watermelonzielony
14.01.10, 21:38
Miałam w pracy oddaną ( tak mi się wydawało) przyjaciółkę.
Siedziałysmy biurko w biurko, przyjmowałyśmy się w domach, czasem
nocowałyśmy u siebie, chodziłyśmy do kina, teatru itd. Od stycznia
została moim zwierzchnikiem no i niestety się zaczęło. Zmiana o 180
st- wspólne wypady poszły w siną dal, przyjaźń też się skończyła, bo
ona natychmiast wychłodziła kontakty. Mało tego zaczęła mnie
niszczyć w pracy do tego stopnia że myślę o zmianie pracy. Nic jej
nie zrobiłam, nie próbowałam wykorzystać tego że jest szefową, po
prostu dalek robiłam swoje. Próby rozmowy spełzły na niczym, bo ona
twierdzi " że po prostu wymaga". Doradźcie mi jak mam się dalej
zachowywać, bo jestem załamana. Poskarżyć się nie mam komu, bo nad
nią już nie ma nikogo. Boli mnie, że człowiek którego uważałam za
kogoś bardzo mi bliskiego tak się zachowuje.