Potrzebna mi Wasza rada

    • zaba_kropielna Po kilku miesiacach- jest jasno :) 16.02.10, 19:55
      hej


      Minelo kilka miesiecy od napisania mojego listu na forum i wiele sie zmienilo. Chyba jestem Wam winna kilka slow.

      Swieta i sylwestra spedzilismy oddzielnie, On byl bardzo niespokojny, zagubiony, nie widywalismy sie, chociaz raz juz bylo blisko, mial przyjechac, ale w ostatniej chwli odwolal. Ja mialam dosc, wiecznego bycia ta do przodu, ochlodzilam kontakty, nie odzywalam sie.
      Niestety, a moze i stety, mial kilka moich rzeczy, w tym ulubiony sentymentalny pierscionek. Poprosilam go, aby mi go wyslal, rozmowa, zdecydowal, ze woli mi go sam przywiezc, spotkalismy sie, ja na chlodno, bez nadziei na odnowienie znajomosci.
      I tu sie zdziwilam.
      On sie zmienil, az nie wierzylam, ze to ten sam facet, chociaz czasami ma chwil zawieszenia, kiedy wzrok mu odplywa i nachodza czarne mysli( glownie dotyczace jego ograniczonych kontaktow z dziecmi- matka dzieci utrudnia mu widzenia). Staram sie byc przy nim, podnosic na duchu, uspokajac. Ze starszym synem spedzilam troszke czasu, czesc razem, zlapalismy nic porozumienia. On nie moze wyjsc z podziwu, ze jego malomowne i niesmiale dziecko zachowuje sie jakby znalo mnie od dawna.

      Od blisko miesiaca jestesmy w zwiazku. Bylismy na fajnym balu, poznalam jego tate, siostre i dzieci. Okazuje sie, ze wcale nie jest zimny, wprost przeciwnie, przytulanski i calusny.
      Nie jest tak, ze emocje(chyba znow zadurzylam sie w nim, jak kilka lat temu) przyslonily mi realny obraz- widze jego wady. Nadal szczerze mu mowie wprost o swoich obawach i oczekiwaniach.

      Spedzilismy ze soba ostatnie dwa tygodnie, pomagalam mu urzadzac wlasne lokum. Poznal mnie ze swoimi znajomymi, ktorzy podobno znali mnie z jego opowiesci.
      Ciagle jestem lekko zdziwiona, ze moja osoba zostala przyjeta bardzo pozytywnie. Do tego z roznych zrodel dowiaduje sie, ze On jest nie do poznania- bo nikt wczesniej nie widzial go z roza w reku, czy nawet przytulajacego sie w miejscu publicznym, nie wpominajac o prowadzaniu sie za reke, przed czym bronil sie jak oparzony kilka miesiecy wczesniej.

      Czuje sie momentami zazenowana, kiedy mowi o mnie tyle dobrych slow w towarzystwie, chwalac zwykla pomidorowke, ktora mu ugotowalam ;)


      Taka sielanka, ktora gdzies w podswiadomosci wlacza mi lampke ostrzegawcza- gdzie w tym wszystkim jest haczyk?


      Z.K.

      • pendzacy_krolik Re: Po kilku miesiacach- jest jasno :) 16.02.10, 20:09
        generalnie wystrzegam sie kobieciarzy, ale i takim trzeba dac szanse.
        jedni sa kobieciarzami,kiedy sa mlodzi, inni robia sie takimi na
        starosc, a jeszcze inni sa tacy cale zycie. moze twoj wyrasta?:)
        kazdemu trzeba dac szanse,szczegolnie,jesli widac u niego wole
        przemiany.moze on pozno dojrzewa? tak czy siak trzymaj reke na
        pulsie , tacy faceci to bomba z opoznionym zaplonem. mysle,ze jeszcze
        dluga droga przed wami,ale czasami tak trzeba:)
        • zaba_kropielna Re: Po kilku miesiacach- jest jasno :) 17.02.10, 16:10

          pendzacy_krolik napisała:

          > generalnie wystrzegam sie kobieciarzy, ale i takim trzeba dac szanse.
          > jedni sa kobieciarzami,kiedy sa mlodzi, inni robia sie takimi na
          > starosc, a jeszcze inni sa tacy cale zycie. moze twoj wyrasta?:)
          > kazdemu trzeba dac szanse,szczegolnie,jesli widac u niego wole
          > przemiany.moze on pozno dojrzewa? tak czy siak trzymaj reke na
          > pulsie , tacy faceci to bomba z opoznionym zaplonem. mysle,ze jeszcze
          > dluga droga przed wami,ale czasami tak trzeba:)


          W sumie nie wiem,c zy on jest kobieciarzem, nie zauwazylam jakichs zncznie odbiegajacych od norm objawow. Sam mnie informowal, jakby chcial uprzedzic ;)

Pełna wersja