poekie
03.12.09, 11:42
no wlasnie.. jestesmy razem ok. 2 lat, mieszkamy za granica (On nie jest Polakiem) ostatnie swieta spedzilismy w Polsce i logiczne wydawalo mi sie spedzenie kolejnych swiat tutaj, z Jego rodzina i przyjaciolmi. Dodam, ze nie jest to sytuacja idealna, bo za jego przyjaciolmi i rodzina nie przepadam, poniewaz mimo ze wszyscy znaja angielski, zawsze porozumiewaja sie w swoim jezyku, ktorego ja znam tylko podstawy (i mimo ze ciagle sie ucze, ciezko jest mi zrozumiec niektorych szybka wymowe i wlaczyc sie do rozmowy). Z tego powodu wszelkie wspolne wyjscia / obiady / kolacje zawsze koncza sie tak, ze ja sobie siedze w ich gronie myslac o niebieskich migdalach a oni rozmawiaja totalnie nie zwracajac na mnie uwagi.. rozmawialam o tym ze swoim partnerem parokrotnie, ponoc On potem z nimi rozmawialam, ale jakos skutku to nie przynioslo..
no i nadchodza swieta.. pare tygodni temu moj partner zapytal mnie czy nie chcialabym pojechac na swieta do Polski (sama oczywiscie) i spedzic czasu z rodzina i przyjaciolmi i ze moze byloby to dla mnie dobre i bym sie zrelaksowala (mam duzo stresow na uczelni teraz). propozycja nie wzbudzila podejrzen, wydawalo mi sie nawet mile ze mysli ze wyjazd by mnie odprezyl, jednak wyjasnilam ze chce spedzic swieta z Nim (sa jeszcze inne powody dla ktorych chce / musze tu zostac, ktore rowniez mu wyjasnilam). rozmowa skonczyla sie normalnie i wydawalo mi sie oczywiste ze zostaje.
wczoraj moj luby oznajmil mi ze sprawdzal ceny lotow do warszawy i znalazl tanie na swieta i ze moze jednak zdecyduje sie pojechac. prawde mowiac bylam nieco zaskoczona, bo myslalam ze temat jest juz zakonczony. powiedzialam Mu to i przypomnialam ze przeciez o tym rozmawialismy. zapytalam sie czy jest jakis powod dlaczego chce mnie wyslac do Polski na swieta, na co on znowu rzucil argumenty z odpoczynkiem itp. zaczelam sie nieco unosic, bo wyjasnilam juz raz dlaczego chcialam z Nim tu zostac.. zaczelismy sie sprzeczac no i wyszlo szydlo z worka - uwaza ze lepiej jak wyjade, to nie bede musiala spedzac czasu z jego rodzina i przyjaciolmi a wie ze to jest dla mnie stresujace (z powodu wykluczania mnie z ich rozmow, jak wyzej). na co powiedzialam ze przeciez i tak mamy do nich jechac na jeden dzien wiec nie jest to ogromny problem (zwlaszcza ze i tak tam jezdzimy przynajmniej raz w miesiacu). na co On odpowiedzial ze planuja dodatkowa kolacje z przyjaciolmi przed swietami i sylwestra.. nie ukrywam ze bardzo mni to zranilo.. zupelnie nie rozumiem Jego postawy, normalnie jestesmy bardzo zgodna para i bardzo rzadko sie klocimy / sprzeczamy.. i generalnie argument o moim odpoczynku w Polsce nie wydaje mi sie juz prawdziwy.. po tej sprzeczce wychodzi na to ze mnie odsyla zeby spedzic swieta i sylwestra z nimi..
sorka, wiem ze post dlugi ale musialam sie wygadac :( nie wiem co robic, nie mam ochoty juz tu z Nim na swieta zostawac, ale wiem ze jak pojade do Polski tylko dlatego ze On wolal spedzac czas z rodzina / przyjaciolmi to nie chce juz do Niego wracac :( zachowal sie jak d.pek i jest mi bardzo przykro.. no i oczywiscie nie rozmawiamy ze soba od wczoraj :(