jak to u Was jest z problemami?

01.12.09, 23:45
Kiedy takowy posiadacie,od razu zwierzacie przyjaciołom,partnerowi...czy też
dusicie go w sobie i rozwiązujecie samodzielnie?
Ja się zwierzać nie potrafię,wstydzę,mimo,że mam komu...wole sto razy bardziej
słuchać problemów niż przychodzić do kogoś z własnymi.
Najgorsze,że przyjaciele odbierają to personalnie...Ostatnio kumpel wyskoczył
do mnie z pretensjami,że skoro nie chce nic mówić,to znakiem tego nie traktuję
go jak przyjaciela...dzisiaj mój facet doszedł do wniosku,że może nie mam
potrzeby mu już mówić o swoich kłopotach.Ehh...
Zapewniłam jednego i drugiego (partnera rzecz jasna bardziej),że to nie
dlatego,że im nie ufam,albo nie mam już potrzeby wygadania się.A po prostu
dlatego,że mówienie o kłopotach sprawia mi trudność,oznacza,że odniosłam jakąś
formę porażki.Sama muszę stawić czoła temu w co się wpakowałam,nie otrzymując
od nikogo pomocy,bo pomoc uznałabym za akt mojej słabości...
Ciężko mi,to fakt z takim podejściem,ale jeszcze gorzej czułabym się mówiąc
bliskim o swoich problemach,po wszystkim czułabym się taka "odkryta"pozbawiona
maski twardzielki ...
A jak to z Wami,od razy wypłakujecie się na ramieniu bliskiej osoby,czy
podobnie jak ja poddajecie się egzystencjalnemu masochizmowi ;)
    • bakejfii Re: jak to u Was jest z problemami? 01.12.09, 23:58
      My nigdy nie tlamsimy nic w sobie tylko biegamy z ozorem i paplemy jak
      nakrecone.Lubimy kawe na lawe.
    • ogromne.oko Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 01:39
      Nie, proszenia o pomoc raczej nie uznaję za dowód na słabość, pzecież żyjemy z
      ludzmi i pomaganie jak i proszenie o pomoc uznaje za cos naturalnego. Sa jednak
      pewne sprawy, ktore mimo iz wydaja sie problematyczne, to jednak w miare szybko
      wychodzi, ze wlasciwie moge je rozwiazac bez niczyjej pomocy, dlatego bez sensu
      byloby o nia prosic. Nie chodzi o to zeby ktos czlowieka w czyms wyreczal, tylko
      o to zeby pomogl, jesli samemu nie jest tak latwo. Bez sensu w samotnosci
      wypruwac sobie zyly, co dwie glowy to nie jedna, zreszta w kupie razniej. Sa
      jednakze tez takie problemy, przy ktorych za cholere nikt nie pomoze w sensie
      faktycznej pomocy, bo po prostu musimy je zalatwic osobiscie. Ale i wtedy mozna
      poprosic chocby o werbalne badz niewerbalne wsparcie w takiej trudnej chwili.
      Ale bywa u mnie i tak, ze nie prosze i sie nie zwierzam, trzymajac wszystko
      tylko i wylacznie w srodku. Ma to miejsce w miare rzadko, ale czasami jednak
      tak. Dotyczy takich problemow, o ktorych z pewnych wzgledow nie moge z nikim
      porozmawiac, czy to aby kogos nie urazic, czy dlatego ze sytuacja jest dla mnie
      ekstremalnie krepujaca i po prostu nie chce aby ktos o tym wiedzial, bo mi wstyd.
    • horpyna4 Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 10:32
      Jesteś po prostu introwertyczką. I nie ma tu nic do rzeczy zaufanie
      do przyjaciela, czy partnera. Po prostu masz potrzebę chronienia
      własnego "wnętrza", poczucie prywatności nie pozwalające zwierzać
      się nawet bliskiej osobie.

      Ekstrawertyk nigdy nie zrozumie introwertyka, więc odpuść sobie
      wszelkie tłumaczenia. Tak już masz i znajomi powinni to przynajmniej
      uszanować, jeżeli nie potrafią zrozumieć.
      • hermina25 Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 10:53
        Hmm,to dziwne,introwertyk zawsze kojarzył mi się raczej z nieśmiałą
        ,spokojną,małomówną osobą,nieprzepadającą za towarzystwem ludzi.A ja lubię
        otaczać się bliskimi ludźmi,mówię raczej wiele,a spokojna to z pewnością nie
        jestem :)
        Ale niewykluczone,że być może jakiś pierwiastek introwertyka w sobie posiadam i
        objawia się on właśnie chęcią chronienia swoich wnętrzności :)
        • horpyna4 Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 11:07
          Introwertyk wcale nie musi być nieśmiały. Może być towarzyski i
          pewny siebie, nawet rozgadany. Tyle, że nie upublicznia swoich
          wewnętrznych przeżyć.
    • lolcia-olcia Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 10:38
      Swoje problemy sama rozwiązuje po co mi mędrcy, którzy będą mi
      udzielać "cudownych" rad?
    • jack20 Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 12:27
      czytajac cie odnosze zwrazenie, ze albo masz "kopniete" podejscie do
      ludzi albo sobie z nich kpisz.
      chyba sie nie myle, gdy powiem, ze zaufanie jest podstawa
      k a z d e g o zwiazku a ty unikasz maniacko tego ustawiajac swoje
      ego, zdanie i poglady a´priori jako nieomylne i malo zdolne do
      akceptacji zdania innych.
      zaufanie mozna zdobyc tylko przy szczerych rozmowach i nie unikajac
      swych problemow. nie mysle, by czlowiek skryty moglby cos istotnego
      wygrac i raczej w istotnych sprawach przegra.
    • twojabogini Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 12:37
      Ja myslę, że umiejętnośc zwrócenia się o pomoc i zorganizowania jej
      sobie - jest oznaką siły, a nie słabosci. Siły - bo wymaga własnie
      odsłonięcia się, przyznania, że nie wszystko jest w porządku, ze są
      rzeczy z którymi nie umie się dać sobie rady, albo ze coś się
      zawaliło. Znam np. matki, które za wszelką cenę wszystko robią same,
      az padają na twarz i zaczynają się wściekac na dziecko. Ja tam bez
      poczucia klęski organizowałam sobie pomoc, udalo mi się też
      zorganizować cos na ksztal kołka samopomocy mam. Masz chwilowo dość -
      oddaj dziecko kolezance i idź na spacer. Tak mam ze wszystkim.
      Pytam tez ludzi o opinie, o ich doswiadczenia. Czasem ktos potrafi
      dostrzec to czego ja nie widzę, poza tym może też ocenic sytuację
      obiektywniej niz ja - bo bez moich emocji.
    • sundry Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 12:39
      Zwierzam się.
      • zawszezabulinka Re: jak to u Was jest z problemami? 02.12.09, 12:49
        zwierzam sie, tyle ile moge - tylko chlopakowi, jest moim przyjacielem, mozemy o
        wszystkim rozmawiac :)
Pełna wersja