my-bubele
02.12.09, 15:37
Historia jest taka, że mój trzyletni brzdąc wszedł w fazę rozwojową, która określamy z mężem "testowaniem granic fantazji". Objawia się to tak, że mały codziennie wciela się w nowa rolę (najczęściej jakiegoś superbohatera), którą odgrywa z pełnym zaangażowaniem, bez względu na okoliczności. Jadąc dziś autobusem dość głośno ratował świat za pomocą długiej żelki, którą przerobił na magicznego bata.. i oczywiście natychmiast ściągnął na siebie uwagę większości pasażerów, wywołując (zwłaszcza wśród tych starszych) oburzone komentarze wygłaszane teatralnym szeptem: "w ogóle nie panuje nad tym dzieckiem" , "patrz a ta mu tak pozwala", "głupia matka to i dziecko wariuje" i tym podobne. Krew mnie zalała. Przez nich i przez siebie - przez nich, bo niby jakim prawem obcy ludzie oceniają moje metody wychowawcze na podstawie krótkiej podróży autobusem (i jeszcze wyciagają wnioski, że skoro dziecko się dobrze bawi to ja na bank jestem głupia matką) a przez siebie - bo kompletnie nie wiem, jak w takich sytuacjach powinnam sie zachować. Puszczac mimo uszu (bo niby nie skierowane bezpośrednio do mnie) czy jednak odpowiadać? No właśnie.. ale CO odpowiadać??