merry_berry_me
06.11.09, 18:03
Tak, mam problem, choć nietypowy.
Moje życie to ostatnio totalna karuzela, mnóstwo rzeczy się zmienia.
Do czego zmierzam...
Zawsze byłam przebojowa i pyskata, z powodu problemów w ostatnim
czasie trochę przycichłam. Jednak nagle dostałam niesamowitego kopa,
takiej pozytywnej energii. Ale już nie wróciłam do swojego
poprzedniego ja. Dostałam bardzo fajną pracę, wymagającą ode mnie
eleganckiego i kobiecego ubioru. Schudłam 12 kg zaleczając wreszcie
wstrętną tarczycę, z którą zmagałam się od lat i przez którą
wiecznie wyglądałam jak kluska - pomimo zdrowego odżywiania i dużej
dawki ruchu. Zmieniłam fryzurę, kolor włosów. Po prostu -
rozkwitłam. Z przyjemnością patrzyłam na siebie w lusterku,
nareszcie czułam się ze sobą dobrze.
I tu właśnie zaczyna się mój problem ;) Zaczęłam być też zauważana
przez płeć przeciwną. Nie żebym nie mogła się opędzić, ale na
początku były to nieśmiałe komplementy, potem coraz śmielsze
schlebianie, zaproszenia na drinka, etc. A ja nie umiem tych
komplementów w żaden sposób przyjmować! Czerwienię się jak
gimnazjalistka, chowam w sobie, umykam wzrokiem. Doszło do tego, że
mam ochotę zakładać na siebie przysłowiowy worek na ziemniaki byle
tylko nikt mnie nie zaczepiał! Tak samo jest kiedy wychodzimy ze
znajomymi potańczyć czy po prostu pogadać przy piwie. Nagle okazuje
się, że facet mojej koleżanki prawi mi niewybredne komplementy, a ja
mam go ochotę udusić i więcej się z nim nie spotykać.
Podobam się sobie i nie zamierzam rezygnować z tego, co ciężkimi
siłami wypracowałam, ale jak reagować na ciągłe zaczepki, próby
flirtu, niby to przypadkowych spotkań. Co zrobić w momencie kiedy
ktoś po prostu powie mi coś miłego? Czy rzucić zwykłym "dziękuję" i
uciec do swoich obowiązków?
P.S. Z totalnymi namolami problemu nie mam, bo takich potrafię
akurat zjechać z góry na dół :)