Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :(

21.11.09, 18:57
Moja niespelna osiemnastoletnia córka (skonczy 18 za dwa miesiące)
postanowila żyć swoim życiem i wszelkie zasady panujące miedzy nami
ma w nosie. Jako dziecko
często chorowała...bardzo czesto i nieraz bardzo bolesnie. Co za
tym idzie we wszystkim miała ulgi...żyła sobie pod kloszem
praktycznie bez większych obowiązków. Wiem..wiem...to moja wina,ale
czasu nie cofnę,niestety.Gdy chciałam ten fakt zmienić,okazała
sie ,ze jest za późno.Migala się od wszystkiego,ale i to jakos
znosiłam ...tłumaczyłam sobie,że jeżdzi do szkoły do innego
miasta,ze moze trzeba jej ulzyc bo jest zmęczona...Dzis wiem jaka
byłlam naiwna. Niestety od kilku miesięcy jest jeszcze
gorzej...późne powroty....olewanie wszystkiego...finałem jest
dzisiejsza sytuacja...stwierdzila ,że nie musi sie tłumaczyc gdzie
idzie i z kim i kiedy wróci...walnęła drzwiami i wyszła.Autorytetem
dla niej jest mama kolezanki ktora nie marudzi jej o wczesniejsze
wracanie do domu,nie troszczy sie o jej zdrowie...nie dzwoni gdy ta
nie wraca na umowioną godz do domu...i oczywiscie pozwala na
imprezowanie młodzieży w swoim domu. na szczęscie nie mam jeszcze
problemu z piciem,ale kto wie co będzie dalej.Więc wychodzi na to,ze
ja jestem ta zła matka. Serce
mi pęka,bo wiem ,że to moja wina..miała za duży luz.Czy juz
wszystko stracone? co w tej sytuacji mogę zrobić ,żeby siebie nie
pogrążyć? Może ktos przeżył to na własnej skórze
i poradził sobie z taką sytuacją? Jestem kompletnie bezradna.
Dziękuję za przeczytanie tego wpisu.



    • lykaena Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:08
      Ja znam problem z drugiej strony.
      Tzn. byłam taką właśnie córką też chorującą w dzieciństwie ,a przez to
      rozpieszczoną "wychuchaną" ,nie znającą życia-jego bólów i trosk i jak nadarzyła
      się okazja to zerwałam się ze smyczy...
      U mnie przeszło samo, wyrosłam, nie stało się nic strasznego, wiem,że to żadne
      pocieszenie.
      Spróbuj po prostu porozmawiać z córką, mnie dały dużo rozmowy z rodzicami,którzy
      podeszli do tamtej sytuacji tak,żę nie zabraniali mi niczego,ale umyli
      ręce,powiedzieli ,że za ewentualne błędy,tarapaty,porażki odpowiem sama i może w
      ten sposób czegoś się nauczę.
      Pomimo mojego "buntu" zawsze miałam w głowie jakąś taką presję,żeby nie narobić
      jednak głupot.i nie narobiłam
      powodzenia
    • wacikowa Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:09
      Ciężko jest doradzić jeśli chodzi o prawie dorosłe dziecko.
      Skoro nie uwzględnia Twoich poleceń i próśb to może spróbuj obciążyć kosztami?
      Np za mieszkanie,za tel,media itp.
      Nie pierz jej nie gotuj i nie podstawiaj pod nos jedzenia.
      Czasem taki wstrząs pomaga. Za chwilę będzie pełnoletnia jeśli będzie chciała
      mieszkać z Tobą będzie musiała brać pod uwagę zasady jakiej jej narzucisz
      inaczej niech się wyprowadzi i zarabia sama na siebie.
      • biala.chmurka Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:44
        W pełni się zgadzam. Dziewczyna chciałaby być traktowana jak pełnoletnia, ale zapomina, że dorosłość to nie tylko przywileje ale i obowiązki. Niebezpieczeństwo polega na tym, że dziewczyna będzie stawiać na swoim i z zemsty rzeczywiście będzie chciała się wyprowadzić i żyć na własny rachunek, a wtedy autorka wątku z litości ulegnie jej (jestem prawie pewna że tak będzie, tymbardziej że dziewczyna kiedys chorowała itd) i nie pozwoli, aby "musiała" żyć na swój koszt, sama. Córka wygra a matka poczuje, że odniosła klękę jako rodzic, co wtedy?
        • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:49
          Brak mi słów...
          • biala.chmurka Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:04
            Co, cos się nie zgadza? Co konkretnie? To że faktycznie zechce opuscic dom rodzinny i życ po swojemu czy to że Ty nie będzisz chciała do tego dopuścić?
            • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:11
              jedno i drugie przeraża mnie bardzo.
        • wacikowa Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:05
          Czemu zakładasz czarny scenariusz? Niekoniecznie tak musi być.
          Bycie przyjacielem dla dziecka to nie jest dobre wyjście.Partnerem do dyskusji
          owszem. To nie jest małe dziecko a dorosła osoba. Musi wiedzieć,że dorosłość to
          nie tylko zabawa ale i obowiązki.
          Jak się to mówi"Jak się nie przewróci to się nie nauczy"
          Matki tak już mają,ze czy małe czy dorosłe zawsze się martwią. Nie zmienisz tego.
          Kiedyś ta kobietka musi nauczyć się odpowiedzialności. Nie widzę tu innego wyjścia.
      • rumak.hrabiny Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:55
        wacikowa napisała:

        > Ciężko jest doradzić jeśli chodzi o prawie dorosłe dziecko.
        > Skoro nie uwzględnia Twoich poleceń i próśb to może spróbuj obciążyć kosztami?
        > Np za mieszkanie,za tel,media itp.
        > Nie pierz jej nie gotuj i nie podstawiaj pod nos jedzenia.
        > Czasem taki wstrząs pomaga. Za chwilę będzie pełnoletnia jeśli będzie chciała
        > mieszkać z Tobą będzie musiała brać pod uwagę zasady jakiej jej narzucisz
        > inaczej niech się wyprowadzi i zarabia sama na siebie.

        tak samo myślę. może jeszcze nie jest za późno? dlaczego nie zezwalasz na
        imprezowanie młodzieży w twoim domu. czy lepiej jak córka imprezuje gdzie
        indziej? jeżeli po gościach posprząta, szkody pokryje z kieszonkowego, to
        koleżanki będą zazdrościć jej matki.
        • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:08
          To nie jest tak ,że mój dom jest zamknięty dla jej znajomych.Ale nie
          jestem w stanie usiąść z jej koleżankami i imprezować. Córka w
          przypływie dobrego nastroju opowiedziala mi taką sytuację. Jaka ta
          mama jest swietna bo pila z mlodzieżą wódkę. Na cale szczęście picie
          alkoholu nie pociąga mojej córki aczkolwiek boje sie ,że to sie
          zmieni.Wspomnę jeszcze ,ze koleżanka nie skonczyla jeszcze 17 lat :(
          • nutka07 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:20
            Co za mamuska.

            Sluchaj moze ona sie zapatrzyla na nia i ta swoja kolezanke.
          • rumak.hrabiny Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:56
            napiszę szczerze, bez owijania w bawełnę. dziwne układy, dziwna twoja córka,
            dziwne towarzystwo. gdy miałem 17-18 lat, wolałem imprezować w gronie
            rówieśników a nie ich rodziców. rodzice rzadko się pokazywali czy ktoś do mnie
            przychodził czy ja gdzieś zachodziłem.
    • arbuzunia Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:12
      Mocno przesadzasz, to zwykły bunt wieku młodzienczego który minie. Jeżeli nie ma
      problemów typu ćpanie to wyluzuj.
      • marzeka1 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:19
        Serio tylko to, że nie ćpa zwalnia panienkę z wszystkiego? Tak jest, że w domu
        respektuje się zasady tego domu, jeśli to normalny dom. Córka jest PRAWIE
        dorosła, jeśli matka oczekuje, by dziecko, nawet prawie dorosłe, stosowało się
        do pewnych zasad, to dyskutuje się o tym i tyle, a nie baaardzo dorośle trzaska
        drzwiami i wychodzi. Tym bardziej, że matka to prawie dorosłe dziecko utrzymuje,
        a córka rozbisurmaniona, bo chorowała.
        • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:28
          Ubolewam nad tym,ale czasu nie cofnę. Na szczęście nie ma problemu z
          narkotykami.Niestety,rodzina która obecnie jest zachwycona corka ma
          problem z alkoholem...bardzo boje sie tego. To nie są dobre
          wzorce.Boje sie bardzo. Wiem ,ze pobiegła do koleżanki i zapewne
          usłyszy tam,ze dobrze robi.Jak mam to zatrzymać...nie wiem. Dziękuję
          za wszystkie odpowiedzi. Odrobinkę lepiej mi na serduchu. Pozdrwaiam.
    • ryfkaa Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:29
      Spróbuj być jej przyjaciółką.Opowiedz ,jak to było za Twoich czasów ,jak
      wymykałaś się z domu ,jak z chłopakami się spotykałaś potajemnie:)
      Zaproś jej paczkę do domu,bądź miła,nie zakazuj! Moze gdzieś razem wyjedziecie
      ,w jakąś fajną podróż dookoła świata:) informuj o zagrożeniach jakie niesie
      życie ,ale nie w tonie zakazów ,mów jak się bardzo martwisz ,wspominaj ze ona
      tez będzie się martwić o swoje dzieci.

      Jasne ze nie musi się tłumaczyć gdzie i po co idzie ,ale powiedz ze to matczyna
      troska tak sprawia i może zrozumie jak bardzo się lękasz jak nie wiesz gdzie ona
      się podziewa.
      • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:36
        Dokładnie tak było. Byłyśmy przyjaciółkami. A o matczynej trosce
        opowiadam jej przy każdej okazji...doskonale wie,jak bardzo martwimy
        sie o nią...o jej zdrowie.I do tej pory "jakoś" z tym żyła.Teraz
        nagle ma to w nosie. Pozdrawiam
    • zahukana_sowa Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:34
      Porozmawiaj z nią. Potraktuj jako dorosłą dziewczynę (ona poczuje się traktowana
      poważnie, to dużo da), partnerkę, ale jednak córkę. Nie oceniaj, tylko powiedz
      co Cię boli, spokojnie. Ustalcie proste zasady- uwzględniając to czego Ty
      chcesz, jak i to czego ona chce.
      Tylko szczera rozmowa.
      Powodzenia :)
      • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:39
        Taka rozmowy mamy juz za sobą.Mimo ustaleń i porozumienia, nie
        dostosowala sie do zasad.Teraz nie chce juz nawet usiąść do rozmowy.
        O to właśnie wściekła się dziś na nas. I wybiegła. Pozdrawiam.
        • marzeka1 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:50
          "Taka rozmowy mamy juz za sobą.Mimo ustaleń i porozumienia, nie
          dostosowala sie do zasad."- dlatego skoro nic nie działa, należy wyciągnąć
          konsekwencje, czego jak rozumiem w chronieniu "biednego, chorego dziecka" nie
          było. Jeśli widzisz, że rodzina, która zafascynowała córkę, jest z problemami
          alkoholowymi, należy podjąć działania, nawet ze zmianą szkoły, jeśli fochowanie
          będzie się powtarzać.
          Mam w rodzinie taką dziewczynę, też chorowała i matka pozwalała na wszystko,
          wyrosła koszmarna, roszczeniowa pannica, do matki odzywa się fatalnie, ale nigdy
          nie do mnie czy mojego męża- bo wie,że sobie w życiu nie pozwolimy. A tak
          wyczuwa, że matka ulega, można strzelać drzwiami, pyskować, nie dotrzymywać
          umów. To nawet super niania radzi, by opracować zasady, ale i konsekwencje ich
          łamania.
          A tu jest roszczeniowa pannica, ktora uważa, że wszytko może, ba, matka kasę da,
          jak będzie wyjeżdżać, opierze, posprząta itp.
        • agusia3107 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... : 21.11.09, 20:07
          Jesli prosba i grosba nie pomoze, to powiedz jej -ok!!! Ale zaznacz, ze za 2
          miesiace stanie sie wobec prawa pelnoletnia i jesli sie nie dostosuje do waszych
          zasad, ktore panuja w WASZYM domu, to droga wolna i moze zmienic adres
          zamieszkania. Ja jeszcze dosc demonstracyjnie spakowalabym jej walizke i
          wysawila za drzwi. Moze jako matka uznasz, to za dosc mocny sposob, ale moze da
          jej to do zrozumienia, ze TY nie zartujesz.
          Moj brat tez jako najmlodszy w rodzinie i rozpieszczany probowal sobie ustawic
          rodzicow.Tez jest takim buntownikiem. Ale Ojciec twarto podkreslal, ze ma byc o
          20.00 w domu. Brat nie przyszedl raz, dwa, a za 3 razem ojeciec zamknol drzwi i
          zabronil otwierac. Brat stal tak z 15min, pozniej juz zrezygnowany poszedl
          schronic sie do szopki. Od tamtej pory, mimo, ze teraz ma 19 lat mowi, ze
          wychodzi(gdzie z kim) i o ktorej bedzie. Jak ma sie spoznic to dzwoni i pyta o
          zgode(nadal na utrzymaniu rodzicow). A jak nie chcial wykonywac prac domowych,
          to ja go stawialam do pionu-nie umyles garow? ok nie masz na czym zjesc, nie
          posprzatales? ok, ale zapomnij o telefonie, ktory ci mialam wziasc.itp.itd. Na
          mojego brata takie metody sa skuteczne i naprawde stawiaja do pionu niesforna
          mlodziez. Zycze powodzenia i wytrwalosci.
          P.S. nie mozesz ulegac.
          • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... : 21.11.09, 20:19
            Staram sie...ale trzaskające drzwi dopraowadziły mnie dziś do łeż :(
            Dzięki.
        • zahukana_sowa Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:22
          Musisz być konsekwentna. Koniec z kieszonkowym chociażby. Jeśli nie szanuje
          zasad, to też dlatego, że widzi, że nic jej to nie kosztuje. I podkreślaj na
          każdym kroku, że to Ciebie boli, że Ty tak to widzisz. Pokaż jej, że to wynika z
          troski, spytaj co jej nie pasuje w obecnym układzie, uwzględnij RACJONALNE
          prośby (być może pewne korzyści płynące z dostosowania się do zasad ją zachęcą).
          Nie traktuj jej jak Twojego małego, biednego dziecka, ale jak dorosła osobę,
          która musi wziąć odpowiedzialność za siebie, choćby w pewnym stopniu, przyjąć
          konsekwencje swojego zachowania
    • vandikia Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 19:55
      dałabym jej w łeb i wysłała na roboty do chłopa na wsi

      nie wiem co Ci poradzić, teoretycznie bunt powinna mieć już za sobą
      może coś/ktoś na nią źle wpływa?

      zabierz ją gdzieś, spróbuj zbudować więź, zaufanie, nawet jak będzie
      nie po Twojej myśli, to zrób coś dla niej, może się gó...ara opamięta
      • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:16
        Obawiam sie ,że całą robotę robi koleżanka ...niestety z matką.
        Dlaczego? nie mam pojęcia.
    • iksantia Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:15
      Nic nie zrobisz, bo ona się buntuje. I to nie jest Twoja wina, mimo, że wydaje
      Ci się, że chowałaś ją pod kloszem. Tak chowałaś, jak uważałaś. Dzieci wychowują
      się pod okiem rodzica do 6 roku życia, później to już tylko ich charakter.
      Nastolatki się buntują, Ty się nie buntowałaś? Moim zdaniem wyluzuj z opieką i
      postaraj się potraktować córkę jak dorosła osobę, która ma i przywileje i
      obowiązki.
      • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:23
        Przywileje tak...ale obowiązki ma juz gdzies. Niestety nie pomaga
        tłumaczenie...ograniczenie pieniążków...itd. Wazne żeby wyjść z domu
        i mieć chyba święty spokój.
        • iksantia Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:32
          Ograniczenie pieniążków? Za co pieniążki? Ciężko radzić bez szczegółów. Trzymaj
          się, bunt minie, najważniejsze, żebyś była sobą.
        • agusia3107 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:34
          jak by trzasnela mi drzwiami i wyszla, to zrobilabym jej to samo. A tzn wyszla
          za nia i szla tak dlugo zeby wszyscy zwrocili na nia uwage. Napewno zrobiloby
          sie jej glupio, ze idzie za nia wrzeszczaca mamusia i panienka wkoncu by
          wymiekla. A nawet poszlabym za nia do domu kolezanki, jesli by cie wyzucili, to
          wezwij policje i zglos przetrzymywanie dziecka. Moze ekstremalne zachowanie, ale
          w 99% z powodzeniem.
          • grassant Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:37
            zglos przetrzymywanie dziecka

            hehe osobie pełnoletniej mamunia może skoczyć
            • agusia3107 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 21:20
              z tego co pisala autorka, to pelnoletnia bedzie za 2 miesiace. czyli rocznikowo
              ma jeszcze 17. he
          • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 21:04
            Dziękuję bardzo za wszystkie słowa. Jestem bogatsza o wasze rady i
            na pewno pomogą mi one przejść ten trudny dla mnie czas. Pozdrawiam
            gorąco.
            • wacikowa Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 21:07
              Trzymaj się mocno i daj znać jak idzie "naprawianie" nastolatki:)
    • grassant Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 20:35
      normalna 18letnia dziewczyna powinna opuścić dom, zacząć życie na
      właśny rachunek
      • otterly Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 21:01
        Moja Droga, czas przejrzeć na oczy: Twoja córka jest już dorosła. Za dwa
        miesiące będzie mogła całkiem legalni pić wódkę z matką koleżanki i nic Ci do
        tego. Masz dwa wyjścia: porozmawiać z nią jak z dorosłym człowiekiem i ustalić
        zasady panujące w Twoim domu, albo zmienić zamki i kazać żyć na własny rachunek.
        Nie jojczyć jej o tym, jak bardzo się o nią martwisz, że ona sama zrozumie, jak
        będzie miała dzieci etc., bo ona teraz ma to gdzieś. Jak byś się zachowała,
        gdyby ja przyszła do Twojego domu, nawrzeszczała na Ciebie, trzasnęła drzwiami,
        a później wróciła po nocach i oczekiwała talerza ciepłej zupy? Zapytałabyś:
        jakim prawem tak Cię traktuję? A ona? Jakim prawem krzyczy na osobę starszą
        wiekiem, własną matkę? Jakim prawem trzaska? Ustalcie zasady, bardzo konkretne:
        powroty najpóźniej o..., obowiązki takie i takie wykonane do (tu data np.).
        Spiszcie je i ma się ich trzymać. Jeśli nie - OUT! Do pracy! Musisz przede
        wszystkim nauczyć ją szanować własnych rodziców, a ten szacunek musisz
        wypracować żelazną konsekwencją, nieustępliwością. Załamiesz ręce płacząc nad
        przeszłością i ponarzekasz jaką masz złą córkę? Lepiej działaj, rozmawiaj z nią.
        Daj jej dojrzałą wolność, a nie luz dziecięcy i matkę, która wszystko wokół niej
        robi, traktując ją jak przedszkolaka. Jest duża, powinna już umieć gotować dla
        siebie, prać, sprzątać (nie tylko do progu swojego pokoju, chyba, że z kuchni i
        łazienki nie korzysta?) Pokaż jej, że dorosłość to jest odpowiedzialność za
        swoje czyny.
        • otterly PS 21.11.09, 21:04
          PS Wystarczy, że raz znikniesz na noc czy dwa dni, nie mówiąc jej gdzie idziesz
          i kiedy wrócisz. Od razu zrozumie, dlaczego to jest ważne.
        • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 21:07
          Dziękuje.
          • set_ka1 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 21:14
            Pamietam, ze moja mama zastosowala taki sposob na mnie jak bylam
            nastolatka. Zadzialalo jak cholera.
            Drastyczny sposob ale skuteczny.
          • otterly Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 21:20
            Agnieszko, jeszcze w ramach pocieszenia powiem ci, że moja mama miała prawie
            identyczny problem z moim młodszym bratem. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że
            sprawa wygląda zupełnie inaczej od strony matki, a inaczej z zewnątrz. Brat
            wyrósł, jest dobrym studentem i nawet obiad ugotuje co jakiś czas :)
            Najważniejsze w takiej sytuacji, to być konkretnym i konsekwentnym. Dacie radę,
            wierzę w Was :) A córka jeszcze kiedyś powie, że jej głupio, że się tak
            zachowywała. Postaraj się zdystansować, zachowywać się spokojnie i chłodno w
            stosunku do niej. W tym wieku kocha się takie teatralne sceny, dramaty i
            kłapanie drzwiami ;) Pozdrawiam ciepło.
            • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 21:25
              :) mam nadzieję,ze damy radę.Dostałam wiele cennych rad. Oby tylko
              nie stało sie nic złego. Pozdrawiam gorąco.
    • juliadruzylla Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 23:18
      Niech zgadnę, jedynaczka? Ja też byłam taką rozpieszczoną
      księżniczką:-) I tak jak 99% nastolatków buntowałam się przeciw
      wszelkim zakazom i próbom wdrożenia mnie do domowych obowiązków. W
      wieku Twojej córki wyprowadziłam się do innego miasta (studia) i jak
      za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniłam się w
      odpowiedzialną dorosłą kobietę. Bo nie miałam wyjścia.
      • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 21.11.09, 23:26
        Tak :) jedynaczka. Mam nadzieję,że i moja corcia zmieni sie w
        odpowiedzialną kobiete...ale kiedy to będzie? i ile siwych włosów
        będzie mnie to kosztowało...? Pozdrawiam i dziękuję za pocieszenie :)
    • panistrusia Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 22.11.09, 00:59
      A ja nie radzę pogrywać pieniędzmi.
      Po pierwsze w oświetle prawa na rodzicach, o ile dziecko się uczy,
      ciąży obowiązek alimentacyjny.

      Po drugie: znam przypadek dosyć osobiście - rodzice odcinali synowi
      studentowi pieniądze, jak tylko robił coś nie po ich myśli. Raz na
      przykład, gdy kupił sobie za ich pieniądze kurtkę, która im się nie
      podobała. Tak się zapędzili w tej władzy nad dzieckiem (wybieranie mu
      znajomych, ukochanej) strasząc wyrzuceniem z domu albo przeciąganiem
      wpłacania ustalonej kwoty na konto syna, że w momencie, kiedy chłopak
      znalazł pierwszą w miarę pewną pracę, kontakty 'rodzinne' się urwały.
      • cus27 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 22.11.09, 06:45
        Raz,a dobrze sie obrazic i" nie widziec" corki(bolesne,ale
        skuteczne)!Kontakt(w waznych sprawach)...przez meza! Dziala!
      • otterly Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 22.11.09, 12:19
        Jeżeli córka mieszka z rodzicami, ma jedzenie w lodówce i mydło w łazience, nie
        musi dostawać pieniędzy do ręki. Inaczej sprawa wygląda w przypadku studentów,
        tu masz rację. Ja też nie jestem zwolenniczką "pogrywania" pieniędzmi, ale jak
        nie ma innego wyjścia? Jak pieniądze są dla córki najważniejsze? Uważam,że to
        może być metoda, bo chodzi o to, że w chwili obecnej WSZYSTKO co ona ma,
        zawdzięcza rodzicom. Nie cofać i oddawać kieszonkowe, tylko ustalić kwotę, którą
        dostaje, rzeczy, które sama sobie sponsoruje i nie dawać żadnych dodatków.
        • agnieszkaaaaa39 Re: Zrozpaczona matka osiemnastolatki... :( 22.11.09, 12:42
          Przespałam sie z Waszymi cennymi radami.Dziś czuję sie mocniejsza i
          jest we mnie wiara ,ze jeszcze nie wszystko stracone. Krok po kroku
          wprowadzę zminy. Dzięki Wam nabrałam trochę i wierzę,że uda mi sie
          być konsekwentną matką. Dziękuję !!!
Pełna wersja