rzodk-iewka
21.11.09, 16:37
ostatnio kupiłam coś na allegro. Przedmiot używany. Zakupiłam to cudo,
wysłałam formularz dostawy z adresem, który już był zresztą na allegro, ale
potwierdziłam, zapłaciłam i czekałam. No i tak sobie czekałam i czekałam, w
końcu piszę do Sprzedającej, ile jeszcze, a ta mówi, ze już dawno wysłała.
Zbiegiem okoliczności odezwała sie do mnie kuzynka męża, że przyszła do niego
paczka na jej adres od jakiejś pani. Okazało się, ze ona wysłał rzecz na
adres, z którego płaciłam, czyli z przelewu. Na drugim końcu Polski. Pani
sprzedająca na początku wmawiała mi, że to moja wina, bo brak formularzu
dostawy i adres z przelewu inny (?!). Jak jej udowodniłam, że nie ma w tym
mojej winy, zaczęła brać mnie na litość, że ma małe dziecko, nie wyrabia się,
a za pomyłkę zwróci mi koszty wysyłki - 9 zł. Pieniądze to dla mnie żadne,
przyżyję i bez nich, ale chodzi o zasadę.
Ja jej na to, że nie interesuje mnie to za bardzo i że wystawię jej neutral,
bo transakcja nie do końca ok. Ona na to, żem służbistka i nie rozumiem matki
z dzieckiem, (mimo tego, że sama nią jestem :)
jako, że juz chciałam mieć spokój, odpuściłam - napisałam, że czekam na
pieniądze i ze komentarza nie wystawię.
Pieniędzy nie ma, ona milczy. A mnie trafia, że jest taka dama na allegro,
robi sobie z ludzi jaja, a ja nie wystawiłam jej komenta. No i co wy na to?