ach, samotnosc

24.01.04, 15:36
nigdy mi nie doskwieralo, to, ze jestem sama. przez ostatnie 2 lata tak
wlasnie bylo, ale ktos sie pojawil. a teraz juz go nie ma. olal sobie mnie. i
nie w tym problem, ale w tym, ze o czyms mi przypomnial. a przypomnial mi,
jak to fajnie jest miec kogos do kogo mozna sie przytulic. a teraz kiedy
ulotnil sie (po 2 miesiacach) jest mi smutno. wszyscy dookola mowia mi, zebym
sobie go darwoala, jak nie ten to inny, ze pewnie tak mialo byc, ze to nie
bylo to itd. jasne, maja racje i ja mam tego swiadomosc, ale nie zmienia to
faktu, ze jest mi smutno. tesknie za nim nieinteligentnie, bo zdazylam sie
zakochac. moze tak szybko sie ulotnil, bo nie umialam okazac mu uczuc?
zreszta niewazne dlaczego. smutno mi i jestem bliska popascia w depresje, bo
mieszkam w miescie, w ktorym nie mam wlasnych znojomych (znam kilka osob, ale
to znajomi przylaciolki), bo mieszkam tu od niedawna i czuje sie tu totalnie
samotna. pewnie posypia sie glosy, zebym ruszyla sie z domu i poznawala
ludzi. ale jak? wyjsc na ulice i krzyczec, ze chce poznawac ludzi? nic na
sile, z czasem pewnie kogos poznam, cierpliwie poczekam. a do tej pory musze
jakos uporac sie ze swoja samotnoscia. tylko to nie jest takie latwe. i nie
rozczulam sie na soba, pisze, bo nie mam z kim porozmawiac.
    • vortex Re: ach, samotnosc 24.01.04, 15:51
      wielkie przyjaźnie rodzą sie podczas podróży do wspólnego celu
      gdzieś to wyczytałem i uważam żę to prawda, jak ma sie wspólny cel do którego
      sie dąży i robi sie to w jakimś towarzystwie to prawie napewno nawiąże sie
      wzajemna pomoc, zaufanie przyjaźń itp, ale wystrzeliłem z początkiem postu :P
      ludzi możesz poznawać w knajpach, to zależy z jakiego klimatu jesteś, idziesz
      do knajpy o takim samym klimacie co Ty, za pierwszym razem siedzi sie samemu
      przy stoliku ale potem zaczynają Cie kojarzyć i ktoś wreszcie podchodzi, jeśli
      wczesniej nie zrobiłaś tego sama. Zapoznajesz jakieś osoby i o ile to są fajne
      osoby kontynujesz znajomość a oni zapoznają Cie ze swoimi znajomymi no i lawina
      rusza :P

      co poza tym? ludzi można poznać wszędzie, musi być tylko pretekst żeby podejść
      i porozmawiać, ja po pewnym wydażeniu w moim życiu zostałem prawie całkowicie
      sam, co prawda miałem lepszy start bo pare osób jednak znałem i miałem w
      notesie więc mogłem pod jakimś błachym pretekstem zadzwonić i zapytać sie "co
      słychać", ale u mnie właśnie zaczeło sie od knajpy, i pól, mamy takie miejsce w
      wawie jak pola mokotowskie gdzie zbierają sie... jakby nas nazwać...
      ludzi "klimatyczni" (glany, długie włosy itp) no i przychodzisz na pola, tam
      grupa ludzi siedzi na trawie (oczywiście w lato :P) i piją piwo, dosiadasz sie
      i znowu lawina rusza, w kinie nie poznałem jeszcze nikogo :P w teatrze podczas
      przerwy można zamienić kilka słów o sztuce, w muzeum można zagadać o
      eksponacie, można iść na implreze do znajomych i poznać kogoś nowego. Sposobów
      jest dużo, trzeba chcieć mieć pretekst i troche szczęscia :)

      pozdrawiam
      vortex
      • niedzielna Re: ach, samotnosc 24.01.04, 15:57
        Sposób o którym piszesz może i jest niezły dla facetów, ale dla kobiet chyba
        nie. Samotna dziewczyna w knajpie jest zwykle traktowana jednoznacznie i
        narażona na nieprzyjemne zaczepki. Jakoś nie wyobrażam sobie, żebym miała się
        dosiadać do nieznanego towarzystwa. Ale może nie mam racji.
        N.
        • vortex Re: ach, samotnosc 24.01.04, 16:19
          niedzielna napisała:

          > Sposób o którym piszesz może i jest niezły dla facetów, ale dla kobiet chyba
          > nie. Samotna dziewczyna w knajpie jest zwykle traktowana jednoznacznie i
          > narażona na nieprzyjemne zaczepki. Jakoś nie wyobrażam sobie, żebym miała się
          > dosiadać do nieznanego towarzystwa. Ale może nie mam racji.
          > N.

          może masz racje, nie jestem kobietą żeby ocenić jak często ktoś napastuje :P do
          facetów raczej rzadko ktoś podchodzi :) niestety kobiety muszą sie opędzać od
          nachalnych adoratorów ale szansa że podejdzie ktos przyjemny jest spora,
          wystarczy kontakt wzrokowy, jeśli podoba Ci sie jakiś koleś możę nie koniecznie
          jako partner ale jako osoba to wystarczy sie uśmiechać patrząc na niego, jeśli
          odda uśmiech to prawie na pewno podejdzie za kilka - kilkanaście minut :) może
          za godzine :)

          tak na marginesie, ja zostałem sam po tym jak rozpadł sie mój 3 letni związek,
          straciłem wtedy dziewczyne i "najlepszego" kumpla, i wiem o czym mówie
          przynajmniej od strony faceta :)

          pozdrawiam
          vortex

          PS - jeśli nie chcesz siedzieć tylko przy stoliku to graj w lotki albo kręć sie
          przy piłkarzykach albo siedz przy barze, ktoś prędzej czy później zagada :)
          • zalotnica Re: ach, samotnosc 24.01.04, 16:23
            bar, to chyba ostatnie miejsce, gdzie szukalabym partnera...
          • szirta Re: ach, samotnosc 24.01.04, 17:15
            masz fajne pomysly, ale to kiepski pomysl, zeby samotna kobieta znalazla sie w
            jakims klubie. mozna isc z koleznaka, ale wtedy moze nie podejsc, jakis
            wartosciowy, ale niesmialy facet. a sama z nic bym nie poszla do klubu sama.
            mam opory do samotnego pojscia do kina, a co dopiewro jakis imprezy.
            • Gość: xbubu Re: ach, samotnosc IP: *.leszczyny.sdi.tpnet.pl 29.01.04, 19:57
              opory przed pójściem samej do kina? z jakiego powodu? bo ja czesto chodze sam do
              kina i jakos mi nie przyszlo do glowy czuc sie glupio. glupio jesli film okaze
              sie kiepski.
          • true_oveja Re: ach, samotnosc 28.01.04, 10:35
            stary widac ze w merlinie pol zycia spedzasz... :)))) a grilik na polach w
            lato jaki fajny jest, zwlaszcza jak na rowerze przyjedziesz a potem jest
            extreme night biking po kilku piwkach ;)))))))))))
            • vortex Re: ach, samotnosc 29.01.04, 13:09
              true_oveja napisała:

              > stary widac ze w merlinie pol zycia spedzasz... :)))) a grilik na polach w
              > lato jaki fajny jest, zwlaszcza jak na rowerze przyjedziesz a potem jest
              > extreme night biking po kilku piwkach ;)))))))))))

              hehehehe może nie pół życia ale w lato jak mam czas to przyłaże :D a jeszcze
              extreme bikingu nie uprawiałem, a przynajmiej nie po merlinie :D ale cóż,
              rowerek mam, niedługo ciepłe dni, jeszcze pouprawiam zwłaszcza żę mam zamiar
              sporo pojeździć :)

              pozdrawiam
              vortex
    • niedzielna Re: ach, samotnosc 24.01.04, 15:53
      Hej,

      Jestem w podobnej sytuacji, a może nawet gorszej ;)) bo dla mnie samotność jest
      w zasadzie nowym doświadczeniem. Niedawno rozpadł się mój czteroletni związek
      no i teraz siedzę sama w pustym mieszkaniu, i zastanawiam się, co dalej. Mam
      pracę, mam kilkoro znajomych, ale dość rozsypanych i zajętych swoimi sprawami,
      co odczuwam szczególnie teraz. Zaglądam czasem na forum randkowe na gazecie,
      ale to chyba nie jest to, czego potrzebuję - chyba bardziej niż facet potrzebna
      mi jest jakas grupa ludzi, z którą mogłabym się czasem spotkać i pogadać. Też
      nie bardzo mam pomysł, co robić, żeby poznać kogoś nowego - podobnie jak Ty nie
      będę przecież nosić koszulki z napisem "jestem sama", ani szukać znajomości w
      jakichś klubach, internet też nie jest najlepszym sposobem. Cóż, chyba muszę
      wykorzystać moich znajomych i zacząć się wpraszać na jakieś imprezy. Albo
      znaleźć sobie jakieś hobby.
      Jesli mogę coś radzić - Tobie i sobie - dobrze jest znaleźć sobie środowisko
      połączone wspólną pasją - klub turystyczny, albo jakieś kółko fotograficzne,
      albo nawet sekcję sportową. Myślałam też o klubach kobiecych, ale cóż, faceta
      się tam nie pozna, i chyba wolę normalne proporcje męsko-damskie, jeśli chodzi
      o towarzystwo. Niezłe są też studia podyplomowe albo coś w tym rodzaju, ale na
      to akurat nie mam ani czasu, ani pieniędzy.
      A może ktoś mógłby poradzić coś nam obu? Agencja matrymonialna jakoś nie wydaje
      mi się dobrym pomysłem, zresztą chodzi nie tylko o faceta, ale o przyjaciół.

      Pozdrawiam wszystkie samotne :))
      Niedzielna

      • szirta no wlasnie 24.01.04, 17:06
        moze jeszcze kilka pomyslow, jak poznac ludzi? bo np, moja praca nie sprzyja
        poznaniu przyjaciol, przynajmniej nie zima, moze jak przyjdzie wiosna i lato....
      • Gość: ja Re: ach, samotnosc IP: *.net / 81.219.64.* 28.01.04, 14:10
        karate albo inne sztuki walki. ewentualnie dyskoteka, ale tam trzeba pójsc z
        przyjaciółką
    • l2m Re: ach, samotnosc 24.01.04, 17:06
      Rozumiem doskonale, o co chodzi Vortexowi, sama w podobny sposób poznalam wielu
      ludzi, ale to trochę specyficzna sytuacja, charakterystyczna dla kilku
      subkultur. W zwykłych zaś okolicznościach knajpa dla kobiety, faktycznie, nie
      jest najlepszym miejscem do zawierania znajomości. Podejdzie zawsze nie ten
      samotny, tylko ten nachalny.
      Ależ Ty gdzieś pracujesz? (czy może jeszcze studiujesz?) Sprobuj może otworzyć
      się na współpracowników. Jeśli jesteś wierząca - istnieje parafia. Są też jacyś
      sąsiedzi, spotyka się ich gdzieś przed błokiem, w pobliskim sklepiku; zacznij
      od "dzień dobry", potem kilka uprzejmych zdań, potem jakaś dłuższa rozmowa itd -
      byle się nie śpieszyć do zacieśniania znajomości, bo może to być odebrane jako
      narzucanie się. No i hobby, fakt, przy odpowiednim nastawieniu może Ci pomóc w
      nawiązaniu nowych znajomości. Ale jedno Ci powiem - banalne to, ale fakt - nie
      nastawiaj się na "polowanie na Niego", czyli nie probuj szukać na gwałt kogoś
      na zamian Twego mężczyzny. Zawsze lepiej jest, jak zaczyna się z łuźnego
      znajomstwa, które potem przerasta w przyjaźń, a ta już może się rozwinąć w
      uczucie.
      No i nie gardź towarzystwem kobiet, bądź otwarta na _każdą_ nową przyjaźń,
      niezależnie od tego, czy może się przekształcić w uczucie.
      No i na koniec. Oczywiście, nie ma szybkiego a pewnego sposobu pozyskania sobie
      przyjaciół; będzie to trwało. Ale jak zaniechcasz tych powolnych kroczków ku
      nowym przyjaźniom, a będziesz jedynie usiłowała znaleźć sobie kogoś szybko -
      cóż, duże szanse na długą samotność...

      Trzymaj się :-)
      Powodzenia :-)
      • szirta Re: ach, samotnosc 24.01.04, 17:30
        u mnie to jest tak: w pracy nie mam wspolpracownikow, ale jkais kontakt z
        ludzmi moze byc, ale dopiero od wiosny. wierzaca jestem - tyle ze nie jestm
        chrzescijanka i ciezko mi dotrzec do wspolwyznawcow, chociaz wiem, ze sa w tym
        miescie. sasiedzi? chyba raczej nie....

        l2m napisała:

        > Rozumiem doskonale, o co chodzi Vortexowi, sama w podobny sposób poznalam
        wielu
        >
        > ludzi, ale to trochę specyficzna sytuacja, charakterystyczna dla kilku
        > subkultur. W zwykłych zaś okolicznościach knajpa dla kobiety, faktycznie, nie
        > jest najlepszym miejscem do zawierania znajomości. Podejdzie zawsze nie ten
        > samotny, tylko ten nachalny.
        > Ależ Ty gdzieś pracujesz? (czy może jeszcze studiujesz?) Sprobuj może
        otworzyć
        > się na współpracowników. Jeśli jesteś wierząca - istnieje parafia. Są też
        jacyś
        >
        > sąsiedzi, spotyka się ich gdzieś przed błokiem, w pobliskim sklepiku; zacznij
        > od "dzień dobry", potem kilka uprzejmych zdań, potem jakaś dłuższa rozmowa
        itd
        > -
        > byle się nie śpieszyć do zacieśniania znajomości, bo może to być odebrane
        jako
        >
        > narzucanie się. No i hobby, fakt, przy odpowiednim nastawieniu może Ci pomóc
        w
        > nawiązaniu nowych znajomości. Ale jedno Ci powiem - banalne to, ale fakt -
        nie
        > nastawiaj się na "polowanie na Niego", czyli nie probuj szukać na gwałt kogoś
        > na zamian Twego mężczyzny. Zawsze lepiej jest, jak zaczyna się z łuźnego
        > znajomstwa, które potem przerasta w przyjaźń, a ta już może się rozwinąć w
        > uczucie.
        > No i nie gardź towarzystwem kobiet, bądź otwarta na _każdą_ nową przyjaźń,
        > niezależnie od tego, czy może się przekształcić w uczucie.
        > No i na koniec. Oczywiście, nie ma szybkiego a pewnego sposobu pozyskania
        sobie
        >
        > przyjaciół; będzie to trwało. Ale jak zaniechcasz tych powolnych kroczków ku
        > nowym przyjaźniom, a będziesz jedynie usiłowała znaleźć sobie kogoś szybko -
        > cóż, duże szanse na długą samotność...
        >
        > Trzymaj się :-)
        > Powodzenia :-)
        • mist3 Powodzenia :) 24.01.04, 17:52
          Ja akurat poznałam mojego ukochanego przez internet - gadu-gadu. To on zagadnął
          mnie i naprawdę bardzo długo rozwijała się z tego przyjaźń - miłość przyszła o
          wiele później. Oczywiście w międzyczasie zdążyłam wielokrotnie zablokować
          paru "amantów" - może dzięki temu uodporniłam się choć trochę na wulgaryzmy i
          głupotę. Zaznaczam, że gg zaczęłam używać dlatego, ze większość moich bliskich
          przyjaciół mieszka daleko i to jest najlepszy z nimi kontakt. Po rozpadzie
          mojego poprzedniego 6-letniego związku naprawdę nie miałam ochoty na romanse. A
          w pracy większośc moich współpracowników jest o kilkanaście lat starsza ode
          mnie.
          Moja rada - wypady do kina w pojedynkę to naprawdę miły sposób na spędzenie
          wolnego czasu (fakt - we dwójkę przyjemniej, ale jak się nie ma co się
          lubi...), a poza tym zawsze o filmie mozna potem pogadać ze znajomymi (często
          trudno jest znaleźć temat do rozmowy, a tu jest on na tacy), netu tez bym nie
          przekreślała - jeśli nawet człowiek nie znajdzie tu miłości swojego zycia, to
          przecież może znaleźć fajnych ludzi do rozmowy - a przeciez forumowicze się
          spotykają, wiec nie musi to być tylko znajomość wirtualna.
          Życzę powodzenia, 3mam kciuki, a jeśli chcesz porozmawiać np. na gg - napisz na
          gazetowego maila :):) Pozdrawiam wiosennie (och jak ja tęsknię za wiosną :):) )
        • l2m Wiosna już niedługo, uszy do góry :-) 24.01.04, 18:20
          Wybacz, jeśli może jestem wścibska - ale dlaczego sąsiedzi "raczej nie"?
          Sąsiedzi - to też ludzie :-)

          No i pozostają te hobby.
          Jeśli masz ku temu możliwość i lubisz zwierzęta - to może weź jakiegoś
          zwierzaka. Oprócz radości, płynących z kontaktu ze zwierzęciem, będziesz miała
          ułatwione zapoznanie się z innymi kociarzami (psiarzami, szczuromaniakami etc).

          Jeśli masz odpowiednie predyspozycje i czas - można także popracować w jakichś
          organizacjach charytatywnych

          Można poszukać grupę ludzi o takich samych poglądach, zainteresowaniach etc i
          przez net, dlaczego nie. Chociażby i tutaj, na tym portalu.

          Powodzenia :-)
      • Gość: joa1 Re: ach, samotnosc IP: *.acn.pl 24.01.04, 21:14
        za 12m, tak trzymać!

        własnie rozpadł się mój związek, który trwał 10 lat. od 1,5 miesiąca mieszkam
        sama i powiem Wam że byłam bardzo zrozpaczona i mocno wystarszona co ja biedna
        zrobię - a facet trzymał mnie 'w klatce': zero znajomych, zycie w dusznym
        związku, nieomal symbiotycznym. dodatkowo pochodzę z innego miasta, wiec nie
        mam tu przyjaciół od urodzenia, szkół ...

        mój pomysł na samotność? szukanie znajomości w pracy. zaczepiam ludzi, gadam o
        czymś, nawiązuje bliższe znajomości i sie umawiam (do tej pory nie było mi
        wolno :)). z FK pojechałam do spa z dwiem nieznajomymi dziewczynami i obie sa
        cudne, zaprzyjaźniłysmy się, zwłaszcza z Kasią, z która wybieram się w marcu na
        weekend do Zakopanego. założyłam sobie gadu gadu i korzystam z niego.

        próbuję budować na nowo mój mały świat, może niezbyt jeszcze liczny ale
        znacznie się powiększył przez póltora miesiąca - ze stanu zerowego do
        kilkuosobowego. z pewnością będe go pielęgnowała i starała sie powiększać,
        chocby na zasadzie znajomy znajomego ma znajomego itp. sama się sobie dziwię :)
    • szirta Re: ach, samotnosc 27.01.04, 18:54
      mam jeden pomysl na poznanie ludzi i na przebywanie wsrod ludzi - zastanawialam
      sie nad wolorantariatem. bardzo ubie dzieci i chciabym bywac w domu dziecka w
      weekendy, ale ciage sie waham, bo to dosyc odpowiedziane, a ja nie wiem czy nie
      mam do tego slomianego zapallu, przeciez nie moge przestac przychodzic do
      dzieci, ktore moga sie do mnie przywiazac.
      poza tym spadlo na mnie jeszcze jedno - moja przyjaciolka i najblizsza osoba w
      miescie gdzie mieszkam (wspominalam, ze mieszkam tu od niedawna i dlatego
      niekogo nie znam?), dostala prace na drugim koncu Polski i zostane calkowicie
      samotna. nie wiem, jak sobie poradze, bo pomimo, ze jestem samodzielna to obie
      w jakis sposob dopelniamy sie (jak ja o czyms nie mysle, to ona pomysli i na
      odwrot). najbardziej brakowalo mi bedzie naszych rozmow, ktorym czasami nie
      bylo konca.
      ale postanowilam nie byc takim tchurzem, przezwyciezyc wszelkie obawy i chodzic
      sama do kina (jest tutakie calkiem fajne).
      momentami widze wszystko w ladnych kolorach, ze w koncu poznam jakis ludzi i
      bede miala tu jakis znajomych, jesli nie przyjaciol. tylko ta wiadomosc o
      przyjaciolce troche mnie dobila. nie znam jeszcze szczegolow odnosnie jej
      pracy, ale z tego co wiem, to ona sie cieszy z tego, wiec ja w sumie tez.
      • Gość: joa1 Re: ach, samotnosc IP: 198.178.239.* 05.02.04, 14:01
        Witaj szirta ponownie,

        jeśli rozważasz wolontariat no to jest to jakiś plan, ale nie wiem czy nie
        poczujesz się zbyt (mocniej) samotnie w towarzystwie dzieci również samotnych.
        Szukałabym raczej takich rozwiązań, które pozwalałyby Ci myśleć bardziej
        optymistycznie niż skupiac się na problemie samotności.

        Gdzie mieszkasz? W jakim mieście? Moze masz gadu gadu?

        joa_dzi@interia.pl
Pełna wersja