czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta?

19.12.09, 21:35
Witam.Chciałabym sie podzielić pewnym problemem.Chodzi o mojego
faceta .Ma prawie 30stke na karku ja 25 planujemy ślub....ale coraz
bardziej się zastanawiam co bedzie dalej.Chodzi o to,że on nie
nalezy do osób zbyt zaradnych i odpowiedzialnych.W zasadzie teraz
jest częściowo na moim utrzymaniu.Odkąd pamiętam zawsze miał
problemy ze znaleizeniem pracy.Po studiach założył swoją firme,którą
po roku zwiną bo sobie na radził.W zasadzie robiłam wszystko za niego
(księgowość,PITY,cała papierkowa robota)Niestety nie dałam rady
pracować na2 etatach.Mam swoją pracę.Gdy przestałam to zrezygnował z
firmy bo się bał że nie da sam rady.Szukał pracy bez efektów.Doszło
nawet do tego że wysyłałam za niego CV i dzwoniłam,bo on wysłała
jedno na dzien i mówił ze to wystarczy.Załatwiłam mu prace po
znajmośći u mnie w firmie.Był przedstawicielem handlowym.Zrezygnował
po 8mieś bo nie potrafił się dostosować.Praca w weekendy,po
godzinach itd.Twierdził że go stresuje ta robota.Myslałam ze spale
się ze wstydu!Teraz znowu jest na bezrobociu.Czasami się zastanawiam
czy on wogóle sie nadaje do jakiejkolwiek pracy.Przeraża mnie co
moze być po ślubie.Przeraża mnie ta jego lekkomyślność.Czy on ma
szanse się zmienić?Nie chce mieć dziecka na utrzymaniu tylko
dorosłego faceta!Prosze o jakies porady
    • stinefraexeter Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:39
      Wiesz, łączymy się w pary po to, by łatwiej nam było w życiu, nie trudniej. Czy
      można mówić o udanym związku, jeśli partnerzy nie są dla siebie oparciem?
      • tow.ortalion Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 10:44
        stinefraexeter napisała:

        > Wiesz, łączymy się w pary po to, by łatwiej nam było w życiu, nie trudniej.
        Czy można mówić o udanym związku, jeśli partnerzy nie są dla siebie oparciem?

        ---------------------------

        A to ciekawa teza. Teraz rozumiem dlaczego laski tak bardzo nalegają na stały
        związek. Ma być im łatwiej, mają mieć oparcie, mają być po prostu utrzymankami.
        A prać skarpetek i gotować im się nie chce.
        To co zyskuje facet? W czym jest związanemu facetowi łatwiej?
        W seksie? To może mieć bez związku.
        • stinefraexeter Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 10:47
          Mężczyznom też ma być łatwiej. Nie rozumiem argumentu o utrzymankach.
          • tow.ortalion Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 10:48
            stinefraexeter napisała:

            > Mężczyznom też ma być łatwiej.

            ----------------

            Ale w czym?????
            • stinefraexeter Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 11:10
              tow.ortalion napisał:

              > stinefraexeter napisała:
              >
              > > Mężczyznom też ma być łatwiej.
              >
              > ----------------
              >
              > Ale w czym?????

              W stawianiu czoła wyzwaniom życia codziennego. W dwójkę jest łatwiej, jeśli obie
              strony są gotowe siebie wspierać.
              • tow.ortalion Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 11:15
                stinefraexeter napisała:

                > W stawianiu czoła wyzwaniom życia codziennego. W dwójkę jest łatwiej, jeśli obie strony są gotowe siebie wspierać.

                ----------------------------

                A sam facet sobie nie poradzi w tym stawianiu czoła?

                Może mieć tylko problem z obiadem i skarpetkami, jak niezaradny.
                Bo jak zaradny to pójdzie do knajpy i pralni.
                • stinefraexeter Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 12:43
                  Oczywiście, że sobie poradzi, jeśli nie jest ostatnią ciapą. Co nie zmienia
                  faktu, że z fajną kobietą przy boku będzie mu i łatwiej, i weselej.
                  • tow.ortalion Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 12:49
                    stinefraexeter napisała:

                    > Oczywiście, że sobie poradzi, jeśli nie jest ostatnią ciapą. Co nie zmienia
                    > faktu, że z fajną kobietą przy boku będzie mu i łatwiej, i weselej.

                    -----------------------

                    Hm... Z fajną, powiadasz.
                    To znaczny, że nie musi wcale być zaradna?
                    • sundry Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:04
                      Fajna znaczy też zaradna.
                      • stinefraexeter Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:18
                        sundry napisała:

                        > Fajna znaczy też zaradna.

                        Dokładnie to miałam na myśli.
                        • tow.ortalion Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 15:08
                          stinefraexeter napisała:

                          > sundry napisała:
                          >
                          > > Fajna znaczy też zaradna.
                          >
                          > Dokładnie to miałam na myśli.

                          ----------------------

                          Czyli ten wątkowy facet jest niefajny?

                          To po co ona z nim jest?
                          • lia.13 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 15:40
                            bo kiedyś się w nim zakochała, bo fajnie było chodzić razem do kina czy na
                            imprezy. Tyle, że teraz mają stworzyć wspólne życie, może mieć i dzieci w
                            przyszłości, no i bezrobotny facet nie jest zbyt pociągający. Chyba, że autorka
                            postu zarabia za dwoje, a facet jest dobry w gotowaniu i sprzątaniu (czyli takie
                            odwrócenie ról), ale o tym autorka postu nic nie pisze. Dla mnie byłoby to do
                            przyjęcia, ale już wizja faceta niepracującego, a dodatkowo nie angażującego się
                            w utrzymanie domu jako ogniska domowego, a tylko siedzącego przy kompie i
                            grającego w gry, albo żłopiącego piwo z kumplami niczym Piotruś Pan, już
                            pociągająca nie jest.
                          • lucusia3 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 21.12.09, 00:37
                            tow.ortalion napisał:
                            > To po co ona z nim jest?
                            No ja też nie wiem, po co ona z nim jest.
                            Pewnie ma mu gotować, prać, sprzatać, rodzić dzieci, wychowywać je i utrzymywac całą rodzinę. Bez niego wszystko się da - z wyjątkiem załatwienia dzieci, ale można też sobie poradzić milej i bezkosztowo.
                            Jak ma być jakiś związek, to ja optuję za symbiozą, układ pasożytniczy (w żadną stronę) to dla mnie dośc paskudne.
                            A tow.ortalion to chyba albo sam ma tendencje do pasożytowania, albo ma jakieś inne preferencje, jeżeli chodzi o potencjalny obiekt do związku. W obu przypadkach raczej się nie powinien na tym forum wypowiadać.
                            • senseiek Nie widzisz, ze to prowokacja dla jaj? :) 21.12.09, 03:44
                              > W obu przypadk
                              > ach raczej się nie powinien na tym forum wypowiadać.

                              Nie widzisz, ze to prowokacja dla jaj? :)
                              • lucusia3 Re: Nie widzisz, ze to prowokacja dla jaj? :) 21.12.09, 12:34
                                Dla mnie to nie jest żart, ale napastliwy atak. Jakoś nie potrafię dojrzeć tu jakigokolwiek humoru. Jedynie agresję i wrogość.
                                • 1rape1 Facet wykorzystywany przez babę 21.12.09, 15:14
                                  To sytuacja niebezpieczna dla faceta.
                                  Myśli sobie fajna dupa,ale potem !
                                  Był przypadek mi znany,mężczyzna młodszy od kobiety o parę lat,spotkałem go
                                  niedawno ,tak go zajeździła ,że wygląda jak mój ojciec ;),stary ,jakiś
                                  kluchowaty a jego już była,to obecnie jest super laska.
                                  Facet się zarobił,na nic nie miał czasu,a ona nigdy nie pracowała ,potem poszła
                                  do biura,zaczęła sie pukać z obsługą i małżeństwo się skończyło.A on został z
                                  h... w garści:).
                                  Aha i ona nie była dziewicą ,a on był prawiczkiem :),tak kończą romantyczni
                                  faceci !:).
                          • senseiek ortalionie, ale ja dojechales.. xD 21.12.09, 03:42
                            ortalionie, ale ja dojechales.. xD
                • m.onika Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 20:03
                  Gdyby zycie polegalo tylko na praniu skarpetek i gotowaniu..
        • qw994 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 11:16
          > Teraz rozumiem dlaczego laski tak bardzo nalegają na stały
          > związek. Ma być im łatwiej, mają mieć oparcie, mają być po prostu utrzymankami.

          Ty NAPRAWDĘ w ten sposób zrozumiałeś wypowiedź Stinefraexeter? Niesamowite.
        • black-emissary Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 14:40
          tow.ortalion napisał:
          > To co zyskuje facet?

          Dokładnie to samo - oparcie, łatwiejsze i bezpieczniejsze życie, a czasem i
          bycie utrzymankiem.
        • cytrynka_ltd Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 21:13
          tylko, że on jest utrzymankiem. i dupkiem, który nie potrafi samemu znaleźć
          pracy i w niej utrzymać się.
          wielu jest takich mężczyzn, często maminsynków, którzy szukają kobieta, aby
          załatwiła za niego wszystko w życiu.
          jestem niezależną i pracującą kobietą, a taki dupek nie ma u mnie szansy.
          mężczyzna musi być zaradny, a w związku nie tylko kobieta powinna być wsparciem.

          przemawia przez ciebie egocentryzm i nie widzisz, że nie chcesz zauważyć, że to
          ona go utrzymuje. sama w końcu zauważyła, że jest w toksycznym związku, który
          nie ma przyszłości.
          • senseiek On tylko obrazuje w ironicznym stylu Wasza hipokr 21.12.09, 03:53
            Zupelnie nie zrozumialas jego prowokacji.
            On chcial powiedziec "wiekszosc kobiet jest pasozytami ktore sa utrzymankami swoich mezow, dojac ich na calego, nic albo niewiele dajac z siebie"..
            A tutaj jest sytuacja odwrotna i juz takiego faceta wyzywasz od niezaradnych dupkow. A jak kobieta taka jest to bylaby nazywana "gospodynia domowa"..
            On tylko obrazuje w ironicznym stylu Wasza hipokryzje.
      • cytrynka_ltd Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 20:58
        stinefraexeter napisała:

        > Wiesz, łączymy się w pary po to, by łatwiej nam było w życiu, nie trudniej. Czy
        > można mówić o udanym związku, jeśli partnerzy nie są dla siebie oparciem?

        a, czy on jest dla niej oparciem i jak będą mieli dziecko, czy w razie czego
        będzie wstanie zapewnić im środki do życia?
        są ludzie, którzy lubią wieszać się na kimś jednostronnie, jak bluszcz.
      • lolita2424 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 03.05.10, 23:15
        Też mam poważny problem tego typu. Aktualnie jestem w ciąży za kilka miesięcy mam wziąć ślub z chłopakiem (bo raczej nie mężczyzną), który okazał się być moją największą życiową porażką. Nie wiem czy nie piszę pod wpływem impulsu, strachu że zostanę sama z dzidzią (chociaż czasami wydaje mi się że tak było by najlepiej). Pytanie czy dla mojego syna lepiej będzie jak nie będzie miał ojca czy jak będzie miał niedojrzałego ojca?
        Poznałam swojego chłopaka w gimnazjum. Od tamtej pory praktykowaliśmy bardzo burzliwy i złożony związek, którego moi rodzice nie tolerowali. Od początku byłam uczona odpowiedzialność a ojciec cały czas powtarzał mi że ten chłopka nie jest dla mnie. Rodzice jednak czasami widzą więcej niż my sami. Prawdę mówiąc to na początku broniłam się przed jakimkolwiek uczuciem, ale miłości czy zakochania. Po dwóch latach znajomości zaczęliśmy ze sobą sypiać i wtedy zaczęło się na dobre. Ja oczekiwałam czegoś więcej, zaangażowania, poświęcenia mi uwagi, a on żył imprezami i kolegami. W dodatku jego pają zawsze były szybkie samochody i motocykle. Na które nigdy nie było go stać. Kiedy zrobił prawo jazdy zaczęły się ciągłe kłamstwa, potajemne imprezy. Chciałam się od tego uwolnić bo nie wyobrażałam sobie życia na drugim czy trzecim planie. Wyjechałam na prawie dwa miesiące. Poznałam mnóstwo ludzi. Zaczęłam nową pracę, nowe życie, ale cały czas myślałam o nim, o tym że go tam zostawiłam bez słowa. Po miesiącu usłyszałam w telefonie jego głos. Był na imprezie ale wtedy nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Od tego momentu nie mogłam już żyć "nowym" życiem bo usłyszałam że tęskni. Ja też tęskniłam. Kiedyś powiedział mi że mnie "kocha, że chce mieć ze mną dzieci i że chce się ze mną zestarzeć". Wierzyłam w to i wróciły wszystkie wspomnienia. W końcu przeżyliśmy razem wiele chwil, nie zawsze beznadziejnych. Za niedługo on przyjechał. Wyszłam z pracy a on stał po drugiej stronie ulicy przy której najbliższe przejście było pół kilometra od budynku. Tak bardzo brakowało mi jego ramion. Po tym spotkaniu za niedługi czas wróciłam do starego domu. Tak naprawdę nic się nie zmieniło od czasu mojego wyjazdu. Dalej kłamstwa itp. W dodatku zdjęcia z koleżankami na plaży, koledzy z dwukrotnie wzmocnioną siłą. Ale coś jednak mówiło mi że mogę mu ufać. Koniec kolejnego roku przyniósł mi cudowną informację. Została mamą. Nieplanowanie co wywołało we mnie ogromny niepokój. Tą informację otrzymaliśmy razem. Ja płakałam a on mnie pocieszał że wszystko będzie dobrze, że będziemy rodzicami... Były zapewnienia obietnice. Poczułam że mogę na niego liczyć. Odrazu zaproponował ślub. Zresztą wymusiła to na nas rodzina. Zaczęły się przygotowania na przyjście dziecka i przygotowania weselne. Powoli kupowałam wyprawkę dla synka (w między czasie zwolniono mnie z pracy), zorganizowałam i finansowałam remont mieszkania które dostałam w spadku po babci, znalazłam salę weselną i wtedy zaczęły się moje problemy z przechodzeniem ciąży. Omdlenia, słabość, mdłości wsadziły mnie na 16 tygodni do łóżka. A mój chłopak zapomniał o obietnicach które składał mi przed laboratorium gdzie dowiedzieliśmy się o dziecku. cięgle narzekał że jest przepracowany (pracuje do max 5 godz dziennie), zostawiał mnie i wychodził na noc nie mówiąc gdzie i z kim. Nerwica wcale nie pomagała mi w kompletnym wyzdrowieniu. Teraz zaczęło robić się ciepło. Motoryzacyjna pasja i wydatki związane z ciągłymi naprawami. Facet ani złotówki nie dołożył do remontu mieszkania. Musiałam sprzedać auto żeby nie stać w miejscu z robotą. Sprawy z weselem stoją w miejscu a ja zostałam bez pracy. Dzwoni dziś do mnie i mówi że czy mi się to podoba czy nie to on kupuje nowy motor. Chłopak chodzi w zniszczonych ubraniach jeździ starym oplem który gnije za kilka dni zostanie ojcem i myśli ciągle tylko o sobie. Coraz częściej myślę o tym że nie chce być jego żoną, że nie chce żeby moje dziecko wzorowało się na tak nieodpowiedzialnym i zadufanym w sobie facecie. Płaczę po nocy i wyrzucam sobie że wróciłam do domu. Teraz najważniejszy dla mnie jest synek i nie wiem co robić. Dwójki dzieci nie wychowam.

    • soulshunter Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:40
      poszukaj innego modelu faceta z naklejka na czole (low maintenace, albo maintenace free).
    • wacikowa Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:42
      Jedno się tylko nasuwa.
      Pochyl głowę,rozpędź się i...
      Chociaż nie,szkoda ściany.
    • kag73 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:47
      Nie, nie wychodzilabym za niego na Twoim miejscu. On ma nastawienie do
      zycia "jakos to bedzie" a jak bedziecie mieli dziecko to bedziesz miala
      dwojke dzieci i bedziesz patrzyla jak Was wszystkich utrzymac. Milosci na
      patelni nie usmazysz, chociaz bez milosci tez sie nie da. Mloda jestes,
      masz czas, znajdziesz kandydata, ktorego bedziesz kochala i ktory bedzie
      sie lapiej nadawal.
    • lacido Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:51
      rzuć go?

      jakoś słowa o miłości nie doczytałam ;/
      • alpepe Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:54
        to nie jest wątek o gruchaniu, tylko o egzystencji.
        • lacido Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:57
          ej poradziłam przecież :)
          • alpepe Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:04
            ach, nie załapałam, myślałam, że ten pytajnik dotyczy np. czyjejś wypowiedzi, te
            serwery agorowe chodzą wolno i często odpowiedzi są początkowo źle podpięte.
    • wstajesz_i_wiesz Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:52
      Ogólnie to faceci się raczej nie zmieniają. Z tym, że czasem
      niezaradny facet w trudnej sytuacji potrafi stanąć na wysokości
      zadania i działać.
      Nie oczekuj zbytnio, że on się zmieni, tylko odpowiedz sobie na
      pytanie, czy chcesz i potrafisz żyć z takim facetem. Co powoduje, że
      z nim jesteś i czy utrzymywanie (przynajmniej w większym stopniu)
      przyszłej rodziny ci odpowiada. Znam takie kobiety, które w podobnej
      sytuacji nieźle sobie radzą - tzn. zarabiają więcej niż ich
      małżonek, który dorywczo chwyta się różnych zajęć. I obydwoje są w
      takim układzie szczęśliwi. Ale czy ty to potrafisz?
    • alpepe Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:53
      Wyjdź, ale dopiero, jak znajdzie stałą pracę i będziesz miała względną pewność,
      że z niej nie zrezygnuje, bądź z niego nie zrezygnują.
      • wstajesz_i_wiesz Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:58

        Alpepe, a jaką to można mieć pewność? Nawet względną... Gość z
        rozpaczy, że babka go może rzucić, znajdzie coś np. na pół roku
        przed ślubem i zrezygnuje pół roku po... To może niech weźmie
        cywilny, a kościelny po 2 latach, jak się gość sprawdzi ;-)))
        • alpepe Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:02
          O to chodzi, że żadnej, ale bardziej prawdopodobne będzie, że facet sobie w
          życiu jednak jakoś poradzi. Bo teraz nic na to nie wskazuje.
      • paulinka222.3 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 21:59
        No właśnie tego się boje,że on dłużej nie utrzyma pracy.Zawsze mu
        coś nie pasuje.Obiecuje,że się zmieni ale czy mogę mu wierzyć?
        Właśnie nie wyobrażam sobie utrzymywanie jego i całego domu..
        • bajka009 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:05
          musisz z kims pogadac na zywo, bo takie pisanie nie wiele zmieni . Musisz siebie
          uslyszec, podejrzewam, ze wtedy decyzje podejmiesz bardzo szybko:)
        • wstajesz_i_wiesz Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:06
          A jesteście jakoś "oficjalnie" zaręczeni? Data ślubu jakaś ustalona?
          Daj mu jakiś czas na znalezienie pracy i niech zacznie zmiany
          natychmiast. To może smutne, ale moim zdaniem nawet wielką miłość
          zabija proza dnia codziennego, jeżeli czujemy do partnera żal i
          czujemy, że to my wnosimy więcej do związku.
          ---
          ***Jędzowaty Anioł Dobroci***
        • horpyna4 " niezaradny" nie jest właściwym określeniem 20.12.09, 10:34
          Gdyby facet był niezaradny, to trzymałby się kurczowo pracy, jaką ma.
          Właśnie ze strachu przed tym, że nie będzie potrafił sobie załatwić
          lepszej.

          A on jest po prostu NIEODPOWIEDZIALNY. I dlatego z takim gościem nie
          należy się wiązać. Bo niezaradność (we właściwym sensie tego słowa)
          byłaby jeszcze do strawienia.

          Przemyśl to.
          • abccbaabccba Re: " niezaradny" nie jest właściwym określeniem 21.12.09, 00:31
            Celna uwaga, 100% racji.

            Jeszcze tylko parę drobiazg: czy jeżeli naprawdę zależałoby ci na
            związku z nim, to wystawiałabyś mu oceny "z zaradności"?
            • lucusia3 Re: " niezaradny" nie jest właściwym określeniem 21.12.09, 00:44
              Też się zgadzam, ze gośc nie jest niezarany. Ja bym poszła jeszcze dalej niż przedmówcy - on jest po prostu leniwy,a pewnie potrafi tą swoją wadę pięknie uzasadnić "wyższą filozofią" z elementami rozbudzania poczucia winy. On się nie zmieni, jeśli będzie miał na kim żerować. Teraz ma ewidentnie Ciebie.
        • yzek Po co ten list? 20.12.09, 14:55
          Na tak sformułowane pytanie odpowiedź jest tylko jedna: oczywiście, że rzucić.
          Nie dowiedzieliśmy się niczego pozytywnego o tym facecie, więc się każdy tu
          będzie dziwił, co się jeszcze zastanawiasz.

          Bo wcale się nie zastanawiasz; decyzja już podjęta, tylko szukasz dla niej
          akceptacji i potwierdzenia. Nie masz na tyle sił i odwagi, żeby powiedzieć "tak
          zdecyduję i tak jest słusznie", tylko szukasz potwierdzenia u anonimowych gości
          z forów, co nie znają ani ciebie ani twojego chłopaka... żałosne. Czy on w ogóle
          ma jakieś zalety, czy też je przemilczałaś?

          Może ma jedną zaletę: że teraz jest i jest twój, a mogłoby go nie być a
          perspektywa "singielstwa" wraz z upływem czasu przekształca się w "staropanieństwo"?

          To oczywiście tylko domysły i spekulacje, ale jesteśmy na to skazani, bo gdyby
          prawda się przedstawiała tak jak opisujesz, to by nie było sprawy, a raczej: już
          dawno było po sprawie.

          Y.
    • zeberdee24 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:04
      Koleś ma 30 lat i jest bezrobotny ? To co on robi przez cały dzień ? Przecież to
      się można zesr... z nudów.
      • lolcia-olcia Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:17
        Pewnie gra na komputerze w jakieś głupie gry lub buszuje po internecie...Po co
        brać takiego nieroba? Zero ambicji, wstyd takiego wora ciągać za sobą.
        Lepiej autorko daj sobie z Panem spokój. Póki nie jest za późno.
      • soulshunter Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:17
        no przeciez pracy szuka, zajecie full time 24/7.
      • mol_chemiczny Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 12:20
        > Koleś ma 30 lat i jest bezrobotny ? To co on robi przez cały dzień ? Przecież t
        > o
        > się można zesr... z nudów.

        To smutne, że bez pracy nie umiałbyś zająć sobie zajęcia. Sport, słuchanie muzyki, kino lub DVD, czytanie, nauka języków, gry komputerowe i inne, spacery... Powiedziałabym, że nawet dla bezrobotnego dzień jest strasznie krótki.
        • w126.11 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:20
          > Powiedziałabym, że nawet dla bezrobotnego dzień jest strasznie krótki.

          Potwierdzam, obecnie nie pracuję i dzień mija jak biczem strzelił.
          To się chyba nazywa "flow". ;P
          • senseiek Jak trace przytomnosc po piciu o 8 to sie budze.. 21.12.09, 04:23
            Jak trace przytomnosc po piciu o 8 to sie budze dopiero o 23 i mozna juz isc spac.. :P
    • jane-bond007 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:12
      wierzysz w bajkę że po ślubie się zmieni? albo po dziecku ;)
    • cloclo80 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:16
      Twój facet to ślepa uliczka ewolucji i dobrze by było, aby na nim się
      zakończyła, bez twojego udziału. Nie marnuj sobie czasu na życie z odpadem.
    • malwan Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 22:22
      mnie się nasuwa pytanie czy istnieje jakaś granica babskiej głupoty...
      no ja rozumiem lęk przed samotnością, ale do tego stopnia?...
    • li_lah Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 23:49
      30 lat i ciagle zmienia prace..znam takiego samego.pol roku pracy, kilka mies,
      przerwy i tak w kolko. wiecznie cos mu w pracy nie gra. gosc nie nadaje sie do
      zycia. i ten twoj chyba tez nie.
    • vandikia Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 19.12.09, 23:55
      matko 30 lat i taki raczek nieboraczek?
      cipka czyli?
      yyy namęczysz się ale Twoja wola, powiedz mu może że najpierw niech
      się ustabilizuje, a pozniej zakłąda rodzinę?
    • majowa_dziewczynaaa Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 10:38
      To kobiety są zazwyczaj te niezaradne i to bywa nawet słodkie, ale
      taki facet , to nie facet, ja lubie mieć oparcie, ja bym uciekała:]
    • panismok Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 10:48
      Cześć
      Tak z ciekawości - kto go teraz utrzymuje, jak "jest na bezrobociu"? Ty czy
      mamusia?
      Średnio przyzwoitemu człowiekowi jest zwyczajnie wstyd, jeśli ma 2 zdrowe rączki
      i główkę, a jest na czyimś utrzymaniu... Jak temu Twojemu nie wstyd, to raczej
      się nie zmieni.
      Jeśli odpowiada Ci opcja bycia główną, a często jedyną żywicielką rodziny -
      wyjdź za niego. Ale wsparcia się nie spodziewaj.

      ps. to nie chodzi o jego dochody, tylko o nastawienie. Lepiej wyjść za kiepsko
      zarabiającego nauczyciela/pielęgniarza/weterynarza z powołaniem, niż za
      nieokreślonego leniwca...

      • jednorazowy3 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 20:06
        tak troche poza tematem ale nie ma kiepsko zarabiających weterynarzy
    • kol.3 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 10:56
      Podejrzewam że on się tak zachowuje przy Tobie. Bierzesz za niego
      odpowiedzialność, piszesz CV, załatwiasz mu pracę, więc on już nie musi
      się martwić, wszystko zwala na Ciebie. Przykro to pisać, ale takich
      kobiet się nie szanuje, rzeczywiście jeśli zdecydujesz się na życie z
      takim facetem będziesz miała kłopot na głowie . Przy kobiecie, która
      weźmie go krótko "za twarz", facet się uaktywni, bo wie że nie będzie
      sobie mógł pozwolić na rozleniwienie. W związku z takim facetem dużą
      rolę odgrywa charakter partnerki.
      • zapach_werbeny Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 14:49
        kol.3 napisała:

        > Podejrzewam że on się tak zachowuje przy Tobie. Bierzesz za niego
        > odpowiedzialność, piszesz CV, załatwiasz mu pracę, więc on już nie musi
        > się martwić, wszystko zwala na Ciebie.

        Fakt, tego autorka nie napisała. Może faktycznie należy do kobiet, które muszą
        grać pierwsze skrzypce. Choć w omawianej sytuacji nic to nie zmienia.

        Przykro to pisać, ale takich
        > kobiet się nie szanuje, rzeczywiście jeśli zdecydujesz się na życie z
        > takim facetem będziesz miała kłopot na głowie . Przy kobiecie, która
        > weźmie go krótko "za twarz", facet się uaktywni, bo wie że nie będzie
        > sobie mógł pozwolić na rozleniwienie.

        A tego nie rozumiem. Po co wchodzić w związek z kimś kogo trzeba brać "za
        twarz"? I nie wyobrażam sobie traktowania tak dorosłego mężczyzny, partnera.

        W związku z takim facetem dużą
        > rolę odgrywa charakter partnerki.

        O no pewnie. Cale życie tłumok popychać. Ok, prasa kobieca pełna jest porad jak
        zaktywizować naszego misia, a to do wyniesienia śmieci, a to do umycia się, a to
        do znalezienia pracy. Może są kobiet, którym takie gierki nie przeszkadzają.
        Osobiście czułabym się zmęczona związkiem, w którym odpowiadam za siebie i za
        całokształt mojego mężczyzny.

        Autorka wątku powinna brać nogi za pas póki może. O ile teraz partner ją tylko
        lekko irytuje, o tyle za kilka lat wyrzuci go przez balkon.
        • kol.3 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 19:15
          Ona nie gra pierwszych skrzypiec, ona jest służącą lenia, którego
          wyręcza w sprawach, które ewidentnie do niego należą.
          Jeśli chodzi o branie facetów krótko za twarz to są panie, które nie
          wyobrażają sobie innego stylu, jak właśnie taki.Na ogół bardzo dobrze
          im to idzie i osiągają efekty takie, że faceci, którzy przy jednych
          paniach byli leniwcami, przy drugich uaktywniają się ba, nawet robią
          zawrotne kariery i twierdzą że zrobili je dzięki swoim kobietom,
          które ich do tego popychały.
          Charakter partnerki ma takie znaczenie, że niektóre panie nie widzą
          się z roli żandarma a inne jak najbardziej.
          • ryszard_mis_ochodzki potwierdzam w 100% jest tak jak piszesz 21.12.09, 00:43
            sam jestem leniwcem i kiedys miałem taka 'harpie' :-)

            kwintesencja cholerycznosci ale kochanej, jak przychodzila do domu nawet sorówke stała na stole do obiadu

            pantofel byłem przy niej, ale studia zdałem dzięki niej

            do dzis jestem jej wdzieczny i ciepło wspominam
    • qw994 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 11:13
      Zmieni się wtedy, kiedy będzie miał nóż na gardle. Czyli wówczas, kiedy
      litościwe duszyczki (ty i pewnie mamusia) przestaną dawać kasę. On na razie nie
      ma żadnych powodów, żeby cokolwiek zmieniać i to jest niestety częściowo twoja wina.
    • pavia Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 11:14
      Nie zwlekaj, uciekaj :-)
      Ja popełniłam taki błąd wychodząc za mąż z miłości za podobnego faceta. Wszystko
      było w porządku, dopóki była stała praca. Potem w ramach zmiany, poszukał czegoś
      nowego, gdzie nie zagrzał długo miejsca. I tak przez 3 lata, popracował 3-6
      miesięcy, wyrzucali go, albo pracował za jakieś marne pieniądze. Siedział w
      domu, ja szukałam ogłoszeń, pisałam CV i dostawałam ochrzan, że jakie ja mu
      ogłoszenia wynajduję, skoro on się na tym nie zna. To była straszna huśtawka,
      nigdy nie było wiadomo co będzie w przyszłym miesiącu. Po 4 latach wyprowadziłam
      się i złożyłam pozew o rozwód. Jeśli masz ochotę na zabawianie się w niańkę do
      końca życia, możesz w to wchodzić. Mnie w pewnym momencie się odechciało.
      • maxgazeta.pl Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 11:56
        Wszystkie posty kobiet dobitnie pokazuja ze szukacie meza-
        skarbonki,kogos kto bedzie pomagal w zyciu.Facet ma tyrac,przynosic
        kase w mysl zasady co Twoje to nasze,co moje to moje,wysluchiwac
        waszych egzystencjonalnych rozterek i bron Boze nie wymagac zadnego
        prania,gotowania itp.w dodatku gdy sam ma klopoty to nie moze liczyc
        na wasza pomoc bo wtedy zawijacie manataki "bo z niedojda nie bede
        sie meczyc".A milosc to jakies puste slowa w ktore co najwyzej
        wierza niektorzy faceci bo kobiety sa zbyt pragmatyczne.
        I dlatego nigdy nie mam zamiaru sie ozenic bo co ja dostane w
        zwiazku?Jakas pomoc,wsparcie?NIe,beda tylko wieczne
        pretensje,zadania i marudzenie.Dlatego lepiej zyc sobie
        samemu,spotykac sie z kobietami z jakimi ma sie ochote i wtedy kiedy
        ma sie ochote,seks tez nie jest problemem,a jak kobieta zaczyna
        marudzic to wystarczy krotkie zegnaj bylo milo.
        Tak drogie Panie,same doprowadzacie do tego ze coraz mniej jeleni
        chce byc waszymi zakontraktowanymi niewolnikami.
        A teraz zapewne bedzie multum glosow oburzenia ze pisze bzdury i nic
        nie rozumiem :)
        • yournana Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:05
          Jestem kobietom, ale zgadzam się z Tobą w 100%.
          Z obserwacji zachowania moich koleżanek wiem, że sporo kobiet ma
          takie podejście do związku i męzczyzn.
          Są jednak jeszcze kobiety dla, których liczy się głównie uczucie,
          takie też znam.
          Oczywiście nie mam na myśli przypadków ekstremalnych np.pijak,
          damski bokser, bo to nie są elementy do kochania.
          • dioskorides to jest po prostu leń 20.12.09, 12:17
            i nic więcej.
            co prawda nieumiejętność wypisywania pitów nie zaliczyłbym do niezaradności, nie
            każdy się do papierków nadaje. Jak prowadziłem firmę to robiła to za mnie moja
            znajoma księgowa (firmę zwinąłem nie bo się bałem, ale dlatego że jeden z moich
            klientów zaproponował mi pracę na etat na korzystnych warunkach pracy i
            finansowych) Mój ojciec również prowadzi firmę, już będzie ze 20 lat, zatrudnia
            ponad 15 osób a nie umie wypełnić zwykłego papierka do zusu.
            Z drugiej strony tez rozumiem jego niechęć do pracy w weekendy i nadgodziny. Ale
            jeżeli mu coś nie odpowiada to sie szuka lepszej no i trzeba mierzyć siły na
            zamiary a tu widzę mamy do czynienia z księciem co to uważa że on nic nie musi i
            że jest do wyższych celów stworzony.
            Duży chłopiec, na twoim miejscu byłbym ostrożny.
          • zdzislaw_dyrman_zasadniczo takie czasy 20.12.09, 12:20
            wszyscy chca brac, niewielu chce dawac. Poczytajcie sobie ogloszenia
            matrymoniale. "PRAGNE FACETA/KOBIETY BY MNIE USZESLIWIL(A)" Prawie nigdy "pragne
            uszczesliwic"
        • alpepe Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:07
          maxgazeta.pl napisał:
          A teraz zapewne bedzie multum glosow oburzenia ze pisze bzdury i nic
          > nie rozumiem :)

          Piszesz bzdury i nic nie rozumiesz :-)
        • sundry Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:08
          Szukamy męża który będzie partycypował w kosztach życia na równi z
          nami.Ona nie napisała "siedzę w domu;nie pracuję i czekam aż jakiś
          jeleń kupi mi futro z norek";tylko "chcę mieć partnera;który nie
          będzie siedział na tyłku i czekał aż dam mu kieszonkowe".Praca na
          własne utrzymanie to coś normalnego u zdrowych ludzi.
          • maxgazeta.pl Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:23
            Praca na wlasne utrzymanie to cos normalnego-owszem zgadzam sie w
            100%.Natomiast nie kazdy zarabia duza kase,nie kazdy tez lubi swoja
            prace,wiele osob szuka tego co lubi i zmienia prace.A to juz
            ewidentnie autorce tematu przeszkadza (i wielu wypowiadajacym sie w
            tym watku rowniez).Jak facet malo zarabia lub zmienia prace to jest
            dramat,a jak kobieta tak ma to jest ok i nigdy kobieta nie jest temu
            winna tylko okolicznosci i trzeba ja wspierac,pomagac itd.Nie mam 18
            lat,poznalem w zyciu sporo kobiet i wiekszosc szuka skarbonki.
            Ja o to nie mam pretensji bo Wy tak macie zakodowane genetycznie i
            nie jestescie w stanie tego zmienic tylko nie lubie hipokryzji i
            twierdzenia ze czarne jest biale.Jedne kobiety maja wieksze parcie
            na kase u faceta inne mniejsze.Sa takie dla ktorych pieniadze faceta
            sa dodatkiem,a sa takie dla ktorych facet jest dodatkiem do
            pieniedzy-tych drugich jest zdecydowana wiekszosc.
            A odpowiadajac na pytanie autorki watku-zostaw tego faceta,wyjdzie
            na dobre Tobie i jemu.
            • sundry Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:28
              Ja zrozumiałam to tak; że przez większość czasu ten koleś w ogóle
              jest bez pracy i woli być na utrzymaniu kobiety.Jak by kobieta tak
              robiła;to też bym uznała za naganne.
              Rozumiem;że większość kobiet szuka skarbonki;ale tutaj to chyba nie
              ten przypadek.Osobiście odkąd pamiętam nie miałam żadnych problemów
              finansowych;teraz też sobie radzę;ale jeśli mój facet nie ma
              pieniędzy to nie możemy np. razem pojechać na wakacje;co powoduje
              dyskomfort.
              A co do autorki w pełni się zgadzam.
            • marcink_23 Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 18:55
              Kiedys byl podobny wątek, ale jego autorka żaliła się, ze mąż
              zarabia tylko xxx zł. Wtedy tak jak wiekszosc forumowiczow zganiłem
              ją równo.
              Tutaj jest inna sytuacja, jej facet widocznie nie jest stworzony do
              pracy, czytaj: nie nadaje sie do powaznego zwiazku (chyba ze z
              kobietą ktora duzo zarabia i godzi sie na utrzymanka).
              I to nie jest żadna hipokryzja, tylko znany od wieków fakt, że
              kobieta chce mieć za męża zaradnego i pracowitego, a facet za żonę
              śliczną i uśmiechiniętą.
              Argumentu "leci na kasę" można używać w przypadku 20 letniej
              lafiryndy, ktora zaleca sie do 60 letniego milionera, ale nie
              kobiety ktora oczekuje ze facet bedzie na chleb zarabiał.
            • kol.3 Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 19:23
              Nie rozśmieszaj mnie. Myślałby kto że statystyczny polski mężczyzna to
              Carrington z "Dynastii, przy którym pani opływa w luksusy. Statystyczna
              polska kobieta jest czynna zawodowo, utyrana na 2 etatach zawodowym i
              domowym, niejednokrotnie jest lepiej wykształcona i zarabia lepiej od
              partnera. Polacy jako dostarczyciele luksusów i wygód życiowych dla
              swoich pań są chyba na ostatnim miejscu ew Europie.
          • monela Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:52
            Gdzie to wyczytalas, ze on czeka na kieszonkowe? O tym nie bylo
            mowy! Ty nie wiesz ile on stracil na nia do tej pory. Byc moze
            stracil na nia wszystko co mial. Jak sie skonczyla kasa to ona
            marudzi i juz jej sie nie podoba facet. A jak pracowal i mial kase
            to bylo fajnie wydawac. Wszystko jasne. Jej chodzi o kase. Facet
            stal sie dla niej bez wartosci, bo chwilowo bez pracy i szuka
            zatrudnienia. To straszne. A jak zlamie noge czy dwie, czy cos
            innego i nie bedzie mogl pracowac lub jak ona usiadzie na wozek
            inwalidzki to bedzie wtedy mowic inaczej. Nigdy nie wiadomo.
            Obrabiac tylek narzeczonemu to zle swiadczy. Nie odpowiada ci to
            powiedz mu to. Miej odwage. Niech nie traci na ciebie wiecej czasu.
            • abccbaabccba Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 21.12.09, 00:51
              Też racja.

              Nie, ja naprawdę - NAPRAWDĘ - rozumiem, że kasa jest b. ważna, że
              będzie potrzebna na szczenięta, samochód, dom, utrzymanie teściowej i
              wakacje w Egipcie (Egipcie? nuda)

              Problem w tym, że dokładnie taki sam tekst o "niezaradnym" można
              napisać o bardzo różnych facetach - jedni z nich to będą ofermy, inni
              ludzie uczciwi co cudzego nie ukradną, a jeszcze inni po prostu
              ryzykanci.

              Za mało danych. Z samego pojawiania się wątpliwości - doradzałbym
              wybrać inny model. Oszczędzisz misiowi harówki, a i może uda mu się
              poznać naprawdę wartościową pannę?

              No i mały drobiazg, miłe panie - z pracy to się utrzymują warstwy
              niższe. Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, lecz je po prostu
              mają. Czas spędzamy zaś polowaniem, na działalności społecznie
              pożytecznej czy choćby w gronie przyjaciół. Więc nie bredzić proszę,
              że was facet nie pracuje - ale że nie ma majątku. Zresztą poczytajcie
              sobie jakiś łatwy podręcznik - skąd się biorą pieniądze. To oszczędzi
              wam rozczarowań.
        • wstajesz_i_wiesz Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:28
          Pewnie, że nic nie rozumiesz. Marzy ci się bzykanko bez
          odpowiedzialności i słuchania o problemach, to żyj samemu i bzykaj
          okazyjnie ;-)

          Nie o to chodzi, że szukamy skarbonki, bo większość z nas potrafi
          korzystać z dwóch rączek i/lub głowy. Z przykrością stwierdzam, że
          czasy się zmieniają, i to, co dawniej było przede wszystkim domeną
          kobiet, coraz częściej staje się domeną mężczyzn: brak
          odpowiedzialności za rodzinę, brak współpracy zarabianiu na nią.
          Moja znajoma ma 40tkę na karku i też nie może znaleźć stałej pracy,
          bo żadna jej nie odpowiada: a to za daleko, a to nie te godziny
          pracy itd. Jej mąż pracuje cały tydzień łącznie z sobotami i
          niedzielami, jak jej rzuci w piątek 600 zł, na które ona musiałaby
          pracować co najmniej dwa tygodnie, to myślicie, że jej się chce
          pracować? Dodam, że siedząc w domu też dom rewelacyjnie nie wygląda,
          ona godzinami ślęczy przed komputerem i odrywa się tylko chyba na
          czas przygotowania obiadu.

          Dlaczego to piszę? Bo widzę, że coraz częściej tacy są faceci: też
          wyciągają rączkę po pieniądze, nie obchodzą ich rachunki, muszą mieć
          na fajki i/lub alkohol na spotkania z kolegami. Tak jak już kiedyś
          napisałam: dwie osoby w związku muszą się czuć szczęśliwe: jeżeli
          kobieta bardziej woli rolę "męską" czyli praca, z której utrzymuje
          się rodzina, a facet woli gotować obiady i zajmować się domem - to
          przecież ok, prawda? Ale tylko wtedy gdy obu stronom to odpowiada.
          Tylko jedna sprawa: facet nam dziecka nie urodzi niestety ;-) I
          tylko w takiej sytuacji mam obawy jeżeli chodzi o utrzymanie
          rodziny: okres ciązy i pierwszego roku dziecka.

          Maxgazeta, piszesz o jakimś niewolnictwie itd. JA wychodzę z
          założenia, że "widziały gały co brały" ;-) Niestety wiadomo, jak to
          jest z kobietami:

          Kobieta ma nadzieję, że facet po ślubie się zmieni, a facet ma
          nadzieję, że kobieta będzie zawsze taka sama, jak przed ślubem

          ---
          ***Jędzowaty Anioł Dobroci***
          • maxgazeta.pl Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:41
            wstajesz_i_wiesz napisała:

            > Pewnie, że nic nie rozumiesz. Marzy ci się bzykanko bez
            > odpowiedzialności i słuchania o problemach, to żyj samemu i bzykaj
            > okazyjnie ;-)

            Single maja wiecej seksu niz ci ktorzy sa w malzenstwie
            kilka/kilkanascie lat i marudzenia brak ergo same plusy.
            Tak naprawde malzenstwo nie ma prawa uszczesliwic ani kobiety ani
            mezczyzny bo kazde oczekuje od drugiej strony czegos innego.Jakby
            faceci mogli sobie samemu zrobic dziecko to by sie w zyciu nie
            zenili:) Seks-no problem,opieka nad dzieckiem-noe problem,kasa-no
            problem,jedzenie,sprzatanie itp-no problem.Wiec tak naprawde po co
            nam kobiety (poza dzieckiem)?To jest Wasz jedyny atut ;)
            • zapach_werbeny Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 15:00
              maxgazeta.pl napisał:

              >
              > Single maja wiecej seksu niz ci ktorzy sa w malzenstwie
              > kilka/kilkanascie lat i marudzenia brak ergo same plusy.
              > Tak naprawde malzenstwo nie ma prawa uszczesliwic ani kobiety ani
              > mezczyzny
              bo kazde oczekuje od drugiej strony czegos innego.Jakby
              > faceci mogli sobie samemu zrobic dziecko to by sie w zyciu nie
              > zenili:) Seks-no problem,opieka nad dzieckiem-noe problem,kasa-no
              > problem,jedzenie,sprzatanie itp-no problem.Wiec tak naprawde po co
              > nam kobiety (poza dzieckiem)?To jest Wasz jedyny atut ;)

              A taki tam drobiażdżek jak uczucie?:)
              Żeby nie było, nie mam ciśnienia na białą kieckę, dzieci nie lubię, do stabilizacji mi niespieszno. Ale.. gdzieś tam na horyzoncie zamajaczył mi ktoś, kogo po raz pierwszy od bardzo dawna mam ochotę porozpieszczać, pocieszać w kryzysowych chwilach i potowarzyszyć kiedy jest szczęśliwy. I wiem, że małżeństwo do tego niby niepotrzebne, ale.. no fajnie by było chyba:)
        • mgrzemow Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 12:51
          Ja bym do umiarkowanie tendencyjnej wypowiedzi przedmówcy dodał tyle.

          Kiedyś deal p/t małżeństwo wyglądał tak:
          Facet daje kasę.
          Kobieta daję sex (obowiązek małżeński) i utrzymanie domu.

          Deal jak deal. Czy się bilansuje to kwestia sporna. Ale przynajmniej są obie
          strony równania.

          W tej chwili jest tak:
          Facet daje kasę. Nie oszukujmy się - zwyczajowo ciągle tak jest, a w razie
          rozwodu kobieta bierze połowę.
          Ale drugiej strony tak jakby brak.
          Sex nie jest obowiązkowy. Hmm, po nieobowiązkowy sex to ja mogę pójść do knajpy
          w piątek wieczorem, bez zobowiązań. Jak się człowiek postara to ma w telefonie
          parę znajomych z miłymi wspomnieniami.
          A utrzymanie domu to średniowiecze i ucisk. ;-)

          Więc już się w ogóle nie bilansuje. I tylko my, naiwni faceci sądzimy, że
          kobiety to takie delikatne romantyczne istotki. Bullshit. To my jesteśmy
          romantyczni (naiwni) i uczuciowi (tzn łatwi do sterowania).

          Ja osobiście nie oczekuję od kobiety, że będzie sprzątaczką i kucharką (stać
          mnie na to i zatrudniam profesjonalistów).

          Sex również może być dobrowolny - wolę polowanie od małżeńskiego świniobicia.

          I nawet kasę pewną mogę w taki układ włożyć jeżeli ona mniej zarabia (kasa to
          rzecz mało ważna o ile jest) - tylko niech mi nie chrzani, że to jakiś obowiązek.

          Sprawa się naturalnie komplikuje w przypadku potomstwa. Tu już nie ma zmiłuj,
          nie mam żadnego obowiązku zarabiać na kobietę, ale na dzieci już bezwzględnie tak.

          A wracając do autorki wątku:

          Coś Cię słońce do tego faceta przyciągnęło tak? Więc chyba lubisz takie klimaty.
          Czyżby tatuś był uroczym fajtłapą?

          Możesz oczywiście lubego gołodupca odstawić, ale żeby zmienić własne preferencje
          to wydasz mnóstwo kasy na psychologa.

          I tym niewesołym akcentem pozwolę sobie skończyć,

          M
          • vandikia Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 13:56
            mgrzemow napisał:
            > W tej chwili jest tak:
            > Facet daje kasę. Nie oszukujmy się - zwyczajowo ciągle tak jest

            ale gdzie takie zwyczaje? bo ja jakoś wokół siebie nie zauważam tego
            typu tendencji
          • abccbaabccba Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 21.12.09, 00:59
            200% racji.

            Choć oczywiście oczekiwania mogą być różne. A i kobiety - rozmaite.
          • black-emissary Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 21.12.09, 01:21
            mgrzemow napisał:
            > Kiedyś deal p/t małżeństwo wyglądał tak: [...]
            > Więc już się w ogóle nie bilansuje.

            Równie dobrze można sprawę przedstawić następująco:
            Kiedyś deal p/t małżeństwo wyglądał tak:
            - facet daje utrzymanie,
            - kobieta daje utrzymanie domu i wychowanie dzieci.

            Teraz wygląda to tak: ona wstaje pół godziny wcześniej, żeby jemu i dzieciom śniadanie przyszykować, później obydwoje idą do pracy, gdzie pracują po tyle samo godzin, po powrocie do domu on zasiada przed ekranem telewizora, a ona zabiera się za gotowanie rodzinie obiadu, zmywanie, pranie, sprzątanie. Oczywiście, że wszystko to robi dużo słabiej niż jej prababka, ale jednak robi, bo ktoś zrobić musi.
            Masz rację, już się to nie bilansuje.
            • corgan1 Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 21.12.09, 03:47
              > Kiedyś deal p/t małżeństwo wyglądał tak:
              > - facet daje utrzymanie,
              > - kobieta daje utrzymanie domu i wychowanie dzieci.

              Ale to było w czasach prehistorycznych; potem przyszedł socjalizm rzucił hasło
              "kobiety na traktory!" i kobiety poszły do fabryk tak samo jak faceci. Chyba
              same tego chciały i nawet sama pani etyczka Magdalena Środa wychwala komunizm
              jako ustrój wyjątkowo przyjazny kobietom (nie licząc kolejek za wszystkim na
              kartki).

              > później obydwoje idą do pracy, gdzie pracują po tyle samo
              > godzin

              Z czego tak naprawdę on dłużej, ona krócej. On głównie robi nadgodziny a ona
              wybiera głównie taką pracę w której jest od 8 do 16 lub od 9 do 17 i ani minuty
              dłużej.

              > zmywanie, pranie, sprzątanie.

              Rozumiem sprzątanie ale zmywanie i pranie? Ona pierze ręcznie? Zmywa też
              ręcznie? Nie można kupić pralki i zmywarki? Przy rodzinie 2+2 + goście to się po
              prostu opłaca a zmywarki są śmiesznie tanie.

              > o powrocie do domu on zasiada przed ekranem telewizora

              Czemu zatem 2/3 programów tv jest dla kobiet i o kobietach?

              > Oczywiście, że wszystko to robi dużo słabiej niż jej prababka, ale
              > jednak robi, bo ktoś zrobi.

              Jak to musi? Przecież dzisiejsze lansowanie nowoczesnej baby polega na tym, że
              ona już nic nie musi...
              • kretynofil Mialem sie nie wtracac, ale jednak odpisze... 21.12.09, 08:14
                Czytajac wypowiedz przedmowczyni (ten o kobiecie na dwoch etatach i
                facecie przed TV) zastanawialem sie gdzie ona cos takiego widziala.
                Przypomnialo mi to jak z byla dziewczyna i jej kolezankami
                dyskutowalem o facetach - one trzymaly sie tezy ze "facet jest
                nieodpowiedzialny, chce seksu, a jak dziewczyna zajdzie w ciaze to on
                ucieknie" - znaczy sie: bujda na resorach. I wtedy zapytalem - ej,
                glupie cipy, ile znacie takich przypadkow?!

                Dyskusja, rzecz jasna, sie skonczyla. Bo i nie bylo powodu, wszystkie
                laski byly po prostu glupimi, zakompleksionymi ci...mi, ktore sila
                stereotypu i wymuszania poczucia winy probowaly manipulowac
                otoczeniem - probowaly przeistoczyc kazdego potencjalnego faceta w
                aniolka, tlumaczac mu ze siedzi w nim diabel.

                I chyba tak samo jest z tym "facetem przed TV" - tak samo kobiety
                probuja manipulowac, uzywajac tego nieaktualnego stereotypu, zeby z
                faceta wyciagnac jeszcze wiecej, zeby odebrac mu prawo do
                jakiegokolwiek odpoczynku...

                I dlatego pisze pod Twoim postem, bo to

                > Czemu zatem 2/3 programów tv jest dla kobiet i o kobietach?

                jest genialny argument. No wlasnie! Skoro to faceci siedza przed TV,
                to czemu jakos nie widac tego w ramowce?!

                ---------------

                A wracajac do watku: mila pani, rzuc swojego kawalera. Facet, ktory
                ma 30 lat, zero pasji, zero pomyslu na siebie to duren. Nie warto.
                Pal szesc co z nim bedzie - ale pomysl: czy chcesz zeby Twoje dzieci
                mialy jego geny?!

                I taka mala rada: jak sie ma firme, to sie zatrudnia biuro ksiegowe.
                Jesli firma zarabia za malo, zeby to biuro oplacic i jednoczesnie ma
                za duzo papierkow zeby sobie samemu poradzic - to sie firme zamyka,
                bo szkoda czasu i nerwow.
                • wrr2 Re: Mialem sie nie wtracac, ale jednak odpisze... 21.12.09, 17:18
                  > glupie cipy, ile znacie takich przypadkow?!
                  > Dyskusja, rzecz jasna, sie skonczyla
                  Nic dziwnego. Z chamami się nie dyskutuje. Dziwię się tylko, że za taki tekst nie dostałeś w zęby. I chyba nie znasz życia, bo przypadków, że facet się zwija na wieść o ciąży niestety trochę jest.

                  > I chyba tak samo jest z tym "facetem przed TV" - tak samo kobiety
                  > probuja manipulowac, uzywajac tego nieaktualnego stereotypu,
                  Niestety nadal wielu facetów uważa, że prace domowe są obowiązkiem kobiety, mimo że oboje pracują. Więc stereotyp częściowo jest aktualny.

                  > Czemu zatem 2/3 programów tv jest dla kobiet i o kobietach?
                  Bo, dalej jadąc na stereotypach, faceci 3/4 dnia spędzają poza domem w robocie, a przynajmniej część kobiet w domu wtedy jest i może coś obejrzeć. Zatem 3/4 dnia będą leciały programy głównie dla dzieci lub kobiet. Tak ciężko na to wpaść?
                • black-emissary Re: Mialem sie nie wtracac, ale jednak odpisze... 21.12.09, 20:12
                  kretynofil napisał:
                  > Czytajac wypowiedz przedmowczyni (ten o kobiecie na dwoch etatach i
                  > facecie przed TV) zastanawialem sie gdzie ona cos takiego widziala.

                  A gdzie mój przedmówca widział to, co sam opisał?
                  Kontekst, kolego, kontekst.

                  > I wtedy zapytalem - ej, glupie cipy, ile znacie takich przypadkow?!

                  Nie dziwię się, że na tak postawione pytanie nie odpowiedziały.

                  Ze swojej strony mogę Cię zapewnić, że sytuacje spłodził i zwiał się (niestety) zdarzają i to całkiem często. Tak, znam takie przypadki.
        • vandikia Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 13:53
          najbardziej nie rozumiem zdania
          " i bron Boze nie wymagac zadnego
          > prania,gotowania itp "

          wymagać to można od służki, a nie partnera
          cały Twój post jest do bani, mylisz pojęcia
        • lia.13 Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 20.12.09, 19:34
          dokładnie, jako kobieta mogę powiedzieć dokładnie to samo. Po to, aby czasem się
          przespać z mężczyzną, nie muszę go "trzymać" na stałe :P I teraz się oburzaj.
          Dla mnie facet, który nie potrafi zarobić na swoje utrzymanie oraz swoich dzieci
          nie jest dla mnie mężczyzną. Na moje utrzymanie nie musi zarabiać. Na moje
          utrzymanie zarobię ja sama. Chyba, że chce abym mu prała, gotowała i sprzątała.
          Wtedy jest zupełnie inna sprawa. Skoro mam być jego praczką, kucharką i
          sprzątaczką, wtedy mam prawo oczekiwać, że zadba o moje potrzeby. Tak samo jak i
          on ma prawo, że ja zadbam o jego potrzeby, jeśli on będzie w domu wykonywał tzw.
          "męskie sprawy", czyli naprawiał cieknący kran, malował sufit od czasu do czasu
          czy też sprawdzał olej w moim samochodzie. W związku obowiązuje normalna, zwykła
          zasada wzajemności. Musi być w nim równowaga.
        • aazz91060 Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 21.12.09, 05:45
          maxgazeta.Zgadzamsie z Toba w 100%.Moj brat,jest tzw.starym kawalerem.Ma dobra prace mieszkanie,nie jest pijakiem.Jakos nie narzeka.Daje sobie swietnie rade.A kobiety?Co jakis czas,rozne panie robia do niego podchody.Bo taki zaradny!Pracowity,i wogole!Gowno prawda!Im chodzi tylko o to zeby wbic w niego HAKA!!!.Ale on sie nie poddaje.Jest po prostu asertywny.Co do milosci,to jak do tej pory,nie bylo zbyt duzo powiedziane przez Panie,w tej dyskusji.Wiec o co chodzi?
        • groma_00 Re: Tak wychodzi cala prawda o kobietach 21.12.09, 08:07
          Brawa za ten post - tak samo myślimy.
    • tytus_flawiusz nie bądź idiotką 20.12.09, 12:10
      > Czy on ma szanse się zmienić?

      tak !! na gorsze
      • gryzikiszka Re: nie bądź idiotką 20.12.09, 12:20
        Niestety zgoda z poprzednim postem... Nie zmieni się (na lepsze). Nie mają racji ci, którzy tu piszą, że się trzeba wspierać itp. O wpieraniu kogoś można mówić, jak mu się noga powinie i to nie jest ta sytuacja. Facet jest po prostu leniwy. Znam taki przypadek, niestety dość dobrze. Gość latami był na bezrobociu, ewentualnie gdzieś dorabiał na boku. Każda praca była nie taka: a to za ciężko, a to źle płacą, szef wredny, za daleko trzeba dojechać... Słowem całe życie praktycznie na utrzymaniu żony. Po rozwodzie żeruje na dzieciach - bo przecież nadal nie może znaleźć pracy bo za ciężko, bo źle... A coś do garnka trzeba włożyć.
        Zastanów się 10 razy. Bo widać, że raczej nie jesteś z tych, którym taka sytuacja odpowiada.
      • marzeka1 Re: nie bądź idiotką 20.12.09, 12:23
        "W zasadzie teraz
        jest częściowo na moim utrzymaniu"- zrób baranka, może otrzeźwiejesz zamiast
        marnować sobie życie przy kimś takim. Pewnie, że po ślubie się zmieni, na
        gorsze. Bo niby dlaczego ślub miałby bezrobotnego, na twoim utrzymaniu faceta
        zmienić w pracusia???? Zastanów się, zanim będzie na późno. W kimś takim nigdy
        nie będziesz miała partnera.
        • maxgazeta.pl Re: nie bądź idiotką 20.12.09, 12:27
          A odwrotna sytuacja jest oczywiscie ok?Utrzymywanie bezrobotnej lub
          zarabiajacej 1000zł kobiety to jest w porzadku?Bo jak ktos malo
          zarabia to zawsze jest czesciowo na utrzymaniu drugiej osoby.
          Rozumiem,ze wiekszosc facetow marnuje sobie zycie przy takich
          kobietach i wiekszosc powinno zrobic baranka i je zostawic bo sa
          niezaradne i nigdy nie beda wiecej zarabiac,a malzenstwo dla faceta
          to wieczne doplacanie i ogolnie kiepski interes.
          • tytus_flawiusz Re: nie bądź idiotką 20.12.09, 12:30
            faceta z jajami stać na utrzymanie swej rodziny
            howgh
            • maxgazeta.pl Re: nie bądź idiotką 20.12.09, 12:34
              To sobie utrzymuj,ja nie mam zamiaru tak samo jak zadna kobieta nie
              mialaby zamiaru mnie utrzymywac.Dla mnie tekst o darmozjadzie dziala
              w dwie strony,nie widze zadnych powodow do stosowania ulgowej taryfy
              dla kobiet,w koncu one same chca byc traktowane na rowni z facetami.
              Chociaz oczywiscie jak przychodzi co do czego to sie okazuje ze ta
              rownosc jest wybiorcza,wtedy kiedy im pasuje.
            • lolcia-olcia Re: nie bądź idiotką 20.12.09, 12:39
              Skąd wiesz, że ma jaja?;p hehehe i dla mnie ten opisany element nie jest facetem
              to jakiś chłopek-roztropek, żigolak...
              • tytus_flawiusz Re: nie bądź idiotką 20.12.09, 12:46
                nie mówię o tym dupku - "bohaterze" wątku
          • sundry Re: nie bądź idiotką 20.12.09, 12:35
            Jest w porządku o ile kobieta np. opiekuje się dzieckiem.W innym
            przypadku nie.
            • monela ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 12:42
              Gdybys go kochala to nie przyszlo by ci do glowy wypisywac takie
              glupoty. Ciekawe po co mu zawracasz glowe w takim razie. Stracil na
              ciebie kupe czasu, a pewnie by poznal inna w tym czasie gdyby nie
              ty. Nie wiesz co ciebie czeka, bo moze jutro los sie od ciebie
              odwrocic i wtedy on bedzie musial ciebie wspierac i zapewne znajdzie
              prace, bo o to nie trudno tym bardziej po studiach. To, ze chwilowo
              nie ma to nic nie znaczy. Jeszcze nie wiesz czy ty jutro bedziesz
              miec swoja prace. Wiec nie narzekaj tak, bo nie ma powodu. Zreszta
              jestes bardzo wyrachowana, co wskazuje, ze nie masz uczuc dla niego
              takich jakie powinny byc. Dlaczego nie porozmawiasz z nim na ten
              temat, tylko tak za plecami? Badz uczciwa i porozmawiaj z nim.
              • sundry Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 12:47
                Zróbmy zatem tak:od dzisiaj nie jadasz śniadań,obiadów ani kolacji
                ,zamiast tego żywisz się MIŁOŚCIĄ.I miłością płacisz
                rachunki.Zobaczymy jak długo przeżyjesz.
                • monela Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 12:56
                  Jak nie kochasz faceta to nie zawracaj mu glowy. A jak szukasz
                  faceta z kasa to szukaj dalej. Pewnie jak sie skonczy kasa to
                  bedziesz dalej szukac. Tylko nie wiadomo czy ciebie ktos zechce.
                  Jakos nie znalazlas sobie do tej pory nikogo innego. Zostan sama na
                  zawsze, bo z takim nastawieniem to unieszczesliwisz tylko facetow.
                  • sundry Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:03
                    A nie da się,żeby kochał i umiał na siebie zarobić?A nie był
                    pasożytem? Sama miłość to za mało na wspólne życie.
                    • monela Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:12
                      Niestety ale widac, ze to jej sie marzy byc pasozytem. Jakos nie
                      widac z tekstu, zeby to on sie domagal forsy od niej. To sa tylko i
                      wylacznie jej obawy. Moze tak do psychologa niech sie przejdzie z
                      tym strachem o przyszlosc. Niestety brak milosci z jej strony bardzo
                      wyrazny skoro ma takie podejrzenia. Tak naprawde to sie on
                      przestraszy jak zobaczy, ze ona go nie kocha. I po co sie wiazac tak
                      bez milosci. Jesli juz teraz takie obawy to jest straszne.
                      • sundry Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:16
                        "W zasadzie teraz
                        jest częściowo na moim utrzymaniu."-faktycznie;tylko obawy.
              • marzeka1 Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 12:53
                "Stracil na
                ciebie kupe czasu, a pewnie by poznal inna w tym czasie gdyby nie
                ty."-
                ty tak serio???? No pewnie, już widzę ten sznureczek kobiet
                oczekujących, by pana lat 30, bez pracy i dochodów utrzymywać.

                Czym innym jest wspieranie swoje faceta, bo stracił pracę i intensywnie szuka, a
                tu pan ma widoczną alergię na pracę, żadna mu nie pasuje, no i mówimy o
                30-letnim facecie.
                Wyrachowana????? Puknij się w głowę, która kobieta chce utrzymywać faceta z
                alergią na pracę? To działa też w drugą stronę (dziwaczne jest oczekiwanie
                kobuety, że jak złapie chłopa, to on ma ją utrzymywać). W normalnych,
                partnerskich związkach oboje pracują i dzielą się obowiązkami.
                Jak masz takie dobre serduszko, to poproś założycielkę wątku o namiar i przejmij
                utrzymanie zdrowego 30-latka- to do moneli.
                • monela Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:05
                  marzeka1 napisała:

                  > "Stracil na
                  > ciebie kupe czasu, a pewnie by poznal inna w tym czasie gdyby nie
                  > ty."-
                  > ty tak serio???? No pewnie, już widzę ten sznureczek kobiet
                  > oczekujących, by pana lat 30, bez pracy i dochodów utrzymywać."

                  A czemu nie? Myslisz, ze powinno sie utrzymywac tylko kobiety bez
                  pracy??? haha...

                  Znajdzie sie wiele kobiet z kasa, ktore wespra faceta 30 letniego.


                  >
                  > Czym innym jest wspieranie swoje faceta, bo stracił pracę i
                  intensywnie szuka,
                  > a
                  > tu pan ma widoczną alergię na pracę, żadna mu nie pasuje, no i
                  mówimy o
                  > 30-letnim facecie.


                  Ty masz chyba 15 lat, jak ci facet 30 letni objawia sie starcem. On
                  jest chwilowo bez pracy. Skad chcesz wiedziec, ze jej nie znajdzie
                  za tydzien czy miesiac. Gdzie widzisz " alergie" na prace??

                  Z takim podejsciem jak twoje nie wytrzyma zaden facet. Nie dziw sie
                  jak zostaniesz samotna na zawsze i nie zalozysz nigdy rodziny.


                  Ona jest wyrachowana i to bardzo. Gdzie tu mowa o utrzymywaniu
                  faceta na zawsze? Dziwaczne to jest, ze ona porusza na forum takie
                  cos zamiast z nim porozmawiac. Widocznie jest niedojrzala osoba i to
                  ona jest nieudacznikiem zyciowym przynajmniej w tych sprawach. Nie
                  dorosla zeby pogadac ze swoim facetem!



                  • tytus_flawiusz Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:07
                    > On jest chwilowo bez pracy.

                    padłem :-)
                    ty sama z siebie taka głupia jesteś czy ktoś to sponsoruje ?
                    • monela Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:15
                      tytus_flawiusz napisał:

                      > > On jest chwilowo bez pracy.
                      >
                      > padłem :-)
                      > ty sama z siebie taka głupia jesteś czy ktoś to sponsoruje ?
                      >

                      Najlepiej nie wstan wiecej. Skad wiesz, ze nie chwilowo? Gdzie to
                      wyczytales? Jasnowidz jestes lub ograniczony umyslowo. Rozumiem, ze
                      dobierasz sobie juz rozne niki i piszesz ciagle te same bzdety jak
                      na poczatku watku.
                      • tytus_flawiusz Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:18
                        monela napisała:

                        > Skad wiesz, ze nie chwilowo?

                        bo potrafię czytać, szczególnie post rozpoczynający.
                        I nie trzeba być żadnym jasnowidzem, tylko nie mieć rozumku zawalonego tanią
                        literaturą "miłosną" rozprowadzaną przez kioski ruchu. A poglądów na życie nie
                        wyrabiać sobie na podstawie wenezuelskich seriali
                        • monela Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:24
                          tytus_flawiusz napisał:

                          > monela napisała:
                          >
                          > > Skad wiesz, ze nie chwilowo?
                          >
                          > bo potrafię czytać, szczególnie post rozpoczynający.
                          > I nie trzeba być żadnym jasnowidzem, tylko nie mieć rozumku
                          zawalonego tanią
                          > literaturą "miłosną" rozprowadzaną przez kioski ruchu. A poglądów
                          na życie nie
                          > wyrabiać sobie na podstawie wenezuelskich seriali
                          >
                          >

                          Wenezuelskie seriale ci w glowie. A nie dotarlo do ciebie jeszcze,
                          ze jest rownouprawnienie i kobieta ma lozyc na zycie. Jesli jej sie
                          to nie podoba to niech szuka sobie jelenia gdzie indziej.
                          • tytus_flawiusz Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:28
                            no to jak laska otrząśnie się z tej idiotycznej "miłości", to ty sobie
                            przygarniesz "misiaczka" i będziesz na niego tyrać do usranej śmierci w ramach
                            "równouprawnienia" :-))), frajerko

                            powodzenia !
                            • monela Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:38
                              tytus_flawiusz napisał:

                              > no to jak laska otrząśnie się z tej idiotycznej "miłości", to ty
                              sobie
                              > przygarniesz "misiaczka" i będziesz na niego tyrać do usranej
                              śmierci w ramach
                              > "równouprawnienia" :-))), frajerko

                              Ales ty i glupi! Nie dotarlo do ciebie jaka jest rzeczywistosc. A
                              moze facet ma na nia tyrac do usranej smierci. Bardzo dobrze, ze ten
                              facet nie jest glupi i zrozumial, ze nie bedzie i nie musi na nia
                              tyrac. Rownouprawnienie i juz. Czasy minely, ze faceci tyrali. No
                              coz ty tytus pozostales w epoce kamienia lupanego i tyrasz na swoja
                              kobite do usranej smierci i cieszysz sie jeszcze z tego. Nawet nie
                              wspolczuje takiej glupoty.
                              • tytus_flawiusz Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:50
                                jeszcze raz - wszystkiego najlepszego .... i zdrowia :-)
                              • li_lah Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 18:15
                                monela, pie.r.dolisz jak potłuczona. widocznie albo jestes ograniczona, albo
                                jeszcze tak smarkata, ze nie potrafisz konstruktywnie myśleć, np: wyobraź
                                sobie, ze dzieci pojawiaja sie nawet tym parom, ktore tego nie chcą i nie
                                planują. i co wtedy? jak myslisz? mają umierać z glodu? no siłą rzeczy
                                kobieta przez jakies minimum pol roku bedzie wyjeta z zyciorysu, a
                                niestety bywa, że i dłużej. co wtedy jesc bedzie rodzina i przede wszystki male
                                dziecko? a tak.. mleko z cycka bedzie piło.. a kto zapłaci za pieluszki, wozek,
                                lozeczko, ubranka, lekarzy, szczepienia, leki, kremy?
                          • sundry Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:29
                            Bohaterka właśnie łoży i tego samego oczekuje od faceta.
                  • marzeka1 Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:12
                    "y masz chyba 15 lat, jak ci facet 30 letni objawia sie starcem"-

                    Dziecko,mam 40+ lat i 20 lat stażu małżeńskiego, to tyle.
                    Dawno nie czytałam takiej pokrętnej argumentacji, jak twoja, monelo.
                    Nie, po prostu od partnera w związku oczekuję TAKŻE dojrzałości na tyle, by
                    potrafił sobie zapewnić utrzymanie.Rozważanie małżeństwa z kimś takim, jak
                    opisała założycielka wątku, jest co najmniej ryzykowne.
                    • monela Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:18
                      marzeka1 napisała:

                      > "y masz chyba 15 lat, jak ci facet 30 letni objawia sie starcem"-
                      >
                      > Dziecko,mam 40+ lat i 20 lat stażu małżeńskiego, to tyle.
                      > Dawno nie czytałam takiej pokrętnej argumentacji, jak twoja,
                      monelo.
                      > Nie, po prostu od partnera w związku oczekuję TAKŻE dojrzałości na
                      tyle, by
                      > potrafił sobie zapewnić utrzymanie.Rozważanie małżeństwa z kimś
                      takim, jak
                      > opisała założycielka wątku, jest co najmniej ryzykowne.

                      Oczekujesz dopiero po 20 latach malzenstwa? Moze masz 40 lat ale nie
                      jestes dojrzala umyslowo. Jak twoj facet nie zapewni przez rok
                      utrzymania to pozbedziesz sie go jak zuzytej pary butow! Sa owszem
                      takie wyrachowane egoistki, ktore patrza w zwiazku tylko siebie,
                      zeby facet przyniosl kase.
                      • sundry Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:21
                        Dojrzali ludzie RAZEM pracują na utrzymanie rodziny.
                      • marzeka1 Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:25
                        Dziecko,weź oddech i spuść trochę pary.

                        "jak twoj facet nie zapewni przez rok
                        utrzymania to pozbedziesz sie go jak zuzytej pary butow!"- nie, zawsze
                        pracowaliśmy, gdy mąż zmieniał pracę, zaraz miał nagraną inną, bo jest
                        odpowiedzialnym człowiekiem.Kasę, całkowicie porównywalną, przynosimy do domu
                        razem, nie muszę się na męża oglądać.
                        Rozumiem, że albo sama jesteś utrzymankę, dlatego tak agresywnie reagujesz, albo
                        utrzymujesz jakiegoś chwasta i jego niezaradność tłumaczysz swoją wielką
                        miłością. Tertium non datur.
                        • monela Re: ty go nie kochasz i to wszystko 20.12.09, 13:30
                          marzeka1 napisała:

                          > Dziecko,weź oddech i spuść trochę pary.
                          >
                          > "jak twoj facet nie zapewni przez rok
                          > utrzymania to pozbedziesz sie go jak zuzytej pary butow!"- nie,
                          zawsze
                          > pracowaliśmy, gdy mąż zmieniał pracę, zaraz miał nagraną inną, "

                          Nagrana inna??? Prezentujesz tu model cwaniaka. A co by bylo gdyby
                          nie mial nagranej innej pracy? No co? Wyrzucilabys go z domu?

                          To, ze mial nagrana inna prace moze po znajomosci to nie znaczy
                          wcale ze jest odpowiedzialny. To sa dwie rozne rzeczy.

                          Jesli twoj maz jak piszesz bylby dla ciebie " chwastem" tylko
                          dlatego ze nie moze znalezc pracy to wspolczuje mu takiej egoistki
                          jak ty. Wogole brzydze sie czegos takiego jak ty. Zapewne twoj maz
                          nie wie o tym co myslisz, bo jestes falszywa. Brak slow na takie
                          cos. I mialaby byc rodzina. haha... maz chwastem, bo szuka prace.
                          hehe...

                          • yoko0202 monela ty czytać nie umiesz? 20.12.09, 14:38
                            facet autorki wątku właśnie NIE szuka pracy, dobrze mu tak jak jest, na czyimś
                            utrzymaniu.

                            miłość miłością ale czasami do gara trzeba coś włożyć, nie? i wypadałoby, że do
                            tego gara obie strony coś czasami wkładały.
                            • fibi1 szukasz jelenia a nie meza! 20.12.09, 16:33
                              Dziewucho ty chcesz wykorzystac chlopa maksymalnie, a sama najlepiej
                              nic nie wniesc, bo ci za szkoda pracowac na siebie sama i swoja
                              rodzine.
                              • baba67 Re: szukasz jelenia a nie meza! 20.12.09, 18:48
                                Na razie to on ja wykorzystuje.
      • ms_amelia kobieto!!! 20.12.09, 22:58
        kto jest facetem w tym zwiazku??
        chcesz tego??
        chyba nie
        nawet nie chcesz z Nim byc.
        pzdr.
    • sapalka1 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 12:53
      Porozmawiaj z nim. Powiedz czego oczekujesz (wsplnego dbania o wasza rodzine),
      co Cie denerwuje, jakie masz propozycje zmiany. Niech sie przyszly malzonek (lub
      nie) tez wypowie i ustalcie jak chcecie by wygladal wasz zwiazek, na jakie
      ustepstwa pojdzie kazda ze stron. Podkresl czego od niego oczekujesz (pracy) i
      nie wyreczaj go w niej (ani w jej zdobyciu).
      A kochasz go? Bo jesli nie/nie wiesz/przyzwyczailas sie do niego/boisz sie
      samotnosci - to daj sobie spokoj z w/w dzialaniami i poszukaj innego.
    • fordit Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:13
      A może Twój facet cierpi na depresję? Brzmi kuriozalnie, ale w
      dzisiejszych zasach to wcale nie takie rzadkie. Ludziom dotkniętym
      przez depresję brakuje energii do zmagania się z rzeczywistością, z
      codziennymi obowiązkami, i niewtajemniczonym mogą wydawac się
      niezgułami i leniuchami. Tymczasem, żeby uporać się ze swym
      problemem, potrzebują wsparcia z zewnątrz, przede wszystkim ze
      strony bliskich.
      Nie mówię, że w Waszym przypadku jest właśnie tak, ale weź taką
      ewentualność pod uwagę...
      • roterro Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:29
        na pewno nie licz na to ze on sie zmieni
        zadaj sobie pytanie czy masz ochote byc z facetem, ktorego bedziesz
        utrzymywac czy nie
        czy jesli z nim zerwiesz i spotkasz go rok potem - w zwiazku z
        kobieta, ktora takze go utrzymuje - bedziesz czula zazdrosc o niego
        czy ulge
        ten typ tak ma chyba - skoro kobiety zgadzaja sie go utrzymywac, po
        co ma sie trudzic
        ale sa kobiety, ktore moga byc szczesliwe w takim zwiazku jesli to
        akceptuja - podobno przynajmniej, znam jedna taka pare - ale tu
        facet z przyjemnoscia zajmuje sie dziecmi i domem
    • opinia_publiczna_online Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:18
      Może jednak ma jakieś zalety.
      Zastanów się dokładnie nad tym.
      • lejdi.oprych Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:20
        a ma chociaż prawko i samochód? i umie jeździć?
    • anmarys Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:48
      A czy zaakceptujesz sytuacje gdy to w genach czy z obserwacji przejdzie na potomstwo? Po 30 latach, mąż czasami na utrzymaniu i syn, bo też niezaradny. Z mężem weźmiesz rozwód a z synem lub córką nie :(
      • lerente Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 18:15
        GŁOŚNO mówię NIE.
        Będziesz się męczyć przez całe życie. Najpier sama z nim a później jeśli pojawią
        się dzieci bedzie jeszcze trudniej.
        Wszelkim małżeństwom mówię NIE
        pozdrawiam
    • e_zonaty Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 13:52
      Mam żone na utrzymaniu, jakoś nie może znaleźć pracy i tez wysylam za nią CV.
      Obecnie unika seksu, choć kiedyś było inaczej... Często się kłocimy i wogóle.
      Czy mam ja wyrzucić drogie Panie- orędowniczki równouprawnienia i zaradności
      życiowej
      • zapach_werbeny Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 20.12.09, 15:11
        e_zonaty napisał:

        > Mam żone na utrzymaniu, jakoś nie może znaleźć pracy i tez wysylam za nią CV.
        > Obecnie unika seksu, choć kiedyś było inaczej... Często się kłocimy i wogóle.
        > Czy mam ja wyrzucić drogie Panie- orędowniczki równouprawnienia i zaradności
        > życiowej

        Trzeba było przed ślubem na forum zapytać, co robić, to byś teraz cv nie musiał
        za nią wysyłać:)
        Przed ślubem zaradna była, czy jednak padały teksty "misiu, oj załatw to, bo ty
        sobie tak świetnie radzisz"?
        Wiem, łatwo mi się teraz wymądrzać. No ale jak mówi mądrość ludowa, widziały
        gały co brały...
        • e_zonaty Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 22.12.09, 13:33
          Zanim następnym razem napiszesz taki psudointelignecką odpowiedź, zastanów się
          czy jest on odpowiedzią na zadanie pytanie. Jak nie to, daruj sobie swoich
          wywodów, bo są one nie na temat.
          • baba67 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 22.12.09, 14:54
            Ty masz ZONE-to jest roznica-malzenstwo do czegos zobowiazuje nie tylko wobec
            prawa ale jakos tak spolecznie...czy ja wiem jak to nazwac?
            To dlatego ludzie powinni sie dobrze zastanowic i poznac partnera zanim takie
            zobowiazanie sie podejmie. Kobita ktora skrytykowales nie powiedziala tego
            uprzejmie, ale merytorycznie miala racje-albo nie dogadaliscie sie z zona jak ma
            wygladac podzial rol, albo Ty zignorowales sygnaly ktore ona dawala na ten temat
            a pewnie i jedno i drugie. Ad rem-oczywiscie w zadnym razie zony nie wyrzucac,
            coz za pomysl? Jesli nie chcesz byc z taka osoba i nie jest to dla Ciebie
            problem religijny to uczciwie sie z nia rozwiedz.
            IMHO nieuzasadnione wydaje sie zestawianie Twojej sytuacji z sytuacja
            Pauliny-ona wlasnie robi to, czego Ty najwyrazniej nie zrobiles a powinienies.
            Pomieszkiwanie razem nie naklada ani wobec prawa, ani w swiadomosci spolecznej
            jakochs szczego;nych zobowiazan-jest to sposob na lepsze poznanie siebie, ktore
            nie zawsze dziala ale w tym wypadku akurat zadzialal.
            Wnioski sa negatywne, Paulina ma powazne watpliwosci i pelne prawo do odejscia
            od kogos kto okazuje sie do malzenstwa niedojrzaly.
            • e_zonaty Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 22.12.09, 23:05
              Zaraz, czyli jakby partner autorki tego całego wątku byłby juz jej mężem to nie
              miała by prawa się zastanawiać czy go zostawić, bo są już po ślubie?

              Tak naprawdę bardziej chodziło mi o to że większość kobiet postrzega facetów
              jako dostarczycieli kasy i jeżeli się w tej roli nie sprawdzają to nie są
              uważani za prawdziwych mężczyzn. Oczywiście większość które tak uważa nigdy się
              do tego nie przyzna. Często same przed sobą ukrywają to przeświadczenie w
              podświadomości. Z jednej strony są za równouprawnieniem z drugiej nadal oczekują
              że to facet zapewni byt i kasę. Gdyby one nie mogły/nie chciały znaleźć pracy to
              nie był by to wcale powód żeby partner ją opuścił. Jak facet nie ma pracy - to
              jest obibok i nieudacznik. Jak kobieta nie ma pracy to jest "Panią domu"

              Moje pytanie było celowo prowokujące. Załózmy więc że nie mam ślubu jeśli to
              taka róznica i żyję z partnerką która nie potrafi albo nie chce znaleźć sobie
              pracy. Czy mam myśleć o założeniu z nią rodziny? Czy powinienem ją zostawić?

              • baba67 Re: czy wychodzić za mąż za niezaradnego faceta? 23.12.09, 12:30
                Jesli Ci nie odpowiada ta cecha do tego stopnia, ze nie wyobrazasz sobie zycia z
                taka osoba, to zastawic. Jesli osoba ma zalety dla ktorych moglbys taka sytuacje
                tolerowac to nie zostawiac.
                Ja nie wiem gdzie Ty widzisz problem. Roznica zona nie zona czy maz nie maz jest
                taka ze na pewno trudniej jest taki zwiazek zamknac. I dlatego trzeba sie dobrze
                zastanowic. Nie mozna tak po prostu powiedziec:zabieram co moje i odchodze-sa
                rozprawy podzilay majatku , wiezi rodzinne z rodzina partnera. U nas wciaz kogos
                z kim cora syn mieszka tak do konca sie nie traktuje jak czlonka rodziny, wiec i
                rozstanie nie szokuje.
Pełna wersja