Gość: Ada
IP: *.cable.mindspring.com
04.02.04, 05:44
Oczywiscie nie jestem bez winy ,gdybym wiedziala co z tego wyniknie nie
zrobilabym tego.
Mieszkam razem z chlopakiem w wynajmowanym mieszkaniu kiedys po pracy
przyszedl ze swoim bratem .U mnie byla kolezanka i wlasnie wlonczylam
komputer aby pomoc jej zamowic ksiazki-co jej obiecalam wczesnieja wlasnie
wychodzila .
Brat widzac komputer oczywiscie "rzucil" sie na niego,wlaczyl swoje gg(ma
swoj login bo korzysta z internetu zawsze kiedy u nas jest - choc ostatnio
nie bywa czesto).
Po pol godzinie rozmowy mowie mu ze chce komputer,nic sie nie odezwal,moj
chlopak powturzyl mu ze potrzebuje komputer,a pozniej jeszcze raz ja bo nie
mogl sie z nim rozstac.
Zamowilam ksiazki i wszystko bylo by ok, tu zaczyna sie moja wina ,gdyby na
drugi dzien cos mnie nie podkusilo i nie zajzalam do jego archiwum na gg
(wiem jestem swinia)no i przeczytalam .
On :"musze konczyc bo ksiazki chca jakies zamawiac"
Ona :"O boze akurat teraz"
Ona sie obrazila na niego ,ze nie moze rozmawiac , a na drugi dzien dalsza
czesc rozmowy.(Spal u nas a od rana na komputerze)
On:"Wkurwilem sie wczoraj tak ,ze az muialem wyjsc z tamtad" - poszedl do
sklepu haha.
Ona:"Mogles sie postawic".
On :"Mialem warknac na nia wczoraj" -na mnie
"ale to nie wypada bo to D. lala i przy nim nie wypada"
Ona:" Bo ty dobry jestes dla wszystkich."
On:"Nastepnym razem nie dopuszecze do takiej sytuacji" -wkoncu "warknie"?
No i mnie krew zalala bo ja bylam u siebie w domu ,on korzystal z moich
rzeczy(wspolnych z chlopakiem),a on pisze jej ze mial na mnie warknac kiedy
chcialam skorzystac we wlasnym domu z wlasnej rzeczy i bez wzgledu czy to
bylo wazne czy nie.
Przyszedl moj do domu opowiedzialam mu co przeczytalam ,powiedzialam zeby
powiedzial swojemu bratu aby nie uzywal u nas w domu internetu ,pomachal
glowa na tak ,na drogi dzien pytam sie czy mu powiedzial -widzieli sie -
Odp;Nie ."To ja mu powiem " odpowiedzialam , a on usmiechnal sie.
Przy najblizszej okazji ,przez telefon mowie jego bratu :"Z. nie obraz sie
ale chce cos ci powiedziec niemilego moze dla ciebie,nie chce abys korzystal
u nas z internetu".On:"Dlaczego" Ja: bo to sa moje rzeczy i nie chce "(
Chyba zle mu to przekazalam,ale nie chcialam aby kto"warczal na mnie u mnie
w domu) No i sie zaczelo jego brat niemal ze krzyczac powiedzial :"A wlasnie
ze moge bo to sa i D.rzeczy a on jest moim bratem",Ja do niego "co ty
mowisz? ja ci tylko mowie abys z internetu nie korzystal w moim domu ,a
on "bede "i odlozyl sluchawke.
A moj wsciekl sie na calego , ze to jego brat - ze moze(wiem z rodzina sie
nie wygra i nie mialam zamiaru , ani sklocac ich , ani wywolywac
awantury,moim zamiarem bylo ja zarzegnac bo gdyby kiedys co do mnie
powiedzal w moim wlasnym domu to bym sie wciekla na calego, a moj mowi ze
jego brat nic takiego jeszcze nie zrobil ,ale sama swiadomosc tego ,ze
zaszla taka sytuacja wczesniej i tak ja przedtawil swojej
dziewczynie,powodowalaby ze denerwowalo by mnie jego przesiadywanie na
internecie u nas ,i nie czulabym sie bezpiecznie we wlasnym domu.
Ostro sie poklocilam i to o co z mojego punktu widzenia o to ze jego brat
nie potrafi uszanowac mnie w moim wlasnym domu i zachowuje sie jakby mu ie
nalezalo.
Na moj argument przecierz mowilam ze mu to powiem to nic nie pwiedziales
tylko sie usmiechnales co wzielam za ok., a on ,ze niewiedzial , ze jetem
taka glupia , ze to zrobie.
Nadal uwazam ze nie zrobilam nic takiego bo bronilam swojego miejsca gdzie
mieszkam , swojego terytorium ,szkoda ze zrobila sie taka awantura,moim
zdaniem jego brat zachowal sie jek szczeniak , wdlug mojego chlopaka ja zle
zrobilam i zachowalam sie jak cham.
Kiedys rozmawialimy o tym ze przed innymi zawsze stajemy po swojej stronie
chocbysmy uwazali ze druga os. nie ma racji a swoje zdanie czy uwagi mowimy
sobie na osobnosci , a on powiedzial swojemu bratu "aby mnie nie sluchal"-
nie bylo mnie przy tej rozmowie sam mi to powiedzial.
"Bo byl na mnie zly" Glowa mnie boli od tej dziecinady.
Wszycy mieszkamy teraz za granica,a jego brat po tym wszystkm , w tym samym
dniu kupil bilet i wraca do Polski ,chcial wczesniej , ale mieszka jeszcze z
mama i ta powiedziala mu ze nie ma pieniedzy na jego utrzymanie,on teskni do
dziewczyny i caly czas chcial wrocic do domu , a teraz rodzice powiedzieli
mu aby wracal moge sie tylko domyslac ,ze jego rodzina uwaza ze to przeze
mnie.Wczesniej to dziewczyna brata byla zla,zrezta ja tez,bo "szantarzowala
go ,ze jak nie wroci to ona go rzuci - co oczywiscie nie bylo prawda,tak
twierdzila mamusia ,bo nie chciala aby syn wracal tylko aby kase
zarabial .On sie do mnie nie odzywa ja tez nie mam ochoty do niego , a moj
chlopak uwazam ze zdradzil mnie tym :"nie sluchaj jej".
Uff wypisalam sie