"Zawsze przynos cos dla dziecka"

30.12.09, 10:18
Mam kolezanke, ktora ma 6-letniego syna. Widujemy sie 1-2 razy na
miesiac. Dla jej syna przynosilam zabawki z okazji urodzin, czy
swiat (spedzamy osobno, ale dziecku prezent daje pozniej). Przy
zwyklych wizytach raczej nic nie przynosilam. Ostatnio kolezanka
delikatnie zwrocila mi uwage, ze powinnam zawsze przynosic cos dla
jej syna (czekolade, ciastka itd.) bo to dziecko i ono zwraca na
takie rzeczy uwage. Jej to obojetnie, ale synek chodzi smutny.
Zrobilo mi sie glupio i od tej pory zawsze cos przynosze.
Dzis natknelam sie na ten watek:
forum.gazeta.pl/forum/w,630,104351976,104351976,wizytowy_savoi
r_vivre.html i mam dosc mieszane uczucia... Kto ma racje?
    • skanke żartujesz, prawda? 30.12.09, 10:21
      n/t
      • steffie Re: żartujesz, prawda? 30.12.09, 10:23
        Pytam powaznie.
    • alpepe Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:23
      nie wiem, co tam jest napisane, bo niecały link jest aktywny, ale sądzę, że przy
      zwykłych wizytach nie ma obowiązku obdarowywania kogokolwiek. Szczególnie, że
      obowiązkiem koleżanki jest odpowiednie wychowanie dziecka, a sześciolatkowi da
      się już wytłumaczyć, że "ciocia" nie ma obowiązku przynoszenia podarków przy
      każdej okazji.
    • tytus_flawiusz Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:24
      > Ostatnio kolezanka delikatnie zwrocila mi uwage, ze powinnam zawsze przynosic
      cos dla jej syna <

      Zwróć delikatnie uwagę koleżance, żeby stanęła ze smarkaczem w jakimś przejściu
      podziemnym i wysuwała podobne roszczenia w stosunku do przechodniów. Gówniarz
      pewnie będzie miał wiele radości z otrzymanych "darów".
      • lolcia-olcia Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:34
        Lepiej jak wróci delikatnie uwagę koleżance, że to nie jej sprawa czy coś
        przynosi dla małego. Nie musi za każdym razem coś mu dawać bo dzieciakowi w
        dupie się poprzewraca... Bo dla matki już nie ma ratunku;p
        • tytus_flawiusz Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:47
          można jeszcze przynieść smarkaczowi słoik kiszonych ogórków. Może jak bachor
          dostanie sraczki i zasra mamusi z pół mieszkania, to ta zmieni postawę na mniej
          roszczeniową wobec świata.
          • lolcia-olcia Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:50
            do tych kiszonych ogórków to o mleku nie można zapomnieć;p dla lepszego efektu
            oczywiście;p
            • tytus_flawiusz Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:58
              lolcia-olcia napisała:

              > do tych kiszonych ogórków to o mleku nie można zapomnieć;

              koniecznie, koniecznie
              • lolcia-olcia Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 11:02
                Wtedy to i poświęcić się mogę i jakieś pampersy zabrać żeby nie było, że skąpa
                jestem:D
                • alpepe Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 11:03
                  dla sześciolatka?
                  A poza tym, to ogórki mogą go nie ruszyć. Mnie tam nie ruszają.
                  • alessia27 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 17:18
                    alpepe napisała:

                    > dla sześciolatka?
                    > A poza tym, to ogórki mogą go nie ruszyć. Mnie tam nie ruszają.

                    Sok z kiszonej kapusty poruszy wszystko !!!
          • alexa195 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:50
            tytus_flawiusz napisał:

            > można jeszcze przynieść smarkaczowi słoik kiszonych ogórków. Może
            jak bachor
            > dostanie sraczki i zasra mamusi z pół mieszkania, to ta zmieni
            postawę na mniej
            > roszczeniową wobec świata.


            Mnie sie wydaje, ze problemem jest matka, nie dziecko...
            • tytus_flawiusz Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:57
              > Mnie sie wydaje, ze problemem jest matka, nie dziecko...

              dlatego też proponuję: "przez żołądek (i zwieracz) smarkatego, do mózgu(???)
              mamuśki"
              • lolcia-olcia Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 11:03
                Poza tym normalna kobieta nie będzie się upominała o prezent dla bachora..
        • laracroft82 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 13:33
          lolcia-olcia napisała:

          > Lepiej jak wróci delikatnie uwagę koleżance, że to nie jej sprawa czy coś
          > przynosi dla małego. Nie musi za każdym razem coś mu dawać bo dzieciakowi w
          > dupie się poprzewraca... Bo dla matki już nie ma ratunku;p

          juz sie poprzewracało i jego mamusi także ;]
    • disa Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:26
      są chipsy z suszonych jabłek
      małe marcheweczki
      itd
      wpadnij kilka razy ze ZDROWYMI podarkami :D w DOBREJ WIERZE OCZYWIŚCIE

      za 5 lat będzie chciała żebyś mu kasę dawała :D po 50zł na wizycie
    • menk.a Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:29
      steffie napisała:

      > Ostatnio kolezanka
      > delikatnie zwrocila mi uwage, ze powinnam zawsze przynosic cos dla
      > jej syna (czekolade, ciastka itd.) bo to dziecko i ono zwraca na
      > takie rzeczy uwage. Jej to obojetnie, ale synek chodzi smutny.


      Pogratulować koleżanki.
      Należy równie delikatnie powiedzieć koleżance, aby się odczapeczkowała ze swoimi
      uwagami.;)
    • kadfael Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:31
      Powiedz kolezance, ze jej dziecko jest juz w takim wieku, ze mozna
      a nawet trzeba je nauczyc, ze zycie nie jest uslane prezentami.
      • marzeka1 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:36
        "Jej to obojetnie, ale synek chodzi smutny. "- bo rośnie roszczeniowy dzieciak i
        tyle. Mam 2 dzieci i na głowę musiałabym upaść, by oczekiwać,że każdy, kto nas
        odwiedza, obdaruje czymś dzieci, bo "będą smutne". Czym innym są prezenty na
        imieniny, urodziny lub takie, kiedy sama chcę coś im kupić, ale oczekiwać, że za
        kazdym razem coś dzieciakowi ktoś kupi? Chore, zrezygnowałabym z odwiedzin,
        wolałabym spotykać się na mieście niż iść pod presją "bo dziecko będzie smutne".
        Chore.
        • alexa195 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:43

          Mialam bardzo podobna sytuacje, z tym, ze to matka zwracala wieksza
          uwage na prezenty dla swego dziecka, niz ono samo. Wydaje mi sie, ze
          w tej sytuacji jest tak samo, a "smutne dziecko" jest jedynie
          dodatkowym argumentem, ktore ma przekonac goscia do przynoszenia
          prezentu.

          Jak ktos powiedzial - dla matki juz za pozno, tylko pytanie, co
          wyrosnie z dziecka przy takiej matce...
    • deodyma Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:34
      ja rozumiem, ze przynosisz dziecku upominki, prezenty, jak sa jego
      urodziny, swieta itd...
      ale z jakiej racji masz to robic przy kazdej wizycie?
      mamy 2-letniego syna i nigdy nie wymagalismy od innych tego, zeby
      wsxzyscy z byle okazji robili mu prezenty, ale bywa, ze za kadzym
      razem jak do nas ktos przychodzi, czy przyjezdza, daje mu zabawki,
      czy slodycze a nam glupio i bylo nawet tak, ze prosilam, by mu
      wiecej zabawek nie przynosili, bo ma ich po prostu za duzo.
    • horpyna4 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:34
      I w ten sposób koleżanka wychowa bandziora, który będzie kradł i
      wymuszał. Bo od małego wyrasta w przekonaniu, że jemu się wszystko
      należy.

      A smarkacz ma już 6 lat! Znacznie wcześniej trzeba zacząć uczyć
      dziecko, że nie jest pępkiem świata.
      • ursz-ulka zawsze daj mojemu dziecku bo będzie smutny? 30.12.09, 21:57

    • alba27 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:45
      Pamiętam z dzieciństwa, że znajomi rodziców przynosili nam zawsze po
      czekoladzie ( czasy kiedy zdobycie czekolady nie było proste),
      zawsze z niecierpliwością i rosnacym z minuty na minutę apetytem
      wyczekiwałam ich wizyt, ale pewnego dnie przestali przynosić
      czekolady, myślałam że po prostu tym razem zapomnieli ale następnym
      razem też nie przynieśli i nie przynosili już nigdy, dziś wiem, że
      pewnie w ich odczuciu w pewnymmomencie stałam się za stara na
      słodkości, ale jako dziecko bardzo to przeżyłam, pocułam się
      odrzucona i myślałam , że oni juz mnie nie lubią, myślę że nie
      czułabym się tak gdyby przynosili czekolady okazjonalnie.
      To tak z przeszłości.
      a teraz...sama jak gdzieś idę gdzie jest dziecko to mam dla niego
      jakiś drobiazg, z pustymi rękami jest mi głupio iść ale jednocześnie
      nie mam pretensji kiedy do nas ktoś przyjdzie i nic nie przyniesie
      dla dzieci.
      • marguyu Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:53
        Z tego co napisala alba jasno wynika, ze przynoszenie prezentow
        powoduje traumatyzm ;)
        Odrobina smutku dziecku nie zaszkodzi. Nauczy je jedynie tego, ze
        zycie nie jest jednym pasmem przyjemnosci i pozwoli mu wyrosnac na
        normalnego czlowieka.
        Dzieci maja budowac swe sympatie do doroslych, nie na tym co
        przynosza ale na tym jacy sa.
    • wimperga Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 10:53
      Dziwne podejście. Moje dzieci nawet ode mnie nie wymagają codziennych podarunków
      typu słodycze, o zabawkach nie wspominając a co dopiero od kogoś obcego.
    • sigla Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 13:07
      Przynoś koniecznie, najwyraźniej to biedne dziecko, któremu mamusia nie kupuje
      ciastek i czekolady, więc chłopczyk musi liczyć na mamusi koleżanki.
    • haalszka Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 15:15
      jako matka 6cio latka prawie, powiem ci ze ja jestem na nie.
      nie tzn obdarowywanie dziecka przy kazdej wizycie. Jak juz ktos wpomnial to
      nalecialosci z czasow naszego dziecinstwa kiedy cos wypadalo przyniesc. niestety
      moi rodzice dalej to praktykuja i chociaz dziecko nie moze jesc slodyczy daja mu
      przy kazdej wizycie...

      Ja jak ide gdzies nie kupuje dla dziecka nic, chyba ze to okazja oczywiscie, w
      zamian np kupuje ciasto ktore jesli juz jedza wszyscy.. ale to uzgadniam
      wczesniej z doroslymi.

      I nie wyzywajcie dzieci od bachorow, to im rodzicom naleza sie baty nie tym
      malym "biedakom"......
    • skarpetka_szara Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 16:42
      zle wklejony link.

      Mamusia jest chora - czym szybciej dziecko sie zorientuje ze nie
      jest pepkiem swiata, i ze mamusi kolezanki przychodza aby zobaczyc
      mamusie a nie dziecko - tym lepiej.

      Moze dlatego ze nie mam dzieci, ale jak odwiedzam kolezanke z
      dzieckiem to nawet do glowy mi nie przyjdzie zeby kupic cos
      dziecku. Jak juz cos - to nawet jestem niezadowolona ze to dziecko
      tam jest (bo nie mozna nawet spokojnie porozmawiac bez geby
      zaslinionej przychodzacej co 2 minuty placzacej bo sie wzielo od
      niego/niej czas mamusi). brrrr.....

      Dodam, ze czesto robie prezenty dla dzieciatych matek dajac im
      ubranka dla dziecka, a dla dzieci czasami tez robie prezenty ale 1)
      musze szczerze lubic to dziecko a 2) musze miec na to szczere
      checi.
    • amuga Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 16:47
      Co za bezczelna kolezanka. Jak mozna zmuszac kogokolwiek do
      przynoszenia czegokolwiek.
      Ale jak widac wytresowala cie bo:
      > Zrobilo mi sie glupio i od tej pory zawsze cos przynosze.

      Nie wypada ci nic innego tylko nastepnym razem jak przyjdzie do
      ciebie to wspomniec jej ze ty lubisz za kazdym razem jak gosc
      przychodzi i przynosi zloty pierscionek. Innaczej robisz sie smutna.
    • sabriel Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 16:55
      Koleżanka zachowała się prostaczka wymuszając na tobie kupno prezentów dla jej
      dziecka. Nie masz żadnego obowiązku za każdym razem jak do niej przychodzić
      przynosić prezenty.Co innego jak jest ku temu specjalna okazja.
      Dziecko zwraca uwagę na prezenty bo tak je nauczyła głupia mamusia, że
      goście=prezenty. 6-latek to już spory dzieciak,chyba można mu pewne sprawy
      wyjaśnić.
    • soulshunter Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 17:43
      mysle ze nastepnym razem powinnas przyniesc ze specjalna dedykacja "Dla przeuroczego maluszka (opcjonalnie imie)" obrożę i kaganiec. W nastepnej kolejnosci mozesz przyniesc smycz i miske na przyssawce.
      • lejdi.oprych Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 17:44
        ja bym nie poszła więcej do takiej koleżanki
        • 83kimi Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 17:55
          haha, nie wierzę, że koleżanka Ci mogła powiedzieć coś takiego!
    • jane-bond007 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 18:31
      myślę że porzeganałabym się z koleżanka lub zaczęła ją zapraszać do
      siebie ;)

      i nie chodzi mi o to że załuję dziecku ale o fakt że matka uczy mnie
      jak mam się zachować a sama nie potrafi ...

      napiszę Ci jeszcze że idąc pierwszy raz w odwiedziny przynoszę
      prezent, stosowny do wieku dziecka, czasami idę tylko z jajkiem
      niespodzianką bo nie jestem blisko z daną osobą więc nie wyskoczę z
      bakuganem czy teresą muszkieterką :P - natomiast kolejne razy są
      beprezentowe :) no cóż ... niedobra ciocia :)

      do psiapsiółek czy sióstr wpadam z siatą ubranek z ciucholanda
      (oczysiście wiem że je akceptują)
      • jane-bond007 Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 18:32
        poŻegnała :)

        oj Jane ... :(
    • ammaniuta Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 30.12.09, 22:05
      Nie mam zbyt dużego doświadczenia, jeśli chodzi o obdarowywanie dzieci przy każdej wizycie, bo odwiedzam tylko dwie rodziny z dziećmi. Pierwsza - dziecko długo miało jakieś problemy zdrowotnie, więc nic nie przynosiłam, gdy podrosło to co lubi - kinder jajko. W drugiej są dwie dziewczynki 4 i 6 lat, z racji, że rzadko je widuje (czasami raz na kilka miesięcy) zawsze coś dla nich mam. Staram się przynieść jakiś drobiazg.

      A szesciolatkowi też możesz kupić jakiś drobiazg - lizak, soczek, kinder jajko. 2x w miesiącu to jak dla mnie częste wizyty, więc nie musisz się wykosztowywać.

      Nie podoba mi się rekacja tej matki. Gdy ja przychodzę i dziewczynki niemal w progu pytają co dla nich mam, ich mama odpowiada, że nie mam dla nich siebie (jestem ulubioną ciocią). A gdy pytają co mam w torbie to wyjmuję i pokazuję kilka rzeczy, które nie są dla nich (taki żarcik). Poza tym prezenty, jeśli nie upomną się wcześniej, wręczam na koniec wizyty.

      Gdy byłam mała też często dostawałam coś od dorosłych gości. W momencie, kiedy to się skończyło i czekoladę dostał tylko mój młodszy brat, poczułam dumę, bo uznano mnie na tyle 'dorosłą', że moge nie dostać upominku. :)
      • steffie Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 31.12.09, 09:07
        Dziekuje wszystkim za odpowiedzi.
        Wytresowala mnie faktycznie :) Myslalam, ze ma racje, w koncu matka
        wie lepiej.
        Szczerze mowiac to nie wiem, czy kinder niespodzianka bylaby
        odpowiednia, poniewaz to zawsze mama pokazuje dziecku i
        wykrzykuje "zobacz co ciocia przyniosla", jest mi troche nieswojo,
        bo mam wrazenie, ze tego typu czekoladki to nie sa dla niej
        prezenty. Czasem sugeruje na co synek mialby ochote, albo co lubi -
        myslalam, ze w ramach pomocy dla mnie... Dziecko czasem nie ruszy
        sie, gdy ktos przychodzi, bo jest np. zajete ogladaniem bajki (co
        dla mnie tez jest normalne). Chlopiec nie zachowuje sie jak
        rozkapryszony malec, to raczej matka probuje wpoic w niego jakies
        dziwne wartosci.
        Raz jeszcze dziekuje, ze oswieciliscie mnie w tej kwestii :)

        • haalszka Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 31.12.09, 09:43
          Steffie olej ta pseudo kolezanke....
    • kirkunia Re: "Zawsze przynos cos dla dziecka" 31.12.09, 10:12
      Miałam podobnie. Zaprasza do siebie kumpel z dawnych lat (jakis rok
      wcześniej odziecony), ze słowami "Przyjdź koniecznie, zawsze mile
      witamy każdą ciocię która będzie sie bawić z Adasiem". Podziękowałam
      grzecznie za zaproszenie, ale potem wizytę odwołałam. Nie cierpię
      małych dzieci, a powód zaproszenia trochę mnie przeraził.

      I tak skonczyła sie 20 letnia znajomość:(
Pełna wersja