Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie?

18.11.09, 13:25
Witam.
Tak sobie pomyślałem, że spytam się o punkt widzenia i podejście kobiet w
mojej sprawie. Sprawa nie jest wielkiej wagi, kwestii życia lub śmierci hehe,
ale jest dla mnie istotna.

Otóż od pewnego czasu spotykałem się z dziewczyną. Parę dni temu doszło do
bardzo miłego spotkania wieczornego, które przeciągnęło się do późnych godzin
wieczornych. Było bardzo przyjemnie i doszło do pocałunków. W między czasie
powiedziała mi że musi wstawać z samego rana do pracy. Ale jakoś się
zasiedzieliśmy w tej knajpce. Później ją odprowadziłem do domu. Wszedłem z
nią do mieszkania i trochę się "wprosiłem" na późną kolację mimo że
wiedziałem, że ona wstaje rano i sama martwiła się jak ona wstanie. Jednak ja,
bezczelny i głupi trochę, posiedziałem u niej tę dodatkową 1 godzinę i zjadłem
z nią kolację. Wyszedłem około 2 w nocy.
Myślałem najwyraźniej "drugą głową".
Następnego dnia zadzwoniłem z zainteresowanie co i jak: niestety, okazało się
że zaspała parę godzin do pracy ;/! Przeprosiłem ją, powiedziałem, że to moja
wina, że zachowałem się samolubnie, i że mam nadzieję, że będzie chciała się
ze mną jeszcze spotkać. Powiedziała wprawdzie że nic się nie stało takiego
(ale słyszałem w głosie lekką złość i oschłość raczej).

I teraz pytanie: Czy ja tu w ogóle spaliłem sytuację ?
Czy może przeciwnie - nie zrobiłem czegoś tak bardzo niewłaściwego, żeby
dziewczyna nie chciała się już ze mną spotkać?
I co robić teraz?
    • rzodk-iewka Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 13:29
      Chwała Bogu, że zadzwoniłeś się dowiedzieć, co i jak.
      Myslę, ze nie powinna Cie spalić.
      • skara Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 13:39
        Wprosiłeś się, ale jeśli dziewczyna jest rozsądna to w przypadku
        gdyby jej to przeszkadzało wyprosiłaby Cię z domu. Kup jej jakieś
        kwiaty, przeproś raz jeszcze i powinno być ok.
        • jan_owy Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 21:31
          skara napisała:
          > Wprosiłeś się, ale jeśli dziewczyna jest rozsądna to w przypadku
          > gdyby jej to przeszkadzało wyprosiłaby Cię z domu. Kup jej jakieś
          > kwiaty, przeproś raz jeszcze i powinno być ok

          Czy naprawdę popełniłem aż takie faux-pas czy zbrodnię, żeby stosować takie
          przeprosiny??
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 23:30
            jak chcesz ja uwiesc, to te przeprosiny moga byc pretekstem do podarowania
            kwiatow. Jak Ci szkoda pieniedzy/zachodu to nie chcialabym Cie za faceta.
      • panna.w.paski Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 13:42
        Myślę,że ta oschłość wynikała głównie ze złości na samą siebie a może i z faktu,
        że dostała ochrzan w pracy.
        Zadzwoniłeś, to duży plus:>
        Najlepiej byłoby, gdybyś zaproponował drugie spotkanie np. w weekend, mówiąc, że
        wtedy moglibyście spędzić ze sobą więcej czasu, nie martwiąc się koniecznością
        porannego wstawania. Zabierz ją gdzieś albo zaproś do siebie i zrewanżuj kolacją :)
        Możesz jeszcze raz, osobiście, powiedzieć, że jest Ci głupio, ale raz wystarczy.
        Nie przepraszaj jej ciągle i nie przywołuj tematu - nie chcę generalizować i
        mówić, że wszystkie kobiety nie lubią jęczących i wiecznie przepraszających
        facetów, ja nie lubię ;] W końcu ona mogła też uznać, że jest już za późno i
        grzecznie podziękować za spotkanie.
        Głowa do góry, masz jeszcze szansę :) Powodzenia!
        • jan_owy Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 21:33
          panna.w.paski napisała:

          > Myślę,że ta oschłość wynikała głównie ze złości na samą siebie a może i z faktu
          > ,
          > że dostała ochrzan w pracy.
          > Zadzwoniłeś, to duży plus:>

          Dzięki :)


          > Najlepiej byłoby, gdybyś zaproponował drugie spotkanie np. w weekend, mówiąc, ż
          > e
          > wtedy moglibyście spędzić ze sobą więcej czasu, nie martwiąc się koniecznością
          > porannego wstawania. Zabierz ją gdzieś albo zaproś do siebie i zrewanżuj kolacj
          > ą


          No niestety to trochę wygląda inaczej: mamy umówione spotkanie w innej zupełnie
          sprawie niż randkowanie - w poniedziałek (jej nie ma w mieście w weekend).

          > Głowa do góry, masz jeszcze szansę :) Powodzenia!

          No też tak uważam, ale po prostu miałem/mam wątpliwości trochę co do całej tej
          sytuacji.
    • hermina25 Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 13:44
      Wiesz,ja osobiście nie lubię facetów,którzy są nachalni i naruszają moją
      prywatność,kiedy nie mam na to ochoty...tyle,że ja na miejscu tej
      dziewczyny,powiedziałabym-sorry rano wstaję,muszę się położyć i jasno dałabym do
      zrozumienia,że nie mam ochoty na odwiedziny.
      W sumie zadzwoniłeś,przeprosiłeś-to duży plus.
      • jan_owy Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 21:35
        Tak jak napisałem: w czasie spotkanie wspominała, że się martwi tym porannym
        wstawaniem. No ale z drugiej strony nie przeszkodziło jej to siedzieć do 1 w
        nocy w knajpie ze mną i spędzania miłych chwil.

        Cieszę się, że Ty też uważasz, że to duży plus.

        No ale co teraz robić? Dzwonić, pisać? Czy dać na wstrzymanie skoro wykazałem
        zainteresowanie i dać jej odetchnąć?
    • yoko0202 spokojnie 18.11.09, 13:52
      głos mogła mieć nieciekawy i humor zepsuty, bo pewnie w pracy z jej spóźnienia
      nie byli zadowoleni ... ale myślę, że będzie ok.

      Na przyszłość się nie wpraszaj, i nie przeciągaj spotkań. Nie każdy potrafi
      prosto z mostu powiedzieć: "kończymy spotkanie bo muszę rano wstać", to jest po
      prostu niezręczne. Jak będzie chciała cię zaprosić, to sama da znać, bez obaw.
      • jan_owy Re: spokojnie 18.11.09, 21:38
        yoko0202 napisała:

        > głos mogła mieć nieciekawy i humor zepsuty, bo pewnie w pracy z jej spóźnienia
        > nie byli zadowoleni ... ale myślę, że będzie ok.
        >
        > Na przyszłość się nie wpraszaj, i nie przeciągaj spotkań. Nie każdy potrafi
        > prosto z mostu powiedzieć: "kończymy spotkanie bo muszę rano wstać", to jest po
        > prostu niezręczne. Jak będzie chciała cię zaprosić, to sama da znać, bez obaw.


        Masz rację - to jest właśnie moja wada na pierwszych spotkaniach z dziewczynami
        ;/. Muszę to wyeliminować.
        No z jednej strony było jej dobrze chyba ze mną skoro tyle przeciągała spotkanie
        w knajpie, było bardzo przytulnie, że myślałem, że może jakoś się miło zakończy
        ten wieczór;).

        Ona jest teraz zajęta, ma dużo pracy, wyjeżdża na weekend. I czy dać jej
        odetchnąć ode mnie czy odzywać się do niej pod pretekstem jakimś (łączą nas
        pewne sprawy).
    • policjawkrainieczarow Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 13:54
      spartoliles.
      po pierwsze wyszedles na buraka - i argument "mogla cie wyprosic" jest z dupy
      wziety bo ona cie wlasnei wypraszala, tylko nie dotarlo, po drugie - jak juz
      masz takie czule serduszko i wzielo cie na dzwonienei to trzeba bylo zadzwonic z
      ranca i upewnic sie, ze wstala.
      • jane-bond007 Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 18:17
        hehe :)) dobre dobre
    • sweet_pink Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 14:07
      Hmm...to dziwne jakieś.
      Jak jestem na ciekawym spotkaniu to mogę balować i do 4 i w nosie mam że będę w
      pracy niewyspana, a "muszę rano do pracy" to dla mnie tekst do spławiania. A z
      drugiej strony były pocałunki to chyba nie chciała spławić. A z trzeciej strony
      ja sobie nie wyobrażam, żeby komukolwiek udało się do mnie wprosić, gdy ja nie
      mam na to czasu/siły/ochoty, przecież to prosta sprawa nawet dla średnio
      asertywnej osoby.

      Możliwe jednak, że pani jest na etapie ocenienia Cię. Z przedmiotów "zgadnij na
      co mam ochotę" i "odczytywanie aluzji" pewnie dostałeś pałę.
      • paniiwonka1 Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 14:24
        proszę cię, za co ona strzela focha? razu musi zaspać pare godzin,
        jak się raz o 22-giej nie położy? może ona codziennie baluje i
        testuje facetów?
        jakby nie chciała, żebys został do drugiej, to mogła cię nie
        wpuszczać, dużo razy używała tego "że rano musi wstać",
        ostentacyjnie ziewała, patrzyła w drzwi?
        a może wszystko zepsułeś, że wyszedłeś o drugiej, zamiast zostac do
        rana, zrobic porządnie co trzeba, a rano dziewczę wyprawić do pracy,
        zrobiwszy najpierw śniadanie do łóżka, obowiązkowo z dodatkiem
        świeżej czerwonej róży?
        • jan_owy Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 21:53
          paniiwonka1 napisała:

          > proszę cię, za co ona strzela focha?

          A tego to nie napisałem, że strzeliła focha.

          > razu musi zaspać pare godzin,
          > jak się raz o 22-giej nie położy? może ona codziennie baluje i
          > testuje facetów?

          Haha, dobre! ;DDD. To możliwe.;) W każdym bądź razie napisała, że ostatnie noce
          krótko spała, zwłaszcza tę noc przed naszym spotkaniem - powiedziała na początku
          wieczoru, że spała tylko 4 godziny, że nie mogła zasnąć.

          > jakby nie chciała, żebys został do drugiej, to mogła cię nie
          > wpuszczać, dużo razy używała tego "że rano musi wstać",
          > ostentacyjnie ziewała, patrzyła w drzwi?

          Parę razy w czasie spotkania mówiła w knajpce, że musi rano wstać.


          > a może wszystko zepsułeś, że wyszedłeś o drugiej, zamiast zostac do
          > rana, zrobic porządnie co trzeba, a rano dziewczę wyprawić do pracy,
          > zrobiwszy najpierw śniadanie do łóżka, obowiązkowo z dodatkiem
          > świeżej czerwonej róży?

          Ech, przecież ją wtedy tuż przed moim wyjściem, na łóżku, zacząłem obsypywać ją
          pocałunkami i głaskaniem - a ona robiła błogą minę, a po chwili mówiła, że musi
          już iść spać. No to w końcu po tych bezskutecznych próbach pożegnałem się i
          wyszedłem.
    • laracroft82 Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 19:39
      hmm moze skoro znasz adres wyslij jakis bukiet kwiatów z przeprosinami..:P
    • mahadeva Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 19:51
      moim zdaniem nalezycie do grona ludzi nieodpowiedzialnych:
      1. jak to zaspala do pracy kilka godzin? czy nie wiedzie, ze istnieja budziki?
      2. ona wiedzac, ze ma zobowiazanie powinna stanowczo powiedziec, ze nie mozesz
      do niej przyjsc, a
      3. Ty powinienes posluchac
      4. nie macie powazniejszych problemow?
      • jan_owy Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 23:24
        mahadeva napisała:

        > moim zdaniem nalezycie do grona ludzi nieodpowiedzialnych:
        > 1. jak to zaspala do pracy kilka godzin? czy nie wiedzie, ze istnieja budziki?

        Nastawiła budzik, ale nie wie jak to się stało, że nie wstała.

        Czyli co teraz radzisz mahadeva?
    • tancuj_ze_mna Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 21:12
      Jak ta dziewczyna przez taki powód nie będzie się chciała z Tobą jeszcze raz się
      umówić to jedno jest pewne, nie podobałeś się jej i i tak by nic z tego nie
      wyszło :)
    • lacido Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 23:34
      jak jej spasowałeś to spóźnienie do pracy niczemu nie przeszkodzi :)
      • bakejfii Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 23:53
        Moim zdaniem szans nie masz zadnych.
        • lacido Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 18.11.09, 23:57
          a to niby dlaczego, jak się z nim całowała tzn że coś jest a rzeczy ;)
      • jan_owy Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 19.11.09, 09:30
        Też tak uważam właśnie.
    • nutka07 Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 19.11.09, 17:39
      A moze, nie umiala powiedziec wprost. Troche kultury by sie przydalo. Mowila, ze
      obawia sie o poranne wstanie a Ty sie wpraszasz i jeszcze do 2 siedzisz. Nie
      kazdy powie Ci, czy moglbys juz pojsc bo chce sie polozyc.
    • grassant Re: Czy spartoliłem tę sytuację? Czy też nie? 19.11.09, 17:46
      Czy może przeciwnie - nie zrobiłem czegoś tak bardzo niewłaściwego,
      żeby dziewczyna nie chciała się już ze mną spotkać?

      oczywiście zrobiłeś: nie zerżnąłeś ją. Teraz możesz pomarzyć. Inny
      to zrobi.
    • jan_owy Re: Odwołała... 19.11.09, 18:26
      najbliższe spotkanie (pisałem, że spotykaliśmy się z innego powodu a nie w
      sprawach randkowych).
      Powiedziała, że wypadło jej duże tłumaczenie i że będzie musiała siąść do tego w
      poniedziałek i pewnie we wtorek. I ze teraz nie wie kiedy będziemy mogli odrobić
      to spotkania, i czy w ogóle to będzie możliwe.
      I że bardzo mnie przeprasza (dwa razy to robiła).
      To ja się spytałem: "Czy mam rezerwować sobie czas na sobotę, na stałą naszą
      porę spotkania?" (spotykaliśmy się zawsze w sobotę o godz. 16). To po sekundzie
      konsternacji odpowiedziała, że tak, że mam rezerwować ten czas.

      No to teraz tylko czekam na drugi telefon i na drugi powód odwołania spotkania.
      Ale już się przygotowałem (psychicznie i merytorycznie) do tej kolejnej rozmowy
      z odwołaniem...
      • gradosr60 Re: Odwołała... 25.11.09, 15:45
        daje se spokoj, jakies przepraszanie za cos za co nie powinienes
        przepraszac. Szkoda zachodu, psujesz facet rynek. Ona chciala Ty
        chciales i ok. A jak nie chciala to nie traktuje Cie jako
        potencjalnego partnera wiec tym bardziej se daruj.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja