Koleżanki mają mężów, a ja nie...

06.11.09, 18:15
Wkurzyl mnie przejmująco zatytułowany post "Moje życie zmierza
donikąd"
skąd u niektorych kobiet taka schiza? że koleżanki to już mężów i
dzieci mają, a ja nie mam, moje życie jest takie smutne, takie nudne
jak flak z olejem, nic mnie nie cieszy, nic mi sie nie chce, on mnie
nie kocha bo sie nie chce oswiadczyc choc jestesmy razem juz 65 lat
ble ble ble...ja pierd.ole, ludzie wymyslają sobie problemy jak z
Czechowa...ale to był XIX wiek i naprawde trudniej było wówczas
zmienic swoje zycie.
a prawda jest taka, że kazda z nich boi sie powiedzieć:
jestem aż tak leniwą krową, że ze swego lenistwa uczynilam tragedię
życiową.
no i kim jest kuerwa ten mityczny MĄŻ, bez którego to tylko suszarkę
do wanny wrzucić?
osiem lat byłam w różnych związkach i od jakiegos czasu jestem
szczesliwie sama. nareszcie odkryłam, że żyję na naprawdę pięknym
świecie, a nie w ciemnej dupie!
czego i wam znudzone swym życiem kobiety życzę!
    • mila.85 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 18:27
      Zgadzam się. I to przedstawianie ślubu jako jedynej słusznej drogi i ostatniej
      szansy na nadanie życiu sensu... Blech. A najbardziej lubię te posty z serii
      Jesteśmy ze sobą już dwa miesiące, jak mam mu dać do zrozumienia, że chcę ten
      pierścionek od jubilera na Marszałkowskiej, a nie żaden inny?
      :D
      • karolajna83g Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 21:56
        Odnoszę wrażenie, z opowieści znajomych, że po ślubie się kończy życie, tak jak
        Metallica skończyła się po kill'em all...
        • inka323f Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 23:11
          karolajna83g napisała:

          > Odnoszę wrażenie, z opowieści znajomych, że po ślubie się kończy
          życie, tak jak
          > Metallica skończyła się po kill'em all...

          Zdecydowanie zmień znajomych. Serio radzę. Jak jest dwójka
          normalnych, sznujących się i kochających się, odpowiedzialnych ludzi,
          to po ślubie jest tylko lepiej.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 07.11.09, 16:00
            A dlaczego jest lepiej? Co slub naprawde zmienia? Znaczy rozumiem, jak ktos
            dopiero po slubie zaczyna mieszkac z partnerem, i mozna codziennie uprawiac
            dlugi seks, bez stresu bycia przylapanym przez powiedzmy rodzicow czy
            wposllokatorow to rozumiem, ze jest lepiej.

            byc moze jeszcze jak ktos jest bardzo religijny to moze faktycznie, fakt wiary,
            ze teraz ten zwiazek jest poblogoslawiony przez bostwo moze miec nzaczenie
            psychologiczne. Jednakze obecnie obserwuje, ze wiekszosc ludzi mieszka razem
            przez slubem, a slub ma znaczenie raczej rytualne i legalne niz duchowe, wiec
            nie rozumiem co tak naprawde moze sie zmienic?
    • fora_ze_dwora Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 18:32
      Dlaczego jeszcze nie zdarzylo mi sie przeczytać postu: "Ona nie chce
      ślubu. jak ją przekonać?"

      albo: "Moje życie nie ma sensu. Koledzy mają żony i dzieci, a ja nie"

      I tu faceci sa od nas mądrzejsi,
      bo potrafią korzystać z życia. poza tym wrodzony egozim ułatwia im
      samotne życie. trzeba sie tego egoizmu nauczyć dziewczyny, a będzie
      git!
      • amerykanka1970 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 09.11.09, 12:02
        Jestem kobitką,która nie chce wyjść za mąż,mimo namawiania ze strony
        fceta,który niewątpliwie jest facetem mojego życia.Ale mnie jest
        dobrze tak jak jest i ślub niczego w naszej sytuacji nie zmieni.Już
        raz byłam mężatką i kiedy psuło się w moim małżeństwie,bardzo
        chciałam,żeby wreszcie to się skończyło,żebym się obudziła i znów
        była wolna.Pozdrawiam wszystkie wolne panie,które nie marzą o
        weselnych dzwonach
      • gondra Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 09.11.09, 18:20
        > Dlaczego jeszcze nie zdarzylo mi sie przeczytać postu: "Ona nie chce
        > ślubu. jak ją przekonać?"
        >
        > albo: "Moje życie nie ma sensu. Koledzy mają żony i dzieci, a ja nie"
        >
        > I tu faceci sa od nas mądrzejsi,
        > bo potrafią korzystać z życia. poza tym wrodzony egozim ułatwia im
        > samotne życie. trzeba sie tego egoizmu nauczyć dziewczyny, a będzie
        > git!


        10/10
    • facettt I tak trzymiej :) 06.11.09, 18:33
      Glupota kobieca , ktora ma (TYLKO) te przeweage nad meska
      - ze jest bardziej urocza...
      Ciebie nie dotyczy.

      I oby tak zostalo.
    • vandikia Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 18:33
      nie zgodzę się z większością wypowiedzi
      po pierwsze może i są ludzie, którym lepiej jest samym ale większość
      pragnie sparowania i to dobrego sparowania i najczęściej
      potwierdzonego przez jakąś instytucję.. żeby się kochać, żeby razem
      coś robić, żeby mieć kogoś przy sobie codzień.. tak dla niektórych ,
      chyba dla większości to ważne, że się wraca do domu po iluś
      godzinach i ma kogoś bliskiego, z kim można pogadać, pośmiać się ,
      nawet pokłócić

      po drugie z postu tej dziewczyny nie wyczytałam, że głównym
      problemem jest brak męża, a marazm który ją dopadł i łatwo to się
      pisze, ale jak się jest w takiej sytuacji, z której niewiadomo jak
      się ruszyć..?

      nie wszyscy są tacy hop do przodu, że tu mi się nie podoba, to
      pakuję jedną torbę i spieprzam na 2 koniec świata
      • szara1982 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 19:44
        lepsza jest samotność niż nieudane małżeństwo...
        • vandikia Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 22:22
          nie piszę o nieudanych związkach, każdy pragnie raczej udanego..no
          chyba, ze masochista jest, bywa roznie
        • mruff Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 23:01
          szara1982 napisała:

          > lepsza jest samotność niż nieudane małżeństwo...

          to jest Twoje zdanie. Wiele osób pcha się jednak w małżeństwa,
          przegrane już na starcie.
          Nieudane małżeństwo rodzi problemy, podobnie jak samotność. A ocena
          tych 2 stanów jest mocno subiektywna.
      • izabellaz1 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 19:59
        vandikia napisała:

        > nie wszyscy są tacy hop do przodu, że tu mi się nie podoba, to
        > pakuję jedną torbę i spieprzam na 2 koniec świata

        Powiem więcej - prawdopodobnie autorka wątku też taka nie jest. Jak się takim
        hop do przodu jest to się podobnych wątków nie tworzy, tylko na ten drugi koniec
        świata spieprza;)
    • fora_ze_dwora Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 18:45
      vandikia
      wiem, ze marazm, ale mam wrazenie, ze dlatego, ze nie ma poukładane
      jak w pudełeczku i lubi, jak jej ktos zycie organizuje, a mąz to
      synonim stabilizacji. wiem, ze sa tacy ludzie. ja naleze do
      kategorii hop do przodu i spadam z walizką na 2 koniec świata. tak
      zrobiłam, jak mój eks zerwal zareczyny. pojechalam do Stanów i tamta
      samotność dała mi silę na reszte zycia.
      tez lubilam, gdy ktos w domu był i myslałam jeszcze jakis czas temu
      podobnie -ze trzeba razem, trzeba miec misia zeby sie przytulac w
      nocy.
      ale nie wiedziałam jak pieknie byc samą:)
      chodze na randki i mam swoje miłostki, wracam o której chce i mam
      czas na swoje pasje, nie interesuja mnie fanaberie zadnego misia.
      nie mówie ze sie nie zwiaze na stałe kiedys, ale nie widze w kazdym
      facecie męża, w ogole od razu mowie kazdemu ze nie ma wspolnego
      mieszkania i wchodza w gre tylko randki. nie chce tez slyszec o
      poznawaniu rodziny, zostawianiu golarki i recznika u mnie w chalupie
      itd. za to chyba faceci mnie kochają:))
      • ofelia1982 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 19:45
        hmm..po pierwsze Twoje ego rysuje już sufit:)
        A po drugie - zafiksowałaś się w niesieniu oświecenia reszcie
        ciemnego ludu i nie dostrzegasz, że to TY masz teraz potrzebę
        fikania po świecie, że to TY wyjechalas do Stanow i odkrylas
        samotnosc i że to TWOJE życie, ktore sobie ukladasz jak chcesz..
        Ludzie są na różnych etapach w zyciu, a poza tym - ludzie są różni.
        Tak kobiety, jak i mężczyźni. Twoj dekalog nie jest moim, ale ja nie
        wpadam w agresję, jak pomyślę o tych laskach co latają po swiecie;)
        niech latają, niech zmieniają misiów nawet co tydzien jak im tak
        dobrze. JA potrzebuję dla bezpieczenstwa małżenstwa, bo dla mnie
        oznacza ono, że jestesmy ze sobą tak naprawdę. Ty mozesz zostac w
        konkubinacie nawet do 80-tki jak chcesz:)
        • skarpetka_szara Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 21:51
          Chcesz malzenstwa czy chcesz poznac swoja polowke? nie zawsze to
          znaczy to samo.
    • kobieta_na_pasach Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 18:55
      fora_ze_dwora napisała:

      > jestem tak leniwą krową, że ze swego lenistwa uczynilam tragedię
      > życiową.


      takie teksty to na tym forum, he
      he:forum.gazeta.pl/forum/f,93140,SWIAT_DO_RYMU.html
      • simply_z Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 19:08
        prosta odpowiedz.wyobraz sobie ,ze zyjesz w biednym kraju ,w dodatku
        katolickim , a jesli gdzies na prowincji to juz w ogole
        przechlapane.No i masz odpowiedz.
      • mruff Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 23:05
        każdy z nas ma prawo upatrywać szczęście w czym chce.
        Jedni widzą szczęście w randkowaniu, byciu samej, inni w mężu, kocie
        itp. I moim zdaniem idiotyzmem jest krytykować kogoś,że szczęście
        upatrzał w ślimaku na jezdni a nie w małpie skaczącej po drzewach.

        Każdy z nas jest INNY więc bez sensu jest krytykować ludzi za ich
        upodobania i różne postrzeganie szczęścia.
    • hermina25 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 19:14
      Rozumiem w 100 % :) szczerze-samotność jest cudowna!Lubię być samotna i w
      prawdzie teraz się z kimś spotykam ,to i tak wiem,że w przyszłości będę sama i
      nigdy nie wyjdę za mąż.Za bardzo kocham siebie,żeby dzielić z kimś swoje życie
      nie wiadomo ile...
      Gardzę dziewczętami dla których celem życiowym jest znalezienie męża,to
      puste,zakompleksione i nieszczęśliwe istoty,które nie akceptują siebie.Dla mnie
      człowiek,który nie jest w stanie wytrzymać sam ze sobą,to kompletne dno!
      I cóż wielu mnie potępia,że faceta traktuje tylko jako dodatek i taki ot
      czasoumilacz,wiele moich koleżanek mnie nie rozumie,zdarzyły się nawet opinie,że
      jestem emocjonalnie wypaczona...a ja po prostu lubię siebie,swoje pasje,cele i
      to jest w życiu dla mnie najważniejsze :)
      • ofelia1982 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 19:46
        trafnie podsumowałaś:)
      • szara1982 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 19:47
        może koleżanki po cichu zazdroszczą ci twojego życia, bo ich cudowni meżczyźni nie są tak cudowni jak na początku, a marazm i samotność dopada je jak leżą sobie w czasie bezsennych nocy obok swoich misiów...
      • abcdabc Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 20:39
        > Gardzę dziewczętami dla których celem życiowym jest znalezienie
        męża,to
        > puste,zakompleksione i nieszczęśliwe istoty,które nie akceptują
        siebie

        A ja sie sprzeciwiam:Pnie jestem pusta, zakompleksiona kobieta
        wreczprzeciwnie i meza szukalam i to byl glowny moj cel zyciowy-
        zalozyc szczesliwa rodzine:Da ze przy okazji robie inne rzeczy to
        tak przy okazji:)fajnego chłopaka złapałam, teraz to juz tylko
        zaciagnac do oltarza:P:P
      • erillzw Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 23:11
        hermina25 napisała:

        > Rozumiem w 100 % :) szczerze-samotność jest cudowna!Lubię być
        samotna i w
        > prawdzie teraz się z kimś spotykam ,to i tak wiem,że w przyszłości
        będę sama i
        > nigdy nie wyjdę za mąż.Za bardzo kocham siebie,żeby dzielić z kimś
        swoje życie
        > nie wiadomo ile...

        Mylisz pojecia. Brak partnera nie jest synonimem samotnosci przeciez
        :)
        Widac jestes typem człowieka ktory nie potrzebuje bliskosci
        partnera.
        tak btw. Czy człowiek z który się obecnie spotykasz ma swiadomosc
        Twoich postaw wobec zwiazku? :)

        > Gardzę dziewczętami dla których celem życiowym jest znalezienie
        męża,to
        > puste,zakompleksione i nieszczęśliwe istoty,które nie akceptują
        siebie.

        Ale jedynym? czy jednym z?
        Bo widzisz wiele kobiet jako cel (jeden z wielu) stawia sobie
        rodzine, dobranego partnera.
        Nie byłabym aż tak niesprawiedliwa dla kazdej ktora chce miec meza i
        rodzine tylko dlatego ze Ty nie chcesz.

        >Dla mnie
        > człowiek,który nie jest w stanie wytrzymać sam ze sobą,to
        kompletne dno!

        No tu sie z Toba w sumie zgadzam.

        > I cóż wielu mnie potępia,że faceta traktuje tylko jako dodatek i
        taki ot
        > czasoumilacz,wiele moich koleżanek mnie nie rozumie,zdarzyły się
        nawet opinie,ż
        > e
        > jestem emocjonalnie wypaczona...

        Jesli taki chłopak wie, ze tak jest traktowany nie widze w tym
        niczego złego. Ale jesli On nie wie to de facto jestes wyprana
        emocjonalnie bo oszukujesz kogos.
        • hermina25 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 09.11.09, 12:13
          erillzw napisała:

          > tak btw. Czy człowiek z który się obecnie spotykasz ma swiadomosc
          > Twoich postaw wobec zwiazku? :)

          zna moje podejście...ale ostatnio robi wszystko,żebym je zmieniła ,a ja
          głupia,zakochana będę próbować temu sprostać :/
          boję się,ale chce zaryzykować ,mimo,że ryzyko to kłóci się z moimi poglądami na
          ten temat...
          powiedzmy tak-daje mu szansę,ale czekam na jego tzw złe posunięcie,które
          utwierdzi mnie tylko w moim podejściu i zamiłowaniu do samotności.Abstrahując
          ,ja po prostu jestem przeciwnikiem formalizowania związków,ale nie przeciwnikiem
          związków samych w sobie...
          • erillzw Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 09.11.09, 23:11
            hermina25 napisała:
            > zna moje podejście...ale ostatnio robi wszystko,żebym je zmieniła
            ,a ja
            > głupia,zakochana będę próbować temu sprostać :/

            A jak on sie dostosowuje do Twoich pogladow, że zapytam?
            W sensie Ty bedziesz prostac do jego wizji zwiazku.. a On?

            > boję się,ale chce zaryzykować ,mimo,że ryzyko to kłóci się z moimi
            poglądami na
            > ten temat...

            A mimo to On Cie na to namawia?

            > powiedzmy tak-daje mu szansę,ale czekam na jego tzw złe
            posunięcie,które
            > utwierdzi mnie tylko w moim podejściu i zamiłowaniu do samotności.

            Powiedzmy, ze genralnie nie chcesz zmieniac podejscia tylko pod
            pozorem zmiany bedziesz szukla powodow by utwierdzic sie, ze masz
            racje ;)

            >Abstrahując
            > ,ja po prostu jestem przeciwnikiem formalizowania związków,ale nie
            przeciwnikie
            > m
            > związków samych w sobie...

            A brzmi zuzpełnie inaczej. Afirmujesz samotnosc oraz traktowanie
            faceta jako czasoumilacz, a na dodatek sama piszesz, ze staly
            związek blokowałby Twoje pasje.
            Gdzies tu jakies niescisłosci widze..
      • inka323f Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 23:19
        hermina25 napisała:

        > Rozumiem w 100 % :) szczerze-samotność jest cudowna!Lubię być
        samotna i w
        > prawdzie teraz się z kimś spotykam ,to i tak wiem,że w przyszłości
        będę sama i
        > nigdy nie wyjdę za mąż.Za bardzo kocham siebie,żeby dzielić z kimś
        swoje życie
        > nie wiadomo ile...
        > Gardzę dziewczętami dla których celem życiowym jest znalezienie
        męża,to
        > puste,zakompleksione i nieszczęśliwe istoty,które nie akceptują
        siebie.Dla mnie
        > człowiek,który nie jest w stanie wytrzymać sam ze sobą,to kompletne
        dno!
        > I cóż wielu mnie potępia,że faceta traktuje tylko jako dodatek i
        taki ot
        > czasoumilacz,wiele moich koleżanek mnie nie rozumie,zdarzyły się
        nawet opinie,ż
        > e
        > jestem emocjonalnie wypaczona...a ja po prostu lubię siebie,swoje
        pasje,cele i
        > to jest w życiu dla mnie najważniejsze :)

        Piszesz, jakby posiadanie własnych pasji w związku było wykluczone.
        Sztuką jest bycie we dwoje i zachowanie swojej indywidualności.
        Związki, gdzie jedna strona podporządkowuje drugiej swoje życie są
        bez sensu, ale sprowadzanie związku / małżeństwa do takiego właśnie
        układu jest z założenia, jest IMHO błędne. To, że się nie miało
        okazji być w normalnym związku, nie znaczy, że takich związków nie
        ma.

      • zona_lotnika Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 07.11.09, 19:35
        No i fajnie hermina ale po co zaraz wyjeżdżasz z tą pogardą do
        innych? Więcej luzu i tolerancji proszę:-)
    • fantazjuje do wszystkich poszukujących męża.... 06.11.09, 19:15
      Oddam męża w dobre ręce. Przystojny, zadbany, inteligentny,
      wykształcony... ale za to chrapie, poza pracą i konsolą świata nie
      widzi, a seks może dla niego nie istnieć. Reklamacji nie uwzględniam.
      • hermina25 Re: do wszystkich poszukujących męża.... 06.11.09, 19:18
        fantazjuje napisała:

        a seks może dla niego nie istnieć.

        hejże?Co Ty za buble usiłujesz tutaj wciskać,takiego impotenta,to bym
        najgorszemu wrogowi nie polecała :D
        no cóż w końcu facet to tylko żywy wibrator :P,więc bez tej funkcji,oddaj go na
        części może czy coś ;)
        • fantazjuje Re: do wszystkich poszukujących męża.... 06.11.09, 19:21
          właśnie usiłuję go oddać, a żaby przyszła właścicielka nie miała
          pretensji nie ukrywam jego wad ;) Zaznaczę jeszcze raz: przystojny,
          zadbany, inteligentny, wykształcony! :))
          • hermina25 Re: do wszystkich poszukujących męża.... 06.11.09, 19:24
            ale nie chce dawać dupy!! :D
            no ,ale spokojnie jakaś desperatka pewnie się znajdzie ;)
            a słuchaj,jak Ci załatwię jakąś chętna,to co dzielimy się zyskami na pół?Bo
            wiesz za darmo,to nie ma co oddawać,lepiej sprzedać i jakieś korzyści z tego mieć :D
            • fantazjuje Re: do wszystkich poszukujących męża.... 06.11.09, 19:29
              nie liczę na to, że któraś będzie chciała za niego zapłacić... będę
              zadowolona, jeśli to ja nie będę musiała żadnej dopłacać ;)
            • iwonaje Re: do wszystkich poszukujących męża.... 06.11.09, 19:32
              "ale nie chce dawać dupy!! :D"
              No ale tego to ciocie, sąsiadki i koleżanki z pracy nie będą wiedzieć.
              Pani, której pan zostanie oddany będzie mogła chodzić z podniesionym
              nosem jako mężatka.
        • erillzw Re: do wszystkich poszukujących męża.... 06.11.09, 23:13
          hermina25 napisała:
          > hejże?Co Ty za buble usiłujesz tutaj wciskać,takiego impotenta,to
          bym
          > najgorszemu wrogowi nie polecała :D

          Ja tez ;)


          > no cóż w końcu facet to tylko żywy wibrator :P,


          Smiejesz sie znałam kogoś kto tak na serio myslał i postępował.
          Zreszta.. kiedys od faceta usłyszałam, ze moge sie przeciez sama
          obsluzyc jak on spi.. O_o

          >więc bez tej funkcji,oddaj go na
          > części może czy coś ;)

          Vivat transplantologia ;P
      • fuhrerin Dla mnie to nie takie duże wady, wzięłabym bez 06.11.09, 20:45
        zastanowienia (reszta parametrów zachęcająca ;), ale zajęta już jestem niestety hehe
    • ofelia1982 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 19:40
      A mnie dziwi Twój agresywny ton..Tak jak Vandikia napisala - nie
      wszyscy są tacy hop siup do przodu, że są w stanie wszystko rzucic,
      wywrocic zycie do gory nogami, poznac siodmego męża i tak będzie
      ok..Uwazam siebie za niewiastę ktora ma wyzsze pobudki niz mąż i
      pieluchy (skonczylam studia, mieszkalam za granica, bylam na
      wymianie studenckiej, duzo podrozuję, mam dobrą pracę etc.)i jestem
      niezależna, żyję pełnią życia blablabla. Tylko,że niestety nadchodzi
      taki moment w zyciu, ze nie chce CI się juz poznawac kolejnego Marco
      w Argentynie i zapisywac na kurs lepienia garnków, tylko chcesz miec
      spokojne zycie, miejsce i OSOBĘ, do ktorej mozesz wrocic po
      pracy..Większosc kobiet (ze mną włącznie) ma wrodzoną potrzebę
      poczucia bezpieczeństwa i dlatego dąży do stabilizacji.
      Ciesz się tym etapem, na ktorym jestes, ale nie pomstuj na resztę
      naszej płci, bo nigdy nie wiesz jaka Ty będziesz za 10 lat..
      • simply_z Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 20:01
        hmmmm ja bym tam z chęcią poznała jakiegos marco z argentyny..mają
        cudowny akcent,
        • skarpetka_szara Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 21:54
          jedz do Argentyny. Mezczyzni tam sa piekni. naprawde piekni.
          • simply_z Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 22:28
            skarpetka_szara napisała:

            > jedz do Argentyny. Mezczyzni tam sa piekni. naprawde piekni
            wiem ,w Hiszpanii poznałam kilka osob stamtad ,takze kobiety sa
            olsniewajace.
    • izabellaz1 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 20:01
      fora_ze_dwora napisała:

      > osiem lat byłam w różnych związkach i od jakiegos czasu jestem
      > szczesliwie sama.

      No jak Ci tak przez osiem długich lat ciągle jakiś inny facet dopiekał, to się
      specjalnie nie dziwię, że łapiesz oddech - tylko jak euforia samotności minie,
      to znowu zatęsknisz za obecnością drugiego człowieka. Samotność nie jest tak
      fajna na dłuższą metę. Niewiele jest jednostek, które naprawdę mają osobowość
      samotnika.
      • alpepe Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 20:12
        ja mam taką osobowość, mój mąż też, a dzieci, to jeszcze nie wiem :-)
        • izabellaz1 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 06.11.09, 20:23
          alpepe napisała:

          > ja mam taką osobowość, mój mąż też,

          hihi, to mam nadzieję, że macie w domu każde swoje miejsce osamotnienia gdzie
          nikt się nie plącze pod nogami:D

          Ja mogę być sama ale jednak na dłuższa metę potrzebuję towarzystwa. Lubię ludzi:)
    • krystkaoj Koleżanki mają mężów, a ja nie... 07.11.09, 15:04
      No cóz! Moze warto zacząc zmiane od siebie! Np. zbyt wysokie
      wymagania w stosunku do tego co mozna zaoferowac. Moze charakter?
      • rachela25 Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 07.11.09, 23:30
        Jestem nawet ZA z tym co piszesz autorko wątku. Ale to walka z
        wiatrakami.To tak jak geje przekonują nas że homo jest rzeczą
        naturalną a i tak 90% polaków ich nie trawi. Niestety w naszym
        kraju,jak nie weźmiesz ślubu to twój związek traktowany jest mało
        poważnie.
    • gondra Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 09.11.09, 18:19
      > no i kim jest kuerwa ten mityczny MĄŻ, bez którego to tylko suszarkę
      > do wanny wrzucić?

      Piękne :)
    • singlostanblogostan Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 19.11.09, 14:19
      no cóż jeżeli na tym świecie są kobiety dla których posiadanie męża
      jest głównym celem i sensem życia to ja ze swojej strony serdecznie
      im współczuję, po zakończeniu 5 letnie związku poczułam,że żyję
      zrzuciłam 15 kg, zmieniłam fryzurkę i co najwazniejsze odzyskałam
      własną tożsamość:) NIGDY WIĘCEJ NIJAKOŚCI I BYLEJAKOŚCI I NIGDY
      WIĘCEJ NIE BĘDĘ SIĘ MĘCZYĆ W BYLE JAKIM ZWIĄZKU TYLKO DLATEGO,ŻE
      NAJBARDZIEJ PORZĄDANYM OBIEKTEM W NASZYM SPOŁECZEŃSTWIE JEST PARA (
      OCZYWIŚCIE HETEROSEKSUALNA, KONIECZNIE MAŁŻEŃSTWO + STADO DZIECI
      ISTNY IDEAŁ 4 RP)BLEEEEEEE
      • uljaa Re: Koleżanki mają mężów, a ja nie... 20.11.09, 22:27
        hm...co ma piernik do wiatraka?
        najważniejsze jest- być z sobą, obok siebie, a czasami tylko milczeć
        mam czy, nie mam?
        w czy jestem?
        szczęśliwa, zadowolona, twórcza, i to poczucie obecności?
        hm...
        tworzenie bliskości to sztuka ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja