na konferencję z dziećmi..

09.12.09, 12:12
Szykuje mi się konferencja, 3-dniowa w mieście odległym od mojego o ok 500km,
to będzie pierwsza moja "wyjazdowa" konferencja.Jedzie moja koleżanka z
wydziału więc nie będę sama, uczelnia zwraca nam koszty związane z przejazdem
i noclegiem ale...mąż uparł się że zabierze dzieci i pojedziemy we 4, pomijam
fakt dużo większych kosztów takiego wyjazdu, nocleg już nie w akademiku tylko
w hotelu a więc nie dostałabym zwrotu, podróż tak samo, to jeszcze to że ja
tam nie będę miała dla nich czasu, a głupio mi zostawić dzieci, męża na pastwę
losu i cały dzień spędzić na wykładach.Mąż tego nie rozumie, myśli że ja
odwalę swoje przemówienie i koniec konferencji a ja chciałabym wysłuchać
całego wykładu, Koleżanka też ma 2 dzieci i może jechać sama.
jakich mam użyć argumentów..a i jeszcze jedna sprawa, mąż nie chce mnie puścić
bo boi się że kogoś poznam..nonsens!
    • cherry.coke Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:17
      Pomysl jest do luftu. Kropka.
    • tytus_flawiusz Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:20
      hehe, a to ci Otello-hotello :-)
    • izabellaz1 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:20
      kasi-a789 napisała:

      > mąż uparł się że zabierze dzieci i pojedziemy we 4,

      Mąż zawsze ma takie idiotyczne pomysły?
      Powiedz, że masz jechać sama i kropka. Co tu tłumaczyć? To nie wyjazd incentive
      dla pracowników z rodzinami.
    • six_a Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:21
      >a głupio mi zostawić dzieci, męża na pastwę
      losu i cały dzień spędzić na wykładach

      a nie będzie głupio pojechać na konferencję, odbębnić i wypaść, robiąc z niej
      wyjazd rodzinno-prywatny?
      jak chce jechać, to jedzie towarzysząco i zajmuje się dziećmi, a Ty jedziesz
      zawodowo i zajmujesz się czym innym.
      • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:24
        Jeśli chce jechać, to mieszka w hotelu z dziećmi i nimi się zajmuje, a Ty w
        akademiku i siedzisz na konferencji. Proste. Czy on nie rozumie, że to wyjazd
        służbowy? Czy Ty byś mu zabroniła wyjazdu firmowego?
    • horpyna4 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:23
      Jaja sobie robisz? Na smyczy chodzisz, że trzeba "puścić"?

      Żadnych argumentów nie używaj, tylko jedź. A jak mąż też chce
      jechać, to niech wynajmie dla siebie i dzieci pokój w hotelu i niech
      się nimi sam zajmuje przez cały czas.

      Głupio zostawiać męża i dzieci na pastwę losu??? Że co??? Ty tak
      serio piszesz?

      Głupio spędzać cały dzień na wykładach? Przecież po to jedziesz!
      • jane-bond007 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:37
        popieram, zajmij się sprawami zawodowymi i niech Cie się serce nie
        kraje że on biedny jedzie i dzieci targa przez pół Polski :) miejmy
        nadzieje że mu urządzą jazdę w samochodzie :)
    • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:23
      też uważam że to bardzo zły pomysł ale do męża to jakby nie dociera.
      • lesialesia Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:24
        rozwiedz sie
      • horpyna4 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:25
        To niech przyjmie do wiadomości, przecież nie musi wydawać
        pozwolenia.
        • horpyna4 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:28
          Aha, powiedz mu, że się w ten sposób ośmiesza. Bo ujawnia publicznie
          własne kompleksy.

      • izabellaz1 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:25
        kasi-a789 napisała:

        > też uważam że to bardzo zły pomysł ale do męża to jakby nie dociera.

        To dotrzyj...mu nosa jak będziesz zamykać drzwi z drugiej strony.
    • sweet_pink Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:24
      Twój mąż ma pomysł denny, a argument żenujący. Za sam ten argument była bym
      obrażona śmiertelnie.
      Jak się bardzo uprze to proszę bardzo, ale uprzedź go że ani dla niego ani dla
      dzieci czasu mieć nie będziesz (nie zamierzasz rezygnować z żadnego punktu
      konferencji) i lepiej żeby zadbał o rozrywki dla rodziny. Konsekwentnie idź na
      wszystkie wykłady i dyskusje. Zupełnie absurdalne jest to, że miałabyś czuć się
      z tego powodu głupio.
      Przecierp ten jeden raz, on niech się wymęczy z dzieciakami w nudnym hotelowym
      pokoju, albo szwendając się po "atrakcjach". Następnym razem mu nie postanie w
      głowie szlajanie się za Tobą na konferencje.
    • tow.ortalion Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:24
      kasi-a789 napisała:


      > bo boi się że kogoś poznam..nonsens!

      ---------------

      To nie jest wcale taki nonsens, jakby się mogło wydawać.
      Życie zanotowało już różne przypadki na konferencjach z epilogiem w sądzie włącznie.

      Tak to jest, jak niebanalna i wykształcona weźmie sobie za męża mniej wykształconego i banalnego.
      • six_a Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:30
        siewie, że tak jest, a potem to już tylko wizyty w burdelu pozostają i to te
        tańsze, z gumą, bo emerytury mało.

        buahahahaha.
      • sweet_pink Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:41
        Życie zanotowało też przypadki podróży autobusem, zakupów, a nawet mszy świętej
        z identycznym epilogiem.
        W sumie ten maż autorki to pewnie ludzki Pan, bo może nawet pozwala jej iść
        samej do warzywniaka po szczypiorek.

    • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:28
      w tamtym roku była konferencja w moim mieście 2-dniowa, pierwszego dnia byłam
      tylko podczas sesji posterowej bo nie bardzo miał kto zostać z dziećmi a
      następnego dnia była sesja w instytucie nie w moim mieście (ok 50 km odległości)
      Pojechałam ale jak wróciłam wszyscy byli na mnie obrażeni..bo za długo to trwało
      (ok 8 godzin)
      • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:33
        Zapytaj męża wprost, czy nie chce, byś pracowała na uczelni. I w ogóle 8 h to za
        długo? Przecież większość osób tyle dziennie spędza w pracy. Konferencje to
        część pracy naukowej. Sprzątaczka myje kible, dentysta wyrywa zęba, a naukowiec
        jeździ na konfernecje (oczywiście nie tylko). Twój mąż tego nie rozumie???
      • six_a Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:38
        nieno to są jakieś absurdy, a Twój mąż też do pracy dzieci zabiera?
        • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:40
          mój mąż nawet się w pracy nie przyznał że ma dwoje dzieci
          • gladys_g eee, to chyba jednak TROLL (n/t) 09.12.09, 12:49

          • six_a Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 13:09
            to najwyraźniej jest idiotą, bo z tytułu posiadania dzieci różne przywileje
            przysługują, jak np. paczuszki świąteczne (oczywiście od ludzkich pracodawców)
            • plastelinka.czerwona Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:17
              Może się nie przyznaje, bo jak mówi forumowa historia kasi-a789 jedno nie jest jego?
      • ingeborg Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:21
        Ale jak to wszyscy byli na ciebie obrażeni? Kto jeszcze prócz męża?
        Rodzice, teściowie, dzieci, pies, kot? Bo jeśli tak to nie dość ze
        pierdoła z niego to jeszcze świania że wszystkich nastawia przeciw
        tobie.
    • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:30
      Jeszcze dodam, że też bywałam na konferenecjach i nikt nie przyjeżdżał tam z
      dziećmi. Na konferencje nie jedzie się tylko po to, aby wygłosić referat, także
      po to, by poznać ludzi, ich opinie na różne tematy, to bardzo ważne w pracy
      naukowej.
      • tow.ortalion Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 13:05
        83kimi napisała:

        Na konferencje nie jedzie się tylko po to, aby wygłosić referat, także po to, by poznać ludzi, ich opinie na różne tematy, to bardzo ważne w pracy naukowej.

        ---------------------

        Ja tam zawsze jeżdżę głównie po to, żeby zdrowo pochlać i jakąś niezależną wyrwać.
        Referaty z reguły nudne są.
        Ale zgadzam się, że dzieci raczej się tam nie komponują.
        No chyba, że ośrodek oprócz baru, basenu i spa posiada również plac zabaw.
      • aiczka Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 20:26
        Różnie to bywa. Na dużych konferencjach często jest wręcz zorganizowana lub
        koordynowana przez organizatora opieka nad dziećmi (przykłady?
        meetings.copernicus.org/egu2007/child_care.html,
        www.agu.org/meetings/fm09/services/index.php). Wszystko po to, żeby
        ułatwić życie osobom z małymi dziećmi i dobrze wypaść w "gender monitoring".

        Zabranie osoby towarzyszącej jest również normalne - czasem nawet proponowane są
        wycieczki dla osób towarzyszących (oczywiście płatne osobno). Z reguły
        ulokowanie w pokoju hotelowym drugiej osoby to koszt typu 10-20 euro/dolarów za
        noc i w dodatku hotele nie robią problemów z wystawieniem osobnego rachunku za
        jedną osobę, do rozliczenia z finansującym, i drugiego na wszelki dopłaty. To po
        prostu bywa świetna okazja na zobaczenie ciekawego miejsca przez "osobę
        towarzyszącą".

        Dlaczego uczelnie finansuje tylko pobyt w akademiku? Standardowo wyjeżdżający
        dostaje diety hotelowe określonej wysokości i musi potem przedstawić rachunek za
        pokój. Można wynająć droższy, gdy zechce się samemu dołożyć do interesu.
        Oczywiście uczelnia nie zapłaci za pobyt osób towarzyszących.
    • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:32
      mojej mamie nie pasuje opiekować się dziećmi trzy dni więc jeśli mąż się uprze
      (nie weźmie urlopu na czas mojego wyjazdu) to nigdzie nie pojadę
      • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:33
        Dzieci nie chodzą do przedszkola?
        • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:37
          Starsze tak, młodsze jeszcze nie, córę ktoś musi odebrać i zaprowadzić do
          zerówki, zrobić jej śniadanie, uśpić itd. no a ja mam się "bawić" ma
          konferencji...wg rodziny to głupota
          • jane-bond007 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:43
            to im powiedz że nie musisz pracować jeśli im sie nie podoba,
            powiedz ze nie masz ambicji na utrzymywanie rodziny i niech oni i
            Twój mądry małż sie w tej kwesti udzielają a Ty zajmiesz sie domem i
            dziecmi

            weź sie kobieto postaw trochę
          • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:44
            Absurd, absurd, absurd. Równie dobrze mogłabyś pracować normalnie na etacie w
            zwykłej firmie 8 h dziennie z nadgodzinami. Nie wiem, dlaczego Twój mąż tego nie
            rozumie. Przecież to Twoja praca. On chce Cię zamknąć w klatce? Normalny związek
            opiera się na partnerstwie.
            Ile lat ma młodsza córka? Może też by mogła chodzić do przedszkola?
            • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:46
              ewentualnie możesz wynająć na te kilka dni opiekunkę, tylko że nie jest to
              rozwiązanie na dłuższą metę.
            • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:49
              starsza córka 6,5, młodszy-syn 2,5 roku.
              Praca??? mój mąż twierdzi że to nie jest praca tylko zajęcie dla nierobów którzy
              do niczego się nie nadają. Mówi dzieciom że mama się "bawi" a nie pracuje. Ma do
              mnie żal gdy np w weekend mam zaocznych i muszę wyjść.Dodam że ze względu na
              młodsze dziecko bardzo mało czasu spędzam w pracy
              • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:18
                Przykre to, ale niestety wiedziałaś chyba za kogo wychodzisz za mąż. Ja też
                robię doktorat i to bez stypendium, i jestem wspierana zarówno przez rodziców
                jak i chłopaka. Nie potrafię zrozumieć postawy Twojego męża, ale dobrze ona nie
                wróży. Pewnie jest spowodowana kompleksami.
                A co do młodszego dziecka, pomyśl o żłobku/przedszkolu za pół roku. Zyskasz
                więcej czasu dla siebie.
          • gladys_g Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:47
            albo rodzinę nauczysz, ze ma traktować Ciebie i Twoją pracę poważnie - czyli nie robić scen, nie twierdzić, że to zabawa i wspierać, albo rodzina nauczy Ciebie rezygnacji z Twoich ambicji i potrzeb oraz poswięcania się przez Ciebie na jej rzecz Twoim kosztem.

            Na razie to rodzina wydaje się wygrywać w cuglach.
          • sweet_pink Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:48
            Powiedz mu że albo zajmuje się dziećmi, albo zatrudnisz nianię...mało kasy?
            Trudno, najwyżej prezenty na święta będą skromniejsze. (albo argument że na
            podroż dodatkowych 3 osób to by była kasa?)
            3 dniowa konferencja raz na pół roku nie może być odbierana jako dramat i zamach
            na życie rodzinne. To NORMALNY element życia zawodowego i możliwość
            uczestniczenia w niej należy Ci się jak psu zupa.
          • zoe125 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 18:37
            Po pierwsze, to dopóki nie zmusisz rodziny, aby zaczęto Cię
            szanować, nie masz szans na spokojny wyjazd.

            Po drugie - a nawet gdybyś chciała wyrwać się na weekend z
            koleżankami, aby odpocząc od codziennego kieratu, to co? Nie wolno?
            Jak facet jedzie na weekend z kumplami na ryby, to mu sie to nalezy,
            a kobiecie nie?

            Jestem zwolenniczką pokojowegorozwiązania, ale tu trzeba chyba
            walnąć pięścią w stół i oświadczyć, że jedziesz, a mąż ma zostać w
            domu z dziećmi i wziąc wolne. Jeśli nie będzie chcial, to może warto
            zastanowić się nad sensem małżeńśtwa, gdzi nie masz w męzu oparcia
            (co to znaczy, że nie weźmie urlopu, bo nie?).
    • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 12:58
      co by było gdybym musiała pojechać na dłuższe szkolenie..
      właśnie w takich chwilach czuje się ograniczana i żałuję że z nim jestem.
      • missy-queen Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 13:12
        pewnie pan ma kompleksy, bo żona naukowiec i lepszego sobie weźmie w czasie
        "swawoli". porusz niebo i ziemie, albo uciekaj.
        A dzieciom sprostuj wersje tatuska "o zabawie", bo przejmą jego myslenie. zrob cos!
        • takajatysia Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 17:35
          no wiesz to nie jest taka nieuzasadniona obawa, bo wątkotwórczyni już raz
          zaliczyła skoczek w boczek i to jeszcze jej się wpadło z kochankiem. Ja tam się
          mężowi nie dziwię - schizy po takim czymś to chyba nigdy nie miną... Nie wiem
          czy autorka go dostatecznie przekonała, ze to już się nigdy nie powtórzy..
      • paco_lopez Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 13:13
        masz strasznie głupiego chłopa. my oboje jeździmy służbowo. bierze
        sie kalendarz i wpisuje plany wyjazdowe z miesięcznym wyprzedzeniem
        i to musi działac. a jezeli on jeszcze ci wpiernicza, ze sie bawisz,
        to rzeczywiście przerąbane z nim masz .
    • otterly Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 13:22
      A Pan Mąż pewnie jest Panem W Biurze i ma bardzo ważną i bardzo odpowiedzialną
      pracę, a nie jakieś tam zabawy w uczenie studentów. Czemu wykształcona,
      inteligentna i niebanalna kobieta jest z takim kretynem? Przepraszam, ale
      inaczej nie da się tego nazwać.
    • mala_mee Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 13:39
      No o większym absurdzie dawno nie słyszałam.
      Fakt - konferencja to zwykle dobra, dwu- trzydniowa impreza ale żeby
      rodzina sie na to ciągnęła??? Czasem trzeba sie wyluzować i pojechać.
    • varia1 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 13:42
      a ja walne z grubej rury
      jesteś ofiarą psychicznej przemocy

      nie rezygnuj z siebie
      i natychmiast wytłumacz dzieciom że pracujesz
      ponieważ pracujesz, a mąż się ofukał, zatrudnij nianię, 3 dni cię nie zrujnują
      i kategorycznie zażądaj od męża żeby wiochy nie robił ciągnąc całą rodzinę na twój służbowy wyjazd

      jesteś szantażowana emocjonalnie i wpędzana w poczucie winy że twoja praca jest nic nie warta i że nie służy rodzinie, a tak przeciez nie jest!


      argument o "poznaniu kogoś" - żałosny, równie dobrze możesz spotkać swojego ewentualnego kochanka w osiedlowym warzywniaku
    • tytus_flawiusz kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 13:44
      zacznę od obłudy - gdybyś była facetem błyskawicznie dowiedziałbyś się, że to nie żadna konferencja tylko ku...konferecja, co zresztą jest prawdą.

      a teraz ad kwadratury, wszyscy doskonale wiemy, że takie "konferencje", to przykrywka, żeby zjeść, pochlać, pobawić się ewentualnie podupczyć. Wartość z punktu widzenia profesji jest zerowa. I w sumie można by poprzestać na tym. Taka współczesna normalność i nie ma się nad tym co rozczulać, zwłaszcza, że można nieźle się zabawić. Doskonale też orientujesz się w tym Ty jak i Twój stary.
      Kwadratura koła polega na tym, że pomimo iż wszyscy wiemy o co chodzi, chorobliwa zazdrość twego Otella choć poniekąd mająca podstawy, to tak naprawdę jest karykaturalna. Nie da się w ten sposób zmieniać rzeczywistości.

      miłej zabawy
      • mala_mee Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 13:50
        tytus_flawiusz napisał:

        > Wartość z punktu widzenia profesji jest zerowa.

        No nie zgodzę się.
        Nie twierdzę, że nie jest to wydarzenie atrakcyjne towarzysko, ale
        żeby nic z tego nie wynieść to tez nie prawda.
        • sweet_pink Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 13:54
          Ja jeszcze dodam, że konferencje w branży naukowej to trochę co innego niż
          konferencje w branży biznesowej (zwłaszcza jak kierunek mało z biznesem związany).
          • tytus_flawiusz Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 13:58
            tak, naukowiec, to taka replika Woody Allena w białym kitlu okularkach i kurzem
            z ksiąg osiadłym na włosach. Ni to wypić, ni zatańczyć, ni zachędożyć
            stereotypy
            • sweet_pink Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:03
              A wypija, a zatańczą...tylko w przeciwieństwie do biznesu przy okazji
              przekazywana jest naprawdę ogromna ilość doświadczeń, wiedzy i kontaktów. W
              przypadku nieuczestniczenia starty zawodowe są większe od towarzyskich.
              Dodatkowo zazwyczaj balowanie jest sponsorowane w znacznie mniejszym stopniu.
              • tytus_flawiusz Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:11
                > przekazywana jest naprawdę ogromna ilość doświadczeń, wiedzy i kontaktów.

                a na biznesowych to nie, dodałbym również wymianę wydzielin ustrojowych :-)
                • sweet_pink Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:21
                  Wiesz ja byłam i na jednych i na takich i na takich.
                  Na biznesowych było znacznie więcej rozrywek fundowanych przez organizatora,
                  przekazywanie wiedzy było ograniczone do wystąpień, bo każdy swoje biznesowe
                  metody ukrywa przed konkurencją. Do tego ludzie byli z zupełnie innym
                  nastawieniem...sporo z podejściem "szef wysłał to się wybawię chociaż, a resztę
                  mam w nosie".
                  Na naukowej bardzo intensywna jest wymiana wyników doświadczeń, dzielenie się
                  materiałami do badań, bo na dzieleniu się w świecie naukowym się zyskuje.
                  Ogólnie klimat takich konferencji jest inny.
                  Ba ja bywam też na "konferencjach" "roboli" (zjazdy kowali) i to wygląda jeszcze
                  inaczej.
                  Płyny ustrojowe to sobie wszędzie wymienia kto tam chce, ale opinia że jedzie
                  się po to żeby imprezować i wymieniać płyny to przesadne spłycanie tematu.
                  • tytus_flawiusz Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:28
                    > Płyny ustrojowe to sobie wszędzie wymienia kto tam chce, ale opinia że jedzie
                    > się po to żeby imprezować i wymieniać płyny to przesadne spłycanie tematu

                    nie bardziej, niż pisanie, że "robole" to, a "naukowce" to ach.
                    Statystyczny robol po wódzie rzadziej przechodzi transformację w świnię, niż
                    statystyczny biznesmen czy profesór
                    • mala_mee Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:34
                      Statystyczny profesor na starcie jest burakiem.
                      • tytus_flawiusz Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:38
                        mala_mee napisała:

                        > Statystyczny profesor na starcie jest burakiem.

                        nie liczy się start, liczy się finał..
                        • mala_mee Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:41
                          Finał jest taki, że staje sie obślizgłym burakiem. No faktycznie
                          atrakcyjne.
                          • tytus_flawiusz Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:45
                            mala_mee napisała:

                            > Finał jest taki, że staje sie obślizgłym burakiem. No faktycznie
                            > atrakcyjne.

                            nie ten finał miałem na myśli :-)
                            • mala_mee Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:50
                              Ja też nie :)))
                    • sweet_pink Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:41
                      No dobra złapałeś mnie też spłycanie...to moja opinia na podstawie doświadczeń.
                      Co do "roboli" to ich "konferencje" są najfajniejsze. Tak po ludzku browiec przy
                      pracy, wódeczka wieczorem...a i tak pełna kultura. Ogólnie bardzo fajne środowisko.
            • mala_mee Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 14:16
              Oj, bardzo stereotypy...
              Tacy chłopcy czasem przyjeżdżają, że nie wiadomo gdzie się gapić.
        • tytus_flawiusz Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 13:56
          > żeby nic z tego nie wynieść to tez nie prawda.

          tak, rzutnik chyba... no i kolegę jak się osunie pod stół :-)
          • tow.ortalion Re: kwadratura koła i wylew obłudy 09.12.09, 15:01
            tytus_flawiusz napisał:

            > > żeby nic z tego nie wynieść to tez nie prawda.
            >
            > tak, rzutnik chyba... no i kolegę jak się osunie pod stół :-)
            >

            ------------------

            Rzutnik to chyba już nie, bo przykręcone są do sufitu.
            Ale notebooka w czasie przerwy jak najbardziej.
            No i kolegę obowiązkowo.
    • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 13:59
      ależ ty masz niedobrego męża (nawiązuje do drugiego twojego wątku) -
      nie dość, że cię nie pociąga to jeszcze na konferencje chce z tobą
      jechać
      biednaś:/
      • tytus_flawiusz Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:02
        > że cię nie pociąga

        to chyba dobrze, co nie ? takie (po)ciągnięte, obwisłe cycki brzydko wyglądają
        • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:05
          w ogóle jej nie ciągnie- za nic! koszmar! z włosy chociaż powinien

          i to tak porządnie po lesie przeciągnąć na haku
          • tytus_flawiusz Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:10
            a to wyrachowana świnia,
            mówisz, że nawet nie przeciągnął jej kablem od żelazka ? drań
            • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:14
              nie oceniajmy go zbyt surowo
              gdyby nie tacy jak on to forum Kobieta by umarło
              i co ja bym biedna robiła między jedną kalkulacją a drugą??:D
    • plastelinka.czerwona Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:42
      Może mąż boi się, że spotkasz tam faceta, który będzie cię pociągał i znowu
      wrócisz do domu z dzieckiem kochanka?
      • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:43
        wow!
        "znów"?
        czegoś nie doczytałam?:D
        • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:46
          Ciekawe, żeby w wieku 26 lat mieć dwójkę dzieci (jedno sześcioletnie) i od
          przynajmniej roku pracować na uczelni......
          • zoe125 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 18:39
            To nie jest aż takie dziwne.

            Jedna z moich profesorek miałą trójkę małych dzieci i jednocześnie
            robiłą doktorat.

            A mojej koleżance z roku już podk koniec studio zaproponowano pracę
            na uczelni. Od razu po obronie zaczęła myleć o doktoracie i obecnie,
            w wieku 30 lat od paru lat wykłada na Uniwerku.
        • tytus_flawiusz Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:47
          ursyda napisała:

          > wow!
          > "znów"?
          > czegoś nie doczytałam?:D

          kochanka też żona wysłała z dziećmi i jedno się podczepiło
        • plastelinka.czerwona Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:50
          mozna doczytac
          • sweet_pink Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 14:57
            O to wiele wyjaśnia. Cały topik wyjaśnia.
            Ma baba tak jak se pościeliła.
            • jane-bond007 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:14
              sluchaj Kasia... masz 26 lat, 6 i 2 letnie dzieci i robisz doktorat,
              tak? do tego drugie dziecko przybrał Twoj mąż zazdrośnik? dobrze
              łapię?
              • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:32
                Kasia ma jeszcze koleżankę z którą by chciała.....
                ale mąż zły ją ogranicza
            • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:30
              e tam
              ja sobie inaczej pościeliłam a też się nie wyspałam
          • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:04
            corazciekawiej:)
            • tytus_flawiusz Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:18
              ursyda napisała:

              > corazciekawiej:)

              oj zawiśc, przez was przemawia zawiść, a dzieciątko poczęte podczas takiej
              NAUKOWEJ konferencji, to być może byłby geniusz na skalę Newtona czy chociażby
              Curry-Skłodowskiej
              • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:29
                no dobra:)
    • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:00
      nie jadę tam żeby wymieniać płyny jakiekolwiek.
      Nigdy na takiej wyjazdowej konferencji nie byłam, chciałabym zobaczyć jak to
      jest, czegoś się nauczyć, czy chociażby żeby zobaczyć Kraków bo nigdy tam nie byłam.
      Mój mąż nigdy nie chciał poznać moich znajomych, kilka razy byłam zapraszana na
      jakieś takie nasze imprezy ale mąż stwierdził że to nie jest atrakcyjne
      towarzystwo a mnie samej nigdy nie puścił.
      Pojechałabym z koleżanką, również mężatką z dwójką dzieci, z nią bym była w pokoju..
      Czaję się ograniczana,
      • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:05
        a nie powinnaś
        za to powinnaś czuć się ograniczona
      • mala_mee Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:08
        Teraz to generalnie juz za późno na jakiekolwiek Twoje wytłumaczenia.
    • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:06
      kim można jak się urodzi dziecko na pierwszym roku studiów magisterskich, drugie
      na piątym roku. po studiów zrobiłam sobie rok przerwy bo synek była mały
      (kończyłam podyplomowe) a teraz jestem na drugim roku st. dok.
      • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:18
        To mialaś szczęście, że nie musiałaś brać urlopu dziekańskiego. I że masz
        stypendium.
        • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 15:25
          mogła sobie na to pozwolić bo mąż wziął wszystko na swoją głowę
          (ten zły mąż)
          • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 17:13
            ursyda napisała:

            > mogła sobie na to pozwolić bo mąż wziął wszystko na swoją głowę
            > (ten zły mąż)

            mieszkasz z nami? wiesz jaki jest podział obowiązków?
            strasznie mnie bolą takie słowa bo wszystko do czego w życiu doszłam to tylko i
            wyłącznie moja ciężka praca, moja praca i pomoc mamy w opiece nad dziećmi.
            Nie latałam na imprezy, nie chodziłam do kina, od urodzenia córki zajmowałam się
            nią i studiami, dopiero jak mała poszła do przedszkola miałam troszkę więcej czasu.
            • ursyda Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 19:39
              i co w zwiazku z tym?
              pogłaskać cię po głowce?
    • ursyda a w ogóle 09.12.09, 15:33
      to z racji mojej pracy to raz na tydzień uczesniczę w jakichś
      konfrencjach
      dziecko mam jedno
      nie przykładam się?
      • tytus_flawiusz Re: a w ogóle 09.12.09, 17:14
        ursyda napisała:

        > to z racji mojej pracy to raz na tydzień uczesniczę w jakichś
        > konfrencjach
        > dziecko mam jedno
        > nie przykładam się?

        ale Ty musisz mieć wątrobę zjechaną..
        • ursyda Re: a w ogóle 09.12.09, 19:40
          za to reputacja nie zszargana!:D
    • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 17:08
      mogłam sobie na to pozwolić...bo mąż..
      dobre...ja na to bardzo ciężko pracowałam, na to żeby skończyć w terminie studia
      i wychowywać dziecko, nikt za mnie nie siedział nocami żeby dobrze pozaliczać
      egzaminy.
      Nie mam do nikogo żalu i pretensji bo bardzo kocham moje dzieciaki i jest mi z
      nimi cudownie ale też nikt nie wie jak wiele trudu wymagało to żeby zgrać to w
      taki sposób żeby było dobrze.
      Nie wskoczyłam kochankowi do łóżka bo miałam ochotę oderwać się od męża, a mój
      mąż nie zmienił się z anioła w diabełka po mojej zdradzie.
      Mam stypendium i nie wzięłam dziekanki, wychowuje dwójkę dzieci i jeśli chodzi o
      ten aspekt mojego życia to jest ok.
      Popełniłam błąd, wierzcie mi ale poniosłam jego konsekwencję, czy mam być karana
      do końca życia?
      • kag73 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 17:40
        Pewnie tutaj tkwi problem, ze maz nie potrafi Ci zaufac. To jemu
        powinnas wyperswadowac, zeby Cie nie karal do konca zycia, tylko jak
        to zrobic?
      • jane-bond007 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 17:41
        no nie ale dziwisz się swojemu męzowi?

        poza tym nie napisałaś w wątku początkowym że go zdradziłaś - przez
        co wszystkie naskoczyłysmy na niego prostak i zazdrosnik

        jesli chce jechać z Toba to niech wynajmie niankę i chociaż tych
        dzieci nie targajcie - 1000km w 3 dni na mózg wam padło chyba -,
        zadzwon do akademika i zapytaj o nocleg dla osoby indywidualnej i
        chódźcie razem na zajecia, będzie to wyglądało tak sobie ale nic nie
        zrobisz... no przykro mi ale ja mu się tak bardzo nie dziwię
        • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 17:58
          zdradziłam męża, nie trzymam go na smyczy, nie każe mu być ze sobą, co więcej ja
          się duszę w tym związku ale to nie o tym. Wychowujemy razem dzieci i tyle, na
          skoki w bok ochoty nie mam ale chce do cholerki normalnie żyć.
          właśnie gadałam z mężem, na moje pytanie o tą niesczesaną konferencję
          odpowiedział mi cytuje " chyba Cię coś piecze, nigdzie nie pojedziesz. Wybij to
          sobie z głowy" później zaczął mi wypominać że dzieci zostawię, że jak to sobie
          wyobrażam, że lala jedzie się bawić, że mam odwalić swoje i wracać, i że wogole
          po co mam tam jechać?:( Później wtrąciła się mama, też krzyczała że przecież jak
          już muszę koniecznie jechać, chociaż ona nie rozumie po co to mogę pojechać rano
          i wrócić wieczorem
          • jane-bond007 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 18:08
            zapytaj jak sobie wyobrażają ten wyjazd rano i powrót wieczorem :)
            na spokojnie zapytaj czy masz rzucic studia, sytpendium nie będzie i
            ze pójdziesz do zwykłej pracy po 8 godz dziennie + dojazdy (teraz
            masz nienormowany czas) czasami nawet w soboty bedziesz pracowac,
            skoro uważają że tak będzie lepiej to ok

            masz trochę chorą rodzinę
          • velluto Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 18:19
            wiesz, nie jestem zwolennikiem przemocy, ale taki tekst prowokuje do
            tego, żeby mężowi dać po ryju.

            a ogółem - zamiast prosić o pozwolenie na wyjście z domu, po prostu
            spróbuj to jakoś niezależnie zorganizować. Nie masz jakiejś
            koleżanki, kuzynki, która zajęłaby się dziećmi? mężowi wysłałabym
            sms-a "odbierz dzieci od Kasi" i pojechała.

            Uświadom sobie, że masz gorzej niż służąca, ona przynajmniej ma
            wychodne i nikt jej towarzystwa nie dobiera
          • kag73 Re: na konferencję z dziećmi.. 10.12.09, 00:40
            Powiem szczerze, ze Twoja mam tez jest dziwna i lekko naiwna. To tak
            jakby z kims do lozka moznabylo isc tylko w nocy. Przeciez jak ktos
            by chcial zdradzic, to moze to zrobic nawet w samo poludnie, nie
            widze przeszkod.
        • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 18:01
          jane-bond007 napisała:

          > no nie ale dziwisz się swojemu męzowi?
          > nie, nie dziwie się, ale jestem zdania że jeśli nie potrafi się wybaczyć to
          nie ma sensu ciągnąć związku dalej bo oboje się męczymy

          >
          > jesli chce jechać z Toba to niech wynajmie niankę i chociaż tych
          > dzieci nie targajcie - 1000km w 3 dni na mózg wam padło chyba -, no dla
          mnie to też porażka..
          > zadzwon do akademika i zapytaj o nocleg dla osoby indywidualnej i
          > chódźcie razem na zajecia, będzie to wyglądało tak sobie ale nic nie
          > zrobisz... no przykro mi ale ja mu się tak bardzo nie dziwię
          • jane-bond007 Re: na konferencję z dziećmi.. 09.12.09, 18:11
            on Ci chyba nie wybaczyl no i się boi a po tekscie że Cie coś piecze
            to wiesz... taki troche chamowaty sie wydaje...
            wiesz dziwię się że dziewczyna tak ambitna i pracowita (jeśli to
            prawda co piszesz) ma tak ograniczoną rodzinę
            • lesialesia . 09.12.09, 18:37
              ani Ty ani mąż normalnie się nie zachowujecie. skoro Ci źle i taka jesteś
              samodzielna to sie rozwiedź. co do niego to 'wybaczenie' kobiecie, która
              zdradziła i na dodatek wychowywanie dziecka z tej zdrady jest niemożliwe i
              niezdrowe. oboje robicie głupio tkwiąc w tym związku.
              i skoro tak Cię ciągnie kariera naukowa to trzeba było nie zakładać rodziny
              • kag73 Re: . 10.12.09, 00:43
                Niekoniecznie musi byc to niezdrowe i niemozliwe. Zalezy od
                czlowieka/od ludzi. Jednak jej maz sie chyba troche przeliczyl,
                myslal, ze da rade i znow zaufa. Niestety chyba jednak nie bardzo. Z
                drugiej strony tez jest naiwny, jak ktos bedzie chcial zdradzic to
                zdradzi nawet jezeli nie pojedzie na konferencje.
    • kasi-a789 Re: na konferencję z dziećmi.. 10.12.09, 09:11
      próbowałam na spokojnie pogadać z mężem ale do niego żadne argumenty nie
      trafiają, mam nie jechać i koniec, albo pojechać nad ranem tak żeby dotrzeć na
      miejsce chwile przed rozpoczęciem konferencji i wrócić od razu po skończeniu
      konferencji (mogłabym tak zrobić ale szczerze mówiąc trochę się boję wracać sama
      pociągiem w nocy, po drugie chciałabym jednak zostać do końca)
      przedstawił to dzieciom w taki sposób że teraz córka płacze i przeżywa mój wyjazd.
      Moja mama wielu rzeczy nie rozumie, wiele razy obrażała się jak musiałam wyjść
      na uczelnie, chyba też nie traktuje mojego doktoratu jako pracy, chociaż często
      ją uświadamiałam że w "normalnej" pracy byłabym codziennie po 8 godzin.
      Wczoraj powiedziałam mężowi że nie zaliczyłam angielskiego, stwierdził cytuje
      "zrób mu laskę to zaliczysz" przepraszam za dosłowny i wulgarny język ale jak
      bym zaczęła opisywać na około o co mu chodziło to nie wiem czy nie wyszłoby gorzej.
      nie mam bliskiej cioci, koleżanki która mogłaby zająć się dziećmi pod moją
      nieobecność.
      Jestem chyba w kropce
      • 83kimi Re: na konferencję z dziećmi.. 10.12.09, 09:15
        Opiekunka i rozwód.
      • yoko0202 ty nie jesteś w kropce 10.12.09, 11:15
        tylko jesteś kochana w ciemnej du.pie

        rozumiem, zdradziłaś męża, ale chyba obydwoje zdecydowaliście, że jesteście
        dalej razem, czyli dogadaliście się, co było to było.

        osobiście z takim mężem nie wytrzymałabym pięciu minut, do czego to w ogóle
        podobne, żebyś ty się musiała go pytać o zgodę na samodzielny wyjazd z uczelni,
        no paranoja jakaś.
        • horpyna4 Re: ty nie jesteś w kropce 10.12.09, 11:24
          Oboje są siebie warci. On sadysta, ona masochistka - całkiem udany
          związek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja