ciężki orzech do zgryzienia - praca

12.01.10, 18:56
Pisałam tu jakis czas temu w związku z szukaniem pracy i bardzo mnie
podbudowałyscie. Ale od teorii przeszłam do czynów i wygląda to ciężko: więc
od początku, równiez dla niewtajemniczonych; mój syn ma teraz 10 miesięcy,
jest niepełnosprawny, ma rehabilitacje, wizyty u lekarza, nad wszystkim czuwam
ja, jestem na zwolnieniu, a niedługo mam zacząć urlop wychowawczy. Problem w
tym, że mąż nie jest w stanie zapewnić nam byt na tyle, żeby starczało do
końca miesiąca. Ja
powinnam wrócić do pracy, bo i dla mnie czas działa na niekorzyść, pracuję
głównie w jęz. obcych, a wiadomo, co oznacza brak kontaktu z żywym językiem.
Na pracę w domu szans brak, dorywczej nie chcę. Widzę, że po roku siedzenia
cofam się nieodwracalnie. Do tego brak pracy bardzo źle działa na moją
samoocenę. Wszystko by było ok, ale prace, jakie znajduje, są na pełen etat.
8-16 lub 9-17. I co teraz? Mały powoli wychodzi na prostą, pieniędzy brak, a
ja nie wiem, co robić. Czy iść na pełen etat, wspomagając się babcią i
opiekunką (dyplomowana pielęgniarka). Ja cały czas myślałam tylko o połowie
etatu, nie wiem, czy jestem gotowa zostawić syna na cały dzień, ale mąż zdał
mi sprawę, że jeżeli pojde na pół etatu, to nam starczy tylko na opłacenie
opiekunki, a tu potrzeba pieniędzy na zycie. Tym bardziej, ze podczas szukania
ofert nikt mnie nie chce na 1/2 tylko na cały. proszę, pomóżcie podjąć decyzję.
    • alpepe Re: ciężki orzech do zgryzienia - praca 12.01.10, 19:21
      łatwo się mówi, ale gdybym ja była teraz na twoim miejscu, to zostałabym z
      młodym i ew. próbowała coś dorobić, albo na pół etatu, by nie zwariować z
      przemęczenia. Na pewno nie poszłabym do pracy na cały etat mając dziecko z
      problemami. Ja jestem nieżyciowa, bo wychowywałam starszą córkę, dopóki nie
      poszła do przedszkola w wieku 2,5 r. Młodsza teraz ma skończone dwa, też jest ze
      mną, z tym, że teraz pracuję w domu. Sądzę, że małe dziecko powinno tak do 3. r.
      ż. być z jedną osobą, ale na to może mało kto sobie pozwolić.
      • jemejska Re: ciężki orzech do zgryzienia - praca 12.01.10, 19:31
        To by było moim marzeniem, żeby jeszcze z nim posiedzieć, syn nie jest gotowy
        jeszcze na opiekunkę, ale bez pieniędzy długo nie pociągniemy. W każdym razie
        dzięki za wsparcie mojego punktu widzenia - nieżyciowego zresztą, jak i twój.
    • skarpetka_szara Re: ciężki orzech do zgryzienia - praca 12.01.10, 19:34
      Moim zdaniem musisz zrobic to, co musisz zrobic. Jezeli na zycie
      wam nie starcza, to trzeba niestety isc pracowac.

      Przeciez nie musi byc to pernamentne. Mozesz popracowac rok, potem
      isc na pol etatu. Wszystko moze jeszcze sie zmienic.




      jemejska napisała:

      > Pisałam tu jakis czas temu w związku z szukaniem pracy i bardzo
      mnie
      > podbudowałyscie. Ale od teorii przeszłam do czynów i wygląda to
      ciężko: więc
      > od początku, równiez dla niewtajemniczonych; mój syn ma teraz 10
      miesięcy,
      > jest niepełnosprawny, ma rehabilitacje, wizyty u lekarza, nad
      wszystkim czuwam
      > ja, jestem na zwolnieniu, a niedługo mam zacząć urlop
      wychowawczy. Problem w
      > tym, że mąż nie jest w stanie zapewnić nam byt na tyle, żeby
      starczało do
      > końca miesiąca. Ja
      > powinnam wrócić do pracy, bo i dla mnie czas działa na
      niekorzyść, pracuję
      > głównie w jęz. obcych, a wiadomo, co oznacza brak kontaktu z
      żywym językiem.
      > Na pracę w domu szans brak, dorywczej nie chcę. Widzę, że po roku
      siedzenia
      > cofam się nieodwracalnie. Do tego brak pracy bardzo źle działa na
      moją
      > samoocenę. Wszystko by było ok, ale prace, jakie znajduje, są na
      pełen etat.
      > 8-16 lub 9-17. I co teraz? Mały powoli wychodzi na prostą,
      pieniędzy brak, a
      > ja nie wiem, co robić. Czy iść na pełen etat, wspomagając się
      babcią i
      > opiekunką (dyplomowana pielęgniarka). Ja cały czas myślałam tylko
      o połowie
      > etatu, nie wiem, czy jestem gotowa zostawić syna na cały dzień,
      ale mąż zdał
      > mi sprawę, że jeżeli pojde na pół etatu, to nam starczy tylko na
      opłacenie
      > opiekunki, a tu potrzeba pieniędzy na zycie. Tym bardziej, ze
      podczas szukania
      > ofert nikt mnie nie chce na 1/2 tylko na cały. proszę, pomóżcie
      podjąć decyzję.
      >
    • tarantinka Re: ciężki orzech do zgryzienia - praca 12.01.10, 19:59
      kurcze a mi znajomość języków obcych jawiło się jako siedzenie w
      domu przy kawie i robienie tłuamczeń - czyli idealne dla matki. Do
      tego wysyłka przez internet itp. Serio myslałam że to łatwa branża
      ja się chce pogodzić wychowanie z pracą.
      • jemejska Re: ciężki orzech do zgryzienia - praca 12.01.10, 20:04
        Juz kiedyś wspominałam o tym, że tłumacze symultanicznie, nienawidzę siedzenia w
        słownikach, zresztą w domu nie mam na to szans. Dla mnie taka praca to najgorsze
        piekło. Wolę do fabryki...
        • killarney5 Re: ciężki orzech do zgryzienia - praca 12.01.10, 21:58
          Zdecyduj się, co jest dla Ciebie priorytetem: opieka nad dzieckiem i zarabianie
          pieniędzy na życie czy praca, którą lubisz? Bo obu rzeczy raczej mieć nie możesz.

          Przy okazji: dobry tłumacz nie "siedzi w słownikach", bo większość słownictwa ze
          swojej (swoich) specjalności ma "w głowie". Co najwyżej czasem zagląda, by coś
          sprawdzić.

          • bijatyka Re: ciężki orzech do zgryzienia - praca 12.01.10, 22:15
            killarney5 napisała:

            > Zdecyduj się, co jest dla Ciebie priorytetem: opieka nad dzieckiem
            i zarabianie
            > pieniędzy na życie czy praca, którą lubisz? Bo obu rzeczy raczej
            mieć nie możes
            > z.
            >
            > Przy okazji: dobry tłumacz nie "siedzi w słownikach", bo większość
            słownictwa z
            > e
            > swojej (swoich) specjalności ma "w głowie". Co najwyżej czasem
            zagląda, by coś
            > sprawdzić.
            >

            Killarney, masz w pełni rację. Znam to od strony tłumaczeń, ale też
            tzw korków. Zależy od języka, ale niższe stawki to ok 40 pln za 1h
            (na czarno). Łatwo poiliczyć, że da się wyżyć i to na pewno lepiej
            niż w "fabryce". Tłumaczenia, a w szczególności ekspresowe, które
            można robić wieczorem (rozumiem, że koleżanka nie może robić w ciągu
            dnia z owodu zajęć domowych) są też "niczgosobiepłatne". Do fabryki
            nie polecam. Wiecie, jakie stawki można dostać na start....
    • rumianek88 Re: ciężki orzech do zgryzienia - praca 12.01.10, 20:03
      a naprawdę nie da się dorywczo..? Jeśli w jęz. obcych, to spróbuj np
      jakieś korki, tłumaczenia itp... zawsze to bardziej elastyczne niż
      stała praca. Nawet jeśli uczysz czegoś takiego, jak islandzki, to weź
      się gdzieś ogłoś, zawsze się znajdą jakieś chętne dzieci z bogatych
      domów do nauki ;P Powodzenia!
    • gr.een ReTelepraca - praca na odległość 12.01.10, 22:04
      Zastanawiałaś się nad taką forma pracy.
      Możesz pracować w domu, dla pracy umysłowej to świetna forma pracy.
      Jesteś rozliczana z wykonanego zadania/zlecenia a nie z przesiedzianego w pracy
      czasu. Możesz tak rozplanować czas aby część poświęcić dziecku a część zleceniu.
Pełna wersja