wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryzja 2

07.01.10, 13:12
Tytułem przypomnienia jako osoba prywatna nie mająca żadnego interesu w
przetrwaniu tego czy innego narodu, państwa, dłużej niż jeszcze te
kilkadziesiąt lat, mam serdecznie gdzieś nie swoje dzieci, brzuchy i ciąże.

Jak to ktoś kiedyś zgrabnie określił (parafrazując): "krew na was i na
dzieci(?) wasze"

Nurtuje mnie jednak pytanie: Dlaczegóż to będąc tak przekonanymi o słuszności
swych poglądów co do prawa do decydowania o własnym brzuchu i dziecku
(kijance/komórkach/ jak kto woli), tak bardzo zależy wam na akceptacji
przeciwników waszych poglądów ? Dlaczego tak strasznie uciekacie w eufemizmy,
broniąc się przed słowem jak chociażby "prawo do unicestwienia" itp.

To taka sama śmieszna sytuacja jak w przypadku ateisty urągającego Panu Bogu,
które przecież nie ma.

I sztandarowy przykład hipokryzji. Dlaczego zamiast powiedzieć wprost
"domagamy się prawa do unicestwienia naszego płodu kiedy tylko przyjdzie na na
to ochota", uciekacie się do ról bojowników o jakieś marginalne przypadki
stanowiące promile w wolumenie wszystkich ciąż . Jak ciąże z gwałtu,
zagrożenie życia czy poważne wady rozwojowe płodu. A przecież tak naprawdę
najczęstszą przyczyną aborcji jest choroba znana jako: "niepożądana ciąża".
Dlaczego nie powiecie wprost, żądamy prawa do decydowania o naszych płodach,
kiedy tylko uznamy to za stosowne, a szczególnie gdy może nam to skomplikować
studia, karierę, życie czy wyjazd nad morze.
    • princess_yo_yo Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:19
      nie bardzo rozumiem. obecne rozwiazanie prawne w pl podlega pod
      pierwsza kategorie:

      marginalne przypadki
      > stanowiące promile w wolumenie wszystkich ciąż . Jak ciąże
      z gwałtu,
      > zagrożenie życia czy poważne wady rozwojowe płodu.

      rozumiem tylko ze egzekwowanie(?) tego obecnego stanu prawnego jest
      problematyczne ale to juz inna kwestia

      inne przypadki podlegaja pod druga wrozniona kategorie:

      żądamy prawa do decydowania o naszych płodach,
      > kiedy tylko uznamy to za stosowne, a szczególnie gdy może nam to
      skomplikować
      > studia, karierę, życie czy wyjazd nad morze.

      na prawde ktos twierdzi inaczej?
    • menk.a Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:21
      A mnie tam wcale nie zależy na Twojej akceptacji moich poglądów co do aborcji.
      Chciałabym mieć prawo do wolnej decyzji w tej sprawie. Obecna ustawa mi się nie
      podoba (tym bardziej np. maltańska). I wcale nie 'kiedy tylko uznamy za stosowne'.
      • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:24
        menk.a napisała:

        >I wcale nie 'kiedy tylko uznamy za stosowne'.

        a kiedy ?
        • menk.a Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:28
          W mojej ocenie wcześnie. Do 9 tygodnia, czyli ok. 2 miesięczna ciąża.
          • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:36
            menk.a napisała:

            > W mojej ocenie wcześnie. Do 9 tygodnia, czyli ok. 2 miesięczna ciąża.

            nie to znaczenie "kiedy",miałem na myśli stosując zwrot "kiedy tylko przyjdzie na to ochota". Bardziej w sensie "z byle powodu"
            • menk.a Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:44
              tytus_flawiusz napisał:

              > menk.a napisała:
              >
              > > W mojej ocenie wcześnie. Do 9 tygodnia, czyli ok. 2 miesięczna ciąża.
              >
              > nie to znaczenie "kiedy",miałem na myśli stosując zwrot "kiedy tylko
              przyjdzie na to ochota"
              . Bardziej w sensie "z byle powodu"
              >

              Z byle powodu a więc na żądanie? Bo akurat to jest mój pogląd na aborcję.
              Ponadto ciąże z gwałtu, obciążone wadami genetycznymi nazywasz marginalnymi, a
              aborcja z byle powodu czyli fanaberie niedouczonych bab to wg Ciebie norma?
              Traktowanie aborcji jako środka antykoncepcyjnego (czyli zdrowa aktywna
              seksualnie kobieta bez żadnych zabezpieczeń jak najbardziej może mieć
              kilkanaście skrobanek w wieku nawet 25 lat) jest co najmniej durne. Jak dla
              mnie samo rozważanie aborcji nie jest wyjściem do warzywniaka, jak to niektórzy
              próbują imputować.
              • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:57
                > Ponadto ciąże z gwałtu, obciążone wadami genetycznymi nazywasz marginalnymi

                oczywiście ilościowo na pewno

                > aborcja z byle powodu czyli fanaberie niedouczonych bab to wg Ciebie norma? <

                nie, ale tylko z powodów finansowych

                > Traktowanie aborcji jako środka antykoncepcyjnego (czyli zdrowa aktywna
                > seksualnie kobieta bez żadnych zabezpieczeń jak najbardziej może mieć
                > kilkanaście skrobanek w wieku nawet 25 lat) jest co najmniej durne.

                nie piszę mądre/głupie tylko powszechne
                • menk.a Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:53
                  Wszystko jedno czy to byłyby powody ekonomiczne czy po prostu niechęć do
                  macierzyństwa. Nazywaj to widzimisię, chociaż to nieodpowiednie słowo. Aborcja
                  to nie jedzenie landrynek, na które się decydujesz ot tak.
                  I nieprawda że powszechne jest traktowanie abortowania ciąży jako antykoncepcji.
                  To nie te czasy. Świadomość społeczna się zmieniła na przestrzeni ostatnich
                  kilkudziesięciu lat.
            • justysialek Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:49
              Jeśli chodzi o powód, to nigdy nie dojdziesz do sedna!
              Przecież ktoś może mieć zupełnie trywialny albo całkowicie
              egoistyczny powód a podać jakiś wymyślony, naprawdę poważny i
              odwrotnie - coś, co się Tobie wyda trywialne dla kogoś może być
              bardzo ważnym powodem.
              Dla mnie najważniejszy argument przemawiający za prawem do aborcji
              na życzenie to poczucie, że nie wolno kogoś zmuszać do bycia w ciąży
              i rodzenia dzieci a do posiadania i kochania to i tak się nie da!
              Dlatego zgadzam się z Menką - nie pytajmy o powody tylko ustalmy
              granicę (dość wcześnie) i procedury, które zmuszą kobiety do
              przemyślenia sprawy ale będą też chronić przed własną głupotą i
              lekarzami-rzeźnikami.
              • deszcz.ryb Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:05
                "Zmuszać do bycia w ciąży" - no ale przecież ciąże wynikłe z gwałtu to przecież MARGINES. Ogromna większość niechcianych ciąż to ciąże kobiet, które uprawiały seks dobrowolnie [nieważne, czy antykoncepcja zawiodła, czy w ogóle jej nie stosowały]. A przecież każdy, nawet głupi człowiek wie, że jeżeli uprawia się seks, to można zajść w ciążę, więc i te panie zdawały sobie z tego sprawę. Ergo -> liczyły się z możliwością wpadki, albo głupio sobie myślały, że "jakoś to będzie, no przecież nie zajdę w ciążę od tego jednego razu". Więc skoro liczyły się z możliwością wpadki, to powinny też poważnie zastanowić się,c o będzie, jeżeli ta ciąża rzeczywiście się pojawi. Każda czynność ma swoje konsekwencje [jeżeli bawisz się zapałkami, możesz wywołać pożar] i one powinny je ponieść - zacisnąć zęby i urodzić. A później albo oddać do adopcji, albo wychować.
                • justysialek Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:21
                  Nie jestem zwolenniczką poglądu, żę ciąża, czy posiadanie dziecka
                  powinna być karą za seks. Dla mnie ciąża i dziecko to radośc,
                  szczęście i ogromna odpowiedzialnośc - jeśli dla kogoś nie, to może
                  dzieci mieć nie powinien?!
                  Z tym liczeniem się, to też przesada. Ja uprawiam seks od około 10
                  lat i dziecka nie mam, inni wpadają za 2, 3 razem. Jeśli ktoś nie
                  chce mieć dzieci w ogóle, to czy powinien być abstynentem seksualnym
                  przez całe życie!? Każdy lekarz Ci powie, że to niezdrowe.
                  • deszcz.ryb Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:22
                    Nikt nie musi być abstynentem seksualnym, należy tylko myśleć i wybierać sobie odpowiednich, odpowiedzialnych partnerów seksualnych. A nie rzucać się do łóżka nie wiadomo z kim.
    • nudzimisie_strasznie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:23
      Uprawiasz populizm w najczystszej postaci, sądząc, że jak będziesz głośno
      krzyczał, nazwiesz coś dosadnie, przerysowując i obśmiewając coś czego nie
      rozumiesz lub się nie zgadzasz, to automatycznie masz rację, a każdy co się nie
      zgadza jest idiotą. Czyli doskonałe kwalifikacje na prawicowego polityka,
      zachęcam Cię do tej drogi.
      A teraz Ty powiedz skoro Cię to nie obchodzi to po co drugi dzień uprawiasz
      krucjatę antyaborcyjną?
      • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:27
        > Uprawiasz populizm w najczystszej postaci, sądząc, że jak będziesz głośno
        > krzyczał, nazwiesz coś dosadnie, przerysowując i obśmiewając coś czego nie
        > rozumiesz lub się nie zgadzasz, to automatycznie masz rację, a każdy co się nie
        > zgadza jest idiotą. Czyli doskonałe kwalifikacje na prawicowego polityka,
        > zachęcam Cię do tej drogi.

        a po za argumentacją ad personam (uff, na szczęście nie lewicowym (choć rozumiem, że w tym kraju PiS to prawica :-)))
        masz jakieś inne ?

        > A teraz Ty powiedz skoro Cię to nie obchodzi to po co drugi dzień uprawiasz krucjatę antyaborcyjną <

        czyżbym poprzednie dwa tematy też ja otworzył ? chyba coś mi ukneło
        • nudzimisie_strasznie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:36
          tytus_flawiusz napisał:

          > a po za argumentacją ad personam

          Nie krytykuj tego co sam stale robisz.
          Nie ma innej bo wszytko na temat zostało powiedziane, nie będę dublować wpisów
          innych dziewczyn, chociażby świetnego wpisu martishi7 poniżej.
          >
          > czyżbym poprzednie dwa tematy też ja otworzył? chyba coś mi ukneło

          Mi nie umknęły Twoje agresywne wypowiedzi, w tamtych wątkach, zresztą opierające
          się głównie na argumentach adpersonam.
          • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:39
            > Mi nie umknęły Twoje agresywne wypowiedzi, w tamtych wątkach, zresztą
            opierające się głównie na argumentach adpersonam. <

            jakieś cytaty ? nie używaj słów, których nie rozumiesz (ad personam)
            • nudzimisie_strasznie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:01
              tytus_flawiusz napisał:

              > jakieś cytaty ? nie używaj słów, których nie rozumiesz (ad personam)

              Nawet nie musiałam zaglądać do poprzednich wątków, dzięki, że mi to ułatwiłeś:
              "Możesz sobie decydować co najwyżej, jak mocno utlenisz włosy.Szkoda, że takich
              głupich bab się nie sterylizuje."
              Pozdrawiam.
              • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:04
                nudzimisie_strasznie napisała:

                > tytus_flawiusz napisał:
                >
                > > jakieś cytaty ? nie używaj słów, których nie rozumiesz (ad personam)
                >
                > Nawet nie musiałam zaglądać do poprzednich wątków, dzięki, że mi to ułatwiłeś:
                > "Możesz sobie decydować co najwyżej, jak mocno utlenisz włosy.Szkoda, że takich
                > głupich bab się nie sterylizuje."
                > Pozdrawiam.

                a w którym wątku aborcyjnym użyłem tego, może link ? dziękuję, dobranoc
                • nudzimisie_strasznie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:15
                  O shiet, nie Ty. W tej jednej kwestii (cytatu) zwracam honor.
    • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:24
      Mogę Ci napisać wprost :)

      Ja nawet nie żądam, ja uważam, że MAM prawo do decydowania o własnym brzuchu i o
      płodzie, który w moim odczuciu NIE JEST dzieckiem. Mam prawo się go pozbyć i
      zrobię to, jeśli okoliczności będą tego wymagały.

      I szczerze mówiąc - mam gdzieś, jakie są aktualne regulacje prawne w tej kwestii.
      • melixsa Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:48
        a1ma napisała:

        > Mogę Ci napisać wprost :)
        >
        > Ja nawet nie żądam, ja uważam, że MAM prawo do decydowania o własnym brzuchu i
        > o
        > płodzie, który w moim odczuciu NIE JEST dzieckiem.

        A czym? Kotem? Rybą? Pawiem?

        Możesz sobie decydować co najwyżej, jak mocno utlenisz włosy.

        Szkoda, że takich głupich bab się nie sterylizuje.
        • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:51
          Płód jest płodem.

          Jak napiszę, że stół nie jest człowiekiem, to też mnie zapytasz, czy nie jest
          przypadkiem pawianem? Otóż nie, jest wciąż stołem.

          > Możesz sobie decydować co najwyżej, jak mocno utlenisz włosy.

          I tu się mylisz.
          Głupie prawo nie powstrzyma ludzi przed podejmowaniem tak istotnych decyzji o
          własnym życiu.
          Nie dość, że mogę zdecydować, to mogę też rzecz przeprowadzić - i wiesz, co jest
          najlepsze? Mimo, że bezprawnie, to i całkowicie bezkarnie. Tyle właśnie to prawo
          znaczy.
          • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:54
            a1ma calkowiecie podpisuje sie pod tym co napisalas.
          • melixsa Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:59
            a1ma napisała:

            > Płód jest płodem.

            W konsekwencji równa się dziecko.

            > Nie dość, że mogę zdecydować, to mogę też rzecz przeprowadzić - i wiesz, co jes
            > t
            > najlepsze? Mimo, że bezprawnie, to i całkowicie bezkarnie. Tyle właśnie to praw
            > o
            > znaczy.

            Czy bezkarnie? Znam taką jedną, co też uważała się za bezkarną. Najpierw wydała
            kilka tys. zł na tabletki poronne- nie zadziałało. Potem na "czarnym rynku"
            kupiła inny specyfik-klapa. W końcu zabuliła lekarzowi, który powyrywał z niej
            płód bez znieczulenia.

            Dziś, kiedy ma okres, często trafia do szpitala. Ból jest nie do zniesienia.
            Prawdopodobnie nie będzie mogła mieć już więcej dzieci. Kredyt za płoda spłaca
            dalej. A jej kochany facet, który popierał i wspierał ją całym sercem po
            incydencie zmył się do byłej.

            Prócz prawa ludzkiego, jest jeszcze jedno prawo, zwane sprawiedliwością.
            • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:03
              A czego to dowodzi?

              facet chu... sie okazal. Gdyby aborcja byla legalna - przeprowadzona bylaby w
              sterylnych warunkach. kobieta nie splacalaby kredytu i nie cierpiala.

              Ale to zawsze kobieta jest winna i ponosi kare. facet swiety.
            • justysialek Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:04
              > Prócz prawa ludzkiego, jest jeszcze jedno prawo, zwane
              sprawiedliwością.

              Sprawiedliwość powiadasz...
              A jakaż to sprawiedliwość spotkała dzieci umierające na białaczkę? A
              kobiety, które nigdy nie usunęły ciąży, bardzo jej pragną a dzieci
              mieć nie mogą? Co to za sprawiedliwość?!
            • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:08
              melixsa napisała:

              > a1ma napisała:
              >
              > > Płód jest płodem.
              >
              > W konsekwencji równa się dziecko.

              W konsekwencji czego?
              Czy nie tego, że pozwolę mu zostać w tymże brzuchu?
              A jeśli nie pozwolę, to się nie zrówna, nieprawdaż?

              > Czy bezkarnie? Znam taką jedną, co też uważała się za bezkarną. Najpierw wydała
              > kilka tys. zł na tabletki poronne- nie zadziałało. Potem na "czarnym rynku"
              > kupiła inny specyfik-klapa. W końcu zabuliła lekarzowi, który powyrywał z niej
              > płód bez znieczulenia.
              >
              > Dziś, kiedy ma okres, często trafia do szpitala. Ból jest nie do zniesienia.
              > Prawdopodobnie nie będzie mogła mieć już więcej dzieci. Kredyt za płoda spłaca
              > dalej. A jej kochany facet, który popierał i wspierał ją całym sercem po
              > incydencie zmył się do byłej.
              >
              > Prócz prawa ludzkiego, jest jeszcze jedno prawo, zwane sprawiedliwością.

              A ja znam NIEJEDNĄ, co urodziła.
              4 miesiące rzygania, 5 miesięcy problemów z krążeniem, kręgosłupem, leżenie na płasko przez 2 miesiące tylko. Potem cud narodzin - kilkanaście godzin rozrywania wnętrzności, jakie znieczulenie, tfu!, popękała do odbytu, dziecko wyciągnęli próżnociągiem już w dwudziestej pierwszej godzinie. Owszem, zaszyli, ale nie mogła siadać przez miesiąc, nie trzyma moczu i nie pamięta już co to przyjemność z seksu. Niech się cieszy, że przeżyła i że dziecko zdrowe, nie? Ale najlepsze dopiero miało przyjść - pół roku bez snu, pogryzione do krwi brodawki, zapalenie kanalików mlekowych skończyło się na ostrym dyżurze chirurgicznym.

              Aha, oczywiście mąż też ją zostawił dla jakiejś flamy, ale to dopiero po trzecim dziecku. Alimentów nie płaci, wszystko przepisał na flamę.

              Sprawiedliwość...?
              • melixsa Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:35
                a1ma napisała:
                > A ja znam NIEJEDNĄ, co urodziła.
                > 4 miesiące rzygania, 5 miesięcy problemów z krążeniem, kręgosłupem, leżenie na
                > płasko przez 2 miesiące tylko. Potem cud narodzin - kilkanaście godzin rozrywan
                > ia wnętrzności, jakie znieczulenie, tfu!, popękała do odbytu, dziecko wyciągnęl
                > i próżnociągiem już w dwudziestej pierwszej godzinie. Owszem, zaszyli, ale nie
                > mogła siadać przez miesiąc, nie trzyma moczu i nie pamięta już co to przyjemnoś
                > ć z seksu. Niech się cieszy, że przeżyła i że dziecko zdrowe, nie? Ale najlepsz
                > e dopiero miało przyjść - pół roku bez snu, pogryzione do krwi brodawki, zapale
                > nie kanalików mlekowych skończyło się na ostrym dyżurze chirurgicznym.
                >
                > Aha, oczywiście mąż też ją zostawił dla jakiejś flamy, ale to dopiero po trzeci
                > m dziecku. Alimentów nie płaci, wszystko przepisał na flamę.
                >
                > Sprawiedliwość...?

                Zmieniasz temat. Było o aborcji, nie porodzie. Wiem co to poród, co to niespanie
                po nocach, co to skrajne zmęczenie.
                Dlaczego taka bezmyślna dzieweczka nie donosi ciąży? Nie umówi się na cc i
                oddanie dziecka?
                Nie zgadzam się z przerywaniem ciąży jako formą antykoncepcji. W dobie
                powszechnych i ogólnodostępnych środków antykoncepcyjnych nie może być mowy o
                swobodnym decydowanie czy ktoś ma żyć, czy nie.
                To, co sprawia, że MOŻEMY decydować o sobie, podejmować swobodne decyzje,
                wypowiadać się bez cenzury, to rozwój, podniesienie poziomu świadomości, nabyta
                wiedza.
                Zabijanie płodu, bo MOGĘ, jest cofnięciem się, upadkiem moralnym, zaprzeczeniem
                naczelnej roli człowieka, który chroni życie.
                • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:41
                  Nie zmieniam tematu. Straszysz mnie, co będzie jak usunę. A ja Ci napisałam jaka
                  jest alternatywa jeśli donoszę. Jakoś mnie ta pierwsza w tym świetle nie
                  przeraża już aż tak bardzo.

                  > Dlaczego taka bezmyślna dzieweczka nie donosi ciąży? Nie umówi się na cc i
                  > oddanie dziecka?

                  Bo nie chce. Tak po prostu.
                  Też nie uważam, żeby aborcja była rozsądną alternatywą dla antykoncepcji,
                  chociażby z powodów zdrowotnych. Ale ostatnią deską ratunku - jak najbardziej.
                  • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 08.01.10, 10:52
                    > Ale ostatnią deską ratunku - jak najbardziej.

                    ratunku przed czym ? Bólem porodu. To jeszcze ktoś rodzi bez znieczulenia albo
                    bez cesarki na życzenie ?
                • piekna.i.wyrafinowana Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 08.01.10, 17:15
                  > Nie zgadzam się z przerywaniem ciąży jako formą antykoncepcji. W dobie
                  > powszechnych i ogólnodostępnych środków antykoncepcyjnych nie może być mowy o
                  > swobodnym decydowanie czy ktoś ma żyć, czy nie.
                  > To, co sprawia, że MOŻEMY decydować o sobie, podejmować swobodne decyzje,
                  > wypowiadać się bez cenzury, to rozwój, podniesienie poziomu świadomości, nabyta
                  > wiedza.
                  > Zabijanie płodu, bo MOGĘ, jest cofnięciem się, upadkiem moralnym, zaprzeczeniem
                  > naczelnej roli człowieka, który chroni życie.

                  zgadzam się całkowicie!
              • latoya25 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 08.01.10, 10:46
                >>>4 miesiące rzygania, 5 miesięcy problemów z krążeniem,
                kręgosłupem, leżenie na płasko przez 2 miesiące tylko. Potem cud
                narodzin - kilkanaście godzin rozrywania wnętrzności, jakie
                znieczulenie, tfu!, popękała do odbytu, dziecko wyciągnęli
                próżnociągiem już w dwudziestej pierwszej godzinie. Owszem, zaszyli,
                ale nie mogła siadać przez miesiąc, nie trzyma moczu i nie pamięta
                już co to przyjemność z seksu.


                To trzeba było się urodzić mężczyzną.
            • figgin1 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:15
              melixsa napisała:
              > Czy bezkarnie? Znam taką jedną, co też uważała się za bezkarną. Najpierw wydała
              > kilka tys. zł na tabletki poronne- nie zadziałało. Potem na "czarnym rynku"
              > kupiła inny specyfik-klapa. W końcu zabuliła lekarzowi, który powyrywał z niej
              > płód bez znieczulenia.

              Ta twoja znajoma albo ma wielkiego pecha albo jest kompletną idiotką. Tabletki
              wczesnopronne to koszt około 300 zł, nie kilku tysięcy, a ginekolodzy stosują
              znieczulenie przy "wyrywaniu dziecka". Nie wiem jakie to tajemnicze specyfiki
              "na czarnym rynku" masz na mysli, oczywiście zakładając, że nie konfabulujesz co
              wydaje mi się wielce prawdopodobne.
        • justysialek Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:00
          > > płodzie, który w moim odczuciu NIE JEST dzieckiem.
          >
          > A czym? Kotem? Rybą? Pawiem?

          Napisała, że w jej odczuciu jest płodem.
          Płód to słowo oznaczające stadium rozwojowe zarodka danego ssaka
          (btw: o płodzie mówimy dopiero od 6 tygodnia ciąży) - może być np
          płód świni lub konia, dlatego płód to nie to samo co dziecko.
          • latoya25 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 08.01.10, 10:51
            (btw: o płodzie mówimy dopiero od 6 tygodnia ciąży) - może być np
            > płód świni lub konia, dlatego płód to nie to samo co dziecko.

            Jak zwał tak zwał, nazewnictwo można sobie darować.

            Przerywane jest poprostu życie. Koniec.
      • latoya25 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 08.01.10, 10:53
        Mogę Ci napisać wprost :)

        >>Ja nawet nie żądam, ja uważam, że MAM prawo do decydowania o
        własnym brzuchu i o
        płodzie, który w moim odczuciu NIE JEST dzieckiem. Mam prawo się go
        pozbyć i
        zrobię to, jeśli okoliczności będą tego wymagały.

        I szczerze mówiąc - mam gdzieś, jakie są aktualne regulacje prawne w
        tej kwestii.<<

        Miejmy nadzieję a1ma, że twoje dzieci nigdy tego nie przeczytają.
    • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:26
      A to proste jest całkiem zupełnie. Tak mi się wydaje przynajmniej. Żeby nie było
      wątpliwości - ja nie domagam się legalności aborcji. Nie interesuje mnie stan
      prawny, tylko realia. Realia są takie, że jak będę chciała, to jestem osobą
      wystarczająco zaradną i z dostępem do wystarczających środków, że nie staną mi
      na przeszkodzie kwestie finansowo-organizacyjne. Więc w sumie to ja osobiście
      mam "wolność" w tym zakresie, będę mogla podejmować decyzję według swojego
      życzenia. I takim osobom jak ja ta legalność i akceptacja ze strony adwersarzy
      nie jest potrzebna do szczęścia. I tym wszystkim kobietom, o których piszesz, że
      ciąża im skomplikuje "wyjazd nad może", też ta akceptacja nie jest potrzebna.
      Ale to jest margines. Natomiast ta grupa, która potrzebuje akceptacji, to te,
      które aborcji w gruncie rzeczy nie chcą, dla których ta decyzja jest decyzją
      trudną. Te, o których pisze w wątku, do którego piszesz, twojabogini.
      • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:27
        morze <ściana>
      • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:32
        > Realia są takie, że jak będę chciała, to jestem osobą
        > wystarczająco zaradną i z dostępem do wystarczających środków, że nie staną mi
        na przeszkodzie kwestie finansowo-organizacyjne. <

        Bo po za ideologami socjalizmu, jeszcze nikt nie stworzył takiego prawa i takich
        procedur, które gwarantowałyby 100% pewność i niezawodność.
        Ale to jeszcze nie dyskwalifikuje sensu stanowienia praw jako takich
        • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:43
          Dla mnie sens jest taki, że gdyby aborcja była legalna ale PŁATNA,to byłoby
          najbardziej sensownie. Uważam, że byłoby ich mniej niż teraz. Pod warunkiem, że
          dopuszczalność zabiegu byłaby uwarunkowana rozmową z kimś, kto naprawdę (a nie
          dla picu, jak to bywa na zachodzie) przyłożyłby się do tego, żeby kobietę od
          tego zamiaru odwieść. Pomógł znaleźć prawnika, który pomoże w sporze z bijącym
          mężem/konkubentem, poinformuje o możliwości uzyskania pomocy dziewczynie, której
          rodzice grożą wyrzuceniem z domu.
          W warunkach "chowania się po kątach" kobiety zazwyczaj nie mają czasu na
          zastanowienie się nad decyzją, nad szukaniem pomocy. Bardziej skupiają się na
          tym, żeby jakoś sobie to "załatwić", niż na tym, czy rzeczywiście nie ma innego
          wyjścia. Tylko kupa nieszczęścia jest z tych zakazów i nic więcej. No i jeszcze
          satysfakcja moralna, że mamy takie zajebiste prawo.
          • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:52
            martishia7 napisała:

            > Dla mnie sens jest taki, że gdyby aborcja była legalna ale PŁATNA,to byłoby
            > najbardziej sensownie. Uważam, że byłoby ich mniej niż teraz. Pod warunkiem, że
            > dopuszczalność zabiegu byłaby uwarunkowana rozmową z kimś, kto naprawdę (a nie
            > dla picu, jak to bywa na zachodzie) przyłożyłby się do tego, żeby kobietę od
            > tego zamiaru odwieść. Pomógł znaleźć prawnika, który pomoże w sporze z bijącym
            > mężem/konkubentem, poinformuje o możliwości uzyskania pomocy dziewczynie, które
            > j
            > rodzice grożą wyrzuceniem z domu.


            wygląda ładnie, tylko czy w praktyce wykonalne (pozostaje aspekt społeczny, ale ten jak już wspomniałem to nie moje zmartwienie)
            • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:07
              Skoro mamy społeczeństwo podzielone aborcją mniej więcej 50/50, to chyba wśród
              tzw. pro-life znajdą się jacyś psychologowie, socjologowie, aktywiści i
              fundacje, które zajmą się misją nawracania "wahających się" na dobrą drogę.
              • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:14
                martishia7 napisała:

                > Skoro mamy społeczeństwo podzielone aborcją mniej więcej 50/50, to chyba wśród
                > tzw. pro-life znajdą się jacyś psychologowie, socjologowie, aktywiści i
                > fundacje, które zajmą się misją nawracania "wahających się" na dobrą drogę.

                nie wątpię w że paru idealistów się znajdzie, ale bardziej chodzi mi o samo praktyczno-proceduralne wykonanie w naszej siermiężnej rzeczywistości

                Po za tym, w sytuacji gdy usunięcie płodu pod względem dostępności nie wiele będzie się różnić od usunięcia zęba, szczerze wątpię by tym psychologom na długo wystarczyło zapału. Bardziej się skłaniam tu ku opinii, że szybko doszłaby do jedynie finansowej formalności.
                • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:24
                  No to już nie ja tu jestem od zapału. Poza tym, wydaje mi się, że nawet ludzie,
                  którzy sercem są za prawem do zabicia, jak mówisz, równie dobrze mogliby
                  spełniać tę rolę. Mam jakoś wiarę w naród, że nie ma w nim psychopatów, których
                  rajcuje myśl o popchnięciu do aborcji jak największej liczby kobiet, czy tego
                  chcą czy nie. Czarny rynek w tej dziedzinie kwitnie przecież nie z powodu, że
                  ktoś prowadzi szaloną krucjatę przeciwko zarodkom, tylko dla pieniędzy. Ni mniej
                  ni więcej.
                  Ja mam z aborcją, zwłaszcza mechaniczną inny problem natury etycznej. A
                  mianowicie, że KTOŚ to musi robić. I nie mam na myśli lekarzy, którym w szpitalu
                  nie pozwala klauzula sumienia, a po godzinach i za pieniądze to i owszem. Mam na
                  myśli tych, którym naprawdę sumienie nie pozwala. Lekarzy, pielęgniarki,
                  anestezjologów. Czytałam kiedyś sporo wypowiedzi kobiety-anestezjolog,
                  pracującej za granicą (UK albo D, nie pamiętam). I rozumiem, że to jest realny,
                  praktyczny problem.
                  • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:27
                    wtedy znajdą się osoby gardłujące z tym, żeby pod groźbą kary, opornych
                    przymuszać do wykonywania tego typu zabiegów.
                    • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:37
                      Mam nadzieję, że nie. Z resztą - środowisko lekarskie by do tego nie dopuściło.
                      Jest dobrze zorganizowane, na hasło by się połowa, jak nie więcej, ginekologów,
                      pozwalniała z pracy i byłoby pozamiatane. Coś takiego nigdy by nie przeszło.
                      Natomiast uważam, że jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby przesunięcie tego
                      typu zabiegów do zajmujących się tym klinik - jak w USA. Wtedy nie ma
                      wątpliwości, kto do czego się zatrudnił i że jest to immanentnie związane z jego
                      pracą.
                      Z resztą, zwróć uwagę jak pięknie zdejmującym z lekarza odpowiedzialność jest
                      właśnie tabletka RU. On w sumie ogranicza się do wypisania recepty. Co prawda
                      jest to warunek konieczny w procesie, ale jednak nie on jest tym, który
                      podejmuje ostateczną decyzję, ostateczny akt, że tak powiem - robi to kobieta.
                      Na odmianę kobieta czuje się poniekąd zwolniona, no bo tylko zażyła tabletki, a
                      poza tym skoro doktor przepisał, to znaczy, że mogę. Majstersztyk relatywizmu i
                      rozmycia odpowiedzialności.
                      • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:37
                        > Majstersztyk relatywizmu i rozmycia odpowiedzialności.

                        Pięknie spuentowane. Dzięki. Szacunek
    • milfur tytusie! 07.01.10, 13:39
      fajna ta piosnka co z sygnaturki Twe brzmi
    • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:43
      Alez ja mam gleboko w du... czy akceptujesz moje poglady czy nie.

      Choci o to, ze obecnie nie moge dokonac aborcji, a chcialabym moc mnie wybor. A
      ktos kto jest perzeciwny przeciez tego nie zrobi nawet jak bedzie mogl.

      I nie boje sioe powiedziec, ze tak domagam sie PRAWA DO UNICESTWIENIA - jesli
      ci ulzy.
      • milfur Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:45
        zapisz się do hitlerjugend
        ulży Ci
        • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:52
          A Ty do Armii Boga - moze Tobie ulzy.
        • alpepe Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:13
          1. daj namiary
          2. doucz się, co to było HJ, bo po twojej wypowiedzi sądząc, g. wiesz.
          • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:19
            alpepe napisała:

            > 2. doucz się, co to było HJ, bo po twojej wypowiedzi sądząc, g. wiesz.

            a mi się analogia podoba
    • figgin1 Niech ci będzie 07.01.10, 13:44
      Popieram unicestwianie płodów do 12 tygodnia z powodu widzimisię. Popieram
      unicestwianie starszych płodów w pewnych konkretnych przypadkach na temat
      których nie będę się teraz wypowiadać, chyba że ktoś bardzo chce. Jeśli chodzi o
      ścisłość w tych szczególnych przypadkach nie zawieram gwałtów.
    • izabellaz1 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:50
      tytus_flawiusz napisał:

      > Dlaczegóż to będąc tak przekonanymi o słuszności
      > swych poglądów co do prawa do decydowania o własnym brzuchu i dziecku
      > (kijance/komórkach/ jak kto woli), tak bardzo zależy wam na akceptacji
      > przeciwników waszych poglądów ?

      Nie zależy mi.

      > Dlaczego zamiast powiedzieć wprost
      > "domagamy się prawa do unicestwienia naszego płodu kiedy tylko przyjdzie na na
      > to ochota",

      Domagamy się...reszta j/w - z uwzględnieniem okresu, do którego można aborcji
      dokonać, np. do 9 tygodnia (jestem tego zdania co menk.a)

      > uciekacie się do ról bojowników o jakieś marginalne przypadki
      > stanowiące promile w wolumenie wszystkich ciąż . Jak ciąże z gwałtu,
      > zagrożenie życia czy poważne wady rozwojowe płodu.

      To nie są takie marginalne przypadki, a jeśli już do nich dochodzi, to też prawo
      do tego jest im odbierane jak widać po doświadczeniach niektórych osób.

      > Dlaczego nie powiecie wprost, żądamy prawa do decydowania o naszych płodach,
      > kiedy tylko uznamy to za stosowne, a szczególnie gdy może nam to skomplikować
      > studia, karierę, życie czy wyjazd nad morze.

      Nie znam ŻADNEJ kobiety, która podjęłaby taką decyzję "od ręki" i z powodu
      wyjazdu nad morze.
      • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:53
        > Nie znam ŻADNEJ kobiety, która podjęłaby taką decyzję "od ręki" i z powodu
        wyjazdu nad morze. <

        a w góry ?
        • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:58
          A w góry to jedną znam.
          Chociaż nie, ona chyba nad jezioro jechała.

          Liczy się?
          • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:01
            > A w góry to jedną znam.
            > Chociaż nie, ona chyba nad jezioro jechała.
            >
            > Liczy się?

            to zależy do jak absurdalnej dosłowności zamierzamy dojść :-)
      • jedzoslaw Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:57
        > Nie znam ŻADNEJ kobiety, która podjęłaby taką decyzję "od ręki" i z powodu
        > wyjazdu nad morze.
        >

        Na razie nie. Ale jest faktem, że takie decyzje z powodu wyjazdu na wczasy
        podejmują np. Holenderki czy Brytyjki. Są i przypadki, że zdrowy noworodek czy
        wcześniak, który ma np. trudności z oddychaniem może być na życzenie matki nie
        reanimowany. Takie praktyki też mają miejsce w niektórych krajach, o czym
        pisałem wcześniej. Istniejące ograniczenia mają więc wykluczyć stopniowe
        rozciąganie prawa aż do uśmiercania dzieci (a już nie płodów) włącznie:
        człowieczeństwo wcześniaka łatwo podważyć.
        • justysialek Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:12
          Ludzi po wypadkach też się nie reanimuje, jeśli stwierdzona jest
          śmierć mózgowa, więcej - chorych na raka ale powyżej iluś tam lat
          się nie leczy! Ludzi starszych niż 80 lat w ogóle rzadko się
          operuje! Nawet, gdyby miało im to uratować życie.
          Wcześniaki, o których mowa, mają albo zerowe albo minimalne szanse
          na przeżycie! Nawet jak przeżyją to czeka je maksimum kilka tygodni
          życia pod aparaturą. Natomiast to, że w ogóle się urodziły to tylko
          i wyłącznie zasługa współczesnej medycyny i podtrzymywania ciąż
          wszelkimi dostępnymi metodami - kiedyś by się po prostu nie urodziły
          i już.
    • wacikowa Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 13:51
      Skora jesteś przeciwny temu by kobiety decydowały i brały odpowiedzialność za
      siebie i "brzuch" To ja jestem za tym by faceci nie mogli decydować w której
      dziurze mają "zamoczyć" penisa.!
      To co ,że masz własny rozum-kogo to obchodzi? Ja żądam by faceci współżyli tylko
      i wyłącznie ze swoimi prawnymi żonami i koniec!
      Skoro ja nie mogę decydować za siebie Ty też nie powinieneś czyż nie?
      Zabierzmy też wszystkim prawa wyborcze bo niby czemu mamy decydować kto ma nas
      reprezentować? Przecież idąc tym tokiem ludzie to istoty nie myślące i nie
      biorące odpowiedzialności za swoje decyzje i wybory.
      Jeszcze mogę parę bzdur wymyślić pytając się Ciebie dlaczego tak bardzo chcesz
      pozbawić kobiety prawa wyboru? Bo co? Bo twierdzisz,że są idiotkami? A no znajdą
      się i taki ale to chyba nie powinno świadczyć o wszystkich?
      Nie usunęłabym ciąży z wpadki,gwałtu i głupoty-bo jestem osobą odpowiedzialną.
      Ale to JA i piszę tylko ZA SIEBIĘ .W imię czego mam decydować za innych? Ich
      wybór ich decyzja ich konsekwencje.
      • a1ma Re: Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 14:00
        > Skora jesteś przeciwny temu by kobiety decydowały i brały odpowiedzialność za
        > siebie i "brzuch" To ja jestem za tym by faceci nie mogli decydować w której
        > dziurze mają "zamoczyć" penisa.!
        > To co ,że masz własny rozum-kogo to obchodzi? Ja żądam by faceci współżyli tylk
        > o
        > i wyłącznie ze swoimi prawnymi żonami i koniec!

        Ooooo, brawo dla tej pani!
        Jestem ZA :]
      • tytus_flawiusz to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 14:25
        > Skora jesteś przeciwny temu by kobiety decydowały i brały odpowiedzialność za
        siebie i "brzuch" <

        nie jestem

        > Jeszcze mogę parę bzdur wymyślić pytając się Ciebie dlaczego tak bardzo chcesz
        pozbawić kobiety prawa wyboru? <

        a gdzie tak przeczytałaś ? możesz pokazać ? (zacytować)

        > Nie usunęłabym ciąży z wpadki,gwałtu i głupoty-bo jestem osobą odpowiedzialną. <

        a ja bzykałem, bzykam i będę bzykał nie tylko swoją (eks)żonę, ale rożne
        inne godne zainteresowania obiekty w ilości wcale nie małej, a pomimo tego nie
        dorobiłem się niechcianych ani polikwidowanych dzieci. Bo jestem odpowiedzialny.
        • ja-27 Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 14:46
          A moze nie wisz, ze ktoras usunela Twoje dziecko. Nie kazdy facet po spedzonej
          nocy z dziewczyna potem "sprawdza" czy czesem nie wpadl.
          • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 14:56
            tak się składa, że raczej nie urywał mi się kontakt po jednej nocy.
            Z dziewczynkami o psychice gimnazjalistek też się nie zadawałem.
            Staram się nie moczyć w pierwszej lepszej głupiej, nieodpowiedzialnej dupie.

            Jestem pewien.
            • ja-27 Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 14:59
              No to Ty jestes porzadnym facetem - czego gratuluje.
              Niestety nie wszyscy tacy sa. I nie chodzi mi o pojscie do lozka z nowo poznanym
              facetem nie znajac jego imienia. Nie zawsze wiadomo, ze ten ktory w=jak to
              pieknie nazywasz umoczyl jest godnym nazwania facetem. czasem szydlo wychodzi po
              jakims czasie i wtedy to tez jest kobieta glupia dupa, bo zle wybrala.
              • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:05
                > i wtedy to tez jest kobieta glupia dupa, bo zle wybrala

                Oczywiście (co nie uwalnia z odpowiedzialności tatusia).
                No ale można osłodzić kobiecie własną głupotę, zabijając smarkacza.

                Czy on jest winny jej głupocie ?
                • ja-27 Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:11
                  Ale czy wszystkie kobiety ktore wpadly, bo zle wybraly chcialy usunac ciaze?
                  Sam napisales, ze gdybys wpadl z inna to bys szukal rozwiazania (nie aborcji),
                  ale nie wychowywalbys tego dziecka tylko ta glupia ktora wpadla z toba tak?
                  Ja jestem za legalizacja, ale nie wypobrazam sobie ze ja usune - pomimo iz nie
                  chce miec dzieci wiem, ze w razie wpadki je urodze i UWAGA wychowam.
                  Ale
                  • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:22
                    > ale nie wychowywalbys tego dziecka tylko ta glupia ktora wpadla z toba tak? <

                    a dlaczego nie ? dlaczego nie napiszesz wprost co się dla Ciebie za tym kryje,
                    "nie ożeniłbyś się tą "głupią" ? Dlaczego głupią ? Głupie nie mają wyboru
                    w kwestii ustalenia wariantów z ojcem. Głupie potrafią tylko żądać od
                    społeczeństwa (głównie od tych odpowiedzialnych) wsparcia, pomocy ewentualnie
                    aborcji na koszt NFZtu.
                    • ja-27 Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:28
                      Napisalam glupia, bo Twoim zdaniem kobieta ktora wpada z nieodpowiednim facetem
                      jest glupia. Dla mnie nie jest gluipa, ze zle wybrala.

                      A moze ona ani Ty nie chcecie slubu, dzieci tylko seksu? Wiec najlepiej brac
                      slub dla dobra dzieca i sie meczyc.

                      • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:32
                        ja-27 napisała:

                        > Napisalam glupia, bo Twoim zdaniem kobieta ktora wpada z nieodpowiednim
                        facetem jest glupia. <

                        ty podciągnełaś pod to kązdego

                        > Dla mnie nie jest gluipa, ze zle wybrala.

                        a co ma do rzeczy jej IQ, odpowiada za swe czyny i WYBORY głupia/mądra
                        kogo to obchodzi

                        > A moze ona ani Ty nie chcecie slubu, dzieci tylko seksu? Wiec najlepiej brac
                        slub dla dobra dzieca i sie meczyc. <

                        nie, to tylko Twoja nadinterpretacja.
                        • ja-27 Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:37
                          Napisales, ze nie bylaby takiego problemu jesli kobieta nie lazilaby do lozka z
                          kim popadnie. A facet moze? Tyle.

                          ja nikomu nie kaze usuwac ciazy. Dla mnie jak ktos chce to niech ma i 18 dzieci.
                          Nie moj problem - ale wielodzietne rodziny tez laza po pomoc do osrodkow pomocy.
                          • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:46
                            > A facet moze?

                            Gdzieś optuję za zniesieniem współodpowiedzialności za dziecko ?
                            Spuszczenie płodu klozetem, to chyba nie najlepsze narzędzie do egzekwowania
                            odpowiedzialności ojców

                            > Nie moj problem - ale wielodzietne rodziny tez laza po pomoc do osrodkow pomocy <

                            do ośrodków zawsze będą łazić, nawet jak nie będą mieli dzieci. Patologia
                            dokarmiana, sama nie zrezygnuje z darmowej wyżerki.
        • wacikowa Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 14:53
          To może inaczej: Skoro nie jesteś przeciwny a boli Cie nazywanie tego po imieniu
          czyli "unicestwienie ciąży" to w takim razie nazywajmy wszystko po imieniu.
          Facet sypiający z innymi kobietami niż własna żona to "ku...damek" Bo chyba nie
          odpowiedzialny wyzwolony facet? Mam nadzieję,ze nie będziesz mi udowadniał,że
          jest inaczej bo chyba Ci nie zależy na udowadnianiu słuszności Twojej i tylko
          Twojej racji?:)
          Ja odniosłam się do prawa wyboru, decydowania o sobie każdemu dorosłemu
          ,myślącemu człowiekowi.
          Gdyby tak się zdarzyło,że Twoja kolejna(przelotna) partnerka bierze anty,Ty na
          to wszystko prezerwatywy i bach-pech chciał guma pęka, tabletki zawodzą. Ciąża.
          Ona jej nie chce bo idąc do łózka z Tobą myślała,była odpowiedzialna (razem
          byliście) nie planowaliście ciąży a tylko mega orgazmy. Co wtedy? Musi urodzić
          bo Ty tak chcesz i niestety prawo. Zostawiasz ja z tym "problemem" i tylko
          płacisz alimenty a ona niech się buja z dzieciakiem.? Wyciągasz tysiące i mówisz
          idź się wyskrob i unicestwij "macgivera"?
          • ja-27 Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:00
            Nic dodac nic ujac.
          • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:03
            > to "ku...damek"

            niby dlaczego, kto tu mówi o pieniądzach

            > Gdyby tak się zdarzyło,że Twoja kolejna(przelotna) partnerka bierze anty,Ty na
            > to wszystko prezerwatywy i bach-pech chciał guma pęka, tabletki zawodzą. Ciąża.
            > Ona jej nie chce bo idąc do łózka z Tobą myślała,była odpowiedzialna (razem
            > byliście) nie planowaliście ciąży a tylko mega orgazmy. Co wtedy

            są różne możliwości, nie optowałbym za zabiciem
            • wacikowa Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:19
              Ja optowałabym za tym by kobiety które nie chcą dziecka oddawały tatusiom dzieci
              na wychowanie:)Bez możliwości wyboru.
              • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:24
                > Ja optowałabym za tym by kobiety które nie chcą dziecka oddawały
                tatusiom dzieci na wychowanie:)Bez możliwości wyboru. <

                dziękuję, nie mam więcej pytań, pełny obraz hipokryzji
                • a1ma Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:25
                  Aha, bo to wyłącznie prawo tatusiów i wara, tak?
                  • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:29
                    a1ma napisała:

                    > Aha, bo to wyłącznie prawo tatusiów i wara, tak?

                    tak, a kto zmusza kobietę do opieki nad dzieckiem ?

                    proszę o podanie konkretnego przepisu zabraniającego kobiecie zrzeczenia się
                    praw rodzicielskich
                    • a1ma Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:33
                      Tylko widzisz, to jest metoda faktów dokonanych. Bardzo nie fair. Tatuś zostawia
                      w dobrych rękach mamusi, a mamusia ma oddać do domu dziecka? Jakoś tak nie
                      bardzo to po równo, nie sądzisz?
                      • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:42
                        > Tatuś zostawia w dobrych rękach mamusi <

                        i jeszcze możemy sikać na stojąco, argumenty z gatunku absurdalnych.
                        Tatuś zostawia jak już w brzuchu mamusi. Jak tylko dziecko z niego wyjdzie
                        mamusia nie musi nawet go brać do rąk.
                        Ustawowo zmienić się tego nie da
                        • a1ma Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 15:52
                          Nie no, daj spokój, nie o absurdy i skrajności mi chodziło.

                          Kiedy rodzi się dziecko, którego rodzice, że tak to ujmę "nie planowali" i
                          komplikuje im życie, to raczej nie siadają razem i nie ustalają warunków opieki
                          naprzemiennej, dużo częściej facet się po prostu zmywa. A przyznasz, że zostawić
                          dziecko z matką jest łatwiej, niż się go w ogóle zrzec, zawsze można przecież
                          ojcować weekendowo, prawda?

                          Więc trudno się dziwić, że prawo mężczyzn do decydowania o kobiecych brzuchach
                          jest ograniczone, ale nigdy nie twierdziłam, że nie mają prawa decydować o
                          własnych dzieciach. Owszem, mają, ale tylko pod warunkiem, że biorą
                          odpowiedzialność na równi z matkami.
                          • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 16:01
                            a1ma napisała:

                            > Kiedy rodzi się dziecko, którego rodzice, że tak to ujmę "nie planowali" i komplikuje im życie, to raczej nie siadają razem i nie ustalają warunków opieki <

                            znam wiele par, które "nie planowały" ale do w momencie jak im się przytrafiło, przeszli normalnie nad tym do porządku dziennego i dzieci żyją, mają się dobrze i rodziców.

                            > naprzemiennej, dużo częściej facet się po prostu zmywa. A przyznasz, że zostawi
                            > ć
                            > dziecko z matką jest łatwiej, niż się go w ogóle zrzec, zawsze można przecież ojcować weekendowo, prawda? <

                            Sam ojcuje weekendowo i jakoś nie wynikło to z powodu mego kategorycznego stwierdzenia - "nie chce bachora"
                            Zwykłe ustalenia dorosłych odpowiedzialnych ludzi
                    • wacikowa Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 16:01
                      tytus_flawiusz napisał:

                      > a1ma napisała:
                      >
                      > > Aha, bo to wyłącznie prawo tatusiów i wara, tak?
                      >
                      > tak, a kto zmusza kobietę do opieki nad dzieckiem ?
                      >
                      > proszę o podanie konkretnego przepisu zabraniającego kobiecie zrzeczenia się
                      > praw rodzicielskich
                      >
                      >
                      Skoro nikt nie zmusza to jakim prawem ma zmuszać do noszenia 9 miesięcy i rodzenia?
                      • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 16:03
                        > Skoro nikt nie zmusza to jakim prawem ma zmuszać do noszenia 9 miesięcy i rodze
                        > nia?

                        ależ nie napisałem żeby zmuszać, tylko nazywajmy mord po imieniu, tyle
                        • wacikowa Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 16:58
                          Najpierw "prawnie" powiedz mi od którego "momentu" zaczyna się człowiek a tym
                          samym od którego momentu popełniamy mord? Może też skazujmy ludzi na dożywocie
                          za to,że mordują rybki zjadając ich ikrę czyli kawior? Albo niech kobiety biorą
                          odpowiedzialność za to,ze na przykład ronią w 1,2,3 itd miesiącu bo ich organizm
                          nie przyjął zarodka w końcu ich organizm niech odpowiadają za nieumyślne
                          spowodowanie śmierci CZŁOWIEKA. Prawnie też róbmy pogrzeby zarodkom tym
                          niezagnieżdżonym co miesiąc ale też tym zagnieżdżonym a ronionym w pierwszym
                          trymestrze ciąży. Niech ZUS i inne firmy ubezpieczeniowe wyskakują z
                          kasy.Powinnam jeszcze dodać tu wątek katolicki czyli chrzest,pogrzeb,żałoba.

                          Jak znajdę art. z "Rzeczpospolitej" Hołówka to wrzucę.
                          • wacikowa Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 17:09
                            www.rp.pl/artykul/410035_Holowka__Kiedy_czlowiek_staje_sie__czlowiekiem_.html

                            Najpierw uregulujmy kwestię od którego momentu "człowiek staje się człowiekiem".
                          • tytus_flawiusz Re: to nie jest temat "zdradzone żony" 07.01.10, 21:27
                            > Najpierw "prawnie" powiedz mi od którego "momentu" zaczyna się człowiek a tym samym od którego momentu popełniamy mord? <

                            Przecież ten stan na dzień dzisiejszy jest jasny 12 tygodni. Poniżej tego okresu prawnie utylizacja płodu nie jest uznawana za mord. (Pewnie gdy w wyniku działania tego czy innego lobby, termin ten przesuną na 9 lub 15 tygodni, to zmianie ulegnie proces rozwojowy płodu, prawda ?)

                            Moja opinia nie jest z kategorii prawnej tylko moralnej. Moja ! Jeśli coś żyje. Człowiek, kot, karp, czy kura. A za chwilę nie żyje, to albo zmarło albo zostało zabite.
                            Nie mam dylematów co do mordowania karpi, bez problemu zgładzę kurę na rosół, nie wzrusza mnie, że Chiniole wtryniają kizie-mizie czy burka. Za to mam wątpliwości w kwestii mordowania ludzi, zwłaszcza dzieci.

                            Reszty absurdów (kawior) i antykatolickiego szału, nie skomentuję bo nie warto.
      • jan_hus_na_stosie Re: Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 14:33
        wacikowa napisała:

        > Skora jesteś przeciwny temu by kobiety decydowały i brały odpowiedzialność za
        > siebie i "brzuch" To ja jestem za tym by faceci nie mogli decydować w której
        > dziurze mają "zamoczyć" penisa.!

        Co za głupia analogia, 99% przypadków aborcji to takie w których kobieta z miłą
        chęcią udostępniła swoją dziurę (nikt jej nie zmuszał, ale widocznie chciała),
        gwałty to jakiś niewielki ułamek aborcji.
        • wacikowa Re: Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 14:55
          Janie w 99% facet też bierze w tym udział czyż nie?
          Bo chyba nie chcesz mi powiedzieć,ze 99% kobiet to dziwki a 100% facetów to
          święte krowy zmuszane przez te dziwki!!!
          • jan_hus_na_stosie Re: Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 15:04
            wacikowa napisała:

            > Bo chyba nie chcesz mi powiedzieć,ze 99% kobiet to dziwki a 100% facetów to
            > święte krowy zmuszane przez te dziwki!!!

            jak facet ma wziąć na siebie odpowiedzialność za to co zrobił skoro często
            kobieta nie daje mu na to szansy?

            a poza tym, po porodzie dziecko można oddać do adopcji, małe dziecko z
            uregulowaną sytuacją prawną prawie na pewno znajdzie rodzinę adopcyjną, która je
            pokocha. Ale po co się męczyć 9 miesięcy w ciąży, prawda? Łatwiej cichaczem
            usunąć ciążę... Może od razu zapiszmy aborcję na listę środków
            antykoncepcyjnych, albo idźmy dalej, niech państwo refunduje aborcję, żenada...
            • ja-27 Re: Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 15:07
              A masz dowody na to, ze dajmy na to ja nie zabezpieczalabym sie gdyby aborcja
              byla legalna. I ze traktowalabym ja jako antykoncepcje?
              To takie glupie gdybanie jak to co by faceci robili jakby zachodzili w ciaze.
              Argument z du..py wziete.

              • jan_hus_na_stosie Re: Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 15:13
                ja-27 napisała:

                > Argument z du..py wziete.

                chyba z twojej
            • wacikowa Re: Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 15:15
              Janie bo to złe kobiety:) Ale oddając dziecko do adopcji są jeszcze gorsze.
              Skoro decyduje się na noszenie i rodzenie to dlaczego ma oddać? Bo facet tak chce?
              • jan_hus_na_stosie Re: Jestem za pod warunkiem: 07.01.10, 15:23
                wacikowa napisała:

                > Janie bo to złe kobiety:)

                najwidoczniej

                > Ale oddając dziecko do adopcji są jeszcze gorsze.

                nie
    • paco_lopez Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:54
      Tytułem przypomnienia jako osoba prywatna nie mająca żadnego
      interesu w
      > przetrwaniu tego czy innego narodu, państwa, dłużej niż jeszcze te
      > kilkadziesiąt lat, mam serdecznie gdzieś nie swoje dzieci, brzuchy
      i ciąże.


      ja się solidaryzuje z tym wstępem . natomiast co do reszty to jakieś
      takie psychopatycznie przesadzone. a po cholere ci deklaracja że
      chcą usuwać kiedy przyjdzie ochota. wszak nawet dymać nie zawsze
      mozna kiedy się chce. ty jestes kreator tak ?
    • soulshunter Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:54
      > czy wyjazd nad morze.

      kolega chyba mial na mysli powrot z nad morza, z sanatorium, ze spa, z wycieczki
      do Egiptu, z wyjazdu integracyjnego (niepotrzebne skreslic) do prawowitego mauzonka.
    • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:54
      tytus_flawiusz napisał:

      > Dlaczego nie powiecie wprost, żądamy prawa do decydowania o naszych płodach,
      > kiedy tylko uznamy to za stosowne, a szczególnie gdy może nam to skomplikować
      > studia, karierę, życie czy wyjazd nad morze.

      Bo tym samym musiałyby przyznać, że są nieodpowiedzialnymi egoistkami, które
      nawet nie mają na tyle jaj aby wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.
      • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:56
        Najwyraźniej wszystkie te usuwane ciąże to z niepokalanego poczęcia?
        • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:58
          nie widzę związku twojej odpowiedzi do mojego postu
        • jedzoslaw Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:01
          a1ma napisała:

          > Najwyraźniej wszystkie te usuwane ciąże to z niepokalanego poczęcia?
          >

          Nikt nie zdejmuje z mężczyzn ciężaru odpowiedzialności. Facet jest tak samo
          winien i wcale nie jest taki beztroski. Nawet, jeśli w naszym kraju alimenty
          trudno jest ściągać. Żaden normalny facet nie będzie spokojny w takiej sytuacji.
          Obie strony, idąc do łóżka muszą się liczyć z konsekwencjami, którym jednak
          można zawsze zaradzić dzięki współczesnym osiągnięciom medycyny. Aborcja powinna
          być środkiem ostatecznym, a nie antykoncepcją. Nie jest też w pełni bezpieczna
          dla samych kobiet.
        • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:03
          chwileczkę, trochę konsekwencji - albo "wara od brzuchów" albo
          współodpowiedzialność (i współdecydowanie)
          • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:06
            No to jak "wara od brzuchow" to po co zakladasz watki i sie wypowiadasz. Nie
            glosuj ewentualnie za zakazem bo "wara...
            • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:09
              > No to jak "wara od brzuchow" to po co zakladasz watki i sie wypowiadasz.

              wątek, po drugie to przecież wątek jak najbardziej "pro" wara
          • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:12
            A nie, jestem jak najbardziej za współdecydowaniem - wspólnie z ojcem dziecka, a
            nie całym społeczeństwem.
            Nie znam badań na ten temat, ale wydaje mi się, że większość kobiet usuwających
            ciążę jednak pozbawione jest wsparcia partnera i nie robi tego wbrew jego woli.
        • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:11
          egoistkami
          odpowiedzialność za swoje czyny

          Same sobie tych dzieci nie zrobiły, żeby same miały ponosić odpowiedzialność.
          • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:13
            a1ma napisała:

            > Same sobie tych dzieci nie zrobiły, żeby same miały ponosić odpowiedzialność.

            jak tatuś dostanie alimenty do płacenia przez kilkanaście/kilkadziesiąt lat to
            chyba z odpowiedzialności się nie wywinie
            • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:20
              No tak i zawsze je placi.
              • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:22
                ja-27 napisała:

                > No tak i zawsze je placi.

                lepiej od razu założyć, że nie będzie i profilaktycznie unicestwić płód, amen
            • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:22
              Alimenty nie donoszą ciąży, nie urodzą, nie zrezygnują z pracy na pół roku, nie
              będą wstawać w nocy przez kolejnych kilka lat. Alimenty to nie koniec
              odpowiedzialności za dziecko.
              • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:25
                a1ma napisała:

                > Alimenty nie donoszą ciąży, nie urodzą, nie zrezygnują z pracy na pół roku, nie
                > będą wstawać w nocy przez kolejnych kilka lat. Alimenty to nie koniec
                > odpowiedzialności za dziecko.

                widziały gały z kim spały
                • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:29
                  I wzajemnie.
                  Należy zadawać się li tylko z katoliczkami, nie będzie problemu, że bezczelna
                  baba będzie domagać się prawa do decydowania o własnym brzuchu.
                  Było się z (tfu!) feministkami zadawać? ;)
                  • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:38
                    a1ma napisała:

                    > Było się z (tfu!) feministkami zadawać? ;)

                    nie zadaję się z feministkami
                    • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:44
                      No to nie będziesz miał kłopotu, nikt Ci Twojego dziecka z brzucha nie wyrzuci.
                      Więc w czym problem?
                  • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:49
                    > Było się z (tfu!) feministkami zadawać? ;)

                    myślałem, że to głupie katoliczki przez swe fobie wymierzone w środki
                    antykoncepcyjne są bardziej podatne na niechciane ciąże, niż
                    przeintelektualizowane feministki ?

                    ps. czy przed udostępnieniem się jako takim, dajesz do zapoznania się i
                    podpisania manifest feministyczny ?
                    • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:13
                      tytus_flawiusz napisał:

                      > > Było się z (tfu!) feministkami zadawać? ;)
                      >
                      > myślałem, że to głupie katoliczki przez swe fobie wymierzone w środki
                      > antykoncepcyjne są bardziej podatne na niechciane ciąże, niż
                      > przeintelektualizowane feministki ?

                      Nie znam statystyk zachodzenia, ale chyba katoliczki nie usuwają, jak już zajdą, co?
                      A z feministką to wiadomo, nigdy nic nie wiadomo ;)

                      > ps. czy przed udostępnieniem się jako takim, dajesz do zapoznania się i
                      > podpisania manifest feministyczny ?

                      Za każdym razem to nie, ale dołączyłam kopię do protokołu zawarcia małżeństwa,
                      parafowaliśmy zgodnie i raz na zawsze mam spokój :]
              • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:42
                a1ma napisała:

                > Alimenty nie donoszą ciąży, nie urodzą, nie zrezygnują z pracy na pół roku, nie
                > będą wstawać w nocy przez kolejnych kilka lat. Alimenty to nie koniec
                > odpowiedzialności za dziecko.

                a w ogóle, jak nie chce brać taka delikwentka odpowiedzialności to niech po
                porodzie odda dziecko, prawie na pewno taki niemowlak znajdzie rodzinę
                adopcyjną, która je pokocha jak własne

                czyli argument o zmarnowaniu sobie życia odpada
                • wacikowa Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:58
                  Dlaczego ma oddawać w obce ręce jak może oddać "tatusiowi"?
                  Czyżbyś nie wierzył w normalnych odpowiedzialnych ojców?
                  • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:06
                    wacikowa napisała:

                    > Czyżbyś nie wierzył w normalnych odpowiedzialnych ojców?

                    ci normalni i odpowiedzialni zwykle unikają kobiet dla których aborcja to
                    spóźniony środek antykoncepcyjny i które żądają prawa do aborcji na życzenie "bo
                    tak"
                    • wacikowa Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 17:01
                      Te normalne i odpowiedzialne unikają facetów którzy każą rodzić i oddawać bo tak
                      jest moralnie.
          • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:17
            a1ma napisała:

            > Same sobie tych dzieci nie zrobiły, żeby same miały ponosić odpowiedzialność.

            Nie wierzę w tą argumentację, gdyby kobiety zachodziły w ciąże od wibratorów też
            chciałybyście aborcji, wymyśliłybyście sobie inny argument bo jakoś głupio
            byłoby obciążyć odpowiedzialnością wibrator...
            • princess_yo_yo Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:33
              tak, tak wlasnie!! a gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze to wszystkie
              bylyby starannie zaplanowane i aborcji nie byloby w ogole :-)
              • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:37
                princess_yo_yo napisała:

                > tak, tak wlasnie!! a gdyby mezczyzni zachodzili w ciaze to wszystkie
                > bylyby starannie zaplanowane i aborcji nie byloby w ogole :-)

                1) tego się nie dowiemy
                2) to żadna argumentacja, równie dobrze można kraść i usprawiedliwiać się, że
                przecież inni też kradną
                • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:45
                  A co by było od wibratorów, to wiemy??
                  Jakoś nie widać kobiet, które skorzystały z banków spermy, a potem z kliniki
                  aborcyjnej, prawda?
                  • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:52
                    a1ma napisała:

                    > Jakoś nie widać kobiet, które skorzystały z banków spermy, a potem z kliniki
                    > aborcyjnej, prawda?

                    z takim logicznym myśleniem jak u ciebie nie dziwi, że tak mało Nagród Nobla
                    dostajecie
                    • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:58
                      Przecież to Ty napisałeś, że gdybyśmy zachodziły w ciąże od wibratorów, to też
                      na pewno byśmy usuwały.
                      Znasz takie, co zaszły bez faceta (korzystając z banku spermy właśnie) i usunęły?
                • princess_yo_yo Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:53
                  argumentacja jest dokladnie takiego samego kalibru (czyli smiechu
                  warta) jak twoja.

                  wiem ze kobiety sa zrodlem twoich cierpien na tym lez padole ale to
                  juz zakrawa na obsesje. proponuje uciac wszystkie kontakty z
                  kobietami i wyjsc wreszcie z szafy, wiem ze w pl wymaga to odwagi
                  ale dla chcacego nie ma nic trudnego jak to mowia.
                  • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:09
                    princess_yo_yo napisała:

                    > wiem ze kobiety sa zrodlem twoich cierpien na tym lez padole ale to
                    > juz zakrawa na obsesje

                    jasne :] bo oczywiście nie mam prawa mieć własnego zdania

                    > proponuje uciac wszystkie kontakty z
                    > kobietami

                    wybacz, ale nie skorzystam :)
      • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 13:58
        No tak to sa tylko czyny kobiet - same sobie zachodzimy w ciaze. Wy z jajami nic
        z tym wspolnego nie macie.
        • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:00
          ja-27 napisała:

          > No tak to sa tylko czyny kobiet - same sobie zachodzimy w ciaze. Wy z jajami ni
          > c
          > z tym wspolnego nie macie.

          jak kobieta chce usunąć ciąże facet ma gó... do gadania
          • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:05
            No wiesz cos za cos. Jak facet chce zgwalcic, to kobieta ma gowno do gadania.

            I nie zawsze, czasem jest to decyzja obojga. U mnie bylaby na pewno przegadana i
            przemyslana z mezem.
          • princess_yo_yo Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:30
            a jak sobie wyobrazasz regulacje prane ktore dawalyby mezczyznie
            prawo do decyzji w tym kontekscie?? gdyby w ciaze zachodzili faceci
            wtedy kobiety nie mialby nic do gadania - inaczej rozwiazac sie tego
            nie da niestety.
            • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:43
              princess_yo_yo napisała:

              > a jak sobie wyobrazasz regulacje prane ktore dawalyby mezczyznie
              > prawo do decyzji w tym kontekscie?

              nie wyobrażam, dlatego wg mnie obecne prawo aborcyjne w Polsce jest dobre
              • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:49
                Bo nigdy nie bedziesz w ciazy, wiec latwo sie wypowiadac w sprawie ktora nas nie
                dotyczy.
      • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:00

        > Bo tym samym musiałyby przyznać, że są nieodpowiedzialnymi egoistkami, które
        > nawet nie mają na tyle jaj aby wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.

        słuszna uwaga
      • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:17
        Ale się uparliście. Niech Wam będzie. Obchodzi mnie, kolejno:
        1. Moje zdrowie.
        2. Zdrowie dziecka. I nie będę opowiadać pierdofonów o tym, że "jak mnie
        zabraknie, to kto się nim zajmie". Zwyczajnie nie widzę w moim życiu miejsca na
        opiekę nad kimś 24/h do końca <prawdopodobnie jego> życia. Nie skarzę się z góry
        na sytuację, że KTOŚ musi zrezygnować z pracy i się temu poświęci. Jeżeli będę
        to ja - to zrobię się zgorzkniała i zła na dziecko i na ojca dziecka, o to, że
        on może wyjść do pracy jak normalny człowiek. A jeżeli padłoby na niego, to on
        pałałby w końcu tymi samymi uczuciami do mnie. Widziałam bardzo udane
        małżeństwa, które taka sytuacja podzieliła nieodwracalnie. Nie piszę się na to.
        3. Moje widzimisię. Mam plan na życie, który obejmuje 2-3 dzieci w mniej więcej
        zaplanowanych odstępach czasu. Jestem skłonna przyjąć pewne zrządzenia losu, ale
        bez przesady.
        Tak jestem egoistką, ale uważam, że w granicach rozsądku i zasad współżycia
        społecznego. I żeby nie było wątpliwości - jeżeli zajdzie taka konieczność i
        podejmę taką decyzję, z całą świadomością wezmę na siebie konsekwencje swoich
        czynów. Bo jestem świadoma, że aborcja może spowodować uszczerbek na
        zdrowiu/płodności jak i nieprzyjemności natury psychologicznej. To są
        konsekwencje, które ewentualnie poniosę. Świadomie.
        • jedzoslaw Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:33
          Zwyczajnie nie widzę w moim życiu miejsca na
          > opiekę nad kimś 24/h do końca <prawdopodobnie jego> życia. Nie skarzę s
          > ię z góry
          > na sytuację, że KTOŚ musi zrezygnować z pracy i się temu poświęci. Jeżeli będę
          > to ja - to zrobię się zgorzkniała i zła na dziecko i na ojca dziecka, o to, że
          > on może wyjść do pracy jak normalny człowiek.

          Zawsze można oddać takie dziecko do odpowiedniego ośrodka wychowawczego, więc
          strachu przed "zmarnowaniem sobie życia" nie ma.
          • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:40
            jedzoslaw napisał:

            > Zawsze można oddać takie dziecko do odpowiedniego ośrodka wychowawczego, więc
            > strachu przed "zmarnowaniem sobie życia" nie ma.

            ale zmarnują sobie 9 miesięcy...
            • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:42
              Że nie wspomnę o porodzie - każdy to obciążenie dla organizmu.
              • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:47
                martishia7 napisała:

                > Że nie wspomnę o porodzie - każdy to obciążenie dla organizmu.

                najlepiej w ogóle wszystkie przestańcie rodzić, jestem za, w ciągu 100 lat
                ludzkość wyginie i będzie święty spokój, szkoda dla takich ludzi miejsca na Ziemi
    • des4 tytus, weź po uwagę jedno 07.01.10, 14:01
      90% o ile nie więcej wypowiadających się na tym forum zwolenniczek
      zabijania dzieci, to tzw. metroseksualne, postympowe i ełropejskie
      mieszkanki wielkich miast...kariera, tzw. "samorealizacja", podróże
      brak wartości, brak wiary, zainteresowania kultami new-age, ekologią
      i szoku rozumianym "sukcesem" to wyrożniki ich recepty na życie...

      dla nich liczy się tylko "ja ja ja" opakowane w wyszczekaną
      ydeologię...dziecko, maż, rodzina to rzeczy drugorzedne...

      myslacy inaczej to "zacofańcy, mohery, ciemnogród, faszyści" etc...

      tak więc nie licz, że dostaniesz reprezentatywną odpowiedź...
      • ja-27 Re: tytus, weź po uwagę jedno 07.01.10, 14:07
        A z nicku takie rzeczy wyczytujesz?
      • jan_hus_na_stosie Re: tytus, weź po uwagę jedno 07.01.10, 14:07
        amen ;)
      • tytus_flawiusz Re: tytus, weź po uwagę jedno 07.01.10, 14:09
        des4 napisał:

        >
        > tak więc nie licz, że dostaniesz reprezentatywną odpowiedź...
        >

        no może dla pewnej grupy, tej opisanej przez Ciebie
    • izabellaz1 Dlaczego... 07.01.10, 14:48
      ...najbardziej potępieńcze głosy (pomijam totalny beton na argumentację)
      dochodzą z "ust" mężczyzn???
      Stosunek samotnych matek wychowujących dzieci, w stosunku do samotnych ojców
      jest miażdżący. Jeszcze mniejszy w przypadku wychowywania dzieci
      niepełnosprawnych...gdzież Ci wojujący o prawa nienarodzonych tatusiowie???
      Gdzie normalne warunki do wychowywania dziecka zdrowego (o absurdach zmagania
      się z życiem rodziców dzieci niepełnosprawnych nie wspomnę), egzekwowanie w
      ściąganiu alimentów itd.?

      Gdzie znajdziecie zdanie, że kobiety chcą usuwać płód na dzień przed planowanym
      terminem?? Popadacie w jakieś absurdalne argumenty i oskarżenia. Wątek przestał
      być interesujący. Stał się niesmaczny i abstrakcyjny.
      • tytus_flawiusz Re: Dlaczego... 07.01.10, 14:52
        > Gdzie normalne warunki do wychowywania dziecka zdrowego

        tam gdzie normalni rodzice.
      • jan_hus_na_stosie Re: Dlaczego... 07.01.10, 14:57
        izabellaz1 napisała:

        > Stosunek samotnych matek wychowujących dzieci, w stosunku do samotnych ojców
        > jest miażdżący

        stosunek Nagród Nobla wśród mężczyzn a wśród kobiet jest miażdżący, i co z tego?

        > gdzież Ci wojujący o prawa nienarodzonych tatusiowie?

        pewnie mamusie wolały jako swoich zapładniaczy wybrać tych niewojujących
        • ja-27 Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:02
          stosunek Nagród Nobla wśród mężczyzn a wśród kobiet jest miażdżący, i co z tego
          > ?

          Bo kobiety ptrzymuszane do urodzenia dzieci nie maja czasu na robienie kariery.
          Taka durna odpowiedz na durny przyklad.
          • jan_hus_na_stosie Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:06
            ja-27 napisała:

            > Bo kobiety ptrzymuszane do urodzenia dzieci nie maja czasu na robienie kariery.

            oboje wiemy, że to bzdura :]
            • ja-27 Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:20
              Czy ja wiem czy taka bzdura. Moja mama musiala zakonczyc kariere, bo mnie
              urodzila (jestem wczesniakiem z wada serca). Jak juz miala wracac do pracy
              przydazyla sie jej wpadka i urodzil sie moj brat. Wypadla z zadwou na kilka lat.
              Wrocila, ale juz nie miala szans na takie stanowisko jak moj ojciec.

              Wiec nie zawsze, ale to kobiety rezygnuja z kariery dla dzieci nie odwrotnie.
              • jan_hus_na_stosie Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:27
                Odpowiadasz na:

                > Wiec nie zawsze, ale to kobiety rezygnuja z kariery dla dzieci nie odwrotnie.

                bo dziecko chyba ważniejsze jest niż własna kariera, czyż nie?
                • ja-27 Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:33
                  No dla mnie w tej chwili (bo nie mam dzieci) kariera jest wazna i to bardzo. W
                  momencie gdy wpadne liczyc zacznie sie dziecko. Kariera zajme sie pozniej.
                  Chodzi mi o to, ze to w 99% kobieta z niej rezygnuje i dlatego tylu facetow ma
                  Nobla. (nie traktuje tego tak powaznie).
                • sundry Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:37
                  Tylko dla matki,rzecz jasna.
                  • jan_hus_na_stosie Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:41
                    sundry napisała:

                    > Tylko dla matki,rzecz jasna.

                    ale dlaczego? Zwykle decyzja o tym, kto zajmie się dzieckiem (i weźmie urlop)
                    zależy od tego kto więcej zarabia. Tak się dziwnie składa, że to mężczyźni
                    zwykle więcej zarabiają więc logiczne jest, że osoba więcej zarabiająca nie
                    pójdzie na urlop gdyż dziecko w rodzinie to dodatkowe wydatki, czyli kasa jest
                    potrzebna
                    • ja-27 Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:44
                      No fakt dziwnie sie sklada ze facet wiecej zarabia. Ale jak kobiety o to walcza
                      by zarabiac tyle samo to zazwyczaj sa feministkami, ktorym sie w dup...ch
                      poprzewracalo. nie mowie, ze ty tak myslisz (chociaz nie wiem).
                      • tytus_flawiusz Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:48
                        > No fakt dziwnie sie sklada ze facet wiecej zarabia. Ale jak kobiety o to
                        walcza by zarabiac tyle samo to zazwyczaj sa feministkami <

                        a co mnie obchodzi co masz w gaciach, lepiej pracujesz lepiej zarabiasz, proste.
                        Feministki walczą o utopię ekonomiczną godną najlepszych lat bolszewizmu.
                        • ja-27 Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:53
                          Jasne. Doczytaj jak wyglada sprawa zarobkow i czy zaleza od lepszej pracy.
                          Ja zarabiam tyle ile faceci na tym stanowisku, ale ja nie mieszkam w Polsce.
                          Tutaj jest inaczej.
                          • jan_hus_na_stosie Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:58
                            ja-27 napisała:

                            > Tutaj jest inaczej.

                            wszędzie mężczyźni więcej zarabiają - podaj kraj w jakim jest inaczej a ja
                            poszukam statystyk, które pokażą, że się mylisz :]
                            • ja-27 Re: Dlaczego... 07.01.10, 16:00
                              Fakt, ze zarabiaja wiecej, ale tutaj mininalnie i jest coraz mniej firm w
                              ktorych tak jest. I coraz bardziej sie to zmienia. Poszukaj sobie takiego kraju.
                              • jan_hus_na_stosie Re: Dlaczego... 07.01.10, 16:09
                                ja-27 napisała:

                                > Fakt, ze zarabiaja wiecej, ale tutaj mininalnie i jest coraz mniej firm w
                                > ktorych tak jest. I coraz bardziej sie to zmienia.

                                jasne, w USA to się zmienia od 50 lat i jakoś do tej pory zmienić się nie może
                                • ja-27 Re: Dlaczego... 07.01.10, 16:19
                                  Nie mieszkam w USA. Duzo blizej Polski :)
                        • ziereal Re: Dlaczego... 07.01.10, 16:37
                          gó... prawda.
                          mam od groma przypadków, gdzie efektywność i jakość pracy nie miała znaczenia
                          dla uzyskanych zarobków, za to liczyła się płeć.
                          • tytus_flawiusz Re: Dlaczego... 07.01.10, 16:54
                            mówię o normalnych firmach działających w zdrowych kapitalistycznych warunkach,
                            nie o biurewnych koteriach
                      • jan_hus_na_stosie Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:48
                        ja-27 napisała:

                        > Ale jak kobiety o to walcza
                        > by zarabiac tyle samo to zazwyczaj sa feministkami, ktorym sie w dup...ch
                        > poprzewracalo.

                        jeśli masz własną firmę to ty decydujesz ile komu zapłacisz, feministki nie
                        wygrają na tym polu bo to byłby zamordyzm

                        jak im źle i czują, że są za słabo opłacane nich założą własną firmę to wtedy
                        pogadamy


                    • a1ma Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:46
                      Kto więcej zarabia?
                      A ja myślałam, że takie decyzje podejmuje się w oparciu o więcej przesłanej,
                      jakieś dobro dziecka mi się kołacze... Ale co tam, jeśli mąż zarabia mniej, to
                      niech siedzi w domu, mleko będę mu kurierem przesyłać ;)
          • tytus_flawiusz Re: Dlaczego... 07.01.10, 15:07
            ja-27 napisała:

            > Bo kobiety ptrzymuszane do urodzenia dzieci nie maja czasu na robienie
            kariery.

            :-))), a to jakiś cytat z seksmisji ? bo brzmi komicznie
    • megi1973 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 14:55
      a co wy tak o tej aborcji??? do wyborów jeszcze daleko;)
      • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:17
        :D
        Trzeba ćwiczyć, żeby nie wyjść z wprawy. poza tym chyba z rok już o tym nie
        dyskutowałam w necie, albo dłużej.
        Duch w narodzie nie ginie.
    • tarantinka Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:21
      to nie jest hipokryzja - aborcja nie może być uznana w świadomości
      jako jeden z środkow antyoncepcyjnych ( 20 lat temu tak było, teraz
      nastąpiła zmiana świadomości - i to w zasadzie jedyny plus ustawy,
      która jest), aborcja jest powaznym zabiegiem, ale nie dam się
      przekonać że te pare komórek bez mózgu to dziecko. Nie widzę w tym
      żadnej hipokryzzji, należy zwyczajnie określić termin - koło 12
      tygodnia i tyle. nikt nie powinien oceniać kobiety dokonującej
      takiej czy innej decyzji. ochota nie ma tu nic do rzeczy, dlaczego
      wychodzisz z założenia że kobieta traktuje tę kwestie w kategoriach
      ochoty ?
      • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:26
        > wychodzisz z założenia że kobieta traktuje tę kwestie w kategoriach
        > ochoty

        wyraz "widzimisię" uznajesz za trafniejszy ?
        Zgadzam się, że kobiety często (zbyt) kierują się w życiu irracjonalnymi
        porywami chwili, ale to też tylko jeden z synonimów wyrazu ochota.
        • tarantinka Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:42
          ochotę to się ma na lody, albo na ogórki kiszone, widzimisie zas ma
          w sobie coś irracjonalnego czyli głupiego i zmiennego. Aborcji nie
          rozpatrywałabym w tych kategoriach. Kurcze ja się komuś mówi, ze
          jest głupi, źle wybiera partnerów a płód usuwa bo chce jechac nad
          morze - to to jest spłycanie problemu i zwykłe obrażanie. Tematem
          powinna być antyoncepcja jak już coś. Statystycznie pigułka jest w
          polsce mało popularna, dlaczego ? dla mie to jest o wiele ciekawszy
          temat.
          • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:55
            już raz to w tym wątku łopatologicznie wyjaśniałem
            zwrot "kiedy tylko mają na to ochotę" należy rozumieć "bez konieczności
            tłumaczenia się z powodów", prościej - "bo, tak !!!"
            • princess_yo_yo Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:20
              > już raz to w tym wątku łopatologicznie wyjaśniałem
              > zwrot "kiedy tylko mają na to ochotę" należy rozumieć "bez
              konieczności
              > tłumaczenia się z powodów", prościej - "bo, tak !!!"
              >

              albo 'z innych powodow niz: gwalt, zagrozenie zdrowia i zycia matki
              lub powazna wada rozwojowa plodu' - sam przyznasz ze sedno jest to
              samo ale wydzwiek zupelnie inny

              strasznie sie ciagnie ten watas i co najgorsze sama sie do tego
              przyczyniam
              • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:28
                > sam przyznasz ze sedno jest to samo ale wydzwiek zupelnie inny

                ależ to właśnie jest istotą tego wątki - ekwilibrystyka słowna, staranne dobieranie nazewnictwa i obsesyjne unikanie ostrych sformułowań dotyczących zagadnienia.
                • princess_yo_yo Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:36
                  zgodnie z istota watku odpowiedzialam na samym poczatku, potem watek
                  sie rozwodnil tak samo jak i watek dotyczacy hipokryzji prawnej.

                  osobiscie uwazam ze moje sformulowanie jest mniej wartosciujace. w
                  sklad 'innych przypadkow' wchodza bardzo rozne sytuacje (od fatalnej
                  sytuacji finansowej lub rodzinnej po zwykla glupote i
                  nieodpowiedzialnosc) wiec okreslanie calego zbioru nazwa o wydzwieku
                  jednoznacznie negatywnym albo jednoznacznie pozytywnym wydaje mi sie
                  lekka manipulacja.
      • madame.narf Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:28
        faktycznie interesujące, że zwolennicy aborcji mają tak silną
        potrzebę argumentowania, podkreślania swoich racji, powtarzania jak
        zaklęcia, że to nie dziecko, to nie morderstwo, to moje prawo.

        moim zdanie bierze się to stąd, że muszą ciągle dokonywać
        argumentacyjnej gimnastyki, polegającej na tym, żeby za pomocą owych
        zaklęć stworzyć taką iluzję rzeczywistości, w której aborcja nie
        jest sama w sobie zbrodnią.
        • wrr2 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:56
          Raczej, żeby przeforsować swoją wizję prawnie.
      • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:31
        Bo tytus uwaza, ze kobiety sa gluipe i wpadaja bo zle wybraly. Bo laza do lozka
        z nkim popadnie.
        I dla niego aborcja to wybor dokonany w sekunde chyba.
        • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:36
          ja-27 napisała:

          > Bo tytus uwaza, ze kobiety sa gluipe i wpadaja bo zle wybraly.

          wpadają bo się nie zabezpieczyły

          > I dla niego aborcja to wybor dokonany w sekunde chyba.

          a o to za różnica czy wyboru dokona się po sekundzie czy po 2 dniach, aborcja to
          aborcja
          • sundry Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:39
            Nie tylko te wpadają,co się nie zabezpieczyły.
            • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:44
              sundry napisała:

              > Nie tylko te wpadają,co się nie zabezpieczyły.

              ale te stanowią zdecydowaną większość, poza tym uprawiając seks trzeba się
              liczyć z ewentualnością, że coś z niego może być, nawet jeśli używa się
              antykoncepcji
              • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:47
                No ale chyba facet tez ma mozg i powienniem sie zabezpieczac czy to tylko rola
                kobiety.?
                • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:54
                  ja-27 napisała:

                  > No ale chyba facet tez ma mozg i powienniem sie zabezpieczac czy to tylko rola
                  > kobiety.?

                  ale mnie wkurza ta durna argumentacja, brak mózgu u faceta w żaden sposób
                  nie usprawiedliwia jego braku u kobiety, amen
                  • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:58
                    Alez ja tak nie napisalam, ale tutaj pada tylko zarzut dla kobiety, ktora sie
                    nie zabezpieczyla.
                    Mnie wkur...wia ze nie piszesz np ze para sie nie zabezpieczyla.
                  • wrr2 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:07
                    Tylko dlaczego zawsze piszecie (ty i wszyscy wypowiadający się w podobnym tonie)
                    o braku mózgu u kobiety, a nie braku mózgu u obojga? Bo to brzmi jakbyście
                    faceta zwalniali z odpowiedzialności za ewentualne następstwa seksu.
                    • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:12
                      wrr2 napisała:

                      > Bo to brzmi jakbyście
                      > faceta zwalniali z odpowiedzialności za ewentualne następstwa seksu.

                      Odpowiedzialność jest taka sama, ale konsekwencje dla kobiety są większe. A
                      skoro kobieta więcej ryzykuje to powinna również bardziej uważać.
                      • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:17
                        Wyjątkowo (!) muszę się tu zgodzić z Jankiem ;)

                        Jasne, że oboje powinni myśleć, ale kobiecie chyba powinno bardziej zależeć, w
                        kocu jakby co to ona będzie w ciąży.
                        Nie bez powodu nie ma pigułek anty dla facetów - która by uwierzyła, że
                        faktycznie bierze? ;)
                      • wrr2 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:19
                        > Odpowiedzialność jest taka sama, ale konsekwencje dla kobiety są większe. A
                        > skoro kobieta więcej ryzykuje to powinna również bardziej uważać.
                        Czyli jesteś na najlepszej drodze do zwolnienia facetów z odpowiedzialności.
                        Teraz jest "bardziej uważać", a za jakiś czas pewnie będzie "to ona powinna
                        uważać" Taaaa....
                        • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:27
                          wrr2 napisała:

                          > Czyli jesteś na najlepszej drodze do zwolnienia facetów z odpowiedzialności.

                          wręcz przeciwnie, to kobiety żądające aborcji na żądanie zwalniają facetów z
                          odpowiedzialności, nie tacy jak ja

                          Bo niby po co taki facet ma uważać skoro będzie wiedział, że nawet jeśli kobieta
                          z która uprawia seks "wpadnie" to i tak usunie ciąże? Gdzie jest jego ryzyko?
                          • a1ma Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:32
                            > Bo niby po co taki facet ma uważać skoro będzie wiedział, że nawet jeśli kobiet
                            > a
                            > z która uprawia seks "wpadnie" to i tak usunie ciąże? Gdzie jest jego ryzyko?

                            Zgoda, ale zmuszanie kobiet do rodzenia jest tak samo absurdalną metodą na
                            nauczenie facetów odpowiedzialności jak (jak ktoś tu napisał, może Ty?)
                            spuszczanie płodów w klozecie. Nie tędy droga.
                          • wrr2 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 17:18
                            Jak dla mnie to twierdzenie, że kobieta powinna być bardziej odpowiedzialna
                            dzieli tylko niewielki kroczek od stwierdzenia, że skoro to ona była "bardziej
                            odpowiedzialna" za anty to facet może umyć ręce w razie wpadki, bo przecież to
                            nie jego wina. I obawiam się, że wielu facetów taki kroczek wykona, jak
                            przyjdzie to przyjęcia odpowiedzialności.

                            > z która uprawia seks "wpadnie" to i tak usunie ciąże?
                            Jesteś kompletnie oderwany od rzeczywistości. Aborcja to nie wyrwanie zęba, nie
                            każda kobieta się na nią zgodzi (z różnych przyczyn), nawet jakby była dostępna
                            na życzenie. Zresztą teraz też o ile tylko ma się trochę kasy (ktoś tu pisał o
                            kilkuset złotych), aborcję bez problemu można załatwić w podziemiu.
                            • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 08.01.10, 11:02
                              > Zresztą teraz też o ile tylko ma się trochę kasy (ktoś tu pisał o
                              > kilkuset złotych), aborcję bez problemu można załatwić w podziemiu.

                              czyli jeśli za kilka tysięcy można spokojnie wynająć kogoś, kto przetrąci komuś
                              innemu kark, zakaz mordowania pozbawiony jest sensu ?
                      • martishia7 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:26
                        Ja też się z Janem zgodzę. Konsekwencje dla kobiety są poważniejsze, dlatego jej
                        samej powinno zależeć na tym, żeby jednak w ciążę nie zajść. I właśnie dlatego
                        to kobiety mają ostatnie słowo w kwestii aborcji.
          • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:42
            Tak wszystkie wpadki sa z braku zabezpieczenia?

            Roznica jeste taka, ze tytus uwaza, ze aborcje kazda ktora jest za traktowalaby
            jako antykoncepcje. A wtedy chec usuniecia ciazy byloby dokonana w sekunde. Otoz
            ja i tak bede sie zabezpieczac, ale ja chce miec wybor. mam nadzieje, ze nidgy z
            tego nie skorzystam, ale dlat5ego ze tak wybiore a nie dlatego, ze mi nie wolno.
            Swoja droga bez problemu byloby mnie stac na aborcje. Ja balabym sie tego co
            byloby potem - w glowie. Ale chce miec mozliwosc sama z mezem dokonania wyboru a
            nie przez politykow/kosciol itp.
            • jan_hus_na_stosie Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:52
              ja-27 napisała:

              > Ale chce miec mozliwosc sama z mezem dokonania wyboru
              > a
              > nie przez politykow/kosciol itp.

              przykro mi, ale nie ma tak dobrze

              chcesz mieć wybór? to w następnych wyborach zagłosuj na Partię Kobiet
              • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:59
                Nie mam prawa glosowania w Polsce wiec niestety :(
        • madame.narf Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:38
          ja-27 napisała:

          > Bo tytus uwaza, ze kobiety sa gluipe i wpadaja bo zle wybraly. Bo
          laza do lozka
          > z nkim popadnie.
          > I dla niego aborcja to wybor dokonany w sekunde chyba.
          to z pewnością uproszczenie.
          jednak ile by nie trwał proces dokonywania wyboru, jeśli zdecydujemy
          się na aborcje, w końcu nadchodzi ta sekunda, po której jest już za
          późno na zmianę decyzji.
          • ja-27 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 15:46
            aborcja to aborcja i ja sie zgadzam. Ale nikt nie siedzi w glowie tej kobiety co
            dokonuje wyboru i nie wie czy to nie jest najtrudniejsza decycja w jej zyciu.
            Wiec nie mozna pisac, ze to widzimisie. Tytus nie bedzie w tej sytuacji - ja mam
            nadzieje, ze tez nie - wiec latwo mu bapisac w taki sposob.
            • madame.narf Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:04
              cóż, pan Flawiusz, jak to facet, lubi teoretyczną szermierkę słowną.
              już na początku zresztą odżegnuje się od wszelkiego emocjonalnego
              zaangażowania w poruszaną kwestię.
              jedno trzeba mu przyznać - dostrzega, że podjęta decyzja o aborcji
              nie dotyczy jedynie kobiety tę decyzję podejmującej.
              to, jak wielką rozterką okupi kobieta decyzję o aborcji, z punktu
              widzenia tej drugiej strony niestety nic nie zmienia.
    • marguyu Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 16:57
      tytus_flawiusz napisał:

      Nurtuje mnie jednak pytanie: Dlaczegóż to będąc tak przekonanymi
      o słuszności swych poglądów co do prawa do decydowania o własnym
      brzuchu i dziecku (kijance/komórkach/ jak kto woli), tak bardzo
      zależy wam na akceptacji przeciwników waszych poglądów ?


      Zapomnial tylko o jednym drobnym szczegole: nie chodzi tu o wymiane
      pogladow, tylko o to, ze kobietom odebrano prawo do samodzielnej
      decyzji i dokonalo tego 'demokratyczne' panstwo i w imie oficjalnej
      religii, ktorej zasad nik w zyciu codziennym nie przestrzega.

      Czyzby kobiety byly za glupie do decydowania o losie wlasnego
      brzucha i jego zawartosci?

      Tak wiec nie jest to juz wymiana pogladow tylko wyrazni sprzeciw
      przeciwko opresji wynaturzonego ideologicznie panstwa.
      • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 07.01.10, 17:08
        > i dokonalo tego 'demokratyczne' panstwo

        Nie jestem zwolennikiem demokracji, ale Ty zdaje się tak.
        Pod warunkiem, że wyniki głosowań zawsze są po twojej myśli.

        > Tak wiec nie jest to juz wymiana pogladow tylko wyrazni sprzeciw
        > przeciwko opresji wynaturzonego ideologicznie panstwa.

        "opresja" jak rozumiem polega na ograniczeniu możliwości zabijania.
        Czy gdyby bezwarunkowo można by spuszczać płody klozetem ale tylko te do 12-tego
        tygodnia wegetacji (bo przecież nie życia). Uważałabyś to nadal za "opresję",
        czy byłby to już szczyt "wolności"
        • amona13 Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 08.01.10, 17:07
          początkowo jak czytałam twoje wypowiedzi to myślałam że, mam do czynienia z
          facetem z zasadami , później okazało się że, zasady kończą się ( i miłość do
          dziecka ) z chwilą przyjścia jego na świat - bo to była żona lub kobieta ma
          urodzić i wychowywać a Ty tylko płodzisz i rypiesz całe życie dziecka a później
          niech się wszyscy święci martwią jak pomoc takiemu dziecku , którego tatuś ma w
          dupie - ohyda wieź Ty się wysterylizuj pomożesz całej armii specjalistów
          • tytus_flawiusz Re: wara od naszych brzuchów - aborcyjna hipokryz 08.01.10, 18:17
            bo to była żona lub kobieta ma urodzić i wychowywać a Ty tylko płodzisz i rypiesz całe życie dziecka a później niech się wszyscy święci martwią jak pomoc takiemu dziecku , którego tatuś ma w dupie - ohyda wieź Ty się wysterylizuj pomożesz całej armii specjalistów

            a potrafisz te żałosne urojenia poprzeć jakimś konkretnym cytatem ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja