pochodnia_nerona
22.11.09, 21:57
Gros użytkowniczek forum porusza tutaj tragicznie banalne problemy, zwykle
chodzi o to, że mają problem z gościem, którego same sobie wybrały, a jest:
zajęty, głupi, niedobry, zwodzi je, zdradza, etc. niepotrzebne skreślić albo
wszystkie podkreślić. Pomijam kwestię prawdziwości tych wynurzeń, bo pachnie
mi to robotą osób chcących podsycać zainteresowanie forum, ale po prostu
niedobrze mi się od tego robi. Czy to są prawdziwe problemy? Problemy to coś,
na co nie mamy wpływu, czego nie możemy zmienić.
Dla mnie problemem jest kiepska praca, płaca, marne widoki na przyszłość, to,
że ani mnie, ani mojego narzeczonego nie stać, by zamieszkać razem, wreszcie
to, że choć kocham i jestem kochana, to muszę patrzeć, jak najbliższa mi osoba
jest chora i cierpi, a ja nie mogę jej (w tym przypadku jemu) pomóc. Nie ma
leku, bo skończył mu się przed wypisaniem, i ma objawy odstawienia. Nikomu
tego nie życzę. Chcę jedynie zaakcentować to, że takie pierdoły, jakie tu są
wypisywane, nijak mają się do prawdziwych kłopotów, na które nie mamy wpływu.
Tyle mojego żalu :-)