martola80
24.11.09, 09:13
Terapeyta mi powiedział, że jestem rozlazła jak kupa i za 10 lat
bedę wazyła 100kg bo nawet mi sie nie chce zadbać o figurę:(
Kazał mi ćwiczyć wewnetrzne zdyscyplinowanie na ograniczaniu
jedzenia. I tak sobie mysle, że rzeczywiscie rzadko sie zdarza, żeby
jakaś kobieta sukcesu była grubą babą(nie mowie tu o problemach
wynikających z klopotów ze zdrowiem, ale o zwykłym rozleniwieniu
wewnętrznym).
Ogladałam ostatnio taniec z gwiazdami. Nie lubie Nataszy Urbańskiej,
jest przeslodzona i sie podlizuje, ale jak ona tańczyła salsę!!! Jak
rasowa Kubana!!Obudziły sie we mnie marzenia o tańcu. Miec smukłą
kibic, zgrabne nogi i tańczyć!!!
A mam wielka dupę i wystający brzych do zrobilam sie rozlazła jak
kupa:(
Przeciez moglabym sie "wziąć w garść" i zadbać o linie, zpaisac się
na kurs tańca i byc szczęśliwym człowiekiem, a nie gruba babą, która
całe zycie spędzi za biurkiem i będzie coraz bardziej zrezygnowana.
Jak jest u was z dyscyplina wewnętrzną?
Macie ją?
Potraficie sie zdyscyplinowac żeby osiagna swój cel?(choćby taki
banalny jak piekna figura?)
Czy kochacie swoje ciało? Dajecie mu to, co dla niego dobre?