laryskax
01.01.10, 19:18
To był nasz pierwszy sylwester w nowym mieszkaniu. Jesteśmy małżeństwem od
roku i tak się cieszyliśmy nowym mieszkaniem, że zdecydowaliśmy zaprosić parę
na osób na parapetówkę-sylwestra.
Pierwszy przyszedł kolega mojego męża (sam), a mój mąż musiał akurat iść po
coś do sklepu i zostaliśmy sami. Wcześniej co nieco już wypiliśmy i byłam w
szampańskim nastroju, on też był po kilku głębszych, trochę sobie
pożartowaliśmy i poflirtowaliśmy. Nie wiem co się stało, ale on nagle mnie
złapał od tyłu w kuchni, a jak się nie opierałam. Zaczął mnie pieścić językiem
i byłam w siódmym niebie. Potem wziął mnie na stole kuchennym i był to
najlepszy sex w moim życiu.
Potem na imprezie zachowywał się jakby nigdy nic, ale podczas składania życzeń
włożył mi tylko do kieszeni swój numer telefonu.
Teraz jak już wytrzeźwiałam nie wiem co robić. Męża nie ma, bo pracuje i nie
wiem jak mu spojrzę w oczy wieczorem jak wróci. Raz zamiar mu o wszystkim
powiedzieć i niech się dzieje co chce, a potem nie chcę żeby wiedział. Po
prostu nie wiem co we mnie wstąpiło, to do mnie niepodobne. Najgorsze, że chcę
się z nim spotkać, coś mnie z niewiarygodną siłą ciągnie żeby zadzwonić. Co
robić w tej sytuacji?