matka mowi nie przyjezdzaj

25.11.09, 16:17
10 lat poza domem i ciagle ukryte lub jawne docinki, zebym nie przyjezdzal.
moje przyjazdy zawsze zawadzaly, za czesto, za dlugo, w koncu zza granicy
jezdze co rak na 5 dni, a dalej zle, dzwonie do matki- a ta "chwali" syna
siostry, ze przyjechal do niej, ale tylko na dwie godziny.
zawsze gdy mowi o wizytach czyichs dzieci u jej rodziny czy znajomych, to
zawsze podkresla, ze rzadko i na krotko odwiedzaja.
po co? raz na rok za czesto nadal?
    • alpepe Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 16:21
      nie każdy ma kochających rodziców, niektórzy mają niekochających. To okalecza na
      całe życie, ale pogódź się z tym.
    • skarpetka_szara Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 17:25
      Zmien rodzicow.

      Albo olej.
      • smutas13 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 17:31
        Nie przyjeżdżaj kilka lat, aż zatęskni.
        • margulinka Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 17:35
          przykro mi, kropidlo, ze masz takich rodzicow (matke?), ale nie masz
          tez najgorzej. Dobra rada to ta, aby olac ich i moze jednak
          przyjdzie im rozum do glowy.
          • mal-sia Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 19:03
            musisz olac sprawe i nie przyjezdzaj bo tylko sam bedziesz na tym cierpiał
            najbardziej,bedziesz miał smuty i wyżuty smunienia ze jesteś zły syn,ale to nie
            Ty jestes zły tyko matka.POŚWIĘC UWAGE SWOJEMU ZYCIU-POCO MASZ SIE
            ZADRĘCZAC.WIDOCZNIE MATKA WOLI ZYC PO SWOJEMU....ps.ile masz lat?
    • zla_ksiezniczka Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 21:59
      A próbowałeś z nią o tym rozmawiać? Zapytaj jej o co chodzi, czy nie tęskni za
      Tobą, czy przeszkadzasz jej w czymś swoją obecnością.
      Jeśli odpowiedź będzie niezadowalająca to olej to. Jeśli masz żonę i/lub dzieci
      to ich traktuj jako rodzinę.
      • nanai11 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 22:06
        Ja nie mam rodziców od zawsze. Dałam sobie rade.
      • kropidlo5 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 01:21
        Lat 33.
        Odczekanie chyba niewiele da, bo juz to przeszedlem. Jak przyjezdzalem w czasie
        studiow to bylo za czesto co tydzien na weekend, wiec co dwa jezdzilem, ale
        ciagle pretensje i aluzje, wiec potem co miesiac, nadal aluzje, teraz co rok i
        nadal aluzje.
        Czy probowalem rozmawiac? Oczywiscie.
        MAtka ma obsesje, ze ja chce u niej zamieszkac i mieszkac na stale, nie wiem
        skad ale ma, jestem poza domem ponad 10 lat grubo i nadal ona uwaza, ze
        chcialbym z nia mieszkac.
        Czym jej przeszkadzam? Preteksty. Kiedys na 1 roku studiow bylo, ze skoro ona mi
        placi za stancje w innym miescie to mam tam te zaplacone pieniadze "wysiedziec".
        Potem bylo, ze przyjezdzam i za duzo chodze po kolegach i ze wieczorami do pubu
        ide i wracam w nocy. potem juz nie chodzilem do pubu, to bylo ze brudze i duzo
        wody i swiatla zuzywam. A jak jezdze raz na rok to nadal zle, bo ponoc robie
        awantury- ktore w 99% wypadkow zaczynaja sie od "niewinnej" aluzji mojej matki typu:
        - masz tyle lat, moze bys sie w koncu wyprowadzil (tak, tak, mam u niej w domu
        kilka ciuchow i trzymam stare dokumenty, ona wuaza ze w ten sposob nadal tam
        mieszkam, a mieszkam na wynajmach, wiec czycham na jej dom)
        - inni to przyjezdzaja rzadko ( tu przyklady i podziw w glosie), na krotko, jak
        przyjada to nawet nie zjedza- i nie tworza kosztow,
        - jak przyjechales to "sie zachowuj"- tyou mam pozwalac matce zeby mi zakrecala
        kran w trakcie mycia rak albo nie jesc juz "po kolacji" bo przeciez jadlem
        kolacje to juz mam byc najedzony i ile ja to w ogole jem a jedzenie drogie.

        • demonii.larua Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 21:36
          Proste, zabierz resztę rzeczy z domu matki i przestań ja odwiedzać.
    • volta2 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 22:15
      wiesz, ja miałam w tym roku podobną sytuację - wyprowadziałm się na
      niemal koniec świata, z mężem i małymi dzeićmi.
      do domu przyjechałam po 5 miesiącach nieobecności i z założenia następne
      spotkanie miało być za rok.

      no więc zakładałam, że pogadamy, że jak dzieci pójdą spać, to pokażemy im
      zdjęcia, nagrania video dzieci ze szkoły, ciekawostki z nowego kraju.

      nic z tych rzeczy - zaprosili na spotkanie sąsiadów zza płota, którzy w
      domu moich rodziców nie byli 10 lat, akurat tak im ci sąsiedzi byli
      potrzebni w tym momencie, gdy myśmy przyjechali.

      trafiło mnie strasznie, nie umiałam się z tym pogodzić, że przez ostatnie
      lata nie mieli potrzeby widzieć się z tymi ludźmi a jak my jesteśmy to oni
      nagle tacy ważni.

      nie muszę dodawać, że nie było już oglądania zdjęć, filmików, rozmów - po
      przenocowaniu zebraliśmy się do odjazdu, zostawiliśmy tylko dzieci na
      kilka dni i tyle, potem przyjechałam odebrać dzieci, ale radości z wizyty
      nie miałam żadnej.(moi rodzice nie mają innych dzieci...)
      ale ładnie ktoś napisał - niektórzy nie mają kochających rodziców i trzeba
      się z tym pogodzić. ja jeszcze tego nie zrobiłam, niestety:(
      • mal-sia Re: matka mowi nie przyjezdzaj 25.11.09, 22:44
        a gdzie pojechaliscie bez dzieci zaraz nastepnego dnia??????????
      • kropidlo5 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 01:22
        ja mam podobie z serialami na polsiecie, jestem raz na rok i matka czasem musi
        ogladac serial.
        • smutas13 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 07:23
          Od dawna matka mieszka sama (chyba?) Nauczyła się żyć po swojemu,
          oszczędnie, z ograniczeniami...

          Ale przecież jesteś jej synem! Nigdy tego nie zrozumiem!
    • tow.ortalion Ciepło, ciepło... kombinujcie dalej. 26.11.09, 08:36
      Może wreszcie wyjechani zrozumieją, że nie są mile widziani w kraju.

      Jest przecież tyle innych miejsc na świecie, gdzie można spędzić piękny urlop, a
      ci pomimo dawanych im sygnałów ciągle kombinują, żeby do kraju przyjeżdżać,
      chwalić się jakimiś zdjęciami i krytykować wszystko co zobaczą.

      Polakom w kraju dawno takie kontakty się znudziły.
      • kag73 Re: Ciepło, ciepło... kombinujcie dalej. 26.11.09, 11:06
        Nie zawsze tak jest. Mieszkam poza Polska a moja rodzina zawsze sie
        cieszy na moj przyjazd. Mama zawsze chce, zebym zostala jak
        najdluzej. Rodzenswo przychodzi do domu matki, siedzimy razem,
        pogaduchy, dzieci sie razem bawia. Zawsze staramy sie cos
        zorganizowac, milo spedzic czas.
        To zalezy od czlowieka i ukladow rodzinnych. A i tym niewyjachanym
        moze sie zdarzyc, ze nie sa mili widziani w domu rodzinnym, albo, ze
        ich rodzicom jest to obojetne. Znam taki przypadek a mieszkaja 10
        kilometrow od siebie.

        Kropidlo, na Twoim miejscu przestalabym przyjezdzac przez conajmniej
        kilka lat. Znasz to powiedzenie "Willst Du was gelten, mach Dich
        selten"? Chociaz uwazam, ze raz w roku to bardzo rzadko.
        Nic na sile, ja bym nie jezdzila gdzie mnie nie chca.
        • kag73 Re: Ciepło, ciepło... kombinujcie dalej. 26.11.09, 11:08
          P.S. Aha i jeszcze jedno, jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno
          chodzi o pieniadze. Twoja matka oczekuje moze, ze wjedziesz,
          wywalisz pare tysiakow na stol i bedziesz jej wszystko fundowal.
          Poza tym zaplacisz za zuzycie wody, pradu i czego tam jeszcze.
          • kropidlo5 Re: Ciepło, ciepło... kombinujcie dalej. 26.11.09, 11:54
            Naprawde to nie wiem o co chodzi, pieniadze to za prosta odpowiedz.
            Kiedys przed wyjazdem za granice musialem zamieszkac na tydzien u starych no i
            oczywiscie byl problem wygadywania, mimo ze wiadomo bylo ze za pare dni mnie ni
            bedzie, tak czy owak zaoferowalem wtedy skladke do mieszkania i rachunkow- to
            nie, odpowiedza byla- matka nie chce pieniedzy, nie chce zebym tam mieszkal.

            Jak swiezo po studiach z kolei mieszkalem niecale 2 miesiace po wyprowadzce z
            akademika i zanim sie wynioslem do innego miasta to matka wygadywala jedzenie,
            wiec zaczalem kupowac, przynioslem zakupy a matka kazala polozyc je oddzielnie w
            lodowce i ze ona mojego nie bedzie jadla tylko zebym ja to jadl, a nie jej. jej
            podejscie- "ona mnie nie bedzie objadac i chce zebym ja jej nie objadal".

            Dodatkowo w czasie studiow nigdy do mnie nie zadzwonila, nawet raz, zawsze to ja
            musialem dzwonic, mimo ze ledwo wiazalem koniec z koncem, starzy dawali najpierw
            troche i dorabialem stypendium, potem nic bo w koncu wzialem kredyt- ale mnie
            niby bylo stac na telefony do nich a ich nie.

            Ojciec mi nie zabranial nigdy przyjezdzac, dodam ze ojciec przynosil wiekszosc
            dochodow do domu, a sam nie wygadywal ze go objadal, jednak on jest tchorz a
            poza tym matka ma jedna sztuczke.

            Otoz jak ich odwiedze i matka zaczyna mi wygadywac ze za duzo jem czy za dlugo
            sie kapie, ojciec staje w mojej obronie- i wtedy matka twierdzi, ze ja
            przyjezdzam i wywoluje awantury i ze ja sklocam z ojcem i ze jak mnie nie ma oni
            sie nie kloca.
            I zaraz atakuje ojca ze jest stronniczy i ze powinien za matka obstawac bo syn
            ma matke szanowac i tego typu bzdety. Wiec ojciec musi stulic pysk albo jak
            obstanie za mna to matka sie obraza, nie robi obiadow- wiec ostatecznie ojciec
            tez ulega manipulacji i mysli, ze to ja jestem sprawca "awantur".

            Mowic szcerze to kiedys strasznie tesknilem do starych, mimo ze bylem wyganiany,
            matka dochrapala sie jednak tego, ze dzis nie tesknie prawie w ogole, czasem jak
            sobie wyobraze ze oni moga umrzec to sie zaczynam bac i mysle ze powinienem
            odwiedzic, ale na codzien to mam to gdzies kompletnie.


            • alpepe Re: Ciepło, ciepło... kombinujcie dalej. 26.11.09, 12:11
              A spytałeś ją, czemu cię nie kocha? Może ona czuje, że przez ciebie zmarnowała
              życie, czy coś równie idiotycznego. Zresztą nie ma co jej pytać, i tak ci nie
              powie prawdy, już pewnie zapomniała, czemu cię nie kocha.
            • kadfael Re: Ciepło, ciepło... kombinujcie dalej. 26.11.09, 12:23
              Słuchaj, przykre to :( Współczuję.
              A jedyne co mi przyszło do głowy, to dwie rzeczy- że Twoja matka ma
              jakieś zaburzenia psychiczne, albo, że jestes adoptowany. Bo inaczej
              to nawet nie wyobrażam sobie takiej sytuacji :( Może za mało jeszcze
              widziałam :( Trzymaj sie chłopie!
              • kag73 Re: Ciepło, ciepło... kombinujcie dalej. 26.11.09, 17:24
                kadfael napisała:

                > Słuchaj, przykre to :( Współczuję.
                > A jedyne co mi przyszło do głowy, to dwie rzeczy- że Twoja matka
                ma
                > jakieś zaburzenia psychiczne, albo, że jestes adoptowany. Bo
                inaczej
                > to nawet nie wyobrażam sobie takiej sytuacji :( Może za mało
                jeszcze
                > widziałam :( Trzymaj sie chłopie!

                Dziwna teoria i wyjasnienie tej sytucji adopcja. Chyba brak Ci
                wyobrazni. Jezeli ktos zaadoptowal dziecko, to jest "jego", kocha je
                jak swoje, wychowuje i wytwarzaja sie wiezi. Nie sadze, ze mozna
                kochac tylko wlasne "produkty". Moze co poniektorzy, ale na pewno
                nie ludzie, ktorzy pragna dziecka i je adoptuja. To tak na
                marginesie.
    • varia1 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 09:15
      mnie się taka postawa matki nie mieści w tak zwanym "światopoglądzie" no ale nie będę oceniać

      może jak się wybierzesz do kraju, zarezerwuj sobie hotel, a matkę zaproś na kawę na mieście.
      • mal-sia Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 11:24
        wredna matka olac ja i to na dobre jeszcze przyjdzie koza do
        woza....a wtedy zobaczy,nie nawidze takiego postepowania i nie
        zrozmumiem nigdy....urodziła dziecko wychowała a teraz traktuje jak
        obcego hmmm chociaz obcych sie niejednokrotnie lepiej traktuje....co
        za potwór wredota i takie tam bo juz mam nerwa...co zrobic ...pewnie
        juz ci sie nawet "ryczec nie chce" niech sobie siedzi sama w tym
        domu i niech sobie robi co chce az zostanie zupełnie sama jak palec
        z ta swoja zaoszczedzona wodą!!!!! łącze się z Tobą w bólu :(
    • otterly Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 11:52
      No, hotel i kawa na mieście to chyba dobry pomysł. I nie będzie mogła
      powiedzieć, że ją naciągasz, jak sam za kawę zapłacisz.

      Boże, to takie smutne, że niektórzy ludzie kompletnie się zapominają w swoim
      zacietrzewieniu. Rozbijają więzy rodzinne w imię czego? Kilku złotych za wodę i
      prąd? Kolejnego odcinka "M jak miłość", w którym i tak nic się nie wydarzy? Im
      jestem starsza tym bardziej doceniam moją mamę. Nie ważne jak długo u niej
      siedzimy, zawsze pyta czemu tak krótko, pakuje coś pysznego do torby i pyta
      kiedy przyjedziemy. Kiedyś uważałam to za narzucanie się, próby kontroli, teraz
      widzę, ze to czysta matczyna miłość. I już bez żadnego zaproszenia, razem z
      mężem, pędzimy do mamy na niedzielę. I już się cieszę na ten wieczór przy
      kominku. Współczuję Ci, że Twoja mama zapomniała jak bardzo Cię kocha.
      • chalida Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 16:23
        > Współczuję Ci, że Twoja mama zapomniała jak bardzo Cię kocha.

        Watpie, zeby miala az taka skleroze...
    • chalida Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 16:21
      Zastanawiajaca jest Twoja desperacja. Odwiedzasz kogos, kto wyraznie
      nie zyczy sobie Twojej obecnosci i daje Ci to odczuc. W zasadzie tu
      nie ma miejsca na zadne dylematy. Nie rozumiem czemu wlasciwie tam
      jezdzisz ?
      • kropidlo5 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 21:13
        chalida napisała:

        > Zastanawiajaca jest Twoja desperacja. Odwiedzasz kogos, kto wyraznie
        > nie zyczy sobie Twojej obecnosci i daje Ci to odczuc. W zasadzie tu
        > nie ma miejsca na zadne dylematy. Nie rozumiem czemu wlasciwie tam
        > jezdzisz ?

        Desperacja byla kiedys, bo jezdzilem na sile wyganiany, powoli powoli latami
        coraz rzadziej, teraz wielkiej desperacji nie ma, bo jezdze raz do roku. A czemu
        nawet tyle- raz ze jakbym nie pojechal to by bylo ze nie kocham rodzicow (w mysl
        matki powinienem przyjechac ale na 2 godziny) poza tym ojciec mnie chetnie
        widzi, moze opcja z hotelem faktycznie dobra?
        • mal-sia Re: matka mowi nie przyjezdzaj 26.11.09, 21:49
          no dobra hotel-ale jak to?pojedziesz do swojego rodzinnego miasat i bedziesz
          mieszkał w hotelu??????moze lepiej nie zatrzyuj sie w swoim rodzinym miescie
          tylko gdzies w sąsiedniej miejscowosci bo jak bedziesz blisko rodzinnego domu i
          bedziesz musiał isc do domu tylko na kawe to twoja psychika ucierpi"rozchorujesz
          sie na wyzuty sumienia ,bedziesz w depresji ...zobaczysz.TO BOLI
          • smutas13 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 27.11.09, 07:49
            mal-sia napisala:

            moze lepiej nie zatrzyuj sie w swoim rodzinym miescie
            tylko gdzies w sąsiedniej miejscowosci bo jak bedziesz blisko
            rodzinnego domu i
            bedziesz musiał isc do domu tylko na kawe to twoja psychika
            ucierpi"rozchorujesz sie na wyzuty sumienia ,bedziesz w
            depresji ...zobaczysz.TO BOLI


            On i tak już cierpi. Ma świadomość tego, że matka, chce gościć go
            tylko dwie godziny!?
    • 10iwonka10 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 27.11.09, 09:40
      Mnie sie wydaje ze twoja mama ma jakies zaburzenia psychiczne.Moze
      lepiej zebys wogole tam nie jezdzil?
    • mal-sia Re: matka mowi nie przyjezdzaj 29.11.09, 22:35
      kropidlo5 i jak sie sprawy maja?
      • kropidlo5 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 30.11.09, 01:37
        mal-sia napisała:

        > kropidlo5 i jak sie sprawy maja?

        Coz, na razie i tak nie planuje odwiedzin bo niedawno bylem.
        Z hotelem faktycznie dziwnie by bylo. Zabiloby sumienie pewnie:(
        Nie wiem moze sie nakrecam, ale zarazem nie wiem, czemu mialbym akceptowac taki
        stan rzeczy, gdzie jestem widziany niemile.
        Napisalem niesiony emocjami smsa, ze wkurza mnie to ze jestem traktowany jao
        intruz, odpowiedz byla bardzo pokojowa, ale to slowa, czyny sie licza, a te
        pewnie beda takie, ze przyjade i znowu bedzie to samo.
        Przykre jest to, ze matka poza mna i rodzenstwem nie ma nikogo i nie widzi, ze
        inne matki zapraszaja swoje dzieci, bo wiedza ze na starosc zostana im glownie
        one, moja matka jakby nie myslala, ze za 10 czy 20 lat to ja bede jej glowna
        podpora.
    • ravny Re: matka mowi nie przyjezdzaj 30.11.09, 09:39
      Twoja matka ma jakies schizy, zaburzenia, może coś się stało w jej młodości co
      taki skutek wywołalo.
      Ale to nie jest do końca twoja sprawa, by w to wnikać, problem masz bo sam
      trzymasz się jej na siłę. Mając ponad 30 lat powinieneś już zakładać własny
      dom, własne gniazdo, rodzinę, o tym myśleć , na to nacisk położyć, mieć
      oddzielne życie. Zabrać swoje rzeczy od rodziców i powiedzieć źle się matko
      czuję z tym jak mnie traktujesz więc chcecie mnie widzieć to zapraszam do
      siebie. Na co czekasz ze swoim życiem? Czy nie za mocno trzymasz się rodziców
      emocjonalnie, u nich szukasz swojej wartości i od nich uzalezniasz swoje
      samopoczucie i być albo nie być?
    • jane-bond007 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 30.11.09, 19:40
      straszne to co piszesz :/ jak przyjedziesz to zamieszkaj w hotelu,
      wpadnij na herbate, pogadaj z ojcem i tyle ... :/
      • mal-sia Re: matka mowi nie przyjezdzaj 02.12.09, 20:18
        twoje życie twoje sprawy sa najważniejsze !nie daj sie zwariowac!pozdrawiam
    • enith Re: matka mowi nie przyjezdzaj 02.12.09, 20:56
      Kropidło, a jakie były twoje stosunki z matką, gdy byłeś dzieckiem, a później nastolatkiem? Czy mama zawsze była tak oschła w stosunku do ciebie? Czy wszystko zaczęło się w okolicach wieku, gdy dzieci się usamodzielniają? Może faktycznie, jak ktoś wyżej zasugerował, ciąża i dziecko nie leżały w jej planach? Urodziła, wychowała, dała na wykształcenie, ale jak tylko osiągnąłeś pewien wiek, to fora ze dwora? Poza tym niepokoi mnie fakt, że matka obwinia cię o swoje kłótnie z ojcem. Gdy cię nie ma są idealnym małżeństwem, gdy się pojawiasz, między nimi się psuje. Nie jestem psychologiem, pewnie się mylę w swojej ocenie sytuacji, ale wygląda na to, jakby matka cię nigdy nie chciała, pokrzyżowałeś jej jakieś plany, nie pasowałeś i nie pasujesz do jej wizji rodziny, którą stanowi ona i mąż, i gdy tylko pojawiła się okazja, zwyczajnie się ciebie pozbyła. Co więcej, swoim zachowaniem daje ci do zrozumienia, że nie jesteś mile widzany w jej domu i życiu. Nawet nie będę udawać, że wiem, co czujesz, bo trudno mi sobie wyobrazić uczucia osoby właściwie odrzuconej przez własną matkę. Co możesz zrobić? Przestać zabiegać o względy mamy (walczysz o nie od dawna z marnym skutkiem, więc odpuść), a skup się na utrzymaniu dobrych kontaktów z tatą. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale może zaprosiłbyś tatę do siebie? Spotykanie się z nim w domu rodzinnym powoduje wyłącznie niesnaski i awantury z mamą, spróbuj więc spotkać się z nim gdzie indziej, u siebie lub na gruncie neutralnym. Może przylatując do Polski zabierałbyś tatę ze sobą na wycieczkę gdzieś w Polskę na parę dni? Nie wiem, co innego doradzić. Serdecznie współczuję sytuacji :/
      • kropidlo5 Re: matka mowi nie przyjezdzaj 02.12.09, 22:34
        Coz, od dziecinstwa mialem pewne wrazenie, ze jestem niechciany, a moze raczej
        nie ze niechciany, tylko ze jestem inny niz byc powinienem- matka nie lubila
        mnie takiego, jakim bylem, zawsze bylem najgorszy, inne dzieci byly dobre a ja
        zly, moje zainteresowania byly zle itp. Bylem tzw wzorowym uczniem, same piatki
        (bo czworka to porazka kompletna), nie mialem kolizji z prawem czy szkola, zero
        rozrob itp, ale i tak slyszalem czesto, ze jestem utrapieniem.
        Na pewno mailem kilka dosyc ciezkich cech charakteru- raz, ze bylem dosyc
        ciekawski, wszystko mnie interesowalo i zadawalem 100 pytan co jest po co i
        dlaczego tak a nie inaczej, bylem tez bojazliwy. Wydaje mi sie jednak, ze kazdy
        czlowiek ma jakies minusy i czlowieka sie akcpetuje takiego, jakim jest, lacznie
        z jego wadami.
        Czesto slyszalem, ze za dobrze mi jest, rozumialem to jakbym nie zasluzyl na to,
        co dostaje, i nie mowie o luksusach ale np kieszonkowym czy slodyczach.
        Za duzo jadlem, za malo pracowalem (chociaz jako dziecko pamietam ze rankami ja
        i rodzenstwo pomagalismy w pracy chalupniczej matki).

        Mimo to przez te wszystkie lata bylem bardzo zwiazany z matka, ciagle balem sie
        ze umrze (czym zreszta czesto straszyla, ze umrze i zostane sam i ze nikt mnie
        nie bedzie chcial poza nia a ojciecj na pewno porzuci). Do dzis zreszta nie bede
        ukrywal, ze mam wiele milosci do niej, tyle ze przemieszanej z zalem,
        pretensjami i czasem wrecz checia zemsty jakiejs.

        Wiem, ze musiala sama byc skrzywdzona w dziecinstwie, jej cala rodzina jest
        nieco patologiczna emocjonalnie. No ale to tylko taka wiedza dla mnie, nie
        zmienia mojej sytuacji. Nie moge odseparowac sie od matki i zyc tylko z ojcem,
        bo raz wniesie to konflikt, dwa ze zabilyby mnie wyrzuty sumienia.

        Wiem, ze nie zmienie historii, ze musze wybaczyc dla samego siebie nawet, ale
        czasem ciezko, bo echa tego wychowania odbijaja sie codziennie w moim zyciu. Lek
        przed bliskoscia, odrzuceniem, zaleznosc od innych, nadmierna lojalnosc to tylko
        niektore. Swoja droga ciagla pojawiaja sie echa w naszych dzisiejszych stosunkach.

        byl etap, kiedy matke zameczalem pretensjami o zle wychowanie, nawet bywalo ze
        plakala i przepraszala, ale potem znowu to samo. Matka tak wlasnie ma, ze jest
        oschla i bezwzgledna dla mnie, by za pare dni plakac i mowic, ze nie chciala,
        taka karuzela caly czas. Gdyby byla ciagle oschla byloby latwiej, a tak to
        ciagle mocowanie sie.
        • enith Re: matka mowi nie przyjezdzaj 02.12.09, 23:53
          Cieszę się, że rzuciłeś nieco światła na swoje dzieciństwo, dorastanie i relacje z mamą. Niestety, wygląda to tak, że mama ma chyba poważny problem ze sobą, a jej stosunek do ciebie zaważył negatywnie na twoich stosunkach z innymi ludźmi. Wiesz, że przydałaby ci się terapia, prawda? Przypuszczam, że to co odkryłeś to wierzchołek góry lodowej. Terapeuta pewnie pomógłby ci w poukładaniu sobie pewnych spraw, może zrozumieniu motywacji mamy (która sama pochodzi ze "zwichrowanej" rodziny i wzorzec ten powieliła w swojej). Wejdź na to forum:
          forum.gazeta.pl/forum/f,898,Zycie_rodzinne.html
          Odpowiada na posty uczestników pani psycholog A. Iwaszkiewicz. Jeśli chcesz, opisz tam swój problem. Jestem pewna, że twój post nie pozostanie bez odpowiedzi. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja