czy to najwiekszy blad w moim zyciu??

19.11.09, 22:00
witam wszystkich! przed stawie wam moja smutna historie! a wiec zaczelo sie to
odkad mamy dziecko,a wiec prawie 2 lata temu od tego momentu moj az idealny
chlopak teraz juz maz bardzo sie zmienil, wrecz z aniola w diiabla. nasza
coreczka ma juz prawie 2 lata jezeli chodzi o wychowywanie dziecka ,nawet
palca w to nie wlozy ale kazdy moj blad mi wytyka,odkad sie urodzila nie
spedzil z nia ani dnia nie wyszedl na spacer ,nawet jak robilismy grila
rodzinnego caly czas ja musislam zajmowac sie mala a on nie zwazal na to
uwagi on poprostu dobrze sie bawil ,pill, grilowal zabawial wszystkich tylko
ze zapomnial o nas . teraz caly czas popija w pracy ,potrafi nawet pic przed
jazda samochode i nawet nie przejmuje sie tym ze jedzie z nami dziecko.stal
sie opryskliwy i cchamski,potrafil mi wmawiac ze jestem glupia ze do niczego
sie nie nadaje jejku tyle mam przykrych dni ze az plakac mi sie chce naprawde
to co napisalam to nawet nie jest ziarenko piasku w piaskownicy moich
problemow klopotow i dylematow, juz nie wiem co robic ostatnio przeprowadzilam
z nim powazna rozmowe juz nie jedna ale nic to nie dalo jemu poprostu to lata.
we mnie juz sie cos wypalilo , nie wiem czy to to ale wydaje mi sie ze to ta
piekna kiedys milosc do niego !kazdego dnia mnie rozczarowuje ! jestem tym
zalamana, jedyna radosc w moim zyciu to patrzenie jak moja piekna coreczka
rosnie i cieszy sie kazdym dniem !
    • marzeka1 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:05
      "potrafi nawet pic przed
      jazda samochode i nawet nie przejmuje sie tym ze jedzie z nami dziecko."- jesteś
      koncertową idiotką, skoro jedziesz z dzieckiem z pijakiem.

      Będąc z dupkiem, który został twoim mężem i chleje, fundujesz swojej cudnej
      córeczce dorastanie potem z syndromem DDA, czyli nieświadomie robisz jej
      krzywdę, na razie jest mała i nie zdaje sobie sprawy z tego,w jak toksycznej
      rodzinie dorasta.
      • ewka83fr Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:11
        nawet nie wiesz jaka jestem, ja moja coreczke kocham nad zycie i zrobilabym dla
        niej wszystko. wiem jak to wyglada jestem sama zla na siebie ze wsiadlam wtedy
        do samochodu ,ale co mialam zrobic klocic sie z nim, bic? ja poswiecam zycie
        mojej coreczce,a to byl moj pierwszy i ostatni blad!!!
        • vesna3 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:16
          Wezwać taksówkę albo iść na autobus. To mogła być w ogóle ostatnia rzecz, jaką
          zrobiła w życiu Twoja córeczka. I Ty.
        • wanilinowa Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:26
          ewka83fr napisała:

          > ja poswiecam zycie
          > mojej coreczce,a to byl moj pierwszy i ostatni blad!!!

          obyś kiedyś jej życia nie poświęciła w imię tego "no bo co ja biedna miałam zrobić"
          • marzeka1 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:28
            No przecież gada, że kocha dziecko nad życie, a że gra o to życie z pijanym
            tatusiem w aucie, to juz drobiazg...
    • green-chmurka Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:05
      Kopnij w tylek dopoki nie jest za pozno, lepiej byc samej jak z takim sie meczyc.
      • marzeka1 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:10
        Nie kopnie, takie tkwią przy dupkach naiwnie wierząc, że "się zmieni", marnują
        sobie życie (pal sześć!), ale przede wszystkim dzieciom.Dlatego pewnie przy
        śmieciu zostanie, bo "kocha nad życie", "dziecko musi mieć ojca". No durna
        baba,cóż na to poradzisz.
        • ewka83fr Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:14
          slucham?? po pierwsze nie jestem durna baba, po drugie nie jest tak latwo kopnac
          w dupe. Jak juz napisalam cos sie wypalilo i napewno teraz moich uczuc nie mozna
          nazwac miloscia. teraz chce wrocic do pracy zaczac zarabiac na siebie zeby mic
          cos na ''moze'' nowy poczatek.
          • green-chmurka Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:17
            ewka83fr napisała:

            > slucham?? po pierwsze nie jestem durna baba, po drugie nie jest tak latwo kopna
            > c
            > w dupe. Jak juz napisalam cos sie wypalilo i napewno teraz moich uczuc nie mozn
            > a
            > nazwac miloscia. teraz chce wrocic do pracy zaczac zarabiac na siebie zeby mic
            > cos na ''moze'' nowy poczatek.
            No pewnie, latwiej jest z takim zyc.
          • marzeka1 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:21
            "po pierwsze nie jestem durna baba, po drugie nie jest tak latwo kopnac
            w dupe."- jesteś, bo wsiadłaś z dzieckiem do samochodu pijaka i pytasz "a co
            miałam zrobić". Mojego ojca zabił kiedyś pijany kierowca, więc wiem, że to nic
            niewarte śmiecie.
            Nie tak łatwa kopnąć w dupę? Pewnie, bo trzeba by coś z życiem zrobić. Mam
            znajomą i podziwiam ją, że niedawno odważyła się kopnąć męża przemocowca w dupę,
            wyprowdziła się z 3!!!! dzieci. Można. Można też jęczeć "a co ja miałam zrobić i
            siadać z dzieckiem do samochodu, który prowadzi pijany śmieć.
            • skarpetka_szara Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 16:12
              Moja kolezanka tez rozwiodla sie z palantem pijakiem i agresorem i
              wyprowadzila z czworka dzieci w dosc mlodym wieku. Mowi ze
              dopiero po rozwodzie zaczela zyc i sie znowu usmiechac. Po
              podpisaniu papierow rozwodowych poszla celebrowac.
          • paco_lopez Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:55
            misia. jak ci stuknie pięćdziesiątka, to se podsumujesz życie na
            koszmar, a on se umrze wcześnie albo cie zabić będzie chciał. z
            wódką to trezba na prawde po trochu. jest dla niego szansa. musi
            dostać porządne ostrzeżenie. to może sie przestawi na dwie ostre
            bomby na rok, a ty stwierdzisz, że to nawet fajnie.
    • laracroft82 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:12
      to go kopnij w 4 litery...
      • latia2 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:16
        współczuje serdecznie i trzymam kciuki za to, żebyś kiedyś odważyła się od niego
        odejść
    • wacikowa Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życiu. 19.11.09, 22:17
      Głupota jest Twoim największym błędem.
      Kolejny raz to powiem-biedne dziecko.
      • ewka83fr Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:23
        wiecie co darujcie sobie takie wypowiedzi!!!
        • ewka83fr Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:27
          ja poswiecam wszystko staralam sie az do ostatnich dni zeby bylo dobrze miedzy
          nami, ja wiem co mam zrobic i daze do tego a wy kobiety ktore mnie obrazacie
          nawet nie wiedzac jaka jestem prosilabym o niewypowiadanie sie!!
          • marzeka1 Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:30
            1.Wyszłaś za faceta, który swoją rolę ojca sprowadził do zapłodnienia.
            2. Wyszłaś za pijaka i nieszanującego cię faceta.
            3. Pozwoliłaś pijanemu tatusiowi wieźć twoje niby kochane dziecko.
            4. Nie potrafisz kogoś, kto jest chlejącym śmieciem kopnąć w dupę.
            Jak myślisz, kto pomyśli po czymś takim, że fajna i kochająca z ciebie mamuśka?
          • wacikowa Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:30
            Za mało się starasz,powinnaś dać się "oklepać" Może jakby Cię chłop uderzył parę
            razy to i mózg wróciłby Ci na prawidłowe miejsce?
        • laracroft82 Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:28
          ewka83fr napisała:

          > wiecie co darujcie sobie takie wypowiedzi!!!

          tylko ze my ci tu dobrze radzimy, to po co pytasz o zdanie??
        • wacikowa Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:28
          Poklepać Cię po pleckach? Na co czekasz? Na to jak dojdzie do tragedii?
          Cudowny i dobry mąż i taka mądra mamusia. Gratuluję.
          • ewka83fr Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:37
            ok skoro jestem juz taka glupia itp...wiec powiedzcie mi moze mam pojsc z
            coreczka pod most,mieszkam za granica zero rodziny zero pieniedzy poniewaz nie
            pracuje i moze mam wracac do polski do mamy ktora zyje tylko z renty...wiem ze
            wam latwo mowic gdybym mogla wyprowadzilabym sie nawet dzis ale naprawde nie mam
            do kogo isc ,chce wrocic do pracy zeby miec troche pieniedzy zebym mogla
            zapewnic mojej coreczce normalne warunki,!! ja nie jestem taka zla jak wy
            myslicie, poprostu poje*balo sie w moim zyciu a ja naprawde chce jak najlepiej
            dla mojego dziecka!!
            • kag73 Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:44
              A moz sa jakies domy dla matek z dziecmi? Nie wiem gdzie mieszkasz i
              jakiej narodowosci jest Twoj maz, ale w niektorych krajach facet musi
              placic na dziecko i zone, jezeli ona nie moze isc do pracy, bo dziecko
              jest za male.
              Nie wiem na jakich zasadach tam jestescie, czasmi mozna dostac
              mieszkanie socjalne.
              Sytuacja rzeczywiscie trudna.
      • princess_yo_yo Re: Ależ skąd!To nie największy błąd w Twoim życi 19.11.09, 22:52
        eee tam, glupota to tylko przyczyna a dziewczyna jeszcze mloda,
        zawsze jest szansa na wieksze bledy w przyszlosci, grunt to sie nie
        poddawac :)
    • lahaina Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:35
      No ale wypelnilas swoj najwiekszy cel, zlapalas faceta i urodzilas dziecko.
      Przeciez to szczyt tego czego w zyciu chcialas osiagnac, wiec nie rozumiem o co
      ci chodzi. Za duzo sie chyba seriali naogladalas, twoja sytuacje to standard w
      przecietnej polskiej rodzinie, i tak ma wlasnie byc. Lepiej zabierz sie za
      robienie drugiego dziecka, jak jeszcze twoj luby pracuje.
      • ewka83fr Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:41
        lahaina napisała:

        > No ale wypelnilas swoj najwiekszy cel, zlapalas faceta i urodzilas dziecko.
        > Przeciez to szczyt tego czego w zyciu chcialas osiagnac, wiec nie rozumiem o co
        > ci chodzi. Za duzo sie chyba seriali naogladalas, twoja sytuacje to standard w
        > przecietnej polskiej rodzinie, i tak ma wlasnie byc. Lepiej zabierz sie za
        > robienie drugiego dziecka, jak jeszcze twoj luby pracuje.

        wiesz co jestem w szoku czytajac to co piszesz!! ty myslisz ze ja chcialam i
        chce takiego zycia dla mnie i mojego dziecka ,myslisz ze zlapalam go zachodzac w
        ciaze . jak juz pisalam zmienil sie kiedys byl inny ,moglam na niego liczyc
        itp!!ale widze ze wam sprawia frajde obrazanie mnie i wypisywanie jaka to ja
        jestem glupia niekochajaca matka itp
        • kag73 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:51
          Ewka, ale skad ta nagla zmiana u Twojego meza. Czy on nie chcial
          dziecka? Ile ma lat? Moze cos go dreczy, jakies stresy czy co?
          Staraj sie szukac pracy, co nie jest latwe z dzieckiem i w dzisiejszym
          kryzysie, ale moze sie uda. Dowiedz sie jak wyglada sprawa alimentow na
          Ciebie i dziecko.
          A poki co sprobuj odciac sie od niego emocjonalnie. Zyj swoim zyciem,
          zajmuj sie nadal dzieckiem, traktuj go jak lokatora, bez wiekszych
          uczuc i emocji. Po prostu w miare mozliwosci zyj swoim zyciem,
          oragnizuj sobie czas, a wszystkie "uslugi" dla niego ogranicz do
          minimum.
          • ewka83fr Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:57
            moj maz ma 29 lat, dziecko jak najbardziej chciane , ja naprawde nie
            spodziewalam sie takiej zmiany, nawet na mysl mi nie przyszlo ze z tak kiedys
            dobrego czlowieka moze wyjsc cos tak podlego!!!..Juz od dluzszego czasu zyje
            swoim zyciem i daje rade !!!musze jeszcze tylko byc niezalezna finansowo i jakos
            dam sobie rade !!
      • wanilinowa Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:45
        lahaina napisała:

        > No ale wypelnilas swoj najwiekszy cel, zlapalas faceta i urodzilas dziecko.
        > Przeciez to szczyt tego czego w zyciu chcialas osiagnac, wiec nie rozumiem o co
        > ci chodzi.

        lahaina, a Ty przypadkiem nie szukasz faceta na stałe robiąc laski z połykiem
        obcym? chyba nie jesteś na dobrej pozycji do oceniania
        • lahaina Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:51
          wanilinowa napisała:

          > lahaina, a Ty przypadkiem nie szukasz faceta na stałe robiąc laski z połykiem
          > obcym? chyba nie jesteś na dobrej pozycji do oceniania

          O wypraszam sobie, przeciez podkreslilam wyraznie, ze bez polyku:) Ale
          przynajmniej nie szukam kogos, kto by mnie utrzymywal i wiem, ze dokonca liczyc
          mozna tylko na siebie.
          • marguyu Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:10
            ewka,
            z nicka wynika ze mieszkasz we Francji. Tam jest sporo instytucji
            ktore moga tobie pomoc. Zacznij od merostwa i assistante sociale.
            Tam uzyskasz takze darmowe porady prawne.
            Przypuszczam, ze masz carte de séjour. Otworz osobne konto bankowe
            na ktore przelewaj allocations familiales.
            Jak jest u ciebie ze znajomoscia jezyka? Dasz sobie rade?
            Wez sie w garsc i nie przejmuj sie zlosliwosciami harpii, ktore
            wyczuly w tobie latwy kasek, i na dodatek nie wiedza o tym, ze we
            Francji mozna jezdzic majac 0,5 promila we krwi.
            Nie wiem w jakim regione mieszkasz i cz ylatwo w nim o prace ale
            zawsze cos znajdziesz. Nie zpaominaj takze o tym, ze juz dzis mozesz
            zasadzic meza o alimenty na ciebie i na dziecko, a tobie jako
            samotnej matce przyznaja zasilek.
    • framboos Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 22:59
      ewo,
      przede wsztstkim postaraj sie olac te wszystkie glupie komentarze I
      docinki bo nie sa one nic warte I maja na celu zranienie ciebie tylko

      A co do twojego postu to nawet z tych kilku tylko przykladow ktore
      podalas jest dla mnie jasne ze poinnas odejsc od meza jak najszybciej,
      szkoda marnowac zycie swoje I corki

      Poszukaj pomocy tam gdzie mieszkasz, moze jakis osrodek, zapomogi,
      socjalne mieszkania itp Na pewno znajdziesz!!

      No I powodzenia zycze!!

      • rachela25 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:12
        Mnóstwo kobiet jest w takiej sytuacji jak ty.Moja przyjaciółka ma
        podobnie z tym że nie jest jego żoną. Oczywiście twierdzi że narazie
        nie ma wyjścia i musi tak żyć. Ale uważam że jej jest tak
        wygodnie,nie musi sie o nic martwić , ma obok faceta i głód jej nie
        grozi. Już dawno przestałam jej dawać rady bo wiem że i tak mnie nie
        posłucha. I tak sobie marnuje życie od 6 lat .A żyje jak
        niewolnica, nigdzie nie wychodzi, jest całkowicie uzależniona od
        niego. Facet zrobił jej pranie mózgu i straciła pewność
        siebie,oczywiście były też groźby że jak spróbuje go zostawić to ją
        zabije. Ja jednak uważam że nie ma sytuacji bez wyjścia, a skoro
        jest taka głupia to niech sobie żyje jak chce, a ja sie tym nie
        przejmuje już . Dla ciebie rada jest jedna, znajdz prace i kopnij go
        w dupsko
    • lonely.stoner Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:23
      kuzwa, no ale jakto?? dziecko ma 2 lata, to ty juz 2 lata w domu siedzisz i nie
      masz pracy?? pogielo cie??
      • ewka83fr Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:25
        lonely.stoner napisała:

        > kuzwa, no ale jakto?? dziecko ma 2 lata, to ty juz 2 lata w domu siedzisz i nie
        > masz pracy?? pogielo cie??

        gdybym miala zostawic z kims dziecko to do pracy pofrunelabym jak na skrzydlach,
        niestety nie mam nikogo !!
        • marguyu Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:28
          ewka,
          ale na pustyni nie mieszkasz. Jakas assistante maternelle znajdziesz
          w okolicy.
          Przeczytaj to co tobie napisalam wyzej. I powiedz czy choc troche
          mowisz po francusku?
          • ewka83fr Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:32
            tak oczywiscie dogadam sie po francusku a jak nie po francusku to po angielsku!!
            jeju nie spodziewalam sie ze to mnie spotka przeciez takie rzeczy przytrafiaja
            sie tylko obcym :(
            • marguyu Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:41
              ewka,
              no to teraz czas na to zebys zmienila opcje z 'poswiecajacej sie
              matki' na 'matke wiedzaca czego chce'.
              I tak jak napisalam, zacznij od merostwa, potem znalez prace i
              assistante maternelle.
              Tylko musisz wiedziec czego chcesz. Albo zostajesz z mezem, ktorego
              kraju i kultury do konca nie bardzo rozumiesz (na to mi troche
              wyglada) albo sie usamodzielniasz, uczysz jezyka, pracujesz i
              wychowujesz dziecko, co oznacza, ze przez najlbizsze 5 lat bedziesz
              biegala ze smiglem w tylku. A do tego trzeba miec jaja wieksze od
              slonia.
              Znam dziewczyny, ktore sobie w takiej sytuacji daly rade. Ale zadna
              z nich nie tracila czasu na biadolenie.
              Co do poswiecania sie, to zyciowe doswiadczenie mowi mi, ze lepsze
              od niego jest rzeczowe dzialanie na korzysc dziecka i jego
              wychowania. Teksty o poswiecaniu jada mi na kilometr "matka Polka"
              na ktora mam alergie.
        • laracroft82 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:28
          ewka83fr napisała:

          > lonely.stoner napisała:
          >
          > > kuzwa, no ale jakto?? dziecko ma 2 lata, to ty juz 2 lata w domu siedzisz
          > i nie
          > > masz pracy?? pogielo cie??
          >
          > gdybym miala zostawic z kims dziecko to do pracy pofrunelabym jak na skrzydlach
          > ,
          > niestety nie mam nikogo !!

          a co to za wytłumaczenie?? nianiek tam nie macie?? czy nawet jakis mlodych
          dziewczyn co by mogły sobie dorobic opieka? w koncu 2 letnie dziecko to juz nie
          niemowle..dla mnie to nie wymowka..
          • ewka83fr Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:34
            laracroft82 napisała:

            > ewka83fr napisała:
            >
            > > lonely.stoner napisała:
            > >
            > > > kuzwa, no ale jakto?? dziecko ma 2 lata, to ty juz 2 lata w domu si
            > edzisz
            > > i nie
            > > > masz pracy?? pogielo cie??
            > >
            > > gdybym miala zostawic z kims dziecko to do pracy pofrunelabym jak na skrz
            > ydlach
            > > ,
            > > niestety nie mam nikogo !!
            >
            > a co to za wytłumaczenie?? nianiek tam nie macie?? czy nawet jakis mlodych
            > dziewczyn co by mogły sobie dorobic opieka? w koncu 2 letnie dziecko to juz ni
            > e
            > niemowle..dla mnie to nie wymowka..


            a no pewnie dla ciebie to nie wymowka tylko zeby placic nance ja musze miec
            najpier prace i to dobrze platka bo myslisz ze ktos zostanie na cale 5 dni w
            tygodniu za marne grosze!!! niestety za granica pieniadze nie rosna na drzewach
            tak jak niektorzy mysla!!!!!
            • laracroft82 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:41
              a kochany maz nie łaska pomoc?? chyba pracuje i zarabia???
        • amuga Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:52
          Masz przyklad jak kobiety wilkiem drugiej kobiecie i to jest nasz
          kobiecy problem.
          Pieprzenie (przepraszam ale nie stac mnie na lepsze slowa) o pojsciu
          do pracy kiedy ma sie 2 letnie dziecko i meza ktory jest jeszcze
          wiekszym dzieckiem jest pieprzeniem mlodych niedoswiadczonych
          dziewczyn.
          Ja cie rozumiem bo mialam podobny problem.
          Powiem ci jak ja to rowiazalam.
          Przez pierwsze pare lat jak moglam tak doksztalcalam sie w kierunku
          znalezienia pracy. Zacisnelam zeby, ile sie dalo oszczedzalam
          pieniaszkow chowajac je oczywiscie przed “duzym” dzieckiem a jak
          poczulam ze moge sobie wreszcie na to pozwolic, wyprowadzilam sie.
          Traf chcial ze poznalam pomocnego kolege, znalazlam prace i wtedy
          duze dziecko sie zdziwilo ze bez niego mozna zyc. I to calkiem
          niezle.
          Czyli zrob sobie plan w glowie i pomalu go realizuj. I badz
          konsekwentna i nie przejmuj sie ze czas ucieka bo nic nie robiac
          cofasz sie do tylu. Nawet jesli mialabys wrocic do Polski skoro tu
          nie masz na kim polegac. Staraj sie poznawac nowych ludzi tam gdzie
          jestes, moze uda ci sie komus podrzucac dziecko a kiedy indziej ty
          sie zajmiesz czyims a ten czas wykorzystaj albo na dorobienie albo
          na doksztalcanie sie. Poznajac nowych ludzi otwiera sie mnostwo
          furtek w naszym zyciu. Ja bazowalam glownie na znajomych i tak sobie
          wzajemnie pomagalismy.
          Wierz mi mloda osoba duzo moze wytrzymac i ty tez dasz rade.
          Moze wlasnie w Polsce latwiej byloby ci jako samotnej matce anizeli
          tutaj z nieodpowiedzialnym mezem.
          • laracroft82 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:57
            amuga napisała:

            > Przez pierwsze pare lat jak moglam tak doksztalcalam sie w kierunku
            > znalezienia pracy. Zacisnelam zeby, ile sie dalo oszczedzalam
            > pieniaszkow

            sorry za szczerosc, ale za bardzo sie nie dokształciłas :D

            wilkiem ,jak ty to okresliłas- byłabym, gdybym napsiała tej pani ze ma siedziec
            u boku tego dupka, zeby jej chyba na złosc zrobic..a pieniadze z nieba nie
            spadaja, skoro jest ojcem niech poczyna sie troche do odpowiedzialności i
            zapewni dziecku nianke czy żłobek..inaczej nie widze, zeby mogła sie
            usamodzielnic, nikt jej za darmo nic nie da...
          • marguyu Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 19.11.09, 23:58
            amuga,
            francuski system jest o wiele lepszy i przychylniejszy kobietom od
            polskiego. Tylko trzeba z niego umiec skorzystac. Dziecko mozna
            zostawiac u asystentki w domowym zlobku. Samotnej matce panstwo
            zwraca wiekszosc kosztow.
            Nic nie wiadomo o tym jaki zawod wykonuje ewki maz i jakie sa jego
            dochody. Jesli zarabia dobrze, to juz dzisiaj ewa moze sie od niego
            oficjalnie odseparowac i zobowiazac go do alimentow na siebie i na
            dziecko. Mozliwosci jest tak wiele, ze trudno je mi tu opisac.
            • pan_i_wladca_mx Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 08:13
              no wlasnie, przeciez jest taka instytucja jak alimenty? pierwsze co bym zrobila
              to dowiedziala sie jak mozna dziecko oddac do jakiegos przedszkola i jak
              zmniejszyc koszty jego pobytu tam (pewnie sa jakies dodatki?), narazie niech
              placic tatus cudowny

              a i do autorki - jezeli naprawde kochasz swoja corke to nie funduj jej zycia
              jako DDA, zniszczysz jej zycie, znajoma, klasyk DDA od wielu lat jedyne zwiazki
              jakie potrafi tworzyc to przygodny seks z facetami w wieku jej ojca. fajnie nie?
            • amuga Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 17:05
              > francuski system jest o wiele lepszy i przychylniejszy kobietom od
              > polskiego.

              Nie znam francuskiego systemu i wierze ze jest mnostwo mozliwosci by
              jej pomoc. Staralam sie tylko wczuc w jej sytuacje bo odnioslam
              wrazenie ze jest zagubiona i nie wie wlasnie gdzie sie udac o
              informacje. Mnie zawsze byli pomocni ludzie nowo poznani ktorzy
              sluzyli dobrymi radami stad radze jej "wyjsc do ludzi".
              Jak ma sie dwu letnie dziecko to wierz mi ze czlowiek ma bardzo malo
              wolnego czasu zwlaszcza jak nie ma sie wsparcia w mezu a jedynie
              obciazenie.
              Wydaje mi sie ze ona wlasnie prosi o rade a nie o ocenianie jej
              zachowania co w wiekszosci robicie.
    • yoko0202 ty normalna jesteś??? 20.11.09, 09:06
      pal licho nieporozumienia, brak pomocy przy dziecku itp., ale jak normalna
      myśląca kobieta, matka, może pozwolić na to, żeby pijany facet woził jej dziecko
      samochodem?!?
      no to jest dla mnie szczyt

      weź wreszcie odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce

      Tłumaczenia, że dziecko małe i nie możesz iść do pracy to psu o kant tyłka
      potłuc. Ja urodziłam bardzo młodo, facet mnie zostawił jak byłam w ciąży,
      poszłam do pracy jak dziecko miało 3 miesiące. Można.

      Wracaj do matki, i to jak najszybciej, pozwij go o alimenty, znajdź na początek
      jakąkolwiek pracę. Dasz radę. Tylko weź się ogarnij kobieto, bo niszczysz życie
      sobie i dziecku na swoje własne życzenie.
    • reniatoja do forumowych ideałów 20.11.09, 10:23
      Cholera jasna, laski bezbłędne, jak możecie tak bezwzględnie dobijać
      dziewczynę, czy naprawdę wątpicie, że kocha swoje dziecko, bo
      wsiadła do samochodu z podpitym tatuskiem? Kompletnie nie
      przyjmujecie do wiadomości, ze może faktycznie w tymmomencie była
      tak uzależniona od neigo, ze nie widziała wyjscia i wsiadła? I na
      tej podstawie wyśmiewacie jej miłość do dziecka i w ogóle stawiacie
      ją pod znakiem zapytania? Ja do K.urwy nędzy też raz pozwoliłam się
      podwieźć takiemu jednemu debilowi, który był na bani, wprawdzie gdy
      wsiadałam to jeszcze o tym nie wiedziałam, ale wtrakcie jazdy sie
      zorientowałam i jakos nie kazałam się wysadzić, tylko dojechalam z
      sercem na ramieniu. I to maniby świadczyć o tym, ze nie kocham
      swoich dzieci. K.urwa no same ideały się zgromadzily i naprawdę
      odnajdujecie satysfakcję w dosrywaniu tej dziewczynie?



      Ewka,jeśli chcesz, napisz domnie na priv, coś wymyślimy może.
      • yoko0202 jeżeli pijesz do mnie 20.11.09, 10:56
        to nie poddałam w wątpliwość jej miłości do dziecka
        natomiast o ile w życiu ja również popełniłam mnóstwo błędów, i robiłam rzeczy
        kretyńskie, głupie i bezsensowne, o tyle nie zdarzyło mi się narażać życia
        własnego oraz mojego dziecka "bo nie wiedziałam co zrobić"

        reniatoja napisała:

        > Kompletnie nie przyjmujecie do wiadomości, ze może faktycznie w tymmomencie
        była tak uzależniona od neigo, ze nie widziała wyjscia i wsiadła?

        nie
        widzę raczej, że autorka wątku chętnie zwala na innych ludzi oraz na los swoje
        niepowodzenia, zamiast wziąć odpowiedzialność za własne życie.
        wszystko jest na "nie" - do pracy nie, bo dziecko małe (2 lata to małe dziecko?
        no bez jaj), do matki nie, bo matka na rencie, no i pracy nie ma, itp itd.


        • reniatoja Re: jeżeli pijesz do mnie 20.11.09, 11:02
          Nie pisałam konkretnie do Ciebie, bo nawet nie doczytałam do twojego
          postu tego wątku, tak w połowie już nie mogłam. Wsiadłyscie na
          dziewczynę jak na starego dziada. Ja zrobiłam w życiu mase różnych
          błędów, sadząc z nicka ma dziewczyna 23 lata, ja w jej wieku byłam
          jedną wielką niedojrzałoscią, bezradnością zyciową i też miałam
          dwuletnie dziecko, wiele zawdzieczam po rpostu szczęściu, do wielu
          rzeczy też się dorasta i dziś już tak bym nie postapiła jak
          kiedys,nabiera się świadomości,pewności siebie itd. Z tego co pisze
          to ma nieźle przesrane z tym męzem i trzeba jakoś pomóc, a nie
          dobijać. Ludzi niezaradnych życiowo jest masa, dosrywanie nie ułatwi
          im podjęcia decyzji, wprowadzenia konstruktywnych zmian.
          • reniatoja P.S. 20.11.09, 11:08
            A jeśli nawet nei przez ciebie,to przez innych jej miłość do
            własnego dziecka została w tym wątku wielokrotnie poddana w
            wątpliwość,co jest po rpostu chamstwem. Nie, nie pochwalam jeżdżenia
            z podpitym kierowcą, gdyby coś się stało, to pewnie do końca życia
            sobie by tego nie wybaczyła, włąśnie dlatego, ze kocha to dziecko,
            natomiast wyciaganie na tej podstawie wniosków dot. braku miłości do
            dziecka jest załosne.
            • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 11:16
              Najlepiej każdą głupotę i bezradność wytłumaczyć?
              Ma wiele wyjść tylko ma głęboko w zadzie te wyjścia. Bo lepiej się użalać i
              tkwić w takim życiu. Może znajdzie się druga naiwna i zrobi za nią pierwszy
              krok. Obroni jej głupotę i będzie mogła dalej zyć "słowną" miłością do dziecka.
              To co następnym razem przez własną głupotę (pierwszy raz)pozwoli pijanemu
              mężowi,skatować albo zgwałcić dziecko? Tak w imię bezradności i miłości do dziecka.
              Weź Ty się je.bnij mocno w łeb i nie pieprz .
              • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 11:31
                wacikowa, weź ty się odwal ode mnie i nie mów mi co mam robić. Jasne
                to jest? Nie znam cie, wypad.
                • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 11:34
                  Dotarło,że pieprzysz? I bardzo dobrze!
                  Na drugi raz zastanowisz się zanim napiszesz debilny post!
                  • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 11:38
                    jakbś była kupą, to spuściłabym cię ze trzy razy i zalała
                    domestosem, ale że jesteś polką matką i kobietą to przyjmij wyrazy
                    szacunu, i tak, dotarlo, zrozumiałam swój błąd, jestes wielka,
                    wyprowadziłaś mnie na prostą z tych manowców nie wiem jak ci się
                    odwdzięczę...
                    • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 11:48
                      Najbardziej boli Cię to,że obaliłam Twoją głupią teorię. I nawet nie potrafisz
                      udowodnić,ze jednak masz rację.
                      Myślisz,że wystarczy napisać K.urwa i wszyscy Ci klasną?
                      Jak ewunia taka biedna i bezradna to niech Ci wyśle nr konta na pocztę i
                      prześlij jej kasę tak w ramach solidarności i pomocy. I to samo zrób dla tych co
                      nie pracują(bo nie ma pracy i w ogóle kryzys). No tak w imię solidarności z
                      głupotą:]
                      • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 11:54
                        najbardziej mnie boli, ze nie rozumiesz słowa pisanego.

                        ale dla twojej pozywki,zadnej mojej teorii nie obaliłas,nie zapędzaj
                        się w patosie. Ani ja tu nie wysnułam teorii, ani ty niczego nie
                        obaliłaś. Nie zamierzam ci niczego udowadniac, bo mam cię dokładnie
                        tam, gdzie ty mnie. Mam też dokładnie gdzieś tam, czy mi wszyscy
                        klasną (to z kolei w przeciwienstwie do ciebie, bo tobie ewidentnie
                        na tym zalezy jak na tlenie).

                        Z twojej rady ewunia jak bedzie chciala, to skorzysta, ja jej
                        zachęcać nie będę, bo krucho umnie z kasą :)
                        • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 11:59
                          Weź kredyt i już po problemie. Ściągnij ją do Polski załatw jej pracę i
                          mieszkanie. Takie to trudne dla Ciebie ? Przecież w imię pomocy którą chcesz jej
                          oferować powinnaś to zrobić. Ona bezradna i nie umie. Ty za to potrafisz tylko
                          gadać jak to mamy ja traktować. Zrób ten pierwszy krok i pokaż nam jak Ty
                          pomagasz biednej nieporadnej emuni:)
                          • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 12:08
                            Wacik, poszukaj pracy w jakiejs poradni jako doradca. Masz dar rady.
                            a ja pędzę po ten kredyt, że tez sama na to nie wpadłam, no ale
                            dzięki, ze mi podpowiedziałaś.
                            • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 12:11
                              Proszę bardzo. Ja przynajmniej nakierowałam Twój mózg na dobra stronę.
                              Wychyliłaś się z pomocą to teraz się z niej wywiąż. Bo gadaniem nie zmienisz jej
                              sytuacji. A ona sama utknie tam na wiele wiele lat i to będzie Twoja wina bo jej
                              nie pomogłaś jak się zadeklarowałaś.
                      • ewka83fr Re: P.S. 20.11.09, 11:55
                        wacikowa napisała:

                        > Najbardziej boli Cię to,że obaliłam Twoją głupią teorię. I nawet nie potrafisz
                        > udowodnić,ze jednak masz rację.
                        > Myślisz,że wystarczy napisać K.urwa i wszyscy Ci klasną?
                        > Jak ewunia taka biedna i bezradna to niech Ci wyśle nr konta na pocztę i
                        > prześlij jej kasę tak w ramach solidarności i pomocy. I to samo zrób dla tych c
                        > o
                        > nie pracują(bo nie ma pracy i w ogóle kryzys). No tak w imię solidarności z
                        > głupotą:]


                        wiesz co glupia jestes , ty sobie myslisz ze to wszystko takie latwe i proste co
                        nie?niestety jestes w wielkim bledzie to nie da sie tak hop siup !oczywiscie
                        gdybym byla sama to juz napewno by mnie tutaj nie bylo ale mam dziecko i nie
                        chce zeby sie tulala od mieszkania do mieszkania a od niego nie che pomocy , nie
                        chce byc caly czas od niego uzalezniona .
                        • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 12:01
                          To tkwij w tym związku i przestań się użalać. Twój wybór-Twoje życie.
                          Nie chcesz od niego być zależna???? To przeczytaj to co napisałaś i zobacz czy
                          na pewno nie jesteś?:)
                          • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 12:06
                            kurcze, wacik, żal... jesteś taka głupia, czy tylko udajesz?
                      • kunegunda123 Re: P.S. 20.11.09, 11:56
                        pieprzysz jak potłuczona, aż oczy bolą od tych twoich wypocin... i to niestety nie pierwszy raz...
                        • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 12:00
                          alez skąd, wacikowa pisze mondże, mnie właśnie przeszło zapalenie
                          spojówek...
                          • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 12:05
                            No to jak? Bierzesz ten kredyt czy rzucasz słowa na wiatr? Koleżanka wyżej też
                            Ci pomoże:]
                            • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 12:09
                              biorę, wacik, biorę, już napisałam wyżej. Pedzę do Providenta.
                              • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 12:13
                                Bardzo się cieszę:] Daj znać jak pomogłaś ewuni i jej córeczce. Oczywiście
                                wszystkie tu trzymamy mocno kciuki za Was:]
                                • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 12:18
                                  wacik, gdyby nie ty, mój mózg nigdy by się nie nakierował na dobrą
                                  stronę. W tak krótkim czasie zrobiłaś dla mnie tyle dobrego, będę
                                  się za ciebie modlić, żeby twój mózg też się nakierował na dobrą
                                  stronę. No i tak jak rozkazałaś dam znać jak się sprawa wyjaśniła.
                                  Jeśli się wyjaśni, bo póki co sama potrzebujaca jeszcze się domnie
                                  nie zgłosiła.
                                  • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 12:42
                                    Ona nieporadna więc się nie zgłosi:] Sama to stwierdziłaś,więc się teraz nie
                                    wykręcaj tylko pisz maila do niej pomocnego:]
                                    • reniatoja Re: P.S. 20.11.09, 12:48
                                      Wacik, sluchaj, teraz juz napisze do ciebie na serio. S.P.Ierdalaj. Dziękuję. I teraz jeszcze mi błyskotliwie, tak jak to tylko ty potrafisz, odpisz, tak wiesz, powal mnie na glebe po prostu, i to będzie wybacz koniec naszej pogawędki. Miłej reszty dnia ci życzę.
                                      • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 13:08
                                        Ważne,ze dotarło:]
                                        Powodzenia jeszcze raz i z całego serca pozdrawiam:]
                                  • wacikowa Re: P.S. 20.11.09, 12:43
                                    "Pomocnego" Poprawiłam bo Ty za głupia by wyczaić skrót myślowy:]
          • marguyu Re: jeżeli pijesz do mnie 20.11.09, 11:11
            Reniu,
            w trzech wpisach przedstawilam Ewie sporo rozwiazan. Rozumiem, ze
            nie moze jeszcze znac dobrze systemu. Jednak po dwoch latach cos juz
            powinna wiedziec. A przede wszystkim wiedziec czego chce.

            Co do jazdy po pijanemu... zastanawiam sie czy to nie jest
            nadinpretacja zwazywszy na to, ze we Francji dopuszczalna norma to
            0,4 promila (a nie 0,5 jak to uprzednio napisalam, pol promila to
            bylo 10 lat temu). Dlatego jest jeszcze wielu ludzi ktorzy po
            obiedzie z winem siadaja za kierownice. Osobiscie tego nie robie ale
            nie mam prawa nazywac pijakiem kogos, kto wypil dwa kieliszki wina
            do obiadu.
      • laracroft82 Re: do forumowych ideałów 20.11.09, 11:25
        reniatoja napisała:

        > Cholera jasna, laski bezbłędne, jak możecie tak bezwzględnie dobijać
        > dziewczynę, czy naprawdę wątpicie, że kocha swoje dziecko, bo
        > wsiadła do samochodu z podpitym tatuskiem? Kompletnie nie
        > przyjmujecie do wiadomości, ze może faktycznie w tymmomencie była
        > tak uzależniona od neigo

        błedy zazwyczaj popełnia sie nieswiadomie, wsiadła z pełna swiadomoscia,
        narazajac zycie dziecka i swoje, a to juz jest głupota wg mnie...do licha nie
        byla na pustyni, ze nie miala innego wyjscia ;/
        • reniatoja Re: do forumowych ideałów 20.11.09, 11:36
          oczywiscie, ze wyjscie miala, tylko wtedy, w tamtym momencie, po
          prostu nie widziała go, albo nie umiała z niego skorzystac. Tylko
          ona wie, dlaczego tak się stalo jak się stało. JA tego wcale nie
          pochwalam, po prostu nie moge patrzeć jak jej dopieprzacie, bo
          dziwnie nie mam wrazenia, ze jej to w czymkolwiek pomoże. Tak jak
          tylko ja wiem dlaczego nie kazałam się wysadzić pijanemu
          koledze,który mnie podwiózł. I nie zamierzam się ztego na forum
          tłumaczyć, a różne wacikowe niech się same jebną o parapet jeśli
          zamierzają ze mną na ten temat dyskutować, bo mam ich opinię głęboko
          dzies, z tym, że ja jestem o kilkanaście lat starsza od ewki i
          obiawiam się, ze ona moze tak łatwo tego nie przyjąć,to jest osoba
          potrzebująca pomocy, a nie linczu.
        • ewka83fr Re: do forumowych ideałów 20.11.09, 11:39
          laracroft82 napisała:

          > reniatoja napisała:
          >
          > > Cholera jasna, laski bezbłędne, jak możecie tak bezwzględnie dobijać
          > > dziewczynę, czy naprawdę wątpicie, że kocha swoje dziecko, bo
          > > wsiadła do samochodu z podpitym tatuskiem? Kompletnie nie
          > > przyjmujecie do wiadomości, ze może faktycznie w tymmomencie była
          > > tak uzależniona od neigo
          >
          > błedy zazwyczaj popełnia sie nieswiadomie, wsiadła z pełna swiadomoscia,
          > narazajac zycie dziecka i swoje, a to juz jest głupota wg mnie...do licha nie
          > byla na pustyni, ze nie miala innego wyjscia ;/


          tak jak napisala reniatoja wtedy bylam bardzo uzalezniona od mojego meza,i nawet
          na mysl mi nie przychodzilo rozstanie niestety nie da sie tak zrobic hop siup i
          zyc w innej ''bajce''! teraz przez te wszystkie sytuacje zmadrzalam i wiem co
          mam zrobic!!i przestan mnie krytykowac bo nie zycze tobie takiej sytuacji i
          ciekawa jestem czy ty bylabys taka silna i odwazna zeby odjejsc tak z dnia na
          dzien!! zawsze jest nadzieja ze sie zmnieni ja ja miala i tez dalam mu szanse
          niestety ktorej nie wykozystal!!ostatnimi czasy juz wcale mi nie zalezy na
          ratowaniu tego co kiedys bylo i tez mi nie zalezy na jego zmianie bo jak to sie
          mowi 'faceta mozna zmienic ale na innego'!! ....
          • laracroft82 Re: do forumowych ideałów 20.11.09, 12:23
            ewka83fr napisała:


            >
            > tak jak napisala reniatoja wtedy bylam bardzo uzalezniona od mojego meza,i nawe
            > t
            > na mysl mi nie przychodzilo rozstanie niestety nie da sie tak zrobic hop siup i
            > zyc w innej ''bajce''! teraz przez te wszystkie sytuacje zmadrzalam i wiem co
            > mam zrobic!!i przestan mnie krytykowac bo nie zycze tobie takiej sytuacji

            zartujesz sobie?? to po cholere pytasz o opinie, skoro na krytyke nie jestes
            odporna..co myslalas ze bedziemy cie głaskac po głowce i pochwalac m.in to ze
            wsiadłas z pijanym tatusiem i dzieckiem do auta??? w jakim sensie byłas
            uzalezniona wtedy od meza?? moze opisz sytuacje, co cie do bagaznika z dzieckiem
            schował, czy przywiazał do siedzenia???
        • ewka83fr Re: do forumowych ideałów 20.11.09, 11:40
          tak jak napisala reniatoja wtedy bylam bardzo uzalezniona od mojego meza,i nawet
          na mysl mi nie przychodzilo rozstanie niestety nie da sie tak zrobic hop siup i
          zyc w innej ''bajce''! teraz przez te wszystkie sytuacje zmadrzalam i wiem co
          mam zrobic!!i przestan mnie laro krytykowac bo nie zycze tobie takiej sytuacji i
          ciekawa jestem czy ty bylabys taka silna i odwazna zeby odjejsc tak z dnia na
          dzien!! zawsze jest nadzieja ze sie zmnieni ja ja miala i tez dalam mu szanse
          niestety ktorej nie wykozystal!!ostatnimi czasy juz wcale mi nie zalezy na
          ratowaniu tego co kiedys bylo i tez mi nie zalezy na jego zmianie bo jak to sie
          mowi 'faceta mozna zmienic ale na innego'!! ....
          • yoko0202 Re: do forumowych ideałów 20.11.09, 11:56
            jeżeli "nie życzysz" sobie krytyki, to trzeba było nie zakładać wątku

            jedni cię pogłaszczą, ale od innych dostaniesz po głowie - tak wygląda forum, to
            i każde inne

            skoro zmądrzałaś i nie zależy ci na nim to po prostu odejdź
    • mason_i_cyklista Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 11:45
      "jedyna radosc w moim zyciu to patrzenie jak moja piekna coreczka
      > rosnie i cieszy sie kazdym dniem !"

      i nie było wcale tak, że zaraz po porodzie z zachwytu dzieckiem i sobą samą
      kompletnie go olałaś?

      już nie wspominając że pachnie trolem
    • megi1973 Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 11:51
      taki jest efekt jak kobieta bez pracy,bez wykształcenia,bez
      znajomości języka,bez własnych pieniędzy,zależna w 100% od faceta
      zachodzi w ciążę i rodzi dziecko.Gdy się między nimi nie układa to
      marudzi-wyprowadziłabym się ale nie mam gdzie,podjęłabym pracę ale
      nie mam z kim zostawić dziecka itp.itd.A zastanowiłaś się z czego
      byś żyła gdyby np.facet znalazł sobie kochankę albo zmarł? Masz 2
      wyjścia-albo zaciskasz zęby i żyjesz dalej albo zmieniasz swoje
      życie.A tak na marginesie-to w końcu mąż czy jeszcze
      chłopak/narzeczony? A pomyślałaś o alimentach?
      • reniatoja Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 11:57
        niestety, co prawda, to prawda, z faktami nie można dyskutować....

        Na szczęście nigdy nie jest za późno, żeby się przebudzić.
      • ewka83fr Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 11:58
        megi1973 napisała:

        > taki jest efekt jak kobieta bez pracy,bez wykształcenia,bez
        > znajomości języka,bez własnych pieniędzy,zależna w 100% od faceta
        > zachodzi w ciążę i rodzi dziecko.Gdy się między nimi nie układa to
        > marudzi-wyprowadziłabym się ale nie mam gdzie,podjęłabym pracę ale
        > nie mam z kim zostawić dziecka itp.itd.A zastanowiłaś się z czego
        > byś żyła gdyby np.facet znalazł sobie kochankę albo zmarł? Masz 2
        > wyjścia-albo zaciskasz zęby i żyjesz dalej albo zmieniasz swoje
        > życie.A tak na marginesie-to w końcu mąż czy jeszcze
        > chłopak/narzeczony? A pomyślałaś o alimentach?


        po pierwsze to szkole mam moze nie magistra ale zawsze cos jezeli chodzi o
        jezyki to znam francuski w miare dobrze i bardzo dobrze angielski!! przed ciaza
        pracowalam i zarabialam nawet wiecej od meza , dziecko bylo jak najbardziej
        planowane!! a dziecka nie mam z kim zostawic ja tutaj nie mam mamy czy babci jak
        wiekszosc z was do zlobka nie jest tak prosto jak myslicie na przyjecie czeka
        sie czasami 2 lata jak dobrze pojdzie !!!takze jezeli nie masz pojecia jak jest
        to zamilcz
        • mason_i_cyklista Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 12:10
          pffff
          to może zamilknijmy wszyscy
        • otterly Re: czy to najwiekszy blad w moim zyciu?? 20.11.09, 12:28
          Ewa, a nie masz tam jakiejś koleżanki, z która mogłabyś zostawić małą? Może
          spróbuj poszukać jakiegoś rodzinnego żłobka? Nie wiem jak we Francji, ale
          słyszałam, że na Zachodzi są popularne takie "umowy sąsiedzkie", że jednego dnia
          jedna mama siedzi z powiedzmy trójką-czwórką dzieci, następnego kolejna mama
          itd. Może mogłabyś znaleźć pracę na pół etatu? Nie wierzę, że jest to sytuacja
          absolutnie bez wyjścia. A może faktycznie zastanów się nad powrotem do Polski?
          Mama (mówiłaś, że jest na rencie?) może mogłaby się zająć małą, a Ty mogłabyś
          pracować? A rodzina męża? Możesz na nią liczyć?

          Nie mam pojęcia czego od nas oczekujesz, bo nie zapytałaś wprost, ale z tego co
          wiedzę, starsznie się miotasz. Uspokój się, usiądź spokojnie i poszukaj
          rozwiązania tu i teraz. Nie tkwij w takim związku, bo wyniszczysz siebie i
          dziecko. Możesz pod niego odejść, nie wierzę, że Francja jest krajem, który
          pozwoli samotnej matce z małym dzieckiem umrzeć pod mostem. Tym bardziej, że
          masz męża, który zarabia i jego zasranym obowiązkiem jest utrzymać to dziecko.
          Walcz o siebie i o córcię.
    • buzkashi ma racje gosciu 20.11.09, 13:19
      madra zona nie pozwolilaby wsiasc mezowi za kierownice po alkoholu! i to nie ma
      znaczenia czy w aucie jest dziecko czy nie!!!!
    • karina_90_ina jestem ciekawa 20.11.09, 15:29
      na czym polegał jego idealizm? miał adidasy fajowe czy ładnie tańczył disco?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja