Szczesliwe rozwodki

03.01.10, 12:14
Kazda matke, ktora bezpodstawnie oskarzyla ojca o pedofilie tylko
dlatego zeby z nim wyrownac rozwodowe porachunki automatycznie
pozbawialabym praw rodzicielskich od koncia zycia i wprowadzila
zakaz zblizania sie do dziecka.
Jak mozna wlasnemu dziecku robic taka krzywde?

Oto artykul:

zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,7413335,Rozwod__pote
m_prokurator_i_zarzut_pedofilii.html
    • wacikowa Re: Szczesliwe rozwodki 03.01.10, 12:17
      To suki nie kobiety.
      • marguyu Re: Szczesliwe rozwodki 03.01.10, 12:22
        wacikowa,
        prawdziwe psie suki to dobre matki.
        Ale jak inaczej okreslic to dziadostwo... nie wiem.
        Francuzi maja na to dzwieczne slowo: une salope!
        • wacikowa Re: Szczesliwe rozwodki 03.01.10, 12:28
          Może faktycznie masz rację,że obrażam suki.
          Nie mam na to coś określenia.
          Mam tylko nadzieję,że kiedyś za to zapłacą.
    • marzannasz Re: Szczesliwe rozwodki 03.01.10, 13:01
      Pytanie co sie dzieje??? czemu w naszym spoleczenstwie coraz wiecej takich
      kobiet, naszych rowiesniczek, moj facet - rozwodnik, powiedzila mi ze gdy on sie
      rozwodzil w jego miescie 6 lat temu byla prawdziwa plaga rozwodow, w jego
      najblizszym gronie znajomych az 6 malzenstw sie rozwodzilo, i to zawsze kobiety
      byly wnoszacymi o rozwod ( w jego przypadku rowniez - jego byla miala kochankow
      kiedy on w UK pracowal na rodzine)jego brat, ktory nigdy nie podnios reki na
      zone w momencie rozwodu zostal przez nia oskarzony o fizyczne znecanie sie nad
      nia i dziecmi. Co sie z nami kobiety dzieje??? Feminizm w choro pojety
      sposob???Wyzwolenie???" jestem kobieta wyzwolona moge spac z kim popadnie"
    • otterly Re: Szczesliwe rozwodki 03.01.10, 13:16
      To jest jakaś paranoja! W ogóle ojcowie w Polsce mają przechlapane, bo dzieci "z
      automatu" są przydzielane matce i naprawdę ojciec musi się nieźle
      nagimnastykować, żeby dostać prawa. Na dodatek musi udowadniać, że nie jest
      wielbłądem. Masakra.

      Co do oskarżeń o pedofilię, to przypomina mi się historia jednego Pana, z którym
      miałam zajęcia podczas studiów. Pan był psychologiem dziecięcym, pedagogiem i
      polonistą. Genialnym! Prowadził zajęcia ze studentami, ale widać było, że jego
      miejsce jest w szkole, pośród dzieci. Pod koniec roku odważyliśmy się i
      zapytaliśmy dlaczego nie pracuje już w szkole. Co się okazało? Z Panem
      zaprzyjaźniła się jago uczennica. Dziewczynka w wieku lat ośmiu, pochodząca z
      patologicznej rodziny, bardzo skryta, smutna i małomówna. Zaczęła z nim
      rozmawiać, opowiadać o swoich problemach. Pewnej wiosny Pan pojechał z klasą tej
      dziewczynki na wycieczkę szkolną, wcześniej wystarawszy się od dofinansowanie
      dla podopiecznej. Na tej wycieczce dziewczyna usiadła Panu na kolanach i się
      przytuliła. Zwyczajnie. Zobaczyło to inne nauczycielisko. Skończyło się
      prokuraturą. Umorzenie sprawy nic nie dało, bo żadna dyrekcja Pana już nie
      chciała zatrudnić. Na wszelki wypadek.
Pełna wersja