rokoko_style
15.12.09, 19:18
jakis czas temu zamiesciłam tu wątek w stylu: "on podoba mi się,
niby się spotykamy od miesiąca, ale czemu tak rzadko?". Większość
odpowiedzi była: "uspokój się idiotko, pare randek o niczym nie
świadczy, jeszcze się Ci nie ośwaidczył więc wyluzuj". Więc
postanowiłam wyluzować i umówiłam się na randkę z kimś nowym - tak,
żeby nie wyjść na kredtynke co to siedzi i wyczekuje aż facet
łaskawie zadzwoni. I teraz siedze w domu i sie denerwuje: A co jak
sie ten piewrszy dowie ze bylam na jakiejs randce? To jakies chore:
jak patrze na te sytuację z perspekywy faceta to mowie
sobie "wyluzuj kobieto i nie rób sobie głupich nadziei", ale jak
patrze na całą sytuację z mojego kobiecego punktu widzenia to
mysle: "I co z tego ze znamy sie tak krotko, mi bylby na tyle
przykro zobaczyc go z inna teraz na ulicy, ze pewnie bylby to koniec
znajomosci". To w koncu jak to jest? Kiedy nalezy przestac widywac
sie z osobami trzecimi zeby nikt nam niczego nie zarzucil?