swieta osobno, bo..

03.12.09, 11:42
no wlasnie.. jestesmy razem ok. 2 lat, mieszkamy za granica (On nie jest Polakiem) ostatnie swieta spedzilismy w Polsce i logiczne wydawalo mi sie spedzenie kolejnych swiat tutaj, z Jego rodzina i przyjaciolmi. Dodam, ze nie jest to sytuacja idealna, bo za jego przyjaciolmi i rodzina nie przepadam, poniewaz mimo ze wszyscy znaja angielski, zawsze porozumiewaja sie w swoim jezyku, ktorego ja znam tylko podstawy (i mimo ze ciagle sie ucze, ciezko jest mi zrozumiec niektorych szybka wymowe i wlaczyc sie do rozmowy). Z tego powodu wszelkie wspolne wyjscia / obiady / kolacje zawsze koncza sie tak, ze ja sobie siedze w ich gronie myslac o niebieskich migdalach a oni rozmawiaja totalnie nie zwracajac na mnie uwagi.. rozmawialam o tym ze swoim partnerem parokrotnie, ponoc On potem z nimi rozmawialam, ale jakos skutku to nie przynioslo..

no i nadchodza swieta.. pare tygodni temu moj partner zapytal mnie czy nie chcialabym pojechac na swieta do Polski (sama oczywiscie) i spedzic czasu z rodzina i przyjaciolmi i ze moze byloby to dla mnie dobre i bym sie zrelaksowala (mam duzo stresow na uczelni teraz). propozycja nie wzbudzila podejrzen, wydawalo mi sie nawet mile ze mysli ze wyjazd by mnie odprezyl, jednak wyjasnilam ze chce spedzic swieta z Nim (sa jeszcze inne powody dla ktorych chce / musze tu zostac, ktore rowniez mu wyjasnilam). rozmowa skonczyla sie normalnie i wydawalo mi sie oczywiste ze zostaje.

wczoraj moj luby oznajmil mi ze sprawdzal ceny lotow do warszawy i znalazl tanie na swieta i ze moze jednak zdecyduje sie pojechac. prawde mowiac bylam nieco zaskoczona, bo myslalam ze temat jest juz zakonczony. powiedzialam Mu to i przypomnialam ze przeciez o tym rozmawialismy. zapytalam sie czy jest jakis powod dlaczego chce mnie wyslac do Polski na swieta, na co on znowu rzucil argumenty z odpoczynkiem itp. zaczelam sie nieco unosic, bo wyjasnilam juz raz dlaczego chcialam z Nim tu zostac.. zaczelismy sie sprzeczac no i wyszlo szydlo z worka - uwaza ze lepiej jak wyjade, to nie bede musiala spedzac czasu z jego rodzina i przyjaciolmi a wie ze to jest dla mnie stresujace (z powodu wykluczania mnie z ich rozmow, jak wyzej). na co powiedzialam ze przeciez i tak mamy do nich jechac na jeden dzien wiec nie jest to ogromny problem (zwlaszcza ze i tak tam jezdzimy przynajmniej raz w miesiacu). na co On odpowiedzial ze planuja dodatkowa kolacje z przyjaciolmi przed swietami i sylwestra.. nie ukrywam ze bardzo mni to zranilo.. zupelnie nie rozumiem Jego postawy, normalnie jestesmy bardzo zgodna para i bardzo rzadko sie klocimy / sprzeczamy.. i generalnie argument o moim odpoczynku w Polsce nie wydaje mi sie juz prawdziwy.. po tej sprzeczce wychodzi na to ze mnie odsyla zeby spedzic swieta i sylwestra z nimi..

sorka, wiem ze post dlugi ale musialam sie wygadac :( nie wiem co robic, nie mam ochoty juz tu z Nim na swieta zostawac, ale wiem ze jak pojade do Polski tylko dlatego ze On wolal spedzac czas z rodzina / przyjaciolmi to nie chce juz do Niego wracac :( zachowal sie jak d.pek i jest mi bardzo przykro.. no i oczywiscie nie rozmawiamy ze soba od wczoraj :(
    • niebieski_lisek Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 11:48
      Zgadzam się z tobą, facet chce się ciebie pozbyć, bo byś mu przeszkadzała.
    • czarna.josefina Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 12:23
      Pytanie co on chce tak naprawdę. Bo bezsensownie kłócić sie o
      domysły.
      Kto wie, być może faktycznie on chce pozbawić Cię stresu spędzania
      świąt "w obcym języku". Faceci często stosują najprostsze metody
      żeby załatwić sprawę na zasadzie: źle się czujesz z tymi ludźmi - to
      sie z nimi nie spotykaj.
      A być może uważa, że skoro jesteście ze sobą na codzień, to kilka
      dni rozłąki nic złego Wam się zrobi.
      Być może dla niego święta nie są szczególnym czasem, gdzie rodzina
      czy zakochani powinni być razem.
      Może warto zostałać jednak na miejscu i iść jednego dnia do
      znajomych razem, a na kolejną kolację niech on już pójdzie sam i się
      dobrze bawi.
      Może tro jest rozwiązanie.
    • hermina26 Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 12:30
      A ja troche pobronie Twojego faceta:)
      Ja mam tak, że nie jestemj osobą zaborcza, mój facet jest! Ja cieszę
      się jak on spotyka sie, wychodzi sam ze swoimi znajomymi,
      przyjaciólmi! Cieszę się zwłaszcza gdyz są to ludzie za którymi nie
      przepadam - nie widze powodu, zeby męczyć się w ich towarzystwie i
      nie oczekuje, żeby facet nie utrzymywał z nimi kontaktów, tylko
      dlatego, że ja ich nie lubie! Mój facet jest dosyć zaborczy, wiec w
      przeciwną stronę działa to dosyć opornie, ale staram się wypracowac
      zawsze jakis kompromis!
      Mysle, że Twój facet wie, ze Ty nie bedziesz czuła się dobrze w ich
      towarzystwie, a nie jest w stanie ich zmusić czy pilnować, zeby
      porozumiewali się po angielsku - mysle, że ma ochote sie z nimi
      spotkac i jednocześnie nie chce stawiać Cię w niezręcznej sytuacji!
      Z drugiej strony wie, że Tobie nie sprawi przykrości spedzenie świąt
      z rodziną! A przynajmniej będzie to dla Ciebie większa radosć niż
      spedzanie Świąt z nim i z całea jego obcojęzyczną rodziną! Mysle, że
      on poprostu chciał wykobinować tak, zebyście oboje byli zadowoleni -
      wilk syty i owaca cała wg. przysłowia:)
      Ja bym, sie ucieszyła z takiej propozycji i nie doszukiwałabym się
      jakiegos podstępu w tym zachowaniu! Poniekąd mogę zrozumieć Twoją
      reakcje, ale myslę, ze nie powinnas jej rozpatrywac pod kątem: "on
      woli ich, nie mnie"!
      Taka jest moja interpretacja!
      Pozdrawiam
      • beyoonce Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 12:59
        hermina26 i czarna.josefina - jak wspomnial o tym po raz pierwszy naprawde
        myslalam ze jest to mila propozycja, ale poza spedzaniem swiat z Nim mam jeszcze
        inne powody zeby tu zostac, ktore Mu wyjasnilam i uwazalam temat za zamkniety
        (zwlaszcza ze przytaknal i juz tego tematu nie drazyl).
        Nie chodzi o to ze jestem zaborcza i chce go odciac od rodziny / przyjaciol -
        jezdzi tam kiedy chce, dzwonia do siebie czesto i ja nie mam z tym problemow.
        Mimo ze jest to niemile kiedy wykluczaja mnie z rozmow, jezdze tam z okazji
        roznych urodzin, rocznic, etc. I nie chodzi tez o rozlake, bo wyjezdzamy czasem
        osobno i nie mam z tym zadnego problemu - nie musimy byc razem kazdego dnia.
        Chodzi o to ze wczoraj zaczal rozmowe od "znalazlem bilety.." i ze dopiero
        wczoraj wspomnial o dodatkowej kolacji i sylwestrze.. niestety, w pierwszej
        rozmowie ani slowem nie wspomnial o tym ze jego propozycja jest w jakis sposob
        zwiazana z tym ze nie chce zebym sie stresowala swietami u jego rodziny /
        przyjaciol.. wiec dlatego mam bardzo mieszane uczucia co do tego..
        dodam jeszcze ze w sumie wyjatkowo przykro mi sie zrobilo, poniewaz jakis czas
        temu proponowalam wspolny wyjazd na sylwestra do Barcelony czy Paryza, jednak po
        Jego argumentach o oszczedzaniu kasy (planujemy remont mieszkania) stwierdzilam
        ok, spedzimy sylwka tutaj.. a teraz proponuje mi zakup biletow za kilkaset euro
        zebym swieta milo spedzila w Polsce... :/
        • aneta-skarpeta Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 14:08
          niestety mi ta sprawa smierdzi:/

          ja byłabym ostrozna
          • erillzw Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 14:46
            Po pierwsze i najwazniejsze. Oczekujesz, ze kilka-nascie(?) osob
            przestanie ze soba rozmawiac bo Ty wciaz znasz tylko podstawy jezyka
            kótry jest ojczysty dla twojego partnera, jego rodziny i przyjaciół?
            A jak przepraszam porozumiewasz sie z Nim? Na migi?!
            Dla mnie jest niepojete, ze masz pretensje do niego o to, ze wciaz
            znasz tylko podstawy jezyka, mieszkajac za granica, studiujac za
            granica i mieszkajac z obcokrajowecem. Albo jestes tak tepa (sorry
            za dosłownosc) albo tak leniwa. Bo wierzyc mi sie nie chce, ze przy
            taakiej intensyfikacji obcego jezyka zna sie wciaz tylko podstawy. I
            to po dwóch latach!
            Po drugie.. uwazam, ze facet wyszedł po prostu w Twoim kierunku bo
            mysli o Tobie, o Twoim komforcie psychicznym i tym, zebys spedzila
            swieta z rodzina i w ojczystym jezykiem. On wie ze sie meczysz tam
            gdzie nie rozumiesz i nie nadazasz za rozmowa i chce Ci to jakos
            ulatwic. Co wolisz, siedziec skwaszona w towarzystwie ktore rozmwia
            w jezyku ktorego po dwóch latach nadal nie pojmujesz czy pojechac do
            rodziny, spotkac sie z przyjaciolmi i pogadac w ojczystym jezyku i
            wiedziec o czym mowa?
            A po trzecie, moze zainwestuj w lepszy kurs jezykowy bo ten jest do
            dupy skoro po dwoch latach przynajmniej dalej nie nadazasz za
            rozmowami.
            • poekie Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 15:28
              erillzw - nie rozumiem dlaczego mnie obrazasz i wyzywasz od tepych skoro nie masz pojecia o mojej sytuacji?

              po pierwsze - nigdzie nie napisalam ze mieszkam tu od 2 lat. Jestesmy razem 2 lata, a to nie oznacza ze razem tyle tu mieszkamy.

              po drugie - na migi sie nie porozumiewamy, choc jezyk migowy znam. Poznalismy sie w kraju anglojezycznym, jezyk angielski jest mi jezykiem bardzo bliskim i wiecej bledow robie uzywajac polskiego niz angielskiego (niestety). Partner pracuje w firmie miedzynarodowej, posluguje sie angielskim w pracy i w domu (plynnie).

              po drugie - mowiac o podstawach jezyka nie powiedzialam ze moja wiedza ogranicza sie do "czesc, jak sie masz? jak masz na imie?" mimo ze nie mam problemow w porozumiewaniu sie w sklepach, pytaniu o cos przechodniow etc. niestety ale rozmowy na niektore tematy sa wciaz dla mnie zbyt trudne zeby sie o nich wypowiadac czy nawet nadazac za rozmowami (np. tematy chorobowe, zarty oparte na jezyku / kulturze).

              po trzecie - nie oczekuje ze kilka osob przestanie rozmawiac tylko dlatego ze ja tez jestem w grupie. i na tyle na ile moge udzielam sie, jednak faktem jest ze wiekszosc z tych osob zna angielski bardzo dobrze i od samego poczatku nie dawali mi "czasu" / "szansy" tylko rozmawiali po swojemu.

              po czwarte - przeprowadzilam sie tutaj aby skonczyc studia, od poczatku planujemy wyjazd do Australii, jak tylko sie obronie. tak wiec - skoro komunikujemy sie po angielsku, moje studia sa po angielsku, jego rodzina i przyjaciele znaja angielski (to ze go nie uzywaja to inny problem), na ulicy w sumie tez sie mozna po angielsku dogadac - dlaczego mam inwestowac nawet wiecej czasu w nauke jezyka ktorego nie bede potrzebowala za 2 lata? opanowalam "podstawy" ktore pozwalaja mi na normalne funkcjonowanie tutaj, wiec daruj sobie wyzywanie mnie od tepakow..
              • edi681 Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 15:41
                czy mogę spytać, jakiej narodowości jest Twój facet?
              • laracroft82 Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 15:44
                a ja mysle ze koło sie tutaj zamyka i jest tak jak on mówi - tzn chce spedzic
                swieta z rodzina i przyjaciółmi i pewnie chciałby i z toba rowniez,ale martwi
                sie o to właśnie ze Ty bedziesz skrepowana, tym ze nie znasz na tyle jezyka i
                bedzie Ci w pewnym sensie przykro, a on tez bedzie na to musiał patrzec..No i
                tak zle i tak niedobrze. Nie doszukiwałabym sie jakiegos głebszego sensu, ze
                cos kombinuje itd, bo z takimi domysłami to jeszcze bardziej namiesza sie autorce..
                • beyoonce Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 16:10
                  edi - mowa o Niderlandach i jezyku Niderlandzkim, nie wiem ile to ma znaczenia..

                  lara - tu nie chodzi o doszukiwanie sie glebszego sensu, tudziez zdrad jak
                  twojabogini sugeruje.. nie mam z tym problemu, ufam mu, spedzamy sporo czasu
                  osobno (patrz post powyzej - napisany z konta "beyoonce"). jest mi po prostu
                  przykro ze mnie stawia w sytuacji "znalazlem bilety, a tak poza tym to planuje
                  spedzic z przyjaciolmi sylwka i dodatkowa kolacje" (o czym wczesniej nie
                  wspomnial) ja tam spedzam dosyc czasu (w jego rodzinnym domu / u przyjaciol), co
                  najmniej raz w miesiacu ich odwiedzamy z okazji urodzin, etc. i nieco dziwne
                  jest dla mnie wyskakiwanie z dodatkowa kolacja i planami sylwestrowymi w
                  ostatniej chwili.. juz sie przyzwyczailam ze sa czesci rozmowy ktorych nie
                  rozumiem i zbyt czesto sie nie wypowiadam, wiec nie widze logiki w wykluczaniu
                  mnie ze spedzania razem swiat jezeli jezdzimy tam razem z innych powodow..
                  i jak wspomnialam w innym poscie - proponowalam wyjazd na sylwestra,
                  postanowilismy nie jechac zeby wyremontowac mieszkanie, tak wiec propozycja
                  wydawania kasy na bilety lotnicze do Polski ktore nie sa juz zbyt tanie tez jest
                  nieco dziwne..
              • erillzw Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 16:02
                poekie napisała:

                > erillzw - nie rozumiem dlaczego mnie obrazasz i wyzywasz od tepych
                skoro nie ma
                > sz pojecia o mojej sytuacji?

                Odnosze sie tylko i wyłącznie do tego co sama napisałas, a ze
                wnioski z tego wyciagnelam takie a nie inne to wina tego ile
                informacji w swoim poscie zawarłas. Sorry jestem dosłowna ale
                momentami brzmiałas conajemniej irracjonalnie i sorry ale niestety
                mam takie a nie inne zdanie na temat kogos kto przez dwa lata zna
                podstawy i nie nadaza za jezykiem lub po prostu nie wlacza sie do
                rozmowy ktora najlepiej uczy jezyka i jego rozumienia..


                > po pierwsze - nigdzie nie napisalam ze mieszkam tu od 2 lat.
                Jestesmy razem 2 l
                > ata, a to nie oznacza ze razem tyle tu mieszkamy.

                No dobra. Sorry za taki wniosek, ale tak to zabrzmiało. Nie moja
                wina, ze pisałas tak oglednie.


                > po drugie - na migi sie nie porozumiewamy, choc jezyk migowy znam.

                Zazdrosze.


                > Poznalismy s
                > ie w kraju anglojezycznym, jezyk angielski jest mi jezykiem bardzo
                bliskim i wi
                > ecej bledow robie uzywajac polskiego niz angielskiego (niestety).
                Partner pracu
                > je w firmie miedzynarodowej, posluguje sie angielskim w pracy i w
                domu (plynnie
                > ).

                Aha czyli wy porozumiewacie sie po angielsku ale on z rodzina i
                znajomymi nie?


                > po drugie - mowiac o podstawach jezyka nie powiedzialam ze moja
                wiedza ogranicz
                > a sie do "czesc, jak sie masz? jak masz na imie?" mimo ze nie mam
                problemow w p
                > orozumiewaniu sie w sklepach, pytaniu o cos przechodniow etc.
                niestety ale rozm
                > owy na niektore tematy sa wciaz dla mnie zbyt trudne zeby sie o
                nich wypowiadac
                > czy nawet nadazac za rozmowami (np. tematy chorobowe, zarty
                oparte na jezyku /
                > kulturze).

                Sorry ale ja nie czytam Ci w myslach, zeby wiedziec to dla Ciebie
                znaczy podstawowy. Dla mnie podstawowy znaczy "kali pic, kali jesc".
                trzeba było sprecyzowac co sie kryje pod tym podstawowy.
                jakkolwiek.. dwa lata to duzo na opanowanie jezyka tak by mozna bylo
                sie swobodnie porozumiewac. Ale jak widze Ty unikasz sytuacji gdy z
                tego jezyka korzystac musisz i pewnie stad to.


                > po trzecie - nie oczekuje ze kilka osob przestanie rozmawiac tylko
                dlatego ze j
                > a tez jestem w grupie.

                Ale tak to zabrzmiało niestety.

                > i na tyle na ile moge udzielam sie, jednak faktem jest z
                > e wiekszosc z tych osob zna angielski bardzo dobrze i od samego
                poczatku nie da
                > wali mi "czasu" / "szansy" tylko rozmawiali po swojemu.

                czyli, ze znaja angielki ale rozmawiaja w ojczystym. A jak byliscie
                u Ciebie na swieta to rozmawialiscie po angelsku tez? :)
                Druga rzecz.. Mnie jak mialam mowic w obcym jezyku tez nikt nie
                dawal fory, kazano mi mowic, nawet zle, jak cos to pytac jesli
                czegos nie rozumialam lub prosic by mowiono wolniej. To jest
                najlepsza szkola jezyka jaka tylko mozna miec.

                > po czwarte - przeprowadzilam sie tutaj aby skonczyc studia, od
                poczatku planuje
                > my wyjazd do Australii, jak tylko sie obronie. tak wiec - skoro
                komunikujemy si
                > e po angielsku, moje studia sa po angielsku, jego rodzina i
                przyjaciele znaja a
                > ngielski (to ze go nie uzywaja to inny problem), na ulicy w sumie
                tez sie mozna
                > po angielsku dogadac - dlaczego mam inwestowac nawet wiecej czasu
                w nauke jezy
                > ka ktorego nie bede potrzebowala za 2 lata?

                Moze po to, zeby go po prostu umiec? albo dlatego, ze to jezyk
                twojego faceta? I ze moze fajnie bylo by znac kolejny?
                No nie wiem.. ja bym nie dawaly sobie fory w jezyku tylko dlatego,
                ze plnuje zyc w kraju naglojezycznym. Znajomosc drugiego jezyka jest
                po prostu dobra inwestycja.

                > opanowalam "podstawy" ktore pozwala
                > ja mi na normalne funkcjonowanie tutaj, wiec daruj sobie wyzywanie
                mnie od tepa
                > kow..

                Wiesz co.. jak slysze opanowalam podstawy to nic innego poza
                lenistwem nie przychodzi mi do glowy.. I moze Tobie to nie pasuje
                ale moim zdaniem nie nauczenie sie swobodnej wymiany zdan i mysli w
                jezyku danym przez dwa lata i ograniczenie sie do podstaw i jeszcze
                narzekanie, ze nie nadazasz za znajomymi i rodzina swojego faceta
                srednio jest wina faceta a bardziej osoby ktora w innych upartuje
                sie problemu swojego lenista tudziez tepoty.
                Mialam kumpele, ktora tureckiego nauczyla sie plynnie w 2 lata. I
                nie bylo wazne, ze jej facet biegle mowi po angielsku. teraz moze
                powiedziec, ze plynnie mowi w trzech jezykach, mimo, ze z tym
                gosciem nie jest od dawna. Nie planowala zycia w Turcji. Ani jakos
                szczegolnie za granica.
                • niebieski_lisek Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 16:52
                  > > po trzecie - nie oczekuje ze kilka osob przestanie rozmawiac tylko
                  > dlatego ze ja tez jestem w grupie.
                  >
                  > Ale tak to zabrzmiało niestety.

                  A ja bym oczekiwała, moim zdaniem takiego traktowania wymaga kultura. Inaczej
                  wykluczamy tą osobę ze swojej społeczności. Dziwię się zachowaniu twojego
                  faceta, który nie zwraca na to uwagi na to że siedzisz wyobcowana.
                  • stinefraexeter Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 16:59
                    Zgadzam się z tobą, niebieski lisek.
                    Znam sytuację z autopsji. Rodzina mojego faceta zawsze dba o to, bym rozumiała,
                    o czym się mówi przy stole. To się nazywa kultura. Bardzo proste.
                • stinefraexeter Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 17:03
                  Erill, piszesz głupoty.

                  Umiejętność swobodnego posługiwania się obcym językiem podczas kolacji czy
                  imprez to naprawdę wyższa sztuka jazdy. Nie chodzi przecież o odpowiadanie na
                  pytania: skąd jesteś i co studiujesz. Chodzi o aktywne uczestniczenie w
                  rozmowie, pełnej slangu, idiomów, żartów sytuacyjnych i niewyraźnej wymowy.
                  Takiego języka nawet niektórzy tłumacze nie mają doskonale opanowanego.
                • poekie Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 18:47
                  >
                  > > po trzecie - nie oczekuje ze kilka osob przestanie rozmawiac tylko
                  > dlatego ze j
                  > > a tez jestem w grupie.
                  >
                  > Ale tak to zabrzmiało niestety.

                  no i niestety znow zle zinterpretowalas to co napisalam. nie bede sie odnosic do
                  wszystkiego ale do tego owszem - ja nie wymagam od nich zeby calkowicie
                  poswiecili swoja uwage mi i kompletnie zregzygnowali z uzywania Niderlandzkiego,
                  ale byloby milo gdyby od czasu do czasu sami z siebie tez maly krok w kierunku
                  mnie zrobili. i rozumiem argumenty o intensywnej nauce jezyka, etc. ale jak juz
                  napisalam wczesniej - sporo czasu zajmuje nauczenie sie bardziej
                  wyspecjalizowanego jezyka (a konkretnie: w grupie znajomych jest m.in. lekarz,
                  informatyk i tlumacz - myslisz ze tak latwo jest sie nauczyc jezyka ktorym oni
                  sie posluguja zeby opowiedziec o czyms co sie wydarzylo u nich w pracy?) tudziez
                  slangu, zrozumienia zartow odnoszacych sie do kultury. myslisz ze wielu
                  obcokrajowcow ktorzy spedzili te Twoje 2 lata na nauce Polskiego zrozumie jak w
                  rozmowie rzucisz zartem nawiazujacym do polskich filmow / reklam / wypowiedzi
                  politykow?
                  >

                  >
                  > czyli, ze znaja angielki ale rozmawiaja w ojczystym. A jak byliscie
                  > u Ciebie na swieta to rozmawialiscie po angelsku tez? :)

                  przykro mi Cie zaskoczyc ale tak, rozmawialismy po angielsku kiedy bylismy u
                  mnie w domu na swieta. mimo ze rodzice nie uzywaja tego jezyka juz na codzien,
                  spedzili troszke czasu przed naszym przyjazdem zeby to i owo sobie przypomniec;
                  tata po swietach sie nawet na kurs zdecydowal. i owszem, babcie i ciocie jakies
                  moze nie mowily po angielsku, ale kiedy chcialy ze mna porozmawiac po polsku
                  siostra przychodzila z odsiecza i rozmawiala z Nim po angielsku.




                  >
                  > Moze po to, zeby go po prostu umiec? albo dlatego, ze to jezyk
                  > twojego faceta?

                  z ta logika to kazdy cudzoziemiec ktory ma partnera z Polski powinien sie uczyc
                  polskiego.. i uzywac go na poziomie pozwalajacym na dyskusje na dowolny temat..
                  (niestety, ale w wiekszosci przypadkow zwiazkow miedzynarodowych ktore znam tak
                  nie jest..)

                  I ze moze fajnie bylo by znac kolejny?

                  znam drugi jezyk. chce biegle opanowac jeszcze jeden, ale nie niderlandzki. nie
                  chce czegos umiec zeby tylko powiedziec ze umiem. wiem gdzie chce zyc i
                  pracowac, wiem czym chce sie zajmowac i po prostu - glebsza znajomosc
                  niderlandzkiego nie bedzie mi do tego potrzebna.

                  > Wiesz co.. jak slysze opanowalam podstawy to nic innego poza
                  > lenistwem nie przychodzi mi do glowy.. I moze Tobie to nie pasuje
                  > ale moim zdaniem nie nauczenie sie swobodnej wymiany zdan i mysli w
                  > jezyku danym przez dwa lata i ograniczenie sie do podstaw i jeszcze
                  > narzekanie, ze nie nadazasz za znajomymi i rodzina swojego faceta
                  > srednio jest wina faceta a bardziej osoby ktora w innych upartuje
                  > sie problemu swojego lenista tudziez tepoty.

                  i znowu 2 lata.. nie chce sie czepiac ale ja juz wspomnialam ze ja tu 2 lata nie
                  mieszkam. dodatkowo powiedzialam ze "podstawy" to jest dla mnie nieco wiecej niz
                  "jak sie masz?" wiec po raz kolejny - daruj sobie nazywanie mnie tepa..

                  > Mialam kumpele, ktora tureckiego nauczyla sie plynnie w 2 lata. I
                  > nie bylo wazne, ze jej facet biegle mowi po angielsku. teraz moze
                  > powiedziec, ze plynnie mowi w trzech jezykach, mimo, ze z tym
                  > gosciem nie jest od dawna. Nie planowala zycia w Turcji. Ani jakos
                  > szczegolnie za granica.

                  a jej facet nauczyl sie plynnego polskiego w 2 lata? no bo wiesz, to przeciez
                  jezyk jego partnerki....
                • emma_ja Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 19:26
                  chyba przesadzasz

                  dziewczyna nauczyla sie trudnego jezyka w stopniu pozwalajacym na porozumiewanie
                  sie i jeszcze okazuje sie tepa?
                  zrozumiec ludzi rozmawiajacych swobodnie, szybko i bez poslug. sie
                  jez.literackim-jest zwykle b trudno

                  ah bo ja mialam kumpla co znal 15jezykow..
                  no naprawde...jestes taka genialna -ty i twoj kumpel...
    • twojabogini Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 15:38
      poekie napisała:

      Fałszywiec - zapewne jak juz cię wyśle - ma zamiar spotkać się z
      jakąś byłą albo dobrze rokującą przyszłą narzeczoną...Gośc
      ewidentnie kręci - najpierw "troska" o twój odpoczynek, potem o to,
      żebyś źle się nie poczuła w gronie znajomych.
      Jeśli planujesz sluby itp. to bądź ostrozna z palnowaniem koloru
      sukienki - on moze nie miec takich planów. Jesli zaś jest to koles
      przejsciowy - no to nie ma się co martwić.
      • laracroft82 Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 15:48
        twojabogini napisała:

        > poekie napisała:
        >
        > Fałszywiec - zapewne jak juz cię wyśle - ma zamiar spotkać się z
        > jakąś byłą albo dobrze rokującą przyszłą narzeczoną...Gośc
        > ewidentnie kręci - najpierw "troska" o twój odpoczynek, potem o to,
        > żebyś źle się nie poczuła w gronie znajomych.
        > Jeśli planujesz sluby itp. to bądź ostrozna z palnowaniem koloru
        > sukienki - on moze nie miec takich planów. Jesli zaś jest to koles
        > przejsciowy - no to nie ma się co martwić.

        to po cholere by z nia siedział, skoro miałby zamiar przedstawiac inna..???
        boszzzzzzz
        • twojabogini Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 16:13
          laracroft82 napisała:

          > to po cholere by z nia siedział, skoro miałby zamiar przedstawiac
          >inna..???

          Nie wiem, nie znam go. Wrianty sa różne np.
          - przyszła żona mieszka w starym kraju i on widuje ją tylko raz do
          roku i w dodatku ona do ślubu chce iść jako dziewica, jemu a seksu
          się chce,
          - albo on ma na oku jakaś nową kandydatkę, ale nie wiadomo czy
          znajomośc wypali - a sam nie chce być, bo nie lubi, woli gładko
          przejść ze związku w związek,
          - albo pojawila się eks i on ma ochote przetestować, czy czasem nie
          uda się do niej wrócić...
          • poekie Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 18:51
            twojabogini - nie mam problemu z takimi myslami, a i watpliwosci nie zasiejesz
            ;) ufam mu i wiem ze nie chodzi o inne kobiety, powiedzial o co chodzi i mnie po
            prostu meczy sposob w jaki On chce to rozwiazac.
    • jack20 Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 16:00
      czego sie wq... on jest takiej samej sytuacji jak albo gorszej bo
      ie sadze, zeby kiedykolwiek wyrazil chec nauki polskiego a ty
      mieszasz w jego kraju i jego jezyk posiasc m u s i s z.
      nikt z jego rodziny polskim wladac nie bedzie i taki jest urok
      malzenstw mieszanych w ktorym oboje perfekt nie wladaja jednym
      jezykiem. badz pewna, ze problemybeda sie nasilaly.
      • vincentyna Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 16:20
        Trza bylo od razu pisac, ze to w Holandii. Dla nich swieta znacza tyle co
        splunac, ot, kilka dni wolnego. Widzial pewno rok temu jak obchodzisz Swieta w
        PL i po prostu nie chce Ci tego odebrac. Swieta w NL niczym sie nie roznia od
        likendu majowego. Do kosciola nie chodza, prezentow nie daja, tradycyjnie nie
        jedza, kicha nie Swieta!
        • poekie Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 18:55
          hej Vincentyna - ja wiem ze oni nie planuja jakis specjalnych obchodow, chodzi
          mi tylko o to ze rozmawialismy o moim wyjezdzie do domu wczesniej i stanelo na
          tym ze nie jade.. a teraz nagla zmiana frontu :/ i argumenty troche dziwne..
    • rlena Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 16:53
      On chcial rozwiazac dla siebie ta niekomfortowa sytuacje zamiast
      wstawic sie za toba i porozmawiac z rodzina. Jak on sobie wyobraza
      przyszlosc z toba? Bedzie cie zawsze wysylac do Polski na swieta?
      Jest to tez brak dobrej checi ze strony jego rodziny.
    • stinefraexeter Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 17:09
      Poeki, ja to widzę tak: on rozwiązuje nie twój problem, lecz SWÓJ.

      Dla niego też pewnie sytuacja jest męcząca. Teoretycznie to on jest
      odpowiedzialny za zajęcie się tobą (jako partner), ale jak widać mu to nie
      wychodzi. Zresztą jest to absorbujące zajęcie i koleś woli na swobodnie pobawić
      się ze znajomymi. Co najlepiej zrobić? Wysłać niewygodną kobietę do tej jej
      Polski. Niech się naje tej wstrętnej kiszonej kapusty.
      Jemu twój wyjazd jest bardzo na rękę. Będzie mógł się wybawić bez wyrzutów sumienia.

      Nie podoba mi się takie zachowanie. A wiesz czemu? Bo facet decydując się na
      związek z cudzoziemką powinien być gotowy na stawienie czoła konsekwencjom.
      Wybrał sobie Polkę dopiero uczącą się języka, więc powinien wiedzieć, że pojawią
      się tego typu problemy. Nie moze być tak, że on woli cię wysłać do domu, kiedy
      stajesz się niewygodna.
      • 83kimi Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 17:26
        Ja od 7 miesięcy mieszkam za granicą i zdołałam się w tym czasie nauczyć języka
        na tyle, aby móc rozmawiać z ludźmi. Tylko nie nastawiałam się do nikogo wrogo,
        nie oczekiwałam, że ktoś będzie do mnie mówił po angielsku oraz nie myślałam w
        trakcie spotkań ze znajomymi o niebieskich migdałach, tylko łapałam każdą
        okazję, by się jak najszybciej nauczyć języka. Na początku nic nie rozumiałam,
        ale z każdym tygodniem było lepiej. Może warto zmienić podejście? A znajomość
        języka zawsze będzie plusem, nigdy nie wiesz, kiedy np. znajdziesz super ofertę
        pracy, w której będzie wymagany ten język. Naprawdę nie strać tej szansy, ktorą
        teraz masz - nie każdy może mieszkać za granicą i mieć okazję dobrze opanować
        język danego kraju. To naprawdę wielka szansa, a Ty póki co marnujesz ją.
      • poekie Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 19:01
        stinefraexeter - no i mozna powiedziec ze o to mi chodzi.. nie widze problemu w
        tym ze chce spedzac czas z rodzina czy przyjaciolmi, nie jestem zazdrosna czy
        zaborcza.. pisalam juz ze zdarzaja nam sie wyjazdy osobno i nikt z tego powodu
        problemow nie robi.. i w momencie kiedy mielismy juz cos uzgodnione co do swiat
        - taka zmiana nie jest mila. zwlaszcza ze wychodzi na to ze jednym z powodow
        "wysylania" mnie do Polski ma byc dodatkowa kolacja z przyjaciolmi.. przeciez
        jak chce isc niech idzie beze mnie, nie musi mnie do innego kraju od razu
        wysylac i biletow znajdowac :/
    • framboos Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 17:25
      poekie,

      je moet Nederlands leren om je kinderen (in de toekomst) en je echtgenoot kunnen
      begrijpen
      • varia1 Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 19:01
        ale dlaczego dla dzieci?

        ja również planuję dziecko z moim przyszłym mężem , obcokrajowcem, oprócz tego kazde z nas juz ma swoje dzieci
        myślę że powinnam do wszystkich moich dzieci mówic po polsku...

        a nauka języka jest jak najbardziej wskazana, ale z innych powodów
      • poekie Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 19:14
        odpisze po polsku co bys sie bledow nie czepial ;) a i inni mogli zrozumiec :)

        juz wspomnialam, ze ja nie chce w Niderlandach mieszkac na stale. zastanowilam
        sie tez na ile bedzie mi zaawansowana znajomosc niderlandzkiego potrzebna i
        stwierdzilam ze nie bedzie potrzebna az tak bardzo. to sa rzeczy ktore juz
        wielokrotnie przedyskutowalam z moim partnerem, wiec to nie jest tak ze ja cos
        na Nim wymuszam / mam tylko swoje plany. rozmawialismy o naszej przyszlosci
        parokrotnie, ba nawet oszczedzamy razem zeby pewne plany zrealizowac. oboje
        chcemy wyjechac stad po moich studiach, pomieszkac troche w Australii, i na
        stale osiedlic sie we Francji. zapytalam sie Go kiedys jakich jezykow chcialby
        nauczyc swoje dzieci - odpowiedzial ze angielskiego i jezyka kraju w ktorym
        mieszka. zapytalam sie o Niderlandzki - odpowiedzial ze tutaj i tak kazdy mowi
        po angielsku....

        tak wiec - nie mam zamiaru uczyc sie zaawansowanego niderlandzkiego "dla dzieci"
        czy "dla meza." wystarczy mi komunikatywna znajomosc, aby zalatwic niezbyt
        skomplikowane sprawy w urzedzie, pojsc do sklepu, porozmawiac na blache tematy.

        a poza tym - jezeli cos robie / czegos sie ucze - robie to dla siebie, bo nie
        chce byc kolejna meczennica ktora wszystko cale zycie robi dla dzieci i dla meza
        a "dla siebie" nigdy nie ma czasu..
        • emma_ja Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 19:31
          ja tez uwazam, ze to bzdura jakas - poswiecac czas na nauke trudnego, malo
          przydatnego jezyka,
          tym bardziej, ze do w kraju partnera wszyscy znaja jezyki obce bardziej
          uzyteczne, wiec dziewczyna sie bez problemu bedzie komunikowac

          skoro partnerzy mowia oboje swietnie po ang.,tak tez sie porozumiewaja, planuja
          zycie w kraju innym niz ich ojczyste,
          to czy kazde z nich ma obowiazek uczyc sie jezyka ojczystego drugiej osoby?
          czy narzeczony sie uczy polskiego?i po co mialby?

          ja rouzmiem znac podstawy, aby w razie czego sie skomunikowac i tyle
          • emma_ja Re: swieta osobno, bo.. 03.12.09, 19:34
            a mnie sie wydaje problemem jego stosunek
            bo znaczy, ze jego zaczyna cos uwierac, przeszkadza i sam czuje sie b swobodny,
            skoro woli aby ciebie nie bylo
            a tak chyba byc nie powinno..i ja bym sie martwila

            a po slubie tez odesle cie na swieta?skoro teraz to robi to co mialoby sie zmienic?
    • framboos Re: swieta osobno, bo.. 04.12.09, 09:51
      ah, no to wszystko jasne.
      nie przyszlo mi do glowy ze ojciec moze nie chciec nauczyc dziecka ojczystego
      jezyka.....no ale jak takie macie podejscie to rzeczywscie nie bedziesz go w
      przyslosci potrzebowac....choc ja wciaz uwazam ze fajnie by bylo....czualbys sie
      swobodniej z jego rodzina, znajomymi, itd..ale towj to wybor...rob co chcesz
      tylko sie nie dziw ze partner jest zmeczony twoja nieznajomoscia jezyka kiedy
      jestescie w towarzystwie holendrow
Pełna wersja