margulinka
02.11.09, 22:47
Szesc lat temu weszlam w zwiazek z cudownym facetem, ale jak wiadomo
idealow nie ma i kazdy ma wady. Ci, ktorzy nie wierza ani troche w
horoskopy moga sie smiac, ale napisze ze jest to typowy skorpion i
czasami mam ochote plakac z bezsilnosci albo przywalic mu w leb, bo
rozmowa z takim to jak grochem o sciane - lekko wyolbrzymiona
charakterystyka takiego to "on wie najlepiej, wszyscy dookola sa
glupi". Przyznam, ze jak jeszcze nikomu sie to nie udalo, on
zdominowal mnie psychicznie - wiekszosc czasu jest ok, ale jesli nie
daj Boze dojdzie do jakiejs sprzeczki jestem na pzegranej pozycji -
typ czlowieka ktory widzac, ze cos jest biale, mowi, jesli z
jakiegos powodu tak chce, ze to jest czarne i nie przegadasz go.
Przed chwila mialam kolejna dawke jego zakutej glowy - kot ma bardzo
dlugie pazury, a ze kazdego wieczora dostaje szajby, dzisiaj
przebiegl przez skorzana sofe zostawiajac "piekny" slad pazura.
Zaczelo sie - to MOJA wina bo zepsulam obcinaczki do kocich
paznokci. Idac jego sladem udawalam pewna siebie i zaczelam jednak
wyklocac sie ze to jego wina bo skoro teraz kot ma dlugie pazury
mogl zadbac o sofe i cos na nia narzucic. Ale to niewazne, bo to
moja wina bo zepsulam obcinaczki.... o Boze. Po prostu jesli
dochodzi do sprzeczki to ja jestem glupia, to zawsze moja wina i po
prostu on ma nade mna psychiczna przewage. Nie zmieniajac faceta, da
sie z czyms takim walczyc??