"Pogubiłem się..."

06.12.09, 17:10
Jestem z chłopakiem 5,5 roku (tyle się spotykamy), znamy się jakies wsumie 8 lat. Jest to związek na odległość, wszystko do tej pory było w porządku, powiedział Kocham, snucie wspolnych planów na przyszłosc, slub, rodzina, dzieci itp...Nagle mi mówi ze od kilku miesiecy sie pogubił, zatracił to uczucie jakie było na początku, mówi ze musi sie zastanowic, mówi ze niechce sie rozstawac, ze mu zalezy, ale na pytanie czy nadal kocha mówi: "niewiem" ze sam niewie jak nazwac to uczucie, czym własciwie jest miłosc, jak ją zdefiniowac.
Przepraszam, ze tak chaotycznie to opisałam, ale jestem zdenerwowana, przybita i niewiem co mam o tym wszystkim myslec i do dalej będzie...
Serce mi pęka na pół...;(
    • wacikowa Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:16
      Znudziłaś mu się i tyle. Chyba dobrze,że teraz a nie po ślubie?
    • ja-27 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:16
      Szczerze mowiac mysle, ze on przyczyne doskonale zna. Nie mozna moim zdaniem sie
      tak o pogubic. Zawsze cos to pogubienie powioduje. I wydaje mi sie, ze nie chce
      Ci powiedziec.
      A nie widzialas wczesniej jakiejs zmiany w jego zachowaniu, w waszym zwiazku.
      Kilka miesiecy zagubienia to sporo.
      • mesz Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:23
        Skoro się pogubił, to przyjdzie czas, że się odnajdzie. Może nie
        trzeba od razu wymyślać czarnych scenariuszy... Może warto spróbować
        się nieco zdystansować, nie widywać się, nie dzwonić. Będzie mógl
        spokojnie przemyśleć i podjąć decyzję. Głowa do góry;-) najgorsze co
        możesz teraz zrobić, to przekonywac go do siebie, namawiać na bycie
        razem - tak mi się wydaje.
        • kuleczka82 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:29
          związek na odległosc, tzn ze nie mieszkamy w tym samym miescie, ale widujemy sie itp. przeciez ja sie mu nie oswiadcze, czekam na ten gest z jego strony, nie chce go popedzac, bo to nic nie da.

      • kuleczka82 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:23
        zauwazyłam, ze sie jakby oddala odemnie, ale jak chciałam pogadac, to zawsze mówił, ze wszystko ok, zebym sie nie martwiła, ze kocha, ze nie ma humoru poprostu.
        Jak sie widzimy to zawsze jest dobrze, czuło, romantycznie,
        Zarzucił mi ze za mało rozmawiamy ostatnio, ze kiedys wiecej mielismy dla siebie czasu, ale skoro odczuwałam, ze on niebardzo chce rozmwaiac, ze musze ciagnac z niego wszystko to co miałam robic...nie chciałam sie narzucac i do niczego go zmuszac. Trudno mi to wszystko zrozumiec, dlaczego nic wczesniej nie mówił, nie sugerował, własciwie, prawie nic nie wskazywało na jakies problemy, jedynie to ze mówił kilka razy ze nie ma cos humoru ale zebym sie nie martwiła bo nie ma czym, ze kocha itp..
    • qw994 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:19
      5 i pół roku związku na odległość??? I ty się dziwisz?
      • mamba8 dokładnie/nt. 06.12.09, 17:23
    • marzeka1 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:31
      Związki na odległość mają- moim zdaniem- sens tylko w jednym wypadku: gdy
      wiadomo KIEDY to bycie na odległość skończy się, a tu- ciągle na odległość od
      5,5 roku i dlatego: zupełnie się nie dziwię. Po jakimś czasie w takim związku
      wkrada się obcość, życie toczy się równolegle. Zbyt dużo widziałam już rozstań z
      takiego powodu.
      • kuleczka82 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:38
        Tez tak mysle, ale co zrobic? Ja mam mu sie oswiadczyc? Nie zmusze go. Kiedys pytałam czego sie boi, czy boi sie wspolnego zycia, slubu, mówi ze nie, ze tego sie nie boi, ze jedyne zmartwienie to ze nie mamy szans na własne mieszkanie...a z rodzicami mieszkac nie chcemy, kredytu brac nie mieszkanie nie chcemy, no ale przeciez jakos trzeba to rozwiązac, zeby byc razem, a nie zbierac pół zycia na dom i wziasc slub po 60-tce.
        • qw994 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:42
          Albo szybko przekształcicie w normalny związek, albo rozstanie. Nie widzę
          możliwości ciągnięcia związku na odległość.
      • ja-27 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:41
        I tu bede wyjatkiem. Ja tak zyje na odleglosc od kilku lat i predko sie to nie
        zmieni. On ma taka prace, ze go sumujac 200 dni w roku nie ma. I nie bylo miedzy
        nami problemow tego typu. Takie zwiazki maja sens kiedy sie chce i rozumie w co
        wchodzi. Ja wiedzialam, ze on ma taka prace, ze ja kocha. Albo to rozumiesz,
        albo nie ma sensu probowac.
        • marzeka1 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:47
          "Ja tak zyje na odleglosc od kilku lat "- i OK, jeśli ci to pasuje, dla mnie
          niewidzenie się przez 200 dni w roku nie ma sensu, bo po to jestem z kimś, by
          być z nim razem, spędzać czas, zycie (i nie chodzi mi o symbiotyczną jedność,gdy
          druga osoba ma poczucie uduszenia w związku). Po prostu- co komu pasuje.
          • ja-27 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:53
            No mi pasuje. Ale napisalam to bo niekoniecznie odleglosc jest problemem w
            zwiazku autorki. Ja przez te lata przyzwyczailam sie, ze go tyle nie ma. Pewnie,
            ze czasem wolalabym miec go przy sobie, ale ja za to nie moglabym zyc z kim 24
            godziny na dobe. Ale mysle, ze to zalezy od osobowosci. Ja raczej jestem
            samotnikiem.
        • kuleczka82 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:49
          Ale ja to rozumiem, nawet na poczatku znajomosci wspolnie zadecydowalismy ze chcemy sie spotykac, ze sie kochamy, problem jest w tym ze pozniej jak tu juz powiedziano trzeba to przekształcic w normalny zwiazek, zamieszkac razem, wziasc slub, poprostu załozyc rodzine...i tu własnie niewiem czy on niechce, czy sie boi, skoro zawsze mówił ze chce, ze kocha, ze kiedys bedziemy razem, ze skonczy sie tesknota, ze juz zawsze bedziemy przy sobie zasypiac i sie budzic.
          • ja-27 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 17:55
            Moze sie przestarszyl - malzenstwo to jednak jakis obowiazek. Jak mial to w
            dalszej przyszlosci bylo ok, a jak sie zblizylo przyszedl moze tez strach.
            Mysle, ze powinniscie powaznie i szczerze porozmawiac, bo tylko tak da sie
            rozwiazac problemy.
    • kuleczka82 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 18:08
      On mówi,ze sie nic nie dzieje, że musi sie zastanowic, ze nie przekresla tylu wspolnych lat, ze mu zalezy, niechce sie rozstawac.
      Ale ja czuje jakby walił sie cały mój świat...jak usłyszałam to ze "musi sie zastanowic" i niewie ile mu to czasu zajmie...
      Niewiem zupełnie jak to przetrwac, co robic, jak sobie z tym poradzic..
      • lesialesia Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 18:27
        moim zdaniem to już koniec waszego związku więc skończ sie mazgaić
    • lew_ Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 18:54
      Prosta sprawa,ma cie dosc- poszukaj sobie normalnego faceta a
      nie lajze co sama nie wie co chce.
    • miedzianousta Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 19:09
      "Pogubiłem się" - to sugerowałoby, że pogubił się między Toba a kims
      innym - jest to możliwe, skoro związek jest na odległość.
      Daj mu czas, nie napieraj, ale też koniecznie pogadaj z nim serio -
      zapytaj, czy jest ktoś inny, kto "namieszał" w jego uczuciach do
      Ciebie...
      Jakos tak mam dziwne przeczucie, że on wybiera między Tobą , a kimś
      nowym, kogo nie jest pewien i potrzebuje czasu...
      Tak czy inaczej, to on podejmie tę decyzję, bez względu na Twoje
      (ewentualne) płacze, prośby itd.
      Głowa do góry, klasę trzeba mieć!!! Jak Ciebie wybierze, to OK, jak
      tę drugą - to trudno, nikogo do miłości nie zmusiśz, a swoją klasą
      pokażesz, że stracił fajną babkę!
      Powodzenia!
      • kuleczka82 Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 20:08
        Własnie sam zadzwonił zeby pogadac, pytałam mnóstwo razy czy jest ktos inny, mówi ze nie, ze na 100% nie ma nikogo innego.
        Nie potrafi zdefiniowac czym jest dla niego miłosc, (chociaz przez 5 lat mówił ze kocha i ze mówił to szczerze) zasugerowałam mu ze to juz najwyzyszy czas aby zrobic jakis nastepny krok, a on mówi ze jak ma go zrobic skoro nie jest pewny, błędne koło, był pewny tyle lat, a teraz sie zaczął zastanawiac....czy faktycznie kocha, czy to przyzwyczajenie...

        Nie rozumiem tego :(
    • lolcia-olcia Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 20:13
      Związekna odległość no i tyle lat... nie wyobrażam sobie, czasem
      potrzebuję faceta na codzień nie tylko do sexu. Na odległość to
      sobie można skoki w bok skutecznie realizować i tyle.
    • nothing.at.all Re: "Pogubiłem się..." 06.12.09, 20:28
      Związki a odległośc mają sens tylko wtedy gdy wiadomo kiedy ta odległość się
      zmienijszy i będziecie razem blisko, w jednym miescie/miejscu. Nie dziwie się,
      że teraz nie jest pewien.
      Zacznijcie rozmawiać jak być obok siebie, znaczy w jednym miejscu to może coś
      jeszcze z tego będzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja