mama, tata i swięta

17.12.09, 22:00
Ech, chcę się komus wygadać.
Nie znoszę mojego ojca. Nie mogę znieść jego wyglądu, zachowania, charakteru.
gdy mialam 8 lat wyjechal "zarobić" za granicą- nigdy nic nie zarobił,
utrzymywala nas babcia. Początkowo przesyłał mamie jakies symboliczne kwoty,
od kilku lat nic. mam jeszcze 3 młodszych braci.

Ojciec nigdy w zyciu nic nie zrobił, nie pomógł mamie, nie zajal sie nami, nie
gotowal, nie sprzątał. Tylko wymagał, palił mnóstwo papierosów i popijał piwo.
Dla mnie najgorsze jest, że nie zarabiał. Nic nie potrafi zalatwić- pracy,
konta w banku, nie wie ja zaplacic rachunki, przez 16 lat nie nauczył sie ani
trochę języka kraju, w którym mieszka. Jest awanturnikiem i cholerykiem, jest
gruby i silny,

Teraz siedzi sam na emigracji w zdezelowanym pokoju. Bylam u niego 2-3 w
życiu, gdyż wyjazd za granicę stanowił w dzieciństwie atrakcję.

Moja mama wciąz jeździ 1-2 razy do roku. Milości w tym nie ma, mówi mi, zę
jedzie, aby on nie przyjechał do Polski. Kilka razy namawialam na rozwód- tu w
mamie odzywa się duch katoliczki, choc do koscioła nie chodzi.

Odkąd poszłam na studia nieco przywykłam- to jej mąż, ja go za ojca nie uwazam
i się z nim nie kontaktuję i nie wtrącam. I dzis dowiedziałam się, ze
przyjeżdza na święta.

Na moje gwałtowne protesty mama powiedziala mi tylko, ze "raz na parę lat do
jest do wytrzymania" oraz "zaciśnij zeby, co ja mam powiedzieć".

Nie wyobrażam sobie, by w takiej sytuacji jechac do domu na swieta. Z drugiej
strony nie mam jednakże zadnego innego miejsca, gdzie moglabym je spędzić. :(
:( nie wiem jeszcze, co zrobi moje rodzeńtwo.
    • alikate Re: mama, tata i swięta 17.12.09, 22:13
      Jeśli Twoja mama kontaktuje się z Twoim ojcem, to chyba aż taki drań
      z niego nie jest. Raczej nieudacznik życiowy.
      Jeśli kochasz mamę, to uszanuj jej decyzję i spędźcie święta razem.
    • marzeka1 Re: mama, tata i swięta 17.12.09, 22:15
      "
      Na moje gwałtowne protesty mama powiedziala mi tylko, ze "raz na parę lat do
      jest do wytrzymania" oraz "zaciśnij zeby, co ja mam powiedzieć". "- masz dziwną
      matkę.Czyli wychodzi na to, że dla zachowania jakiś pozorów masz mieć
      schrzaniony czas świąt,bo "tatusiek" raczył pojawić się?
      • aga90210 Re: mama, tata i swięta 19.12.09, 20:41
        Mama się ojca boi- rozmawiałam z nią dzisiaj i prosiła mnie o przyjazd, bo nie
        chce awantury (oczywiście ojciec "winę" za to, ze nie przyjadę, zwali na mamę-
        ze niby coś mi nagadała). W końcu doszła do wniosku, ze powie mu, ze jestem
        bardzo chora czy coś.. Mojego dokładnego adresu zamieszkania nie znają
        (wynajmuję tylko pokój w Warszawie i niedawno znów się przeprowadziłam), więc
        ojciec nie zmusi mamy, po mnie przyjechała (sam nie ma prawa jazdy).
        Widzę po tych kilku postach, ze nie jestem odosobniona, dzięki.
    • vickydt Re: mama, tata i swięta 17.12.09, 23:41
      róznica między mna a tobą jest taka, ze moj ojciec cos tam razabia (smiech na
      sali). A matke traktuje jak swoj podnozek. O dziwo niektorym kobietom to pasuje.
      No i mieszkaja razem, wiec zazdroszcze Ci poniekad ojca hen hen daleko.

      Matki nie zmienisz, sobie daj prawo do nie mieszania sie w to bagno. nie uwazam,
      ze musisz ojca odwiedzac. Nie Twoja wina, ze Cie splodzil (w sumie to
      reproduktor a nie ojciec).
    • poecia1 Re: mama, tata i swięta 17.12.09, 23:52
      Tak się podłącze pod ten wątek, bo muszę się wygadać.
      Nie znoszę swojego ojca, od wielu lat nie używam słowa ojciec, tylko mąż mojej
      matki (były ale mieszkają razem). Nie mogę na niego patrzeć, nie znoszę jak się
      do mnie odzywa, nie umiem wybaczyć, zapomnieć, zrozumieć...
      Myślałam, że jak się wyprowadzę będzie lepiej i mi przejdzie, ale o dziwo jest
      coraz gorzej. Czuję, że coś we mnie narasta, że się we mnie zbiera i niedługo
      wybuchnie. Po ile można? I co najgorsze, te moje odczucia, ten cały żal są
      szkodliwe tylko i wyłącznie dla mnie, mnie niższą i trują, ale kompletnie nie
      umiem się tego wyzbyć. Oczywiście przed świętami to jest już w ogóle dramat...
Pełna wersja