magda.kunicka
25.11.09, 10:50
Zastanawia mnie to pojęcie w "ustach" (raczej pod palcami :)) wielu
udzielających się na tym forum pań. Na przykład: "jestem kobietą wyzwoloną, bo
żyję w związku partnerskim". To znaczy, że jest się wyzwoloną od przymusu
ślubnego. A czy w takim razie mężczyzna w takim związku żyjący również jest
"wyzwolony"? No nie, tak byśmy nie powiedzieli. Czyli nie o ten ślub chodzi.
Tylko o tradycyjne kobiece role, pewnie powiecie. A dlaczego w takim razie
wstydzimy się mówienia o fizjologii? (wątek o okresie mnie zainspirował). A
seksu mężczyźnie też nie zaproponujemy, bo pomyśli, żeśmy łatwe. No więc co
znaczy to nieszczęsne wyzwolenie?