Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna

24.11.09, 00:52
Witam,

Mimo, że w głowie mam gonitwę myśli z powodu tej kobiety, to jednak spróbuję to wszystko przedstawić wam w sposób uporządkowany, licząc na waszą pomoc :)

Oboje jesteśmy koło 30, wolni. Nie pracujemy razem. Można powiedzieć, że nasze firmy współpracują i na styku tej współpracy pojawiamy się MY. Widujemy się cyklicznie, mnie więcej raz na 3 tygodnie. Niestety, po takim biznesowym spotkaniu nie mogę spać przez 2 noce, a kolejne kilka dni jestem rozbity, bo ciągle myślę o niej. Być może trochę to dziwne w tym wieku? Wiem, też mi z tym głupio...
Nie muszę dodawać, że ona jest mądra, inteligentna, ciepła i oszałamiająco piękna (typ Nataszy Urbańskiej, ale dla mnie 3 razy ładniejsza).

Mój ból głowy i jednocześnie prośba do was, to jak w najdelikatniejszy z możliwych sposobów próbować przenieść tą znajomość na grunt bardziej prywatny?
Wydaje się, że to nic prostszego, skoro się spotykamy, rozmawiamy, to spróbować się nią umówić. Jednak niezupełnie. Nasza współpraca jest bardzo ważna z punktu widzenia naszych firm i nie mogę tego zepsuć. Być może właśnie dlatego tak dobrze się nam współpracuje, że zachowuję dystans i odcinam się od tych wszystkich śliniących się na jej widok facetów. Jako kobiety pewnie wiecie o czym mówię? Poza tym, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, jestem pełen wątpliwości, czy ona mogłby się mną zainteresować poza pracą... w końcu adoratorów pewnie jej nie brak...

Wprawdzie widzę, że jest bardzo otwarta, zabawna, miła, rozmowna -nawet na tematy nieco oddalone od biznesowych- ale czy ja nie zachowuję się tak samo i to również w stosunku do innych kobiet w pracy? Jest to przejawem uprzejmości, grzeczności, a nie zaproszenia do flirtu. Zawsze jest tak, że gdy załatwimy sprawy, to chwilę porozmawiamy luźno i ona się żegna i wychodzi z budynku, nie dając mi żadnej szansy na wyjście z nią, jakby nie pozwalając na "spotkanie" poza pracą.
Z drugiej jednak strony, parę razy złapałem ją na mierzeniu mnie wzrokiem z góry na dół,dzisiejsza młodzież nazywa chyba tę czynność obczajaniem :), co jak kiedyś tu czytałem, świadczyć może o zainteresowaniu kobiety. Dodatkowo załatwiła mi pozytywnie pewną ważną i trudną firmową sprawę i kilkukrotnie wyraźnie wspomniała, że załatwiała ją specjalnie dla mnie i nie było łatwo. Wyczułem jakby minimalny ton wskazujący, iż powinienem się poczuć jej dłużnikiem. W każdej innej sytuacji zaproponowałbym obiad w rewanżu, ale tutaj... mógłbym wyjść na kolejnego napaleńca (choć ona pewnie jest przyzwyczajona) oraz mogłoby to zepsuć współpracę obu firm oraz nasze wzajemnie poprawne relacje, a to byłoby kiepsko...

Ale kanał, co? Liczę, że jako kobiety rozumiecie jej sytuację i podsuniecie mi jakieś trafne i delikatne rozwiązanie.
Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
    • mrs.solis Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 01:34
      Przestan sie zachowywac jak pensjonarka,ktora chcialaby ale sie
      wstydzi. Nie mysl o tych wszystkich sliniacych sie facetach,bo moze
      byc tak jak w twoim przypadku ,ze na slinieniu tylko sie konczy, a
      kobita nie ma nawet z kim na drinka wyjsc. Dala ci do zrozumienia,ze
      zrobila cos specjalnie dla ciebie, wiec nie widze nic niestosownego
      w tym zebys w ramach "wdziecznosci" zaprosil ja gdzies na obiad. Jak
      juz sie raz spotkacie na gruncie prywatnym wtedy latwiej bedzie
      zrobic nastepny krok.
    • haylee Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 01:42
      ...czy mi się zdaje czy Ty czekesz aż ona Cię poderwie?

      i skąd to podejście,jak facet zaprasza babkę na kawę,to zawsze ma na
      myśli coś złego?? tzn., jak nie chodzi wam o "ślinienie się", to
      wymiękacie i nie umiecie nic wymyślić? wy mężczyźni zpraszacie panią
      na obiad tylko wtedy,gdy "na nią lecicie" i "ślinicie się"?
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:21
        Nie czekam aż ona mnie poderwie, lecz na jakiś bardziej konkretny sygnał świadczący o jej zainteresowaniu. No chyba, że były takie sygnały, tylko ja mam ten typowo męski dar ich rozpoznawania... ;) Stąd prośba o waszą pomoc.

        Nie zapraszam na kawę (dla samej rozmowy) kobiety, którą nie jestem zainteresowany, wolę iść na rower lub pograć na PS3 :) Z kolei, jeśli mam na nią ochotę, to oczywiście podejmuję tą odwieczną grę, na końcu której słyszę TAK bądź NIE. Ale, jak zaznaczyłem w mojej wiadomości, ta sytuacja jest delikatna. Jakakolwiek gafa będzie miała zły wpływ na naszą pracę, współpracę firm. Zatem, jak wybadać grunt nie robiąc w nim 5-cio metrowego leja?
        • zoe125 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 14:31
          Jak tak będziesz badał grunt, to okazja przejdzie Ci koło nosa. Czy
          zaproszenie koleżanki z pracy na kawę oznacza napaleńca? No
          proszę... I jeszcze czekasz, aż kobieta da Ci wyraźny sygnał. A może
          potratkować zaproszenie na kawę jako miły gest, a nie oczekiwać na
          jakieś znaki, robić podchody i traktować cała sprawę jako walkę o
          miłość życia?
          • mojakarolina_1_2 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 27.11.09, 14:56
            edi, reasumując, zaproś ją na ten objad bez oczekiwań na coś więcej
            i zachowuj się taktownie-powściągliwie tj. jak gdyby nigdy nic aż
            faktycznie nie dostaniesz sygnału tak: podobasz mi się ogromnie i
            chciałabym bliższej znajomości. Na Twoim miejscu powiedziałabym
            jednak wprost (na tym objedzie), że byłbyś zaszczycony gdyby możliwa
            była między wami również przyjaźń a nie tylko kontakty czysto
            biznesowe, ale jednocześnie nie chciałbyś żeby wasze zawodowe
            stosunki mogłyby w jakiś sposób się popsuć. Jak jej powiesz o swoich
            obawach i jeśli ona faktycznie jest taka mądra jak piszesz, będzie
            potrafiła właściwie pokierować sytuacją. Wiele razy moi kolejni
            szefowie "zalecali" się do mnie, odmawiałam, i potem było jak
            dotychczas czyli wszyscy zadowoleni. Jesteśmy dorośli, poważni i
            chyba lepiej nie bawić się w ciuciubabkę zbyt długo. Masz w sobie
            naprawdę wystarczająco dużo subtelności, myślę że ona powinna to
            docenić.
      • bekerel Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 21.12.09, 14:07
        Tak. Choćby odrobinę.
        Chyba że obiad służbowy albo pogaduchy ze starą przyjaciółą. Stara przyjacióła
        też może być pociągająca, choć akurat u niej nie to się liczy najbardziej.
    • lahaina Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 01:43
      O matko, oddala ci przysluge a ty nawet nie potrafisz ja na obiad czy na kawe
      zaprosic w rewanzu? Lepiej sobie daruj, takiego lebiegi to ona raczej nie
      potrzebuje.
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:26
        lahaina napisała:

        > O matko, oddala ci przysluge a ty nawet nie potrafisz ja na obiad czy na kawe
        > zaprosic w rewanzu? Lepiej sobie daruj, takiego lebiegi to ona raczej nie
        > potrzebuje.

        Dziękuję za odpowiedź. Możesz chwalić się znajomym, że facet, na którego być może patrzy przychylnym okiem kobieta znacznie ładniejsza od Urbańskiej, to prawdziwy lebiega. Będzie o czym pogadać przy winku? A na przyszłość, staraj się czytać ze zrozumieniem. To się przydaje w życiu.
        • alpepe Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:50
          dobrze ci napisała, niestety. I również na temat. Nawet odwdzięczyć się za
          przysługe nie potrafisz, co tu mówić o podrywie, tym bardziej, że trzeba była od
          razu palnąć, że w ramach odwdzięczenia się zapraszasz ją gdzieś tam, a potem w
          luźnej atmosferze byś zobaczył, co ona czuje.
        • titta Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 15.12.09, 13:20
          Ty wartosc czlowieka oceniasz po urodzie kobiety ktora "byc moze
          patrzy laskawym okiem"?
          Czlowieku, coz, sa dziewczyny ktore lubia asocialnych fajtlapow.
          Moze ta twoja pani taka jest?
          Duza szansa, bo ladne, inteligentne i atrakcyjne, kolo trzydziestki
          bywaja zdesperowane. wlasnie przez takich sliniacych sie,
          zakapleksionych, ktorzy trzekaja az kobieta sie nimi zajmie.
          Jest tez drugie dno i tu masz racje. Kobieta moze nie chciec
          kaplikacji w stosunkach zawodowych. Moze na poczatek postarasz sie z
          nia po prostu zaprzyjaznic? Dowiedziec sie jaka jest prywatnie? Moze
          waz ja na rower ;)
    • haylee Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 01:47
      W każdej inne
      > j sytuacji zaproponowałbym obiad w rewanżu, ale tutaj... mógłbym
      wyjść na kolej
      > nego napaleńca
      nie rozumiem tego fragmentu... co to jest ta każda inna sytuacja?
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:32
        Każda inna sytuacja, to np. spotkanie miłej urzędniczki w urzędzie, koleżanki z pracy przy automacie do kawy, zagubionej pani na stoisku z wiertarkami ;) Jednak tutaj zaznaczyłem celowo, że nasze relacje zawodowe są kluczowe. Tak atrakcyjna kobieta jest przyzwyczajona do pewnych reakcji facetów i myślę, że fakt ,iż jej właśnie nie podrywam może być moim atutem w naszych relacjach zawodowych. Traktuję ją jako profesjonalnego współpracownika, normalnie z nią rozmawiam nie robiąc przy tym maślanych oczu. Myślę, że to jej się podoba. Mi w sumie też, no ale dzieci z tego nie będzie. Co robić?
    • ryfkaa Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 01:52
      Hmm,generalnie dzisiaj kobiety same wybierają:)) Ale może ona jest z tych
      "dumnych" i czeka na znak?Np zaproszenie na jakiś koncert?Spróbuj ,nic nie tracisz.
      • figga13 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 03:25
        Facet 30-to letni, ktory skarzy sie na babskim forum na swoj los to
        facet bez jaj. Daj sobie z nia spokoj.
        • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:41
          figga13 napisała:

          > Facet 30-to letni, ktory skarzy sie na babskim forum na swoj los to
          > facet bez jaj. Daj sobie z nia spokoj.


          Chyba mało wiesz o facetach. Dowiedz się, że facet musi mieć jaja jak stuletnie kokosy, by powiedzieć NIE, gdy pozornie słyszy TAK...
      • generalizacja Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:27
        dokładnie- spróbuj. Może faktycznie jej się podobasz i coś z tego
        będzie? Nie spróbujesz- nie dowiesz się =)
        • kag73 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:33
          Spaliles, no, jak podkreslala, ze dla Ciebie zalatwila cos tam,
          trzeba bylo zaraz z rewanzem na obiad czy na kolacje. To byla
          swietna okazja. Moze nie jest za pozno i mozesz sprobowac.
          To nie jest zobowiazujace jak powie nie to nie, zyskac mozesz wiele
          a do stracenia tu niewiele.
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:37
        ryfkaa napisała:

        > Hmm,generalnie dzisiaj kobiety same wybierają:)) Ale może ona jest z tych
        > "dumnych" i czeka na znak?Np zaproszenie na jakiś koncert?Spróbuj ,nic nie tracisz.

        Aj...właśnie tłumaczyłem, że sporo mogę stracić. Dobra praca w sumie się przydaje;)
        Wiem, że kobiety wybierają. Nic się nie zmieniło.
        A ona jest bardzo dumna, ale też bardzo miła i otwarta do mnie. Może sprawdza na ile sobie pozwolę? Faceci to niestety głupki, wystarczy długie spojrzenie, miły uśmiech i myślą, że cała reszta już jest ich. Ja już z tego wyrosłem, ale ... człowiek uczy się przez całe życie. Nauczycie mnie czegoś nowego? :)
    • rachela25 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:43
      Moim zdaniem to ona tutaj rozdaje karty. Ty najlepiej nic nie
      rób,czekaj na jej pierwszy krok , zachowuj sie jak poprzednio, bądz
      miły sympatyczny ale nic więcej . Gdybyś zaproponował jej randke to
      byłbyś jednym z wielu,którzy o to pewnie pytali . Najlepiej bądz
      troszeczke obojętny, to przyciąga kobiety jak magnez
      • lisy Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:08
        i po tych słowach wypada tylko wejść z rozpędu w ścianę :/

        Kiedyś zakochałam się w facecie który pół roku robił tego typu
        podchody. Na tym się skonczyło, bo nasze firmy zmieniły sposób
        współpracy i kontakt się urwał. Ja zostałam jak ten pingwin na krze
        z innej wypowiedzi, ze złamanym sercem.

        Odwaga to cecha bardzo przez kobiety ceniona, a wyjście na kawę nie
        jest zobowiązujące.
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:15
        rachela25 napisała:

        > Moim zdaniem to ona tutaj rozdaje karty. Ty najlepiej nic nie
        > rób,czekaj na jej pierwszy krok , zachowuj sie jak poprzednio, bądz
        > miły sympatyczny ale nic więcej . Gdybyś zaproponował jej randke to
        > byłbyś jednym z wielu,którzy o to pewnie pytali . Najlepiej bądz
        > troszeczke obojętny, to przyciąga kobiety jak magnez

        Dziękuję. Twoja odpowiedź jest zgodna z moimi odczuciami. Tylko, jak długo ma to trwać? Jak już wspominałem, po takim biznesowym spotkaniu jestem przez jakiś czas odurzony, całkiem nie do życia. Niech ona dalej rozdaje karty, ale czy jej talia kiedyś wreszcie się skończy?
        • kag73 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:21
          Nowlasnie, mozecie tak grac w nieskonczonosc a czas leci. Nie
          spobujesz, nie bedziesz wiedizal. jak zaprosisz na obiad, nie probuj
          sie dobierac. Badz mily i szarmancki, to wszystko. Uwazam, ze facet
          musi miec jaja, na troche odwagi trzeba sie zebrac.
      • kag73 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:19
        rachela25 napisała:

        > Moim zdaniem to ona tutaj rozdaje karty. Ty najlepiej nic nie
        > rób,czekaj na jej pierwszy krok , zachowuj sie jak poprzednio,
        bądz
        > miły sympatyczny ale nic więcej . Gdybyś zaproponował jej randke
        to
        > byłbyś jednym z wielu,którzy o to pewnie pytali . Najlepiej bądz
        > troszeczke obojętny, to przyciąga kobiety jak magnez

        Moze jestem wyjatkiem, ale mnie obojetnosc mezczyzny nie przyciaga,
        wrecz przeciwnie.
        • alpepe Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:29
          nie jesteś.
    • zeberdee24 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:44
      Tak, tak - słuchaj babskich porad w zakresie podrywu, baaaardzo daleko
      zajdziesz... Przecież kobiety nigdy nie podrywały, więc skąd niby mają mieć na
      ten temat jakiekolwiek pojęcie ?
      • maitresse.d.un.francais Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 26.11.09, 21:12
        Myśmy nigdy nie podrywały? No daruj Zeb, miałam cię za myślącego człowieka...
        • zeberdee24 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 26.11.09, 21:39
          No to pochwal się ile kobiet podrywałaś w życiu ?;)
          • maitresse.d.un.francais Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 26.11.09, 22:00
            zeberdee24 napisał:

            > No to pochwal się ile kobiet podrywałaś w życiu ?;)

            Podrywa się obie płcie.

            • zeberdee24 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 26.11.09, 22:08
              Prawda. Ale kolegi zdaje się nie interesowało specjalnie podrywanie mężczyzn:)
    • soulshunter Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:45
      > w końcu adoratorów pewnie jej nie brak...
      zebys sie nie zdiwil. Wiele takich superatrakcyjnych babek jest samotnych jak
      pingwin na krze lodowej na srodku oceanu.
      Kiedys bylo takie powiedzonko "to piesci zuchwaly, co kocha niesmialy"
      > oraz mogłoby to zepsuć współpracę obu firm oraz nasze wzajemnie poprawne
      relacje, a to byłoby kiepsko...

      a co, tak jestes emocjonalnie zwiazany z firma dla ktorej jestes tylko niewiele
      znaczacym trybikiem?
      • zeberdee24 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:49
        > a co, tak jestes emocjonalnie zwiazany z firma dla ktorej jestes tylko niewiele
        > znaczacym trybikiem?

        Mi się wydaje że gość jest z tą firmą materialnie związany, zdaje się że oni mu
        płacą za to że tam pracuje a jakby go wyrzucili to przestaną.
        • soulshunter Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:53
          no i tej superatrakcyjnejlepszejjaknataszaurbanska babki juz wiecej nie zobaczy.
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 20:14
        soulshunter napisał:

        > zebys sie nie zdiwil. Wiele takich superatrakcyjnych babek jest samotnych jak
        > pingwin na krze lodowej na srodku oceanu.
        > Kiedys bylo takie powiedzonko "to piesci zuchwaly, co kocha niesmialy"
        > > oraz mogłoby to zepsuć współpracę obu firm oraz nasze wzajemnie poprawne
        > relacje, a to byłoby kiepsko...
        > a co, tak jestes emocjonalnie zwiazany z firma dla ktorej jestes tylko niewiele
        > znaczacym trybikiem?

        Możesz mieć sporo racji w kwestii jej samotności. Takie odnoszę wrażenie z naszych rozmów, ale ona przemyca to niezwykle subtelnie, trzeba czytać (i mocno się domyślać) bardziej między sylabami, niż wierszami. Niemniej nie chciałbym się zachować jak słoń w składzie z porcelaną. Powszechną regułą jest, że gdy facetowi zależy w szczególny sposób, to podchodzi do kobiety jak do jeża. Niejedna czytająca to kobieta była pewnie w takiej sytuacji, że miała ochotę kopnąć faceta na zapęd ;)
        Co do spraw firmowych, to sytuacja nigdy nie jest aż tak zła i aż tak dobra. To spora firma, w której jestem partnerem, co jednak nie znaczy, że mogę ją traktować jak prywatny folwark. Jedno czego jestem pewien, to że nikt mnie nie zastąpi w spotkaniach z nią.
    • rzeka.chaosu Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 12:58
      A skąd wiesz, że ona nikogo nie ma? Jeśli ci to sama powiedziała, to może to był
      taki znak :P
      Ludziom z forum trudno wyobrazić sobie co ona czuje, a opcji jest tak wiele, że
      każdy może powiedzieć co innego i to będzie prawdopodobne.
      Najprostsza sprawa: jak nie spróbujesz to się nie przekonasz. Ale tak
      delikatnie, bez ślinienia się, kawa, rozmowa i już :D
    • potworski Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:15
      Kur#wa jak słyszę słowo "flirt" to mi się słoiki w piwnicy rozsczelniają.
      A co to za problem złożyć jakąś propozycję spotkania w formie nieco żartobliwej?
      Jak Urbańska ma kisiel w majtach na twój widok i planuje z tobą dziatwę to
      podchwyci i masz ją w garści=zaczynasz od żartu przechodzić do rzeczywistości. W
      przeciwnym wypadku=jak ma cię w dup#ie to wychodzisz z tego z twarzą kontynuując
      gadkę tak, jakby to był tylko żart.
      • rzeka.chaosu Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:39
        Urbańska ślepa nie jest i od razu się zorientuje, co ten żart ma na celu. Ale
        forma żartu faktycznie jest bardziej do zaakceptowania niż natarczywy ślinotok :)
        • potworski Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:47
          Niech jej powie, że chce z nią iść do parku nad staw pokarmić łabędzie i że
          stawia bułkę.

          rzeka.chaosu napisała:

          > Urbańska ślepa nie jest i od razu się zorientuje, co ten żart ma na celu. Ale
          > forma żartu faktycznie jest bardziej do zaakceptowania niż natarczywy ślinotok
          • mrs.solis Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 14:44
            potworski napisał:

            > Niech jej powie, że chce z nią iść do parku nad staw pokarmić
            łabędzie i że stawia bułkę.

            Buhahahahha jakby mi ktos cos takiego zaproponowal, to najpierw bym
            sie usmiala jak norka ,a pozniej poszla karmic te labedzie hahahahah.
          • haylee Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 16:19
            i to jest najlepsze rozwiązanie!
      • mruff Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 17:22
        potworski napisał:

        > Kur#wa jak słyszę słowo "flirt" to mi się słoiki w piwnicy
        rozsczelniają.

        Wymiękam :) No i jeszcze tekst autora wątku "jaja jak stuletnie
        kokosy"
        No po prostu siedzę i rżę przed monitorem :D

        Chyba jakiś kabaret otworzę i będę korzystała z Waszych tekstów :)))
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 20:21
        potworski napisał:


        > A co to za problem złożyć jakąś propozycję spotkania w formie nieco żartobliwej
        > ?
        > Jak Urbańska ma kisiel w majtach na twój widok i planuje z tobą dziatwę to
        > podchwyci i masz ją w garści=zaczynasz od żartu przechodzić do rzeczywistości.
        > W przeciwnym wypadku=jak ma cię w dup#ie to wychodzisz z tego z >twarzą kontynuują gadkę tak, jakby to był tylko żart.


        Nie każda kobieta lubi być traktowana w żartobliwy sposób. Tak to podrywałem panny na nadmorskiej promenadzie. Było sporo uciechy, ale już z tego wyrosłem. Jeśli chodzi o nią, to zdecydowanie nie ta klasa, nie ten poziom. Poza tym, jeszcze istnieje ryzyko, że taki żartobliwy ton znajomości może kobiete zainteresować i będzie go przeciągać dłużej, niż bym chciał. Mogłaby więc to być broń obosieczna.

        • kag73 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 20:26
          Nie doczytalam czy tez sie nazywa, ze nie jest mezatka, ale moze kogos
          ma. Super atrakcyjna babka, 30 na karku i jest sama? Hmm, czyzby nie
          bylo z kogo wybrac.
          Stratuj, kolego, nie czaj sie. Mozna calkiem normalnie jak czlowiek z
          czlowiekiem zaprosic kogos na obiad, tym bardziej, ze masz dlug
          wdziecznosci.
        • panismok Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 20:37
          Jeśli pani ma poczucie humoru, to numer "na łabędzie i bułkę" jest świetnym pomysłem. Umiejętność żartowania nie zależy od "klasy", "kobieta z klasą" nie oznacza nadętego bufona, z którym trzeba jak z jajkiem, żeby się przypadkiem nie zaśmiał...

          Ale żeby tak podrywać, to samemu trzeba mieć poczucie humoru, plus cenną staropolską cnotę -FANTAZJĘ ;-)
          Której w Twych postach się nijak doszukać nie mogę.
          Piszesz jak poukładany księgowy z serii "nie wypada-ostrożnie-muszę to - jeszcze-przemyśleć"...

          A co złego w żartobliwym tonie znajomości? Do celu dochodzi się różnymi drogami, niekoniecznie serwując róże, kawy, kolacje (ziew...)
        • potworski Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 27.11.09, 09:41
          > Nie każda kobieta lubi być traktowana w żartobliwy sposób. Tak to podrywałem pa
          > nny na nadmorskiej promenadzie.


          A co mnie obchodzi, że poziom twojego dowcipu wystarcza tylko na dupy na
          promenadzie?
          Kobieta kobiecie nierówna i jedna będzie lała ze śmiechu jak hiena gdy sobie
          rozbijesz butelkę po piwie na głowie a inna jak zrobisz coś abstrakcyjnego i
          wymagającego inwencji. A jak się nie zna w ogóle na żartach to niech spada i tyle.
    • mahadeva Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 13:16
      ale czy Ty chcesz zwiazku czy seksu? skad wiesz, ze ta
      megaatrakcyjna kobieta nie ma już jednego lub kilku kochanków?
      znacie sie juz jakis czas - mysle, ze gdy iskrzy, to szybko do
      czegos dochodzi, np. Ty szybko zapraszasz ja na kolacje lub cos
      innego sie wydarza, ona daja Ci jakies znaki... byc moze ona wcale
      nie jest zainteresowana; masz 30 lat i nie potrafisz sie umowic?
      rozpoznac sytuacji? zawsze mozesz probowac sie z nim zaprzyjaznic po
      porstu i zobaczyc, co bedzie...
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 20:28
        mahadeva napisała:

        > ale czy Ty chcesz zwiazku czy seksu?

        To dla mnie spory zaszczyt. Słynna Mahadeva i jej niedojrzałe wypowiedzi. Ale i tak dziękuję:)
        Odpowiadając na pytanie, chcę związku z seksem.
    • n.michal Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 14:57
      ja bym zrobił tak:
      napisał maila (ale tylko i az @) z propozycja wspolnego lunchu po
      kolejnym spotkaniu. krotko bez wskazywania na charakter spotkania.
      jesli o to zapyta to powiedz, że polbiznesowo mysle ze zrozumie.
      przejmij inicjatywe
      • mruff Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 17:24
        1) bez podchodów specjalnych. Po spotkaniu propnujesz lunch. Bez
        żadnego tłumaczenia,że to biznesowe, niebiznesowe.

        2)zapraszasz na obiad w podziękowaniu za tę sprawę.

        Idziesz, nie ślinisz się i obserwujesz. Potem będziemy radzić co
        dalej.
        Odwagi, ja lubię odważnych chłopów :)
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 20:31
        n.michal napisał:

        > ja bym zrobił tak:
        > napisał maila (ale tylko i az @) z propozycja wspolnego lunchu po
        > kolejnym spotkaniu. krotko bez wskazywania na charakter spotkania.
        > jesli o to zapyta to powiedz, że polbiznesowo mysle ze zrozumie.
        > przejmij inicjatywe

        Dziękuję. Twój pomysł jest genialny w swej prostocie. Bezpośrednie pytanie przyparłoby ją do muru, a ludzie przyparci do muru zachowują się często irracjonalnie i wbrew sobie. A tak przeczyta email i będzie miała czas na zastanowienie i wymyślenie odpowiedzi. Jak mogłem na to nie wpaść? :)
    • takajatysia Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 15:16
      ee no trochę podchodów było, czas na ofensywę :D Ja też nie cierpię końskich
      zalotów jak ktoś od razu wylatuje z pochlebstwami i sprosnymi żarcikami w ramach
      bycia czarującym.
      Jak się tak dzielnie długo trzymałeś to już nie ma Cię za napaleńca i na
      kawę/lunch mozna zapraszać. Czuję, że się zgodzi :D
      • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 20:40
        takajatysia napisała:

        > Jak się tak dzielnie długo trzymałeś to już nie ma Cię za napaleńca i na
        > kawę/lunch mozna zapraszać. Czuję, że się zgodzi :D

        Dziękuję. Miła jesteś :) Dodam tylko, że jakkolwiek trzymam się dzielnie, to już coraz słabiej. Jej "problem" polega na tym, że gdy spotka czarusia, którego nie onieśmieli jej uroda, to bez problemu stłamsi jego prymitywne czarowanie swoją mądrością i inteligencją. To trudny przeciwnik, tym bardziej pociągający. Przyszło mi jednak do głowy, że ona się zastanawia, kiedy na nią pęknę i spróbuję się umówić.
    • venettina Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 16:01

      Fajne, widac ze ona cie tak kreci, ze az paralizuje :)))) Pamietaj
      ze sa kobiety, ktore nigdy nie zaczynaja same, wiec mozesz czekac do
      konca zycia lub do jej wesela z... innym.

      Lepiej jednak przy pierwszej nadarzajacej sie okazji w
      ramach "wdziecznosci" za to co co dla ciebie zrobila, zaproponuj jej
      jakas bardzo dobra restauracje. Odpowiedz bedzie pierwsza wazna
      informacja. Nie nalegaj i nie powtarzaj zaproszenia, po prostu raz
      zaproponuj. Tyle mozna zrocic w ramach sluzbowych relacji. Jak
      odmowi to chyba wyslabym droga bombonierke z oficjalnym firmowym
      podziekowaniem i poszla sie leczyc z tego zauroczenia.

      Jesli przyjmie zaproszenie, to cale spotkanie powinno miec luzny
      charakter ale ani troche randkowy. Ciezko bedzie i tego sie pewno
      najbardziej obawiasz. Dopiero potem, JAK OCHLONIESZ, bedziesz musial
      ocenic czy jest szansa na c.d.
      I to juz bedzie powod do rozwazan ;)) Powodzenia!
    • brms Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 24.11.09, 16:56
      Wiem, czemu się wahasz z zaproszeniem. Bo bańka może prysnąć, a
      teraz możesz chociaż marzyć i jest przyjemnie. W końcu, nikt nie
      chce być odepchnięty.

      Nie uznaję zaproszeń w rewanżu (co to za pomysł, przyjemnie jest iść
      z kimś na kawę ponieważ się tego chce, a nie zobligowana przysługą)
      Uznaję natomiast zaproszenia bez okazji. Jeśli ma ochotę, nie
      odmówi. Jeśli nie ma, to tylko wyjaśnisz sprawę. Jeśli tylko nie ma
      czasu, to marzenia i oczekiwanie będą jeszcze przyjemniejsze.

      -zapraszam cię na kawę.
      -z to z jakiej okazji?
      -na razie bez okazji, a jeśli to ważne, poszukamy jej razem.

      Odwagi.
    • wicehrabia.julian jesteś facetem? 24.11.09, 17:47
      edi2007 napisał:

      > Ale kanał, co?

      jaki kanał? zaproś ją na kawę czy drinka, jak odmówi to znaczy, że nie ma na
      ciebie ochoty i możesz się zajmować innymi

      po co tyle analizować, trza rżnąć panie!
      • haldeman79 Re: jesteś facetem? 24.11.09, 17:52
        wicehrabia.julian napisał:

        > edi2007 napisał:
        >
        > > Ale kanał, co?
        >
        > jaki kanał? zaproś ją na kawę czy drinka, jak odmówi to znaczy, że nie ma na
        > ciebie ochoty i możesz się zajmować innymi
        >
        > po co tyle analizować, trza rżnąć panie!

        Napisał facet.
        • wicehrabia.julian Re: jesteś facetem? 24.11.09, 17:54
          haldeman79 napisał:

          > Napisał facet.

          autor wątku też za takiego się podaje
      • wilczyca.0 Re: jesteś facetem? 25.11.09, 14:38
        wicehrabia.julian napisał:

        trza rżnąć panie!


        Wicehrabia zdaje się być osoba która w zasadzie lubi rżnąć wszystko
        co sie rusza i nie wchodzi na drzewo. Mi tez sie kazał bzykac z
        kolegą :P
        • fish_flesh_fowl Re: jesteś facetem? 27.11.09, 19:29
          Nick go zobowiązuje;)
    • malwan Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 25.11.09, 20:18
      mniej dumaj a więcej działaj.
      I nie snuj domysłów tylko rób to na co masz ochotę.
    • edi2007 Jak w filmie klasy B :( 26.11.09, 20:48
      Na wstępie dziękuję za wszystkie opinie. Jedne mnie dziwiły, inne irytowały, jeszcze inne rozbawiały, kolejne dawały do myślenia, a wszystkie utwierdziły w przekonaniu, że cudownie jest, iż wszyscy się różnimy :)

      Wracając do głównego wątku, postanowiłem wykorzystać podsunięty mi tu pomysł, by - przede wszystkim zacząć działać! - a konkretnie, przed spotkaniem napisać do niej email i zaproponować obiad po wyczerpującym biznesowym spotkaniu, które ma odbyć się za tydzień w czwartek. Nie napisałem nic o celu owego obiadu, przecież jest inteligentna, więc chyba się domyśliła? Email został wysłany dziś koło południa, a 20 minut później otrzymałem od niej odpowiedź, która wprawiła mnie we wściekłość, szał, zaskoczenie, smutek, żal i otępienie, które to stany trwają na przemian do chwili obecnej. Otóż, w grzeczny lecz w sumie oficjalny sposób wyjawiła mi moja wybranka, iż została przesunięta przez przełożonych do innych zadań, ze mną natomiast będzie się kontaktował pan X, z którym moja firma ma od teraz współpracować. Wyjawiła, iż przekazuje mi teraz te informacje nieoficjalnie, o czym miałem/mam się dowiedzieć w poniedziałek normalną drogą służbową. Dodała, że w związku z tym nasze spoktanie nie będzie możliwe. Nie wspomniała nic o obiedzie... Pożegnała się grzecznie i tyle.

      Czy może ktoś tam u góry czyta sobie czasem to forum i postanowił sobie ze mnie zakpić? A może ona czyta i poprosiła o przeniesienie?;) Nawet nie mam siły żartować.
      Co wy na to? Proszę o jakiś pomysł na dalsze działanie. I odpuście sobie wszelkie inwektywy, bo już siebie obrzucami nimi od południa...
      • steady_at_najx Re: Jak w filmie klasy B :( 26.11.09, 21:25
        Stary powiem Ci jak facet. Nie truj dupy tylko zapytaj sie wprost - a co z naszym obiadem, a moze kawa ?

        Kobiety lubia byc adorowane i proszone o spotkanie - badz uparty a nie rozklejasz sie. Brak odpowiedzi swiadczy ze nie chciala powiedziec nie (moze ma faceta) ale w sumie _nie powiedziala nie_.

        Co Ci szkodzi. Nie masz nic do stracenia a b. wiele do zyskania.

        Nie badz stara pie... tylko facetem.
      • steady_at_najx Re: Jak w filmie klasy B :( 26.11.09, 21:26
        >A może ona czyta i poprosiła o przeniesienie?;)

        Ta ta, z powodu obiadu poprosila o przeniesienie..... puknij sie w czolo.
      • steady_at_najx Re: Jak w filmie klasy B :( 26.11.09, 21:28
        Wyjawiła, iż przekazuje mi teraz te informacje nieoficjalnie


        Gdyby miala Cie za natreta lub idiote nie przekazala by NIC nieoficjalnie.
      • funny_game Re: Jak w filmie klasy B :( 26.11.09, 21:49
        Ała.
        Podoba mi się Twoja NORMALNOŚĆ.
        Wiesz, może ona też jest tym wszystkim (zawodowym) rozbita i zdezorientowana, a
        Twoje słowa łączy tylko z klimatami służbowymi? Nie wiem, to Ty się musisz
        (chyba) dowiedzieć.

        Teraz, skoro współpracujesz już z panem X, tym bardziej możesz do niej napisać,
        a jeszcze lepiej zadzwonić w sprawie wspólnego wypadu na coś smacznego? :)
        Bardzo życzę powodzenia.
      • essimoza Re: No to teraz masz świetną okazję by zadziałać! 26.11.09, 21:53
        Cóż, w takim razie odpisz na jej maila. Napisz, że dziękujesz jej za miłą
        współpracę i bardzo żałujesz, że już się skończyła. Żałujesz, że już nie
        będziecie mieli okazji prowadzić ciekawych rozmów, które odbywały się przy
        okazji waszych spotkań służbowych i zaproponuj, czy w związku z tym, nie miałaby
        ochoty spotkać się prywatnie na koleżeńskie pogaduchy gdzieś przy kawie czy piwku.

        Proste?
      • stedo Re: Jak w filmie klasy B :( 26.11.09, 23:03
        Człowieku, opamiętaj się!:) Wszak to idealna okazja do wyjaśnienia sytuacji.Ty naprawdę jesteś otępiały jej urokiem;) Przecież teraz odpada obawa o zakłócenie waszych relacji służbowych i masz wolną drogę i nic do stracenia.Zaproponuj, że na zkończenie tak owocnej i miłej współpracy chciałbyś jej jakoś podziękować i zaprosić tu czy gdziekolwiek uważasz.Albo nawet zagrać vabank i wszystko napisać co do niej czujesz, o swoim zauroczeniu i onieśmieleniu jej urodą i inteligencją i co Cię powstrzymywało do tej pory przed wyjawieniem tego.Raz kozie śmierć.Będziesz miał jasność.Powodzenia.I w ogóle miły jesteś w tym rozkminianiu:)
        • stedo Re: Jak w filmie klasy B :( 26.11.09, 23:08
          Aaa, i napisz of kors, jak poszło, bo to nietypowe takie zachowanie u faceta:)
      • jowita771 Re: Jak w filmie klasy B :( 27.11.09, 09:32
        > wają na przemian do chwili obecnej. Otóż, w grzeczny lecz w sumie oficjalny sp
        > osób wyjawiła mi moja wybranka, iż została przesunięta przez przełożonych do in
        > nych zadań, ze mną natomiast będzie się kontaktował pan X, z którym moja firma
        > ma od teraz współpracować. Wyjawiła, iż przekazuje mi teraz te informacje nieof
        > icjalnie, o czym miałem/mam się dowiedzieć w poniedziałek normalną drogą służbo
        > wą. Dodała, że w związku z tym nasze spoktanie nie będzie możliwe. Nie wspomnia
        > ła nic o obiedzie...

        Może być tak, że kobieta, mimo, iż piękna, nie ma śmiałości w kontaktach z
        mężczyznami i ma ochotę iść na ten obiad z Tobą, ale nie wie, czy zaproszenie
        było z powodów służbowych. Może miała ochotę na spotkanie, ale obawiała się, że
        jak się dowiesz, że już nie współpracujecie, to napiszesz, że w takim razie
        zaproszenie nieaktualne. Moim zdaniem, możesz do niej napisać, że podtrzymujesz
        zaproszenie na obiad, zwłaszcza, że tak miło się współpracowało. To nawet
        grzeczniej niż nie ponowić zaproszenia. Wyjdziesz na dżentelmena, nie na natręta.
      • potworski Re: Jak w filmie klasy B :( 28.11.09, 08:27
        Poczekaj na tego pana x. Może tez się okaże niczego sobie=Jak Urbanski.
        Hubert.
        • mruff Re: Jak w filmie klasy B :( 29.11.09, 10:29
          Z planami tak bywa :) Miałeś x szans no i odkładanie na później
          utarło Tobie nosa :)

          Nie gniewaj się ale jesteś trochę pierdołowaty. Żeby tak czaić się z
          zaproszeniem na obiad?
          Facet który ma jaja sięga za telefon i zaprasza. I nie boi się
          urażenia swego ego ewentualną odmowa wspólnego obiadu!
          Nie ma nic wstydliwego/złego w pokazaniu zainteresowania panną.

          Jeden z moich przyszłych facetów kiedyś 2x proponował spotkanie, ja
          odmawiałam (skomplikowane życie wtedy miałam). No i pewne wydarzenia
          w moim życiu i jego 3 propozycja spotkania zbiegły się w jednym
          czasie :)
          Komórki wtedy wchodziły na rynek toteż dzwonił do mnie do domu
          zdobywając mój numer na weselu na którym poznaliśmy się od mojej
          babci :)

          Nawet nie przeszkadzało mu,że byłam tam ze swoim facetem :)
          • steady_at_najx Re: Jak w filmie klasy B :( 29.11.09, 10:40
            >Jeden z moich przyszłych facetów kiedyś.....


            To zakladasz ze bedzie ? :D a jak mu przejdzie ?
    • funny_game Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 26.11.09, 21:37
      Niczego nie podsunę, amsori :)
      Wątek jest śliczny, strasznie mi się podoba co i jak piszesz, prostolinijność,
      nieudawanie wszystkowiedzącego maczo, zagubienie w temacie.
      Nie wiem, jak ona, ale ja zawsze jestem pod urokiem prawdziwości.
      Może tego się trzymaj i w ten "deseń" zacznij?
      • latia2 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 26.11.09, 22:24
        skoro i tak już razem nie będziecie pracować to co Ci zależy próbuj dalej.Lepiej
        żałować coś co się zrobiło niż coś czego się nie zrobiło:)
        • dorotaniejest Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 26.11.09, 22:52
          autor zdaje się być kumaty, nawet mnie rozbawił komentarzem do Mahadevy, ale za
          nic nie pojmuje, że dylematami i pojękiwaniem w cichości serca niczego nie uwojuje.

          piszą Ci kobiety, piszą Ci faceci - rusz tyłek, wykaz się inicjatywą. zaprawdę
          powiadam Ci, korona z głowy nie spadnie, góry się nie zatrzęsą, morze nie
          wystąpi z brzegów. "oj, tak mi szkoda, ale co z naszym obiadem?" - sądzisz, ze
          taki mail będzie niegodzien Twojej bogdanki? to jest kobieta jak inne,
          niezależnie od tego, jak bardzo jawi Ci się wyjątkowa. zaproponuj, okaz swoje
          zainteresowanie, najwyżej Ci odmówi, będziesz mieć jasność i zaczniesz lepiej
          sypiać ;-P

          jak to było: kobieta prędzej wybaczy nachalność, niż brak zainteresowania.
          oraz: poeta będzie pisać wiersze o lilii, przyjdzie osioł i ją zje.

          a jak nadal wolisz cierpieć te swoje romantyczne katusze zamiast się wykazać
          inicjatywą, to tarot mówi jednoznacznie: nie dla Ciebie ona, niech jej się trafi
          jakiś bardziej jajeczny, howgh.
    • pasowa_roza Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 27.11.09, 12:26
      Byłam w podobnej sytuacji. "Krążył" tak jak ty mniej więcej 2 lata.
      Miałam 29 lat i choć wielu wokół mnie się kręciło i "śliniło", byłam
      sama. W końcu odważył się i właśnie przy okazji służbowego spotkania, po dwóch latach miłych rozmów , nawet żartów, bez flirtu,
      ( gdyż zawsze byłam zbyt dumna, aby pokazać facetowi, że mi się podoba) zaprosił mnie na obiad (po pracy). Dziś jesteśmy małżeństwem 18 lat, mamy dwoje dorastających dzieci. "Chemia" pozostała mimo lat do dziś i wciąż "ślini" się na mój widok, tylko teraz już pozwalam na to.
      Zadzwoń i zwyczajnie zaproś na obiad ale w godzinach popołudniowych nie wieczorem. Rozmawiaj jak wcześniej to robiłeś, bądź wesoły i na luzie. Jestem przekonana ,że będziecie ze sobą. Przypominam sobie,że ja wtedy na początku byłam tak wściekła, że nie wychodzi z żadną inicjatywą, że zaczęłam spotykać się z innym facetem. Trwało to włśnie przez te dwa lata "krążenia". Po tym pierwszym obiedzie natychmiast go rzuciłam (oczywiście tego drugiego "zastępczego").
      Powodzenia
      • magda.kunicka Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 27.11.09, 12:57
        Pasowa rozo, szkoda, że tak biernie podchodziłaś do sprawy, ale cieszę się z
        happy endu mimo wszystko. Czytając Twoją wypowiedź pomyślałam sobie, że skoro
        jesteście oboje biurowcami (przepraszam za określenie :)), może należy zrobić
        coś kompletnie niebiurowego. Zaśpiewać piosenkę albo przysłać śpiewający
        telegram :) Chociaż chyba nie wchodzi w grę; chyba za poważni z Was ludzie. Albo
        porwać i torturować, aż narodzi się w niej syndrom sztokholmski!
        • dish Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 27.11.09, 17:58
          A ja biorę w obronę założyciela wątku, bo sam go doskonale rozumiem. Piszecie
          żeby wykazał inicjatywę, ruszył tyłek - zgoda, powinien. Ale czy nikt z Was
          nigdy nie miał tak, że trafiał na osobę tak piękną/inteligentną/ciepłą, że nogi
          mu miękły i nawet wrodzona odwaga uciekała w krzaki? Ja tak miałem - na co dzień
          pewny siebie, bez problemów w relacjach-męsko damskich, aż w końcu trafiła się
          ONA. Jeżyk się plątał, dawny dowcip się zmroził, nawet cieżko było napisać
          błyskotliwy sms.
          Na szczęście przemogłem się, jestem już po pierwszej kawie, a za parę dni kolejna :)

          Działaj chłopie, nie Ty jedyny masz takie dylematy. Powodzenia!
    • edi2007 Chcę by była "moja" choć jeszcze ten weekend 28.11.09, 00:50
      ...dlatego dzisiaj nic do niej nie pisałem. Mam oczywiście numer jej komórki, ale nie czuję się upoważniony. Jeszcze nie ;)
      Zrobiłem pierwszy krok, więc mam nadzieję, że jesteście ze mnie wreszcie dumni? :) Przyznam, że nie miałem już siły, by kontaktować się nią ponownie dzisiaj. Chyba nie jestem teraz gotowy na ewentualną odmowę i tak przecież w momencie, gdy już się rozpędzałem do skoku wyrosła przede mną ściana. Muszę ochłonąć, pomyśleć i ...nacieszyć się myślami o niej choć jeszcze przez te dwa dni. Dwa dni uśmiechania się do swoich myśli, ale czy afirmacja to nie podstawa? ;) A w poniedziałek zrobię ten kolejny krok, by sprawdzić, czy to może właśnie Ona, czy to może jestem ja...
      Nie chcę teraz myśleć, że się nie uda, choć zwykle zakładam czarne scenariusze, wolę widzieć ją teraz w myślach, jak siedzi na kanapie, w szlafroku, nieuczesana (i tak zapewne czarująco piękna...) i zajada nerwowo chrupki zastanawiając się, o co też mi tak faktycznie chodziło...
      Dziękuję za ostatnie wiadomości. Były naprawdę pomocne, bardzo miłe i utwierdziły mnie w przekonaniu, że historie takie, jak moja już się kiedyś wydarzyły lub dzieją się teraz. Do tej pory czułem się nieco jak kosmita na planecie kobiet. Teraz już wiem, że to wszystko jest zwyczajne. Wszystko poza Nią.
      Dam znać w poniedziałek, jak poszło. A i jeszcze coś. Czy poza ochrzanianiem i dobrymi radami jesteście również takie dobre w pocieszaniu? ;))
      Pozdrawiam serdecznie.
      • kag73 Re: Chcę by była "moja" choć jeszcze ten weekend 28.11.09, 00:55
        Spojrz na to pozytywnie. Teraz to juz w ogole masz powod wspolnego
        obiadu, badz kolacji. Przeciez nie mozna zakonczyc Waszej wspanialej
        wspolpracy tak po prostu bez uczczenia jej chociazby wspolnym
        obiadem:))
      • marta.uparta Re: Chcę by była "moja" choć jeszcze ten weekend 28.11.09, 23:18
        Trzymam kciuki, wobec tego:)
        Ale nie odpuszczaj za łatwo.
      • lisy Re: Chcę by była "moja" choć jeszcze ten weekend 30.11.09, 16:38
        Bardzo dobrze zrobiłeś, nie można się bać działania. Nawet jeśli
        ręce się trzęsą i serce boli :) Cokolwiek się teraz wydarzy, Ty
        zrobiłeś to co trzeba było. Brawo.
    • lonely.stoner Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 29.11.09, 01:22
      o rany. co Ty sie tak chlopie czaisz? najlepiej z nia pogadaj i zapros ja wprost
      na kawe-randke whatever.
      Ja tez mialam w pracy takiego kolesia co lazil za mna rok i sie slinil na moj
      widok, w koncu mnie zaprosil na randke
      • stedo Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 29.11.09, 04:13
        Och, bo ich teraz tak łatwo wykastrować. Siedzi toto niemalże od
        dzieciństwa w wirtualnym świecie, w jakiś rpgach, warhammerach czy
        innych grach gdzie wszystko dzieje sie na niby. I gdy przyjdzie
        zderzyć się z realem to im wszystko opada;)
    • avital84 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 29.11.09, 18:18
      Ja mam podobną sytuację. Nie jestem zakochana, bo miesiąc temu
      rzucił mnie facet, więc za wcześnie na takie zaangażowanie
      emocjonalne ;), ae ciekawi mnie mężczyzna, który jest w dokładnie w
      takiej samej relacji biznesowej ze mną, jak ta, którą Ty opisałeś.
      Doszły do tego nowe okoliczności. Na stopie zawodowej pojawił się
      między naszymi firmami konflikt, w związku z tym wizja łączących nas
      spraw też nas różni. Mimo to bardzo go lubię i czuję, że fajnie było
      by z nim kiedyś wyskoczyć na kawę tak prywatnie. Gdybym dostała taką
      propozycję na pewno zgodziłabym się. To taka drobna sugestia dla
      Ciebie. :)
    • gosia05 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 29.11.09, 22:43
      zaproś ją na ten cholerny obiad.
      Nie mailuj, zadzwoń, podziękuj za info o powiedz, że chciałbyś jej podziękować
      za współpracę. Stary, trochę energii!
      • ziereal Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 30.11.09, 17:13
        drogi założycielu wątku - dobrze większość tutaj prawi, zrób kolejny krok..
        Nawet nie wierz jak w takich momentach zazdroszczę mężczyznom bycia mężczyznami,
        możesz sobie pozwolić na inicjatywę, wszak jest ona wpisana niejako w byt
        męskiego gatunku. Polujecie, podrywacie, wykazujecie inicjatywe, i jest to u was
        naturalne..(przynajmniej powinno być).
        My, kobiety, XXI wieku niby..możemy też być aktywnymi łowcami, ale prawda jest
        taka, że to tylko puste gadanie.
        W naszym przypadku strach, by nie wyjśc na idiotkę, by nie przegiąć, i myślenie
        "co on sobie pomyśli, jak się do niego uśmiechnę" jest większy niż oczy
        bohaterów mangi ;).
        Tak więc, śmiało. Do boju :).
        • ziereal Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 30.11.09, 17:18
          ziereal napisała:

          > drogi założycielu wątku - dobrze większość tutaj prawi, zrób kolejny krok..
          > Nawet nie wierz jak w takich momentach zazdroszczę mężczyznom bycia mężczyznami

          nie wiesz :)..
        • edi2007 Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 30.11.09, 18:54
          ziereal napisała:


          > możesz sobie pozwolić na inicjatywę, wszak jest ona wpisana >niejako w byt męskiego gatunku.
          > W naszym przypadku strach, by nie wyjśc na idiotkę, by nie przegiąć, i myślenie
          > "co on sobie pomyśli, jak się do niego uśmiechnę" jest większy niż oczy
          > bohaterów mangi ;). Tak więc, śmiało. Do boju :).


          A jak rozróżnić miłe usposobienie, uprzejmość zawodową od zainteresowania drugą osobą?
          Często jest tak, że naprawde atrakcyjne kobiety zachowują się w sposób bardzo zdystansowany właśnie w celu odstraszenia potencjalnych adoratorów, bo inaczej weszli by im na głowę i nie nadążyłyby z odmowami. Nie wiem jaka ona jest na codzień. Wiem jak reagowali na nią inni mężczyźni w firmie. I wiem jaka była w stosunku do mnie. Przemiła, zabawna, rozmowna, uśmiechająca się co chwilkę, patrząca na mnie tymi wielkim, jak małe spodki oczami. Miała też jedną fajną manierę: rozmawiamy, ona uśmiech się do mnie po czym wskazuje mi coś na biurku w papierach, a gdy ja czytam razem z nią, to ona poprawia włosy. Ciągle walczyła z włosami, ale zawsze gdy ja wpatrywałem się w papiery. Oczywiście widziałem to kątem oka.
          A w biurze raczej nie wiało. Mimo to musiałbym być niezłym narcyzem, gdybym liczył, że była miła i dbała o swój wygląd dla mnie. Gdybyście widziały dla jakich kontrahentek ja byłem przemiły...ufff:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja