chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem

24.11.09, 08:55
Czy ktoras z Was była kiedyś w sytuacji w której widok męża
powodował taki stres/gniew/zal a nawet agresję? Jest między nami
wiele nieporozumień, jest obsesyjnie zazdrosnym człowiekiem,
zatruwającym mi tym życie od początku małżeństwa. Przed ślubem nie
była to taka skala- po ślubie uznał widocznie że ma do mnie juz
większe prawa i dla niego powinnam zrezygnowac z wielu rzeczy. Kiedy
byłam w ciąży przeżywałam nieopisany stres w związku z tym że on
wciaz oskarzał mnie o wyimaginowane zdrady. Był to dla mnie taki
szok, ze nie potrafiłam, sobie z tym poradzić. Cos co miało być na
całe życie, małzeństwo stało się piekłem. Wiem ze on mnie kocha, ale
to jest obsesyjna milość, nie chcę w ten sposob żyć, za dużo mnie to
kosztuje. Mamy dziecko i swiadomosć ze jestem z nim tylko z jego
powodu jest dla mnie straszna. Wiem, ze muszę myślec o nim i w głebi
serca wiem że powinnam to skończyć dla własnego dobra, zdrowia (
podejrzewam że mam juz nerwice)i dla dobra dziecka, ktore ma prawo
zyc w spokojnym domu, nawet gdy nie ma w nim ojca. Wiem, ze jak
podejme tą decyzję to będzie strasznie, boje się ze bedzie robił
wszystko by mnie zranic. Najbardziej boję się ze będzie robił
wszystko by zabrać mi to co dla mnie najcenniejsze- dziecko.
Jestesmy po slubie 2 lata a juz się ono skonczyło:(
    • marzeka1 Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 09:07
      "Wiem ze on mnie kocha,"- nie kocha, a jeżeli upierasz się przy tej nazwie, to
      jest to chora miłość. Dla dziecka nie znosi się czegoś takiego, ewakuuje z
      takiego układu. Niby jak zabierze ci dziecko? Ty przestań się bać, poszukaj
      wsparcia najbliższych, jeśli masz (rodzice, przyjaciółka) i zacznij działaś, na
      razie przy panu mężu zmarnowałaś 2 lata, cóż to jest wobec reszty życia, które
      możesz przeżyć normalnie.
    • soulshunter Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 09:46
      mniejszym zlem bedzie skierowanie pana mauza do psychologa. Rozwod, to bramka nr
      2 po wyczerpaniu wszystkich mozliwosci naprawienia chorej sytuacji.
      • mal-sia Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:05
        masz prawo byc szczesliwa-zycie jest zbyt piękne zeby je az tak
        marnowac.na poczatek wyslij męza do psychiatry-idz razem z nim zebys
        wiedziała co mówi.
    • alpepe Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:06
      rozwód. Nie czekaj, aż ci zrobi drugie dziecko i będzie trudniej odejść.
    • paco_lopez Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:22
      no i dobrze h mu w d. czego ci zabraniał ? ciekawe. tutaj to sie
      można naczytac.
    • kicia031 Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:29
      Postaw panu warunek - leczenie albo rozwod.

      zaloze sie, ze wiem, co wybierze.
      • alpepe Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:31
        moim zdaniem, to głupia alternatywa, pan może ze złości przestawić pani szczękę.
        • marzeka1 Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:40
          "pan może ze złości przestawić pani szczękę. "- wtedy pani wzywa policję, robi
          obdukcję i pan może pożegnać się z argumentem "zabiorę ci dziecko".
          • alpepe Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:52
            ale drutowanie szczęki boli. Takie rzeczy przygotowuje się w tajemnicy i stawia
            tyrana przed faktem dokonanym.
            • catthe Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:58
              Ale jak w tajemnicy? Przecież koleś na pewno wie gdzie ona pracuje,
              gdzie mieszkają jej rodzice/znajomi. Pewnie nie będzie trudno ją
              zlokalizowac i nękać jeśli facet będzie miał tego typu zapędy.
              Pozostaje jeszcze kwestia dziecka-czy ona ma prawo(tak według prawa
              a nie moralnie) odciąć go od dziecka dopoki sąd nie wyda wyroku w
              tej sprawie. Jakby na serio się go bała i chciała w tajemnicy to
              musiałaby chyba wyjechać gdzieś dalej i odciąć się od starego życia
              chociaż na jakiś czas.
            • marzeka1 Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 11:04
              "ale drutowanie szczęki boli. "- ale może to cena do zapłacenia za złudzenia, że "mąż kocha"? Bo widzisz tu miłość czy chorego faceta?
              • alpepe Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 13:42
                chorego faceta oczywiście.
    • horpyna4 Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 10:34
      Zacznij od nagrania jego wypowiedzi. W razie czego bez problemu
      uzyskasz rozwód z jego winy.

      I nie pisz, że kocha, bo to nie miłość. To poczucie posiadania na
      własność drugiego człowieka. A człowiek nie jest przedmiotem.
      • onlymiki Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 11:29
        Wiecie co jest najgorsze? sama jestem psychologiem i analizując
        dziecinstwo mojego męża mogę przypuszczac skąd bierze się jego
        zaborczość i zazdrosc. Ale co z tego? w takim bagnie mogę się babrac
        w zyciu zawodowym ale nie w domu. W pracy mam do tego obiektywny
        stosunek- dlatego moge byc tym ludziom przydatna- w mojej osobistej
        sytuacji nie potrafię spojrzeć na to chłodnym okiem. On potrzebował
        by nieustannego upewniania że jest najlepszy, jedyny, potrzebowałby
        chwalenia non stop. Ja nie mam 15 lat aby zachowywac sie jak
        nastolatka i gruchać z nim jak 2 gołąbki. Napewno na zaistniała
        sytuację ma wpływ małe dziecko, moje zmęczenie,nieprzespane noce,
        mniejsze nim zainteresowanie- ALE nic tego nie tłumaczy.
        Poza tym to nie jest typ damskiego boksera- gdyby tak bylo juz by
        mnie dawno przy nim nie było. Nie wchodzac w szczegóły, jego
        dzieciństwo nie należało do najbardziej udanych- delikatnie mowiać.
        Konsekwencje są, przykre. Dlatego też mysląc o dziecku chcę
        oszczędzić mu awantur i płaczu. A mąż? juz wie o wizji rozwodu...
        • catthe Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 11:33
          Więc skoro tak to może spróbuj go przekonać do terapii.
          Rozmawialiście kiedyś o tym?
          • onlymiki Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 11:43
            oczywiście ze tak, ale on na hasło terapia dębieje. Kiedys
            powiedzial ze wariata z niego robię. Generalnie widzi ze ma z tym
            problem, ale uważa ze ja to wyolbrzymiam.
            • catthe Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 11:56
              No to jeśli on jest na 'nie' w kwestii terapii to nie masz chyba
              innego wyjścia jak 'po prostu' odejść. Jako psycholog musisz
              przecież wiedzieć, że tacy ludzie sami się nie zmieniają. Tutaj
              potrzebna jest pomoc fachowca. Nie ma sensu tracic kolejnych lat i
              doprowadzić siebie do jeszcze większej nerwicy. Masz dziecko, myśl o
              sobie i o nim. Być moze mąż się opamięta jak zobaczy, że naprawde
              odchodzisz a nie tylko o tym mowisz.
              • onlymiki Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 12:05
                wiem, że sami się nie zmieniają. Dzisiaj usłyszy cała litanię. Jak
                mu wizja terapii nie pasuje to może wizja walizki do niego przemowi.
                Do tej pory starałam się to "olewac"- opieka nad dzieckiem zajmowała
                mi tyle czasu że nie miałam nawet czasu na analizy. No ale miarka
                się przebrała. Ja wiem co mam zrobic , tylko że kobieta będąca matką
                kilkumiesięcznego dziecka ma jakoś wdrukowaną, nazwijmy to "ochronę
                gniazda" i naprawdę nie jest to latwa decyzja. Gdybysmy nie mieli
                dziecka dawno byłoby po sprawie...
                • catthe Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 12:17
                  Naprawde rozumiem, że nie jest łatwo podjąc taką decyzję w Twojej
                  sytuacji. Tylko, że z drugiej strony zastanów się jak będzie dalej
                  wyglądąło Twoje życie jeśli czegoś nie zmienisz? Jaką Ty będziesz
                  osobą tkwiąc w takim związku i jakie życie będzie miało Wasze
                  dziecko mając nieszczęśliwą mamę i tatę z problemami?
                  Może jednak Twoj mąż zdecyduje się na terapie. Czasem ludzie
                  potrzebują ultimatum i 'groźby', że stracą coś dla siebie ważnego.
                • equiprimordiality Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 13:38
                  Jest dziecko i on pewnie wyczuwa, że na więcej może sobie pozwolić, bo
                  Ty będziesz chciała chronić gniazdo.
                  Przedstaw mu jasną altermatywę: terapia i poprawa albo do widzenia.
                  ;(
    • equiprimordiality Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 13:35
      A czy on zdaje sobie sprawę ze swojego zachowania? Po kłótniach
      przyznaje, że źle zrobił?
      Jeśli czujesz, że szczerze żałuje to może jest sens dać szansę, ale
      tylko jeśli podejmie leczenie. I jeśli będzie ono przynosić rezultaty.

      Jednak jeśli pan uważa, że ma święte prawo się awanturować, to
      rzeczywiście rozwód wydaje mi się mniejszym złem. Aha, i uważaj, żeby
      nie pojawiła się kolejna ciąża.
    • princessjobaggy Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 13:51
      Tak sobie pomyslalam, bardzo czesto mezowie oskarzaja zony o zdrade,
      poniewaz oni sami zdradzaja. To taki rodzaj odwrocenia uwagi od
      wlasnej osoby.
    • skarpetka_szara Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 15:49
      Mowisz ze cie kocha? Milosc nie boli.
    • haylee Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 16:03
      czy gdyby zaczął zachowywać się tak, jak przed ślubem
      (czyt.:normalnie) byłaby szansa, że jeszcze byś z nim chciała być?
      obsesyjną zazdrość można podobno leczyć(powoduje ją zaburzone
      wydzielanie jakichś subst.w organizmie), aczkolwiek nie jestem pewna
      co do tego.To ma nawet swoją nazwę w klasyfikacji zaburzeń psych. :
      syndrom Otella.
      może wizyta u seksuologa/psycholog/terapeuty?
    • policjawkrainieczarow Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 24.11.09, 16:11
      > nie chcę w ten sposob żyć, za dużo mnie to
      > kosztuje.

      no wiec to nalezy malzonkowi oswiadczyc.
      A nastepnie dodac: w zwiazku z tym sa dwa wyjsca: albo idziemy na terapie albo
      do sadu. Trzeciego nie ma. Ty wybierasz.
    • pacynka1971 Re: chyba jednak rozwód będzie mniejszym złem 25.11.09, 02:01
      Masz problem, ale ja mam bardzo podobny problem. Nie wiem co bym ci
      poradzila bo nie wiem jaka masz osobowosc, na ile jestes silna aby
      zrealizowac to co postanowilas i byc przekonana ze jest to sluszny
      wybor.
      Jestem w podobnej sytuacji, choc w sumie znacznie gorszej. Mamy
      dwoje dzieci duzo wiekszych i kilkanascie lat totalnie nieudanego
      malzenstwa. On byl chamem prostakiem zdrajca a ja glupia bezwolna
      ci..., wiec po tylu latach nawet zapomnialam gdzie zaczyna sie a
      gdzie konczy wina kazdego z nas. Jedno jest pewne, wzbudza we mnie
      taka agresje, gniew i zlosc, ze zaciskam zeby zeby nie uciec gdzie
      pieprz rosnie. Problemem jest to ze On sie zmienia, oczywiscie na
      lepsze, powoli ale sie zzmienia, ale dla mnie juz to bez znaczenia.
      Widzi tylko siebie i jak nakrecona maszynka powtarza, ze mnie kocha
      w kolko macieju. Kocha mnie teraz i kochal mnie zawsze, co
      oczywiscie nie przeszkadzalo mnie zdradzac i poniewierac.
      Kazdy jest kowalem wlasnego losu ciezko jest cokolwiek oceniac
      doradzac, ale wydaje mi sie, ze czasami pomaga wyobrazenie siebie
      sprzed kilku czy kilkunastu lat i spytanie siebie: czy tak
      wyobrazalam sobie swoje zycie?...lub wyobrazenie siebie za
      kilkanascie lat co moze byc dobra terapia szokowa Jedno jest pewne:
      decyzja nalezy do ciebie tak samo jak decyzja nalezy do mnie jesli
      chodzi o moje malzenstwo.
      pozdrawiam serdecznie.
    • figgin1 Rozwód NIE będzie mniejszym złem 25.11.09, 08:46
      Będzie najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić. Jesteście DWA lata po ślubie i ty
      przez te DWA lata wytrzymałaś z kimś takim? A może ty masochistką jesteś po
      prostu? Kopnij dziada w zada i żyj...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja