Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc?

    • asstoria Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 29.11.09, 19:01
      600 zł na jedzenie dla singielki ;)
      • kasiaczek181987 Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 30.11.09, 10:20
        400 złotych góra i zalezy czy jestem na diecie :P
        • kolia3_ltd Udręka!!! 30.11.09, 17:14

          ja wydaje ok 1500 zl na 2 osoby(z narzeczonym)gdzie wliczam tez
          troche alkoholu(ale malo)..juz na kina i jakies rozrywki nie
          starcza:/bo wiadomo-mamy tez inen wydatki oprocz jedzenia.ale 14500
          to minimum w warszawie moim zdaniem(oczywiscie nie kupujac tanich
          rzeczy).

          to jest straszne jak wlasnie TRZEBA dużo pieniędzy wydawać na
          jedzenie.Jedzenie powinno być podstawą,czyms naturalnym bez
          koniecznosci przeliczania-to podstawowa sprawa!
          a wychodzi na to ze ludzie nie moga zyc bo podstawowe sprawy staja
          sie utrapieniem.To na wyjazdy za granice mozna liczyc,moze brakowac
          ale na jedzeniu zeby oszczedzac i jeszzcze kupowac sreniej klasy
          albo nizszej(tylko dla oszczednosci a nie z wyboru)to dla mnei
          tragedia!nigdy mi nic w domu nie brakowalo,moi rodzice nigdy nie
          liczyli i nie oszczedzali na jedzeniu,wszytsko najlepszej jakosci a
          nie jakies biedronki-gówna najgorsze.trzeba troche pomyslec ze na
          jedzeniu nie powinno sie oszczedzac bo tanie=zawsze oznacza gorszej
          jakosci,np.parowki ze swinskich ryjow:////poprostu najgorsze resztki.
          soki ze splesnialych owocow etc.
          ja juz wybralam-wole oszczedzac przez rzadsze jedzenie i kupowanie
          produktow dobrej marki/drozszcyh niz kupiowanie gorszych,tanszych
          rzeczy
          ..az mi ciarki przechodza jak patrze na te białe pomidory zktorych
          cieknie jakas piana:/wlasnie z tych tanich sklepow...
          z tego wszystkiego razem wziawszy-te raki zoladka,jelita etc.
          nie oszukujmy sie ale zawsze cena jest odzwierciedleniem jakosci.a
          na zdrowiu/jedzeniu nie powinno sie oszczedzac!
          najlepszym przykladem sa wlasnie np.drogie produkty ekologicze.
          na marke tez trzeba zapracowac,jest jakas to lepsza jakosc wiec
          wtedy te rzezczy sa lepsze stad drozsze.
          • mimose Re: Udręka!!! 30.11.09, 20:28
            Najlepiej kupić sobie małą działkę i samemu wyhodować chociażby warzywa. Nie
            dość, że zdrowe (chyba, że ktoś namiętnie będzie pryskał jakimiś specyfikami,
            albo nawoził), to jeszcze pracując przy tym odreagujesz stres i się dotlenisz :-)
          • yoko0202 bzdury piszesz i tyle 11.12.09, 17:23
            kolia3_ltd napisała:


            > ja wydaje ok 1500 zl na 2 osoby(z narzeczonym)gdzie wliczam tez
            > troche alkoholu(ale malo)..juz na kina i jakies rozrywki nie
            > starcza:/bo wiadomo-mamy tez inen wydatki oprocz jedzenia.ale 14500 to minimum
            w warszawie moim zdaniem(oczywiscie nie kupujac tanich rzeczy).
            >
            > to jest straszne jak wlasnie TRZEBA dużo pieniędzy wydawać na
            > jedzenie.Jedzenie powinno być podstawą,czyms naturalnym bez
            > koniecznosci przeliczania-to podstawowa sprawa!
            > a wychodzi na to ze ludzie nie moga zyc bo podstawowe sprawy staja
            > sie utrapieniem.To na wyjazdy za granice mozna liczyc,moze brakowac ale na
            jedzeniu zeby oszczedzac i jeszzcze kupowac sreniej klasy albo nizszej(tylko dla
            oszczednosci a nie z wyboru)to dla mnei
            > tragedia!

            żyjesz w 21 wieku, i w ustroju kapitalistycznym, jak ci to nie pasuje to zbierz
            znajomych i wyjedźcie na zabitą wieś, załóżcie sobie komunę, uprawiajcie
            kartofle i pomidory i hodujcie kury - wszystko będzie wspólne, za nic nie
            będziecie płacić


            nigdy mi nic w domu nie brakowalo,moi rodzice nigdy nie
            > liczyli i nie oszczedzali na jedzeniu,wszytsko najlepszej jakosci

            no cóż, to świetnie, ale weź pod uwagę że nie wszyscy tak mają.

            > a nie jakies biedronki-gówna najgorsze.trzeba troche pomyslec ze na jedzeniu
            nie powinno sie oszczedzac bo tanie=zawsze oznacza gorszej jakosci,np.parowki ze
            swinskich ryjow:////poprostu najgorsze resztki. soki ze splesnialych owocow etc.

            po pierwsze produkty droższe są bardzo często droższe z uwagi na markę po
            prostu, i nie trzeba mieć doktoratu z ekonomii żeby sobie z tego zdać sprawę.
            po drugie, ty chyba w życiu nie byłaś w biedronce, więc weź się nie ośmieszaj :)
            robię tam często zakupy - i jeżeli dla ciebie np. mięso i wędliny Sokołów,
            przyprawy knorr i kamis, nabiał piątnica, kosmetyki Nivea i Bambino, itp itd to
            jest gó... - no to przepraszam bardzo wielmożną panią....
            dla jasności - stać mnie w sumie bez problemu na zakupy w sklepach innych niż
            biedronka, ale nie widzę kompletnie sensu wydawania więcej za dokładnie ten sam
            produkt, skoro mogę go kupić taniej w tymże biedronkowym sklepie pod domem.

            > ja juz wybralam-wole oszczedzac przez rzadsze jedzenie i kupowanie
            > produktow dobrej marki/drozszcyh niz kupiowanie gorszych,tanszych
            > rzeczy ...az mi ciarki przechodza jak patrze na te białe pomidory zktorych
            cieknie jakas piana:/wlasnie z tych tanich sklepow...

            w życiu takich rzeczy nie widziałam w żadnym tanim sklepie; za to znam przypadki
            'odświeżania' wędlin w piekielnie drogich delikatesach w śródmieściu czy też
            przymrażania teoretycznie świeżych ryb, które zaczynają przeraźliwie śmierdzieć
            w momencie przyniesienia ich do domu, jak już powłoka lodu puści.

            > z tego wszystkiego razem wziawszy-te raki zoladka,jelita etc.
            > nie oszukujmy sie ale zawsze cena jest odzwierciedleniem jakosci.

            nie, nie zawsze, ale podejrzewam że tego nie zrozumiesz

            > a na zdrowiu/jedzeniu nie powinno sie oszczedzac!

            pewnie, ale niektórzy muszą, jesteś w stanie to pojąć, czy za trudne?

            > najlepszym przykladem sa wlasnie np.drogie produkty ekologicze.
            > na marke tez trzeba zapracowac,jest jakas to lepsza jakosc wiec
            > wtedy te rzezczy sa lepsze stad drozsze.

            te prawdziwe produkty ekologiczne, z polskiej wsi, to można kupić za grosze na
            rynku w każdym małym miasteczku, prosto od chłopa;
            za to zajebisty biznes można zrobić na osobach z takim podejściem jak ty,
            prowadząc tzw. sklep ze zdrową żywnością i naliczając 2000% marży - koleżanka w
            takim pracowała, jak tam klientów w wała robią na cenach to się w głowie po
            prostu nie mieści, ale spoko żyj sobie dalej wydając całą wolną kasę na
            "ekologiczne" żarcie, tylko przestań najeżdżać na ludzi, którzy oszczędzają na
            jedzeniu, bo po prostu muszą.

            a tak na koniec, na zakupy miesięczne wydaję ok. 800 zł (bez kosmetyków
            kolorowych itp.), dwie osoby w domu + zwierzaki, specjalnie się nie ograniczam,
            w lodówce rzeczy różnorodne, często produkty znanych marek, lubię sobie w kuchni
            poeksperymentować, i o zdrowie - wbrew pozorom [biedronka...] dbam, więc nie
            odżywiamy się na zasadzie kajzerka z boczkiem i ogórkiem kiszonym i pięć razy w
            tygodniu leniwe albo pyzy, jest dokładnie odwrotnie.
    • magdusia11 Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 10.12.09, 21:11
      Czytam i szczerze podziwiam osoby, którym udaje się 3-4 osobową
      rodzinę utrzymać za 700-800 zł.
      Ja wydaję ok 1100 zł. Dwie osoby dorosłe + 7-letnia córeczka.
      Kupuję na rynku,w markecie (również w biedronce-soczki, jogurty,
      mleko,twarozki,cukier,mąka etc). Nie jemy żadnych rarytasów, czasem
      robię jakąś trochę droższą potrawę ale bez szaleństw.
      Na same jourty i soki dla córci wydaję ok.80 zł a gdzie reszta?
      Młoda uwielbia owoce (zresztą my też) na to też idzie nie mał forsa.
      Mięsa,sery,wędliny też sa b.drogie. Kiedyś kupiłam tańszą mielonkę
      to pełno w niej było chrząstek, nie dało się tego jeść.
      I żebyście nie myśleli,że wybredna jakaś jestem...pasztetową też
      chętnie jemy ;)
      A kasa znika jak szalona...
      • erillzw Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 11.12.09, 01:54
        magdusia11 napisała:
        > I żebyście nie myśleli,że wybredna jakaś jestem...pasztetową też
        > chętnie jemy ;)

        Ja tam pasztetowa bardzo lubie. Nie dlatego, ze na nic innego mnie
        nie stac ale smak lubie. Podobnie jak szynki konserwowej czy
        konserwy turystycznej ;)
    • pretensjaa Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 10.12.09, 22:13
      Nigdy nie liczę. :)
    • rubi-an Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 10.12.09, 22:45
      Dużo.
      Na pewno więcej, niż Ty wydajesz.
      • zawszezabulinka Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 11.12.09, 13:08
        nie wiem. mam do dyspozycji ok 600-700 zl, czesc z tego idzie na rachunki, a
        reszta jak popadnie- za czesc oplacam rozrywke i kupuje ciuchy. a takto to co
        domownicy kupia/zrobia do jedzenia. czasami obiad mi nie smakuje i jadam na
        miescie :)

        nie jestem w stanie tego policzyc
        :)
    • mary_an Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 11.12.09, 13:22
      Dziennie 30-40 zl, ale zywie sie tylko poza domem, bo mi sie nie chce gotowac. W
      lodowce mam 3 piwa i to wszystko.
    • rubea39 Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 11.12.09, 13:35
      niestety duzo zarcia mi sie marnuje.
      maly krojony chleb- polowe wyrzucam.
      parowki drobiowe- slimate po 2 dniach, do kosza.
      ser twardy jak syn nie zawinie w folie to zeschnie- do wyrzucenia.
      za duzo zupy- wylac.
      banany, pomarancze tez czesto o kosza wedruja.

      • yoko0202 rubea, psa sobie spraw:) 11.12.09, 17:30
        mój jest jak odkurzacz, zeżre wszystko, ostatnio sałatkę z pomidorów z cebulką,
        i winogrona:)

        > maly krojony chleb- polowe wyrzucam.
        > parowki drobiowe- slimate po 2 dniach, do kosza.
        > ser twardy jak syn nie zawinie w folie to zeschnie- do wyrzucenia.
        > za duzo zupy- wylac.
        > banany, pomarancze tez czesto o kosza wedruja.

        chleb dzielę na pół, i połowa do zamrażalnika - potem jak się kończy w chlebaku,
        to wyjmuję z zamr. wieczorem i rano jest ok na śniadanie
        parówki też dzielę, zostawiam np. 4, resztę zamrażam
        stwardniały ser trę na tarce i np. dodaję do jajecznicy, zapiekanek.
        zupy nauczyłam się gotować znacznie mniej - ew. w pojemniki i do zamrażalnika,
        potem jest jak znalazł jak się człowiekowi któregoś dnia nie chce gotować.

        banany lekko ściemniałe smażę na masełku:) - kroję na cztery, obtaczam w
        bułeczce i na patelnię; naprawdę pyszne, słodziutkie, super deser - tylko banany
        muszą być delikatnie przejrzałe, świeże nie wyjdą takie dobre.
    • agngrz Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 11.12.09, 13:41
      Około 400-500 zł. Z knajpami gdzieś o 100 zł więcej (3-4 razy na m-c). A obiady
      jem kilka razy w tygodniu "u mamusi"... W sumie też mi dużo wychodzi :/
    • default Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 11.12.09, 14:00
      Dla nas (dwóch dorosłych osób) na pewno wychodzi mniej niż na nasze
      4 psy i 3 koty :) Zwłaszcza, że my prawie wcale , w przeciwieństwie
      do nich, nie jadamy mięsa. Ogółem mniej więcej jak piszesz - 1000-
      1500 zł miesięcznie. A - no i nie nie jadamy obiadów u rodziców,
      nawet przeciwnie - to ja zawożę Mamie obiady (raz w tygodniu).
    • wicehrabia.julian musicie być strasznie grubi 11.12.09, 17:31
      mm969696 napisała:

      > Tak się zastanawiam ponieważ przez ostatni miesiąc spisywałam sobie ile
      > wydawałam na jedzenie i się załamałam! Wyszło mi, że jest to kwota
      > 1400zł na miesiąc:/

      jak można doprowadzać się do takiego stanu wstrętne opasy
    • annataylor Re: Ile wydajecie na jedzenie/miesiąc? 11.12.09, 23:10
      400zl :)
      na więcej mnie nie stać, bo grosze zarabiam
      ale świństw nie jem, bo dbam o zdrowe odżywianie
      poza tym nie chodzę do knajp
Inne wątki na temat:
Pełna wersja