Gość: Żal mi jej
IP: *.acn.waw.pl
31.01.04, 23:22
Witam od wczoraj się zastanawiam czy w imię solidarności z kobietami
powiedzieć dalekiej znajomej coś bardzo przykrego. D. - znajoma z
podstawówki - "jest" z żonatym, sporo starszym, dzieciatym facetem. On żony
nie ukrywa, to nie pierwszy jego długi romans, rozwodu nie weźmie bo nie
chce. Wygodny jest. D. - zakochana, ufna, ciepła, przytulajaca się, wpatrzona.
Chciałabym powiedzieć "dziewczyno odejdź, skończ to bo im dłużej trwa tym
bardziej będziesz cierpieć; masz tego faceta tylko w kawałek weekendu,
kradzione godziny i ukrywane telefony; samotne świeta i wakacje; brak
przyszłości".
Wiem, że to dorośli ludzie i ich wybory tylko żal mi dziewczyny, strasznie.
Mam koleżanki, które przezyły paroletnie romanse z żonatymi. Były wyznania
miłości, kłamstwa, brak pewności, tęsknota, potem rozpacz.
Nie mam odwagi tak po prostu podejść do osoby, którą w zasadzie znam z
kilkunastu rozmów i powiedzieć prosto z mostu, po chamsku. Nie mam prawa się
wtrącać. Tylko dlaczego jak na nią patrzyłam wczoraj to chciało mi się
płakać?