo i porozumieniem) z pierwszą żoną, bo inaczej by go pogoniła i nie
                pozwoliła, żeby jej siedział na głowie kilka razy w tygodniu. On się zachowuje
                tak, jakby miał dwa domy
      • erillzw Re: Groza 02.11.09, 16:58
        beata-12345 napisała:

        > Kobieto, 700 złotych alimentów to żałosne alimenty, spróbuj z tego
        utrzymać
        > dziecko.

        Niestety alimenty nie maja w calosci utrzymac dziecka tylko wspomoc
        jego utrzymanie i sad zazwyczaj zasadza okolo polowe kwoty pelnego
        utrzymania dziecka.
        Tyle to moja mama w najlepszych czasach miala na mnie i na mojego
        brata jak komornik sciagnal je z mojego ojca.
        Ti prawda, ze jest ciezko.. Ale prawda jest tez to, ze sad Ci wiecej
        nie zasadzi.

        > Poza tym to zupełnie naturalne, że 9-latek, który chodzi do szkoly
        spotyka się
        > z
        > tatą w swoim domu. Nie wyobrażam sobie, żeby dziecko jeździło w
        tygodniu do
        > taty, kiedy ma lekcje do odrobienia. Tata mojego syna tez do nas
        do domu
        > przychodzi i nikomu to, nawet mojemu partnerowi, nie przeszkadza.
        Tak jest po
        > prostu wygodniej.

        Uwazaj, zaraz Cie zjedza za to co napisałas. Przeciez to ni mniej
        niwiecej znaczy tyle, ze on spedza czas z Toba! :>
      • jopi81 Re: Groza 02.11.09, 18:16
        wyobraz sobie, ze u nas w domu tez jest biurko prz ktorym mozna
        lekcje odrabiac:)
        • kag73 Re: Groza 02.11.09, 20:19
          Jopi, zastanawia mnie wlasnie, ze teraz sie zastanawiasz nad
          normalnoscia tego ukladu. Z jakichs jednak powodow dalas sie przed
          laty przekonac, ze wyjscie, ktore macie teraz jest jedyne. moze
          rzecywiscie Ci nie przeszkadzalo. Patrzac jednak na doswiadczenia
          innych ludzi nie jest to chyba "normalny", zdrowy czy najlepszy
          uklad. Czas na zmiany i to radykalne.
    • martishia7 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 15:12
      Nie mam dzieci, a już na pewno chłopa z dzieckiem ;D Ale może coś pomogę.
      To bardzo fajne, że Twój facet jest taki zaangażowany w życie swojego syna -
      naprawdę, jest multum tatusiów, którzy się nie interesują. To dobrze o nim
      świadczy, że czyni taki wysiłek.
      Nie opowiedziałaś o kilku kwestiach, a one są niebagatelne.
      Po pierwsze, nie napisałaś jak wygląda kwestia władzy rodzicielskiej. Rozumiem,
      że Twój partner nie ma ograniczonych praw do opieki. Jeżeli tak, to poza
      alimentami i innymi obowiązkami, ma też prawa.
      Po drugie, jak wygląda Twoja relacja z synem Twojego partnera, a Tobą? Czy
      przebywa u Was chętnie? Czy chętnie zostaje na noc? Czy spędzacie ten czas razem
      we trójkę, czy raczej oni razem, a Ty osobno. Pytam, bo wydaje mi się, że jest
      na tyle duży, że już nie musi być uczepiony maminej spódnicy 24/7. Wydaje mi się
      na przykład, że już pora, aby zaczął wyjeżdżać na wakacje z Wami. Osobno. Mąż ma
      prawo żądać żeby syn połowę wakacji spędzał z nim. Wyjazd z matką dziecka, to
      osobny temat i to jej sprawa jak sobie organizuje ten czas. Już chyba pora żeby
      przestał ich odwozić i te pe. Z resztą, ani się obejrzysz, a chłopak będzie
      jeździć sam na obozy i tym podobne, a wyjazdy z mamusią mu zbrzydną ;-)
      Poza tym nie wypatruj problemów tam gdzie ich jeszcze nie ma. Mąż ma zasądzone
      700 pln alimentów i dokłada się do utrzymania syna ponad ten poziom. Jest jasne
      i oczywiste, że w momencie kiedy urodzi mu się drugie dziecko - jego możliwości
      się zmniejszą. Jego była będzie musiała przyjąć to do wiadomości. Czas na
      "tupnięcie" przyjdzie wtedy, gdy zauważysz, że celem utrzymania dotychczasowego
      poziomu utrzymania syna, "gorzej" traktuje Wasze dziecko. Tylko postaraj się
      zachować obiektywizm.
      Uważam, że im chłopak jest większy, tym bardziej powinniście lobbować na rzecz
      tego, żeby więcej czasu spędzał u Was. Nie napisałaś jak macie daleko do siebie
      i czy macie takie warunki lokalowe, żeby mały mógł mieć u Was własny kąt.
      Z tego co napisałaś wynika, że Twój partner to mądry, odpowiedzialny facet.
      Ciesz się, bo masz prawo sądzić, że na wypadek gdyby (tfu tfu tfu) Wam nie
      wyszło, to o Wasze wspólne dziecko będzie dbał równie mocno. nie denerwuj się,
      patrz jak się sprawy rozwiną. No i najważniejsze - porozmawiaj ze swoim
      partnerem, o tym jak on sobie wyobraża Wasze życie po narodzinach dziecka.
    • framboos Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 17:11
      uklad wypracowany przez eks, twojego meza i Ciebie jest zly i nie wrozy dobrze
      na przyszlosc, ani dla Waszego zwiazku, ani dla dziecka, ani dla ex

      u nas wyglada to tak:
      dzieciaki mojego meza (w wieku przedszkolnym) u nas sa od pon do srody i co
      drugi weekend
      na wakacje jezdzimy wszyscy razem lub on z dziecmi do swojej rodziny (oprocz
      tego wyjezdzamy na wakacje we dwojke)

      jedynymi okazjami do wizyt w domu ex sa urodziny dzieci i czasami swieta
      (czasami bo czasem dzieci sa na swieta u nas, i wtedy ex przychodzi zobaczyc sie
      z dziecmi_. Jesli odbiera lub przywozi dzieci z domu ex (rzadko, z reguly zawozi
      do szkoly a ex odbiera..) to wchodzi tylko na chwilke pozegnac sie z dziecmi

      tyle, zdrowo, dzieciaki switenie sie przyzwyczaily, i kazdy sie w takim ukladzie
      dobrze czuje

    • skarpetka_szara Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 21:18
      Faceci tak sie zapieraja ze ksiazka "Dlaczego mezczyzni wola zolzy"
      jest do niczego, ALE:

      Faceci faktycznie LUBIA zolzy.
      • kag73 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 02.11.09, 21:24
        No oczywiscie, to nie podlega dyskusji. bo te zolzy to mile, pewne
        siebie, zajate rowniez soba kobiety, ktore nie usluguja facetom na
        kazdym kroku. A faceci lubia wyzwania i poza tym chca byc
        posluszni:))Mamuski jednak z pewnoscia nie szukaja, czyli takiej,
        ktora po buleczki leci i obiadek pod nosek i cosik. Nie, niby im
        wygodnie, ale traca zainteresowanie a czasem i szacunek do nich.
    • bella67 Re: eks żona, ich wspolne dziecko, on i ja 03.11.09, 11:18
      Ja jestem eks zona porzuconą przez męza dla 10 lat młodszej kobiety, mamy
      wspólnie 5,5 letniego syna i tez eks odwiedza dziecko u mnie w domu. Eks ma
      dziecko- córke 1,5 roczna i musi pzryjeżdząc do nas, bo syn źle się czuje u
      niego. Zaznaczam, ze przełknęlam tzw. porzucenie i wymiane na młodszy model-
      niespecjalnie eks był facetem dla mnie. Nie wiem jak druga strone myśli ci co
      myśli, ale eks jesli nie rozmawia z synem i nie zachęca go do nowej rodziny,
      siostry to jest tak jak jest.... Zaznaczam,z e syna nigdy nie zniechęcałam do
      nowej partnerki- zresztą poznał ja i pierwsze razy były pozytywne odwiedzin u
      taty, za siostrą ie przepada- róznica wieku, płci, zazdrośc o rodzeństwo,z e
      tato jest z córką anie z synem czyli nim...ja tłumacze synowi ile moge, tata nie
      zachęca syna wiee przyjeżdza do niego do domu. jest róznie- bo i ja jestem wtym
      czasie w domu, jemy razem posiłek- obiad- nie wyobrażam sobie abym ja z synem
      jadła w kuchni obiad a ktos siedzial w pokoju o suchym pysku... więc eks je z
      nami, zresztą robie to dla syna bo ten sobie tego życzy raz i dwa tak mnie
      wychowano, ze zawsze posiłek się znajdzie dla gościa. Nigdy nie myśle ze
      kontroluje eksa, mam nad nim włdaez z powodu dziecka- sam tak sobie układa, ba
      nawet dziwie mu się,z e nie docieka dlaczego synowi jest u niego niedobrze, źle
      się tam czuje i nie rozmawia z nim o tym...sam układa sobie relacje wyręczac go
      nie będe. Czasem jest tak,ze wychodze z domu na spotkanie- umawiam się i
      mieszkanie maja dla siebie, nie boje sie ksa zostawiąc i nie podejrzewam go o
      grzebanie w szufladach.... syn woli jak tata jest u niego, bo ma wtedy czas
      tylko dla niego- nie zajmuje się wtym czasie myciem auta, koszeniem trawy,
      robieniem obiadu, zabawianiem córki, rozmowami z partnerka, a czasu dla syna ma
      niewiele 20 godz miesięcznie, wiec w sumie niech go dziecko( czas ) wykorzysta
      jak najlepiej i nacieszy sie tatą. Mam partnera....ale jakos tak traktuje to z
      rezerwa, eks mi tak napsuł krwi, ze podchodze do nowego związku z rezerwa....a
      już na pewno nie czyham na eksa zeby się z nim pzrespac, zawładnąc nim, czy
      robic jego partnerce na zlośc.....i nic do niego nie czuje z wyjatkiem tzw.
      przyjemnej obojętności- zajęlo to troche mi czasu, ale zdecydowanie tego
      czlowieka nie wyobrazam sobie przy zwoim boku, a że spotkania z dzieckiem tak
      wyglądaja jak wyglądają uwazam, ze ojca w tym rola.
      Przede wszytski facet z dziećmi wiążąc się z nowa kobietą, mając nową rodzine
      musi się nagimanastykowac zdrowo żeby pogodzić obie rzeczy- pry współpracy eks i
      next da sie to zrobić, ale zawsze inicjatywa lezy po stronie pana.
      Co do autorki- mając na uwadze dziecko wasze i nowe obowiązki spadające nie
      tylko na Ciebie, ale i partnera pora porozmawiac o zmianach, zmianie systemu
      odwiedzin ...ja jako eks żona bym to zrozumiała i gotowa do kompromisu trzeba
      porozmawiac ze sobą Wy razem a potem tato obojga dzieci powinien przeprowadzic
      rozmowe z synem i eks zona i ustalic nowe zasady.
Pełna wersja