saraisa
02.01.10, 01:37
Nowy Rok skłonił mnie do rozmyślań o facetach. :) Trochę naczytałam się na tym forum narzekań na brak zdecydowania u mężczyzn, na ich opieszałość, jeśli chodzi o zdobycie kobiet, że skłoniło mnie to do wyszukania przyczyny tego stanu rzeczy.
I wczoraj mnie oświeciło. Na domówce, na której byłam, był znajomy, który niedawno rozstał się z dziewczyną, a wokół niego już zaczęła kręcić się nowa. Oczywiście kolega nie odmówił, skoro sama była chętna. Tylko patrzeć, kiedy zostaną parą.
I tak myślę, że skoro kobiety same się rzucają na facetów, to nie dziwię się, że facetom nie chce się starać, skoro nawet palcem nie muszą kiwnąć, żeby zdobyć kobietę.
To nie jest pierwsza taka sytuacja, wśród znajomych ma kilka takich par, gdzie ewidentnie to kobieta się postarała, żeby być z jakimś mężczyzną. Takie związki są długotrwałe, czemu też się nie dziwię, skoro facetowi jest wygodnie.
Chodzi o to, że przez to, kobiety mniej przebojowe (do których sama się zaliczam) albo te oczkujące, że inicjatywa należy do mężczyzny czują się zagubione i wydaje im się, że "normalnych facetów nie ma". A więc w dużej mierze taki stan rzeczy jest przyczyną wyzwolenia kobiet.
Przyznaję, że sama oczekuję, że facet się o mnie postara, pozdobywa, wykaże zainteresowanie. Stąd pewnie wynikają moje problemy z płcią przeciwną.
Jedyne wyjście, jakie widzę, to dostosować się do tych "aktywnych" kobiet, porzucić marzenia o jakiejś tam romantyczności... albo skończyć na narzekaniu... :/
A Wy co o tym sądzicie?