nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma?

09.01.10, 01:39
Trochę może nietypowy temat,ale takie mam odczucie do własnego domu a raczej
do jego wnętrza.Mieszkam w domu moich teściów od 13 lat/jest na nas
przepisany/.Poniekąd sytuacja w jakiej się znależliśmy przed tymi 13 latami
nas do tego zmusiła.Ale o tym pisać nie będę.Proszę nie pisać "wyprowadż się"
bo to jest niemożliwe.Na dzień dzisiejszy teściowa już została sama i
wyprowadzka to byłby dla niej gwóżdż do trumny.Kiedy teść jeszcze żył a zmarł
3 lata temu doznałam z jego strony wielu przykrości dlatego nigdy dobrze się
tu nie czułam.15 lat miała tu miejsce tragedia rodzinna kiedy to siostra
mojego męża odebrała sobie życie na skutek choroby.Do dziś kiedy wchodzę na
strych skóra mi cierpnie.Wie o tym tylko nasz 15-letni syn,dwójka młodszych
jeszcze nie,boję się dnia kiedy spytają jak właściwie zmarła ich
ciocia.Kłamać?Córka pomimo 13 lat boi się sama spać w swoim pokoju na
górze.Generalnie chodzi mi jednak o to,że pomimo iż mamy swoją część
mieszkalną i osobne wejście nigdy nie czuję się u siebie komfortowo,gdyż w
środku jest przejście i od teściowej dzielą mnie tylko drzwi.Praktycznie nie
ma rzeczy o której by nie wiedziała z naszego życia,jak nie wie to pyta się
dzieci.Codziennie jest u nas parę razy a to coś powiedzieć,a to przynieść,o
czymś przypomnieć itd.Rozumiem że chce też porozmawiać,ale jest mi tego za
dużo,nie jest złą kobietą,ale te ciągłe wizyty powodują że mam Jej dość.Mam
wrażenie że nie może pogodzić się z tym że Jej dzieci,opieka nad nimi to już
przeszłość,często próbuje "matkować" moim dzieciom,wpaja im różne swoje
wzorce.Druga sprawa to wygląd naszego wnętrza.Niby urządzone ale z braku też
pieniędzy kupowaliśmy tanie meble które już dziś się sypią.Poza tym mój mąż
jest człowiekiem który nie kończy żadnej roboty ani nie naprawia
bieżących,mimo że potrafi sam wiele rzeczy zrobić.Nasze wielokrotne rozmowy na
ten temat nic nie dają.Mam w domu całe mnóstwo nieskończonych rzeczy,typu
braki fug w kilku miejscach,niepozakładane listwy u podłóg,cieknący od pół
roku bojler ,brak lampki przy łóżku córki/świeci komórką/ mimo że jest
kupiona,brak światła na schodach /a wszystko przygotowane/.W pokoju gdzieś tam
odleciała listwa z mebli,stół się chwieje i tak mogę wyliczać i wyliczać.Szlag
mnie już trafia,to wszystko powoduje że nie czuję się dobrze w swoim
domu,wiele rzeczy wymaga remontu ale sama niewiele wskóram,mojemu mężowi to
nie przeszkadza.Powiecie - weż kogoś kto to zrobi - owszem ale wiadomo to
kosztuje a na to nas nie stać.Jestem już sfrustrowana,popadam chyba w jakąś
depresję,czyż nie jest tak,że w swoim domu powinnam się czuć dobrze,na dzień
dzisiejszy czasem nie chce mi się wracać do domu.
    • lolcia-olcia Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 03:03
      Nie dziwię się, też pewnie tak bym się czuła. A czy swoją część masz przez
      siebie urządzoną? Wiesz czasem ustawienie czy zakupienie paru rzeczy wedle
      własnego gustu pomaga...
      • sennygosc Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 08:16
        Dom tworzą ludzie a nie martwe przedmioty, raczej popracuj nad relacjami z
        domownikami.
        • real_mayer Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 15:10
          Martwe przedmioty <kąt urządzony po swojemu> pomagają nam znaleźć oazę spokoju w
          całym bałaganie
    • margie Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 08:51
      wspolczuje.. Dla mnie dom to i domownicy i wnetrze urzadzone tak, aby MNIE tam
      bylo widac ( mieszkam sama stad ten egocentryzm:)
      Z tesciowa sprobowalabym porozmawiac, nawet kosztem obrazy, bo to jedyna metoda.
      Z niezyjaca ciocia to nie wiem, jak sie "rozprawic".. drobne naprawy to czesc
      bym sama zrobila ( to naprawde nic trudnego), do bojlera i tak trzeba wezwac
      fachowca.. a wnetrze? moze pomalowac na ulubione kolory? pstarac sie jakos je
      udekorowac wg wlasnego gustu?

      ja chetnie pomoge , potrzebowalabym tylko zdjecia.... Czasami wystarczy meble
      pzrestawic czy cos przemalowac...
    • kimmay Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 09:47
      rozumiem Cie doskonale!
      Ja tez nie lubie mojego domu, a raczej domu moich rodzicow czyli mojego
      rodzinnego domu. Tam jest tak jak u Ciebie:
      meble kupione daawno temu (bo jakies trzeba bylo kupic, a nie bylo czasu ani
      kasy na kombinowanie i idealne dopasowanie) i teraz nie wygladaja juz korzystnie,
      moj ojciec tez olewa takie rzeczy jak drobne remonty, naprawy..
      Czy to jest prawdziwy mezczyzna? Mysle, ze facet powinien na drobna aluzje
      kobiety reagowac i pomoc jej ogarnac ich 'gniazdko'! Tyle moze zrobic chyba
      biorac pod uwage, ze to (w wiekszosci przypadkow) kobiety dbaja, chuchaja itp
      zeby sie zylo wygodnie i ladnie.
      A ojca mozna prosic, krzyczec, kijem poganiac a i tak palcem nie kiwnie.. Duzo
      by mozna gadac..

      A ta historia z samobojstwem tez nie umila specjalnie atmosfery. Nie dziwie Ci
      sie, ze sie frustrujesz. Ale tak jak przedmowczynie powiem: moze warto COS
      zmienic? Chociazby to malowanie... I (fakt) kilka drobniejszych poprawek mozesz
      zrobic sama. Potraktuj to jako forme terapii uleczajacej ten dom. Na tesciowa
      zadnych pomyslow nie mam...

    • tarantinka Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 12:34
      i przez następne 20 lat zamierzasz tak żyć ???? nie ma większej
      gupoty w życiu jak zrobić z siebie ofiarę. Coś mi się wydaje że
      przydałaby sie wam jakaś wielka awantura, żeby trochę tej stęchłej
      energii wywalić.
    • marzeka1 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 12:53
      Oszalałbym, gdyby w tak "niedokończony" sposób miało wyglądać moje życie. Masz
      jednak "swoją" część, a jej wygląd, aranżacja to już twója/wasz sprawa? Co
      znaczy mąż potrafi i nie robi? Wiercisz dziurę w brzuchu, podsuwasz pod nos i
      żądasz, a nie tylko jęczysz, że niezrobione. Piszesz o pieniądzach? Pracujesz?
      Jeśli nie, może warto pójść do pracy, by mieć pieniądze, a które te drobne, a
      uprzykrzające życie rzeczy zostałyby zrobione. Nie ma sensu robić z siebie ofiary.
    • aksamitka0 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 12:58
      Można sprzedać dom i kupić mieszkanie, powinno wystarczyć na nowe meble. Zapomnisz o miejscu śmierci bratowej.
      Z teściową usiąść i ustalić zasady, w co ma się nie wtrącać i jeśli zapomni przypominać, po kilku razach zakoduje.
      A jeśli taka opcja nie wchodzi w grę to sama zrób fugi, to jest banalne. Kupujesz fugę, robisz papkę zgodnie z instrukcją, nakładasz między płytki i poźniej wycierasz. Przykręcić listy też jest proste, sama układałam panele w pokoju i listwy to jest naprostrza rzecz. Przykręcić nogę od stołu jest problemem? Wystarczy śrubokręt. Odpadła listwa od mebli? Można kupić gotową w sklepie budowlanym, zaprasować żelazkiem lub nalożyć kit do mebli drewnianych. Lampka już kupiona to ją ustawcie z córą i włączcie do kontaktu. Dziewczyno co to za problem wlączyć wiertarkę- to tylko urządzenie jak czajnik czy suszarka. Nie wiesz jak coś zrobić zapytaj kolegę i zrób sama jak potrafisz najlepiej.
    • brak.slow Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 13:05
      po pierwsze jest coś takiego jak potęga podświadomości i można sobie wszystko
      wmówić. wierzę, że czujesz się tam źle, ale skoro nie mozesz się wyprowadzić, to
      jedynym lekarstwem będzie zdrowy dystans (do tego samobojstwa, a nie podkręcanie
      atmosfery.) dzieciom najlepiej nic nie mowić, ciotka mogla umrzeć, bo chorowała,
      nie ma sensu dzieci straszyć.

      druga sprawa to taka, ze męża nieroba najlepiej olać i za drobne sprawy wziąć
      się samodzielnie. przywiercenie lampki, zrobienie fug to nie jest jakas wielka
      filozofia, trzeba tylko wiedzieć jak.
      podaje linki do ciekawych forów, na ktorych mozesz zaczerpnąć informacji:

      forum.gazeta.pl/forum/f,$f,$seof.html?f=217
      forum.gazeta.pl/forum/f,$f,$seof.html?f=7
      forum.gazeta.pl/forum/f,$f,$seof.html?f=25
      forum.gazeta.pl/forum/f,$f,$seof.html?f=1052
      forum.gazeta.pl/forum/f,$f,$seof.html?f=43139

      na początek zacznij od zmiany koloru ścian, albo ich odświeżenia. wybierz kolory
      żywe i radosne, a nie szare smutne i mdłe.
      mozna tez na początek poprzestawiać meble, albo niezbyt ładne fronty odnowić
      przeznaczoną w tym celu tapetą.
      kup sobie jakąś gazetę tematyczną pooglądaj propozycje, zainspiruj się. Na pewno
      da Ci to dużo radości.
    • taka-sobie-mysz Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 13:14
      Co do remontu lub poprawek po remoncie - NIE RÓB TEGO SAMA. Najłatwiej
      przyzwyczaić męża, że sama możesz wszystko zrobić i potem nigdy juz się nie
      doprosisz pomocy. Radzę wejść mu na ambicję i poprosić jakiegoś kolegę, sąsiada,
      znajomego, by to zrobił i potem się zachwycać, jaki ten Kazik, Marcin czy Tomek
      jest zdolny, robota sama mu się pali w rękach i tak dalej.
      • aksamitka0 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 13:22
        Nie zgadzam się, zależy od charakteru jej męża. Owszem może to pomóc, a może być jeszcze gorzej, chłopina sobie ubzdura, że sąsiad przychodzi nie tylko kłaść fugi. To tak w ramach żartu oczywiście.
      • lima Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 13:37
        By musiało trafić na męża który ma ambicję :) a ten może jej nie
        mieć. Znajoma sama robiła remont, męzowi ambicja nie drgnęła. Do
        naprawy hydrauliki wezwała kolegę-> mąż w tym czasie grał na
        komputerze a kolega się zgotował jak zobaczył, że jego proszą o
        pomoc a męż się leni.
        Niestety jak się wzięło na męża lewusa to niewiele się od niego
        wyegzekwuje..
        Acha. Męz kolezanki szarpnął się z gestem i "dla niej" wyremontował
        ślicznie pokój, gdy....... złożyła pozew rozwodowy. :)


        Prace domowe trzeba umiejętnie podzielić,. Pytanie ile pracy w dom
        wkłada zona? Jeśli ona ma za brygadę remontową robić, to męża zmusić
        do lepszysch zarobków, Albo zatrudnić kogoś i kazać mężowi mu
        zapłacić. Kobiety potrafią narzucić męzczyźnie styl życia na
        wyższym poziomie niż by sam chciał, ale same muszą tego poziomu
        pilnować i wymagać. Jeśli teściowa nie jest "ustawiona" co może a co
        nie do tej pory, mąż przez kilkanaście lat puszcza gadanie mimo
        uszu, żona narzeka że jej źle ale nic sama nie zmiania ani nie
        działa...... to samo się nie zrobi, zeby inaczej było.
        Zmienić kolory w mieszkaniu, ładnymi naszywanymi poduszkami ożywić
        fotele, położyć świece, wazon z kwiatami, dokręcić poluzowane
        śróbki.... to nie aż tak wielki wysiłek. Ale trzeba też samej nie
        stosować techniki "przewróciło się niech leży".
        • 83kimi Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 13:41
          Twoje dzieci nie są już takie małe, mogłyby pomóc przy remoncie, zamontowanie
          kupionej lampki przy łóżku to żadna filozofia, sama możesz to zrobić, a męża też
          oczywiście powinnaś zagonić do roboty. I niech porozmawia z teściową, niech
          powie, żeby szanowała Waszą prywatność.
          • anyx27 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 14:19
            A dlaczego nie możecie sie wyprowadzić? ja rozumiem, że z dnia na dzień sie nie
            da, ale piszesz, ze mieszkacie już tam 13 lat i zamierzacie tak do końca życia?
            Robicie coś w kierunku, zeby to zmienić?
            • aksamitka0 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 14:54
              Nie chce się wyprowadzić bo martwi się o teściową, żeby nie była sama, tak zrozumiałam. Pierwsze co bym zrobiła to zlikwidowała przejście do części teściowej. Dzieciom też bym wytłumaczyła, że o naszym rodzinnych sprawach rozmawiamy tylko w swoim gronie. Później rozmowa z teściową, a na koniec z mężem o zmianie podziału obowiązków. Jeśli rozmowa nic nie pomoże sama bym zaczęła małe poprawki remontowe, ale za to kolacje zrobiłabym tylko dla siebie i dzieci ;-). Poza tym te rzeczy o których pisze autorka wątku są banalne w wykonaniu i nie czekałabym tyle lat, aż mąż znajdzie ochotę na wykonanie bo pewnie i tak już zapomniał o tym.

              Podam przykład jak ostatnio wymieniałam zamek. Mój mąż pracuje na dwa etaty, dlatego rozumiem, że jest zmęczony o 20 jak wraca do domku i część rzeczy czeka na zrobienie. Zamek wymieniłam sama, wyszło jak wyszło, mąż po cichaczu w nocy poprawił o czym nawet nie powiedział i do tej pory chwali mnie jak pięknie to zrobiłam :-)
    • vandikia Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 14:59
      No to niefajnie. Tragiczne zdarzenie, o którym piszesz być może ma
      wpływ na atmosferę domu, świadomą albo i podświadomą. Dobrze by było
      dom odświeżyć ale w grę wchodziłyby nowe tynki, albo chociaż
      zupełnie odmalować całość.
      Co do różnych usterek, to może weź fachowca jakiegoś? Człowieka
      złotą rączkę, który za niewielkie pieniądze hurtowo zrobi wszystkie
      rzeczy, które trzeba, a które mimo że się drobiazgami wyprowadzają
      Cię z codziennej równowagi.
      Kup sobie albo zrób kilka miłych rzeczy, które Ci się wybitnie
      spodobają, które będą przypominały Ci o czymś przyjemnym, które
      sprawią że we wnętrzu będziesz się lepiej czuła.
      Co do teściowej, nie mam rady.
      • zimnykoles Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 15:03
        vandikia napisała:

        > No to niefajnie. Tragiczne zdarzenie, o którym piszesz być może ma
        > wpływ na atmosferę domu, świadomą albo i podświadomą. Dobrze by było
        > dom odświeżyć ale w grę wchodziłyby nowe tynki, albo chociaż
        > zupełnie odmalować całość.
        > Co do różnych usterek, to może weź fachowca jakiegoś? Człowieka
        > złotą rączkę, który za niewielkie pieniądze hurtowo zrobi wszystkie
        > rzeczy, które trzeba, a które mimo że się drobiazgami wyprowadzają
        > Cię z codziennej równowagi.
        > Kup sobie albo zrób kilka miłych rzeczy, które Ci się wybitnie
        > spodobają, które będą przypominały Ci o czymś przyjemnym, które
        > sprawią że we wnętrzu będziesz się lepiej czuła.
        > Co do teściowej, nie mam rady.
        Otruj gadzinę a potem do kwasu, do kwasu...śladu nie będzie.
      • damka9 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 21:48
        ja nie lubię bo za dużo czasu spędziłam w nim sama i za dużo wspomnień przywołuje
    • black-emissary Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 15:17
      byle-do-wiosny-0 napisała:
      > Mam w domu całe mnóstwo nieskończonych rzeczy, typu braki fug
      > w kilku miejscach,niepozakładane listwy u podłóg,cieknący od pół
      > roku bojler ,brak lampki przy łóżku córki/świeci komórką/ mimo że
      > jest kupiona,brak światła na schodach /a wszystko przygotowane/.
      > W pokoju gdzieś tam odleciała listwa z mebli,stół się chwieje
      > i tak mogę wyliczać i wyliczać. Szlag mnie już trafia,to wszystko
      > powoduje że nie czuję się dobrze w swoim domu,wiele rzeczy wymaga
      > remontu ale sama niewiele wskóram

      Elektryka czy hydraulika to nieco bardziej skomplikowane sprawy, ale fugi czy
      listwy to żadna filozofia i spokojnie sama to zrobisz.
      • lesialesia Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 17:43
        a ktoś Tobie broni ponaprawiać różne rzeczy w domu?? rozumiem, że nie każdy umie
        założyć skomplikowane oświetlenie, ale podłączenie lampy, podklejenie listwy
        podłogowej czy zafugowanie płytek to praca odpowiednia nawet dla małpy.
        generalnie nie lubisz tego domu i zamiast pomóc sobie zmienić nastawienie to
        wyszukujesz wady i narzekasz. czasami wystarczy przestawić pare mebli, powiesić
        inne zasłony, kupić zapachowe świeczki żeby poczuć się lepiej w domowym wnętrzu.
        • byle-do-wiosny-0 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 18:59
          dziękuję za Wasze rady,podniosły mnie na duchu.Macie rację,powinnam zacząć od
          siebie i sama zrobić niektóre rzeczy,choćby nawet żle,może ruszy to męża.Kiedyś
          zabrałam się do malowania drugiej powierzchni tynku w przedpokoju,wkurzyłam się
          bo mąż pomalował raz i znów zostawił,zaczęłam malować,ale nie wyszło bo nie
          miałam odpowiednich narzędzi.Kiedy M wrócił musiał to zrobić,nie miał wyjścia.To
          też jest jakiś sposób.Jak napisała taka-sobie-mysz nie zabieram się za
          "męskie"prace bo myślę że mąż się ucieszy i już w ogóle się Go nie
          doproszę.Pracuję na 6 godzin,wielkiej kasy z tego nie ma.Kupuję czasopisma o
          urządzaniu i podziwiam,i tak sobie marzę...Niektóre rzeczy nie wymagają nawet
          wielkich wkładów finansowych,tylko chęci,wiem o tym,ale nie znajduję w sobie
          siły do zmian skoro moi bliscy mają to gdzieś.Skąd brać tę motywację?Na dzień
          dzisiejszy nie mamy nawet sypialni bo oddaliśmy pokój córce,chłopcy mają
          razem.Mamy w planie zagospodarować ten nieszczęsny strych,można tam zrobić pokój
          i łazienkę,część materiału jest już kupiona,a moja podświadomość nie chce
          tam...Spróbuję się jakoś zebrać,niedługo M prawdopodobnie wyjedzie do pracy za
          granicę,może finanse się poprawią i wiecie co?Cieszę się z tego,myślę że więcej
          odnajdę w sobie siły,teraz M wraca z pracy /różnie 17,18,19/ i na tym Jego dzień
          się kończy.To na mnie wpływa jakoś zniechęcająco.Może znacie jakąś dobrą książkę
          motywującą do zmian?Co do teściowej będzie to trudne,Ona w zasadzie ma tylko
          nas,drugi syn prawie Jej nie odwiedza,sama też nigdzie nie chodzi oprócz
          sklepu,jak Jej zamuruję przejście to będzie koniec,nie chcę mieć Jej na
          sumieniu.Za drzwiami teściowa,wyjdę na dwór - teściowa i już leci z jakimś
          newsem.Często nie podejmuję rozmowy tylko kiwam głową i zwiewam.Nigdy więcej nie
          wpakowałabym się w wspólne mieszkanie,choćbym miała najlepszych
          teściów.Ech,słaba jestem,jak to zmienić.
          • vandikia Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 19:07
            a ja bym sobie z tym strychem dała spokój
            skoro tak na Ciebie działa, to tylko wydasz kasę, wrzucisz w to masę
            energii, a przebywając w tym pomieszczeniu będziesz i tak ciągle
            myśleć o tym co się stało
            ja bym tam ewentualnie zrobiła dodatkowe wc, łazienkę, pomieszczenie
            gospodarcze, suszarnię.. coś w tym stylu
          • aksamitka0 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 20:20
            byle-do-wiosny-0 jesteś za miękka. Owszem teściowa ma tylko was, ale czas już na podział. Nie zrobisz likwidacji przejścia to będzie wpadać kiedy chce. Zrobisz podział będzie musiała wyjść z domu i do was zapukać i o to właśnie chodzi. Ja bym teściową prosiła o załatwienie jakiś spraw dla ciebie (pod warunkiem, że nie będzie wam tego wygadywać i oczekiwać rewanżu). Będzie miała kobieta sprawę do załatwienia i wyjdzie do ludzi. W rewanżu pięknie jej podziękujesz i zaprosisz na herbatkę i kawałek ciasta.
    • hamerykanka Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 19:43
      Ja bym doradzila oprocz gazetek o wnetrzach dokupic ksiazke
      typu 'remont domu-zrob to sam'. Moj ojciec jest taki sam jak twoj
      maz, choc budowlaniec z zawodu, mama juz trzeci rok czeka na
      dokonczenie kladzenia kafelkow w lazience 2x2m.
      My jestesmy teraz w trakcie kupowania domu. Juz wiem ze sama musze
      robic wszystko, moj maz nie ma pojecia o robotach domowych.
      Oblozylam sie poradnikami i mam zamiar pomalowac sama wszystkie
      pomieszczenia wewnatzr/dom na zewnatrz/dorobic drewniane schody na
      zawnatz i 2 tarasy w tym jeden z pelargola. No i siedze i rysuje jak
      to bedzie wygladalo, wspomagajac sie poradnikami gdzie jest
      tlumaczone krok po kroku z ilustracjami. Wiem, ze moge to zrobic.
      I nie chce byc znowu w sytuacji ze na wymiane zawiasu w szafie
      czekam pol roku, drzwi stoja oparte o sciane bo panu ojcu sie nie
      chce a mi nie wolno dotknac bo zepsuje/zrobie nie tak.
      Wiecej wiary w siebie!
      • vandikia Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 19:52
        więcej wiary w siebie jej radzisz?
        babka zajmuje się domem, trójką dzieci i jeszcze ma sama remonty
        robić?
        to na cholerę jej ten mąż?
        zarżnąć się jest łatwo, tylko po co?
    • kirkunia Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 19:48
      Główny problem to Twoje nastawienie. Nie lubisz domu bo
      niewykończony stary itp.

      Nie chcesz wziąć sie za niego sama, zeby mąż nie poczuł się
      zwolniony z obowiazku. Nie widzę problemu, skoro i tak nie chce się
      za te domowe roboty wziąć. Skoro nic w domu nie robi, to przecież
      nie moze robić jeszcz mniej?

      Jak piszą inni forumowicze - są rzeczy ktore możesz sama zrobić.
      Narzekanie, ze lampka w pokoju córki jest niepodłączona, bo mąż tego
      nie zrobił powaliło mnie.

      Jak przypuszczam, masz 2 ręce, 2 nogi i głowę. Pomyśl, co mozesz
      zrobić w domu i zrób to. Boisz się że się przemęczysz i że nauczysz
      rodzinę że tylko Ty coś w domu robisz? To za prace domowe weź sie
      nie oprócz tylko zamiast zwykłych zajęć.

      Ty wypełniasz fugi - niech rodzina sama zrobi sobie obiad/kolację,
      i jeszcze Tobie poda. Przecież jesteś zajęta. Bądź babo facetem i
      miej jaja!

      A po pierwszej poprawionej/nowej rzeczy, jak pomyślisz o swojej
      robocie i jej efektach z dumą i satysfakcją - wciagnie cię i
      polubisz swój dom.

      Czego Ci życzę. I obie z moją córką trzymamy za ciebie kciuki :)
      • aksamitka0 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 09.01.10, 20:07
        Ja jeszcze dołoże od siebie, mój ojciec też nigdy nic nie kończył, zawsze byl problem jak coś musiał wykonać. Moja mama za to potrafiła zrobić wszystko i jakoś my z bratem mamuśkę zawsze podziwialiśmy i podzimiamy do tej pory, ojca niestety nie, no bo za co? za leżenie po pracy?
    • sapalka1 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 10.01.10, 11:50
      Na Twoim miejscu sprzedałabym dom i kupiła 2 mieszkania (blisko siebie, by
      teściowa nie czuła się odrzucona i by móc jej szybko pomóc w razie potrzeby).
      Mieszkanie w domu, w którym tak źle się czujesz nie jest dobrym pomysłem. Chcesz
      tak spędzić resztę życia?
      Jesli z jakiegos powodu nie możecie sprzedac domu, przemaluj go (to nie jest tak
      duzy wydatek) i wyegzekwuj od męża zakończenie prac. Nawiasem mówiąc wiele z
      tych rzeczy możesz swobodnie sama zrobić, bez oglądania się na męża.
    • olakociak Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 10.01.10, 16:06
      hmm.. co do problemów z teściową i strychem to Ci rady dać nie umiem.A do
      remontów to można dodać to co dziewczyny już pisały - zacznij sama! moja mama
      tak robiła i ja też:) kiedyś jak wyjechałam na kolonię to mieli mi pokój
      wytapetować,ale tata jak to tata- jutro,jutro... a... może jutro?:) no i mama
      wzięła koleżankę i zaczęły zrywać te tapety same jak ojciec był w pracy-
      pokracznie,powoli ale szło :) i co? ojciec wrócił, pomarudził,posapał ale
      zrobił:)mama już nie żyje, ja się do niego wprowadziłam i robię to co ona -
      listwy trzeba było zrobić ojciec się migał-trudno wzięłam wiertarkę i zaczęłam
      sama kombinować:0 ze strachu abym jej nie rozwaliła albo siebie mi pomógł:)
      ostrzegam -metoda wymagająca zaciśnięcia zębów bo trzeba się nasłuuuuchać:) że
      po co się dotykam jak nie umiem, że teraz on tu musi,że on pierniczy itd.itp a
      na koniec siedzi z dumną miną i się cieszy, bo przecież on zrobił:)teraz marzą
      mi się kafelki nowe w łazience i wiem, że ciężko będzie, bo na słowo kafelki
      leci mu piana z wściekłości ale co tam jakiś młotek, kilka minut rozpierduchy,
      godzin wysłuchiwania marudzeń ale będzie:) proponuję ten sam sposób:)
    • gobi05 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 10.01.10, 17:33
      > Mieszkam w domu moich teściów od 13 lat/jest na nas
      > przepisany/.Poniekąd sytuacja
      > nas do tego zmusiła.

      No właśnie - nie czujesz że to twój dom. Musiałaś
      w nim zamieszkać, czyli to nie był twój wybór.
      Jednak nic straconego. Przeprowadź akcję odzyskania
      (czy może przejęcia) domu. Niech to będzie coś
      na kształt programu Kto was tak urządził z TVN.
      1) Podlicz dostępne pieniądze najpierw.
      2) Potem rozrysuj sobie dom, ze szczególnym uwzględnieniem
      strychu. Potem zaplanuj WSZYSTKO na nowo: kolory ścian,
      funkcjonalne meble, okablowanie, ewentualny remont dachu
      czy elewacji itp. Jak wszystko, to wszystko.
      Przemieszkałaś już 13 lat, to możesz zaplanować coś
      na kilka lat następnych.
      3) Potem oszacuj koszt poszczególnych zmian i ich pilność.
      4) Myślę, że właśnie strych powinien być na pierwszym miejscu.
      Poza tym masz dzieci, więc nie potrzebujesz do sprzątania
      żadnych wydatków. Prawie żadnych. Uprzątnąć, przygotować
      miejsce na "stare" meble, wymalować na biało czy niebiesko
      (różowy zniechęca pająki jak mówi Borewicz).

      5) Skoro mąż zbyt szybko się zniechęca, to może namówiłabyś
      go żeby angażował do prac domowych syna? Jakaś aktywność
      jest dla piętnastolatka wskazana, a może okazać się że
      on jest bardziej odpowiedzialny od taty, a może nawet
      twój mąż sam się będzie bardziej motywował do solidności.
      6) Pamiętam taki występ, w którym prowadzący mówił
      "Możesz namówić swojego chłopa żeby zrobił absolutnie
      wszystko, i nie zabierze ci to dużo czasu - 15 minut
      dziennie, najwyżej dwadzieścia. Każda kobieta ma taki
      wpływ na mężczyznę." Wciągnij męża w planowanie, żeby
      ci kiedyś nie powiedział, że on na to grosza nie da,
      ale nie licz na jego udział, niestety.

      7) Z teściową rozmawiaj jak najwięcej, ale nie przy
      pracy tylko wyłącznie przy kawie, ciastku itd.
      Kup dużo ciastek.
      Tak właśnie, jak się zaczyna ograniczanie palenia
      papierosów. Później będziesz podawać uzasadnienia,
      dlaczego nie możesz z nią posiedzieć.
      Czy zdajesz sobie sprawę, że jesteś dla niej najbliższą
      osobą teraz? Gdyby była niedołężna, to może liczyć tylko
      na ciebie. Jest to daleko posunięta więź i nie rozumiem
      czego miałaby nie dowiadywać się z twojego życia.
      Nie wystarczy, że odsuniesz ją od siebie (odstawisz
      papierosy), musi mieć coś "zamiast" (jak gumę do żucia).

      > Powiecie - weź kogoś kto to zrobi - owszem ale wiadomo
      > to kosztuje a na to nas nie stać.
      Za mało żeby żyć, za dużo żeby umrzeć? Znam to,
      ale planowanie nic nie kosztuje, a pędzel i farby
      też nie są drogie. Poza tym, życie to ciągła zmiana,
      dzieci rosną, teściowa mogłaby się dołożyć (nie
      pros w prost jeśli wiesz że odmówi), w sklepach
      bywają okazje... Musisz tylko wiedzieć czego chcesz.

      Powodzenia.
      • byle-do-wiosny-0 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 11.01.10, 01:26
        Z tym domem to sprzedać się nie da moja teściowa mieszka tu prawie całe życie,ma
        tu obejście w którym hoduje z 5 tuzinów kur i kaczek,to Jej życie teraz, jakby
        miała teraz zamieszkać w mieszkaniu to umarłaby na drugi dzień.Wiem że ma tylko
        nas,wkurza mnie tylko bo jest bardzo staroświecka i najlepiej chciałaby żebym
        wszystko robiła tak jak Ona kiedyś i gada i gada i poucza.Zauważyłam też,że
        bardzo nie lubi jak chcemy coś zmieniać w domu,przylatuje jak tylko słyszy jakiś
        podejrzany hałas typu wiertarka czy młotek,zaraz widzę Jej przerażoną minę - a
        co wy robicie?Ale robimy swoje tylko Jej zaraz wszystko trzeba tłumaczyć po co i
        na co i wysłuchać wszystkich za i przeciw - właściwie to tylko przeciw.Po czym
        odchodzi skwaszona i pewnie całą noc nie śpi.W tym domu mam też duży ogród który
        sobie założyłam przed kilku laty z kawałka pola i bez którego nie mogłabym
        żyć.Ten ogród to lek na wszystko zło i to jest coś tylko mojego co stworzyłam
        sobie sama.Ale co się działo przy jego zakładaniu - nie pytajcie.Po co mi
        to,tylko robota,kiedyś teść powiedział mojemu synowi że teraz mama to te
        krzaczki będzie jadła.Ale postawiłam na swoim.Co do tej lampki córki,podłączenie
        oczywiście wymaga grzebania w ścianie i wiercenia bo to taka bez kabla.Co do
        mojego syna,jest całkiem inny niż ojciec i też Go wkurza że to i tamto
        niezrobione,często mówi - "u nas to jak zwykle".Sam dużo pomaga,niektórych
        rzeczy po prostu nie umie jeszcze zrobić,przydałby się ojciec który pokaże.Tak
        właściwie to chyba z Nim się nawet bardziej dogaduję.Mąż na szczęście nie jest
        typem który się zezłości jak coś spapram,raczej będzie Mu głupio.No
        tak,postanowię sobie,będę sobie radziła sama,tylko zastanawiam się jaki wzorzec
        daję dzieciom?Że mama robi za babochłopa,lata ze
        szmatą,garnkami,żelazkiem,wiertarką i młotkiem?Podejmę tę walkę,liczę na to że
        mojemu M po prostu zrobi się głupio i wciągnie się w pomoc.Ale dzięki Wam mam
        świadomość że jest więcej takich kobiet.Na pewno ta sytuacja nie polepszy
        wzajemnych relacji między mną i mężem,no cóż,coś za coś...
        • gobi05 Re: nie lubię swojego domu - czy ktoś tak ma? 11.01.10, 04:08
          Tak na przyszłość - postaraj się odpowiadać na każdy post
          osobno. Niby odpowiedziałaś mi, ale napisałaś
          > Z tym domem to sprzedać się nie da
          czego zupełnie nie sugerowałem.

          > jest bardzo staroświecka i najlepiej chciałaby żebym
          > wszystko robiła tak jak Ona kiedyś i gada i gada i poucza.
          A, to jak z dzieckiem - musisz pokazać, że masz własne
          życie, że nie jesteś do jej dyspozycji w każdym momencie.
          Wyobraź sobie, że niektórzy pracują w domu i gdyby mieli
          dla domowników czas na każde ich zawołanie, to by nic
          nie zrobili. Kup zeszyt w twardej okładce i ołówek,
          połóż w kuchni tak, żeby nie rzucał się w oczy i zapisuj,
          ile czasu poświęcasz teściowej przez tydzień. Każdą
          rozmowę, czy to minuta czy godzina zapisuj; nie chwal się
          tym, ale też i nie kryj przesadnie. Po tygodniu opracuj
          przewrotny plan stopniowego ograniczania dostępności.
          Wymyśl dwa preteksty i użyj je - po jednym dziennie.
          Dasz sobie radę sama.

          > bardzo nie lubi jak chcemy coś zmieniać w domu,
          > przylatuje jak tylko słyszy jakiś podejrzany hałas
          > typu wiertarka czy młotek,zaraz widzę Jej przerażoną
          > minę - a co wy robicie?
          I dlatego właśnie nie lubisz tego domu - bo nie jest twój.
          Po to ona tak postępuje, żebyś wiedziała że nie mieszkasz
          na swoim, tylko przybłąkałaś się do jej królestwa. Czas
          żeby abdykowała, skoro przepisała na was. Skoro jej syn
          to ciamajda, to ty musisz pokazać, że myślisz o wszystkim.
          Nie mówię, że od razu zdejmie koronę z głowy i ci ją
          wręczy (to zresztą nastąpiło w chwili zmiany właściciela),
          ale łatwiej zaakceptuje stan faktyczny, czyli twoją
          odpowiedzialność. Swoją drogą, mam nadzieję że twój mąż
          ma jakąś wielką zaletę, którą rekompensuje ciamajdowatość.

          > Ale postawiłam na swoim.Co do tej lampki córki,
          > podłączenie oczywiście wymaga grzebania
          > w ścianie i wiercenia bo to taka bez kabla.
          Miałaś na myśli kinkiet? Trochę stanowczości - albo go wyrzuć
          (nie żałuj pieniędzy, przecież i tak już ich nie macie), albo
          weź młotek, mesel i...

          > będę sobie radziła sama,tylko zastanawiam się jaki wzorzec
          > daję dzieciom?Że mama robi za babochłopa,lata ze
          > szmatą,garnkami,żelazkiem,wiertarką i młotkiem?
          Gorzej - kiedy nie angażujesz ich do pomocy, to zaczną
          sobie wyobrażać, że tak jak tatuś nic nie muszą robić.
          Wyrosną ci lenie bez inicjatywy.

          > mojemu M po prostu zrobi się głupio i wciągnie się w pomoc.
          Sam się nie wciągnie - nie licz na to. Prawdopodobnie
          mamusia od dziecka mu pokazywała, że jego miejsce
          jest w kojcu. Jeszcze by coś zepsuł... To są efekty
          przesadnej oszczędności.
          Dzieci które psują lepiej pracują jako dorośli.

          > Na pewno ta sytuacja nie polepszy wzajemnych relacji
          > między mną i mężem,no cóż,coś za coś...
          Przeczytaj mu forum.kardiolo.pl/temat2530,735.htm
          Mówi żona do męża:
          -Kochanie weź napraw ten kran w kuchni, strasznie z niego kapie!!!
          Mąż:
          - A co ja hydraulik jestem!!!!!!!
          ;-)
Pełna wersja