Znowu o zapraszaniu gości

06.12.09, 17:54
Do lipca ja i mój partner mieszkaliśmy w jego kraju, od lipca
jesteśmy w Polsce. On tam miał jakies grono znajomych, których ja
świetnie znałam, widywaliśmy się prawie codziennie, chociaż
przychodzili oni głównie do mojego partnera, nie do mnie. Ale nasze
stosunki były poprawne, ja ich nawet lubiłam. Ja tam mieszkałam dość
krótko i nie miałam swojego towarzystwa, a właściwie miałam dwie
przyjaciółki w pracy, z którymi czasami wychodziłam na babskie
plotki. Dla mnie to było wystarczające i nie przeszkadzało mi, że
wyjścia weekendowe były tylko z jego znajomymi. Dopiero na dzień
przed naszym wyjazdem urządziliśmy u nas imprezę, na której byli
wszyscy - moje koleżanki, brat jednej z nich, jego kolega i ci
znajomi. Impreza przebiegała świetnie, ludzie się poznali, razem się
bawili i ogólnie było ok.
Teraz nadszedł koniec roku i ci znajomi zapowiedzieli się, że
przyjadą do nas na tydzień. Mamy niewielkie mieszkanie, ale ok,
zgodziłam się. Chociaż w zasadzie nikt mnie o zdanie nie pytał,
najpierw kupili bilety, potem ktoś wysłał smsa czy nie mam nic
przeciwko ich przyjazdowi. Nie miałam, powiedziałam ok,
przyjeżdżajcie. A kilka dni później jedna z tych moich przyjaciółek
zapytała czy on by mogła też przyjechac. Powiedziałam, że jasne. No
i się zaczęło. Najpierw usłyszałam, że "no chyba nas będzie za
dużo". Faktycznie. W 45 metrach robi wielką różnicę czy nas będzie 6
czy 7. Potem jedna para zaczęła coś marudzić, że chyba jednak nie
przyjada. Pytam o powód. No bo będzie ta koleżanka. Pytam więc co
oni do niej mają. No więc oni nic, ale jeszcze jeden kolega, który
nie może przyjechać naopowiadał im o niej coś i oni teraz są
negatywnie nastawieni. W końcu usłyszałam wprost, że jak ona będzie
to już nie będzie tak jak dawniej (czyt. zabawa we własnym gronie).
Aż mi się cisnęło na usta zapytać czy aby i ja im nie przeszkadzam.
Oczywiście to wszystko przekazał mi mój facet, ale wiem, że oni
naprawdę tak powiedzieli, bo to było na skypie i on mi pokazał tę
rozmowę. Spytałam czy on podziela ich zdanie, na co on, że w sumie
to mają rację. Zagotowałam się. Powiedziałam mu, że jak im się nie
podoba to nie muszą przyjeżdżać. Ale tak naprawdę zrobiło mi się
przykro. Bo oni w ogóle tej dziewczyny nie znają. Znają tylko z tej
jednej imprezy, gdzie nawet specjalnie nie rozmawiali. Najgorsze
jest to, że chyba wiem o co im chodzi. Ona ma nadwagę i to taką
konkretną, prawie 40 kilo. Walczy z tym, ale podstawą jest choroba i
niestety nie da rady wyglądac jak modelka. Ale poza tym jest
naprawdę miłą, ciepłą i towarzyską osobą.
I teraz nie wiem co mam zrobić. Boję się, że jak wszyscy tu przyjadą
to zamiast miłego tygodnia razem, będą jakieś krzywe sytuacje. Tak
ogólnie jestem strasznie zdegustowana tym ich zachowaniem, bo nie
podejrzewałam, że są tak płytcy. Mam ochotę zabrać koleżankę i
spędzić ten tydzień i nowy rok we dwie, a faceta zostawić z jego
ekipą. Ale nie wiem czy to nie będzie ostentacyjne. Poza tym
zastanawiam się czy nie napisac do tego kolegi, który ją oczernia i
powiedzieć mu co o tym myślę, oraz do tych znajomych z pytaniem co
im konkretnie nie pasuje.
    • niebieski_lisek Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 18:12
      Olej ich, niefajnie się zachowują. Jak nie będą chcieli przyjechać, to trudno,
      jak będą, to pilnuj żeby nie dochodziło do nieprzyjemnych sytuacji. Przecież nie
      odwołasz wizyty koleżanki, bo im się nie podoba jej figura.
      • lelabo Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 18:14
        Ale jak ich pilnować? To nie dzieci w przedszkolu tylko ludzie z 30
        na karku. Chociaż wiem, że ich zachowanie w tej kwestii wskazuje na
        co innego ;-)) Tylko właśnie, jakiś pomysł jak to zrobić, żeby
        uniknąć niezręcznych sytuacji?
        • jane-bond007 Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 18:23
          nic nie rób, kolezanka niech przyjedzie i bawcie sie swietnie

          grupa znajomych usiluje wywrzec na Tobie konkretne zachowania -
          radze sie nie dac, w koncu to Twoje mieszkanie i Twoja impr

          a z facetem pogadaj czy aby mu sie cos w glowce nie przestawilo
    • enith Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 18:50
      Jeśli wszystko odbyło się tak, jak napisałaś, a ty niczych słów nie zinterpretowałaś opacznie, twój facet i jego znajomi to buce :/
      Niech przyjaciółka przyjeżdża, a jeśli znajomi chłopaka zdecydują się z tego powodu na foch, ciesz się. Będzie więcej miejsca dla was. Nie daj się zmanipulować bandzie palantów, którzy bez powodu czy z powodów fałszywych uprzedzili się do twojej przyjaciółki. A temu idiocie, który oczernia dziewczynę za jej plecami, nieźle bym nagadała. Wielka wielka szkoda, że twój facet prezentuje ten sam tok myślenia, co jego znajomi. Bardzo brzydko to o nim świadczy. Współczuję.
      • catthe Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 19:04
        enith napisała:

        > Jeśli wszystko odbyło się tak, jak napisałaś, a ty niczych słów
        nie zinterpreto
        > wałaś opacznie, twój facet i jego znajomi to buce :/
        > Niech przyjaciółka przyjeżdża, a jeśli znajomi chłopaka zdecydują
        się z tego po
        > wodu na foch, ciesz się. Będzie więcej miejsca dla was. Nie daj
        się zmanipulowa
        > ć bandzie palantów, którzy bez powodu czy z powodów fałszywych
        uprzedzili się d
        > o twojej przyjaciółki. A temu idiocie, który oczernia dziewczynę
        za jej plecami
        > , nieźle bym nagadała. Wielka wielka szkoda, że twój facet
        prezentuje ten sam t
        > ok myślenia, co jego znajomi. Bardzo brzydko to o nim świadczy.
        Współczuję.

        Nic dodać nic ująć. Bardzo trafne podsumowanie.
      • lelabo Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 19:38
        Rozmowa o tym była na skypie, wiadomo, ciężko wyczuć intencje
        piszącego. W moim odczuciu to było coś w stylu pół-żartem, tyle że
        dla mnie to mało śmieszne. Ale wyraźnie było napisane: o ja, jak to
        jest ta panna, to my sprzedajemy bilety, a ta druga para się
        rozchoruje. No trudno mi to wyjaśnić, ja myślę, że oni i tak
        przyjadą, ale teraz jak wiem o ich podejściu zwyczajnie nie mam
        ochoty na ich wizytę.
        A co do mojego faceta... On jest już nieco zmanipulowany przez tych
        znajomych i powiedział to co powiedział pod ich wpływem.
        Niekoniecznie musi tak myśleć. Odkąd pamiętam, odkąd się poznaliśmy,
        ci znajomi zawsze wykorzystywali mojego faceta. Za piwo on płacił,
        za taksówki on płacił, a jak nie płacił to jechali spać do nas.
        Pamiętam taki tydzień, że noc w noc ktoś u nas spał. Nie bardzo
        rozumiem dlaczego mój się z nimi przyjaźni, ale nie wnikałam. Znają
        się jeszcze od studiów, mnie się z nimi fajnie gadało, nigdy nie
        dali mi odczuć, że mnie nie lubią czy coś, dlatego ja też miałam do
        nich pozytywne nastawienie.
        Wiem, to może nadal nie stawia mojego faceta w najlepszym świetle,
        ale tu nie o niego chodzi i raczej nie chciałabym aby go nazywano
        bucem.
        • enith Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 20:01
          > dla mnie to mało śmieszne. Ale wyraźnie było napisane: o ja, jak to
          > jest ta panna, to my sprzedajemy bilety, a ta druga para się
          > rozchoruje.
          No faktycznie, to nie jest śmieszne, to jest zwyczajnie chamskie:/

          > A co do mojego faceta... On jest już nieco zmanipulowany przez tych
          > znajomych i powiedział to co powiedział pod ich wpływem.
          > Niekoniecznie musi tak myśleć.
          > Wiem, to może nadal nie stawia mojego faceta w najlepszym świetle...
          Masz rację, nie stawia. Nie broń partnera, bo jest dorosły, ma swój mózg i rozum, i wyraził swoją opinię na temat twojej przyjaciółki. Trudno mi uwierzyć, że został zmanipulowany na skypie i w rozmowie w cztery oczy z tobą powtarza opinię, która nie jest jego. Nie broń go, a jeśli masz zamiar to robić, odwołaj wizytę przyjaciółki. Choćby po to, by oszczędzić jej przykrości i upokorzenia ze strony wszystkich, w tym twojej, gdy lekeceważąco potraktowana, nie znajdzie u ciebie wsparcia. Wiem, ze jej go nie udzielisz, bo już teraz bronisz swojego partnera. Jak przyjdzie co do czego, będziesz w stanie mu się sprzeciwić? I paczce jego znajomych, pod wpływem których rzekomo pozostaje?
          • lelabo Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 20:22
            Źle mnie oceniasz. Nie wiem w ogóle dlaczego oceniasz, nie znając
            mnie. Ale mniejsza o to. Poprosiłam o poradę, co zrobić. Odwoływać
            jej wizyty nie mam zamiaru. Jeśli już z kogoś miałabym rezygnować,
            to z nich. Nie wiem, może cała ich wizyta przebiegnie bezproblemowo.
            Ale wiem na pewno, że z tego wszystkiego ja mam największy problem,
            bo wiem już o ich nastawieniu i cokolwiek zrobią czy powiedzą, będę
            to odbierała negatywnie. Nie spodziewam się żadnej większej chamówy
            z ich strony, typu ostentacyjne olewanie czy wyśmiewanie, ale nie
            podejrzewałam ich też o to co teraz powiedzieli, więc nie wiem po
            prostu co robić.
            • enith Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 20:50
              Jeśli zjawią się wszyscy zapowiedziani goście, nie będziesz mieć innego wyjścia, jak reagować na bieżąco, jeśli, o ile w ogóle, dojdzie do jakiś nieprzyjemnych sytuacji. Zanim jednak wszyscy się pojawią, pogadaj szczerze z partnerem i ustalcie jakiś wspólny front na wypadek, gdyby jednak zaczęły się jakieś kwasy. To jego przyjaciele, on powinien dbać o to, by nie psuli pobytu twojej przyjaciółce, która tak samo, jak oni będzie gościem w waszym domu. Co do twojego negatywnego nastawienia, to przede wszystkim obserwuj swoją przyjaciółkę. Jeśli ona zareaguje negatywnie na zachowania tej reszty (a przecież nie wie nic o ich uprzedzeniach), to znaczy, że wyczuwa niechęć/lekceważenie czy cokolwiek. Wtedy reaguj adekwatnie do sytuacji. Mimo wszystko, życzę ci jednak, by cały pobyt minął wam wszystkim w miłej atmosferze.
              • equiprimordiality Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 21:52
                Ja bym tym bucom powiedziała, że koleżanka będzie a jak im się coś nie
                podoba to "niech się zastanowią, czy chcą przyjechać".
                Niech wiedzą, że nic na Tobie nie wymuszą, a przyjadą i tak, skoro już
                kupili bilety.
                Pokaż im, że nie akceptujesz takiego prostactwa, powinno im się zrobić
                głupio.
                • equiprimordiality Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 21:55
                  A facetem się nie przejmuj, niech się wstydzi jakich ma prostackich
                  znajomych.
                  Myślę, że jak tak postawisz sprawę to powinni przyjechać, ale to Ty ich
                  będziesz ustawiać a nie oni ciebie.
            • baba67 Re: Znowu o zapraszaniu gości 07.12.09, 20:44
              Moze Twoj facet jest ok, ale ludzie nieciekawi.Ciesz sie ze nie oczekuja ze Twoj
              im bilet fundnie. Niby dlaczego mialabys rezygnowac z wizyty przyjaciolki bo
              jakims burakom sie to nie podoba?
              Twoj facet moze nie byc burakiem ale podatny na manipulacje jest.Lepiej zebyc
              Ty nim manipulowala a nie jakies towarzystwo z zewnatrz.
              • lelabo Re: Znowu o zapraszaniu gości 08.12.09, 11:25
                Bilet to nie, ale jestem pewna, że oczekują, że już tu na miejscu to
                my będziemy płacić za ich wyżywienie.
                Dopóki mieszkaliśmy tam i oni przychodzili do nas, zawsze nam
                wysprzątali lodówkę z jedzenia i piwa. Oczywiście nikt chamsko nie
                zaglądał do środka, ale wystarczyło zapytać: głodny jesteś? masz
                ochotę na piwo? I zawsze byli i głodni i spragnieni.
                A mój facet z jednej strony na to zawsze narzekał, ale z drugiej
                nigdy im nic nie powiedział. Nie wiem, może się bał, że jak
                przestanie być taki hojny to oni nie będą już z nim się tak
                kolegować? Miał kilku takich dobrych serdecznych kumpli ze studiów,
                ale wszyscy oni wrócili do swoich rodzinnych miast i z dużej grupy
                znajomych zostało mu tylko tych trzech, z których jeden obrabia d***
                mojej przyjaciółce, a dwóch do nas przyjeżdża.
          • marianna_listopadowa Re: Znowu o zapraszaniu gości 06.12.09, 23:41
            a tam, relacje chłop - jego znajomi to sprawa wieloletnia, w przypadku autorki - zastana, nie dziwię się, że nie rusza jej ten temat

            znajomi faktycznie bucowaci, że się wpraszają i jeszcze kręcą nosem na towarzystwo. na twoim miejscu to bym pogadała z facetem, bo póki co to na wstępie się robi podział moi/twoi goście. do tego jeśli ktoś w tej sytuacji robi problemy - to na pewno nie ty, bo dla mnie jesteś oazą cierpliwości i gościnności, że się zgodziłaś na przyjazd kilku osób do swojej kawalerki, w dodatku bez wcześniejszego ustalenia tego z tobą


            następnie dla uspokojenia własnych myśli poprosiłabym faceta, żeby się odezwał na skype do tego kolegi, co ma coś przeciwko twojej koleżance. wiesz, pogaduchy o szczegółach wyjazdu, że fajnie się będzie spotkać w takim gronie, blebleble. twój facet i ten kolega nie muszą nawet się zorientować, że sondujesz nastroje wobec koleżanki. nie ma się co martwić na zapas
    • dzikoozka Re: Znowu o zapraszaniu gości 07.12.09, 09:51
      Znajomi twojego faceta wpraszaja sie do Was. Decydują, kogo możecie
      zaprosić a kogo nie.... i Ty dajesz sobie wchodzić z buciorami w
      Twoje życie? Ja bym bezpośredio z tymi znajomymi pogadała, omijając
      faceta, skoro on nie umie się im postawic.
    • deczko Re: Znowu o zapraszaniu gości 08.12.09, 12:03
      Po pierwsze ja bym sie nigdy nie zgodziła na przyjazd znajomych faceta.

      Chamsko sie wprosili, nikt inny tylko Twoj facet powinien ich zaskoczyc swoja
      odmowa.

      Co do Twojej kolezanki i glupich uwag na jej temat. Mysle, ze na tak malej
      przestrzeni (tyle osob 45 metrow) poczuje sie przez nich obsmiewana, albo
      lekceważona.

      Nie sadze by mozna lubic takich ludzi, jak ich opisalas.

      Niestety, ale o Twoim facecie bardzo zle swiadczy to, ze oni zabukowali bilety,
      zanim sie Was o zgode zapytali. Totalna olewka Waszych spraw i w sumie Was. I
      jeszcze sobie dobieraja znajomych do Waszego mieszkania. Cisnie sie na
      klawiature okreslenie Twojego faceta, ale ida swieta, takze, napisze tylko, ze
      masz klapki na oczach.
      • horpyna4 Re: Znowu o zapraszaniu gości 08.12.09, 12:14
        Myślę, że to dobry moment na poważną rozmowę z facetem.
        I uświadomienie mu, że jest głupkiem manipulowanym i wykorzystywanym
        przez kumpli. Tudzież niewyrażenie zgody na dalsze ich wizyty.
        • baba67 Re: Znowu o zapraszaniu gości 08.12.09, 14:57
          Dokladnie. Sa faceci z niskim poziomem testosteronu, ktorzy sa niepewni siebie,
          trzymaja sie kurczowo starych kumpli jacy by buraccy nie byli. Nie trzeba ich
          skreslac tylko wziac bardziej stanowczo pod swoje wplywy. Nie wierze, zeby
          dziewczyna inteligentna i rozsadna jaka jest Autorka watku chciala takie
          towarzystwo tolerowac cale zycie. Co bedzie jak bede meli gorsza syt finansowa
          lub/i male dziecko? Dalej beda przyjezdzac na darmowe wczasy? moze jeszcze
          dzieciaka kaza wystawic na balkon, bo im za glosno placze.,,
          Nie wierze ze nie mozna miec nowych, wspolnych przyjaciol, moze to dziewczyna
          powinna o to zadbac skoro chlopak nie taki towarzyski. Mlodzi sa dziecka nie
          maja, kiedy jak nie teraz?
          Jak sie jest mily to zawsze jakis buc na glowe wejdzie.
          • lelabo Re: Znowu o zapraszaniu gości 08.12.09, 15:16
            Na razie dopiero powoli budujemy wspólne znajomości. Jak napisałam,
            on nie jest Polakiem. Mnie dość długo nie było w kraju i moje
            znajomości też się nieco poluzowały. Tamtej ekipy nie widziałam pół
            roku, następnym razem może ich zobacze za następne pół. Na pewno już
            mój facet nie będzie pod takim ich wpływem jak dotychczas, bo jednak
            nawet codzienne pogaduchy na skajpie to nie to samo co codzienne
            spotkania. Na razie jednak wyszło jak wyszło, ich przyjazd już za
            kilkanaście dni i bardziej mnie martwi jak rozwiązać problem
            doraźnie niż jak ustawić znajomych, z którymi kontakty naturalnie
            będą się osłabiać.
            • baba67 Re: Znowu o zapraszaniu gości 08.12.09, 19:30
              Ja bym byla bardzo mila dla kolezanki i podkreslala na kazdym kroku jak sie
              ciesze ze spotkania z nia. Oni beda na cudzym terenie-Ty tu rzadzisz-malo kto w
              takiej sytuacji pojdzie na konfrontacje z gospodynia. Wszelkie niemile
              zachowania ignorowac spojrzawszy WZROKIEM(pocwiczyc wzrok przed
              lustrem-komunikat-masz szczescie ze mnie jakos wychowano...)_
    • burza4 Re: Znowu o zapraszaniu gości 08.12.09, 21:39
      powiem krótko - jakby mi znajomi wycięli taki numer, żeby postawić mnie pod
      ścianą i łaskawie powiadomić że zwalają mi się na głowę, to szlag by mnie trafił
      nagły.

      Jeśli dodatkowo zaczęliby robić fochy, to byłby już szczyt bezczelności, i po
      prostu olałabym taką znajomość, bo z zasady nie przyjaźnię się z buractwem.
      Narzucanie się gospodarzom i kręcenie nosem jest chamstwem i tyle.

      Nawiasem mówiąc przyjmowanie 2 osób na tydzień w 45 metrach jest mega
      kłopotliwe, mieszkanie w 6 czy 7 osób jest dla mnie nie do wyobrażenia,
      noclegownię sobie z domu robisz? skoro goście są z zagranicy, to mogą sobie
      wynająć hotel, nie jest to przesadnie duży wydatek.
Pełna wersja