Pomóżcie...bliska rozstania i załamania ( długie )

08.01.10, 11:29


Witam serdecznie...chciałabym napisac co dzieje sie w moimo
zyciu...a moze jakas madra osoba mam nadzieje poradzi mi co mam
robic...bo trudno jest sluchac samego rozsadku..a wiec ( bede sie
streszczac) Jestem w zwiazku od 9 lat ( nie mamy ślubu )od roku mamy
cudownego synka, od samego poczatku ten zwiazek nie należał do
spokojnych...ale wina leży po obu stronach...ja zbyt
niedomyślna...on zbyt wybuchowy...oto niektóre przykłądy: jestem
niedomysla wiec nie pojechalam do jego babci do szpitala ( zaznaczam
iz nie mialam z kim zostawic synka ) jego boli to ze nawet nie
wykazałam checi, nie przytulam sie, nie całuje go nie interesuje
mnie sex tak jak kiedyś, całą milośc przelałam na małego...to
wszystko prawda wiem ze jestem czasem ignorantką, może i
egoistką...a teraz napiszę jego zachowanie: wylicz mnie prawie z
każdego grosz (bo to on zarabia i utrzymuje moją leniwą dupę),
pojście 2 razy do fryzjera w miesiącu na modelowanie to przesada,
wychowywanie i zajmowanie sie dzieckiem to czysta frajda- wg niego
to żadna praca, ale to jak mówią w reklamie PIKUŚ, mój partner
zaledwi 1 m temu przestał podnosic na mnie reke ( moze nie daje mi
gongi prosto w twarz!-ale to pare przykłądów: ciagniecie za wlosy,
łapanie za szyje-mocno!,walenie piescia w nogi popychanie, wyginanie
rak ) Moze dlatego jestem oziebłą suką?! moze dlatego jestem
ignorantka bo siedzi to głęboko we mnie i nie moge wymazac tego z
głowy...a on mówi ze ja go prowokuje...bo nie jestem czuła
pamietliwa itp....no i zaczełam mu oddawac....byc agresywana.... ale
ile mozn znosic ponizan?
On obiecał sie zmienic przez pare tygodni bylo dobrze...tak jest
zawsze a pozniej zaczyna sie psychiczne znecanie np....znow nie
robisz tego i tego i tak wkolko....sex do bani.....i tak
wkółko...mowi ze wystarczy ze bede normalna myslaca o nim kobieta i
wszystko się ułoży....a ja niewiem czy to ma sens...nie wierze w
całkowitą resocjalizację tego związku
Z jednej strony nie chce zeby mały widział zapłakaną matke... (
jestem coraz bardziej nerwowa )a zdrugiej mysle tak niewiele musze
zrobic zeby nie rozbijac dziecku rodziny...
Jego matka mieszka 3 ulice od nas wiec mógłby widywac dziecko
czesto ...a ja niewiem czy jestem na to gotowa zeby z czasem jakas
inna Pani( domniemana nastepna jego kobieta ) zajmowala sie w
jakikolwiek sposob moin synem...( w czasie kiedy oczywiscie mały
bedzie goscil u taty)...wiem ze rozstanie nie zalatwi
wszystkiego...bedziemy sie klocic o sposob chowania dziecka...
Co mam robic?
probowac jeszcze uratowac to wszystko? dla naszego dziecka...zeby
nie chowal sie w roznitek rodzinie....czy sprobowac sobie ulozyc
zycie na nowo? ( chociaz wydaje mi sie to takie nierealne )
Musze zrobic tak mało....a może aż tak wiele.....
dodam ze on przyżekł ze jak jeszcze raz uniesie na mnie reke to sam
sie wyniesie bez awantur bo tez nie chce zeby dziecko na takie sceny
patrzyło :-(
Pozdrawiam
dziekuje wszystkim zainteresowanym
    • kuku-lka Re: Pomóżcie...bliska rozstania i załamania ( dłu 08.01.10, 11:36
      1.to jest przemoc
      2.on sie nie zmieni
      a sory, jak niby chcesz "ratowac" zwiazek? nauczysz sie szybciej
      uchylac przed ciosami?czytac mu w myslach?
      szkoda twojego zycia,czas na zmiany...
      wszystkiego i tak nie przewidzisz
      mysle ze jak dojrzejesz do decyzji- odejdziesz
      oby
      • misiu.stefan Re: Pomóżcie...bliska rozstania i załamania ( dłu 08.01.10, 11:49
        Modelowanie włosów 2 razy w miesiącuu fryzjera to jest przesada.

        Poza tym - idź do pracy! Choćby na pół etatu. Na co liczysz po
        rozstaniu? Że Twój partner będzie utrzymywał Ciebie i dziecko?

        A on ewidentnie stosuje wobec Ciebie przemoc. I nie wierzę, że się
        zmieni.
    • tytus_flawiusz fantazjująca grafomanka 08.01.10, 11:47
      Naprawdę rzewne te twoje opowiadanka. Niestety są wyszukiwarki.
      Buziaczki albo kopa w nery, jak tam wolisz :-)

      -----------------------------------------------------------------

      witam niezbyt czesto pisze na forum ale jestem juz u kresu wytrzymalosci a tak
      naprawde nie mam sie komu zwiezyc, tzn napewno nie w tej kwestii, jestem z tym
      zerem od ok 6 lat najlepsze lata mojego zycia mi zmarnowal mam 24 lata wiem
      nieduzo wiec jeszcze moge zyc ale boje sie ze czas leci a ja nic nie
      robie,jestem niezalezna kobieta,ale uzalezniona od niego tzn bardziej wydaje
      mi sie ze przyzwyczajona do niego do tego łacha, nie ma dnia kiedy by sie do
      mnie nie przyczepial a to bylam za gruba teraz jestem za chuda, wczesniej nie
      pracowalam teraz pracuje za duzo wczesniej bylam nimfomanka teraz jestem
      babcia w lozku, duzo by pisac ninawidze go jak psa codziennie od 2 lat mysle
      jak odejsc zaznaczam ze mieszkamy razem od roku w moim mieszkaniu juz od ok
      2,5 roku bywa minimum 1 na tyg wybuchnac mu juz bez kontrolowania sie,
      przydusza mnie wczesniej mnie kopal, z tym ze wczesniej plakalam a teraz
      oddaje mu boje sie ze go wkoncu zabije od roku sie lecze na nerwice jestem
      strzepkiem nerwow jakby ktos z moich bliskich znal prawde to sami by go chyba
      zabili ale ja niewiem poprostu trudno mi odejsc wiem napewno ze go nie kocham
      ale zawsze jak postanawiam cos zrobic tzn odejsc zaczynaja mi przychodzic do
      glowy same dobre mysli i wtedy jestem w kropce nierozumiem tego poprostu gdyby
      on byl caly czas taki a on jednego dnia wybucga a drugiego zapewnia o wielkej
      milosci i ze to wszysto z zazdrosci zaznaczam ze jestem calkiem atrakcyjna do
      tego doszlo ze zeby ladnie sie gdziekolwiek ubrac musze wozic ciuchy w
      samochodzie i sie przebierac
      pozdrawiam
      dziekuje wszystkim ktorzy chcieli przeczytac

      --------------------------------------------------------------------

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,61513124,61513124,Moglabym_go_zabic.html
      • alpepe Re: fantazjująca grafomanka 08.01.10, 13:21
        dzięki, ale popatrz, jaka zmiana stylu. Wiedziałam, że śmierdzi, ale nie chciało
        mi pisać.
      • triss_merigold6 Re: fantazjująca grafomanka 08.01.10, 13:33
        Tak myślę, że facet powinien jej częściej oklep spuszczać. Musiałaby
        się dłuuuugo malować i nie miałaby czasu na pisanie głupot na forum.
        Proste, prawda?
      • madame.narf Re: fantazjująca grafomanka 08.01.10, 14:21
        to znaczy, o co chodzi:
        że to ściema, bo ta sama autorka wyprodukowała takie dwie wypowiedzi?
      • nikitaa83 Re: fantazjująca grafomanka 08.01.10, 16:08
        tytus_flawiusz napisał:
        wiesz co..życzę ci żebyś miał/a jeszce gorsze problemy niż ja....oj
        marzę żeby życie kopnęło cię ostro w DUPĘ!!!

        > Naprawdę rzewne te twoje opowiadanka. Niestety są wyszukiwarki.
        > Buziaczki albo kopa w nery, jak tam wolisz :-)
        >
        > -----------------------------------------------------------------
        >
        > witam niezbyt czesto pisze na forum ale jestem juz u kresu
        wytrzymalosci a t
        > ak
        > naprawde nie mam sie komu zwiezyc, tzn napewno nie w tej kwestii,
        jestem z tym
        > zerem od ok 6 lat najlepsze lata mojego zycia mi zmarnowal mam 24
        lata wiem
        > nieduzo wiec jeszcze moge zyc ale boje sie ze czas leci a ja nic
        nie
        > robie,jestem niezalezna kobieta,ale uzalezniona od niego tzn
        bardziej wydaje
        > mi sie ze przyzwyczajona do niego do tego łacha, nie ma dnia kiedy
        by sie do
        > mnie nie przyczepial a to bylam za gruba teraz jestem za chuda,
        wczesniej nie
        > pracowalam teraz pracuje za duzo wczesniej bylam nimfomanka teraz
        jestem
        > babcia w lozku, duzo by pisac ninawidze go jak psa codziennie od 2
        lat mysle
        > jak odejsc zaznaczam ze mieszkamy razem od roku w moim mieszkaniu
        juz od ok
        > 2,5 roku bywa minimum 1 na tyg wybuchnac mu juz bez kontrolowania
        sie,
        > przydusza mnie wczesniej mnie kopal, z tym ze wczesniej plakalam a
        teraz
        > oddaje mu boje sie ze go wkoncu zabije od roku sie lecze na
        nerwice jestem
        > strzepkiem nerwow jakby ktos z moich bliskich znal prawde to sami
        by go chyba
        > zabili ale ja niewiem poprostu trudno mi odejsc wiem napewno ze go
        nie kocham
        > ale zawsze jak postanawiam cos zrobic tzn odejsc zaczynaja mi
        przychodzic do
        > glowy same dobre mysli i wtedy jestem w kropce nierozumiem tego
        poprostu gdyby
        > on byl caly czas taki a on jednego dnia wybucga a drugiego
        zapewnia o wielkej
        > milosci i ze to wszysto z zazdrosci zaznaczam ze jestem calkiem
        atrakcyjna do
        > tego doszlo ze zeby ladnie sie gdziekolwiek ubrac musze wozic
        ciuchy w
        > samochodzie i sie przebierac
        > pozdrawiam
        > dziekuje wszystkim ktorzy chcieli przeczytac
        >

        > -------------------------------------------------------------------
        -
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/w,16,61513124,61513124,Moglabym_go_zabic.html
    • varia1 Re: Pomóżcie...bliska rozstania i załamania ( dłu 08.01.10, 12:21
      jesteś ofiarą przemocy
      ale tak długo jak sama nie zdecydujesz że jesteś gotowa się z tego uwolnić - nikt ci nie będzie w stanie pomóc mimo chęci

      on się nie zmieni
      życie w takiej rodzinie z pewnością wpłynie na dziecko gorzej niż życie w rozbitej

      odpowiedz sama sobie - czy już dojrzłaś do tego że chcesz coś z tym zrobić?

      i jeszcze jedno, nawet jeśli dziś powiesz że chcesz odejść - jeszcze kilka razy możesz do niego wrócić, nie obwiniaj sie o to, jeśli się złamiesz...
      jeśli chcesz pogadać,napisz do mnie na maila gazetowego
      • nikitaa83 Re: Pomóżcie...bliska rozstania i załamania ( dłu 08.01.10, 12:40
        dzieki wielkie wiem jak jest wiem ze jak sama do tego nie dojrzeje
        to nikt i nic mi nie wytłumaczy
        pozdrawiam
        jak bede miala czas napisze
        troszke latania mam przy małym teraz
    • megi1973 Re: Pomóżcie...bliska rozstania i załamania ( dłu 08.01.10, 13:34
      jejku i skąd się biorą takie głupie baby??? w związku 9 lat,facet
      leje,kobieta niszczęsliwa,o ślubie cisza i zamiast zerwać to sobie
      dzieciaka machnęła żeby i on był nieszczęśliwy(syn z pewnością
      odziedziczy gen agresywności po ojcu-gratuluję głupoty)!!!!
      • wypedzonyzziemodzyskanych Re: Pomóżcie...bliska rozstania i załamania ( dłu 08.01.10, 13:51
        Przecież Ci powiedział !!!

        ...."jego boli to ze nawet przytulam sie, nie całuje go nie interesuje
        mnie sex tak jak kiedyś, całą milośc przelałam na małego."....

        "kocham pana Panie Sułku"...cały czas aż zacznie uciekać

Pełna wersja