notoja11 02.12.09, 19:59 wyjść z depresji... bo se nie radzę Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
tytus_flawiusz Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:01 notoja11 napisała: > wyjść z depresji... bo se nie radzę chłopa sobie poszukaj, ale takiego co się porządnie tobą zajmie, do podarcia prześcieradła i przegryzienia poduszki w amoku rozkoszy.. Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:04 niestety, chłop nie pomaga chyba że znajdę kochanka Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:19 > niestety, chłop nie pomaga > chyba że znajdę kochanka przecież napisałem, że nie o "sztukę" tu chodzi, tylko o odpowiedni model Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:04 w życiu nie byłam aż tak geil, aby przegryźć poduszkę. Muszę iść z reklamacją do małżonka. Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:20 > w życiu nie byłam aż tak geil, aby przegryźć poduszkę. Muszę iść z > reklamacją do małżonka. albo do stomatologa Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:06 sezon... od kilku lat, kiedy zbliża się zima, już wiem, co będzie. chociaż ostatniego lata nie było wcale lepiej. wszystko mnie przytłacza. zaczynam zawalać szkołę, pracy na szczęscie jeszcze nie, ale już widzę, że zbliża się złe. dupy nigdzie ruszyć nie mogę, tylko siedzę i się dołuję. sezon. Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:13 wyjść na kawę, do kina, na zakupy. generalnie - wyjść. ale chłopak nie ma ochoty, a to zmęczony, a to mu się nie chce, a to ma za duzo pracy. a ja się kiszę. nowe miasto, niby znajomi jacyś są, ale oni tacy bardziej imprezowi, a ja do klubów niet. no i pogadać nawet nie ma o czym. niedługo się zapuszczę i nawet po bułki nie zejdę Odpowiedz Link Zgłoś
ogromne.oko Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:49 A znajomi ze szkoly, z pracy? Moze oglos sie na forum swojego miasta, ze chetnie poznasz jakas dziewczyne na wspolne wypady na piwo/kawe/ciastko/kielbase. Na pewno sa gdzies takie osoby jak Ty. Co to za miasto? Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 23:28 Warszawa. latem tu już się nawet ogłaszałam... że poznałabym kogoś do jazdy na rolkach, ktoś się nawet zgłosił, a ja stchórzyłam. kiepsko Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:08 Na depresje sezonowe podobno lampy bardzo pomagają. Weż sobie zafunduj taki 10 dniowy seams, powinno pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
mamba8 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:19 Trochę ruchu w postaci sportu czy nawet spaceru. Zaproś kogoś ze "starego" miasta na parę dni do was. Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:26 no właśnie. latem chodzę na rolki i basen, a teraz w zasadzie nie bywam na powietrzu. do naszej kawalerki raczej nie da się nikogo zaprosić ;) ehh, ciężko. brakuje mi energii po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: pomóżcie mi 02.12.09, 20:29 > do naszej kawalerki raczej nie da się nikogo zaprosić ; i to jest to !!! kupcie sobie normalne mieszkanie, na jakiś czas przy okazji będziesz miała zajęcie, to przestanie ci się w dupie przewracać z nudy. Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 23:30 jeśli wygrałeś w totka, to możesz kupić mi mieszkanie w Warszawie, nie ma sprawy. mnie niestety nie stać. pół dnia spędzam na uczelni, resztę w pracy. rzadko mam czas, żeby się ponudzić. ale co ja ci się, człowieku, tłumaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
mamba8 Re: pomóżcie mi 03.12.09, 00:01 Luzik Warszawa może wydawać się czasem przygnębiająca :) ale polecam spacer takim takim udekorowanym na święta nowym światem i znów nabiera jakichś tam miłych barw. Odpowiedz Link Zgłoś
tow.ortalion Re: pomóżcie mi 02.12.09, 21:57 Tu Ci nikt nie pomoże. Skontaktuj się jak najprędzej z lekarzem. To nie są żarty. Może będziesz potrzebować medykamentów. Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: pomóżcie mi 02.12.09, 22:01 tow.ortalion napisał: > Tu Ci nikt nie pomoże. > > Skontaktuj się jak najprędzej z lekarzem. > To nie są żarty. Może będziesz potrzebować medykamentów. > eeee tam, ... posłużę się klasyką - sfiksowała bo chłopa dawno nie miała Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 22:31 też nie mieli chłopa czy się nudzą? Miałabym ochotę życzyć ci depresji, żebyś ją miał i do tego wysłuchiwał, jakie to są fanaberie z nudów. I nie mów, że ci się nie zdarzy. Wielu już tak mówiło, a potem antydepresanty brało. Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 22:36 maitresse.d.un.francais napisała: > też nie mieli chłopa czy się nudzą? > > Miałabym ochotę życzyć ci depresji, żebyś ją miał i do tego wysłuchiwał, jakie > to są fanaberie z nudów. > > I nie mów, że ci się nie zdarzy. Wielu już tak mówiło, a potem antydepresanty brało. Przypuszczam, że wątpię Droga Pani. (a parę latek już żyję i parę deprymujących sytuacji udało mi się przeżyć, /na ten przykład ludobójstwo w postaci nieludzkiej matury z obowiązkową matematyką/) Mam dosyć sceptyczną opinię w kwestii "chorób" wynalazków przedsiębiorstwa "psycholodzy & farmakolodzy" Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 22:42 > Przypuszczam, że wątpię Droga Pani. > ) > > Mam dosyć sceptyczną opinię w kwestii "chorób" wynalazków przedsiębiorstwa > "psycholodzy & farmakolodzy" Aha. Czyli te choroby nie istnieją? Ale wiesz, jest mnóstwo osób, które pracują/uczą się, na nudę nie cierpią, a jakoś mają ich objawy. Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 22:49 maitresse.d.un.francais napisała: > Aha. Czyli te choroby nie istnieją? Ale wiesz, jest mnóstwo osób, > które pracują/uczą się, na nudę nie cierpią, a jakoś mają ich objawy. "Choroby". he, a co jest kryterium istnienia "choroby" ? Wpis do urzędowego rejestru ? (ostatnio chociażby mieliśmy przykład takiej "cieżko chorej na depresję" rencistki z facebooka). Odpowiedz Link Zgłoś
catthe Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 22:53 tytus_flawiusz napisał: > "Choroby". he, a co jest kryterium istnienia "choroby" ? Wpis do urzędowego > rejestru ? (ostatnio chociażby mieliśmy przykład takiej "cieżko chorej na > depresję" rencistki z facebooka). To jest akurat przykład na to jak ignoranci i ten głupi plebs wszystko łyka co gdzies napiszą czy w tv powiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 22:56 catthe napisała: > tytus_flawiusz napisał: > > > > "Choroby". he, a co jest kryterium istnienia "choroby" ? Wpis do > urzędowego > > rejestru ? (ostatnio chociażby mieliśmy przykład takiej "cieżko > chorej na > > depresję" rencistki z facebooka). > Tak, mamy też osoby z orzeczeniem niepełnosprawności, rześkie i zdrowe jak konie, stuprocentowo sprawne. To znaczy, że nie istnieją NAPRAWDĘ niepełnosprawni fizycznie ludzie, tak? Analogicznie jest z depresją. Rusz wreszcie łbem. Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 23:08 > Tak, mamy też osoby z orzeczeniem niepełnosprawności, rześkie i zdrowe jak > konie, stuprocentowo sprawne. > > To znaczy, że nie istnieją NAPRAWDĘ niepełnosprawni fizycznie > ludzie, tak? nie, za to mamy pole do nadużyć znacznie mniejsze i bardziej weryfikowalne > Analogicznie jest z depresją. Rusz wreszcie łbem. analogicznie ? a widziałaś jakąś smutną nastoletnią smarkulę ? widziałaś jakąś damulkę w podłym nastroju ? Nie, one wszystkie mają "depresję" i jadą od deprimu do prozacu, a przemysł "depresja" kwitnie. Dziwnym trafem pauperyzacja "globusów" nastąpiła wraz ze zmianą stosunków społecznych, nagle taka "depresja" stała się ogólniedostepnym symptomem wielkopaństwa i odchamienia :-). Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 22:55 > > "Choroby". he, a co jest kryterium istnienia "choroby" ? Objawy. Czyli symptomy. Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 23:10 maitresse.d.un.francais napisała: > > Objawy. Czyli symptomy. pedofilia, też ma objawy i symptomy czemu Romusia będą "wieszać" miast leczyć ? Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 23:38 dzięki, Kochanica (bo to Ty, prawda?). przez ludzi, którzy takie stany nazywają fanaberiami, trudno sobie z tym poradzić. to się tylko tak wydaje, że wystarczy przyłożyć kijkiem i przejdzie. mnie nie przechodzi od jakichś 6 lat. miałam 16 l., kiedy chodziłam do psychologa, ale bardzo się zawiodłam. staram się "leczyć" sama. wynika to z rzeczy oczywistych - brak zaufania do lekarzy, brak kasy na prywatną służbę zdrowia, niewychodzenie z domu, zresztą powodów są tysiące. są miesiące, kiedy jest dobrze, ale są takie, kiedy mam wszystkiego dość. wychodzę rano - jeszcze ciemno, wracam - już ciemno. po prostu czasem muszę to z siebie wywalić, a potem dowiaduję się, że jestem jakąś szklanką;) no alpepe posądziła mnie o trolling po raz pierwszy od 3 lat tutaj, więc chyba nie jestem jeszcze aż tak żałosna;) Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 23:49 notoja11 napisała: > dzięki, Kochanica (bo to Ty, prawda?). nie, nie prawda ale rozumiem, że tak ci pasuje do dalszego ciągu bzdur > przez ludzi, którzy takie stany nazywają fanaberiami, trudno sobie > z tym poradzić. no ale masz rozwiązanie, winni są inni, cykliści, masoni, żydzi i nieżyczliwi, ufff co za ulga, prawda, na szczęscie to nie Ty > to się tylko tak wydaje, że wystarczy > przyłożyć kijkiem i przejdzie. oczywiście, że "się wydaje", dowodem na to jest to, że ci, którym się wydaje "depresji" nie mają > mnie nie przechodzi od jakichś 6 lat. miałam 16 > l., kiedy chodziłam do psychologa, dziękuję, nie mam więcej pytań. > rano - jeszcze ciemno, wracam - już ciemno. po prostu czasem muszę > to z siebie wywalić, no tak, ty to masz problemy, a co będzie jak spadnie śnieg i ściśnie mróz ? Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 02.12.09, 23:57 jak spadnie śnieg i ściśnie mróz prawdopodobnie przestanę wychodzić z domu. a teraz możesz śmiać się do woli, naprawdę. cieszę się, że dostarczam ci wieczornej rozrywki. jednak idź już sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
catthe Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:00 Notoja, nie przejmuj się małym prostaczkiem bitym w dzieciństwie. Sam nie wie jaki jest biedny, tak jak głupcy nie mają świadomości swojej głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:16 catthe napisała: > Notoja, nie przejmuj się małym prostaczkiem bitym w dzieciństwie. > Sam nie wie jaki jest biedny, tak jak głupcy nie mają świadomości > swojej głupoty. zakochałaś się czy jak ? Dziękuje poradzę sobie z moją własną bieda bez twego wścibskiego, zadartego nosa, nadęta pozerko Odpowiedz Link Zgłoś
catthe Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:29 tytus_flawiusz napisał: >> > zakochałaś się czy jak ? Dziękuje poradzę sobie z moją własną bieda bez twego > wścibskiego, zadartego nosa, nadęta pozerko Nie zauważyłeś do kogo kierowałam swoją wypowiedź? To naucz się odczytywać drzewko na forum. To nie jest takie trudne, może ci się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:50 > Nie zauważyłeś do kogo kierowałam swoją wypowiedź? To naucz się > odczytywać drzewko na forum. To nie jest takie trudne, może ci się > uda. już? już uratowałaś świat przed złym tytusem, już podzieliłaś się swoimi bezwartościowymi frazesami i komunałami z całym forum ? już zabłysnęłaś empatią i "wiedzą" z poradników dla gospodyń domowych ? No to teraz w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku możesz iść spać. Odpowiedz Link Zgłoś
catthe Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:59 tytus_flawiusz napisał: >> już? już uratowałaś świat przed złym tytusem, już podzieliłaś się swoimi > bezwartościowymi frazesami i komunałami z całym forum ? już zabłysnęłaś empatią > i "wiedzą" z poradników dla gospodyń domowych ? > No to teraz w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku możesz iść spać. Mały prostaczku, nie wysilaj się tak bo naprawde nie ma po co. Jestes za maly i za glupi, żeby cokolwiek z twojego belkotu mnie obeszlo. Chodzilo mi tylko o kogos kto jest w troche slabszej formie i byloby szkoda, żeby ta dziewczyna wziela sobie do serca chociaz jedną literę z tego co sie tu naprodukowales. Bylbys tylko smieszny gdyby nie to, że probowales dowalić komus cierpiącemu. Na szczęscie autorka watku pomimo gorszej formy jest na tyle mądra, że szybko sie zorientowala kim jestes. I juz sie nie natężaj, nie wymyślaj tych 'błyskotliwych' treści, ktore ciebie samego tak podniecają. Już mi nic nie odpowiadaj bo z mojej strony EOT(i nie dlatego, że idę spać ale dlatego, że mi szkoda czasu na kogoś takiego jak ty) Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 01:05 > Mały prostaczku, nie wysilaj się tak bo naprawde nie ma po co. > Jestes za maly i za glupi, żeby cokolwiek z twojego belkotu mnie > obeszlo. czego dowody można zaobserwować już w paru wątkach :-) śmieszna jesteś, kogo chcesz okłamać siebie ? > i nie dlatego, że idę spać ale dlatego, że mi > szkoda czasu na kogoś takiego jak ty tak, już raz się tak zarzekałaś, ale rozumiem, misja ratowania świata ważniejsza :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:15 notoja11 napisała: > jak spadnie śnieg i ściśnie mróz prawdopodobnie przestanę > wychodzić z domu. Nie ma się co martwić. Jakiś dobrotliwy psycholog wypisze (za stówe, albo dwie) ci L-4, i na utrzymanie wezmą cię takie bezduszne kanalie jak ja (za pośrednictwem ZUSu). Na zwolnieniach też prześlizgniesz się przez studia, w końcu z dyplomem magistra wylądujesz w jakimś biurze, gdzie byle głośniejsze pierdnięcie wpędzi cię w załamanie nerwowe. Potem podwiesisz się jakiemuś frajerowi kotwicą i kamieniem pod szyją i módl się by wytrwał z tym do samej śmierci. W sumie to nawet Ty sama temu winna nie jesteś, winny jest absurdalny system, który wywrócił naturalny proces selekcji i rozwoju ludzkości, swym eksperymentem polegającym na wspieraniu, osłanianiu, mnożeniu i hodowli jednostek słabych i podatnych na wpływy (głownie na oferty - "lekarzy" dusz), które w normalnych warunkach albo musiałby dostować się do warunków, albo zginęłyby marnie (a w raz z nimi i geny podatne na "globusa"). Tak wiem okrutne, ale jak tam jakaś "współczująca" raczyła była zauważyć, jestem drań bez serca :-) Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:30 nie, jesteś zblazowanym pseudointeligentem, któremu wydaje się, że jest fajny i wie wszystko, ale nigdy nie czytał ani Kanta, ani Nietzschego, ani nawet Hegla, ale za to na pamięć zna wpisy z racjonalista.pl i zatrzymał się na etapie gimnazjum. Tam też coś usłyszał o Darwinie, ale jak widać nie wszystko zapamiętał. jesteś chłopaczkiem, któremu przerosła jedna część ciała, niestety - ani to mózg, ani genitalia. jesteś jednym z tych, co to zawsze poszkodowani, bo lekarze i nauczyciele zabrali, a tobie rząd nie dał. na koniec - jesteś zwyczajnym nieudacznikiem, który próbuje się dowartościować na forum Kobieta, korzystając z napięcia przedmiesiączkowego i burzy hormonalnej przebywających tu Pań. twoje wywody są nie tylko żałosne, lecz także nakazujące ci współczuć. nigdy nie dałam lekarzowi w łapę, nigdy nie musiałam się do tego uciekać, żeby zaliczyć kolejny rok. ale widać, że zjawisko tobie jest nieobce. w dodatku cały czas chrzanisz o tych lekarzach i że daję się wkręcać, a nie rozumiesz, że do psychologów nie chodzę i się nie leczę. ale... XXX Podobno 20 % Polaków nie rozumie tego co czyta ch*j z nimi (Piotr Macierzyński) Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz no i wreszcie jakiś postęp ... 03.12.09, 00:47 .. przynajmniej trochę życia wstąpiło w to udręczone ciało :-) > nie, jesteś zblazowanym jak najbardziej :-) > któremu wydaje się, że jest fajny w dupie to mam > ale nigdy nie czytał ani Kanta, ani Nietzschego, ani nawet Hegla z czego wnosisz ? że mi nie imponuje popkultura emo ? Nigdzie się u nich nie doczytałem, że volty emocjonalne i sznytowanie się to najlepszy sposób na życie. > jesteś chłopaczkiem, któremu przerosła jedna część ciała, niestety > ani to mózg, ani genitalia. śliczna się robisz, jak tak się pienisz > jesteś zwyczajnym nieudacznikiem o nie, wcale nie takim zwyczajnym :-) > korzystając z napięcia przedmiesiączkowego i burzy hormonalnej > przebywających tu Pań o widzisz ! pierwsze mądre stwierdzenie w potoku bzdur, które tu wypisywałaś, może tobie tak naprawdę endokrynolog jest potrzebny nie jakiś szarlatan, pomyślałaś kiedyś o tym ? zamiast się chlastać po łazience > lecz także nakazujące ci współczuć. za dużo ostatnio przebywałaś w towarzystwie koleżanki dętej pozerki > nigdy nie dałam lekarzowi w łapę, nigdy nie musiałam się do tego uciekać, to dziwne, bo ja w prywatnych gabinetach płaciłem, może powinienem dyskretnie nawiać > nigdy nie musiałam się do tego uciekać, żeby > zaliczyć kolejny rok. a to ciekawe, a jak przypadkiem podczas sesji zimowej spadał śnieg, to komisja egzaminacyjna pewnie zajeżdżała do twej kawalerki ? Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:09 i powiem ci jeszcze, że nie życzę ci nawet połowy tego, co ja przeszłam, a mam dopiero 23 lata. lekarstw nie biorę od 5 lat, więc nie martw się, nie jestem ofiarą, której "sięwydaje", że jest bardzo chora i musi brać dużo witaminy C. nie życzę ci bezsenności przez kilkanaście nocy i odsypiania przez godzin kilkadziesiąt na raz. nie życzę ci myśli samobójczych, nie życzę ci samotności, bo nie potrafię się przełamać, żeby poznać się z kimś bliżej, nie życzę ci krwi na kafelkach, kiedy po raz kolejny się "kaleczysz", nie życzę ci objadania się, a potem rzygania, nie życzę ci życia na samych papierosach, nie życzę ci żadnej z chorób, które mam, żadnych doświadczeń, które musiałam wziąć na klatę, nie życzę ci żadnego z moich lęków, które próbuję sobie racjonalnie tłumaczyć, ale to nic nie daje, nie życzę koszmarów, strachu przed banalnymi czynnościami, jak choćby odebraniem telefonu od kogoś obcego. ty możesz z tego kpić, ale uświadom sobie, że tacy ludzie są, istnieją obok ciebie, ale potrafią maskować się na tyle dobrze, że tego nie widzisz. nikogo nie obwiniam za ten stan, a jeśli już to raczej siebie. za bezsilność, irracjonalne decyzje, autoagresję. i za to, że nie potrafię tego wyartykułować najbliższym tak, jak robię to tu, na forum, anonimowo. nie osądzaj mnie, bo ani mnie nie zdemaskujesz, ani ośmieszysz, ani sam nie zabłyśniesz. waż słowa, bo kiedyś mogą obrócić się przeciwko tobie. i bądź mniejszym egoistą albo chociaż nie wpiep***aj się dla samego wpiep***ania Odpowiedz Link Zgłoś
tytus_flawiusz Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:18 notoja11 napisała: > i powiem ci jeszcze, że nie życzę ci nawet połowy tego, co ja przeszłam, a mam dopiero 23 lata. daruj sobie tą licytację, mnie wczoraj wyjęli spod klosza Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: Tytus, a mężczyźni chorzy na depresję 03.12.09, 00:37 no no kto by pomyślał:p Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 23:45 wiesz, że się boję? i wiesz, że to nie takie proste? wiesz Odpowiedz Link Zgłoś
soulshunter Re: pomóżcie mi 02.12.09, 22:39 to gdzie ty mieszkasz, na kole podbiegunowym? Jesli tak to zagraj z pingwinami w berka. Inna rozrywka, poustawiaj pingwiny jeden obok drugiego i zagrajcie z niedzwiedziem polarnym w kregle. Proponuje jeszcze rzut foka do przerebli, rozmagnesowanie bieguna, mozesz wziasc farelke i zaczac topic lodowiec (zobaczysz jaki wrzask ekolodzy podniosa), mozesz przemalowac snieg na pomaranczowo itd itp. Jak widzisz wszystko mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 23:43 a ta wypowiedź to odnośnie do czego? czy ja cię człowieku obrażam, czy śmieję się z ciebie? podobno jestem inteligentną osobą, no i taka pusta ironia na mnie, niestety, nie działa, nie wnosi niczego. zatem albo wysil się mocniej, albo poradź, albo daj sobie spokój. idź pod wątki: "on mnie leje - zostać z nim czy nie?", "moje dziecko zrobiło zieloną kupkę" itp. i jeśli nie masz nic sensownego do powiedzenia, to proszę, uszanuj mnie i moje samopoczucie, i idź stąd. Odpowiedz Link Zgłoś
cloclo80 Re: pomóżcie mi 02.12.09, 23:02 Parę razy kijem po tyłku przywróciłoby cię do pionu. Problem w tym, że to niewykonalne przez net. Odpowiedz Link Zgłoś
catthe Re: pomóżcie mi 03.12.09, 00:06 Jesli jestes absolutnie pewna, że w gre nie wchodzą ani leki ani psychoterapia to zajmij się sobą porządnie i kompleksowo. Chociaż naprawde radziłabym zebrać troche sił i poszukac dobrego psychoterapeuty i/lub psychiatry. Skup się na diecie(jedz te produkty ktore wpływają na zdrowie układu nerwowego i wspomagają wydzielanie serotoniny). Uprawiaj sport. Podejrzewam, że Ci sie nie chce ale jak już chcesz leczyc się sama to powinnac sie zmusic;) Wybierz sobie taką aktywnośc fizyczna, ktora wydaje Ci sie najbardziej atrakcyjna i ćwicz 30 minut trzy razy w tygodniu. Jesli mozesz to wez serie nastwietlan tą lampą o ktorej ktoś Ci pisał. No i wbrew nastrojowi wychodz z domu. Malymi krokami. Znajdz cos co lubisz. Szukaj pasji, spotykaj się z ludzmi, nie zamykaj się absolutnie w domu. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 03.12.09, 00:17 dzięki :) to nie tak, że ja kompletnie nie chcę pomocy lekarskiej. mimo doświadczeń myślę, że to może być teraz jedyne wyjście. ale za każdym razem kiedy wybijam numer w komórce, żeby zadzwonić do przychodni, zatyka mnie. po prostu. i odkładam tel. taki bardzo słomiany zapał. podejrzewam, że gdyby ktoś mnie umówił i zaprowadził do przychodni, w końcu wygadałabym się lekarzowi i dostała jakąś pomoc. ja chyba nawet tego chcę... tylko to nie jest takie proste. to nie jest takie proste - to już brzmi jak mantra w moich ustach, sama nie mogę się słuchać! ale tego naprawdę nie może zrozumieć człowiek, który albo przez to nie przeszedł, albo nie ma w nim nawet namiastki empatii. to chore, wszystko. wiem czego chcę, ale nie robię tego, bo? no właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
catthe Re: pomóżcie mi 03.12.09, 00:24 A może Twój facet móglby Cię umowić i zaprowadzić? Naprawde szkoda czasu. Poza tym poki nie podejmujesz leczenia, to jest Ci źle i tylko niepotrzebnie sobie ten stan utrwalasz i utwierdzasz się w fałszywym przekonaniu, że nie może być dobrze. Warto o siebie zawalczyć, zrobic ten pierwszy krok. Wszystko co opisalas jest do wyleczenia, naprawde. Kwestia tylko teraz taka, żebys trafiła na dobrego lekarza czy psychologa. Żeby nie było tak, że trafisz na kogoś niekompetentnego i znow się zniechęcisz. A rady, ktore Ci napisalam stosuj nawet jak leczenie podejmiesz. Bo z depresją i tymi roznymi;)to trzeba kompleksowo. I stan fizyczny organizmu ma tu znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
notoja11 Re: pomóżcie mi 03.12.09, 00:34 dziękuję za zrozumienie. ja wiem, że muszę działać. trzeba jakoś się zebrać. ale ostatnio był wyjątkowo perfidny czas. po prostu musiałam to wywalić, sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
catthe Re: pomóżcie mi 03.12.09, 00:38 Wywalenie zaliczone, teraz czas na działanie. I nie zatrzymuj się w ogóleeee;) Życzę powodzenia, będzie dobrze, zobaczysz! p.s. i nie przepraszaj bo przeciez nie ma za co. tu sie przeciez pisze i o pieluchach i o depresji i nawet o jezdzie konnej pare dni po cesarce;) Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: pomóżcie mi 03.12.09, 00:40 Forum nie jest najlepszym miejscem na szukanie wsparcia, przynajmniej nie to, ale zauważyłaś to pewnie po wcześniejszych wypowiedziach. W celu wyjścia z depresji polecam lekarza z tego co wiem to terapia farmakologiczna i grupowa jest stosowana. Odpowiedz Link Zgłoś
me.whatever Re: pomóżcie mi 03.12.09, 00:59 notoja, ty masz ta depresje sezonowo czy ogolnie masz depresyjna nature? W lecie jest ok? Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: pomóżcie mi 03.12.09, 01:02 Boszszszszse zero zrozumienia dla ludzkiej głupoty :) Odpowiedz Link Zgłoś