zanna86
10.01.10, 00:17
Na fali wątku o panu, który udawal, że jest w Wawy, a nie z Plońska i popelnil
po drodze masę klamstw go zdradzających, naszla mnie pewna myśl albo i pytanie.
Znacie jakiś mitomanów?
Mi się przytrafily w tym gatunku dwie sytuacje. Raz, dawno temu, początek
liceum, przykleja się do mnie bardzo sympatyczna laska. Wspólnie palimy
zakazane fajki na przerwach, uczymy się, chodzimy do knajp.Jest fajnie.
Dziewczyna miala dość patologiczny dom, pijący ojciec i te klimaty. Byla
strasznie zazdrosna o to, jeśli w moim otoczeniu pojawil się ktoś nowy na kim
koncentrowalam swoją uwagę. W momencie kiedy zaczęlam się spotykać na poważnie
z moją "pierwszą milością" zadzwonila do mnie i powiedziala, że wlaśnie jej
wycinają guza mózgu i żebym się o nią nie martwila, bo pojutrze będzie w
szkole... Potem byly coraz bardziej hardkorowe jazdy i wyrzuty. Kiedy
odmówilam jej wspólnego sylwestra to zadzwonila do mnie w Nowy Rok placząc, że
jest ją ktoś przypadkowy zgwalcil. Później byla niby w ciąży, gwalciciel się
kajal, matka gwalciciela chciala popelnić samobójstwo, w skutek czego ona
poronila. Dlugo by tak można. Telenowela. Dzisiaj kontaktów nie utrzymujemy.
Masę nerwów mi to zjadlo, bo ja faktycznie się martwilam, biegalam wokól niej,
dodawalam otuchy itp. Późno przejrzalam na oczy.
I druga akcja. Spotykam po kilku latach przerwy chlopaka. Zaczynamy
intensywnie spędzać czas razem. Drogie koncerty, knajpy, festiwale etc. On
nigdy nie chce, żebym placila. Po moich protestach ustalamy, że jest mniej
więcej pól na pól (większe pól dla niego, nalega). Opowiada mi o swoich
niebotycznych zarobkach, o mieszkaniu, które wlaśnie kupuje w świetnej
dzielnicy. Trochę mnie to dziwi zważyszy, że chlop potrafi biegać po
okolicznych sklepach w poszukiwaniu Fanty tańszej 30 groszy. Ale cóż, myślę
sobie, że są różne odchyly. Jakiś czas potem spotykam naszego wspólnego
kolegę. Temat schodzi na X. Kolega mi mówi o wspólnym mieszkaniu z X w jednym
pokoju jego bratem, o pracy w instytucji, w której i mi się zdarzylo pracować
na początku studiów i wiem, że kokosów tam nie ma. Bylo mi smutno. I jest. Bo
nie jestem laską lecącą na kasę. A wzięto mnie za taką. I jakoś tak to
wszystko się rozpadlo po serii moich żalów, na które on nie raczyl odpowiedzieć.
Nie znoszę szczerze mitomanów.