Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie

11.01.10, 18:59
Kochani, prawie trzy miesiace temu odszedł ode mnie mąż. Nie miałam
z nim łatwego zycia, alkoholik, hulaka na kredyt, agresor. Teraz
jestem sama, mam spokój, ale czuję się samotnie i nieswojo w pustym
domu; myslę, że oto juz tak sama do końca zycia będę sama. Mam 49
lat, starą mamę, stare ciotki, jestem jedynaczką. Mam jedną 25 -
letnią córkę ale mieszka 100 km od domu i jest juz dorosła. Nachodzą
mnie mysli, że umrę w samotności i zapomnieniu a w razie choroby
nikt mi nie poda nawet szklanki wody. Totez gdy mąż napisał po
świętach ( na święta nie odwiedził nawet córki ), czy ma szanse na
powrót, odpowiedziałam: tak, wracaj, bo bardzo mi źle. Mieliśmy się
spotkać po Nowym Roku i dojść do porozumienia ( córka bardzo
przeżyła jego odejście ) ale on zaczął robić uniki, wyraźnie unika
mnie, wymyśla powody dla których nie może przyjść albo wyłącza
komórkę. Bardzo mnie zranił ( który to juz raz ! ) i okłamał, ja
płaczę i nie wiem, czy dobrze zrobiłam, wyciagając do niego rękę,
podczas gdy on ze mnie chyba zakpił. Bardzo proszę o radę, jak się
mam zachować na przyszłość. Nadmieniam, że moja sytuacja finansowa
nie pogorszyła się, gdyż i tak rachunki płaciłam ja. ( Mąż spłaca
kredyt ).
    • skarpetka_szara Oj dziecko, dziecko..... n/t 11.01.10, 19:03

    • poecia1 Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 11.01.10, 19:07
      Kobieto Ty się ciesz. Pozbyłaś się drania i pasożyta, powinnaś na
      tacę dać i modlić się, żeby nie wrócił, a nie lamentować.
      Zajmij się sobą, zadbaj o siebie, swoją urodę, figurę, samopoczucie
      to i chłop się znajdzie. Byle nie kolejny wykolejeniec.
    • luna67 Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 11.01.10, 19:22
      larysa33 napisała:
      Bardzo proszę o radę, jak się
      > mam zachować na przyszłość.

      Nie popelniac tego samego bledu, i nie dac sie nabrac na proby "sprawdzenia"
      przez meza; czy ma dalej otwarta "furtke".

      Kobieta w wieku 49 lat powinna byc dojrzala, wiedzaca czego chce, niezalezna od
      chodzacych "smierdzacych" meskich portek. A jezeli chodzi o core, to wierz mi i
      sie nie martw, jak bedziesz potrzebowala pomocy, to stanie u twoich drzwi:-) tak
      maja corki:-)

      Moja cora ma 22-lata wyprowadzila sie na swoje pol roku temu, i jak ja
      potrzebuje "przyfruwa" na skrzydlach jak aniol:-)




    • brak.slow Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 11.01.10, 19:33
      a ja Ci poradzę myśleć o zyciu, a nie o takim dziadu jakim jest twoj mąż.
      -doradzam wizyte u prawnika
      -separację, oraz zabazpieczenie majątku przed "hulaką na kredyt"
      -jak nie zrobisz separacji/rozdzielczości majątkowej to twoj wspaniały mąż
      przepije wszystko co masz. wtedy to dopiero zapłaczesz. bierz się w garść i
      zacznij nowy lepszy rozdział.
      • larysa33 Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 11.01.10, 19:59
        Myslałam o rozdzielczości majątkowej, mozna ją nawet przeprowadzić w
        uzasadnionych przypadkach bez zgody drugiego współmałzonka ale ja
        boję sie jego zemsty !!! Przy jednoosobowym wsniosku do sądu,
        trzeba go uzasadnić, wskazać na niegospodarność drugiego
        wspołmazonka, trwonienie majątku itp. Boję się, że nie spłaci
        kredytu w odwecie, a ma go jeszcze do 2011 roku ! A wiadomo, ze
        rozdzielczość majątkowa nie działa wstecz! Co mam robić więc aby sie
        zabezpieczyc ?
        • buzkashi Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 11.01.10, 20:03
          znajdz sobiwe szybko chlopa,jak nie potrafisz byc sama.widocznie tn
          dal i za malo popalic,ze tak chetnie postanowilas go przyjac z
          powrotem.
        • velluto Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 12.01.10, 11:13
          bawisz się w "dlaczego nie", a tak naprawdę sama jesteś od bardzo dawna. Zamiast
          lgnąć do śmiecia - wyjdź do ludzi, zapisz się na jakieś kursy, poodnawiaj stare
          znajomości, wypełnij pusty czas.


          Boję się, że nie spłaci > kredytu w odwecie, a ma go jeszcze do 2011 roku ! A
          wiadomo, ze > rozdzielczość majątkowa nie działa wstecz! Co mam robić więc aby
          sie > zabezpieczyc ?

          co za kredyt mąż spłaca - jego czy wasz? podpisywałaś w banku zgodę na jego
          zaciągnięcie?

          nawet bez rozdzielności majątkowej nie odpowiadasz za długi męża zaciągnięte bez
          twojej zgody:
          animatek.w.interia.pl/wspolmalzonek.html
        • lu_bella Rozdzielność... 12.01.10, 12:56
          ...majątkową można uzyskać wstecz :)
    • margie Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 11.01.10, 19:50
      e tam sama.. ja mam 52 lata, osttani staly facet se poszedl za odopolna zgoda 3
      lata temu i zyje, mam sie dobrze:)
      A ty pzrestan rozmyslac o tym co cie czeka, bo nie wiesz, co ci przyniesie jutro:)

      Zajmij sie soba, znajdz sobie jakies zajecie, hobby i pomysl ze nareszcie masz
      dom i zycie wylacnzie dla siebie i wg wlasnych potrzeb:) reszta przyjdzie sama:0
    • samentu Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 11.01.10, 20:02
      czy dobrze zrobiłam, wyciagając do niego rękę,

      źle zrobiłaś
      zmiany w życiu na początku bolą i to mocno
      ale z czasem rany się zabliźniają
      po co je pogłębiać wracając do złej przeszłości?
    • rlena Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 11.01.10, 21:39
      Miej odwage zyc, nie bedziesz sie tak bardzo obawiala smierci. Kazdy
      z nas jest smiertelny,bez wzgledu na to,czy ma dzieci,czy nie, czy
      ma meza/zone,czy tez nie. Ostatecznie ten ostatni moment bedziesz
      musiala przezyc sama.
      Godzac sie na spotkanie z mezem prawdopodobnie stracilas ostatnia
      szanse na relacje z nim. Widac on nie byl jeszcze gotowy na rewizje
      swojego zachowania i negocjacji z toba. Szukal raczej potwierdzenia
      tego,ze cierpisz bez niego, jestes samotna i boisz sie.
    • kora3 Jesteś uzależniona emocjonalnie od meza 11.01.10, 21:54
      wymyslasz rózne powody, dla których nie mzoesz bez niego zyc, dla
      ciebie ealne, dla otoczena idiotyczne.
      Dziękuj Opatrznosci,ze alkoholik i trwoniciel kasy sobie poszedł i
      zacznij życ własnym życiem. Zajmij sie sobą, hobby, praca, znajomi,
      ale nade wszystko terapia dla współuzaleznionych! Meza zostw w
      spokoju, a on ciebie. Wrócić moze, jeslki go zechcesz, jak
      przestanie pic i weźmie sie za życie. Inaczej nie ma mowy. Ja bym go
      już nie chciala, ale jesli Ty chcesz - to taki postaw warunek.
      Tyle,ze musi na serio go spełnic, nie ze dwa dni nie pije :)
      Mam nadzieje,ze Ci przejdzie uzaleznienie od niego. Na razie pod
      zadnym pozorem nie psiz i nie dzwoń do typa. Szkalnki wody ci nikt
      nie poda? No , na bank alkoholik to zrobi, gdybyś nie daj Bóg była
      chra. Obudx się i zawalcz o sibie, nie jest za póżno!
    • wrrrredota Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 12.01.10, 03:11
      Nie wyciągaj do niego ręki, tyle razy Cię zawiódł.
      • cus27 Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 12.01.10, 06:11
        -A zglosilas oficjalnie...odejscie meza? Taki "papierek" musisz
        posiadac.
    • czaplabezzurawia Ta strona może Ci pomóc... 12.01.10, 07:40
      www.kobieceserca.pl

      Zrób sobie testy zamieszczone na tej stronie, poczytaj artykuły. Pomoże.
    • twojabogini Autoterapia - długie 12.01.10, 09:29
      Uczucie pustki jest normalne w twojej sytuacji. Cisza po burzy
      wydaje się nienaturalna. Stopniowo oswoisz się z tym, trzy miesiące
      to bardzo mało czasu. Tęsknota za mężem też nie jest niczym
      nienaturalnym. Pozwól sobie na nią, ale nic z tym nie rób. Nie
      wydzwaniaj, nie proś.
      Co do majątku - rozdzielność majątkowa jest automatyczna w sytuacji,
      gdy orzekana jest separacja. Warunki do separacji, jak wynika z
      twojego opisu, są spełnione. Jeśli się zdecydujesz - daj znać na mój
      priv. Prześlę ci wzór pisma do sądu.
      Pozostaje jeszcze kwestia co masz zrobić, aby faktycznie nie umrzeć
      w samotności.
      Starym jak świat sposobem poradzenia sobie z radykalną zmianą w
      życiu jest wyruszenie w podróż. Wbrew pozorom da się zorganizować
      podróż, która nie kosztuje majątku. To nie musi być długo -
      wystarczy 12 dni. Pobędziesz w nowym środowisku, będziesz miała
      okazję sprawdzić się w nawiązywaniu nowych kontaktaktów z ludźmi,
      doznać wielu nowych wrażeń - to oczyszcza i wzmacnia.
      Jak rozumiem na twoim etapie życia raczej nie uda ci się
      zorganizować podróży całkiem samodzielnie i zapewne wolałabyś miec
      przy sobie innych ludzi. Możesz skorzystać z oferty last minute i
      wyruszyc np. w objazdową wycieczkę po Egipcie (teraz jest dobra
      pora), a jeśli to przekracza twoje możliwości - zainteresuj się
      pielgrzymkami organizowanymi przez Kościół Katolicki. Koszty są
      niewielkie, a można np. odwiedzić ziemię święta, albo objechać
      kościoły wschodu.
      Po powrocie zmień miejsce zamieszkania. Nie zabieraj ze sobą nic co
      budziłoby wspomnienia. Lepiej spać na materacu niż na starym
      małżeńskim łóżku. Mieszkając w nowym miejscu masz szanse poznać
      nowych sąsiadów, którzy nie będa postrzegać cię jako żony
      alkoholika. W ten sposob łatwiej zrzucić starą skórę.
      Waznym elementem takiej autoterapii jest też sztuka dbania o siebie.
      Na początek ruch fizyczny - na przykład pół godziny spaceru
      dziennie. Codziennie popraw swoją dietę o jakiś nowy element - dodaj
      jakieś warzywo do posiłku, zrezygnuj z czegoś słodkiego i
      kalorycznego, wypij zalecaną ilość płynów. Swoje nawyki zmieniaj
      stopniowo. Spróbuj też głodówki raz na tydzień, albo zastosuj dietę
      oczyszczającą. Przez lata cierpienia w twoim organiźmie nagromadziło
      się bardzo dużo toksyn. Może ci pomóc również sauna i herbata z
      pokrzywy.
      Skorzystaj tez z masaży. W tej chwili w Polsce trwa program
      darmowych masazy w ramach walki z bólem dla osób po 40 roku zycia.
      Jeśli jesteś zainteresowana - pod wieczór wrzucę ci linka.
      Czytaj. Na początek polecam ci "Wilka stepowego" H. Hessego
      i "Błękitny zamek" L.M. Montgommery. To ksiązki o samotności, ale i
      o nadziei i o tym jak odnajdywać piękno zycia. Z pewnością
      znajdziesz je w bibliotece, lub zamowisz za niewielka kwotę przez
      internet. Obejrzyj też sobie film "Czekolada" i moze
      jeszcze "Amelię" jeśli nie widziałaś. Oba są ciepłe i znajdziesz w
      nich coś dla siebie.
      • larysa33 Re: Autoterapia - długie 12.01.10, 11:31
        Bardzo dziekuję Pani za porady i zainteresowanie się moim wątkiem.
        Jak będę jaśniej mysleć i wyjdę z dołka, napiszę do Pani na priva.
        Bardzo pozdrawiam.
    • marguyu Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 12.01.10, 11:37

      Masz dopiero 49 lat i juz myslisz o tym?

      Nachodzą mnie mysli, że umrę w samotności i zapomnieniu a w razie
      choroby nikt mi nie poda nawet szklanki wody.


      Przestan myslec najgorszymi stereotypami rzadzacymi tym
      spoleczenstwem i zacznij w koncu myslec o sobie, o swej przyszlosci,
      bo masz jej jeszcze sporo przed soba. I ciesz sie z tego, ze ten
      cholerny dran sam odszedl.
      Do tej pory wiodlas byle jakie zycie z tym draniem, a jak masz w
      koncu szanse na to zeby zaczac zyc jak czlowiek, to sie rozczulasz
      nad szklanka wody! Wstan i sama sobie ja przynies!!!

      Za czym tak tesknisz? Za problemami, pijackimi awanturami,
      klamstwami i niedomowieniami, codziennym szarpaniem sie z klamca i
      oszustem?
      Naprawde tego tobie brak czy, po prostu, jestes juz uzalezniona od
      bycia poniewierana, a te tesknoty sa przejawem syndromu ofiary?

      Nie masz zadnej pasji, zainteresowan? Nawet jesli nie to choc dwa
      razy w tygodniu zacznij chodzic na jakis aerobik czy cos w tym
      stylu. Wyjdz miedzy ludzi, a zobaczysz ze wcale nie jestes gorsza od
      innych.
      Nie wiem dlaczego w tym kraju pokutuje przeswiadczenie, ze kobieta
      49 letnia stoi juz nad grobelm i nic jej od zycia sie juz nie nalezy!
      Najgorsze jest to, ze same kobiety w to uwierzyly i starzeja sie
      przed czasem na ogolnospoleczne zyczenie. Eh...


      Wez sie w garsc, jesli sama nie dasz rady to idz do psychologa i
      zacznij w koncu zyc, a nie wegetowac w czyims cieniu.
      • larysa33 Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 12.01.10, 12:07
        Droga Marguyu, dziękuję za silne, motywujące do działania słowa,
        potrzebuję takiej terapii wstrząsowej, od silnych, zdecydowanych
        kobiet. Wszystkie odpowiedzi czytam wielokrotnie i bardzo głeboko je
        analizuję. Mysle, że po okresie "żałoby" pozbieram się jakos i
        docenię jakość mojego nowego życia. Najgorsze jest to upokorzenie,
        olanie mnie dla innej kobiety, a przeciez ja tak dobrze
        chciałam...Dzielnie znosiłam wszystkie poniżenia, razy... Bardzo bym
        chciała odzyskac wiarę w siebie i bardzo zachwiane poczucie mojej
        własnej wartości. Teraz czuję się jak nic nie warta szmata; skoro
        mnie rzucił, nie byłam wystarczająco dobra... Tylko w taki
        destrukcyjny sposób potrafię teraz mysleć o sobie. Potrzeba mi
        długiego czasu aby z moją nadwrażliwą psyche wyjść na prostą,
        pomysleć o sobie dobrze i z radością wstawać codziennie z łóżka.
        Dziekuję za rady dotyczące separacji, zbiorę siły i skieruję wniosek
        do sądu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
        • dorotaniejest Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 12.01.10, 12:47
          larysa, zaczniesz wychodzić na prostą, gdy pojmiesz, że on właśnie od takiej
          Ciebie odszedł - "dzielnie znoszącej razy i poniżenia". bo to nie dzielność,
          tylko głupota, brak szacunku dla siebie i równia pochyła. no to właśnie na niej
          jesteś...

          liczysz na szklankę wody od faceta, który ma Cię za nic, poniża, upokarza, w
          końcu porzuca... kogo chcesz tym rozśmieszyć?

          kobieto, ogarnij się. rusz tyłek i wracaj do życia, nucąc hosanny, że małżonek
          Ci to wreszcie umożliwił - za to bądź mu wdzięczna!

          no, chyba, że lubisz być ofiarą - takie przypadki też się zdarzają. wtedy błagaj
          i płacz, może pan wleci Ci jeszcze z dawnej sympatii trochę poubliżać.

          córka też sobie wdrukuje na przyszłość odpowiednie wzorce - niechby pił i bił,
          byle był. niebawem może powtórzyć Twój schemat i będziecie miały materiał do
          rozmów na długie zimowe wieczory.

          • annakelly Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 12.01.10, 13:07
            A może u Ciebie na Twój nastrój i postrzeganie świata ma wpływ
            twój wiek ...bo to jest wiek w którym wchodzi sie w okres menopauzy
            i nie zaleznie od sytuacji ,kobieta może miec takie wisielcze
            nastroje,patrzec czarno ,płakac bez powodu...

            a ja dziekuję za Wasze rady ,bo i sama skorzystam z niektórych
        • marguyu Re: Mąż, który sie wyprowadził, upokorzył mnie 12.01.10, 16:26
          laryso, piszesz:
          Najgorsze jest to upokorzenie, olanie mnie dla innej kobiety, a
          przeciez ja tak dobrze chciałam...Dzielnie znosiłam wszystkie
          poniżenia, razy... Bardzo bym chciała odzyskac wiarę w siebie i
          bardzo zachwiane poczucie mojej własnej wartości. Teraz czuję się
          jak nic nie warta szmata; skoro mnie rzucił, nie byłam
          wystarczająco dobra...


          Teraz zastanow sie nad tym kto ciebie rzucil?Z tego co napisalas
          wynika, ze twoj maz to, nie dosc ze dran, moczymorda, hulaka i
          awanturnik, to jeszcze niewierny. I ty sie przejmujesz tym, ze taki
          czlowiek, bez zasad, odwagi cywilnej i charakteru cie zostawil?
          Jeszcze raz powtarzam: ty sie z tego ciesz !!!
          Bezwartosciowy truten nareszcie przestal zapaskudzac tobie zyciowy
          pejzaz wiec zamiast zalic sie powinnas sie cieszyc z tego, ze stalo
          sie to teraz, a nie za 10 - 15 lat.
          Rozumiem, ze jest tobie trudno i masz w sercu wielki zal ale czas
          najwyzszy spojrzec na siebie inaczej. Nie patrz na siebie jak na
          kobiete porzucona tylko jak na uwolniona z jarzma niezdrowego
          ukladu, ktory z malzenstwem wydaje sie miec niewiele wspolnego.
          I zyj, ciesz sie swiatem i ludzmi, bo wcale nie sa tacy zli.
          Wystarczy sie do nich usmiechnac, bo przed zbolala mina wiekszosc
          ucieka. Kazdy ma sowje bolaczki.

          Pozdrawiam serdecznie i zycze cholernie duzo odwagi :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja