zaba_kropielna
22.11.09, 00:46
Witajcie :)
Potrzebna mi Wasza rada, bo prawde mowiac jestem w tzw. kropce zyciowej. Nie wiem, jak potraktowac faceta, w ktorym kierunku isc, czy zabiegac o te znajomosc mimo wad, jakie widze? Czy warto sie angazowac emocjonalnie?
Zaczne od poczatku...
Kilka lat temu poznalam faceta, bylam wtedy swiezo po rozwodzie. Poznalismy sie przez internet, kilkanascie miesiecy przed tym pierwszym spotkaniem intensywnie rozmwialismy poprzez komunikatory, telefon. Byly zdjecia, filmiki i nocne rozmowy. Pokrewna dusza. Chyba sie zadurzylam jak nastolatka(ktora niestety juz ze 20 lat nie jestem, on takze, jest moim rownolatkiem).
Po tych kilku miesiacach spotkalismy sie, kiedy przyjechal na urlop do kraju(pracowal wtedy na wyspach). Niezapomniany weekend w stolicy, fajne rozmowy na zywo. Nie obiecywalismy sobie niczego, on asekuracyjnie uprzedzal, z e jest kobieciarzem. Prawda wyszla kilka tygodni pozniej. Przyznal sie, ze jest z kobieta od kilku lat, zyja wprawdzie bez slubu( ma awersje do malzenstwa), maja kilkuletnie dziecko a drugie wlasnie jest w drodze.
ZONK!
Zerwalam kontakty na wiele miesiecy. Odchorowalam emocjonalnie te znajomosc.
Potem mi zlosc i uraza stopniowo przechodzily, tym bardziej, ze ciagle mnie bombardowal probami kontaktow. Wciagnal raz, potem kolejny w rozmowe. Zalil sie na swoj zwiazek, na te kobiete. Rozmawialismy takze o moim zyciu, przestrzegal mnie przed facetami, itp.
Ja w miedzyczasie kogos poznalam, bylismy jakis czas ze soba, ale niestety nie wyszlo, nie czulam glebszych emocji, ja skonczylam zwiazek.
Od kilku miesiecy nasze kontakty sie ozywily, coraz czesciej dzownil jak bylo mu zle. Planowal od jakiegos czasu rozstanie z matka swoich dzieci, ciagle byl rozerwany miedzy dobrem dzieci a byciem z nia. Chyba rzeczywiscie nie ukladalo im sie najlepiej. Staralam sie nie wnikac w ich relacje, ale podtrzymywac na duchu.
Dwa miesiace temu sie rozstali, on sie wyprowadzil. Przez te kilka tygodni czesto do mnie dzownil, az sie spotkalismy.
Bylo milo, wspominkowo. Potem kolejny raz sie spotkalismy, znow przyjechal do mnie. Chodzenie za reke, przytulenie w publicznym miescu i szalone tance podczas wyjsc ze znajomymi.
Zaprosil mnie do siebie. Nadal mieszka w miescowosci, gdzie zyje byla jego kobieta z dziecmi, gdzie sie wychowal i mieszkaja jego rodzice. Tu nie byl juz taki wylewny, zapowiedzial, ze bliskosc nie jest wskazana w miejscach publicznych. Kiedy przypadkowo spotkalismy jego ojca sploszyl sie jak uczniak i odskoczyl metr ode mnie. Byleby nie zauwazyl, ze szlismy pod reke. Twierdzil, ze tu jest znany jako samotnik i nawet z byla kobieta nie afiszowal sie spacerujac za reke. Smieszylo mnie to dziecinne, dwulicowe zachowanie, ale nie chcialam go ploszyc.
Z jednej strony bal sie rodziny, znajomych a z drugiej wyciagal mnie w dzien, jakby na pokaz, na spacery po miescie. Spotkalismy sie tez z jego najlepszym kolega, jego rodzina, przedstawil mnie jako fascynujaca kobiete itp. a potem widzialam jak mile byl polechtany, kiedy im sie spodobalam.
Byl tez niemily incydent ze strony jego kolezanki(moze dawnej kochanki, nie wnikalam w to), kiedy zobaczyla nasze wspolne zdjecie i je wulgarnie skomentowala. Zaczelo sie od tego, ze ona sie chyba do niego odezwala na gg, a ten tak sie zapomnial podczas kilkudziesieciu minut rozmowy z nia, ze stracil poczucie czasu. Ja siedzialam cicho w kuchni, czekajac az przestana. Czulam sie zle, bo na pytanie czy cos sie talo, cos tylko niedlale odpowiedzial. Powiedzial jej, ze musi konczyc, bo wychodze z lazienki i idziemy spac. Owa pani chyba urazona napisala do mnie emaila, wulgarnego.
Na drugi dzien przepraszala tlumaczac, ze tez go lubi, ale on lubi mnie. Powiedzialam mu, ze to zwyczajna zazdrosc, mimo, ze owa pani ma meza i dzieci.
Nie wnikalam w ich znajomosc, nie interesuje mnie to.
Za to bardzo interesuje mnie fakt, ze jako facet nie okazuje mi ... uwagi, zainteresowania i ciepla. Nie czuje w nim emocji, nie widze opiekunczosci, nie czuje wczesniejszej bliskosci- o czym mu wprost powiedzialam. Stwierdzil, ze wie, o czym mowie, ze poprzednia kobieta tez sie na to skarzyla, widac nie nadaje sie do zwiazkow. Ma egoistyczne nastawienie do mojej osoby. Domaga sie pieszczot jak male dziecko.
Wiem, ze jest w trudnym czasie swojego zycia, bo rozstal sie z kobieta z ktora spedzil kilkanascie lat, z ktora ma dzieci, za ktorymi przepada.
Nie mam pojecia czy brnac dalej w te znajomosc, skoro juz teraz widze, ze nie jest dobrze?
Moze przeczekac?
Pomoc mu?
Jak?
ZK