romans z żonatym

07.12.09, 08:23
witam!
pewnie mnie potępicie ale lubie żonatych i romansuje z nimi.
jestem kilka lat po rozwodzie i nie chce już "trwalego" zwiazku. żonaci od zon
nie odchodza nawet jak obiecuja, wiec mam zazwyczaj spokoj z takimi probleami
tj. nie namawiam do odejscia od zony itp.
po prostu wypelniam wolny czas i nie lubi e być sama. fajnie dostac prezent na
Mikolaja albo kwiaty bez okazji.
jak mi sie facet znudzi albo za duzo wymaga to mowie bajbaj.
pozdrawiam
    • real_mayer Re: romans z żonatym 07.12.09, 08:35
      Ale co chcesz się pochwalić, pożalić czy co?? Bo jak się chwalimy czy opisujemy
      swoje życie to może ja też:
      Siedzę sobie w pracy i wiem, że niektórzy mnie potępią,ale korzystam z netu w
      sprawach prywatnych. Ale fajnie tak po kątach udawać że się pracuje, a to takie
      nie wymagające wysiłku i przyjemne.
      Podobało się?? Mogę inna historyjkę ułożyć.. wg potrzeb
    • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 08:46
      > pewnie mnie potępicie ale lubie żonatych

      zupełnie tego nie rozumiem, zdecydowanie wolę mężatki :-)
    • teletoobis Re: romans z żonatym 07.12.09, 08:54
      Fajnie tez siedziec samej w swieta, sylwestra, w czasie choroby,
      kiedy nikt nawet herbatki nie poda...

      No i fajnie jest zyc swiadomoscia, ze sie ojca od dzieci odciaga,
      one czekala, kiedy ty z nim figlujesz.... To takie ludzkie... Takie
      kobiece
      • rubea39 Re: romans z żonatym 07.12.09, 21:03
        teletoobis napisał:

        > Fajnie tez siedziec samej w swieta, sylwestra, w czasie choroby,
        > kiedy nikt nawet herbatki nie poda...

        ostatniego sylwestra spedzilam wlaśnie z zonkisiem, bo malzonka miala jakis dyzur w pracy. wspolna kapiel w malzenskiej wannie z babelkami, szampan itd.
        herbatke, to sobie sama moge zrobic a jak powaznie zachoruje to sa szpitale, nie?
        >
        > No i fajnie jest zyc swiadomoscia, ze sie ojca od dzieci odciaga,
        > one czekala, kiedy ty z nim figlujesz.... To takie ludzkie... Takie
        > kobiece

        dzieci tych facetow sa juz podrosniete i raczej w okresie buntu i nie trzeba ich odciagac od tatusia.
      • erillzw Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:30
        teletoobis napisał:
        >Takie
        > kobiece

        Takie meskie godzic sie na takie romanse.. tkwic w nich.. rezygnowac
        z czasu z zona i dziecmi na korzysc zamoczenia w innej..
    • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 08:54
      Eeetaaam od razu potępiamy.
      Współczujemy,że zadowalasz się zużytymi ochłapami i nie stać Cię na nic lepszego:)
      No ale z kompleksami to nie ma się co dziwić. Nie martw się kiedyś uwierzysz
      bardziej w siebie i swoją atrakcyjność. :)
      • moniskap Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:00
        Teraz masz chwile przyjemnosci a na starosc zostaniesz sama bo ci żonaci beda
        bawic wnuki i cieszyc sie cieplem rodzinnym.Zycze miłej zabawy.
        • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:10
          moniskap napisała:

          > Teraz masz chwile przyjemnosci a na starosc zostaniesz sama bo ci żonaci beda
          > bawic wnuki i cieszyc sie cieplem rodzinnym.Zycze miłej zabawy.

          tak, pomijając główny nurt wątku, małe pytanko.
          Dlaczegóż to siedzenie w bamboszach, fotelu i niańczenie wnuków w otoczeniu czekających na spadek krewnych zmieniających pampersa i karmiących kaszką dla niemowląt ma być jakimś uniwersalnym, niedoścignionym i jedynym wzorcem szczęscia ?

          zawiść przez was harpie, przemawia. Babka co się wybzyka porządnie to jej i wcale nie wyklucza to tego, że na starość przysposobi jakiegoś równie uduchowionego jak wy frajera, który będzie się masturbował wyższymi ideałami i "szczęściem" wg. jedynie słusznego i uniwersalnego przepisu
          • haldeman79 Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:48
            Drogi Tytusie, czy nie spędziłeś tu już wystarczająco dużo czasu aby wiedzieć,
            że nic tak nie wk***ia kobiet jak inna kobieta wolna kobieta sypiająca co rusz z
            innym mężem? :)
            • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:54
              masz całkowitą rację co przyczyn eksplozji ale właśnie dlatego próbuję uzyskać
              jakiś racjonalny argument w tym zalewie bezinteresownej nienawiści
            • mruff do haldemana79 07.12.09, 10:31
              Cześć
              Czy mógłbyś napisać do mnie na @ ? Bo pisałam do Ciebie ale zwraca
              mi wiadomości :(
              Ja w sprawie tej gorzkiej żołądkowej na południe od Rabki.
            • erillzw Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:38
              haldeman79 napisał:

              > Drogi Tytusie, czy nie spędziłeś tu już wystarczająco dużo czasu
              aby wiedzieć,
              > że nic tak nie wk***ia kobiet jak inna kobieta wolna kobieta
              sypiająca co rusz
              > z
              > innym mężem? :)

              Serio?
              A mnie sie wydaje, ze taka kobieta najbardziej wkurza was mezczyzn
              ktorzy moga sobie pomarzyc o takiej wyzwolonej kobiecie.. Bo ona
              zawsze puka sie z innym niz wy.. innymi słowy.. z lepszym od was.. A
              potem idzie taki frustrat i wyzywa sie na forum, ze zona to stara,
              ze atrakcja wieczoru to piwo i dupy.. a konczy sie na pantoflarskim
              puszczaniu mimo uszu uwag zony ktorej sie potakuje..
              • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 08.12.09, 09:20
                > A mnie sie wydaje, ze taka kobieta najbardziej wkurza was mezczyzn

                rzeczywiście, wydaje Ci się (z całym szacunkiem)

                > Bo ona zawsze puka sie z innym niz wy.. innymi słowy.. z lepszym od was.

                brak logiki, nigdy nie ma pewności (ani w przypadku kobiety, ani mężczyzny), że kolejny partner/partnerka będzie lepszy/lepsza od poprzedniczka/i.
                Jednakże zaletą poliruchii jest to pozwala dobrze ukształtować pogląd na to co to jest dobre rżnięcie, a co jedynie ersatz. A doświadczenie empiryczne partnerki może tu jedynie pomóc, nie zaszkodzić

                zakończę standardowo: nie mydło, nie wymydli się !
                • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 11:46
                  tytus_flawiusz napisał:

                  > > A mnie sie wydaje, ze taka kobieta najbardziej wkurza was
                  mezczyzn
                  >
                  > rzeczywiście, wydaje Ci się (z całym szacunkiem)

                  Daj spokoj.. nie wmowisz mi ze Twoim idealem jest kobieta ktora
                  idzie z kazdym z ktorym ma ochote, ktora nie wiadomo co i kogo w
                  sobie miala..
                  WYnosicie na piedestał babe łatwa i chetna mimo, ze wielu z was
                  nigdy nie miało okazji w takiej zamoczyc.. ale wydaje wam sie *z
                  calym szacunkiem) ze jest chodzaca wenus ktora nie biorac kasy jak
                  tradycyjna pani z burelu potrafi tyle, ze owiane jest to legenda..

                  > brak logiki, nigdy nie ma pewności (ani w przypadku kobiety, ani
                  mężczyzny), że
                  > kolejny partner/partnerka będzie lepszy/lepsza od
                  poprzedniczka/i.

                  Zupelnie nie zrozumiales o czym pisalam. Nie chodzi mi o tych z
                  ktorymi spala i nie wyszlo. Ale mowie o tych z ktorymi nie spala.
                  Kazdy z ktorym spi jest lepszy od tego z ktorym nie. Bo tamten ja
                  mial a reszta tylo moze pomarzyc ze byc moze ona kiedys wybierze
                  jego..


                  > Jednakże zaletą poliruchii jest to pozwala dobrze ukształtować
                  pogląd na to co
                  > to jest dobre rżnięcie, a co jedynie ersatz.

                  Nie koniecznie podzielam zdanie, ze w przypadku seksu ilosc idzie w
                  jakosc.

                  > A doświadczenie empiryczne partner
                  > ki może tu jedynie pomóc, nie zaszkodzić

                  Łatwo Ci mowic. Bo facetom nie da sie zaszkodzic w seksie. Z
                  kobietami jest zgola inaczej.


                  > zakończę standardowo: nie mydło, nie wymydli się !

                  Rozumiem, ze pragniesz kobiety która kolokwialnie mowiąc jest jak
                  kubek po sokach o wielu smakach.. od pomaranczy, przez limonke na
                  pomidorze konczac..
                  Gratuluje.
                  • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 12:17
                    erillzw napisała:

                    > Daj spokoj.. nie wmowisz mi ze Twoim idealem jest kobieta ktora
                    > idzie z kazdym z ktorym ma ochote, ktora nie wiadomo co i kogo w
                    > sobie miala..

                    Piękno sytuacji polega na fakcie, że autorka idzie do łóżka z facetem z którym
                    chce, a nie z każdym który się napatoczy.Tak blisko a jednak tak daleko.

                    > WYnosicie na piedestał babe łatwa i chetna mimo, ze wielu z was
                    > nigdy nie miało okazji w takiej zamoczyc.. ale wydaje wam sie *z
                    > calym szacunkiem) ze jest chodzaca wenus ktora nie biorac kasy jak
                    > tradycyjna pani z burelu potrafi tyle, ze owiane jest to legenda..

                    Nie podziwiam jej. Nigdzie również nie napisałem, że to mój ideał. Czemu więc
                    starasz się wmówić, że wszyscy do niej wzdychają? I wciąż te porównania do
                    jakieś ku.wy.Dlaczego?
                    Nie wystarczy zrozumieć, że jako dorosła kobieta ma prawo prowadzić takie życie
                    jak chce.
                    • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 12:32
                      haldeman79 napisał:

                      > erillzw napisała:
                      >
                      > > Daj spokoj.. nie wmowisz mi ze Twoim idealem jest kobieta
                      ktora
                      > > idzie z kazdym z ktorym ma ochote
                      , ktora nie wiadomo co i
                      kogo w
                      > > sobie miala..
                      >
                      > Piękno sytuacji polega na fakcie, że autorka idzie do łóżka z
                      facetem z którym
                      > chce, a nie z każdym który się napatoczy.Tak blisko a jednak tak
                      daleko.

                      Pogrubiłąm Ci bo widzę, że cięzko zrozuzmieć o czym pisałam. I
                      trzeba "nowatorsko" zdaje się powielić moją wypowiedz :>
                      Wyjasniam tak na wszelki wypadek.
                      Zdanie "z każdym z którym ma ochote" oznacz, ze to pona wybiera
                      sobie z kim idzie a nie jest wybierana przez kogos i idzie z kazdym
                      ktory sie napatoczy. W tym kontekscie pisałąm równiez o lepszych
                      (tych któzy jako wybrani trafili do lozka owej pani) i gorszych
                      (ktorzy nie trafili i juz nie trafia)

                      > Nie podziwiam jej. Nigdzie również nie napisałem, że to mój ideał.
                      Czemu więc
                      > starasz się wmówić, że wszyscy do niej wzdychają?

                      Wyciągam wnioski jedynie na podstawie wypowiedzi jakie znajduja sie
                      w tym watku. Wynoszona jest na piedestal taka kobieta.. Bo jest
                      ucielesnienie zdaje sie panny z pornola.. "zawsze chcętna",
                      tyyyyleeee potrafi..

                      > I wciąż te porównania do
                      > jakieś ku.wy.Dlaczego?

                      Ja jej do k** nie porównałam. Napisłąm, że jest łatwa. Oraz ze wielu
                      w niej było. Jeśli to dla Ciebie synonim k** to Twoja sprawa. Jakbym
                      tak chciała ja opisać to bym to napisała.


                      > Nie wystarczy zrozumieć, że jako dorosła kobieta ma prawo
                      prowadzić takie życie
                      > jak chce.

                      Ale dlaczego wyrażenie zdania na temat jej zachowania od razu jest
                      traktowane jako nie zrozumienie jej zachowan??
                      • tytus_flawiusz pytanie techniczne 08.12.09, 12:48
                        piszesz, że SAMA wybiera - i tu zgoda
                        za chwile piszesz, że jest "łatwa", dla mnie sprzeczność i tyle.
                        (oczywiście rozumiem, że dla ciebie "niełatwa" może oznaczać, że każda selekcja
                        musi kończyć się wynikiem negatywnym).
                        Tyle, że dobrze byłoby przyjmować jakieś pośrednie kryteria
                        • erillzw Re: pytanie techniczne 08.12.09, 13:15
                          tytus_flawiusz napisał:
                          > za chwile piszesz, że jest "łatwa", dla mnie sprzeczność i tyle.

                          Dla Ciebie. Dla mnie kobieta łatwa to taka wobec której nie trzeba
                          wykazać się niczym poza byciem. Jakie jest kryterium dla takiej
                          wyzwolonej kobiety? Poza tym, ze facet ma byc facetem?
                          Przystojonosc? Bogactwo? intelekt po kilku zdaniach? To czy ja
                          przeleci w kiblu czy zbierze do hotelu?
                          łatwa jest dla mnie zarówno laska która idzie z każdym jak i taka
                          która podchodzi do faceta i po 3 minutach daje mu swoj numer
                          telefonu.
                          Dla Ciebie podejrzewam łatwosc jest równoznaczna z dostepnoscia dla
                          każdego. Dla mnie po prostu nie tylko.
                          • tytus_flawiusz Re: pytanie techniczne 08.12.09, 13:21
                            > Dla Ciebie. Dla mnie kobieta łatwa to taka wobec której nie trzeba
                            > wykazać się niczym poza byciem. Jakie jest kryterium dla takiej
                            > wyzwolonej kobiety? Poza tym, ze facet ma byc facetem?
                            > Przystojonosc? Bogactwo? intelekt po kilku zdaniach? To czy ja
                            > przeleci w kiblu czy zbierze do hotelu?

                            jak rozumiem, łatwa by nie była, gdyby ulegała (vulgo dawała dupy), tylko frajerom, którzy dla zachowania pozorów wypowiedzieli by zaklęcie pachnące z kilometra małżeństwem. Hmm... no to według twoich kryteriów albo laski przestały się bzykać, albo na "niełatwą" trudniej natrafić niż na yeti.

                            ps. znowu wpadamy w jakieś dziwne pułapki XIX wiecznie mające sugerować, że porządne dziewczyny nie bzykają się po kiblach, windach, hotelach, a tylko we własnym łóżku i po bożemu.
                            • erillzw Re: pytanie techniczne 08.12.09, 18:17
                              tytus_flawiusz napisał:
                              > jak rozumiem, łatwa by nie była, gdyby ulegała (vulgo dawała
                              dupy), tylko fraje
                              > rom, którzy dla zachowania pozorów wypowiedzieli by zaklęcie
                              pachnące z kilomet
                              > ra małżeństwem.

                              Zle rozumiesz.

                              > Hmm... no to według twoich kryteriów albo laski przestały się b
                              > zykać, albo na "niełatwą" trudniej natrafić niż na yeti.

                              Nie, ale wedle Twojego opacznego pojmowania zapewne tak własnie
                              wychodzi.


                              > ps. znowu wpadamy w jakieś dziwne pułapki XIX wiecznie mające
                              sugerować, że por
                              > ządne dziewczyny nie bzykają się po kiblach, windach, hotelach, a
                              tylko we włas
                              > nym łóżku i po bożemu.

                              Ale ja tego nigdzie nie napisałam. To Twoja nadinterpretacja.
                              Nic nie pisałam o porządnosci to Ty wprowadzasz to pojecie. Ja sie
                              okreslilam tylko kto wpada u mnie w kategroie laskie łatwej. Poza
                              tym w lozku i po bozemu jest nudne. I.. tu sie powtórze w tym
                              wymiarze równiez chodzi o temperament.
                      • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 13:33
                        erillzw napisała:

                        > Ale dlaczego wyrażenie zdania na temat jej zachowania od razu jest
                        > traktowane jako nie zrozumienie jej zachowan??

                        No cóż porównanie autorki do kubek po sokach o wielu smakach zbyt wysokich lotów
                        wyrażeniem nie jest. Jestem tylko ciekaw czy kobiety sypiające z facetami z
                        miłości też w końcu kończą dla Ciebie jako kubki na męskie soki? Czy raczej
                        różnicy należy tu doszukiwać się w ilości facetów na jednostkę czasu?
                        • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 18:23
                          haldeman79 napisał:

                          > erillzw napisała:
                          > No cóż porównanie autorki do kubek po sokach o wielu smakach zbyt
                          wysokich lotó
                          > w
                          > wyrażeniem nie jest.

                          A jak mam ją okreslic? Poprawnie politycznie jako "wyzolona"? Nie
                          interesuje mnie, ze dla Ciebie nie jest to wysokich lotów. DLa mnie
                          oddaje istote postepowan tej pani w tej materii o jakiej tu mowimy,
                          Faceta okreslilabym podobnych lotów wyrazeniem.

                          > Jestem tylko ciekaw czy kobiety sypiające z facetami z
                          > miłości też w końcu kończą dla Ciebie jako kubki na męskie soki?

                          No jak Ty nie widzisz roznicy miedzy seksem dla rozladowania
                          napiecia z dosc p[rzypadkowym (umownie bo wiemy ze go sama wybiera)
                          facetem od tego gdy mowimy o lasce w zwiazku ktora uprawia seks to
                          nie moj probeelm.

                          >Czy raczej
                          > różnicy należy tu doszukiwać się w ilości facetów na jednostkę
                          czasu?

                          Roznicy nalezy dopatrywac sie z traktowaniu faceta jako wibrator i
                          jako partnera.
                          • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 21:49
                            erillzw napisała:

                            > > Jestem tylko ciekaw czy kobiety sypiające z facetami z
                            > > miłości też w końcu kończą dla Ciebie jako kubki na męskie soki?
                            >
                            > No jak Ty nie widzisz roznicy miedzy seksem dla rozladowania
                            > napiecia z dosc p[rzypadkowym (umownie bo wiemy ze go sama wybiera)
                            > facetem od tego gdy mowimy o lasce w zwiazku ktora uprawia seks to
                            > nie moj probeelm.
                            >
                            Różnice na pewno jakieś będą, nie rozprawiamy jednak teraz o różnicach tylko o
                            fakcie, że tu i tu mamy do czynienia z tym samym procesem fizjologicznym gdzie
                            soki mężczyzny kończą gdzie kończą.
                            Dlaczego więc kobieta zakochana nie jest kubkiem?Czyżby to Twoja niechęć miała o
                            tym decydować?
                            • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 22:36
                              haldeman79 napisał:
                              > Różnice na pewno jakieś będą, nie rozprawiamy jednak teraz o
                              różnicach tylko o
                              > fakcie, że tu i tu mamy do czynienia z tym samym procesem
                              fizjologicznym gdzie
                              > soki mężczyzny kończą gdzie kończą.

                              Spojrzmy na to z innej strony. Seks bez zobowiazan jest takim samym
                              procesem fizjologicznym jak gwałt. I tu i tu dochodzi do stosunku po
                              ktorym mezczyzna konczy..
                              Ale nijak wydaje mi sie wlasciwie zestawianie tych dwoch "stosunkow"
                              jako tych samych tylko dlatego, ze maja ta sama podstawie
                              fizjologiczna.
                              Rozumiesz?

                              > Dlaczego więc kobieta zakochana nie jest kubkiem?Czyżby to Twoja
                              niechęć miała
                              > o
                              > tym decydować?

                              Stary ale ja nie zamierzam o niczym decydowac, tak trudno to pojac?
                              Ja wyrazam swoje zdanie i skojarzenia na temat danego zachowania. To
                              wszystko. Kobieta zakochana ktora uprawia seks ze swoim partnerem
                              nie kojarzy mi sie tak samo jak kobieta ktora goscila w sobie wiele
                              kolokwialnie mowiac fj**w. Kapito?
                              • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 22:53
                                erillzw napisała:

                                > Spojrzmy na to z innej strony. Seks bez zobowiazan jest takim samym
                                > procesem fizjologicznym jak gwałt. I tu i tu dochodzi do stosunku po
                                > ktorym mezczyzna konczy..
                                > Ale nijak wydaje mi sie wlasciwie zestawianie tych dwoch "stosunkow"
                                > jako tych samych tylko dlatego, ze maja ta sama podstawie
                                > fizjologiczna.
                                > Rozumiesz?

                                Rozumiem, że musi być po Twojemu a moje pytanie jest proste. Kubek.
                                >
                                > > Dlaczego więc kobieta zakochana nie jest kubkiem?Czyżby to Twoja
                                > niechęć miała
                                > > o
                                > > tym decydować?
                                >
                                > Stary ale ja nie zamierzam o niczym decydowac, tak trudno to pojac?
                                > Ja wyrazam swoje zdanie i skojarzenia na temat danego zachowania. To
                                > wszystko. Kobieta zakochana ktora uprawia seks ze swoim partnerem
                                > nie kojarzy mi sie tak samo jak kobieta ktora goscila w sobie wiele
                                > kolokwialnie mowiac fj**w. Kapito?
                                >
                                Kobieta zakochana mam rozumieć fiutów w sobie nie gości.
                                • erillzw Re: romans z żonatym 09.12.09, 17:40
                                  haldeman79 napisał:
                                  > Rozumiem, że musi być po Twojemu a moje pytanie jest proste.
                                  Kubek.

                                  Wiesz co nie chce mi sie po raz setny tego samego tłumaczyc. To, ze
                                  dla Ciebie kazda wypowiedz na forum jest synonimem krzyku "ma byc po
                                  moejmu bo tak" to nie moj problem.
                                  Ja wyrazam swoje zdanie a Ty mi tu z głeboką filozofia wyskakujesz,
                                  ze rzekomo ja chce by bylo po mojemu.. Ja nie kaze ani nawet nie
                                  wymgam zeby ktos myslal jak ja. Wyrazam swoje zdanie. Koniec
                                  filozofii.

                                  > Kobieta zakochana mam rozumieć fiutów w sobie nie gości.

                                  Zle rozuzmiesz ale juz nie chce mi sie tlumaczysz bo i tak widze nie
                                  pojmujesz o czym pisze.
                    • mruff Re: romans z żonatym 08.12.09, 13:29
                      haldeman79 napisał:


                      > Piękno sytuacji polega na fakcie, że autorka idzie do łóżka z
                      facetem z którym
                      > chce, a nie z każdym który się napatoczy.

                      Otóż to!



                      > Nie wystarczy zrozumieć, że jako dorosła kobieta ma prawo
                      > prowadzić takie życie jak chce.

                      Otóż to. Uff, że jeszcze ludzie myślą w ten sposób.
                  • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 08.12.09, 12:39
                    tak czytając Twój kolejny wpis dochodzę do wniosku, że dla Ciebie, posiadanie wielu partnerów jest jednoznaczne z jakimś totalnym zapuszczeniem na higieniczno, zdrowotnym. Chyba za bardzo zapadło Ci w wyobraźnie obraźliwe hasło: "zbiornik na spermę". Traktujesz je niestety zbyt dosłownie, tak z głupia jaś.
                    Śmiem twierdzić, że prędzej się zapuści, zarośnie i zaśmierdzi typowa monokwoka, niż taka kobieta. Z przyczyn raczej dla mnie oczywistych.

                    > Nie koniecznie podzielam zdanie, ze w przypadku seksu ilosc idzie w
                    > jakosc.

                    a ja podtrzymuje, kobieta posuwana 30 lat tak samo nędznie, przez jednego faceta, nie ma najmniejszych szans poznać nawet własnego ciała, o jakichś większych umiejętnościach nawet nie wspomnę

                    > Rozumiem, ze pragniesz kobiety która kolokwialnie mowiąc jest jak
                    > kubek po sokach o wielu smakach.. od pomaranczy, przez limonke na
                    > pomidorze konczac..

                    znów jakieś absurdalne nawiązanie do higieny.
                    Gdy ktoś Ci podaje kawę w kubku czujesz pozostałości bulionu ?
                    Jeśli tak, zmień znajomych, bo zwykli ludzie myją kubki
                    • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 13:15
                      tytus_flawiusz napisał:

                      > tak czytając Twój kolejny wpis dochodzę do wniosku, że dla Ciebie,
                      posiadanie w
                      > ielu partnerów jest jednoznaczne z jakimś totalnym zapuszczeniem
                      na higieniczno
                      > , zdrowotnym.

                      Mylisz sie. Posiadanie wielu partnerów kojarzy mi się z kubkiem po
                      wieku sokach. Wbrew pozorm kobieta rozwiazla bardzo dba o swoje
                      zdrowie, bardziej niz taka "mam jednego faceta od zawsze".
                      Jakkolwiek kojarzy sie nie jest synonimem oznacza, prawda?


                      > Chyba za bardzo zapadło Ci w wyobraźnie obraźliwe hasło: "zbiorni
                      > k na spermę". Traktujesz je niestety zbyt dosłownie, tak z głupia
                      jaś.


                      Nie, to Ty moje okreslenia o kubku traktujesz zbyt dosłownie.

                      > Śmiem twierdzić, że prędzej się zapuści, zarośnie i zaśmierdzi
                      typowa monokwoka
                      > , niż taka kobieta. Z przyczyn raczej dla mnie oczywistych.

                      Smiem twierdzic, ze masz racje ;)

                      > a ja podtrzymuje, kobieta posuwana 30 lat tak samo nędznie, przez
                      jednego facet
                      > a, nie ma najmniejszych szans poznać nawet własnego ciała, o
                      jakichś większych
                      > umiejętnościach nawet nie wspomnę

                      Naprawde sadzisz, ze kobieta ktora ma wielu partnerow tak duzo
                      potrafi? Smiem trwiedzic, ze moze byc po prostu ksiezniczka ktora
                      jest obslugiwana.. i mimo 30 facetow dalej bedzie lezala i pachniala
                      :>
                      To nie jest kwestia parterow tylko temperamentu. Kobieta ktora ma
                      duzy temperament nie ograniczy sie do slabego seksu. Za duzo sie
                      slyszy w damskiej szatni ;)

                      > znów jakieś absurdalne nawiązanie do higieny.

                      To nie jest nawiązanie do higieny tylko moje skojarznie dotyczace
                      takich kobiet. Nie neguje ich higieny..

                      > Gdy ktoś Ci podaje kawę w kubku czujesz pozostałości bulionu ?

                      Nie.

                      > Jeśli tak, zmień znajomych, bo zwykli ludzie myją kubki

                      Noo coooo Tyyy.. a ja myslalam, ze wszystko w jednym i wciaz nie
                      mytym sie pije i je.. :/
                      • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 08.12.09, 13:26
                        > Naprawde sadzisz, ze kobieta ktora ma wielu partnerow tak duzo
                        > potrafi? Smiem trwiedzic, ze moze byc po prostu ksiezniczka ktora
                        > jest obslugiwana.. i mimo 30 facetow dalej bedzie lezala i pachniala

                        "wyścigi nie zawsze wygrywają najszybsi, a pojedynki najsilniejsi ale tak
                        należy obstawiać"


                        rachunek prawdopodobieństwa, to całkiem sensowna i poważna dziedzina naukowa,
                        nie ma w tym żadnej szarlatanerii.

                        nie neguję roli temperamentu, ale skamieniałym kłodom raczej nie zależy na
                        szukaniu kochanka.
                        • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 18:19
                          tytus_flawiusz napisał:
                          > rachunek prawdopodobieństwa, to całkiem sensowna i poważna
                          dziedzina naukowa,
                          > nie ma w tym żadnej szarlatanerii.

                          I co myslisz, ze rachunek prawodpodobienstwa odpowie Ci na to na ile
                          jest prawdopodobne, ze trafisz na ksiezniczne a na ile panne rodem z
                          poronola. Miales juz takie tet a tet zeby chociaz empirycznie czegos
                          dowiesc.


                          > nie neguję roli temperamentu, ale skamieniałym kłodom raczej nie
                          zależy na
                          > szukaniu kochanka.

                          Mylisz pojecia. Nie napisałam o skamieniałes kłodzie tylko o
                          kobiecie z postawa ksiezniczki "wszystko mi sie nalezy a ja pachne".
                          To nie jest panna kloda, ktora piesci zaciska byle do konca..
                          • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 08.12.09, 20:26
                            > I co myslisz, ze rachunek prawodpodobienstwa odpowie Ci na to na ile
                            > jest prawdopodobne, ze trafisz na ksiezniczne a na ile panne rodem z
                            > poronola.

                            tak

                            Miales juz takie tet a tet zeby chociaz empirycznie czegos
                            > dowiesc.

                            tak

                            > Mylisz pojecia. Nie napisałam o skamieniałes kłodzie tylko o
                            > kobiecie z postawa ksiezniczki "wszystko mi sie nalezy a ja pachne".

                            znacznie bardziej typowe w szeroko pojętych "związkach"
                    • ultra.kuku Re: romans z żonatym 18.12.09, 13:12
                      Zdarza sie, ze umycie "kubka" nie zalatwi sprawy. Na syfa, lub hiv mydelko
                      raczej nie dziala, czy moze przeoczylem jakies wazne odkrycie hamerykanskich
                      naukowcow?;-)
              • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 09:56
                erillzw napisała:

                > Serio?
                > A mnie sie wydaje, ze taka kobieta najbardziej wkurza was mezczyzn
                > ktorzy moga sobie pomarzyc o takiej wyzwolonej kobiecie..

                Różne są definicje wyzwolonej kobiety.

                > Bo ona
                > zawsze puka sie z innym niz wy.. innymi słowy.. z lepszym od was..

                Ona jest dorosła i puka się z innym dorosłym facetem za obopólna zgodą. To jest
                głównym sensem.Nie dorabiałbym tu dodatkowej teorii o zazdrości.

                > A potem idzie taki frustrat i wyzywa sie na forum, ze zona to stara,
                > ze atrakcja wieczoru to piwo i dupy.. a konczy sie na pantoflarskim
                > puszczaniu mimo uszu uwag zony ktorej sie potakuje..
                >
                Facet zadowolony z łóżka w domu nie sypia w innym(żeby nie było dotyczy to też
                kobiet).
          • zoe125 Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:26
            Zwlaszcza, że bardzo często ci, którzy sa oddani rodzinie i starają
            się dzieciom nieba przychylić, na starośc zostaja przez własne
            dzieci z mieszkania wyrzuceni. Tak więć posiadanie dzieci nie równa
            sie bezpiecznej i spokojnej starości.
        • rubea39 Re: romans z żonatym 07.12.09, 14:41
          samotność mnie nie przeraża. dosc się nameczylam z psychopatycznym mezem, ktory
          mnie sledzil na kazdym kroku. w koncu go zaczelam zdradzac na przekor, bo jak
          bylam wierna to i tak podejrzewal nie wiadomo co.
      • lolcia-olcia Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:04
        Może potrzebuje popracować nad sobą, a jak spypia z wyposzczonymi to
        nawet kiepski seks im nie przeszkadza, wystarczy potwór byleby miał
        ot**...Trzymamy kciuki, dużo gorącego seksu :)
        • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:10
          Oj to nie jej wina,ze ma na czole napisane "dupa zastępcza".
          Taka karma. Musimy ja wspierać.
          • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:11
            wacikowa napisała:

            > Oj to nie jej wina,ze ma na czole napisane "dupa zastępcza".
            > Taka karma. Musimy ja wspierać.

            no ale skoro, ktoś woli zastępczą jak denna musi być ta oryginalna
            • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:15
              Biedny dupek skoro tkwi w takim dennym związku:) Jaki facet taki i jego wybór.
              • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:18
                wacikowa napisała:

                > Biedny dupek skoro tkwi w takim dennym związku:) Jaki facet taki i jego wybór.

                biedny ? może tylko ceniący sobie przyjemność i święty spokój.
                choć rozumiem Twój emocjonalne podejście do tematu
                • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:28
                  Przyjemność? Jaką przyjemność? Wyprane gacie?Zapłacone rachunki? Wigilia z
                  ukochaną,wspaniałą żona i rodzicami?:)
                  • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:34
                    > Przyjemność? Jaką przyjemność?

                    przecież to banalne - dwa w jednym: dobre rżniecie z kochanką i święty spokój ze
                    swoją starą.

                    (dałybyście już spokój z tymi waszymi wigiliami, niańczeniem dzieci i wnuków,
                    jeszcze rozumiem te uprane gacie, ale co ma być atrakcyjnego w n-tej wigilii,
                    10-ty krawat pod choinką ? Wspólne wycie kolęd... ? Ileż można udawać że to
                    atrakcja, atrakcją to jest - po wigilii, wyskoczyć od starej i bachorów z
                    kumplami na drinka i dupy)
                    • moniskap Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:43
                      jeśli to takie fajne to może ,,my kobiety,, tez tak zaczniemy postępowac a wy
                      posiedzicie w domu z dziecmi,piorąc,gotując.Zobaczycie jak bedzie wam miło!!!!
                      Sa napewno tez i tacy faceci jak autorka postu.W końcu nam tez sie przyjemnosci
                      należą nie tylko wam.
                      • lolcia-olcia Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:47
                        a Ty nie układasz sobie życia na boku? Monika nawet nie wiesz co
                        tracisz, po co siedzieć z wiecznie narzekającym i skwaszonym facetem
                        jak tylu wolnych, gorących i wyuzdanych facetów tylko czeka na
                        zamęczone ciepłem domowego ogniska kobiety:D
                        • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:50
                          lolcia-olcia napisała:

                          > a Ty nie układasz sobie życia na boku?

                          weź się zdecyduj, bo w tym zacietrzewieniu mylą Ci się pojęcia.
                          To, że facet ma dupę na boku absolutnie nie oznacza, że na boku układa sobie
                          życie. W tym temacie mamy do czynienia wręcz z czymś diametralnie przeciwnym...
                          i dobrze :-)
                          • lolcia-olcia Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:59
                            Tytusie wiem co napisałam, odwróciłam sytuację,

                            W tym temacie mamy do czynienia wręcz z czymś diametralnie
                            przeciwnym...
                            > i dobrze :-)
                            Ale dlaczego nie odwrócić sytuacji:)
                            • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:02
                              > Tytusie wiem co napisałam, odwróciłam sytuację,
                              > Ale dlaczego nie odwrócić sytuacji:)

                              odwrócenie sytuacji, nie oznacza organizowania przez nią (mężatkę) życia
                              na boku
                              • lolcia-olcia Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:15
                                Mężczyzna spotykając się z inną kobietą de facto organizuje sobie na
                                boku życie, och chyba nie wyspałeś się dzisiaj:p
                                • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:26
                                  taaa....a wychodząc na piwo też organizuje sobie życie na boku... nie rozdymaj
                                  pierdół do niebotycznej skali... odstresowanie się i odreagownie od czasu do
                                  czasu, nie jest żadnym życiem na boku, tylko naturalnym zjawiskiem
                                  wpisanym w główny nurt życia .
                                  • lolcia-olcia Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:53
                                    odstresowanie się i odreagownie od czasu do
                                    > czasu, nie jest żadnym życiem na boku, tylko naturalnym
                                    zjawiskiem
                                    > wpisanym w główny nurt życia .

                                    Tak masz rację, też tak często robię i to nie jest organizowanie
                                    życia na boku. Ale juz regularne spotkania z jedną kobietą i seks z
                                    nią pod wątek poboczny już podpada
                                    • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:05
                                      lolcia-olcia napisała:

                                      > Ale juz regularne spotkania z jedną kobietą i seks z
                                      > nią pod wątek poboczny już podpada

                                      dobra, przyjmijmy dla ułatwienia, że nieregularne, raz co trzy dni, raz co
                                      tydzień czasem dłużej, innym razem nazajutrz poprawka teraz gra :-) ?
                                      • lolcia-olcia Re: romans z żonatym 07.12.09, 19:39
                                        Powiedzmy, powoli łapiesz o czym myślałam:)
                      • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:48
                        > jeśli to takie fajne to może ,,my kobiety,, tez tak zaczniemy postępować

                        nie widzę przeciwwskazań

                        > a wy posiedzicie w domu z dziecmi,piorąc,gotując.

                        jakoś sobie piorę, gotuję ... i nie umarłem :-)

                        > W końcu nam tez sie przyjemnosci należą nie tylko wam.

                        oczywiście, nie mam nic przeciwko rozwiązłym kobietom, nie mydło - nie wymydli
                        się :-)
                        (problem w tym, że wy macie dziwną definicję "przyjemności" np. dziwaczne
                        zloty świąteczne sprowadzające się do żarcia, opowiadania tych samych kawałów,
                        wspominania tych samych wyjazdów i oglądania tych samych zdjęć... bleeeee)
                        • moniskap Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:54
                          ciekawe czy to samo doradzali byście swoim partnerkom życiowym?? Już to widzę
                          jak zrelaksowani siedzicie w domu a ona figluje z innym.
                          • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:57
                            moniskap napisała:

                            > ciekawe czy to samo doradzali byście swoim partnerkom życiowym??
                            > Już to widzę jak zrelaksowani siedzicie w domu a ona figluje z innym.

                            mnie tam nie przeszkadza jak koleżanka pobaraszkuje sobie z innym, jak już
                            wspomniałem, nie mydło.
                            Mam przynajmniej ten komfort, że nie będzie wysuwała roszczeń co do oficjalnego
                            mianowania na "partnerkę życiową", "narzeczoną", czy nie daj Boże,
                            "usankcjonowaną prawnie jędzę".
                            • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:02
                              Dobrze,że są takie babki jak autorka. W końcu w dobie kryzysu jest tanio i
                              przyjemnie-burdele upadają na rzecz mieszkaniówek:)
                              • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:04
                                wacikowa napisała:

                                > przyjemnie-burdele upadają na rzecz mieszkaniówek:)

                                widzę, że siedzisz w temacie :-)
                                • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:13
                                  Wystarczy siedzieć tu i czytać takich jak Ty:)
                                  • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:23
                                    wacikowa napisała:

                                    > Wystarczy siedzieć tu i czytać takich jak Ty:)

                                    nie przypominam sobie bym organizował tu odczyty na temat zmian strukturalnych i
                                    organizacyjnych w branży sprzedajnej miłości.
                                    Po za tym Ciebie to chyba najbardziej boli, że z autorką gratis jest :-)
                                    • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:27
                                      Zaraz zaraz. Jaki gratis? A prezenty,kwiaty,wina i inne pierdoły?:)
                                      I kto za to płaci jak nie z kasy rodzinnej to idzie:D
                                      • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:32
                                        wacikowa napisała:

                                        > I kto za to płaci jak nie z kasy rodzinnej to idzie:D

                                        moralność Kalego, ona ma swoje konto nomen omen wacikowe, on swój fundusz
                                        reprezentacyjny
                                        • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:36
                                          Czyli nie tak za darmo daje dupy:)
                                          • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:40
                                            wacikowa napisała:

                                            > Czyli nie tak za darmo daje dupy:)

                                            równie dobrze można by podciągnąć koszt prezerwatyw.
                                            Nie bądź śmieszna, to są ilości tak śladowe, że analizie całkowicie pomijalne
                                            • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:45
                                              Dolicz dojazd i stres:)
                                              • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:51
                                                wacikowa napisała:

                                                > i stres:)

                                                jaki stres ?
                                                • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:54
                                                  No wiesz,żona się dowie,sąsiada spotkasz gdzieś a Ty z nowa dupą itp:)
                                                  No chyba,ze nazywasz to adrenaliną?:)
                                                  • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:59
                                                    wacikowa napisała:

                                                    > No wiesz,żona się dowie,sąsiada spotkasz gdzieś a Ty z nowa dupą itp:)

                                                    eeeee... boshh ale Ty posrana jesteś, sąsiad co najwyżej o numer telefonu zapyta.
                                                    Po za tym nie rozumiem, po co po wsi się włóczyć, zamiast przyjemnie w wyrze
                                                    wywijać.

                                                    To nie jest sport dla dziewczynek o słabych nerwach :-)
                                                  • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:06
                                                    No to doszliśmy do jakiegoś porozumienia i nazwaliśmy autorkę zwykłym
                                                    pojemnikiem na spermę:) Oczywiście reprezentacyjnym pojemnikiem:)
                                                  • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:11
                                                    wacikowa napisała:

                                                    > No to doszliśmy do jakiegoś porozumienia

                                                    nie sądzę

                                                    > i nazwaliśmy autorkę zwykłym
                                                    > pojemnikiem na spermę:) Oczywiście reprezentacyjnym pojemnikiem:)

                                                    primo: TY nazwałaś (ale jak już wspomniałem - rozumiem te emocje)
                                                    secundo: zwykłym ? Hmmm... to jaki był ten wcześniejszy ? dziadowski, nieudany
                                                    prototyp ?
                                                  • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:15
                                                    Ten poprzedni to domowy się zwie:)
                                                    Emocje? Związane z pisaniem z Tobą?:) Nie no aż tak to sie nie wczuwałam.
                                                    Przepraszam. :)
                                                  • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:23
                                                    wacikowa napisała:

                                                    > Ten poprzedni to domowy się zwie:)

                                                    widać "domowy" przegrywa ze zwykłym

                                                    > Emocje? Związane z pisaniem z Tobą?:)

                                                    nie, nie w związku z pisaniem ze mną, w związku z myśleniem "o niej" :-)
                                                  • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:33
                                                    E to już bardziej mi drga w związku z Tobą:)
                                                    A koleżanka troll żadną nowością w tych czasach nie jest.
                                            • ultra.kuku Re: romans z żonatym 18.12.09, 13:19
                                              Nie wiem czy koszty hoteli i prezencikow mozna nazwac sladowymi;-)
                                      • haldeman79 Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:09
                                        wacikowa napisała:

                                        > Zaraz zaraz. Jaki gratis? A prezenty,kwiaty,wina i inne pierdoły?:)
                                        > I kto za to płaci jak nie z kasy rodzinnej to idzie:D

                                        Autorka nigdzie nie napisała, że oczekuje tego od faceta, kto wie może sam
                                        jakimś prezentem rzuci i wtedy wyjdzie na to że facet ma i fajny darmowy seks
                                        plus dodatki.
                        • lolcia-olcia Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:25
                          > oczywiście, nie mam nic przeciwko rozwiązłym kobietom, nie mydło -
                          nie wymydli
                          > się :-)
                          > (problem w tym, że wy macie dziwną definicję "przyjemności"
                          np. dziwaczn
                          > e
                          > zloty świąteczne sprowadzające się do żarcia, opowiadania tych
                          samych kawałów,
                          > wspominania tych samych wyjazdów i oglądania tych samych zdjęć...
                          bleeeee)

                          Niestety (sic!!!) hehe, ale muszę się z Tobą zgodzić, ja też nie
                          lubię spędów pseudo rodzinnych,
                        • ultra.kuku Re: romans z żonatym 18.12.09, 13:17
                          Stary, mam male pytanie. Czym jest wg Ciebie RODZINA? Nie mam na mysli zony, ale
                          Twoich rodzicow na ten przyklad. Nie spedzasz z nimi swiat? Nie pamietasz o
                          urodzinach?
                      • haldeman79 Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:36
                        moniskap napisała:

                        > jeśli to takie fajne to może ,,my kobiety,, tez tak zaczniemy postępowac a wy
                        > posiedzicie w domu z dziecmi,piorąc,gotując.Zobaczycie jak bedzie wam miło!!!!
                        > Sa napewno tez i tacy faceci jak autorka postu.W końcu nam tez sie przyjemnosci
                        > należą nie tylko wam.
                        >

                        Dlaczego piszesz My lub Wy? Reprezentujesz jakąś organizację występującą
                        przeciwko innej?
                        • moniskap Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:39
                          pisze My kobiety bo nie napiszę JA.
                          • haldeman79 Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:02
                            moniskap napisała:

                            > pisze My kobiety bo nie napiszę JA.

                            Dlaczego uważasz, że możesz wypowiadać się w imieniu innych kobiet?
                            • moniskap Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:59
                              Ok to wypowiadam sie w imieniu tych kobiet ktore znam i wiem jakie maja zdanie
                              na ten temat.
                    • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:58
                      I biedny mąż musi się męczyć:) To takie biczowanie jak u Chrystusa:D
                      Już mi żal tego chłopa:)
                      • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:04
                        wacikowa napisała:

                        > I biedny mąż musi się męczyć:) To takie biczowanie jak u Chrystusa:D
                        > Już mi żal tego chłopa:)

                        nie dramatyzuj :-) Można się uodpornić i zażywać środki neutralizujące.
                        Jak nie jest ktoś wał, to sobie poradzi. Przetrwanie - podstawowa umiejętność
                        • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:16
                          Ja rozumiem jeśli obydwoje godzą się na taki związek.
                          Nie ma stresu z ukrywaniem esów ,maili itp. Ale męczyć się w imię czego?
                          Oszukiwać? Dziecinne.
                          • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:21
                            > > Nie ma stresu z ukrywaniem esów ,maili itp.

                            a czemu miałaby służyć ta cała korespondencja ? Dyskutujemy o znajomości dwóch
                            dorosłych ludzi, nie pary rozpiżdzonych hormonami nastolatków.
                            Telefon, umawiamy się, spotykamy się. Koniec procedury. Sms informacyjny po
                            przeczytaniu się, odpowiada się i kasuje. Koniec procedury
                            • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:25
                              Nie daj Boże nie skasujesz i po Tobie:D Bety za drzwi i spadaj Misiu?
                              A po co? Nie lepiej pójść na taki układ:
                              Ja sobie organizuje życie Ty sobie. Wspólnie robimy to to i to,zero stresu zero
                              problemów.
                              • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:31
                                wacikowa napisała:

                                > Nie daj Boże nie skasujesz i po Tobie:D Bety za drzwi i spadaj Misiu?

                                vae victis :-)

                                > A po co? Nie lepiej pójść na taki układ:
                                > Ja sobie organizuje życie Ty sobie. Wspólnie robimy to to i to,zero stresu zero
                                > problemów.

                                a jak jest różnica pomiędzy tym Twoim genialnym planem, a tym o czym mówi
                                autorka, bo jakoś nie widzę specjalnych różnic
                                • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:39
                                  Jest różnica miedzy tym co Ty mówisz i sugerujesz.
                                  Koleżanka troll i pisać nie zamierza więc dyskutuję z Tobą teraz.
                                  Ale rozumiem ,ze dorosłych ludzi nie stać na dogadanie się co do tego jak ma
                                  wyglądać ich związek małżeński?
                    • erillzw Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:34
                      tytus_flawiusz napisał:
                      > atrakcją to jest - po wigilii, wyskoczyć od starej i bachorów z
                      > kumplami na drinka i dupy)

                      A mozemy uznac, ze nie kazdy facet jest takim prostakiem, zeby jego
                      sczytem marzen atrakcyjnego wieczoru było piwo z kumplami i dupy
                      które nie wiadomo co i kogo w sobie gosciły?
                      Nie kazdy myśli prąciem przez cale swoje zycie. Niektorzy potrafią z
                      czasem pustawiac sobie priorytety wedle mozgu a nie kawałka miesnia
                      które wznosi sie przy odpowiednim nakrwieniu.
                • wmega Re: romans z żonatym 07.12.09, 16:10
                  to jest prawdziwy mezczyzna wszech czasow
          • lolcia-olcia Re: romans z żonatym 07.12.09, 09:12
            Taaa grupę wsparcia sobie znalazła, prostytutka to zawód, a ku**a
            charakter...
        • rubea39 Re: romans z żonatym 07.12.09, 16:20
          lolcia-olcia napisała:
          > nawet kiepski seks im nie przeszkadza, wystarczy potwór byleby miał
          > ot**...

          o seksie to nawet nie napisałam jeszcze. facet do nie dodatek do penisa. gdyby
          tak było to bym sie wibratorem zadowolila.
          potworem nie jestem, przynajmniej z wygladu.
          • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 07.12.09, 17:20
            Biedactwo. Gdybys byla ladna to bys znalazla sobie mlodego,
            fajnego faceta o 10 lat mlodszego, bez zflaczalej dupy i duzego
            brzucha. Gdybys nie byla potworem to bys w klubie mogla sobie
            poderwac dobrze wygladajacych chlopakow ktorzy nie chcieliby sie
            wiazac. Teraz jest strasznie duzo mezczyzn w wieku do 40 lat
            ktorzy nawet nie mysla o zwiazku. Ale ty, biedactwo jestes TYLKO
            skazana na zonatych facetow, gdyz ani osobowoscia ani uroda nie
            jestes w stanie zaimponowac komukolwiek. Nie oszukuj siebie.
            • haldeman79 Re: romans z żonatym 07.12.09, 19:17
              skarpetka_szara napisała:

              > Biedactwo. Gdybys byla ladna to bys znalazla sobie mlodego,
              > fajnego faceta o 10 lat mlodszego, bez zflaczalej dupy i duzego
              > brzucha. Gdybys nie byla potworem to bys w klubie mogla sobie
              > poderwac dobrze wygladajacych chlopakow ktorzy nie chcieliby sie
              > wiazac. Teraz jest strasznie duzo mezczyzn w wieku do 40 lat
              > ktorzy nawet nie mysla o zwiazku. Ale ty, biedactwo jestes TYLKO
              > skazana na zonatych facetow, gdyz ani osobowoscia ani uroda nie
              > jestes w stanie zaimponowac komukolwiek. Nie oszukuj siebie.

              Kobieta żyje jak chce i od razu jest biedactwem? Zaklinasz rzeczywistość bo
              Tobie nie wychodzi w życiu?
              • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 07.12.09, 20:05
                rzeczywistosc jest taka ze sama autorka na forum Psychologia sama
                sie przyznala ze sypia z zonatymi bo podswiadomie chce rozbic inne
                zwiazki, zabrac szczescie w malzenstwie innych- bo sama jest po
                brzydkim malzenstwie.

                Jak dla mnie jest to zenujace, i tak, jest biedactwem, ale takim
                glupim, nieinteligentnym biedactwem. A dlaczego myslisz miala
                nieudane malzenstwo? bo jest glupia i nawet faceta nie potrafi
                wybrac.
                • rubea39 Re: romans z żonatym 07.12.09, 21:12
                  nie chce zabierac komus mezow, ja ich raczej wypozyczam. to sa ludzie o wysokim
                  statusie materialnym, tylko nie pisz,ze korzystam z ich kasy. nie korzystam, bo
                  niezle sama zarabiam i czesto upieram sie, ze to ja place powlowe za weekend w
                  gorach albo za kolacje.

                  faktem jest, ze meza wybralam glupio ale bylam bardzo mloda. nie znalam sie na
                  ludziach.
                  • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 07.12.09, 22:58
                    Jak dla mnie jestes wielkim trolem.

                    Nie powiedzialam ze chcesz komus meza zabrac, tylko zabrac
                    szczescie malzenskie innym - bo ty tego nie mialas to inni tez nie
                    moga miec. Chcesz sie pocieszyc ze nie tylko ty mialas kiepskie
                    malzenstwo - ze inni tez maja. Zenada.
                    • rubea39 Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:08
                      skarpetka_szara napisała:

                      > zabrac
                      > szczescie malzenskie innym - bo ty tego nie mialas to inni tez nie
                      > moga miec.

                      byc moze ze tak jest. kobieta-diabel?
                      szkoda, ze nie slyszysz jak zonkisie narzekaja na swoje wybranki, jacy sa
                      nieszczesliwi, ja sie dusza w malzenstwie, jakie dzieci niewdzieczne i leniwe
                      maja. oni nie maja szczescia malzenskiego, to nie moge im odebrac czegos
                      nieistniejacego.
                      ja diabelek im pomagam przetrwac to pieklo.
                      przy okazji sama sie dobrze bawie.
                      • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:15
                        Powodzenia :)
                      • erillzw Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:49
                        rubea39 napisała:
                        > szkoda, ze nie slyszysz jak zonkisie narzekaja na swoje wybranki,
                        jacy sa
                        > nieszczesliwi, ja sie dusza w malzenstwie, jakie dzieci
                        niewdzieczne i leniwe
                        > maja. oni nie maja szczescia malzenskiego, to nie moge im odebrac
                        czegos
                        > nieistniejacego.

                        Buahahahhahahahah!!
                        I Ty w to wierzysz???
                        LOL!
                        Postarzałas sie od czasu nie udanego małzenstwa ale na ludziach
                        dalej nie znasz.

                        > ja diabelek im pomagam przetrwac to pieklo.

                        piekło.. mhm.. jaaasssneee..

                        > przy okazji sama sie dobrze bawie.

                        Nie wiem jak mozna sie dobrze bawic wierzac w kiepskie kłamstwa.. no
                        ale skoro tak twierdzisz..
                        • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:32
                          A jak dla mnie to od autorki z daleka smierdzi brakiem poczucia
                          wlasnej wartosci. Dlatego mysli ze jedyne na co ja stac to odpadki
                          z czyjegos malzenstwa. I w swoim malym mozgu sie usprawiedliwia
                          ze naprawde tego chce. smutne.
                    • haldeman79 Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:08
                      skarpetka_szara napisała:

                      > Jak dla mnie jestes wielkim trolem.
                      >
                      > Nie powiedzialam ze chcesz komus meza zabrac, tylko zabrac
                      > szczescie malzenskie innym - bo ty tego nie mialas to inni tez nie
                      > moga miec. Chcesz sie pocieszyc ze nie tylko ty mialas kiepskie
                      > malzenstwo - ze inni tez maja. Zenada.

                      Skarpetko sądzisz, że szczęśliwy facet tak łatwo skacze w bok? Jakie więc
                      szczęście z tego małżeństwa zabiera autorka?
                      • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:15
                        haldeman79 napisał:

                        > Jakie więc
                        > szczęście z tego małżeństwa zabiera autorka?

                        szczęście JEJ, Pani skarpetka szczęście JEGO ma głęboko dupie, z
                        przyczyn, których raczej łatwo się domyślić
                        • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:25
                          jeszcze raz to tyfusie napisze: to autorki analiza, ja sie z nia
                          zgadzam. Jest to chora osoba ze tak mysli, ale coz zrobic.
                          • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:30
                            a ty jesteś chora, porzucona mścicielka, ratująca świat przed babsztylami
                            kradnącymi mężów... taka turbodynowoman
                            • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:43
                              Tyfusie,
                              jestem zdrowa, i w zdrowym zwiazku, dziekuje. Moze pomyliles mnie
                              z autorka watku.
                      • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:21
                        Ale to jest jej analiza, nie moja. Ona sama do tego doszla.

                        Co ma sens, bo ona nie chce w ogole spac z kimkolwiek kto nie jest
                        zonaty - wiec jest to zboczenie. Warunkiem aby byc z facetem musi
                        byc obraczka. To sa jej realia. Czy to nie smutne? I jeszcze
                        mowi ze sie dobrze przy tym bawi, ale jezeli ta autorka nie jest
                        trolem (w co watpie) to mi jej zal. Ona sobie wszystko na tym
                        etapie wmowi - nawet pewnie to ze tak naprawde pomaga zwiazkom
                        bo "po niej" faceci sa radosni gdy wracaja do dzieci.
                      • nutka07 Re: romans z żonatym 07.12.09, 23:30
                        Chyba nie sadzisz, ze tylko nieszczesliwi w malzenstwie zdradzaja?
                        Poza tym nie znamy moralnych dylematow panow, nie wiemy czy bylo im tak latwo.
                        • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 09:34
                          nutka07 napisała:

                          > Chyba nie sadzisz, ze tylko nieszczesliwi w malzenstwie zdradzaja?
                          > Poza tym nie znamy moralnych dylematow panow, nie wiemy czy bylo im tak latwo.

                          Sądzę, że ilość małżeństw szczęśliwych w puli małżeństw, w które z powodzeniem
                          wkroczyła autorka jest znikoma.
                          • skarpetka_szara Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:33
                            a po czym tak sadzisz?
      • jack20 Re: romans z żonatym 07.12.09, 11:16
        myslisz, ze tylko prawiczki moga dac ci to by happy byc.
        kazdy na jakis sposob, podobnie jak wy jest mniej czy wiecej
        zuzyty/ta. co prawda o was mowi sie ladniej: p r a w i e nowka po
        malym przechodzie (co czasem tez z prawda sie mija)
    • dzikoozka Re: romans z żonatym 07.12.09, 10:04
      wysyp trolli / amatorów od poniedziałku....eh. Nawet porządnej
      prowokacji nie umieją wymyślić.
    • demonii.larua Re: romans z żonatym 07.12.09, 13:41
      A tam, jedne wolą cudzesy, inne wolą jednego "własnego", a trzecie żyją bez. Co
      kto lubi.
    • durneip Re: romans z żonatym 07.12.09, 13:54
      a ja jadłam chińszczyznę na obiad i nie mogłam się zdecydować, czy polać ją
      sosem chili czy wietnamskim.

      ps. wątek pt. "oświadczenia dla prasy" tu jest, tak?
    • 0ffka Re: romans z żonatym 07.12.09, 16:15
      Fajnie bo dzięki Tobie ktoś może załapać chorobę weneryczną ;D
      • nanai11 Re: romans z żonatym 07.12.09, 16:40
        Nie potępiam. Jak lubisz odwalać za kogos robote to czemu nie?? I tak zapłacisz
        za krzywde dzieci.
        • wacikowa Re: romans z żonatym 07.12.09, 17:06
          Ale jaką krzywdę? Przecież nie sypia z dzieciakami:)
    • nutka07 Co tam w Egipcie? 07.12.09, 23:28
      forum.gazeta.pl/forum/w,24864,104008277,,Walid_hurgada.html?v=2
      • rubea39 Re: Co tam w Egipcie? 07.12.09, 23:51
        zimno. nawet pianka 7mm nie pomaga.
    • rubea39 tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 08:54
      nawet tzw. dobre małzeństwa są nudne i te nude wprowadzają same żony.
      te święta z teściami, kapcie, seriale TV, obiadki rodzinne, wyjscia do kosciola
      co niedziele, nuda, nuda. rozmowy o niczym itd.
      i gdzie tu szczęście małżeńskie?
      • lolcia-olcia Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 08:59
        Wieczne bóle głowy, nic mi sie nie chce lub nawijanie jak katarynka,
        świętego z równowagi by to wyprowadziło. Czasem jak słyszę jak
        kobiety zaczynają narzekać to nie dziwię się, że tyle rozwodów jest
        lub samotnych...weź tu z taką wytrzymaj!
      • wacikowa Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 09:22
        Jeśli macie takie podejście i obraz małżeństwa to gratuluję ale dobraliście się
        jak dwie połówki:)
        Czyż to nie piękne jak forum zbliża ludzi do siebie?
        • tytus_flawiusz Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 09:33
          w prezencie może być beemwu, białe lepiej jej do suknie będzie pasować :-)

          ps. a po za zgorzkniałym "apage satanas" potrafisz przedstawić jakąś
          konkurencyjną wersję małżeństwa, czy pojedziemy gombrowiczowskim: "małżeństwo
          jest fajne bo fajne jest,... i ch...
          ". Bo można tak 25-ty raz posiedzieć przy
          choince i 25-ty raz usłyszeć jak dziadek bolszewika znad Wisły wyganiał ?
          • wacikowa Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 09:45
            Jeszcze raz zapytam kto każe Ci tkwić w związku który nie spełnia Twoich wymogów?
            Jeśli dwoje dorosłych ludzi decyduje się na związek to chyba znają się na
            tyle,aby wiedzieć jakie są partnera oczekiwania,pragnienia i plany. Czyż nie?
            Jeśli zgodziłeś się na taką formę związku czyli Wigilie,dzieciaki i te wszystkie
            pierdoły to jakim prawem teraz(płaczesz)?:)
            Baba Cię przywiązuje do choinki i zmusza do czegoś? Narobiła Ci dzieci? Jeśli
            tak to masz pełne prawo się rozwieźć. Bo obraz związku nie wygląda tak jak
            ustaliliście. Jeśli natomiast jest tak jak miało być a Tobie się znudziło to
            sorry ale zdrady i inne sku...syństwa w tym płacz jaka to żona bee a cichodajka
            cacy, tylko Cię ośmiesza taka postawa.
            • tytus_flawiusz Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 09:51
              > Jeszcze raz zapytam kto każe Ci tkwić w związku który nie spełnia Twoich wymogów?

              Nie możesz zapytać wprost ? Kochanie jestem do wzięcia :-) (co prawda po
              regeneracji ale zawsze :-)

              Resztę twego wywodu możesz sobie w dupę wsadzić (ze względu na powyższe)
              • wacikowa Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 09:55
                Trafiłam:) Szkoda,że merytorycznie nie potrafisz tylko wsadzać w dupę. Na taką
                przyjemność trzeba sobie zasłużyć drogi kolego.
                No i rozczaruje ale nie masz szans u mnie bo jestem zajęta.:)
            • haldeman79 Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 10:16
              wacikowa napisała:

              > Jeśli zgodziłeś się na taką formę związku czyli Wigilie,dzieciaki i te wszystki
              > e
              > pierdoły to jakim prawem teraz(płaczesz)?:)

              Tutaj sądzę, że standardowo wizje obu stron się rozjechały.
          • wacikowa Ps:)) 08.12.09, 09:52
            tytus_flawiusz napisał:

            > w prezencie może być beemwu, białe lepiej jej do suknie będzie pasować :-)
            Za k u r e s t w o płać sobie sam:) Najlepiej z funduszu reprezentacyjnego;)
            • tytus_flawiusz Re: Ps:)) 08.12.09, 09:55
              wyluzuj Stara, małżeństwo to nic innego jak prawnie usankcjonowane
              k_u_r_e_s_t_w_o, tyle że wychodzi znacznie drożej :-)
              • wacikowa Re: Ps:)) 08.12.09, 09:59
                Taa:) Jestem wyluzowana aż tak,że zaczynam się użalać na Tobą. Jaki to biedny
                Miś zmuszony do tkwienia w tym drogim ku...źmie.:)
                • tytus_flawiusz Re: Ps:)) 08.12.09, 10:03
                  taka jesteś wyluzowana, że prostego zdania nie potrafisz zrozumieć :-)
                  • wacikowa Re: Ps:)) 08.12.09, 10:07
                    Tak,tak wiem. To co teraz? Czytanie ze zrozumieniem? Zbieranie na waciki?
                    Niewyżycie seksuanalne?:) Odpuść sobie bo znam to na pamięć. Jak coś napiszesz
                    mądrego to obiecuję się zrewanżować:) Odbijanie piłeczki na dłuższą metę mnie
                    nudzi:)
                    • tytus_flawiusz Re: Ps:)) 08.12.09, 10:08
                      > Odbijanie piłeczki na dłuższą metę mnie nudzi:)

                      a jeśli fakty temu przeczą tym gorzej dla faktów :_)
                      • wacikowa Re: Ps:)) 08.12.09, 10:11
                        Może pojęcie "dłuższa meta" jest Ci obce?:)
                        • tytus_flawiusz Re: Ps:)) 08.12.09, 10:16
                          nie bardziej niż Tobie pojęcie "względności"
                          • wacikowa Re: Ps:)) 08.12.09, 10:26
                            Czyżbyś użył wcześniej tego słowa i po tym wnosisz?:)
                            Ojejku nie zauważyłam ,mam sama poszperać w wpisach czy mi ułatwisz?:)
              • haldeman79 Re: Ps:)) 08.12.09, 10:27
                tytus_flawiusz napisał:

                > wyluzuj Stara, małżeństwo to nic innego jak prawnie usankcjonowane
                > k_u_r_e_s_t_w_o, tyle że wychodzi znacznie drożej :-)

                Musze się nie zgodzić.
      • erillzw Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 11:40
        rubea39 napisała:

        > nawet tzw. dobre małzeństwa są nudne i te nude wprowadzają same
        żony.

        Juz tak nie tłumacz tych swoich biednych wibratorów. Zeby w zwiazku
        była taka nuda musza na to popracowac obie strony.

        > te święta z teściami, kapcie, seriale TV, obiadki rodzinne,
        wyjscia do kosciola
        > co niedziele, nuda, nuda. rozmowy o niczym itd.
        > i gdzie tu szczęście małżeńskie?

        Ale moze dla niektórych to jest szczesliwe zycie? Moze to ich
        spełnia? Ze Ciebie nie to inna bajka.
        Swieta masz dwa razy do roku.. faktycznie jest sie czym znudzic :.
        co złego w kapciach to nie wiem ale jak sie chce doczepic to i do
        kapci mozna.. seriale w TV tez nie wiem coz złego w obejrzeniu
        kolejnego sezonu House czy CSI czy tez Medium.. to fajnie relaksuje
        bo trudach codziennosci w pracy.. obiadki rodzinne.. heh.. no tak
        najlepiej jesc w fast foodzie byle nie w domu, ze nuda nie wiało? :/
        Rozmowy o niczym rozbawily mnie najbardziej..
        Rozumiem, ze mezowie tylko z kochankami potrafia rozmawiac o
        "czyms"..
        buehehehehe..
        głupie te kochanki skoro tak mysla..
        • tytus_flawiusz Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 11:57
          ale to raczej wy, harpie. Nie chce dopuścić do swej świadomości, że dla części ludzi, te "dwa razy do roku" plus dalszych 350 dni, życia wg. schematu - "co ludzie powiedzą", nie jest szczytem szczęścia.
          Te coca-colowe święta zostały użyte jako argument, nie przez autorkę, a przez oponentki, w roli jakiejś nagrody, której każdy ale to każdy musi pożądać i oczekiwać.
          Tak samo jak z tym marzeniem o wyjściu z kumplami na piwo i dupy, tak jest i zaklinając rzeczywistość tego nie zmienisz, to, że nie wychodzą jest spowodowane chłodną kalkulacją z użyciem rozumu, a nie jakbyś chciała fiuta. =Z tym, że na pewno argumentem za pozostaniem nie jest jakaś zajebista atmosfera panująca nad resztkami karpia, powodowana oglądanie zdjęć z wyjazdu ciotki Krysi i wujka Waldka do wód. A po prostu zdroworozsądkowa chęć dotrwania w spokoju do końca tej szopki.
          • erillzw Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 12:26
            tytus_flawiusz napisał:

            > ale to raczej wy, harpie.

            Wypraszam sobie.
            Wypowiadam sie w imieniu swoim i do worka wrzucana byc nie chce
            tylko dlatego, ze prezentuje inny punkt widzenia od Twojego.


            > Nie chce dopuścić do swej świadomości, że dla częś
            > ci ludzi
            , te "dwa razy do roku" plus dalszych 350 dni, życia
            wg. schematu -
            > "co ludzie powiedzą", nie jest szczytem szczęścia.

            Jak zawsze w zyciu czarno biało. Albo sa tacy ktorzy uwazaja, ze to
            szczyt szczescia albo szczyt nieszczescia. I standardowo jedni z
            drugimi wlacza zupelnie jak o wyzszosc bozego narodzenia nad
            wielkanoca..

            > Te coca-colowe święta zostały użyte jako argument, nie przez
            autorkę, a przez o
            > ponentki, w roli jakiejś nagrody, której każdy ale to każdy
            musi pożąda
            > ć i oczekiwać.


            No jasne ze nie kazdy. Ale wazne jest dobrac sie tak by poglady na
            takie rzeczy byly podobe lub najlepiej trakie same. I to naprawde
            takie same a nie PRowo takie same a po latach wychodzi ze to udawane
            bylo.

            > Tak samo jak z tym marzeniem o wyjściu z kumplami na piwo i dupy,
            tak jest i za
            > klinając rzeczywistość tego nie zmienisz, to, że nie wychodzą jest
            spowodowane
            > chłodną kalkulacją z użyciem rozumu, a nie jakbyś chciała fiuta.

            Nie zgadzam się z Toba poniewaz zakładasz od razu, że każdy
            facet tak samo jak Ty nie znosi siedziec w swieta z rodzina i ma
            ochote pojsc na dupy z kolegami.
            Nie zamierzam zmieniac grupy którą reprezentujesz ale zamierzam
            oponować gdy próbujesz forsować pogląd, ze skoro Ty masz jaka
            postawe to kazdy inny tez taka posiada.


            > =Z tym, że na
            > pewno argumentem za pozostaniem nie jest jakaś zajebista
            atmosfera panuj
            > ąca nad resztkami karpia, powodowana oglądanie zdjęć z wyjazdu
            ciotki Krysi i w
            > ujka Waldka do wód. A po prostu zdroworozsądkowa chęć dotrwania w
            spokoju do ko
            > ńca tej szopki.

            Ej stary ale to nie mój problem, ze wychowany zostałes w atmosferze
            hipokryzji, udawanych usmiechow i zmuszania sie do siedzenia przy
            jednym stole. Jesli uczestniczysz w szopcve to to jest Twoj problem
            i to nie znaczy, ze kazdy człowiek czuje sie tak samo ch** bo musi
            uczestniczyc w marnym teatrze.
            I jeszcze raz powtarzam, to ze Tobie ta atmosfera nie pasi i
            powoduje palpitacje i najechetniej nie wychodziłbys spod kołdry w te
            dni to jest Twoja postawa i nie jest tak, ze caly swiat ja podziela.
            • tytus_flawiusz Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 12:43
              znowu próbujesz mi wciskać, że napisałem, że KAŻDY facet marzy o tym by
              wyjść w święta.
              A nigdzie tak nie napisałem.
              Napisałem, że Ci którzy chcieli by wyjść ale nie wychodzą, nie pozostają z
              powodu jakiejś niebywałej niecodzienności którychś tam z kolei urodzin coca-coli.
              • erillzw Re: tytus_flawiusz ma rację 08.12.09, 13:18
                tytus_flawiusz napisał:

                > znowu próbujesz mi wciskać, że napisałem, że KAŻDY facet
                marzy o tym by
                > wyjść w święta.
                > A nigdzie tak nie napisałem.

                Nigdzie nie użyłeś słowa każdy. Ale Twoje wypowiedzi zawierają
                najzwyklejsze uogólnienia. Żeby takimi nie były musiałby zawirać
                słowa o znaczeniu podobnym lub tym samym jak "wielu, niektórzy,
                większosc".
                Ty zas piszesz "facet woli isc z kumplami na piwo i dupy".
                Nie ma tu kazdy, ale jest to uogólnienie. Bo nie uwzglednia wyjątków
                m.in.

                > Napisałem, że Ci którzy chcieli by wyjść ale nie wychodzą, nie
                pozostają z
                > powodu jakiejś niebywałej niecodzienności którychś tam z kolei
                urodzin coca-col
                > i.

                Tylko, ze sposob wskazuje na uogolnienie. Tyle ze bez słowa "każdy".
    • oposka Re: romans z żonatym 08.12.09, 10:31
      tak sobie myślę ,ze skoro masz tylu "adoratorów" i jest takie
      zapotrzebowanie to pomyśl bardziej logicznie i otwórz własny
      biznes jeszce z tego niezła kasę możesz pewnie miec . Same plusy
      no zobacz Ty bedziesz zadowolona nawet podwójnie nie dość , że
      przyjemnie to jeszcze płacić Ci będą oni też bo nie
      marudzisz tylko robisz to co chcą ... jak pięknie ... prawda (?)
      • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 11:03
        oposka napisała:

        > tak sobie myślę ,ze skoro masz tylu "adoratorów" i jest takie
        > zapotrzebowanie to pomyśl bardziej logicznie i otwórz własny
        > biznes jeszce z tego niezła kasę możesz pewnie miec . Same plusy
        > no zobacz Ty bedziesz zadowolona nawet podwójnie nie dość , że
        > przyjemnie to jeszcze płacić Ci będą oni też bo nie
        > marudzisz tylko robisz to co chcą ... jak pięknie ... prawda (?)

        Kobieta nie szuka seksu dla kasy(ma swoją), tylko dla przyjemności.
        Przeczytałaś i nie zauważyłaś?
        • oposka Re: romans z żonatym 08.12.09, 22:06
          > Przeczytałaś i nie zauważyłaś?

          przeczytałam i doskonale zrozumiłam
          ale próbuję ją naprowadzić aby pomyslała o własnym mini biznesie Kasę swoją ma owszem ale moze mieć jeszcze więcej
    • izabellaz1 Re: romans z żonatym 08.12.09, 10:48
      Z Twojego postu wynika, że chcesz mieć "trwały" związek, masz żal, że żonaci od
      żon nie odchodzą nawet jak obiecują, chciałabyś, żeby jakiś od niej odszedł,
      wypełniasz wolny czas bo Ci się nudzi i nie masz zainteresowań, nie ma Ci kto
      kupić prezentu na mikołaja, i nie mówisz baj baj im tylko oni Tobie jak im się
      znudzisz.
      Tylko po co o tym piszesz?
      • aiwlysji Re: romans z żonatym 08.12.09, 11:17
        rozumiem, ze jak ktos na forum napisze, ze ma czerwony samochod to ty...zrozumiesz, ze naprawde to jest niebieski i w ogole nie samochod a traktor;)

        nienawisc do kobiet uprawiajacych sex z zonatymi rzuca sie niektorym na mozg;)
        • izabellaz1 Re: romans z żonatym 08.12.09, 11:31
          aiwlysji napisała:

          > nienawisc do kobiet uprawiajacych sex z zonatymi rzuca sie niektorym na mozg;)

          Cały post autorki to jak wołanie o pomoc. Jak ktoś jest zadowolony ze stanu
          rzeczy, to nie pisze w ten sposób.
          A to z kim i w jakim stanie cywilnym się stuka "zwisa" mi równo.
          • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 08.12.09, 11:59
            > Cały post autorki to jak wołanie o pomoc.

            jak to dobrze, że ktoś kto lepiej wie, czuwa !
            Ratujmy ją :-)

            Ciągle gdzieś tam się biedzą
            Zawsze chętni, by pianę bić
            Tacy, co lepiej wiedzą
            Jak wypada poprawnie żyć
            • szpilka_du Re: romans z żonatym 08.12.09, 14:35
              Bardzo bym chciała, żeby autorka naprawdę wołała o pomoc, pozując na wyzbytą
              potrzeby długofalowego związku sekssupermenkę. Bardzo bym chciała, żeby nie było
              kure..wa, zdrad, zawiedzionych oczekiwań. I jeszcze pokój na świecie, adekwatne
              podatki itd.
              Trudno mi uwierzyć, że są ludzie, w których nie budzi się potrzeba znalezienia
              stałego punktu oparcia, nie tracąc przy tym odrębności własnej. Trudno mi
              uwierzyć, że potrzeba kochania się wyczerpuje na rzecz hedonizmu. Z postów Panów
              w tym wątku wynika tak mimochodem, że mężczyźnie w życiu chodzi o d..ę do
              bzykania, a małżeństwo zawiera z głupoty, rozpędu albo dla chęci posiadania
              wyżej wymienionej bez konieczności ciągłych starań. Z postu autorki wyczytałam
              zaś, że po zaliczeniu nieudanego związku stwierdziła, że prościej jest zbawiać
              świat przy pomocy własnej clitoris i niesie ulgę męczennikom kieratu małżeńskiego.

              Można wszystko, co dla Ciebie dobre, prawda? Dla niektórych ludzi dobro własne
              kończy się w miejscu, gdy zaczyna się cudza krzywda, nawet nieświadoma. Wolność
              wyboru mnie czyni naiwnym człowiekiem, ale autorkę suką. Bo to zwierzęce -
              zaspokajać popęd, nie bacząc na nic.
              • rubea39 Re: romans z żonatym 08.12.09, 14:48
                bardzo duzo piszecie tu o seksie o penisach, lechtaczce, kubkach na spermę.
                seks to tylko dodatek do romansow.
                czasem jest go niewiele albo wcale.
                mam wrazenie, ze niektore z was patrza trzecim okiem zwanym clitoris. ja nie mam takiego problemu.
                romansowanie nie jest prawnie zakazane a moralnosc, coz kazdy ma swoja.
                wiecie, ze mezczyzni chodza czasem do burdelu i nie uprawiaja tam seku mimo ze placa. sami to opowiadaja. i panienki to potwierdzaja.
                to czego im/wam brakuje w kontaktach damsko meskich?
                • tytus_flawiusz no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 15:12
                  burzysz ład i porządek tego idealnego świata w jakim chciałoby żyć większość wypowiadających się w tym wątku osób, które nawet zdolne byłyby dopuścić do świadomości, że spora grupa facetów robi boki, pod jednym wszakże warunkiem, byle bzykają bliżej nieznane, nieokreślone kosmitki.

                  Problemem nie jest to, że romansujesz z facetami.
                  Problemem jest to, że odzierasz ludzi ze złudzeń, zabierasz im spokój życia w takim świecie w jakim chcą żyć.
                  W świecie Lorda Farquaad'a, nie ma miejsca dla odmieńców, dziwolągów, kobiet lubiących pobzykać bez pie...nia o miłości i ludzi, którym świętami dobija się na dwa tygodnie przed.

                  pozdrawiam
                  • szpilka_du Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 15:31
                    Do spokoju życia prawo ma każdy. Tytusie, wszystko w porządku, gdyby w ten
                    romans były zaangażowane trzy osoby. A zazwyczaj sytuacja brzydko wygląda na:
                    ktoś kogoś bzyka, ktoś bliski o tym nie wie. I tu następuje burzenie idealnego
                    świata, w którym chciałoby się żyć.
                    Nie stawałam przed przyszłym mężem mówiąc mu, że go nie opuszczę do momentu, gdy
                    nastąpi kryzys, albo zapałam żądzą na widok innego. Nie obiecywałam sobie i
                    jemu, że nasz świat przetrwa tylko do momentu, w którym nadejdzie rutyna, a
                    potem będziemy się puszczać. Obiecywałam coś innego i on też. To się nazywało
                    budowanie związku. Wskaż mi osobę, która w związek wchodzi z innym założeniem
                    (jeśli to związek, a nie transakcja dla pieniędzy). Nazwij człowieka, który tak
                    w związek wszedł naiwnym, żyjącym w świecie iluzji. Napluj mu w twarz swoją
                    wszechwiedzą.
                    Nie zakładamy, że się popsuje. Po to przysięgamy, by robić wszystko, by się nie
                    popsuło.
                    Autorce się kiedyś popsuło i dała za wygraną. Jej sprawa. Cudza zaczyna się w
                    momencie, gdy jej niepowodzenie skutkuje czyimś problemem. Mężowie z nią
                    romansujący robią to świadomie. Ona robi to świadomie. Nieświadome pozostają
                    żony. Cóż im do tego, że ona lubi bzykać bez pie...nia o miłości? One o niej
                    pie...ą nadal.
                  • erillzw Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 18:34
                    tytus_flawiusz napisał:

                    > burzysz ład i porządek tego idealnego świata w jakim chciałoby żyć
                    większość wy
                    > powiadających się w tym wątku osób, które nawet zdolne byłyby
                    dopuścić do świad
                    > omości, że spora grupa facetów robi boki, pod jednym
                    wszakże warunkiem,
                    > byle bzykają bliżej nieznane, nieokreślone kosmitki.

                    Ciesze sie, ze dodales okreslenie ktore nie uogolnia.
                    Ja nie chce zyc w swiecie w ktorym buduje sie swoje spelnienie
                    seksualne kosztem czyjejs krzywdy.

                    > Problemem nie jest to, że romansujesz z facetami.
                    > Problemem jest to, że odzierasz ludzi ze złudzeń,
                    zabierasz im sp
                    > okój życia w takim świecie w jakim chcą żyć.

                    Taaaaaak.. jaaasneeee..
                    Swoim zdradzanym partnerkom tez tlumaczysz, ze jakas cizia okradla
                    ich ze zludzen, zeby nie wyszlo, ze to Ty zrobiles sobie z geby
                    dupe? To Ty deklarowales szczerosc, uczciowsc, zaufanie i bycie fair
                    a nie ta cizia.


                    > W świecie Lorda Farquaad'a, nie ma miejsca dla odmieńców,
                    dziwolągów, kobiet lu
                    > biących pobzykać bez pie...nia o miłości i ludzi, którym świętami
                    dobija się na
                    > dwa tygodnie przed.

                    Ale kufa niech se bzykaja bez milosci. Tylko po co sie wp** w
                    zwiazki?? Niech sie bzykaja z chetnymi wolnymi lub szmatami w
                    zwiazkach ktorym nie przeszkadza dorabianie poroza.. ale wlazenie w
                    romas tylko z zonatym jest swiadomym dzialaniem skierowanym przeciw
                    jakiejs konkretnej komorce.
                    • tytus_flawiusz Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 18:42
                      > Swoim zdradzanym partnerkom tez tlumaczysz,

                      możesz sprecyzować o jakie moje "zdradzane partnerki" Ci chodzi, bo chyba mi coś umknęło.
                      To że tradycyjnie próbujesz obrabiać mi dupę konfabulując, akurat mi nie umknęło.
                      • erillzw Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 18:55
                        tytus_flawiusz napisał:
                        > możesz sprecyzować o jakie moje "zdradzane partnerki" Ci chodzi,
                        bo chyba mi co
                        > ś umknęło.

                        O metafore. Przytoczyć Ci wyjasnienie słownikowe co znaczy metafora?

                        > To że tradycyjnie próbujesz obrabiać mi dupę konfabulując, akurat
                        mi nie umknęł
                        > o.

                        A to, że czytasz to co chcesz Ci nie umknęł? Bo ciągle odnosze
                        wrażenie, że ja o niebie a Ty o chlebie.
                        • tytus_flawiusz Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 19:05
                          > Przytoczyć Ci wyjasnienie słownikowe co znaczy metafora?

                          nie, lepiej wyłuszcz prosto, bez kręcenia co oznacza metafora "twoje zdradzane partnerki". Kogo mianowicie opisuje ? Do kogo się odnosi.

                          Znać definicje metafory to jedno, potrafić jej używać to zupełnie co innego.

                          pozdrawiam, wstęp tego wpisu możesz uznać za niewiążący
                          • erillzw Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 20:07
                            tytus_flawiusz napisał:
                            > nie, lepiej wyłuszcz prosto, bez kręcenia co oznacza
                            metafora "twoje zdr
                            > adzane partnerki". Kogo mianowicie opisuje ? Do kogo się odnosi.

                            Mianowicie opisuje hipotetycznie sytuacje w której powołujac
                            sie na Twoje poglądy jakie tu przedstawiasz mógłbys tłumaczyc sie
                            zdradzanej partnerce ze to tylko ta pani cizia pozbawila ja zludzen,
                            ze Ty z Nia bedziesz. Co de facto nie znaczy ze mowie "wiem, ze
                            zdradzasz/les/isz swoja partnerke".
                            Propsciej moge Ci to narystowac. A jesli mowimy o kreceniu.. to
                            przeklrecasz moje wypowiedzi Ty.
                            Metafora polega tu na tym, ze przekładam Ci prosto jak tylko sie da
                            do czego prowadza Twoje poglady na temat wzyzwolonych kobiet i
                            twierdzen, ze to one (w odniesieniu doi autorki konkretnie)
                            pozbawiaja zludzen kobiety ktorych partnerów kuszą do zdrady.


                            > Znać definicje metafory to jedno, potrafić jej używać to zupełnie
                            co innego.

                            No zobacz.. zupełnie jak z czytaniem.
                            • tytus_flawiusz Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 20:18
                              ja nie przekręcam Twoich wypowiedzi, to Ty zupełnie nie rozumiesz moich.
                              Wyciągnęłaś z dupy wniosek, że "pozbawianie złudzeń" ma być jakimś argumentem obronnym. Nie. Mowa jest zupełnie o czymś innym. Mowa jest odarciu ze złudzeń, takich Wacikowych et consortes, świetnie funkcjonujących (łudzących się) w normalnym, niezbyt idealnym świecie, pod jednym warunkiem, że ktoś nie wspomina o śmieciach pod dywanem i trupach po szafach. W myśl zasady, jeśli się o czymś nie mówi to tego nie ma.
                              Metaforu poniała ?

                              > No zobacz.. zupełnie jak z czytaniem.

                              u Ciebie

                              aloha
                              • wacikowa Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 20:45
                                Spadaj ze mnie!
                                Jak się kończą argumenty to trzeba pie...ąć ni z gruszki ni z pietruszki. Boli
                                Cię to,że stworzyłeś sobie "świat koszmarny" i nieporadnie próbujesz go
                                zamalować dupami zastępczymi. Tylko,że to świat ludzi nieudolnych(takich jak Ty
                                i autorka wątku) którym
                                "znowu w życiu mi nie wyszło" Dosadnie mogę napisać tak żebyś załapał:
                                Ty zdradzając własną partnerkę jesteś zwykłym tchórzem i cieniasem a autorka
                                wątku jak wyżej "zwykłą dupa zastępczą" Dokładnie macie takie życie jakie sobie
                                wymarzyliście i na jakie zasłużyliście. Nie widzę powodów dla których nie
                                miałabym nazywać tego po imieniu. Skoro autorka i Ty chwalicie się takim
                                podejściem do życia to ja z całą świadomością nazywam to sku...syństwem.
                                A i jeszcze jedno tak,żeby zakończyć ta miłą konwersacje z Tobą.
                                Jeśli nadal nie kumasz to daruj sobie odpisywanie,po kiego masz się bardziej
                                ośmieszać.:)
                                • tytus_flawiusz no i masz Erillzw, swoje potwierdzenie 08.12.09, 20:55
                                  wybuch wściekłości godny lepszej sprawy niż dyskusja o tym czy dorosła kobieta
                                  ma prawo robić ze swoją dupą co uważa.

                                  a tu masz potwierdzenie tego, że to nie ja źle czytam, tylko Ty mało precyzyjnie
                                  się wyrażasz.

                                  > Ty zdradzając własną partnerkę jesteś zwykłym tchórzem i cieniasem

                                  gospodyni domowa, wychowana na SE i F, odczytała Twój wpis tak skandalicznie,
                                  jak chciałaś żeby brzmiał - "Tytus zdradza swoje partnerki" :-))

                                  buziaczki
                                  • wacikowa Re: no i masz Erillzw, swoje potwierdzenie 08.12.09, 21:07
                                    " takich Wacikowych et consortes, świetnie funkcjonujących (łudzących się) w
                                    normalnym, niezbyt idealnym świecie,"
                                    Personalnie to personalnie jakieś wątpliwości?:)
                                    No chyba,że tylko Tobie wolno personalnie?
                                    SE i F rozczaruję ale To Twój poziom:)
                                    Równie gorąco pozdrawiam z mojego idealnego życia:*
                                    • tytus_flawiusz Re: no i masz Erillzw, swoje potwierdzenie 08.12.09, 21:10
                                      > Personalnie to personalnie jakieś wątpliwości?:)

                                      no i ? a gdzie ja czynię zarzut, że personalnie, a gdzie ja w ogóle z tobą
                                      gadam ? dlaczegóż miałbym z tobą gadać ? !!!... skoro niedobrze mi się robi
                                      na sama myśl ?
                                      • wacikowa Re: no i masz Erillzw, swoje potwierdzenie 08.12.09, 21:24
                                        Aż tak,że pawia puścisz?:]
                                        Dawaj,pomogę bo widzę,że bardzo chcesz o "dupie maryni" pogadać:)
                                  • erillzw Re: no i masz Erillzw, swoje potwierdzenie 08.12.09, 22:24
                                    tytus_flawiusz napisał:

                                    > wybuch wściekłości godny lepszej sprawy niż dyskusja o tym czy
                                    dorosła kobieta
                                    > ma prawo robić ze swoją dupą co uważa.

                                    Wybuch wsciekłosci? ;)
                                    Oj słabo znasz sie na emocjach kobiet widze.
                                    Mylisz wscieklosc z dosadnoscia.. jak wiele osob ktore mi odpisuja.


                                    > a tu masz potwierdzenie tego, że to nie ja źle czytam, tylko Ty
                                    mało precyzyjni
                                    > e
                                    > się wyrażasz.
                                    >
                                    > > Ty zdradzając własną partnerkę jesteś zwykłym tchórzem i
                                    cieniasem
                                    >
                                    > gospodyni domowa, wychowana na SE i F, odczytała Twój wpis tak
                                    skandalicznie,
                                    > jak chciałaś żeby brzmiał - "Tytus zdradza swoje
                                    partnerki"
                                    :-))
                                    >
                                    > buziaczki

                                    ????????????????
                                    Stary czytac nie umiesz? Za mało jasno wyjasniłam co miałam na mysli
                                    piszac o "wyjasnianiu zdradzanej partnerce czregos"?
                                    Narysowac moze?
                                    • tytus_flawiusz Re: no i masz Erillzw, swoje potwierdzenie 08.12.09, 22:31
                                      > Mylisz wscieklosc z dosadnoscia.. jak wiele osob ktore mi odpisuja.

                                      nie Tobie przypisuje wściekłość, tak trudno zauważyć ?

                                      > Stary czytac nie umiesz? Za mało jasno wyjasniłam co miałam na mysli
                                      > piszac o "wyjasnianiu zdradzanej partnerce czregos"?
                                      > Narysowac moze?

                                      ja nie umiem ? mnie narysować ? wcześniej Tobie
                                      przypisywałem wściekłość.
                                      Poprzestańmy na tym, bo to donikąd nie prowadzi.
                                      W ogóle nie czytasz na co odpisujesz, (bo nie wierzę, że nagle przestałaś
                                      rozumieć proste teksty)
                                • haldeman79 Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 21:56
                                  wacikowa napisała:

                                  > Spadaj ze mnie!
                                  > Jak się kończą argumenty to trzeba pie...ąć ni z gruszki ni z pietruszki. Boli
                                  > Cię to,że stworzyłeś sobie "świat koszmarny" i nieporadnie próbujesz go
                                  > zamalować dupami zastępczymi. Tylko,że to świat ludzi nieudolnych(takich jak Ty
                                  > i autorka wątku) którym
                                  > "znowu w życiu mi nie wyszło" Dosadnie mogę napisać tak żebyś załapał:
                                  > Ty zdradzając własną partnerkę jesteś zwykłym tchórzem i cieniasem a autorka
                                  > wątku jak wyżej "zwykłą dupa zastępczą" Dokładnie macie takie życie jakie sobie
                                  > wymarzyliście i na jakie zasłużyliście. Nie widzę powodów dla których nie
                                  > miałabym nazywać tego po imieniu. Skoro autorka i Ty chwalicie się takim
                                  > podejściem do życia to ja z całą świadomością nazywam to sku...syństwem.
                                  > A i jeszcze jedno tak,żeby zakończyć ta miłą konwersacje z Tobą.
                                  > Jeśli nadal nie kumasz to daruj sobie odpisywanie,po kiego masz się bardziej
                                  > ośmieszać.:)

                                  Od współczucia do pogardy, od pogardy do wściekłości, a jednak:)
                                  • wacikowa Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 22:03
                                    Oczywiście siedzisz obok mnie i po tym wnosisz?:)
                                    Podpowiem: nadal współczucie i pogarda:) Agresywność u mnie "0"
                                    No ale Ty wiesz lepiej w końcu jasnowidz?:]
                                    • haldeman79 Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 22:06
                                      wacikowa napisała:

                                      > Oczywiście siedzisz obok mnie i po tym wnosisz?:)
                                      > Podpowiem: nadal współczucie i pogarda:) Agresywność u mnie "0"
                                      > No ale Ty wiesz lepiej w końcu jasnowidz?:]

                                      Czytam co piszesz -> oczywiście wcale Cię emocje nie ponoszą.
                                      • wacikowa Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 22:09
                                        "Trafiony nadziany":)
                                        Nic a nic. No chyba,że Ty tak przeżywasz każdy wątek? Jeśli tak to proszę pisz
                                        za siebie:)
                                        • haldeman79 Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 22:41
                                          wacikowa napisała:

                                          > "Trafiony nadziany":)
                                          > Nic a nic. No chyba,że Ty tak przeżywasz każdy wątek? Jeśli tak to proszę pisz
                                          > za siebie:)

                                          Wacikowa, przyznanie się przed sobą, że ma się problem z emocjami to pierwszy
                                          krok na drodze do tego rozwiązania.
                                          • wacikowa Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 22:47
                                            Gdzie takie cacko wyczytałeś?:)
                                            • haldeman79 Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 23:01
                                              wacikowa napisała:

                                              > Gdzie takie cacko wyczytałeś?:)

                                              Pogooglałem, czy jak to się tam zwie.
                                              • wacikowa Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 23:07
                                                A to "rispekt":)
                    • haldeman79 Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 21:52
                      erillzw napisała:

                      > Ale kufa niech se bzykaja bez milosci. Tylko po co sie wp** w
                      > zwiazki?? Niech sie bzykaja z chetnymi wolnymi lub szmatami w
                      > zwiazkach ktorym nie przeszkadza dorabianie poroza.. ale wlazenie w
                      > romas tylko z zonatym jest swiadomym dzialaniem skierowanym przeciw
                      > jakiejs konkretnej komorce.
                      >
                      Bo Ty tak chcesz?
                      • erillzw Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 22:37
                        haldeman79 napisał:
                        > Bo Ty tak chcesz?

                        Bo takie mam poglady i postawy zyciowe, takie soba reprezentuje i
                        takie wyrazam. Zdaje sobie sprawe, ze nimi swiata nie zmienie ale
                        wyrazic je mam pelne prawo, prawda?
                        Myslisz wyrazanie zdania z usilna checia zmiany jakiegos stanu.
                        • haldeman79 Re: no niestety, jako odmieniec 08.12.09, 22:58
                          erillzw napisała:

                          > [b]Bo takie mam poglady i postawy zyciowe, takie soba reprezentuje i
                          > takie wyrazam.[\b] Zdaje sobie sprawe, ze nimi swiata nie zmienie ale
                          > wyrazic je mam pelne prawo, prawda?
                          > Myslisz wyrazanie zdania z usilna checia zmiany jakiegos stanu.
                          >

                          I oczywiście szanujesz, że inni ludzie mogą mieć inne?
                          • erillzw Re: no niestety, jako odmieniec 09.12.09, 17:40
                            haldeman79 napisał:

                            > I oczywiście szanujesz, że inni ludzie mogą mieć inne?

                            zle trafiona ironia.
                • wacikowa Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:19
                  Dupa zastępcza to dobre określenie dla Ciebie:) Pasuje.
                  A typ facetów których Ty preferujesz i przyjmujesz na chatę to cienkie
                  bolki-skamlające na swoje nieudane małżeństwa i żony-potwory.
                  Tylko czy jest się czym chwalić?
                  Automatycznie wychodzi współczucie:)
                  • rubea39 Re: romans z żonatym 08.12.09, 16:55
                    wacikowa napisała:

                    > Dupa zastępcza to dobre określenie dla Ciebie:) Pasuje.
                    > A typ facetów których Ty preferujesz i przyjmujesz na chatę to cienkie
                    > bolki-skamlające na swoje nieudane małżeństwa i żony-potwory.
                    > Tylko czy jest się czym chwalić?
                    > Automatycznie wychodzi współczucie:)

                    tyle w tobie wscieklosci jakbym to z twoim mezem miala romans. to malo prawdopodobne, choc nie wykluczam, ze to wlasnie dzis pojade z nim do teatru. bzykania nie przewiduje :) no chyba zeby...
                    • wacikowa Re: romans z żonatym 08.12.09, 17:11
                      Mylisz wściekłość ze współczuciem. Pewnie bzykanie z ochłapem mylisz z wielką
                      miłością?:) Bzykaj się na zdrowie może trafisz w końcu na takiego co potraktuje
                      Cię jak kobietę a nie dupę zastępczą:) Ale na to pewnie zasłużysz jak zaczniesz
                      myśleć a nie rozkładać przed byle cieniasem nogi. Do byłego męża z chęcią dam Ci
                      namiary aż w takiej desperacji jesteś?:]
                      • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 17:27
                        > Mylisz wściekłość ze współczuciem.
                        A Ty współczucie z pogardą chyba ze to u Ciebie taka maniera.

                        > Pewnie bzykanie z ochłapem mylisz z wielką
                        > miłością?:) Bzykaj się na zdrowie może trafisz w końcu na takiego co potraktuje
                        > Cię jak kobietę a nie dupę zastępczą:)
                        Jaką dupą byłaś Ty dla męża, jeżeli można zapytać?

                        > Ale na to pewnie zasłużysz jak zaczniesz
                        > myśleć a nie rozkładać przed byle cieniasem nogi. Do byłego męża z chęcią dam
                        Ci namiary aż w takiej desperacji jesteś?:]
                        • wacikowa Re: romans z żonatym 08.12.09, 17:43
                          haldeman79 napisał:

                          > > Mylisz wściekłość ze współczuciem.
                          > A Ty współczucie z pogardą chyba ze to u Ciebie taka maniera.

                          Dokładnie taka maniera:) Współczuję i gardzę:) Co Ci do tego?

                          > > Pewnie bzykanie z ochłapem mylisz z wielką
                          > > miłością?:) Bzykaj się na zdrowie może trafisz w końcu na takiego co potr
                          > aktuje
                          > > Cię jak kobietę a nie dupę zastępczą:)
                          > Jaką dupą byłaś Ty dla męża, jeżeli można zapytać?

                          A do czego Ci ta wiedza? Chcesz posłuchać historii mojego życia?
                          Czytaj między wierszami to będziesz wiedział jaką żoną byłam.

                          > > Ale na to pewnie zasłużysz jak zaczniesz
                          > > myśleć a nie rozkładać przed byle cieniasem nogi. Do byłego męża z chęcią
                          > dam
                          > Ci namiary aż w takiej desperacji jesteś?:]
                          >
                          >
                          • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 17:54
                            wacikowa napisała:

                            > Dokładnie taka maniera:) Współczuję i gardzę:)

                            I jakie to uczucie gardzić innymi bo odważyli się żyć w inny sposób?
                            Nie korci Cie skrzyknąć koleżanek i rozpalić ognisko, w końcu czarownica znowu
                            zbałamuci cudzego męża.

                            > Co Ci do tego?
                            A co Tobie do autorki?

                            > A do czego Ci ta wiedza? Chcesz posłuchać historii mojego życia?
                            > Czytaj między wierszami to będziesz wiedział jaką żoną byłam.

                            Ja nie chce wiedzieć, jaką byłaś żoną tylko jaka byłaś dupą? Może też zastępczą
                            mimo iż teoretycznie pierwszą?
                            • wacikowa Re: romans z żonatym 08.12.09, 18:18
                              haldeman79 napisał:

                              > wacikowa napisała:
                              >
                              > > Dokładnie taka maniera:) Współczuję i gardzę:)
                              >
                              > I jakie to uczucie gardzić innymi bo odważyli się żyć w inny sposób?
                              > Nie korci Cie skrzyknąć koleżanek i rozpalić ognisko, w końcu czarownica znowu
                              > zbałamuci cudzego męża.
                              Dobić leżącego?:) No coś Ty.
                              >
                              > > Co Ci do tego?
                              > A co Tobie do autorki?
                              A to nie ona napisała wątek? Może to Ty ?:)
                              >
                              > > A do czego Ci ta wiedza? Chcesz posłuchać historii mojego życia?
                              > > Czytaj między wierszami to będziesz wiedział jaką żoną byłam.
                              >
                              > Ja nie chce wiedzieć, jaką byłaś żoną tylko jaka byłaś dupą? Może też zastępczą
                              > mimo iż teoretycznie pierwszą?
                              Rozczaruję kolejny raz:)
                              Coś jeszcze czy poczekasz aż wysmaruję wątek o "mojej osobie"?
                              • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 21:44
                                wacikowa napisała:


                                > > > A do czego Ci ta wiedza? Chcesz posłuchać historii mojego życia?
                                > > > Czytaj między wierszami to będziesz wiedział jaką żoną byłam.
                                > >
                                > > Ja nie chce wiedzieć, jaką byłaś żoną tylko jaka byłaś dupą? Może też zas
                                > tępczą
                                > > mimo iż teoretycznie pierwszą?
                                > Rozczaruję kolejny raz:)
                                > Coś jeszcze czy poczekasz aż wysmaruję wątek o "mojej osobie"?
                                >

                                Nie rozczarowujesz. Spodziewałem się, że cudzą dupę będziesz obrabiała z
                                radością a na pytania o własną kluczyć ile wlezie.
                                • wacikowa Re: romans z żonatym 08.12.09, 21:49
                                  Jeśli będę chciała się pochwalić jaką dupą byłam i jestem to obiecuję,że
                                  pierwszy się dowiesz o takim wątku:)
                                  Jak wystawisz swoją też chętnie podyskutuje. No chyba,że zabezpieczysz się i
                                  napiszesz(czego nie zrobiła autorka) "Pisać tylko pochlebnie".
                • szpilka_du Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:22
                  Powoduje Tobą szlachetna misja dopełniania braków w kontaktach damsko-męskich?
                  Nie rób sobie jaj, autorko wątku. Różnimy się pobudkami - Tobą kieruje egoizm,
                  mną etyczność. Rozwiązania problemów (jakichkolwiek) próżno szukać w cudzych
                  ramionach i między cudzymi nogami. Panowie gotowi na romans nie są nastawieni na
                  rozwiązanie problemów, bo przecież nie u źródła je załatwiają.
                • izabellaz1 Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:26
                  Starasz się być zbyt kontrowersyjna, żeby być autentyczna.
                  Ale prowokacja ciekawa...tyle wpisów:)
                • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 18:28
                  rubea39 napisała:

                  > bardzo duzo piszecie tu o seksie o penisach, lechtaczce, kubkach
                  na spermę.

                  Ale to Ty pisałąs o rozrywce w postaci seksu, czasem upominków. Nie
                  pozuj plis teraz na spowiedniczke i powierniczke i wielka
                  przyjaciolke zonatego faceta..
                  Miej chociaz tyle godnosci by skonczyc na tym, ze bawisz sie
                  zajetymi facetami, sprawia Ci to radosc w duzej mierze seksualna i
                  koniec. Brak wiekszej filozofi.

                  > seks to tylko dodatek do romansow.

                  Ciekawe spostrzeznie..
                  Co ciekawsze najpopularniejsze wsrd zdradzajacych i tych z ktorymi
                  sie zdradza.

                  > czasem jest go niewiele albo wcale.

                  Ciekawe, ze w ierwszym poscie pisalas cos innego.

                  > mam wrazenie, ze niektore z was patrza trzecim okiem zwanym
                  clitoris. ja nie ma
                  > m takiego problemu.

                  Jaaasssneeee..

                  > romansowanie nie jest prawnie zakazane a moralnosc, coz kazdy ma
                  swoja.

                  No tak.. szkoda tylko, ze czesto ktos o braku moralnosci rani kogos
                  posiadajacego moralnbosc.. bo najczesciej tak to sie konczy.

                  > wiecie, ze mezczyzni chodza czasem do burdelu i nie uprawiaja tam
                  seku mimo ze
                  > placa. sami to opowiadaja. i panienki to potwierdzaja.

                  Wiemy.

                  > to czego im/wam brakuje w kontaktach damsko meskich?

                  Rozmowy i zrozuzmienia.
                  To tez wiemy.
                  Ale nie wmawiaj mi pliss, ze kazdy zonaty ktorego bzykalas mial
                  taaaakieee straaaszne kontakty z zona i nie mogl sie z nia dogadac..
              • tytus_flawiusz Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:27
                > I jeszcze pokój na świecie, adekwatne podatki itd.

                tak i jeszcze żeby nie było głodu w Afryce, chorób i tsunami.

                > Trudno mi uwierzyć, że są ludzie, w których nie budzi się potrzeba > znalezienia stałego punktu oparcia,

                tylko czemu tym punktem oparcia, z definicji musi być ktoś, persona, a nie coś - ogólnie rozumiana stabilizacja bytowa i emocjonalna ?
                Parę kobiet się w moim życiu przewinęło i ani jedna na dłuższą metę kompletnie nie nadawała się na punkt oparcia, ba ku... nawet na punkt chwilowego wsparcia. Za to bardzo szybko, każda z nich, po tym jak przestawała działać wersja demo, a zaczynała komercyjna, próbowała ze mnie zrobić, niewyczerpalne, całodobowe źródło darmowej energii ?
                Dziękuję za taki punkt "oparcia".

                Jak się mam rozładowywać, to inaczej (vulgo spuścić z krzyża)
                • szpilka_du Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:34
                  Ależ możesz się opierać na czym chcesz. Uszanuj cudze prawo do wzajemnego
                  oparcia w sobie. Jeśli wybrałam męża i obiecałam go wspierać, to mam prawo
                  oczekiwać tego samego. Mnie samotność nie służy; dopuszczam możliwość, że komuś
                  innemu tak. Ale przecież, gdyby autorka wątku trzymała się samotności, nie
                  byłoby tematu.
                  • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:42
                    szpilka_du napisała:

                    > Ależ możesz się opierać na czym chcesz. Uszanuj cudze prawo do wzajemnego
                    > oparcia w sobie. Jeśli wybrałam męża i obiecałam go wspierać, to mam prawo
                    > oczekiwać tego samego. Mnie samotność nie służy; dopuszczam możliwość, że komuś
                    > innemu tak. Ale przecież, gdyby autorka wątku trzymała się samotności, nie
                    > byłoby tematu.

                    Co radzisz mężowi zrobić, kiedy przestaniesz go wspierać?
                    a.Ma grzecznie cierpieć?
                    b.Niech ma jaja i odejdzie?
                    • szpilka_du Re: romans z żonatym 09.12.09, 08:57
                      Dorośli ludzie umieją otworzyć usta i rozmawiać, próbowałeś tego?
                      Dzieci załatwiają swoje kłopoty szukając pocieszenia w nowej zabawce. Gdybym
                      przestała wspierać męża, ma prawo odejść, bo nie spełniam danej mu obietnicy.
                      Nie ma prawa spuszczać związku w szambie, nie ma prawa do oszustwa, do zdrady.
                      Może mieć jaja i odejść, może mieć jeszcze większe i rozmawiać. Oczywiście,
                      najprostszą metodą jest seks, który rozładuje napięcie. Ale ja nie wybrałam
                      sobie na męża wielofunkcyjnego wibratora, tylko mężczyznę.
                      • haldeman79 Re: romans z żonatym 09.12.09, 09:33
                        szpilka_du napisała:

                        > Dorośli ludzie umieją otworzyć usta i rozmawiać, próbowałeś tego?

                        Dlaczego miałbym?

                        > Dzieci załatwiają swoje kłopoty szukając pocieszenia w nowej zabawce. Gdybym
                        > przestała wspierać męża, ma prawo odejść, bo nie spełniam danej mu obietnicy.
                        > Nie ma prawa spuszczać związku w szambie, nie ma prawa do oszustwa, do zdrady.
                        > Może mieć jaja i odejść, może mieć jeszcze większe i rozmawiać. Oczywiście,
                        > najprostszą metodą jest seks, który rozładuje napięcie. Ale ja nie wybrałam
                        > sobie na męża wielofunkcyjnego wibratora, tylko mężczyznę.

                        Piękna deklaracja w teorii oczywiście, próbowałaś już tego w praktyce?
                        • szpilka_du Re: romans z żonatym 09.12.09, 09:50
                          Od dobrych paru lat praktykuję.

                          • haldeman79 Re: romans z żonatym 09.12.09, 09:59
                            szpilka_du napisała:

                            > Od dobrych paru lat praktykuję.
                            >
                            Co? Przepychanki kto ma dziś umyć naczynia?
                            • szpilka_du Re: romans z żonatym 09.12.09, 10:27
                              Oczywiście, kto naczynia, a kto pranie - bo to zamiennie. Ale wiesz, jak się ma
                              spokój i luz w dupie, to nikt się nie przepycha. Miałeś kiedyś luz, czy od
                              zawsze masz kij w tyłku i boksujesz się z codziennością?
                              • haldeman79 Re: romans z żonatym 09.12.09, 10:47
                                szpilka_du napisała:

                                > Oczywiście, kto naczynia, a kto pranie - bo to zamiennie.

                                No to bardzo ciężkie jest w praktyce, tylko że mnie interesuję ten cięższy
                                kaliber, np. kochanka męża też praktykujesz od lat czy w ramach gó...lotnych
                                deklaracji?

                                > Ale wiesz, jak się ma
                                > spokój i luz w dupie, to nikt się nie przepycha. Miałeś kiedyś luz, czy od
                                > zawsze masz kij w tyłku i boksujesz się z codziennością?

                                Jak będę chciał poeksperymentować i wsadzić sobie kij w dupę poradzę sobie sam,
                                nie musisz mi tego od razu sama aplikować.
                                Co do luzu, to cóż nie ja jeżdżę po autorce jak po łysym koniu.
                                • szpilka_du Re: romans z żonatym 09.12.09, 15:36
                                  Mój mąż nie ma kochanka, o którym bym wiedziała. Ja nie mam kochanka, kochanki
                                  też nie. Taka idylla.
                                  Nie aplikuję Ci kija nigdzie. O metaforze słyszałeś?

                                  Autorki nikt nie zmuszał, by na publicznym forum publikowała pochwałę cudzych
                                  mężów, a publikacja wpisu automatycznej pochwały w czytelniku nie gwarantuje.
                                  Swoboda myślenia. Ona może bzykać cudzesów, ja mogę jej powiedzieć, co o tym
                                  myślę. I nie ma we mnie luzu, gdy ktoś ogólne zeszmacenie człowieka i najniższe
                                  pobudki bez zastanowienia propaguje. Bo wolę świat o ustalonych wartościach,
                                  gdzie postawa - romansuję z cudzym świadomie, z wyboru dla sportu spotyka się z
                                  brakiem akceptacji.
                • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 18:39
                  tytus_flawiusz napisał:
                  > Parę kobiet się w moim życiu przewinęło i ani jedna na dłuższą
                  metę kompletnie
                  > nie nadawała się na punkt oparcia, ba ku... nawet na punkt
                  chwilowego wsparcia.
                  > Za to bardzo szybko, każda z nich, po tym jak przestawała działać
                  wersja demo,
                  > a zaczynała komercyjna, próbowała ze mnie zrobić, niewyczerpalne,
                  całodobowe ź
                  > ródło darmowej energii ?
                  > Dziękuję za taki punkt "oparcia".

                  Wiesz.. jest takie powiedzenie, ze kiedy raz popelniasz blad to to
                  blad mlodosci, drugi raz to pech ale kazdy kolejny to praca przeciw
                  systemowi.
                  Nie zwalaj winy na kobiety ktore sam wybrales.
                  Co jak co ale znajc kilka kobiet ktore wedle Twoich wypowiedzi
                  zachowaly sie tak samo wierzyc mi sie nie chce ze nie dalo sie
                  wyciagnac wnioskow i znalezc kilka cech ktore takie panie
                  dyskredutuja na wstepie..
              • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:29
                szpilka_du napisała:


                > Z postów Panów
                > w tym wątku wynika tak mimochodem, że mężczyźnie w życiu chodzi o d..ę do
                > bzykania, a małżeństwo zawiera z głupoty, rozpędu albo dla chęci posiadania
                > wyżej wymienionej bez konieczności ciągłych starań.

                Hajtnąłem się z miłości, choć i bez miłości w życiu się bzykało. Dupa chcąc nie
                chcąc jest w życiu ważnym elementem, chyba że Ty Szpilko kochasz tylko
                platonicznie a na widok swojego nagiego faceta
                czmychasz w popłochu.
                Co nie zmienia faktu, że ludzie mają w życiu inne podejście do bzykania i jako
                dorośli mają prawo do uszanowania ich decyzji.

                > Można wszystko, co dla Ciebie dobre, prawda? Dla niektórych ludzi dobro własne
                > kończy się w miejscu, gdy zaczyna się cudza krzywda, nawet nieświadoma. Wolność
                > wyboru mnie czyni naiwnym człowiekiem, ale autorkę suką.

                Jak nie ku.wą to s.uką ją. Gdzie stos?
                • szpilka_du Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:40
                  Suką, samicą, zwierzęce skojarzenie, które zostało zresztą przeze mnie
                  rozwinięte, a przez Ciebie zgrabnie ominięte w cytacie.
                  Na stos tylko w piątki.
                  Ominięcia zresztą to taki standard haldemanie, si?
                  Co ja robię na widok męża nago to sprawa moja i męża, chyba że nie zasłaniamy
                  okien.
                  Najpierw piszesz o małżeństwie z miłości, potem że dupa to ważny element. Nie
                  zaprzeczyłam temu. Wywnioskowałam wyżej, że najważniejszy. Szanuję te prawa,
                  które nie godzą w nieuświadomionych. Nie jestem aż taką humanistką, by kochankę
                  męża (gdyby się okazało, że takowa jest) obdarzyć zrozumieniem - "Tak, rozumiem,
                  ma Pani inne podejście do bzykania, na zdrowie!". Mąż - osobna sprawa.
                  • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 16:05
                    szpilka_du napisała:

                    > Co ja robię na widok męża nago to sprawa moja i męża, chyba że nie zasłaniamy
                    > okien.
                    Domyślam się, że jakiś seks jest to i dupa wystepuje.

                    > Najpierw piszesz o małżeństwie z miłości, potem że dupa to ważny
                    > element.
                    To w małżeństwie z miłości dupa ma inne znaczenie?
    • malwan Re: romans z żonatym 08.12.09, 15:35
      jak mi sie facet znudzi albo za duzo wymaga to mowie bajbaj.
      • rubea39 Re: romans z żonatym 08.12.09, 16:49
        malwan napisała:

        > jak mi sie facet znudzi albo za duzo wymaga to mowie bajbaj.

        tak napisałam i wyjasnie.
        jak facet zaczyna opowiadac te same historie po raz drugi, to znaczy, ze trzeba
        znajomosc skonczyc. bo to nudne.

        niektorzy wymagaja wylacznosci i staja sie zazdrosni. tego nie cierpie. zagnam
        ozieble.

        najzabawniejsi sa ci, ktorzy chca sie dla mnie rozwiesc i/lub miec ze mna
        dzieci. jak z ciekawosci podraze temat, to sie okazuje, ze tak od razu nie moga,
        bo to, bo siamto.

        • wacikowa Re: romans z żonatym 08.12.09, 17:14
          Tym wpisem udowodniłaś,że tylko palant może dmuchać taką pustą lalę:))
          • rubea39 Re: romans z żonatym 08.12.09, 20:48
            wacikowa napisała:

            > Tym wpisem udowodniłaś,że tylko palant może dmuchać taką pustą lalę:))

            tak to są palanty, ktorzy doszli do majątku swoją praca, sprytem, moze
            cwaniactwem. a ja ich owijam wokol palca. jak pisałam nie chodzi o seks. zreszta
            co ci tak bardzo przeszkadza ze mile palanty dmuchaja fajne lale i obie strony
            maja z tego frajde?

            nie rozumiem tylko inwektyw w stosunku do mojej osoby. ale to swiadczy o osobach
            piszacych je. na pewno chodzicie do kosciolka, do spowiedzi i komunii, bedziecie
            zasiadac do wiglili z piesnia "bog sie rodzi" na ustach a tu taka sloma wioskowa
            wylazi z umoralnionych glowek.

            ja przynajmniej nie udaje nikogo. nikogo nie oceniam, nie pouczam.
            na pewno nie jestem grzeczną dziewczynką i nie zamierzam nia byc.
            • wacikowa Re: romans z żonatym 08.12.09, 20:55
              I kolejny raz rozczaruję:)
              Coś kiepska randka skoro siedzisz na necie:]
              Już pisałam bzykaj się na zdrowie.
              Widzę,że się cenisz bo z majętnymi się bzykasz:) Taaa o kasę też nie chodzi:)
              W jednym się zgadzamy ,że to palanty. Ale głowa do góry kiedyś trafi się normalny:]
              • rubea39 Re: romans z żonatym 08.12.09, 21:44
                wacikowa napisała:

                > Ale głowa do góry kiedyś trafi się normal
                > ny:]

                taki jak rysio z klanu? dziekuję, sa nudni ci "normalni".
                taki byl moj ex, nie pil, nie mial kolegow od piwa, pacowal pilnie, co godzine
                do mnie dzwonil. a ja musialam czekac na niego z obiadkiem i byc grzeczna zonka.
                pracowac moglam na 1/2 etatu.
                studiowac mi nie bylo wolno, zalozyc firmy tez nie wolno. mialam gotowac,
                sprzatac i dawac mu dupy na zadanie. przewaznie przy tym pseudoseksie zasypialam.

                teraz jestem wolna, po magisterce juz, wlasny biznes sie dobrze kreci, mam fajne
                kolezanki, no i facetow, ktorzy bardzo sie staraja.
                • wacikowa Re: romans z żonatym 08.12.09, 21:54
                  Nie jestem na etapie rysia z klanu (pewnie te po magisterce tylko są:) Chociaż
                  gdyby były pewnie napisałyby Rysio z "Klanu":) Tak bywa, z deszczu pod rynnę:)
                  Mniej oglądania seriali a zrozumiesz słowo "normalny":)
                • cus27 Re: romans z żonatym 08.12.09, 21:56
                  Docen...kolezanki i baw sie dobrze!
                • haldeman79 Re: romans z żonatym 08.12.09, 22:04
                  rubea39 napisała:

                  > teraz jestem wolna, po magisterce juz, wlasny biznes sie dobrze kreci, mam fajn
                  > e
                  > kolezanki, no i facetow, ktorzy bardzo sie staraja.

                  Masz też brzydki nawyk spania z mężami cudzych żon, co skutecznie, w oczach
                  obecnych tu cudownych kobiet deprecjonuje Twoje ewentualne dobre strony.
                • erillzw Re: romans z żonatym 08.12.09, 22:32
                  rubea39 napisała:
                  > taki jak rysio z klanu? dziekuję, sa nudni ci "normalni".

                  Gówno a nie nudni. Zrazilas sie raz bo trafilas na palanta i nie
                  mialas odwagi mu sie sprzeciwiac i byc soba i oczywoscie to Ci zli,
                  nudni faceci sa winni. A Ty biedna i zahukana..

                  > taki byl moj ex, nie pil, nie mial kolegow od piwa, pacowal
                  pilnie, co godzine
                  > do mnie dzwonil.

                  Nie moja ani nikogo tutaj wina, ze wzielas sobie policjanta za meza.

                  > a ja musialam czekac na niego z obiadkiem i byc grzeczna zonka
                  > .

                  Musiałąs? A co stal nad Toba z bronia?
                  Czy moze to bylo tak, ze sama chcialas byc taka zona byle by byl? A
                  w koncu sie znudzilo i nijak bylo odzwyczaic pana i wladcxe ze nie
                  ma sluzacej tylko partnerke?

                  > pracowac moglam na 1/2 etatu.

                  Wspolczuje, ze dalas sie tak stłamsic. I to przez nascie lat.

                  > studiowac mi nie bylo wolno, zalozyc firmy tez nie wolno.

                  I oczywiscie trzeba bylo sie potulnie zgodzic..
                  Zeby dac panu iu wldacy kolejne potwierdzenie, ze zona nie jest do
                  myslenia i rozwijania sie tylko od stania przy garach.

                  > mialam gotowac,
                  > sprzatac i dawac mu dupy na zadanie.

                  Wspolczuje..

                  > przewaznie przy tym pseudoseksie zasypiala
                  > m.

                  Serio? Raczej facet który jest takim wladczym typem jaki opsisujesz
                  nie jest nma tyle delikatny zeby bylo mozliwie nie czuc bolu w
                  trakcie stosunku.. nie wiem jak Ty ale jak mnie cos boli to ostatnia
                  rzecz jaka moge zrobic to zasniecie..


                  > teraz jestem wolna, po magisterce juz, wlasny biznes sie dobrze
                  kreci, mam fajn
                  > e
                  > kolezanki, no i facetow, ktorzy bardzo sie staraja.

                  Generalanie wszystko brzmialo by fajnie, godne polecenia gdyby nie
                  to, ze mscisz sie na kobietach takich jak TY odbdierajac im mezow..
            • erillzw re: romans z żonatym 08.12.09, 22:21
              rubea39 napisała:
              > tak to są palanty, ktorzy doszli do majątku swoją praca, sprytem,
              moze
              > cwaniactwem. a ja ich owijam wokol palca.

              Ooo. famme fatale..
              Owija tych supersamców takich biednych, niezrozumialych przez zony,
              ktore to zozny sa heterami, ktorych to tylko Ty rozumiesz..
              eheheheh..
              Owijanie wokol palca.. mhm..


              > jak pisałam nie chodzi o seks. zreszt
              > a
              > co ci tak bardzo przeszkadza ze mile palanty dmuchaja fajne lale i
              obie strony
              > maja z tego frajde?

              Fajna czy łatwa? Te pojecia moga ale nie musza stac obok siebie.


              > nie rozumiem tylko inwektyw w stosunku do mojej osoby. ale to
              swiadczy o osobac
              > h
              > piszacych je.

              Serio? Tak ciezko pojac, ze jestes jak hiena ktora zeruje na
              ludzkiej krzywdzie?
              O Tobie swiadczy Twoje podejscie do zycia. Nie mam nic do kobiet
              ktore ida sobie w miasto i podrywaja samotnego faceta. Ale laska
              ktora celuje tylko w zonatych nie jest dla mnie warta spluniecia.

              > na pewno chodzicie do kosciolka, do spowiedzi i komunii,

              I co to ma byc zarzut? Ze ktos jest praktykujacym wierzacym
              katolikiem?
              Smieszne.

              >bedzieci
              > e
              > zasiadac do wiglili z piesnia "bog sie rodzi" na ustach a tu taka
              sloma wioskow
              > a
              > wylazi z umoralnionych glowek.

              Nie widze zadnej korelacji miedzy spiewaniem kolęd a słomą z butów.

              > ja przynajmniej nie udaje nikogo.

              A co myslisz, ze ludzie ktorzy Ci nie przyklaskuja udaja? Nie badz
              smieszna.

              > nikogo nie oceniam, nie pouczam.

              Ale wystawilas swoje postawy na ocene gdy pelna zachwytu nad soba
              stworzylas ten watek.

              > na pewno nie jestem grzeczną dziewczynką i nie zamierzam nia byc.

              no dziewczyna to mocno adekwatne okreslenie..
              • wacikowa Re: re: romans z żonatym 08.12.09, 22:30
                Eee tam, chora kobieta i trzeba współczuć:)
                forum.gazeta.pl/forum/w,210,104035669,104035669,pociag_do_zonatych.html
                • cus27 Re: re: romans z żonatym 08.12.09, 22:39
                  Polecam...dobre...wyproznienie...!
              • haldeman79 Re: re: romans z żonatym 08.12.09, 23:06
                erillzw napisała:

                > Serio? Tak ciezko pojac, ze jestes jak hiena ktora zeruje na
                > ludzkiej krzywdzie?
                > O Tobie swiadczy Twoje podejscie do zycia. Nie mam nic do kobiet
                > ktore ida sobie w miasto i podrywaja samotnego faceta. Ale laska
                > ktora celuje tylko w zonatych nie jest dla mnie warta spluniecia.
                >
                > > na pewno chodzicie do kosciolka, do spowiedzi i komunii,
                >
                > I co to ma byc zarzut? Ze ktos jest praktykujacym wierzacym
                > katolikiem?
                > Smieszne.

                Czy to słowa praktykującej chrześcijanki?
                • erillzw Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 17:42
                  haldeman79 napisał:
                  > > I co to ma byc zarzut? Ze ktos jest praktykujacym wierzacym
                  > > katolikiem?

                  > > Smieszne.
                  >
                  > Czy to słowa praktykującej chrześcijanki?

                  Wykaż mi gdzie w tym zdaniu jest jakakolwiek forma "ja" lub
                  jakiekolwiek odniesienie, ze pisałam o sobie??
              • rubea39 Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 08:32
                erillzw napisała:
                > ...hiena ktora zeruje
                > ... nie jest dla mnie warta spluniecia.

                > I co to ma byc zarzut? Ze ktos jest praktykujacym wierzacym
                > katolikiem?
                > Smieszne.

                Smieszne jest to ze pierwsza rzucasz we mnie kamieniami. zapewne jestes bez grzechu, czyli swieta.
                inna osoba to dla ciebie hiena nie warta spluniecia. ot katolicka moralnosc.

                wesolych swiat

                • szpilka_du Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 09:11
                  Jako, że z KK nic wspólnego nie mam, to mogę Cię nawet, droga autorko ubiczować
                  bez szkody dla przyszłego zbawienia ;)
                  Ale skojarzenie erillzw z hieną dość gładko się wpisuje.
                  Nie wiem, jaką jesteś osobą, czy jesteś dobrym człowiekiem, bo dobro jest dla
                  mnie wartością nadrzędną. Czy jesteś osobą, której warto zaufać, która nie
                  opuszcza swoich przyjaciół, jest inteligentna i zabawna. Nie wiem, czy jesteś
                  człowiekiem, którego dobrze spotkać na lodowisku, gdy się złamie nogę. Czy
                  pochylisz się nad kimś, kto upadnie na ulicy i czy jesteś wrażliwa, troskliwa,
                  czuła.

                  Umieściłaś post, który, gdyby pozbawić go całej stylizacji, brzmi:
                  od własnego stałego związku, wolę cudze stałe związki.
                  I to Cię umieszcza w kategorii "omijać z daleka". Bo czym się pochwaliłaś?
                  Romansami? W oczach ludzi, którzy od lat się starają, by swoje związki utrzymać,
                  którzy starają się usilnie widzieć szklankę pełną do połowy, którzy rozmawiają,
                  chociaż chciałoby się uciec i czasem nie ma siły - w tych oczach jesteś
                  szkodnikiem, zagrożeniem. Wcale nie powiewem wolności. Bo ja nie myślę, czytając
                  Ciebie: też bym tak chciała. Myślę, że mąż jest wart wysiłków, że moje
                  małżeństwo jest warte wyrzeczeń, że te lata idą w jakimś celu. Że nie chcę się
                  obudzić, pachnąca obcą kobietą, nie chcę być trzecią, czwartą czy piętnastą i
                  nie ma takiego prezentu na Mikołaja, ani żadnej ukradkowej godziny ożywczego
                  seksu, która mi zastąpi to poszatkowane, składane z fragmentów, codziennie
                  klejone małżeństwo. Ja składałam obietnicę świadomie. Ty świadomie otwierasz się
                  na kogoś, kto obiecywał innej. To w końcu dotrze i zaboli, bo gdy minie
                  nasycenie, zostają wszystkie potrzeby, które łączą ludzi. Można być singlem,
                  bzykać się do woli. Ale upajać się faktem, że to jest zajęty mężczyzna - cóż...
                  uprawiasz seks z oszustem. Ja wolę seks z kimś, kto jest w porządku.
                  • wacikowa Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 09:30
                    Ja myślę,że to przyzwyczajenie i udowadnianie sobie,że wszyscy faceci to kmioty.
                    Specjalnie wybiera tych którzy to dowodzą. Kiedyś została skrzywdzona przez
                    własnego męża i teraz próbuje trzymać się tej wersji. Wszyscy faceci według niej
                    to skur** i tylko będąc z żonatymi jest w stanie sobie to udowodnić. Krzywdzi
                    przede wszystkim i najbardziej samą siebie. Ale kiedy kończy się randka znowu
                    jest samotna,znowu nieszczęśliwa. Kiedyś zmądrzeje i spotka faceta który jej
                    pokaże,że warto ufać i być szczęśliwą. Ale to jeszcze nie teraz.Teraz musi się
                    mścić. Skoro ona była nieszczęśliwa i oszukiwana w małżeństwie to czemu innym
                    kobietom ma być lepiej? Niech cierpią jak ona. To typ kobiety która na wizytę u
                    psychologa się nie skusi bo nie widzi problemu. A problem jest i to duży w
                    "niezamkniętym" etapie jej życia. Jedyne uczucia jakie wzbudza to
                    współczucie,pogardę i litość.
                    • haldeman79 Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 09:46
                      wacikowa napisała:

                      > Ja myślę,że to przyzwyczajenie i udowadnianie sobie,że wszyscy faceci to kmioty
                      > .
                      > Specjalnie wybiera tych którzy to dowodzą. Kiedyś została skrzywdzona przez
                      > własnego męża i teraz próbuje trzymać się tej wersji. Wszyscy faceci według nie
                      > j
                      > to skur** i tylko będąc z żonatymi jest w stanie sobie to udowodnić. Krzywdzi
                      > przede wszystkim i najbardziej samą siebie. Ale kiedy kończy się randka znowu
                      > jest samotna,znowu nieszczęśliwa. Kiedyś zmądrzeje i spotka faceta który jej
                      > pokaże,że warto ufać i być szczęśliwą. Ale to jeszcze nie teraz.Teraz musi się
                      > mścić. Skoro ona była nieszczęśliwa i oszukiwana w małżeństwie to czemu innym
                      > kobietom ma być lepiej? Niech cierpią jak ona. To typ kobiety która na wizytę u
                      > psychologa się nie skusi bo nie widzi problemu.
                      Ty jesteś u psychologa częstym gościem ma się rozumieć?

                      > A problem jest i to duży w
                      > "niezamkniętym" etapie jej życia. Jedyne uczucia jakie wzbudza to
                      > współczucie,pogardę i litość.

                      Nie zapominajmy o wściekłości.
                      • wacikowa Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 09:56
                        Jeśli tak przeżywasz,że aż wściekłość wychodzi z Ciebie to też polecam
                        psychologa/psychiatrę.
                        I zdecydowanie mniej korzystania z kompa:]
                        • haldeman79 Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 10:12
                          wacikowa napisała:

                          > Jeśli tak przeżywasz,że aż wściekłość wychodzi z Ciebie to też polecam
                          > psychologa/psychiatrę.

                          Wszystkich, którzy mają inne spojrzenie na życie niż Ty od razu wysyłasz do
                          psychiatry?Czekam aż tupniesz nogą.

                          > I zdecydowanie mniej korzystania z kompa:]
                          Bardziej mi już nie zaszkodzi.
                          • rubea39 Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 13:48
                            erillzw biega do księdza, wacikowa do psychologa i psychiatry.
                            co kto lubi albo raczej w kogo wierzy :)

                            • szpilka_du Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 15:39
                              erillz do księdza, wacikowa biega do psychologa i psychiatry, rubea do cudzych
                              mężów.
                              Nabiegacie się wszystkie, ale ryzyko choroby wenerycznej, rozbitej rodziny,
                              krzywdy nieświadomych partnerów, uszczerbku na własnej godności i wyrzutów
                              sumienia występuje tylko w tej trzeciej opcji joggingowej.
                              Nie zaplącz się rubeo w sznurówki własnych wyborów.
                            • erillzw Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 17:48
                              rubea39 napisała:

                              > erillzw biega do księdza,

                              Naucz sie czytac a potem rzucaj "błyskotliwymi" uwagami.
                              Dla ułatwienia dodam, że ktoś nie znaczy ja. Tak jakbyś miała
                              trudnosc w znaleznieniu odpowiedniej reguły w jezyku polskim.
                • erillzw Re: re: romans z żonatym 09.12.09, 17:44
                  rubea39 napisała:
                  > Smieszne jest to ze pierwsza rzucasz we mnie kamieniami. zapewne
                  jestes bez grz
                  > echu, czyli swieta.
                  > inna osoba to dla ciebie hiena nie warta spluniecia. ot katolicka
                  moralnosc.

                  Ludzie, nauczcie sie czytac ze zrozumieniem. Czy ja napisałam ze
                  jestem praktykujaca katoliczka?? wtf?!
                  Wyrazam swoje zdanie. Wybacz nie nalezysz do kategorii osob ktore
                  szanuje, rozbijasz cudze zwiazki, krzywdzisz ludzie dla wlasnej
                  przyjemnosci.

                  > wesolych swiat
                  >

                  Taaa.. zonom tych mezów tez pozyczysz wesolych swiat? :/
    • rubea39 dobra odp. 09.12.09, 20:54
      na forum "psychologia" dostałam moim zdaniem trafna odpowiedz.

      cynta napisała:

      > Przyczyny, jezeli chcesz to tak nazwac sa 2:
      > 1. Stara, atawistyczna mowiaca ze zonaci sa sprawdzeni, nie jakies nie wiadomo
      > co, tylko chcociaz jedna uznala go za material ok. wiec moze i mnie sie nada. Z
      > drowa biologiczna konkurencja, swoja droga, tak w swiecie zwierzecym jest a wym
      > uszona przez ludzka kulture monogamia tak naprawde tylko uwiera i problemy kreu
      > je..
      > 2. Swiadomie lub nie nie szukasz stalego zwiazku. Po latach "niewoli" masz ocho
      > te na zupelnie inne zycie (znam z doswiadczenia to wspaniale uczucie!) i wybier
      > asz facetow ktorzy sa kiepskimi materialami na staly zwiazek. Ciagna cie sprawd
      > zone samce do zajec rozrywkowych a nie do ciezkiego zycia. Moim zdaniem super!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja