menk.a
08.01.10, 10:01
Którejś z Was się zdarzyło, że dzięki Waszemu wierceniu dziury w brzuchu,
namawianiu, szantażom, szlochom czy groźbom Wasz mąż czy inny narzeczony
poszedł z jakimś problemem do lekarza?
Mój rodzony ojciec np. dopiero jak go coś zegnie na dobre, pójdzie do
konowała. I to też z grymasem na twarzy. Zapobieganie? Profilaktyka zdrowia?
To słowa z jego słownika wyrazów obcych.
"około 30 proc. nierówności pomiędzy kobietą a mężczyzną jeśli chodzi o
długowieczność wynika z różnic biologicznych, zaś 70 proc. – z czynników
społecznych i kulturowych."
"78 procent żonatych mężczyzn, którzy odwiedzili lekarza, zrobiło to pod
wpływem żon."
Prawdziwi
mężczyźni wiedzą, że czasem trzeba iść do lekarza