Gość: Joti
IP: *.MAN.atcom.net.pl
22.01.04, 17:17
tak, to prawda. Nigdy nie sadzilam, ze kiedykolwiek mnie to spotka....ale
stalo sie. Poznalam kogos, komu sie podobam, kto ma dla mnie czas, kto
przynosi mi kwiaty, zabiera na spacer....
Jestem mezatka od 10 lat, raczej szczesliwa....choc nie ukrywam od dluzszego
czasu czegos mi brakuje w zwiazku, wszystko spowszednialo....stalo sie nudne,
maz wiecej czasu spedza przy komputerze....dla mnie nie bardzo ma czas.
Pewnie tez dlatego wplatalam sie w ten zwiazek. Do tego moj kochanek tez nie
jest osoba wolna, ma zone, dzieci i tez nie moze powiedziec, ze jest
nieszczesliwy w swoim zwiazku.
tak sie zastanawiam jak dlugo moze trwac taki romans, oboje nie chcemy
rozbijac swoich rodzin....choc z dnia na dzien czuje, ze coraz bardziej mi na
nim zalezy...po nim tez widze, ze jest podobnie.
No i te potworne wyrzuty sumienia.
Napiszcie prosze jakie sa Wasze doswiadczenia w tych sprawach.
pozdrawiam cieplo,
J.