Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub?

    • skarpetka_szara Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 15:55

      Ojjj.... a moi goscie to jechali 8 do 12 godzin i jeszcze
      dziekowali za zaproszenie....

      szkoda zeby taka wielka mieszczanka jak ty pobrudzila sobie butki
      gdziestam na wiosce na Slubie Brata Meza.
      • a1ma Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 18:36
        > moi goscie

        Czyli jednak się oświadczył??
        • skarpetka_szara Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 20:43
          Tamten watek nie byl o mnie. musisz czytac uwazniej ;)
          Ja jestem mezatka.
          • a1ma Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 21:27
            Tamten wątek był nie do przebrnięcia! Ale dzięki za wyjaśnienie :)
    • wikary.bis Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 16:06
      Ale chytra wadra jestes. Na miejscu meza bym cie ostro opier... ,
      takzebys tylem sie czolgala. I ty mendo chcesz tylko za zarcie co
      zjesz 60 zp zaplacic? Szczyt bezczelnosci.
      Toz to jego brat!! I co to jest wogole za odleglosc 130 km dla
      samochodu??
    • six_a Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 16:07
      namiot se zabierz, może się u brata w ogródku rozbijecie?
      hahahah
    • gelee Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 16:36
      Ja bym pojechała i dała taki sam prezent, jaki dałabym gdyby młodzi organizowali
      wielkie weselisko.
      A szczerze mówiąc, to nie rozumiem dlaczego uważasz ich zaproszenie za dziwaczne.
      • baba67 Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 16:48
        TO Twoj szwagier, bliska rodzina, mozesz ich nie lubic, ale po co robic kwasy w
        takiej chwili?
        Zaproszenie nie jest niczym szczegolnym.Weselicho na 200osob cala noc plus
        poprawiny to nie jest jedyna opcja uroczystosci.
        U mnie w rodzinie panuje taka zasada-sumuje sie ile chce dac+plus orientacyjnie
        zeby sie zwrocilo za talerzyk(na ogol ten talerzyk w knajpach czy kateringu
        kosztuje podobnie, ale juz wysokosc prezentu uzalezniam od stopnia
        pokrewienstwa-im blizej tym wyzej wiadomo).
        Gdybym byla w Twojej sytuacji na pewno dalabym mniej niz za calonocne weselisko
        bo przyjecie kosztuje mniej.
        Zaraz tu na mnie mnostwo osob najedzie, ale uwazam to za dobra zasade.
    • izabella9.0 wez kobieto sie nie osmieszaj 23.12.09, 17:17
      masz trochę za duże mniemanie o sobie .Jak można posądzać brata męża ze chce na
      tobie zarobić ??? ONI biorą ślub i ostatnia rzeczą o jakiej myślą jest to ile i
      czy w ogole na tobie zarobią .

      1.Oni biorą ślub i myślą o swoim szczęściu , o tym co mają przygotować do
      uroczystości , o swojej bliżej i dalszej uroczystości a nie o Tobie i twoich
      pieniądzach

      2.Coraz więcej młodych ludzi przynajmniej w okolicach bierze ślub a po nim
      zwykła kolacjach w restauracji dla najbliższej rodziny bo wola zamiast wyjść na
      zero mieć kasę - czytaj zaoszczędzić i zainwestować po mniejszej lub większej
      "dorzutce " do mieszkania

      3.Nie specjalnie mieszkają na wsi aż tak daleko od ciebie wiec nie doszukuj się
      dziejowego spisku.

      4.czy twoj mąż tez sie zastanawia czy jechac na slub WŁASNEGO BRATA????? halo
      czy ty widzisz co piszesz ? poł biedy jeszcze bawic się w jechać czy nie jechać
      ale nie jechać bo się nie opłaca ??????

      5. no niestety ślub jakby nie był kogoś z bliższej rodziny to WYDATEK i trzeba
      się wykosztować i przeżyć.
      ( weźmy np zwykły ślub i wesele brata - jedziesz te 130 km , nie lubisz wesel ,
      nie lubisz tańczyć, pic, zjesz obiad i co siedzisz i się nudzisz a wczesnej
      zapłaciłeś 500 zeta i co ?> trzeba przezyć

      6 dajesz prezent w granicach 500 zeta albo praktyczniej kopertę i 500 zeta

      PS: wesele bardziej domowe ( najbliższa rodzina i przyjaciele - karków - siostra
      młodego przyjechała z KATOWIC i dała 2.000 zł - ale to wiesz - samotna dobrze
      zarabiająca kobieta wiedziała ze młodym się nie przelewa ale gest ma i tez
      mogłaby powiedzieć ze się nie opłaca jechać tak daleko , ze szkoda kasy bo sobie
      coś kupi ehhh ale może ważniejsze dla niej była pomoc bratu.
      • baba67 Re: wez kobieto sie nie osmieszaj 23.12.09, 17:37
        500z za przyjecie to za duzo.
        A ile dal szwagier na Wasze wesele?
        Najlepiej skalkulowac talerzyk plus to co relatywnie dal brat. Piszesz tu o
        sytuacji kiedy jedziesz bo wypada. Oczywiscie jesli tak bliska rodzine sie
        traktuje jak bliska rodzine, to zadnej kalkulacji nie ma-daje sie z serca.
      • charlotte-york Re: wez kobieto sie nie osmieszaj 23.12.09, 18:27
        izabella9.0 napisała:

        > masz trochę za duże mniemanie o sobie .Jak można posądzać brata męża ze chce n
        > a
        > tobie zarobić ??? ONI biorą ślub i ostatnia rzeczą o jakiej myślą jest to ile i
        > czy w ogole na tobie zarobią .

        Uwierz mi kochana, że pierwsze o czym pomyśleli, to ile im zostanie i ile
        zarobią na weselu. To ty idealizujesz tę "zacną" parkę, która zrezygnowała z
        wesela, bo teściowie im za mało o 5 tysięcy dali, żeby opłaciło się wesele
        urządzać a jak się wyrazili z kopert nie będą na orkiestrę wyciągać.
        • a1ma Re: wez kobieto sie nie osmieszaj 23.12.09, 21:29
          > Uwierz mi kochana, że pierwsze o czym pomyśleli, to ile im zostanie i ile
          > zarobią na weselu. To ty idealizujesz tę "zacną" parkę, która zrezygnowała z
          > wesela, bo teściowie im za mało o 5 tysięcy dali, żeby opłaciło się wesele
          > urządzać a jak się wyrazili z kopert nie będą na orkiestrę wyciągać.

          Ale jakim prawem Ty im do portfela zaglądasz??
          Co Cię to obchodzi w ogóle?

          Masz ochotę, lubisz kogoś, chcesz z nim świętować - jedziesz.
          Nie - wymawiasz się bólem głowy.
          I po sprawie.
    • dziewice zasada jest prosta - 1 kotlet 1 prezent 23.12.09, 17:40
      no co ty nie daj sie wydymac na kasiore hehehehe hgighighihighgighi
    • wstajesz_i_wiesz Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 20:02
      Hmmm... a jak idziesz do kogoś na imieniny/urodziny, to przeliczasz
      też, że wartość jedzenia na osobę to 30 zł, więc dajesz prezent za
      30? :P

      Najlepiej nie jedź - jak już teraz jesteś niezadowolona z takiego
      rodzaju imprezy, to po co masz psuć humor sobie i innym.


      Inna sprawa, że są ludzie - nawet wielu - którzy na imprezę
      imieninową znajomych jadą 120 km w jedną stronę (np. ja) i jakoś nie
      robią z tego problemu.


      ---
      ***Jędzowaty Anioł Dobroci***
      • baba67 Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 20:32
        Porzadki przedswiateczne i bieganie za prezentami mogly spowodowac u Ciebie
        takie zacmienie umyslu, ze kompletnie nie zrozumialas tresci mojego postu. Ale
        to nic wielkiego, przeczytaj jeszcze raz.
    • princess_yo_yo Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 20:32
      jesli 1,5 godziny jazdy samochodem w jedna strone to taki problem i
      na dodatek uwazasz ze 'prezent' ci sie nie zwroci w postaci pelnej
      michy i obowiazkowej flachy to po co sie w ogole wybierasz? rozumiem
      ze maz jest rownie 'uspoleczniony' jak ty - nie lepiej poogladac
      samochod z okna i skombinowac jakis obiad za 10 zeta siedzac przed
      telewizorem? oszczednie i produktywnie spedzicie czas :-)
      • aneta-skarpeta Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 23.12.09, 21:38
        uderza mnie to, że to nie zwykły slub, a slub brata męża

        sama biore za pół roku slub z obiadem, a nie weselem i zapraszam
        rodzine, ktora ma do przejechania 70-80 km, a na stole bedzie wino.
        Dopiszą wszyscy

        ja do nich na komunie, gdzie alko nie bylo i musialam jeszcze
        wczesnie wrocic pojechałam równiez i prezent zostawiłam nie
        przeliczając go na ilosc spedzonych godzin

        poza tym nie rozumiem tej skrajnosci- na wesele dajesz 500, a na to
        chcesz dac 120? a nie mozesz dac 300?
    • ogromne.oko Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 25.12.09, 00:50
      1. Czy w ogóle jechac?
      2. Jeśli jechac, to dalibyscie prezent, czy tylko zapłacic za swoje miejsce w
      restauracji np. po 60 zł od osoby?
      3. Czy dawac w takiej sytuacji prezent, skoro nie ma wesela?

      1. Jesli jest dla Was kims waznym, albo Wy dla niego i wiecie, ze Wasza
      nieobecnosc bylaby dla niego prfzykroscia - jechac. Jezeli macie go czy tam on
      Was (niewazne wlasciwie) w dupie - nie jechac.
      2. i 3. No coz, ja od zawsze myslalam ze prezent to prezent, a nie oplata za
      miejsce plus zarcie w restauracji tudziez na sali weselnej. Z Twoim podejsciem
      sugeruje dwa wyjscia:
      pierwsze, jesli masz ochote sie najesc, napic i potanczyc - zamiast 130 km
      przebyc jakies kilka do najblizszej restauracji z dansingiem, najesc sie, napic,
      potanczyc, i zaplacic za to "swoje miejsce w restauracji" - wiesz, zeby czasem
      nie wyszlo ze za cos przeplacicie ;)
      drugie, jesli nie macie na nic ochoty - zostac w domu. za darmo! :D
      • zawszezabulinka Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 25.12.09, 13:33
        ja pierdziele, przeczytalam kilka postow i padlam


        skoro juz marudzisz to moze lepiej nie jedz.

        fajne bedzie mial szwagier oparcie w takiej rodzince. najlepiej jak sama
        zrobisz impreze i napiszesz przed wejsciem transparent - "bo on jest dziwny i go
        nie stac"

        ja bylam na skromnym weselu, cos w rodzaju bankietu i bylam o wiele bardziej
        zadowolona niz na pipidowce do rana, bo byli wszyscy w miare trzezwi, a nawet
        osmiele sie powiedziec ze byli trzezwi; chociaz alkohol byl zapewniony, ludzie
        zachowywali sie kulturalnie, dalo sie porozmawiac, wszystko wygladalo sludnie,
        nie bylo poprzewracanych naczyn, ludzie nie marudzilin ze ich nogi bola czy chca
        spac; jak tu teraz trafic do lozka; nie bylo zalosnych zabaw na czas typu
        przynies srajtasme dostaniesz flaszke

        oby wiecej takich wesel... bo mnie wymeczyly tradycyjne nasze

        ze tez autorce nie przyszlo do glowy ze nie najwazniejsze jest zarcie i wóóóda
        lana po stole a bycie z bliskimi w ten wazny dzien przy kawce, skromnym
        obiedzie... i nie chodzi tu o jakiekolwiek koszta, ze kogos stac a nie stac.
        • marguyu Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 25.12.09, 14:10
          ze tez autorce nie przyszlo do glowy ze nie najwazniejsze jest
          zarcie i wóóóda lana po stole a bycie z bliskimi w ten wazny dzien
          przy kawce, skromnym obiedzie... i nie chodzi tu o jakiekolwiek
          koszta, ze kogos stac a nie stac.


          Do tego najpierw trzeba miec glowe, a przede wszystkim serce.
          Autorka watku cierpi na wyrazny brak jednego i drugiego wiec...
          szkoda na nia czasu. Taka sie urodzila i taka juz umrze.
    • qw994 Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 25.12.09, 14:17
      Po przeczytaniu wszystkich twoich wypowiedzi zebrało mi się na wymioty. Co za
      ohydna kreatura z ciebie, brak słów.
    • varna771 Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 25.12.09, 14:37
      nie poważna jesteś !!! oczywiście, że jedz, jak nie ma jedzenia i
      picia to sie już nie opłaca ? same straty, czyli : prezent, paliwo,
      czas - żenada!!!
    • lamowata Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 25.12.09, 16:55
      I baby później stękają, że rodzina męża to taka be i fuj i zachować się nie
      potrafi...
    • eight_elvises Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 26.12.09, 01:15
      Wiesz co, mnie to wcale tak bardzo nie zaskakuje. Niektórzy wcale nie czują się
      dobrze mając wystawne wesela, może im się nie podobać wizja mocno zakrapianej
      alkoholem imprezy. Byc może najbardziej zależy im na Waszej obecności podczas
      ślubu i wierzą, ze właśnie dla nich pokonacie te 130 km.
      W odpowiedzi na Twoje pytania
      1. Oczywiście, ze jechać. Nawet jeśli ta wizja ślubu i wesela kłóci się z
      Twoją. Ale to ich dzień.
      2 i 3. Myślę, ze tak. Prawdopodobnie oni nie spodziewają się prezentów, ale
      jakiś drobiazg będzie miły. Wiesz, pokażesz im że to nie impreza jest ważna
      tylko oni.
      Czyli ogólnie jechać, cieszyć sie razem z nimi. A że robią rzecz
      niestandardowo-mają prawo to ich ślub!
      Pozdrawiam

      [/b]charlotte-york napisała:

      > Brat męża bierze w przyszłym roku ślub. Mieszka na wiosce, więc trzeba wybrac
      > się samochodem 130 km w jedną stronę. Ślub w godzinach popołudniowych,
      > przyjęcie pod hasłem '3-4 godziny i się rozejsc'. Zero tańców i alkoholu, żeby
      > kierowcy dysponowani mogli odjechac w swoją stronę.
      > Pytania:
      > 1. Czy w ogóle jechac?
      > 2. Jeśli jechac, to dalibyscie prezent, czy tylko zapłacic za swoje miejsce w
      > restauracji np. po 60 zł od osoby?
      > 3. Czy dawac w takiej sytuacji prezent, skoro nie ma wesela?
      > Pytam o uczciwe opinie, bo w sumie nie spotkałam się jeszcze z tak dziwacznym
      > zaproszeniem.
      • serena1213 Re: Jak byście przyjęli takie zaproszenie na ślub 26.12.09, 09:28
        Normalnie wymiękam, ja sama organizuje takie przyjęcie po ślubie i to o zgrozo
        cywilnym ;) moi goście będą mieli do przejechania 350 km w jedną stronę, gdyż
        ślub robimy w rodzinnych stronach mojego N. Oczywiście opłacamy gościom nocleg.
        Fakt, że zaprosiłam tylko kilka najbliższych mi osób, ale nie wyobrażam sobie
        żeby którakolwiek z nich powiedziała, że nie opłaca jej się jechać na mój Ślub.
        To jest po prostu jakaś żenada. Rozumiem dalszych znajomych, czy rodzinę. Nie
        każdy ma ochotę żeby jechać tyle kilometrów żeby zjeść obiad i iść spać (pal
        licho ta nieopłacalność), ale najbliżsi? tego nie rozumiem.
Pełna wersja