olga_v
28.12.09, 16:23
jak w temacie, a chodzi o pomoc moim rodzicom. moj facet zarzuca mi,
ze za duzo i za czesto im pomagam, a przeciez mam brata, ktory nic
nie robi, jest wygodnicki i sie ustawil, bo wie, ze i tak ja
wszystko zrobie. nie trafiaja do niego arguemnty, ze brat mieszka
duzo dalej od rodziocw niz ja, poza tym bardzo duzo pracuje, wiec
fizycznie byloby to niemozliwe.
ja po prostu musze, a takze chce, pomoc moim rodzicom. ostatnio
wystaplily w mojej rodzinie pewne problemy, mam nadzieje, ze
przejsciowe. przez te problemy bywam u rodzicow nieco czesciej niz
zwykle (2-3 razy w tygodniu). normalnie odwiedzam ich maksymalnie
raz w tygodniu.
moj facet nie rozumie tego wszystkiego. czuje sie pokrzywdzony, ze
przez moja pomoc spedzam z nim mniej czasu. dodam, ze nie mamy 15
lat, a dwa razy tyle.
co o tym sadzicie, ja jestem corunia mamuni i tatusia, czy moj facet
nie wie co co empatia, a moze cos jeszcze innego?