samotność z wyboru ?

    • Gość: maja Re: samotność z wyboru ? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.04, 00:26
      kazdy czlowiek potrzebuje bliskości ,czulości.Ale jesli przezyl
      rozczarowanie to boi się zaufać.Boi sie kolejnego odrzucenia,więc
      wybiera samotność.Ale czy na zawsze? watpię
    • Gość: samotna Re: samotność z wyboru ? IP: 213.17.145.* 03.02.04, 01:59
      Niektorzy z nas sa samotni, bo sie boja. Jesli ktos ma za soba zwiazek, w
      ktorym cierpial i poznal smak samotnosci, to wie jak trudno jest budowac, wie,
      jak wielkie ryzyko podejmuje. Nazwijcie to jak chcecie, ale dusza, cialo
      takiej osoby sa bardzo wyczulone na wszelkie sygnaly, one ostrzegaja z duza
      sila. Zzdroszcze tym, ktorzy sie nie boja. Ja sie boje, nie ukrywam, i nie
      chce probowac. To jest wybor w pewnym sensie, wybor dyktowany strachem.

      Ale jesli przyjrzec sie temu, co zostalo napisane w pierwszym poscie
      > Dlaczego coraz więcej osób decyduje się na życie w samotności ? Nie ma
      > fajnych facetów i fajnych kobiet ? Mamy straszne charaktery ? Dlaczego ?
      to moze moja postawa jest jakas odpowiedzia:
      bo zwiazek nie gwarantuje nie bycia samotnym. Bywa, ze te samotnosc
      sankcjonuje i bardzo trudno jest sie z niej wydobyc...
      Wiec moze lepiej byc samotnym niz obok, bo razem jest niewyobrazalnie trudno.
      • Gość: warum Re: samotność z wyboru ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 06:58
        ...Bo zwiazek moze sankcjonowac samotnosc...a wtedy jest jeszcze gorzej. Bo
        najczesciej jedna ze stron kocha/ lub -la/ bardziej i cierpi. A druga strona ma
        tego swiadomosc i trwa - wiedzac,ze przez tyle lat w praktyce sprawdzilo sie,ze
        ten, to "nie ten" , a jednoczesnie nie odchodzi, bo czuje sie winna za "
        niewlasciwy wybor". I poglebia swoja samotnosc. Po tylu latach zycia w zwiazku
        uwazam,ze sa ludzie , ktorzy bardziej od innych chca zyc "w parze", robic
        wszystko wspolnie, wg kogos i w oczekiwaniu na jego podziw. Sa tez ludzie,
        ktorym samodzielnosc "nie przeszkadza" kochac, dbac, okazywac czulosc , a
        jednoczesnie... zbyt natarczywa obecnosc, niemoznosc samodzielnego oddychania /
        taka przenosnia mi wyszla:(/ wplywa negatywnie na zwiazek. Sa fajni ludzie, nam
        przeznaczeni - kobiety, mezczyzni. Tylko problem jak sie odnalezc?
        • majenka3 Re: a samotność..we dwoje?? 03.02.04, 16:14
          No właśnie warum...to trafna uwaga..związek często, coraz częściej, wydaje mi
          się, sankcjonuje samotność. I wtedy (oczywiscie w moim przypadku tak niestety
          jest) co jakis czas ma sie świadomość, taką intensywna, tego, że wiele sie
          traci, że mogłoby byc tak pieknie. A lata upływają i decyzja nawet chociażby o
          tym, żeby 'skoczyć w bok" i przynajmniej "poczuc przez chwilę", jest trudna,
          jesli ma sie wewnętrzne hamulce które nieprzyjemnie skrzypią.. Z kolei samo
          życie, jego proza, finansowe uzależnienia powodują, że jakiekolwiek akcje
          mające na celu znalezienie sie na prostej , są niemożliwe. I juz naprawde nie
          wiem, co jest lepsze..może to niby niemiłe bycie samym..Może wtedy mozna
          przynajmniej miec nadzieję, że to coś się wydarzy..uważam, że mozliwości jakie
          daje internet w tej materii taka nadzieję bardziej
          uprawdopodobniaja..próbujcie..Tez chciałabym robić wiele rzeczy wspólnie, a
          przede wszystkim czuc więź psychiczną..no i seks - tego brakuje. Ide na spacer
          z psem..chlapa, jaka chlapa? grunt to spojrzeć "pogodnie" na świat..to chyba
          jedyna metoda. A Wy. którzy nie wiecie jeszcze jak to kiepsko jest byc we
          dwoje ale czuc sie b. samotnym..do dzieła..szukajcie..tutaj na tym forum juz
          zauwazyłam kilka ciekawych osób??..
    • Gość: tez samotna Re: samotność z wyboru ? IP: 212.122.214.* 03.02.04, 11:06
      Jestem samotna od kilku lat.Obserwuje ze smutkiem,ze w miare uplywu czasu coraz
      mniejsza mam ochote na zmiane stanu rzeczy.Coraz trudniej porzucic swoja mala
      stabilizacje i zaryzykowac zycie w zwiazku.Ludzie,ktorzy "nie zalapali"sie na
      malzenstwo gdzies po studiach teraz siedza sobie w swoich urzadzonych
      mieszkaniach,przepracowuja sie,by zapelnic wolny czas.Sa tez plusy-realizuja
      swoje plany,imprezuja,wyjezdzaja.Tylko czasem,wieczorami czegos brak...
      • Gość: Figat Re: samotność z wyboru ? IP: 81.219.* / *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 04:58
        Jakoś żadne z was nie wspomniało o nudzie, ale to własnie nuda z każdej wypowiedzi przebija na wskroś.
        No i te apodyktyczne stwierdzenia "...nikt mi nie wmówi...", "...nikt mnie nie przekona...", "...oni kłamią...", "...oszukują siebie...".
        Chcę wam opowiedzieć o czymś, co jest wam absolutnie obce.
        Mam 49 lat i tak na prawdę nie jestem w stanie policzyć dni i wieczorów, które spędziłem sam. A większość z tego czasu upłynęła wtedy, gdy nie istniał Internet i pogaduchy takie jak ta. Radia nigdy nie miałem, telwizor sprzedałem po roku używania, z innych sprzętów czyniących hałas miałem magnetofon i coś, co nazywano adapterem. Nie balowałem, nie imprezowałem - po prostu nie interesowały mnie żadne stadne spędy; również każdy mój wyjazd był wyjazdem indywidualnym.
        I gdy tak teraz patrzę w przeszłość, w te wszystkie samotne dni, nie widzę właściwie ani jednego, w którym smotność dopiekłaby mi tak bardzo, że zapragnąłbym czyjegoś towarzystwa. A wiecie dlaczego? Bo nie nudziłem się ani chwili.
        Po prostu zawsze miałem o czym myśleć.
        Właśnie o myśleniu chciałem wam opowiedzieć. I o waszej nudzie.
        • Gość: warum Re: samotność z wyboru ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 16:55
          A co ma nuda wspolnego z samotnoscia? Myslales = wiec nigdy nie czules sie
          samotny? A skad ten wniosek? Samotnosc to uczucie, czasem stan. Czy nigdy nie
          czules takiej radosci, takiej zlosci lub zalu, ze wrecz potrzebowales sie z
          kims tym swoim uczuciem podzielic? Hmm... dla mnie to co napisales jest
          niezrozumiale. A tez mysle o sobie, ze "mysle":)
        • Gość: samotna Re: samotność z wyboru ? IP: 213.17.145.* 04.02.04, 23:15
          Zaskoczyles mnie, nie wiem, czy dobrze Cie rozumiem. Rozumiem, ze jestes
          zajety swoimi myslami. Nie nudzisz sie w swoim towarzystwie. Ale jest jeszcze
          kwestia potrzeb. Niektorzy maja potrzebe podzielenia sie swoimi myslami, maja
          potrzebe bycia z kims. Nie nudza sie w swoim towarzystwie, malo tego, czesto
          nudza sie w towarzystwie innych a jdnak chcieliby znalezc osobe, z ktora
          mogliby po prostu byc, na swoj jedyny sposob. Czy jesli nie nudze sie w swoim
          towarzystwie, to juz nie potrzebuje drugiego czlowieka?
          Powiedz a raczej napisz, co wynika z Twojego myslenia? Jesli chcesz
          oczywiscie.
          Pozdrawiam.
        • Gość: Joasia Re: samotność z wyboru ? IP: 150.254.193.* 11.02.04, 13:52
          mysle ze internet i inne wynalazki tylko czesciowo maja wplyw na ulatwianie
          czy utrudnienie ewnetualnego bycia razem,jesli ludzie maja forum do wymiany
          mysli to chyba raczej dobrze.jedych ciagnie do towarzystwa innych , a innych
          nie.i to tez jest dobre.kazdemu wg jego preferencji.ale z jednym sie zgodze -
          byle unikac nudy na swoj wlasny sposob.dzieki za Twa wypowiedz.pozdrawiam,
      • Gość: Pio Re: samotność z wyboru ? IP: *.autocom.pl 05.02.04, 01:17
        Oj racja, racja. Niestety...

        Pio
      • janrenovate Re: samotność z wyboru ? 15.02.04, 08:24
        Gość portalu: tez samotna napisał(a):

        > Jestem samotna od kilku lat.Obserwuje ze smutkiem,ze w miare uplywu czasu
        coraz
        >
        > mniejsza mam ochote na zmiane stanu rzeczy.Coraz trudniej porzucic swoja mala
        > stabilizacje i zaryzykowac zycie w zwiazku.Ludzie,ktorzy "nie zalapali"sie na
        > malzenstwo gdzies po studiach teraz siedza sobie w swoich urzadzonych
        > mieszkaniach,przepracowuja sie,by zapelnic wolny czas.Sa tez plusy-realizuja
        > swoje plany,imprezuja,wyjezdzaja.Tylko czasem,wieczorami czegos brak...
        Właśnie,njgorsze te wieczory i właśnie dla tego warto skończyć z samotnością.
        Na imprezy czy tez podróze można udać sie we dwoje:)
        I tez bedzie cool
    • Gość: Marek ???czy jakaś nauczycielka bierze ślub w tym tyg? IP: *.glos.pl 03.02.04, 13:25
      ??? Czy ktoś z nauczycieli, nauczycielek w najbliższych dniach ( do 9 lutego)
      będzie wstępował w związek małżeński? Proszę o szybką wiadomośc:
      suchecki@glos.pl
      • Gość: femaleX Re: ???czy jakaś nauczycielka bierze ślub w tym t IP: 213.77.11.* 09.02.04, 11:11
        a czy ma to zwiazek z faktem ze stereotyp nauczycielki to nieszczesliwa stara
        panna? ja pracuje w firmie gdzie przewija sie wielu facetow, prywatnie tez mam
        kontakt z wieloma wolnymi przedstawicielami plci odmiennej i jestem sama.
        Wyjatek? moze
    • mickey.mouse Re: samotność z wyboru ? 04.02.04, 05:22
      Dla wygody. Życie samotne jest łatwiejsze. Nie wymaga poświęceń, nie wymaga
      kompromisów, nie wymaga naginania własnej osobowosci i upodobań do patnera,
      uwzględniania czyichs życzeń we własnych planach, itp. Dodaj do tego jeszcze
      ileś rozczarowań wcześniejszymi związkami i wynikający z nich brak wiary w
      szczęście w związku, a otrzymasz odpowiedź.
      • liv19 Re: samotność z wyboru ? 04.02.04, 16:36
        Całkowicie zgadzam się z tą wypowiedzią !

        Pozdrawiam
    • luiza-w-ogrodzie Statystycznie z Australii 04.02.04, 05:24
      Znam australijska sytuacje, przypuszczam ze w Polsce dzieje sie podobnie. W
      Australii sa dwa powody rosnacej liczby ludzi samotnych, w prasie w zeszlym
      roku pojawialo sie wiele artykulow na te tematy.

      1. Przepasc edukacyjna: Najwiecej jest samotnych kobiet z wyksztalceniem i
      samotnych mezczyzn bez wyksztalcenia.
      Coraz wiecej kobiet zdobywa wyksztalcenie i prace, odkladajac zakladanie
      rodziny na pozniej. Pod trzydziestke zaczynaja myslec o zwiazku na stale - ale
      maja tez wymagania co do partnera. A tymczasem panowie nie czuja sie dobrze w
      zwiazkach z kobietami o rownych im (lub wyzszych) kwalifikacjach i szansach
      zawodowych i biora sobie zony mlodsze, mniej wykwalifikowane, latwiejsze do
      przyuczenia.

      2. Jakosc zycia - malzenstwo jest bardziej atrakcyjne dla mezczyzn
      Statystycznie kobiety niezamezne zyja dluzej niz mezatki. Za to kawalerowie
      zyja krocej niz zonaci.
      Moimi slowami: dla mezczyzny zona to czysty zysk: zajmie sie domem, opierze,
      ugotuje, zagoni do lekarza, odbierze kieliszek na imprezie, zawiezie pijanego
      do domu. Za to dla kobiety maz to kleska: wiecej obowiazkow w domu,
      szczegolnie jezeli pojawi sie dziecko, ktore powoduje utrate zdolnosci do
      pracy (oblicza sie ze kobieta majaca 1 dziecko traci w ciagu zycia okolo 200
      tys dolarow utraconych mozliwosci zarobku i awansu).

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • janrenovate do Luizy 15.02.04, 08:27
        Pomyśl ile kasy stracili twoi starzy!!
        Kurde byli by bogatsi o te 200tysiaków
        A swiat tez by zyskał,nie bylo by ciebie.
    • wolfspider Re: samotność z wyboru ? 04.02.04, 13:51
      Mysle ze duzo ludzi jest samotnych poniewaz boja sie kontaktu z innymi
      osobami , znam kilka takich "przypadkow" wystarczy im internet i tv a boja sie
      rozmow z dziewczyna w "realu" na czacie sa super odwazni i pod kazdym wzgledem
      najlepsi ale nie potrafia tego przeniesc do zycia realnego.
    • Gość: ix Re: samotność z wyboru ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 14:31
      Bo zycie samemu jest bardzo przyjemne, jesli czlowiek wie jak nim pokierowac,
      zeby moc czerpac satysfakcje i zadowolenie. No i wie jak podejmowac wlasciwe
      decyzje.

      Zwlaszcza odnosi sie to do tych lepiej sytuowanych, ktorzy nie musza borykac
      sie podstawowymi problemami zapewnienia sobie bytu i generalnie, "sa przy
      kasie".

      Ja akurat ozenilem sie pare lat temu i teraz powaznie sie zastanawiam, czy byl
      to dobry wybor. Przed slubem wiele lat bylem tzw. singlem i zylo mi sie
      fantastycznie.

      Widze po paru latach, ze rodzina naklada smycz i kaganiec, czlowiek przestaje
      byc w pelni panem wlasnego losu, musi zawierac mnostwo kompromisow i wyrzekac
      sie mnostwa rzeczy, choc wewnatrz glos krzyczy z calej sily NIEEE !!!!

      Gdybym teraz mial radzic czy sie zenic, czy nie, doradzalbym gleboki namysl.
      Nie wiem czy dzisiaj, znajac obie strony medalu (bycie czlowiekiem zonatym i
      singlem), zdecydowalbym sie na slub. Inna sprawa, ze z wiekiem zbiera sie
      doswiadczenia. Szkoda ze nie mozna cofnac czasu ;-)

      Pozdrawiam
      • Gość: warum Re: samotność z wyboru ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 18:42
        Czyzby moral taki: trzeba sie najpierw zejsc,zeby stwierdzic,ze nie warto? A
        gdzie te ludzkie instynkty stadne? Gdzie niesmiertelny instynkt "macierzynsko-
        ojcowski", przyjemnosc z dawania, a nie brania? Poki czlowiek jest mlody,
        piekny i bogaty... swiat lezy u jego stop, nie potrzebuje naginac sie i
        ustepowac, mysli tylko o swoich potrzebach i na pierwszym miejscu podkresla JA
        tak chce!. Z wiekiem rozumu czasem przybywa, a zdrowia i urody ubywa...i
        okazuje sie,ze ...czlowiekowi po prostu potrzebny jest drugi czlowiek. Wlasnie
        do podtrzymania na duchu przede wszystkim. A czy to bedzie zalegalizowany
        partner czy tez calkiem obca osoba / np tu w sieci/ to nie ma znaczenia. Wazne,
        zeby odkryc przyjemnosc z tego bycia razem.
    • Gość: marciass a ja się cieszę!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.02.04, 21:01
      jestem samotna z wyboru. nie dlatego, że nikt mnie nie chce. po prostu
      spróbowałam związku i stwierdziłam, że to nie dla mnie.

      lubię swoją samotność. nie rozumiem dlaczego bycie samemu źle się ludziom
      kojarzy.

      a ja się czuję wolna! fakt, omija mnie wiele rzeczy, ale tych, co są w
      związkach też omija sporo rzeczy.

      i wcale nie jestem egoistką. jestem samotna i dzięki temu mogę poświęcić swój
      czas innym (np. pracując w wolontariacie).

      podoba mi się moje życie.

      a Wy, którzy nie lubicie samotności i uważacie, że jest czymś złym, nie
      wypowiadajcie się za innych mówiąc:"samotność z wyboru nie istnieje". albo
      przynajmniej dodajcie:"moim zdaniem..."
      • Gość: Majo Re: a ja się cieszę!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 15:57
        ... ja się cieszę także!!!Nareszcie jakaś rozsądna opinia.Gratuluję marciass!
        Jestem samotny z wyboru choć (przepraszam za określenie) "od ręki" mogę zacząć
        ciekawy związek, chętnych nie brakuje.
        Wielu ludzi myli samotność z osamotnieniem. Wszyscy nam wciskają, że samotni to
        "uczuciowo bezdomni".Prawda natomiast jest bardzo prosta, wręcz banalna.
        Samotność to istota każdego człowieka. Jeżeli człowiek cierpi będąc "sam na
        sam", to uciekając w towarzystwo ucieka od siebie samego.
        Samotność to przeciwieństwo; smutku, rozpaczy i depresji.


    • riko57 Re: samotność z wyboru ? 05.02.04, 22:52
      kobiety sa falszywe
      piekne to sa kwiaty
      bez perfum pachna
    • chantal_ Re: samotność z wyboru ? 07.02.04, 14:23
      Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi .
      Myslę że nie mozna generalizować, nie można mówić że wszyscy ludzie stworzeni
      sa stworzeni do bycia z drugim człowiekiem. Do bycia razem trzeba dorosnąć.
      Niektórym przychodzi to szybciej innym wolniej a jeszcze innym nigdy, i to
      wcale nie oznacza że coś nie tak jest z tymi drugimi czy trzecimi. Gdy miałam
      18 lat poznałam fantastycznego człowieka, chciał się żenic , ja nie byłam na to
      gotowa, chciałam studiować , myślalam że jestem jeszcze młoda i moze poznam
      jeszcze kogoś innego. Wierzyłam w wielka miłośc przez duże M. Wierzyłam w
      wielka romantyczna miłośc wielki zryw namietność ekscytacje i takie tam rózne.
      Nie rozumiałam gdy kolezanka powiedziała mi ( miała wtedy 19 lat)że wychodzi za
      mąz bo " nie ma siły na to by poznawać nowa osobę, docierac sie do niej"
      dlatego wychodzi za mąż. Teraz jest bardzo szczesliwa i ciesze się z tego. Dla
      mnie wtedy to było chore, jak można tak? A gdzie miłość, uczucie ..? Teraz ją
      rozumiem, moze dorosłam do bycia z druga osoba, tyle że powoli moja samotnośc
      zaczyna mi sie podobać, nie wiem czy potrafię wpuścic kogos na moje tertorium
      czy potrafię sie nagiąć, pójśc na kompromis... Moze dlatego część z nas jest
      samotna.... Bo za późno dojrzewają do bycia z druga osobą?
      wiele osób wypowiadało sie ,
      mężczyzn że małżeństwo to zagrozenie wolności
      a może dla młodych kobiet małżeństwo to zagrozenie wykształcenia, osiągniecia
      czegoś w sferze zawodowej, a potem jest już trudno sie nagiąc, mimo że niektóre
      z nas marza o rodzinie i dzieciach
      pozdrawiam
      chantal
      • janrenovate Re: samotność z wyboru ? 15.02.04, 14:01
        chantal_ napisała:

        > Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi .
        > Myslę że nie mozna generalizować, nie można mówić że wszyscy ludzie stworzeni
        > sa stworzeni do bycia z drugim człowiekiem. Do bycia razem trzeba dorosnąć.
        > Niektórym przychodzi to szybciej innym wolniej a jeszcze innym nigdy, i to
        > wcale nie oznacza że coś nie tak jest z tymi drugimi czy trzecimi. Gdy miałam
        > 18 lat poznałam fantastycznego człowieka, chciał się żenic , ja nie byłam na
        to
        >
        > gotowa, chciałam studiować , myślalam że jestem jeszcze młoda i moze poznam
        > jeszcze kogoś innego. Wierzyłam w wielka miłośc przez duże M. Wierzyłam w
        > wielka romantyczna miłośc wielki zryw namietność ekscytacje i takie tam
        rózne.
        > Nie rozumiałam gdy kolezanka powiedziała mi ( miała wtedy 19 lat)że wychodzi
        za
        >
        > mąz bo " nie ma siły na to by poznawać nowa osobę, docierac sie do niej"
        > dlatego wychodzi za mąż. Teraz jest bardzo szczesliwa i ciesze się z tego.
        Dla
        > mnie wtedy to było chore, jak można tak? A gdzie miłość, uczucie ..? Teraz ją
        > rozumiem, moze dorosłam do bycia z druga osoba, tyle że powoli moja samotnośc
        > zaczyna mi sie podobać, nie wiem czy potrafię wpuścic kogos na moje tertorium
        > czy potrafię sie nagiąć, pójśc na kompromis... Moze dlatego część z nas jest
        > samotna.... Bo za późno dojrzewają do bycia z druga osobą?
        > wiele osób wypowiadało sie ,
        > mężczyzn że małżeństwo to zagrozenie wolności
        > a może dla młodych kobiet małżeństwo to zagrozenie wykształcenia, osiągniecia
        > czegoś w sferze zawodowej, a potem jest już trudno sie nagiąc, mimo że
        niektóre
        >
        > z nas marza o rodzinie i dzieciach
        > pozdrawiam
        > chantal
        A jednak czegoś brak.
    • Gość: Małpiszon Re: samotność z wyboru ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 23:29
      A bo ja wiem ?
    • susu5 Re: samotność z wyboru ? 08.02.04, 00:54
      Gość portalu: Miau napisał(a):

      > Dlaczego coraz więcej osób decyduje się na życie w samotności ? Nie ma
      > fajnych facetów i fajnych kobiet ? Mamy straszne charaktery ? Dlaczego ?
      Dla samotnych nie akceptujących życia "solo":
      wypełnić swoje myśli miłością,witalnością, energią
      swoje myśli kierować ku bliskim sercu
      a na pustyni życia .....zakwitną kwiaty -twoje ulubione
      trzeba żyć pozostając optymistą, biorąc fakty takimi jakie przychodzą z
      uśmiechem a napewno wszystko się zmieni.
      mam doświadczenia z samotności we dwoje, nie ciekawy rodzaj ale życie jest
      piękne i dane jest nam tylko jedno ( tak sądzę)
      Pozdrawiam wszyskich samotnych.
    • wienek Re: samotność z wyboru ? 08.02.04, 01:00
      nie ma czegoś takiego...!!!!
    • Gość: Mr Cin Re: samotność z wyboru ? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 17:35
      Bo żyjemy w bardziej liberalnych czasach. Nie ma już takiej środowiskowej
      presji.
      • nom73 Re: samotność z wyboru ? 08.02.04, 21:44
        Gość portalu: Mr Cin napisał(a):

        > Bo żyjemy w bardziej liberalnych czasach. Nie ma już takiej środowiskowej
        > presji.
        No i dobrze, ze nie ma tej presji. :-)
        Spoleczenstwo od malego "wciska" nam, ze nie mozna byc szczesliwym bedac samemu, ze do szczescia potrzebna jest nam druga osoba. I ludzie tak w to wierza, ze sami sie przez to unieszczesliwiaja. :-)
        A mi sie wydaje, ze wszystko co nam do szczescia jest potrzebne juz mamy w momencie urodzenia, wystarczy popatrzec na male dzieci, czyz nie wygladaja na prawdziwie szczesliwe? Dopiero w pozniejszym wieku spoleczenstwo aplikuj im rozne poglady jak maja zyc i co jest im potrzebne do szczescia. Ale szybko odkrywaja, ze jezeli juz nawet spotkaja druga osobe, ktora zechce z nimi byc, to to szczescie, a wlasciwie euforia, bywa krotka, bo za chwile maja juz inne pragnienia, a to wieksze mieszkanie, lepsza praca, wyzsze zarobki,lepsze stanowisko, zawsze cos sie znajdzie, co jest im do szczescia potrzebne.
        Samotnosc mozna zaakceptowac i polubic, tak jak kazdy inny stan, trzeba sobie tylko z tego zdawac sprawe.
        • jokkko Re: samotność z wyboru ? 09.02.04, 09:34
          wlasnie caly czas probuje sie wyedukowac i te sprawe sobie zdawac, ale narazie -
          mam nadzieje ze to przejsciowe - jestem wlasnie nieszczesliwa, jestem z
          facetem, ktoremu wygodnie jak jest, a jest nijako, jestem samotna bardziej niz
          bez niego pewnie bym byla, ale nie mam odwagi sie wyrwac, zreszta nie zniose
          jak on nie bedzie sam a ja tak, to skomplikowane, moze sie leczyc powinnam..
          • Gość: nowa_gwinea Re: samotność z wyboru ? IP: 80.51.244.* 11.02.04, 16:56
            Jokkko , ty nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo cie rozumiem, nijako to
            bardzo dobre słowo na określenie tego jak bywa w związkach.

    • jokkko Re: samotność z wyboru ? 09.02.04, 09:32
      ja sie wcale nie decyduje, po prostu nikt mnie nie chce
      • Gość: naiwna Re: samotność z wyboru ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 10:32
        ja też o niczym nie decydowałam, życie zdecydowało. Tak bardzo bym chciała nie
        czuć się samotna. Równocześnie, mam jakieś swoje ideały, związek tylko po to,
        by nie być "samemu" jest dla mnie absolutnie nie do pomyślenia. To może chore,
        ale mając już 30 lat ciągle czekam na coś prawdziwego (i wzajemnego...) Czy to
        wielka naiwność? Chyba tak.... :(
        • Gość: jokkko Re: samotność z wyboru ? IP: 62.148.94.* 09.02.04, 11:07
          mam to samo...
          • Gość: barbara Re: samotność z wyboru ? IP: 5.2.* / 217.8.167.* 09.02.04, 11:57
            w chwili obecnej interesuja sie mna chyba tylko mezczyzni zonaci, albo malolaty
            ktore chca tzw dojrzalej kobiety.
            kolezanki jedne patrza na mnie ze wzgarda, inne ze strachem czy meza jej nie
            odbije...
            czasami powiedza, ze zazdroszcza mi tych imprez, samowolki, ze robie co dusza
            zapragnie nie majac nikogo na sumieniu.
            a ja juz tak nie chce, nie chce byc samotna,
            nie chce sama zasypiac, a tym bardziej sama sie budzic,
            i to nie jest samotnosc z wyboru.

            • Gość: jokkko Re: samotność z wyboru ? IP: 62.148.94.* 09.02.04, 12:14
              wlasnie, no i co z tego ze sobie panie ponarzekamy... moze chodzmy na piwo..
              albo do astrologa? ktoras ma "dobrego"?
          • Gość: naiwna Re: samotność z wyboru ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 13:25
            "mam to samo..."

            może założymy klub "samotnych nie-z-wyboru-naiwnych-wciąż-mających-nadzieje-na-
            coś-prawdziwego"??;)
            Pozdrawiam :)
            • Gość: jokkko Re: samotność z wyboru ? IP: 62.148.94.* 09.02.04, 13:41
              nawet mam nazwe, "utopia" :)
            • Gość: też samotna Re: samotność z wyboru ? IP: 212.122.214.* 13.02.04, 14:34
              To ja też się zapisuję :-))
    • Gość: ala Re: samotność z wyboru ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 15:18
      A nie wydaje Ci się, że samotność to co innego niz życie bez partnera.
      Mieszkam sama, nie jestem w stałym związku, ale na pewno nie jestem samotna!
      Mam wielu przyjaciół, znajomych, rodzinę!
      • Gość: pierzassta Re: samotność z wyboru ? IP: 5.2.* / 217.8.167.* 09.02.04, 15:20

        Gość portalu: ala napisał(a):

        > A nie wydaje Ci się, że samotność to co innego niz życie bez partnera.
        > Mieszkam sama, nie jestem w stałym związku, ale na pewno nie jestem samotna!
        > Mam wielu przyjaciół, znajomych, rodzinę!


        a ja wlasnie wsrod tlumu znajomych czuje sie najbardziej samotna.
        nie sama, ale samotna.
        • Gość: jokkko Re: samotność z wyboru ? IP: 62.148.94.* 09.02.04, 16:05
          ja tez, bo wtedy wlasnie widze jak mi zle i ze nie mam ramienia na ktorym moge
          przez chiwle "powisiec"
          • mir-nap Re: samotność z wyboru ? 10.02.04, 14:54
            tak, tak , mam tak samo - wśród grupy dobrych znajomych (wszyscy parzyści i
            zakochani) czasem czuję się tak cholernie samotna, że żyć mi się odechciewa.
            Straszne, pewnie jestem marudna i przewrażliwiona, hm, cóż
            mirelka
            • Gość: ukar_ka Re: samotność z wyboru ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 17:01
              Kiedyś byłam samotna i może było mi z tym źle, ale miało to swoje dobre
              strony. Byłam zdesperowana w dążeniu do celu, silna, liczyłam sama na siebie i
              jakoś tak fajnie było decydować o sobie samej. Teraz mam mężusia przy którym
              rozpływam się jak wiosenna kałuża kiedy tylko coś mi się nie uda. :)
              Oczywiście nie zamieniłabym się pozycjami ale wszystko ma swoje pozytywy...
              pozdr,
      • Gość: qq1 Re: samotność z wyboru ? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.02.04, 18:46
        A ile masz lat ,i od jak dawna prowadzisz pojedyńcze życie ?
    • Gość: Zawodowiec samotnosc zabija IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 16:26
      Niestety czlowiek sam szczesliwy nie jest
      • Gość: on Re: samotnosc zabija IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 10.02.04, 17:19
        Nie ma czegoś takiego jak samotność z wyboru, samotność wynika tylko z
        konieczności zaakceptowania faktu że nie jest się z kimś kogo się chciało.
        I do samotności można się przyzwyczaić, ludzie gorsze dramty przeżywają.
    • Gość: Bobrzyca Tak z wyboru!!! I z braku laku też!!! IP: 195.205.170.* 10.02.04, 17:28
      Żadnej presji...wszystko w swoim czasie - jak się napatoczy odpowiedni ktoś
      sprawy potoczą się swoim naturalnym rytmem jak Bozia przykazała Tymczasem
      carpe diem!
      • Gość: jokkko Re: Tak z wyboru!!! I z braku laku też!!! IP: 62.148.94.* 11.02.04, 12:15
        tylko czasami czas ten sie dluzy w nieskonczonosc...
        • pierzassta Re: Tak z wyboru!!! I z braku laku też!!! 11.02.04, 14:19
          >jokkko
          jesli moge sie spytac: ile masz lat?
    • wrzeciono3 a co to jest samotnosc??? 11.02.04, 22:49
      wydaje mi sie ze to pierwszy problem - co to wlasciwie jest samotnosc , bo mi
      sie wydaje, ze nawet w zwiazku i wsrod przyjaciol czlowiek pozostaje samotny, a
      problemy/dramaty jedynie w tym utwierdzaja...
    • Gość: Gustlik Powiem tyle.... IP: *.dialsprint.net 12.02.04, 03:23
      Jestem zbyt leniwy i jeden etat i jeden boss mi wystarczy.
    • Gość: Alexandra Dzisiejsze życie to nie bajka... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.04, 18:19
      Wybrałam samotność, chociaż czasami zdaję sobie sprawę z tego jak bardzo mi
      kogoś brakuje. Jednak nie jest to wymysł chwili ani przejaw mojej emacypacji.
      Poprostu
      1.) trudno znaleźć osobę z którą można wytrzymać dłużej niż 2 tygodnie
      2.)życie w pośpiechu nie sprzyja związkom
      3.) w dzisiejszym życiu liczą się tylko pieniądze i pozycja
      4.)i.t.p., t.t.d.
      I jak tu nie być samotnym? Czy wybieram? Raczej ktoś lub coś podejmuje te
      decyzję za mnie. Ja jednak nie mam zamiaru być z kimś na siłę i na siłę szukać
      osoby, która mogłaby być tą dla mnie bliską. Mam jeszcze czas, aby trafić na
      kogoś z kim nie będę sie nudzić i przy kim znajdę oparcie. Na razie śpię po 2 h
      i nie mam nawet czasu na rozrywki. Dzisiejsze życie jest brutalne i wpływa w
      sposób destrukcyjny na większość związków. Jednak NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ.
      CHCIEŻ TO ZNACZY MÓC!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja