Rozważania posylwestrowe o facetach :>

02.01.10, 01:37
Nowy Rok skłonił mnie do rozmyślań o facetach. :) Trochę naczytałam się na tym forum narzekań na brak zdecydowania u mężczyzn, na ich opieszałość, jeśli chodzi o zdobycie kobiet, że skłoniło mnie to do wyszukania przyczyny tego stanu rzeczy.
I wczoraj mnie oświeciło. Na domówce, na której byłam, był znajomy, który niedawno rozstał się z dziewczyną, a wokół niego już zaczęła kręcić się nowa. Oczywiście kolega nie odmówił, skoro sama była chętna. Tylko patrzeć, kiedy zostaną parą.
I tak myślę, że skoro kobiety same się rzucają na facetów, to nie dziwię się, że facetom nie chce się starać, skoro nawet palcem nie muszą kiwnąć, żeby zdobyć kobietę.
To nie jest pierwsza taka sytuacja, wśród znajomych ma kilka takich par, gdzie ewidentnie to kobieta się postarała, żeby być z jakimś mężczyzną. Takie związki są długotrwałe, czemu też się nie dziwię, skoro facetowi jest wygodnie.
Chodzi o to, że przez to, kobiety mniej przebojowe (do których sama się zaliczam) albo te oczkujące, że inicjatywa należy do mężczyzny czują się zagubione i wydaje im się, że "normalnych facetów nie ma". A więc w dużej mierze taki stan rzeczy jest przyczyną wyzwolenia kobiet.
Przyznaję, że sama oczekuję, że facet się o mnie postara, pozdobywa, wykaże zainteresowanie. Stąd pewnie wynikają moje problemy z płcią przeciwną.
Jedyne wyjście, jakie widzę, to dostosować się do tych "aktywnych" kobiet, porzucić marzenia o jakiejś tam romantyczności... albo skończyć na narzekaniu... :/
A Wy co o tym sądzicie?
    • tratfeusz Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 02:13
      Cóż poradzić, świat przewraca się do góry nogami...

      Jedno nie ulega wątpliwości - mężczyzna, który ma pełnić rolę męża i (co
      znacznie ważniejsze) ojca, powinien posiadać szereg cech, których wielu
      dzisiejszym mężczyznom brakuje. Podobnie jest zresztą w przypadku kobiet.

      Opowieści o równouprawnieniu we wszystkich dziedzinach życia można włożyć między
      bajki po poznaniu różnic dzielących obie płcie, co przejrzyście pokazuje jak
      role kobiety i mężczyzny perfekcyjnie się uzupełniają.

      Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że chłopak, któremu brakuje odwagi i
      śmiałości niezbędnej do zdobycia kobiety, nie będzie dobrym mężem, a tym
      bardziej ojcem.
      • ritsuko Bullshit ;) 02.01.10, 10:56
        > Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że chłopak, któremu brakuje odwagi
        > i
        > śmiałości niezbędnej do zdobycia kobiety, nie będzie dobrym mężem, a tym
        > bardziej ojcem.

        Sorry, ale jedno z drugim nijak się nie łączy, w żaden sposób nie koreluje. Znam
        masę facetów, którzy spokojnie zdobędą laskę, a sama bym im nawet chomika pod
        opiekę nie dała ;)
        Za to mój mężczyzna był ewidentnie nieśmiały jeżeli chodzi o kontakty
        damsko-męskie, a lepszego kandydata na ojca i męża w życiu nie spotkałam- jest
        rozsądny, odpowiedzialny, ambitny i ma niewyczerpane pokłady miłości ;). Wsadź
        między bajki tę ostatnią mądrość :P
        • tratfeusz Re: Bullshit ;) 02.01.10, 18:37
          Najważniejszą rolą ojca jest wpojenie dorastającemu synowi pewnych zasad,
          wypracowanie w nim konkretnych cech, szlifowanie jego męskości.

          Śmiem wątpić w skuteczność takich działań w przypadku ojca, który sam nie został
          w ten sposób wychowany. Nieśmiałość w znacznej większości przypadków
          dziedziczona jest z ojca na syna niczym choroba genetyczna.

          W celu przekonania się jakie spustoszenie w psychice młodego mężczyzny może
          spowodować zaniedbanie tego obowiązku polecam odwiedzić wątek nieśmiałego filozofa.
          • 1rape1 Tak naprawde to zdobywa sie dziewice 02.01.10, 20:15
            A potem to już są popłuczyny :(
            A kobiety 30+ ,to one zdobywają i chcą twardego seksu.
          • ritsuko Re: Bullshit ;) 03.01.10, 11:10
            Ojciec Narzeczonego raczej do nieśmiałych nie należy, a ponoć dzieci dziedziczą
            po dziadkach ;) (dodając do tego geny mojego Taty- łoj :D).
            Ponieważ poza tym mój Pan jest otwartym, bardzo aktywnym i przyjacielskim
            człowiekiem nie wątpię, że ewentualny syn nie będzie miał większych problemów z
            odnalezieniem się w świecie. Myślę, że większą rolę niż wychowanie odgrywają tu
            pierwsze związki i doświadczenia z kobietami, żaden rodzic tego nie ukształtuje :)
            • fatamorgana0 Re: Bullshit ;) 03.01.10, 16:18
              Boże, jak mozna na męża mówic "mój Pan"?? Może dodaj do tego "Pan i
              Władca" :D
              • ritsuko Re: Bullshit ;) 03.01.10, 17:38
                Tak samo jak "moja Pani" lub "moja Dama". Trzeba mieć nieźle nasra... żeby
                widzieć w czymś takim poddańczość, a nie romantyzm niegdysiejszych zwrotów :).
                Ale to moje zdanie- osoby pewnej swojej wartości, a nie panienki z mózgiem
                zaprzątniętym banalnymi hasełkami, których znaczenia nie rozumie :D
              • ritsuko i P.S. 03.01.10, 17:39
                Moim mężem rzeczony Pan jeszcze (przez parę miesięcy) nie jest :)
              • ritsuko A nie, przepraszam. masz chyba rację 03.01.10, 17:52
                Właściwie to mogę spokojnie go określić Panem i Władcą, bo choć moje ciało i
                umysł są oddzielnymi "tworami" to jest Panem i Władcą mojego serca i mam
                nadzieję, że tak już pozostanie na zawsze. Gdyby trzeba było, byłabym w stanie
                poświęcić życie dla Niego. I tak właściwie to Ci współczuję, że traktujesz to
                jako coś złego- musisz mieć smutne życie...
                Zostaw slogany i swoją pseudoniezależność, bo nic dobrego Ci to nie przyniesie.
                Kobieta (jak i mężczyzna zresztą) może wspaniale się spełniać w związku z kimś,
                poświęcając część swoich egoistycznych potrzeb dla drugiej osoby. I to jest
                najpiękniejsze.
        • ona.jest.ze.snu Re: Bullshit ;) 03.01.10, 18:55
          A ja uwazam, że dobrze się dzieje, że kobiety przejmują inicjatywę i
          same walczą o swoje szczęscie, a nie czekają na cud. Może dlatego
          uważam, że ja generalnie jestem zwolenniczką postawy aktywnej, a nie
          biernej.
          To, ze kobieta okazywała zainteresowanie facetowi nie oznacza, że on
          nie nadaje się na męża.
      • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 03:43
        ciekawie piszesz, ale ja w swych rozważaniach nie wybiegałam aż tak daleko, jak to, jaki to będzie miało efekt w potomstwie ;)
        najbardziej mi w tym przeszkadza, to, że takiemu facetowi jest wszystko jedno, która kobieta go zdobędzie. Ja wolałabym mieć pewność, że to facet mnie wybrał, że mu na mnie zależało, a nie, że po prostu się "napatoczyłam". Dlatego więc mam opór przed staniem się stroną aktywną, jeśli chodzi o zdobywanie...

        > Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że chłopak, któremu brakuje odwagi
        > i
        > śmiałości niezbędnej do zdobycia kobiety, nie będzie dobrym mężem, a tym
        > bardziej ojcem.

        może więc w takim wypadku tej śmiałości będzie go uczyć matka ;)
        • tratfeusz Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 07:55
          > Ja wolałabym mieć pewność, że to facet mnie wybrał,
          > że mu na mnie zależało, a nie, że po prostu się "napatoczyłam". Dlatego więc m
          > am opór przed staniem się stroną aktywną, jeśli chodzi o zdobywanie...

          Wydajesz się być sensowną kobietą, może wystarczy delikatne zaakcentowanie swoich zalet, by skupić na sobie uwagę mężczyzn, i okazanie wstępnej akceptacji (poprzez uśmiech, zalotne spojrzenie), aby pobudzić ich łowieckie instynkty ;)

          Osobiście odradzam przyjmowanie postawy aktywnej, jednak rozumiem, że w akcie desperacji może to być uzasadnione ;P

          > może więc w takim wypadku tej śmiałości będzie go uczyć matka ;)

          O tym, jak takie podejście sprawdza się w praktyce, możesz przeczytać w wątku filozofa narzekającego na niepowodzenie u kobiet ;)
          • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 05.01.10, 16:09
            > Wydajesz się być sensowną kobietą, może wystarczy delikatne zaakcentowanie swoi
            > ch zalet, by skupić na sobie uwagę mężczyzn, i okazanie wstępnej akceptacji (po
            > przez uśmiech, zalotne spojrzenie), aby pobudzić ich łowieckie instynkty ;)

            Dziękuję, zabawnie słuchać rady od mężczyzny dotyczące tego, jak ma się zachowywać kobieta podczas podrywu ;)
    • dziewice kup sobie wibrator 02.01.10, 02:31
      • saraisa Re: kup sobie wibrator 02.01.10, 15:23
        a Tobie pomaga? ;P
    • smutny.gosc Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 02:44
      Mnie moja kobieta zdobyła, bo się zakochała. Ja nie rozpoznałem, że ona we mnie
      się kocha i jej przyjaźń interpretowałem w ten sposób, że zwierzałem się jej ze
      swoich niepowodzeń miłosnych w stosunku do innej kobiety. Ona cierpliwie to
      wytrzymywała i czekała na mnie. Kiedy tamta wyjechała za granicę, zaatakowała.
      Zgodziłem się z nią być "na pocieszenie", że tamtej nie mam, a zawsze chciałem
      mieć dziewczynę. Na początku nie kochałem jej.

      Nasz związek trwał ponad 2 lata.

      Ja niestety nie starałem się i ona chciała odejść do innego. Wróciła. I wiesz
      co? Tak ją pokochałem, że pozwoliłem jej, chociaż powinienem kopnąć ją w dupę.
      Teraz oboje się staramy - ona z wyrzutów sumienia, a ja z tego, że w końcu
      zrozumiałem czym jest rola faceta.
      • ingeborg Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 03:52
        Ja niestety nie starałem się i ona chciała odejść do innego.
        Wróciła. I wiesz
        > co? Tak ją pokochałem, że pozwoliłem jej, chociaż powinienem
        kopnąć ją w dupę.

        dała ci drugą szansę idioto. Sam się kopnij w dupę, najpierw za
        przedmiotowe potraktowanie swojej kobiety, potem za nie staranie się
        a teraz za to że mimo wszystko uważasz że coś ci się należy.
        • smutny.gosc Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 04:04
          po pierwsze - nie życzę sobie inwektyw pod moim adresem. Mam do Ciebie zwracać
          się per 'idiotko'?

          po drugie - nigdy nie traktowałem jej przedmiotowo

          po trzecie - wcale nie uważam, że mi się coś należy

          po czwarte - to ja jej dałem szansę, a nie ona mi, bo to ona zdradziła mnie
          emocjonalnie; nawet jeśli wynikało to z tego, że czegoś jej brakowało

          dobranoc
          • wrr2 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 15:46
            > po drugie - nigdy nie traktowałem jej przedmiotowo
            Jeśli była dla ciebie tylko "wypełniaczem" na przeczekanie po stracie
            wcześniejszej dziewczyny, to tak, traktowałeś ją przedmiotowo. Chyba że ona
            wiedziała o roli jaką jej przeznaczyłeś i się na nią zgodziła, w co szczerze wątpię.

            > po czwarte - to ja jej dałem szansę, a nie ona mi, bo to ona zdradziła mnie
            > emocjonalnie; nawet jeśli wynikało to z tego, że czegoś jej brakowało
            Napisałeś, że wasz związek trwał 2 lata, zatem rozumiem, że po tym czasie się
            rozstaliście, a potem znów wróciliście do siebie. Więc o jakiej zdradzie
            piszesz? Uważasz, że dziwczyna latami powinna płakać za gościem, dla którego
            była tylko zapchajdziurą na przeczekanie?
    • teletoobis Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 08:43
      Same jestescie sobie winne. Jakie to szczescie, ze zyje w normalnym
      towarzystwie, gdzie kobiety same sie szanuja, sa szanowane przez
      facetow i wszystko toczy sie normalnie, a pary dobieraja sie na
      dluzej niz dwa numerki w dyskotekowym kiblu
      • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 03:31
        też się cieszę, że żyjesz w normalnym towarzystwie. :>
        a właśnie tego słowa "wina" chciałam uniknąć, tylko opisać to zjawisko i starać się znaleźć jakieś rozwiązanie...
    • wacikowa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 08:49
      Sądzimy,że narzekasz i widzisz to co chcesz widzieć:)
    • sumire Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 08:57
      hmm, jako kobieta 'aktywna' czuję się wywołana do tablicy :) chociaż szczerze pisząc nie czuję, żebym od razu rzucała się na faceta...

      po pierwsze, przejęcie raz inicjatywy w żaden sposób nie zabija romantyczności. po drugie, nie widzę powodu, dla którego miałabym czekać, aż mężczyzna domyśli się, że mi się podoba. notabene, jeśli ja mu się nie podobam, to moje 'wyzwolenie' i tak mi nie pomoże, prawda?
      nie bardzo rozumiem, po co obarczać inne kobiety winą za własne niepowodzenia. nie robią Ci przecież na złość.
      • alpepe Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 10:07
        j.w. Sądzę, że autorka zwyczajnie zazdrości.
      • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 04:09
        > po pierwsze, przejęcie raz inicjatywy w żaden sposób nie zabija romantyczności.

        no właśnie, a dla mnie kłóci się to z romantycznością... jak napisałam wcześniej, wolałabym wierzyć, że to ja zostałam "wybrana", że facetowi na mnie zależało, a nie, że po prostu byłam pod ręką i nie straszyłam wyglądem ;)

        > nie bardzo rozumiem, po co obarczać inne kobiety winą za własne niepowodzenia.
        > nie robią Ci przecież na złość.

        na złość nie robią, ale myślą tylko o sobie, czemu się nie dziwię. ale skoro flirtuję od jakiegoś czasu z pewnym osobnikiem, ale może zbyt nieśmiało, a w mgnieniu oka zabiera się za niego inna bardziej stanowcza i on nie ma nic naprzeciwko, to jak mam to nazwać? heh, poleciałam prywatą, ale trudno :>
        • sumire Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 13:15
          rozumiem, że dość to dla Ciebie czarno-białe - romantyczne, które dają się
          zdobywać kontra te, które są pod ręką :) ech.

          nie rozumiem natomiast, dlaczego miałabym oglądać się na inne kobiety w
          sytuacji, gdy zależy mi na nawiązaniu bliższej relacji z mężczyzną, który mi się
          podoba. nie sądzisz, że trochę to bezzasadne, mieć pretensje do kogoś, kto
          podjął zdecydowane kroki, zamiast czekać w kąciku, aż obiekt westchnień
          zaszczyci spojrzeniem?...
        • bupu Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 17:49
          Gdyby facetowi na tobie nie zależało, to by się nie dał zdobyć. Oni mają, wolną
          wolę, a nawet rozum. Szokujące, nie?
    • dystansownik Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 10:34
      > I tak myślę, że skoro kobiety same się rzucają na facetów, to nie dziwię się, ż
      > e facetom nie chce się starać, skoro nawet palcem nie muszą kiwnąć, żeby zdobyć
      > kobietę.

      Tu trzeba by dokładnie wniknąć w problem. Czy faceci się nie starają, bo kobiety
      robią to za nich, czy to kobiety się starają, bo faceci tego nie robią. Chodzi o
      prosty związek przyczynowo-skutkowy (choć czasem to rozważanie w stylu: co było
      pierwsze, kura czy jajko).

      > To nie jest pierwsza taka sytuacja, wśród znajomych ma kilka takich par, gdzie
      > ewidentnie to kobieta się postarała, żeby być z jakimś mężczyzną. Takie związki
      > są długotrwałe, czemu też się nie dziwię, skoro facetowi jest wygodnie.

      Czy jest w tym coś złego ? Faceci wbrew pozorom lubią kobiety przebojowe. Czasem
      pierwszy krok ze strony takiej kobiety może doprowadzić do następnego ze strony
      faceta. Jeśli z tego wszystkiego wyjdzie trwały związek to chyba dobrze ?

      > Chodzi o to, że przez to, kobiety mniej przebojowe (do których sama się zalicza
      > m) albo te oczkujące, że inicjatywa należy do mężczyzny czują się zagubione i w
      > ydaje im się, że "normalnych facetów nie ma". A więc w dużej mierze taki stan r
      > zeczy jest przyczyną wyzwolenia kobiet.

      Czyżbym wyczuwał nutkę pretensji w stosunku do kobiet z inicjatywą?? Obecnie
      bierne oczekiwanie, czekanie na inicjatywę faceta, po prostu nie są opłacalne.
      Stawia to kobietę na straconej pozycji w kwestii wyboru dobrego kandydata, bo
      najlepszych pozajmują kobiety, które same się na nich zdecydują.

      > Jedyne wyjście, jakie widzę, to dostosować się do tych "aktywnych" kobiet, porz
      > ucić marzenia o jakiejś tam romantyczności... albo skończyć na narzekaniu... :/

      Jeśli romantyczność ma polegać na tym, że leżysz śpiąca w wysokiej wieży,
      czekając na księcia, który pokona smoka pilnującego bramy, wbiegnie na swym
      białym rumaku, pocałuje Cię i tym pocałunkiem zbudzi ze snu, to ja mówię: do
      diabła z taką romantycznością.

      Jeśli się chce to romantyzm można odnaleźć w wielu rzeczach, a na pewno nie brak
      go w tym, że kobieta wykaże się jakąś inicjatywą. Aktywne działanie to naprawdę
      nie jest coś złego.
      • ani-a-35 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 11:33
        W zupełności się z Tobą zgadzam.
        Ja zawsze byłam trochę taką księżniczką, która czeka na swojego
        księcia.
        Byłam zdania, że inicjatywa nie powinna należeć do kobiety, że to
        właśnie takie nieromantyczne.
        Efekt tego jest taki, że jestem starą panną, a koleżanki, które nie
        stroiły księżniczek mają fajnych facetów.
        Szkoda, że zrozumiałam to za późno.
        • dystansownik Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 12:52
          > Efekt tego jest taki, że jestem starą panną, a koleżanki, które nie
          > stroiły księżniczek mają fajnych facetów.
          > Szkoda, że zrozumiałam to za późno.

          Może późno, ale chyba nie aż za późno. Jeśli 35 w Twoim nicku to wiek, to
          jeszcze chyba masz czas.
          Wiem, że niektóre kobiety w tym wieku już biorą drugiego, albo i trzeciego kota,
          ale nie ma się co poddawać. ;)

          Jeszcze ciekawy obrazek o zmarnowanym życiu dla autorki wątku (jeśli uda się go
          dobrze wyświetlić):

          https://img694.imageshack.us/img694/6712/1262256368860.jpg
          • ani-a-35 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 13:20
            Tak 35 to mój wiek.
            Nie mam nawet jednego kota, więc może rzeczywiście jest jeszcze
            nadzieja.
          • ricemice jaki tytul? 02.01.10, 14:20
            dystansownik co to za anime?
            • dystansownik Re: jaki tytul? 02.01.10, 14:29
              Właśnie sam się nad tym zastanawiam, bo nie znam tytułu. Sam obrazek znalazłem
              kiedyś na 4chanie, bo tam pełno tego typu rzecz. ;)
              • dystansownik Re: jaki tytul? 02.01.10, 16:36
                Wykorzystałem swoje źródła i dowiedziałem się, że tytuł anime z którego to jest
                to Kaiji.
          • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 03:16
            Komiks fajny :) przesłanie podobne do Matriksa.
            Ale nie mówię tutaj o biernym życiu w ogóle, tylko o jednym jego aspekcie, jakim jest "zdobycie faceta". Życie składa się też z innych aktywności. :) Chociaż zapewne można by znaleźć jakąś zależność pomiędzy biernością w zdobywaniu faceta, a przebojowością w ogóle, ale dla mnie to szczególne pole (jeśli chodzi o aktywność) jest zarezerwowane dla facetów.
            No, chciałabym po prostu dać się Wam wykazać. ;)
    • gr.een facet jaki jest, każdy widzi 02.01.10, 11:20
      Facet jaki jest każdy widzi, szkoda czasu na rozważania nad nimi.
      :)
    • madunia0 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 12:44
      Niestety coś w tym jest.
      Kobiety mniej przebojowe, nieśmiałe często zostają same.
      • wypedzonyzziemodzyskanych to kwestia polskiej kultury 02.01.10, 13:01
        Przyjrzyjcie sie na dyskotekach
        Jeśli facet podchodzi do kobiety a ta poświęca mu tylko 3 sekundy bo jej nie
        odpowiada a sytuacje powtarzaja się 10 razy to już potem sobie odpuszcza.
        W UK kobieta poświęci więcej czasu na rozmowę z nieznajomym facetem bo jest
        jakby to powiedzieć : nauczona ,wychowana, obserwuje od dzieciństwa zachowania
        innych osób które niezobowiązująco tak rozmawiają..Para rozmawia a potem życzy
        sobie do widzenia - sytuacja z pociagu , pubu , itp.
        • alpepe Re: to kwestia polskiej kultury 02.01.10, 14:45
          że co, niby?
          Jak ja w Polsce jeszcze mieszkała i zdarzyło mi się wdać w taką rozmowę, to
          zachowywałam się tak, jak to opisałeś i w życiu bym nie wpadła na to, że to
          niezwykłe.
    • tytus_flawiusz Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 13:03
      > A Wy co o tym sądzicie?

      myślę, że będziesz nominowana do Nobla z socjologii :-)
      (i ekonomii przy okazji)
      • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 15:27
        hehe, to dla mnie bardzo nobilitujące ;)
        ale dlaczego z ekonomii? przecież nie przyczyniam się do wzrostu PKB, a wręcz czuję się odpowiedzialna za zmniejszenie przyrostu naturalnego ;)
        • tytus_flawiusz Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 15:29
          > ale dlaczego z ekonomii?

          bo ogłosiłaś urbi et orbi niesamowite zasady prawa popytu i podaży
          • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 03:59
            Przykro mi, ale niestety muszę odmówić przyjęcia Nobla z ekonomii ;P
            Nie wyłożyłam tezy, ale nie ukrywam, że prawa popytu i podaży leżą w kręgu moich
            zainteresowań, dlatego się nimi zajmuję :)
            Może kiedyś napiszę o tym książkę i wtedy z przyjemnością przyjmę Nobla
            literackiego ;P
    • mala_cholera Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 15:00
      Nie rozumiem. Albo ty nie rozumiesz. To nie sa jakies zawody, rankingi itp.
      Jezeli czuje cos do faceta i wydaje mi sie, ze cos z tego moze wyjsc, to jest
      obojetne kto wyjdzie z inicjatywa. To nie jest sredniowiecze, zeby trzymac sie
      konwenansow. Chcesz, to bierz. A jak nie wyjdzie? Trudno. Pogodz sie z tym.
    • panismok Zdobyć jest bardzo łatwo... 02.01.10, 16:25
      ... trudna część zadania zaczyna się później. ;-)

      Na zdobywanie - w obie strony - są dziesiątki metod i sposobów. Wcale nie muszą one polegać na "rzucaniu się" na kogokolwiek, ba - czasem ktoś czuje się jak myśliwy, a w rzeczywistości jest zwierzyną ;-)

      Jednak prawie wszystkie metody "zdobywania" zakładają użycie jakiejś wersji demo samego/samej siebie. Często robimy wtedy coś, co nie należy do naszego codziennego stylu. Piotruś Pan sprawia wrażenie opiekuńczego i odpowiedzialnego, bo "na to lecą laski", a twarda kobieta "zmiękcza się" dla udanego podrywu. Na to się zresztą mówi: romantyczność. ;-P

      Potem, już po "zdobyciu", ludzie wracają do swojej "wersji podstawowej" i wtedy się okazuje, czy te puzzle pasują. Ta próba przychodzi niezależnie od tego, czy podryw był łatwy czy trudny. I jak nie pasuje, to chleba z tej mąki nie będzie - chociaż niektórzy z uporem maniaka usiłują zmienić swojego partnera/partnerkę w kogoś innego...

      Tak zwana aktywność opłaca się o tyle, że człowiek zbiera różne doświadczenia i staje się mądrzejszy. Uczy się, jak "działa" związek. Nie daje się nabrać rozmaitym szarmanckim i romantycznym chłopcom z ukrytymi wadami.

      I, uwierz mi, w dobrym związku WSZYSTKIM jest wygodnie, nie tylko facetowi.



    • tanebo Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 16:34
      No bez przesady. Na mnie jakoś żadna się nie rzuciła. Mam nawet
      wrażenie że żadne nie splunełaby, nawet gdybym polał się benzyną i
      podpalił. I nie dlatego że nie mam śmiałości.
    • sid.leniwiec Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 16:43
      > I tak myślę, że skoro kobiety same się rzucają na facetów, to nie dziwię się, ż
      > e facetom nie chce się starać, skoro nawet palcem nie muszą kiwnąć, żeby zdobyć
      > kobietę.
      > To nie jest pierwsza taka sytuacja, wśród znajomych ma kilka takich par, gdzie
      > ewidentnie to kobieta się postarała, żeby być z jakimś mężczyzną. Takie związki
      > są długotrwałe, czemu też się nie dziwię, skoro facetowi jest wygodnie

      Toś Amerykę odkryła.:)
      Imo to nie jest równouprawnienie (aczkolwiek jego efekt), tylko odwrócenie ról,
      ze skrajności w skrajność.
      A żeby tak coś pomiędzy "czy waćpanna pozwoli, że chusteczkę podniosę", a
      nachalnością z babskiej strony i męskim wygodnictwem, ech... Z reszta ta
      waćpanna od chusteczki często później ma to samo, ale w czterech ścianach i po
      ślubie.
    • to.niemozliwe Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 17:30
      Jesteśmy za aktywnością kobiet w tej materii. :) Oczywiste, że to
      błąd czekać na księcia z bajki, którego...podwędziła sprytniejsza
      konkurentka. Grzeczne idą do nieba, a te niegrzeczne .... organizują
      sobie na miejscu :D.
    • mamba8 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 19:50
      To wszystko zależy. Najoptymalniej jest, kiedy inicjatywa rozkłada
      się dokładnie po połowie.
    • leptosom Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 02.01.10, 20:07
      A Wy co o tym sądzicie?

      sądzę, że wyrażenie "zdobyć kobietę" jest archaiczne i
      przeterminowane. I chroń mnie Opatrzność, od kobiet myslących takimi
      kategoriami.
    • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 03:29
      odpowiem w miarę zbiorowo :)
      dystansownik: tak, całkiem słusznie wyczuwasz nutkę pretensji.
      Chodzi o to, że przykre jest dla mnie, że takie "przebojowe" kobiety w celu zdobycia faceta często idą po trupach, aby osiągnąć cel. I tutaj nie liczą się koleżanki, znajome etc, najważniejszy jest facet.
      Smuci mnie też to, że facet w tym układzie pełni roli marionetki, jakby tak naprawdę nie zależało mu, która go zdobędzie, tylko siedział z założonymi rękoma i patrzył, jak to się sprawa rozwiąże.
      I tak, mówię na podstawie własnego przykładu. ;)
      • panismok Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 03.01.10, 18:20
        Jeśli "facet pełni rolę marionetki", to już bardzo dużo o nim wiesz.
        Mianowicie, że to nie TEN facet ;-P
      • princess_yo_yo Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 04.01.10, 11:00
        oh, biedni faceci marionetki i okropne kolezanki co nimi manipuluja.
        twoje podejscie ma jedna podstawowa wade, zakladasz ze facetom jest
        wszystko jedno a to nie prawda, tak ci sie po prostu wygodniej zyje
        samej ze soba.

        mieszkam w kraju troche bardziej wyzwolonym niz pl i niczego takiego
        nie zauwazylam. ale jestem pewna ze lepiej za swoj brak
        atrakcyjnosci winic kolezanki niz cos z tym w koncu zrobic.
        • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 05.01.10, 16:11
          ech, no jasne, a gdzie napisałam o swoim braku atrakcyjności? jeśli już to o
          braku przebojowości.
          Coś mi się zdaje, ze ty jesteś taką manipulantką, ale wygodniej Ci się żyje
          zwalając winę na wyimaginowane nieatrakcyjne koleżanki :P
          • princess_yo_yo Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 05.01.10, 16:34
            spokojnie, pod pojeciem atrakcyjnosc kryje sie cos wiecej niz wyglad
            zewnetrzny, przynajmniej dla mnie. sama przeciez przyznalas ze
            biernie czekasz na ksiecia, moze na tym brak atrakcyjnosci polega?

            ale, nie ma sie co przejmowac, zawsze moze byc gorzej, moglabys np.
            zastanawiac sie jak poskladac do kupy niby zwiazek tak zeby sie
            zrobil prawdziwym zwiazkiem - uwierz nie ma czego zazdroscic,
            zwlaszcza ze wychodzi na to ze to wszystko moja wina, bleee
            • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 06.01.10, 13:41
              każdy ma swój problem, ja mam akurat taki, nie wiem, czy bym nie wolała mieć
              problemu z poskładaniem związku, przynajmniej to by było coś nowego ;) jakby co,
              możemy się zamienić ;)
              chociaż znając siebie, pewnie taki związek bym zakończyła, bo nie lubię mieć
              problemów ;)
              ale nie bardzo rozumiem, dlaczego Twoja wina? nie chciałam używać tego słowa.
              jeśli już to coś jest przyczyną. :)
              • princess_yo_yo Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 06.01.10, 13:52
                sytuacja jest skomplikowana, za dlugo traktowalam 'prawie zwiazek'
                jak przelotna przygode, w koncu chlop mial dosc i mnie olal, bylo mi
                strasznie zle, a teraz trzeba sie wysilac zeby wspolnie poskladac to
                wszystko do kupy.

                bardzo lubie jak nie mam problemow, ale w tej sytuacji jest nadzieja
                na to ze wszystko sie ulozy. czasem trzeba sie uczyc na wlasnych
                bledach.
    • kitty_cat123 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 04.01.10, 10:19
      Nie warto robic cos wbrew sobie..Ja bylam nieczula na zaloty az znalazl
      sie taki facet, ktory postanowil o mnie powalczyc. Gdybym rzucila sie
      na pierwszego lepszego, pewnie mialabym juz spory staz malzenski i co
      najmniej dwojke dzieci.
      • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 05.01.10, 16:15
        No tak, tylko mam wrażenie, że coś mi umyka, bo koleżanki się powoli ustawiają,
        a ja myślę, że mam jeszcze czas, co może okazać się niebawem nieprawdą. Więc
        należy znaleźć jakiś środek pośredni pomiędzy nie rzucanie się na pierwszego
        lepszego, a byciem nieczułą na zaloty.
        • kitty_cat123 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 05.01.10, 18:20
          A ze sie tak zapytam, ile masz lat?
          Kryterium dla ciebie jest ze kolezanki sie ustawiaja?
          Ja tam bylam wierna sobie w tej materii;)
          • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 06.01.10, 13:35
            Odpowiem dyplomatycznie, że jestem w tym wieku, w którym już powoli rozgląda się za mężem. ;)
            Oczywiście, że sama o sobie decyduję, ale to chyba normalne, że zachowanie znajomych wpływa też na mnie, a przynajmniej skłania do refleksji - czy ja też już powinnam? Przyznam się, że dotychczas byłam trochę wolnym ptakiem i bycie w długim związku nie świadczyło o moim "być albo nie być".
            • kitty_cat123 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 06.01.10, 13:47
              Szczerze mowiac ja ie szukalam na sile. Malo tego , bylam bardzo
              najezona na mezczyzn. Warto bylo jednak czekac na tego z ktorym
              teraz jestem. Za zadne skarby Go nie oddam;) Dla mnie nie bylo
              zadnym kryetrium, ze kolejne kolazanki wychodzily za maz. Nie czulam
              presji , chyba ze w jakims stopniu ze strony rodziny , ktora chciala
              zebym nie byla sama. Ja jednak chcialam sama zdecydowac czy kogos
              chce czy nie. Moze jak bylam po 20.tce przyszla mysl , za moglabym
              (chcialabym) wyjsc za maz , ale zapomnialam o tym bo wiele sie
              dzialo.
              Nic na sile. Takie jest moje zdanie.
    • rocco-siffredi Kobiety zachowuja sie jak 05.01.10, 17:41
      Kobiety dzisiaj zachowuja sie jak mezczyzni
      a jednoczesnie chca byc traktowane jak kobiety.

      • skarpetka_szara Re: Kobiety zachowuja sie jak 05.01.10, 21:05
        Oj, to prawda. W dodatku biora za duzo na swoje barki, faceci nie
        sa im juz do niczego potrzebni, a potem sie dziwia ze ich faceci sa
        jakby bez jaj. Sa bez jaj - bo ich jaja zostaly przemielone w
        maszynce do miesa.

        Dlatego lubie patrzec na dumne oczy meza gdy odkreci mi jakis
        sloik. :)
    • masher Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 05.01.10, 18:01
      to ci odpowiem z pozycji faceta ktory sie rozstal jakis czas temu. mnie sie po
      prostu nie chce. raz sie nastaralem, wrecz ponad miare i teraz uwazam ze jak
      ktoras cos chce to niech teraz ona ruszy d bo ja ze swojej strony moge sie
      postarac ale musze miec powod. dlaczego to facet ma cale zycie sie o cos starac,
      zabiegac. mam to gleboko w d i niech teraz dla odmiany kobiety sie troche
      wykarza. jak sie juz wykarza to moze uruchomia we mnie aplikacje
      romantyzm&starania :] wlaczylem tryb standby i mrygam :D i nie powiem, juz kilka
      kobietek zagadnelo tu i tam ale jakos malo sie staraja. poczekam az mi ktoras
      zrobi kuku w drzwiach w samym plaszczu, przepasania kokarda nie wymagam, i z
      dobrym cieplym pachnacym zarelkiem :D a co! jak wymagac to wymagac
      • arojamajka22 Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 05.01.10, 20:08
        popieram w części mahara dziś jak się jest miłym i chce się zaprosić kobietę na
        jakieś wyjście to przeważnie nie mają czasu lub wybrzydzają nie dając szansy
        facetowi a jak nic się nie robi to same kobietki zapraszają
      • saraisa Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 06.01.10, 13:32
        Ciekawa odpowiedź :)
        Więc mówisz, że mam zapukać w samym płaszczu i z parującą lazanią do Twych drzwi i to wystarczy? :)) Myślę, że to da się zrobić, więc nie jesteś znów tak bardzo wymagający. ;)
        A ta na poważnie, to dobrze wiedzieć, że faceci tak czują, że są zmęczeni staraniem się. Tylko jak rozpoznać, który facet jest zmęczony, a który jeszcze może się postarać? Rozumiem, że z wiekiem przybywa tych po przejściach i po zawodach miłosnych...
        Ja byłam dotychczas przyzwyczajona, że to facet się stara. Ale powoli to przekonanie weryfikuję...
    • skarpetka_szara Re: Rozważania posylwestrowe o facetach :> 05.01.10, 20:59
      Mysle ze w dzisiejszych czasach jest to obojetne kto kogo podrywa.
      Zreszta czy uwodzenie mezczyzn nie jest znane od tysiecy lat?
      Kiedys kobitka uwodzila (okazywala zainteresowanie) rzucajac
      husteczke na ziemie i oczekujac ze facet ja podniesie. Czasami
      wzrokiem potrafila uwiesc mezczyzne. Oczywiscie to facet wychodzil
      z prawdziwa inicjiatywa, ale kobietki tez musialy sie niezle
      napracowac zeby facet byl zainteresowany.

      W dzisiejszych czasach mozemy sobie pozwolic aby byc bardziej
      bezposrednie. Ma to zwiazek z wieksza swoboda kobiet w sprawach
      socialnych, finansowych, prawnych itd...

      chociaz sztuka uwodzenia/flirtowania jest piekna i warto stosowac,
      to jednak chyba powinnismy isc do przodu zamiast stac w miejscu,
      prawda? W dzisiejszych czasach mezczyzni lubia kobiete proaktywna
      (tak alpepe - proaktywna).

      A co do facetow? wiem tylko ze gdy facet chce zdobyc kobiete to
      jest w stanie przeniesc gory i chmury. jednak czyms kobieta musi mu
      chyba zaimponowac aby tak szalal, co?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja