larysa33
11.01.10, 18:59
Kochani, prawie trzy miesiace temu odszedł ode mnie mąż. Nie miałam
z nim łatwego zycia, alkoholik, hulaka na kredyt, agresor. Teraz
jestem sama, mam spokój, ale czuję się samotnie i nieswojo w pustym
domu; myslę, że oto juz tak sama do końca zycia będę sama. Mam 49
lat, starą mamę, stare ciotki, jestem jedynaczką. Mam jedną 25 -
letnią córkę ale mieszka 100 km od domu i jest juz dorosła. Nachodzą
mnie mysli, że umrę w samotności i zapomnieniu a w razie choroby
nikt mi nie poda nawet szklanki wody. Totez gdy mąż napisał po
świętach ( na święta nie odwiedził nawet córki ), czy ma szanse na
powrót, odpowiedziałam: tak, wracaj, bo bardzo mi źle. Mieliśmy się
spotkać po Nowym Roku i dojść do porozumienia ( córka bardzo
przeżyła jego odejście ) ale on zaczął robić uniki, wyraźnie unika
mnie, wymyśla powody dla których nie może przyjść albo wyłącza
komórkę. Bardzo mnie zranił ( który to juz raz ! ) i okłamał, ja
płaczę i nie wiem, czy dobrze zrobiłam, wyciagając do niego rękę,
podczas gdy on ze mnie chyba zakpił. Bardzo proszę o radę, jak się
mam zachować na przyszłość. Nadmieniam, że moja sytuacja finansowa
nie pogorszyła się, gdyż i tak rachunki płaciłam ja. ( Mąż spłaca
kredyt ).