mesz
25.11.09, 14:07
W ubiegłą niedzielę zamieściłam wątek o tym,jak to pod wpływem
nerwów powiedziałam facetowi,żebyśmy zrobili sobie przerwę... No i
wyobraźcie sobie,że już drugi tydzień on się do mnie nie odzywa -
nie liczę piątkowego smsa,że jest cały i zdrowy i żebym się nie
martwiła. Po prostu cisza... Tak sobie myślę,czy to możliwe,żebym
tak się pomyliła co do jego uczuć? Przecież człowiek,który kocha,
czuje potrzebę kontaktu,zobaczenia tej drugiej osoby,pogodzenia
się...nawet jeśli jest uparty i zawzięty...Tak mi smutno teraz,bo
chyba zaczynam trochę wątpić w jego miłość :-( tylko jak mogłam się
tak pomylić...:-(