Facet znaczy tyle co jego...?

07.11.09, 23:01
no właśnie. niby nie powinno się na to zwracać uwagi, a jednak spytam. jaki materialny atrybut najpełniej świadczy o facecie? jest w ogóle taki, na podstawie którego można mniej więcej oszacować charakter jego posiadacza? Czy np koleś typu macho z różową komórką z klapką jest z góry skreślony? ;)
    • varia1 Re: Facet znaczy tyle co jego...? 07.11.09, 23:06
      mózg
      • pam.ona Re: Facet znaczy tyle co jego...? 07.11.09, 23:10
        nie bądźmy hipokrytkami. chcąc nie chcąc zanim kogoś poznamy wyrabiamy
        sobie powierzchowne opinie na temat tego, co sobą (i na sobie)
        prezentuje..
        • varia1 Re: Facet znaczy tyle co jego...? 07.11.09, 23:17
          nie jestem hipokrytką
          choćby facet miał przy sobie wszystkie najmodniejsze gadżety świata, to uwieść mnie może tylko inteligencją:)

          dla mnie - ten atrybut to jest mózg
          • szerszen0 Re: Facet znaczy tyle co jego...? 10.11.09, 01:43
            niestety dla mnie też mózg (niestety, bo lubię mieć inne zdanie niż
            wszyscy:)). Gadżety są obojętne.
            w skrócie -Facet znaczy tyle co jego mózg i zapach.
    • six_a Re: Facet znaczy tyle co jego...? 07.11.09, 23:22
      skarpetki

      dobrze?
      czy źle?
      bo nie wiem, czy zaliczyłam
      a wolałabym wiedzieć
      • rraaddeekk Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 01:06
        six_a napisała:

        > skarpetki
        >
        > dobrze?
        > czy źle?
        > bo nie wiem, czy zaliczyłam
        > a wolałabym wiedzieć


        Bardzo dobrze!
        Naprawdę niewielu facetów nosi odpowiednie (do reszty stroju) skarpety.
        Już nie chodzi o kolor, bo z tym jest coraz lepiej.
        Prawdziwy gentelmen chodząc w garnitururze ma na nogach podkolanówki.
        • six_a Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 23:46
          a mówią że podkolanówki działają antyseksualnie, to u faceta chyba tym bardziej.

          a nie mógłby nosić pończoch? w sumie od kolana do uda już niedaleko...
          i jeszcze cieplej...
          :)
          • rraaddeekk Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 23:58
            Dlatego najpierw ściąga sie skarpety, a następnie spodnie.
            Nigdy w odwrotnej kolejności, bo facet w skarpetach bez spodni wygląda żałośnie
            (nawet jak nie są to podkolanówki).
      • skarpetka_szara Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 20:40
        dobrze! Tylko trzeba bylo dodac: szare
    • teletoobis Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 09:33
      kiedys byl to ogromy pomaranczowy grzebien wsadzony w tylna kieszen
      jeansow. To byl odlot :)
      • wacikowa Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 09:37
        haha:) Faktycznie:))
        Teraz króluje portfel w tylnej kieszeni albo wytarty ślad po nim:)
        • teletoobis Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 09:45
          i podroba rollexa na rece :)
          • wacikowa Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 09:53
            To są gadżety na miarę saszetki :)
            Jakaś firma wpadła na pomysł grzebienia jako pendrive:)
            Próbuję sobie przypomnieć jakiś kobiecy gadżet z tych czasów ale nic grzebienia
            chyba nie przebije:)
            • teletoobis Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 09:55
              robione na drutach wielokolorowe getry. Takie siegajace od kostek za
              kolana :)
              • wacikowa Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:02
                Szacun za pamięć:D Kurcze sama takie nosiłam:))
                Nadal modne
                • teletoobis Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:04
                  jaka pamiec? To bylo tylko jakies 25 lat temu :)
                  Jedyne czego nie pamietam: jak mialy na imie te, co te getry
                  sciagaly :)
                  • wacikowa Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:09
                    Pewnie jakieś Krysie i Marysie:)
                    • teletoobis Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:13
                      Nie. Stawialbym na Jolki, Agnieszki, Elzbiety :)
                      • wacikowa Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:27
                        Jolka,Jolka..pamiętasz...
                        Kto na ławce wyciął serce i podpisał głupiej Elce...:))
                        Efekt grzebienia
                        • teletoobis Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:31
                          Blaga
                          m, tylko nie epatuj Foggiem i Polomskiem. Nawet jesli to
                          Twoje "mlode lata" :)
                          • wacikowa Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:35
                            Jedne i drugie niestety nie mojej młodości:)
                            Dzieciak wtedy byłam.
                          • wacikowa Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:37
                            Aaaaleee zara zara:P
                            Taaa ostatniaaa Niedziella... cośtam się rozstaniemy:D
                            • teletoobis Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 16:16
                              wlasnie...:)
                              To spiewal Jagiello pod Grunwaldem :)
                        • real.becwal Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 11:47
                          wacikowa napisała:

                          > Jolka,Jolka..pamiętasz...
                          > Kto na ławce wyciął serce i podpisał głupiej Elce...:))

                          w wersji uncensored było: ktoś na ławce zerżnął elkę, potem włożył
                          jej...
        • blotto Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 11:05
          a co jest zlego w noszeniu TAK portfela?
          (tak calkiem serio :)
          • rraaddeekk Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 11:34
            Portfel nosi się w teczce, czasem wyjątkowo w wewnętrznej kieszeni marynarki.
      • soulshunter Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 16:49
        > kiedys byl to ogromy pomaranczowy grzebien wsadzony w tylna kieszen
        > jeansow. To byl odlot :)

        a o okraglym lusterku ze zdjeciem panienki i bialych skarpetkach do czarnych lakierkow zapomniales?
        • teletoobis Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 11:08
          te biuale skarpety do czarnych lakierkow, to juz pozniej. Koncowka
          lat 80.
          Ale z lusterkiem masz racje :) Takie fajne, odpustowe bylo :)
    • qw994 Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 10:07
      Zegarek. Tak mi kiedyś powiedział znajomy, z gatunku aspirujących do wyższej
      klasy społecznej i posiadacz drogiego zegarka. Oczywiście go wyśmiałam.
    • maitresse.d.un.francais Re: Facet znaczy tyle co jego...? 08.11.09, 18:47
      Mózg.

      Nieużywanie dresu i butów sportowych poza siłownią.

      Samokrytycyzm.

      Dogadywanie się z oboma płciami i pewna androgynia.

      Poczucie humoru.
      • silic Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 00:42
        Nie ma jak na pytanie o MATERIALNY atrybut podać poczucie humoru, samokrytycyzm
        czy dogadywanie się...
        O tym, że ludzie uprawiają sporty inne niż siłownia to pewnie nie słyszałaś.
        • maitresse.d.un.francais Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 20:31

          > O tym, że ludzie uprawiają sporty inne niż siłownia to pewnie nie słyszałaś.

          To był skrót myślowy.

          Dres jest ubiorem DO ĆWICZEŃ FIZYCZNYCH, a nie na ulicę.

          Ja chodzę na aerobik wodny, ale w kostiumie kąpielowym po ulicy nie chodzę.
          • silic Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 23:20
            > Dres jest ubiorem DO ĆWICZEŃ FIZYCZNYCH, a nie na ulicę.
            >
            > Ja chodzę na aerobik wodny, ale w kostiumie kąpielowym po ulicy nie chodzę.

            A ja jak idę na boisko albo pobiegać to idę w dresie. Po ulicy. Wiem, to może
            być szok.
            • maitresse.d.un.francais Re: Facet znaczy tyle co jego...? 10.11.09, 14:46

              > A ja jak idę na boisko albo pobiegać to idę w dresie. Po ulicy. Wiem, to może
              > być szok.

              Uhm. Zwłaszcza estetyczny. I po co ja się za zgrabnymi spodenkami uganiam? Dres
              na tyłek, worowata kurtka na górę, adidachy na resorach na nogi, na łeb
              bejsbolówka - skoro faceci się nie wysilają, po co ja mam się wysilać?

              Tylko tego spojrzenia tęskniącego za rozumem nijak nie wyprodukuję. :-(
              >
              To 90% społeczeństwa tak na to boisko albo pobiegać?

              Bo na ogół tych "biegaczy" widzę po autobusach, może się akurat bieganiem
              zmęczyli...
    • silic Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 00:48
      Jedyne co mi przychodzi do głowy to złoty łańcuch ( w formie zwisu na szyi lub
      na nadgarstku )i białe obcisłe wdzianko ( ni to koszulka ni to bluza). Często
      jedno z drugim występuje razem.
    • rraaddeekk Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 00:49
      Podobno po BlackBerry poznać szczura korporacyjnego, bo ma go nawet na siłowni,
      gdzie drogie zegarki (na skórzany pasku) się ściąga.
    • martishia7 Re: Facet znaczy tyle co jego...? 09.11.09, 12:03
      Może to nie "gadżet", ale moim zdaniem o facecie świadczą jego ręce/paznokcie.

      Nie mogą być ani "obgryzione" byle jak - bo to fleja i niechluj. nie mogą być
      też wymanikiurowane jak u panienki. facet co ma równo przycięte czyste paznokcie
      jest schludny, ale nie metro. W samo cyk.
    • mamba8 Re: Facet znaczy tyle co jego...? 10.11.09, 01:05
      OMG pytanie na poziomie cosmo. Nie, nie skreśliłabym kogoś za
      telefon z różową klapką.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja